TEKSTEM ROKU 2018 zostało ZAWSZE NA ZACHÓD autorstwa Coffee :D Serdecznie gratulujemy i zapraszamy do lektury!

Łaciate kawałki Kruff

Dział dla pracowitych ;)
Awatar użytkownika
Kanterial
Człowiek Kompromitacja
Posty: 1474
Rejestracja: 26 listopada 2011, 00:36
Lokalizacja: Torgau

Re: Łaciate kawałki Kruff

Post autor: Kanterial » 02 listopada 2019, 19:30

nastawienie konsumpcyjno-ofensywne zagości w moim słowniku, jeśli pozwolisz

Ten tekst musi cię naprawdę cieszyć XDDDDDDDD osobiście fankuję Pooji, bo to mnie cholernie bawi, ale wiem, że Florek ma zdecydowanie inne nastawienie XDDDD podobnie jak autor tekstu
SpoilerShow
serio? powiedz, że to nie jest z życia wzięte bo nie wierzę XDDDD
AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA
PIERWSZY POST NA 100TNEJ STRONIE !!!!!!!!@##2122!!!!!!!!!!!!!!!
:la: :la: :la: :la: :la: :la: :nano: :nano: :nano: :nano: :nano:
За поворотом, в глубине
Лесного лога,
Готово будущее мне
Верней залога.


"Minę miał poważną, nieomal posągową, a twarz, choć przystojną, dającą do zrozumienia, że jej właściciel został przejechany pociągiem towarowym życia."

Awatar użytkownika
Aishikami
Posty: 28
Rejestracja: 09 grudnia 2013, 14:03
Lokalizacja: Wrocław

Re: Łaciate kawałki Kruff

Post autor: Aishikami » 02 listopada 2019, 19:48

Świetne i cudowne XDDDDDD Leżę XDDD Panie uchowaj od Poojów wszelakich XDDDD
*Nie mam własnej kultury, więc jem jogurt, aby mieć chociaż kulturę bakterii.*

Awatar użytkownika
Kruffachi
sekretarz generalny
Posty: 1857
Rejestracja: 05 grudnia 2013, 21:42
Lokalizacja: Drugie Lewo
Kontaktowanie:

Re: Łaciate kawałki Kruff

Post autor: Kruffachi » 02 listopada 2019, 22:04

Kanterialu drogi, to jest w 90% rzeczywistość, pozostałe 10% to fakt, że zamiast kubka w rzeczywistości występuje słoik po majonezie XD
Florimel prychnął ze złością, na jeden fatalny moment zapominając o tym, że powinien być dyskretny. Że zdradził swoją pozycję, uświadomił sobie, gdy coś zaklekotało i obrzydliwy, gorący podmuch gnijących resztek owiał mu twarz.
Na szczęście kosz na śmieci nie był przeciwnikiem ani szczególnie szybkim, ani gibkim. Przełamując wstręt, Florimel przywalił mu z pięści, aż odskoczyło wieko. To, jak się okazało, był to potworny błąd, bo kosz odpowiedział wyrzutem niedojedzonej kanapki prosto między oczy przeciwnika. Pocisk z plaśnięciem odbił się od czoła astrala i na moment wytrącił go z równowagi. Ten właśnie moment był potrzebny koszowi, by puścić serię ze spinaczy. Florimel zdołał jednak zasłonić się ramionami. Gorzej poszło mu z pozwijaną taśmą klejącą, która wyskoczyła w kierunku jego szyi w ułamku sekundy. Na szczęście kawałek okazał się za krótki, żeby skutecznie zmiażdżyć mu krtań. Zanim jednak do kosza to dotarło, mężczyzna wykręcił ciało i wyprowadził kopniaka poniżej połowy środka ciężkości przeciwnika. Plastikowy kubeł zwalił się ciężko na bok i spora część jego zawartości upstrzyła szarą, biurową wykładzinę.
Astral, zbierając się z kolan, z przerażeniem obserwował, jak zwiędłe listki sałaty i porzucone plasterki sera podrygują i próbują pełzać w jego kierunku. Na szczęście nie były zbyt szybkie i nim zrozumiały, czym jest nowo im podarowana koordynacja ruchowa, Florimel zdążył już chwycić stojącą na pobliskiej szafce donicę z wyjątkowo wyrośniętym figowcem i przygwoździć nią przynajmniej większość rozsypanych śmieci.
Z satysfakcją rozdeptał dwa plasterki ogórka, gumkę recepturkę, która szykowała się do skoku, i spacyfikował kubeczek po jogurcie.
Jestem konfundującą fajerą w stuporze.

