UWAGA! W PRZYPADKU PROBLEMU Z LOGOWANIEM NALEŻY WYCZYŚCIĆ CIASTECZKA WITRYNY!



Tytuł Tekstu Września otrzymało "Jak [nie] zostać bohaterem" - GRATULUJEMY! :D

Przemyślenia po przeczytaniu Dżumy

PUBLICYSTYKA
A kto powiedział, że publicystyka ma być nudna? Nudną robią ci, którzy nie potrafią robić interesującej. ~ Irena Dziedzic
Awatar użytkownika
Dr Drzewo
Posty: 26
Rejestracja: 17 października 2018, 08:43

Przemyślenia po przeczytaniu Dżumy

Post autor: Dr Drzewo » 17 października 2018, 14:01

Tak jak w temacie. Nie do końca wiedziałem gdzie to wrzucić, bo obok felietonu raczej to nie stało. Ale jest to jakieś tam przemyślenia po przeczytaniu książki, które zrobiła na mnie potężne wrażenie. Więc mam nadzieję, że pasuje i sprawi, że się tam może nad czymś zastanowicie. Mnie mocno zmotywował książka jak i, chyba jeden z pierwszych, tekstów własnych, które mi się podobają. To ja się może już zamknę i zapraszam do lektury.

"Wszyscy mają Dżumę, mam i ja."

Tylko czym Ona jest do końca? Czy tylko fizyczną chorobą, czy metaforycznym życiem w strachu? Co do końca autor książki chciał Nam przekazać? Obiektywny opis wydarzeń, bez wywyższania czy poniżenia człowieczeństwa. Pomimo natłoku śmierci i cierpienia uważam, że książka bardzo pozytywnie przedstawia życie. Wielu ze współobywateli Oranu nie umiało się pogodzić, ani poradzić sobie z gehenną, która ich spotkała. Jednocześnie każdy odnalazł w sobie dobro. Większość, mimo wszystko służyła innym, pomimo niebezpieczeństw zgłaszali się na ochotników do szpitali. Wiedzieli, że brak zgody nie upoważnia do nieuczestniczenia w zbiorowym bólu. Z reguły większość stanęła na trudnym stanowisku, przed którymi rzuciło ich życie.
Strach żyje w sercach każdego z Nas. I do Nas należy wybór czy totalnie zawładnie Naszym działaniem, czy będzie swoistym motorem do działania. „Niegłupia myśl” powstała w umyśle Cottarda:
„...iż człowiek wydany na pastwę wielkiej choroby czy głębokiego lęku jest tym samym wolny od wszystkich innych chorób czy lęków”.

Jednocześnie, kiedy żyjemy samotnie w cierpieniu i nagle wszystkich dopada podobna chandra, to wtedy przestajemy być samotni. Przestajemy odczuwać strach, ponieważ staje się on wspólną bolączką. Łatwiej jest dźwigać garba w grupie.
„...strach wydaje mu się mniej ciężki do udźwignięcia, niż wówczas gdy odczuwał go sam...”

Ale też łatwo wtedy kompletnie odciąć się od okrucieństw. Stają się naturalne, przyzwyczajamy się i uczymy z nimi radzić. Bez względu czy Nam się to podoba czy nie. Łączymy się, kiedy wszyscy przeżywamy bardzo podobne emocje. Nie liczą się wtedy Nasze racje, czy wierzenia, bo wszystko kieruje Nas ku tej samej prawdzie. Życie. Nawet kiedy stajemy przed wyborem. Kiedy możemy uciec od bólu. Świetną postawę ukazał Rambert- bohater, który jak tylko zaraza się rozpoczęła, pragnął ucieczki do ukochanej. Miłość była jego wartością. Nie wierzył w Boga, walkę, moralność. Głównym celem była miłość, i że tylko za nią warto oddać życie. Ale kiedy widział postawę doktora Rieuxa, i pozostałych współobywateli, jego zdanie się zmieniło. Nie mógł oddać się egoistycznym pobudkom, pomimo namowom samego doktora.
„...nie ma wstydu w wyborze szczęścia.”

Na to Rambert odpowiedział:
„ - Tak - (…) - ale może być wstyd, że człowiek jest sam tylko szczęśliwy.”

Wartością okazała się wspólnota. A samotność stała się najbardziej napiętnowaną cechą. Czy dobrze, czy źle, to grunt, że doświadczamy życia z kimś. Możemy podzielić się udręką, bez względu jak wielką, w towarzystwie zawsze łatwiejszą do udźwignięcia. Pomimo skrajnego wyczerpania, które narastało z miesiąca na miesiąc, relacje między-ludzkie się zawężały. Powstała wspaniała przyjaźń między Rieuxem, a Tarrou. Zagnieździła się tak silnie i tak trwale, a przecież trwała zaledwie kilka godzin. A może jednak będzie istnieć wiecznie?
„Wygrał tylko tyle, że poznał dżumę i pamiętał o niej, że poznał przyjaźń i pamiętał o niej, że poznał czułość i pewnego dnia będzie mógł sobie o niej przypomnieć.”

To, jakie możemy wyciągnąć wnioski z wygranych lub przegranych to „...wiedza i pamięć.” Czyż doświadczenie nie jest najlepszym co może Nas spotkać na drodze życia? Bez względu czy są dobre, czy złe rzeczy (a i je często można źle interpretować), to pozostanie Nam tylko wspomnienie, z którego trzeba się cieszyć. Warto pamiętać, że jeśli coś doświadczyliśmy to znaczy, że nadal żyjemy. A jeśli żyjemy, to zawsze powinniśmy stawać naprzeciw śmierci, nawet jeśli w nic nie wierzymy. To staje się nieistotne, ponieważ każdego może napędzać coś innego. Służba lekarska, ochrona bram, pilnowanie administracji, miłość, strach. Koniec końców wszystko łączy jedna wspólna cecha - życie samo w sobie i doświadczanie wszystkiego co przyjdzie na Naszej drodze. Niektórzy wariują, niektórzy wpadają w depresje, a inni ze spokojem przyjmują to, co przyniesie jutro. W pustce, smutku, samotności, ale jednak zawsze w oczekiwaniu na jutro, by zawsze móc stanąć na wysokości zadania.
„...Co to jednak znaczy – dżuma? To życie, ot i wszystko.”
"To dżuma, mieliśmy dżumę." Jeszcze trochę, a poproszą o ordery. Co to jednak znaczy - dżuma? To życie, ot i wszystko.

ODPOWIEDZ