Dzień z życia admina (dziękuję)

Skrót do Regulaminu
Po dłuższym namyśle wszystko jest jak kiełbaska.

Awatar użytkownika
Kruffachi
sekretarz generalny
Posty: 1857
Rejestracja: 05 grudnia 2013, 21:42
Lokalizacja: Drugie Lewo
Kontaktowanie:

Re: Łaciate kawałki Kruff

Post autor: Kruffachi » 05 listopada 2019, 19:46

– Ale nie umrzesz na moich oczach? – wolałam się upewnić.
– Raczej nie. Szedłem cię uratować.
Prychnęłam, zarzucając sobie jego zdrowe ramię na szyję. Razem zdołaliśmy zrobić kilka pierwszych kroków.
– Raczej ci się nie spieszyło – zauważyłam kwaśno.
– Wydarzyły się rzeczy. A potem jeszcze więcej rzeczy.
– Czy ty masz pojęcie, co ja widziałam?! Papier toaletowy duszący mopa! A szmatka do kurzu próbowała wydłubać mi oczy!
– Przepraszam, Pooja.
– A ta głupia maszyna – łypnęłam na automat do kawy – torturowała mnie ciurkaniem, kiedy mówiłam, że mi się szczać chce, do cholery!!!
– Nie jest głupia – burknął Mel. – Po prostu nie ma pęcherza.
Ziarenka kawy za nami zagruchotały cicho.
– Nie osuwaj się tak, bo cię puszczę – zagroziłam jeszcze, żeby to zagłuszyć. – Jesteś ciężki.
– Byłaś kiedyś postrzelona, Pooja?
– Nie.
– Więc załóż, że naprawdę się staram.
Jestem konfundującą fajerą w stuporze.

Dzień z życia admina (dziękuję)

Skrót do Regulaminu
Po dłuższym namyśle wszystko jest jak kiełbaska.

Awatar użytkownika
Kimchee
Posty: 207
Rejestracja: 08 stycznia 2014, 18:26
Kontaktowanie:

Re: Łaciate kawałki Kruff

Post autor: Kimchee » 05 listopada 2019, 20:10

O, zmiana perspektywy. Dalej jest uroczo komicznie.

Awatar użytkownika
nuklearna_wiosna
Posty: 137
Rejestracja: 21 stycznia 2014, 01:44
Lokalizacja: w czarnej dupie
Kontaktowanie:

Re: Łaciate kawałki Kruff

Post autor: nuklearna_wiosna » 05 listopada 2019, 21:00

Ja to naprawdę bardzo chcę przeczytać :3 Ten świat jest tak pięknie absurdalny!
Czekam na nekromantów w trumnolocie ^^
'- So we don't have cause of death?
- Rhubarb!
- The victim was killed by rhubarb?
- Approximately ten kilos.'

Awatar użytkownika
Kruffachi
sekretarz generalny
Posty: 1857
Rejestracja: 05 grudnia 2013, 21:42
Lokalizacja: Drugie Lewo
Kontaktowanie:

Re: Łaciate kawałki Kruff

Post autor: Kruffachi » 09 listopada 2019, 17:11

Zanim nekromanci, przestało być śmiesznie, bo postaci wyskakują ze swoich tragicznych historii i traum >_> A co jedna to gorsza.
Kiedy trzy lata później kobieta stała nad grobem syna, naprawdę nie potrafiła powiedzieć, jak to się stało. Czuła się jak wydmuszka.
Z samym pogrzebem też były problemy, bo ciało nie mieściło się do trumny ani do pieca kremacyjnego. W końcu Pauli obiecano, że ta sprawa zostanie „jakoś załatwiona”, ale nigdy, przenigdy nie odważyła się zapytać o szczegóły.
Płakała trzy dni, a ludzie przychodzili do niej nie po to, żeby ją pocieszyć, a po to, żeby przypomnieć, że jest winna śmierci swojego dziecka. Powtarzała jej to rodzina, znajomi, sąsiedzi, a potem też przypadkowi ludzie, gdy artykuł o niej pojawił się w tabloidzie i jakimś tanim programie interwencyjnym. Przeraziła się, kiedy zobaczyła na ekranie twarze osób, które niby znała i które kiedyś mówili jej „dzień dobry” – teraz wypowiadające jej imię z odrazą. Jeszcze bardziej przeraziła się, gdy to samo robiły ciotki ledwie parę lat temu dokarmiające Alexa ciastami i mówiące mu, że zdrowo wygląda, nie to co te miastowe dzieci. Czuła się samotna i osaczona jak nigdy wcześniej.
A przecież nie zrobiłam niczego złego, powtarzała sobie. Ja tylko kochałam swojego syna.
Jestem konfundującą fajerą w stuporze.

Dzień z życia admina (dziękuję)

Skrót do Regulaminu
Po dłuższym namyśle wszystko jest jak kiełbaska.

Awatar użytkownika
Kimchee
Posty: 207
Rejestracja: 08 stycznia 2014, 18:26
Kontaktowanie:

Re: Łaciate kawałki Kruff

Post autor: Kimchee » 09 listopada 2019, 19:33

Ok, fakt, to już nie jest zabawne.
Ale jest świetne.

Awatar użytkownika
nuklearna_wiosna
Posty: 137
Rejestracja: 21 stycznia 2014, 01:44
Lokalizacja: w czarnej dupie
Kontaktowanie:

Re: Łaciate kawałki Kruff

Post autor: nuklearna_wiosna » 09 listopada 2019, 20:30

Fajne! Mocne. Spodziewałam się się czegoś w klimatach absurd/groteska, a tu zaskoczenie - pełen realizm. Mam wrażenie, że ten tekst ma dużo różnych odcieni i bardzo jestem ciekawa, jak wygląda złożona z tego całość :3
'- So we don't have cause of death?
- Rhubarb!
- The victim was killed by rhubarb?
- Approximately ten kilos.'

Awatar użytkownika
Kruffachi
sekretarz generalny
Posty: 1857
Rejestracja: 05 grudnia 2013, 21:42
Lokalizacja: Drugie Lewo
Kontaktowanie:

Re: Łaciate kawałki Kruff

Post autor: Kruffachi » 11 listopada 2019, 00:17

Stworzyłam zaiste dysfunkcyjnych bohaterów, ale taki był plan, a niektórych kwestii nie chciałabym brać "na śmieszno", więc wychodzi totalny miszmasz nastrojowy, obawiam się
– Moja matka mieszka na Fiołkowej – odezwała się znów Pooja, jakby stojącej pod witryną dziewczynki nigdy nie było.
Jeszcze do niedawna odstręczająca, zaczynała w pewnym stopniu Florimela fascynować. Hm, cóż, tak, pewien wpływ mógł mieć na to fakt, że ledwie poprzedniej nocy spała tylko i wyłącznie w jego t-shircie pod jego dachem, podczas gdy jej nie najbrzydsza bielizna suszyła się na kaloryferze, ale…
Odchrząknął.
Ale były też inne czynniki. Między innymi ten pokręcony sposób, w jaki radziła sobie ze stresem. Bo był naprawdę pokręcony, ale najwyraźniej skuteczny. Co Florimela dziwiło, bo brał ją do tej pory za osobę wybitnie nerwową i niestabilną emocjonalnie. Zresztą zdawała się swoim zachowaniem potwierdzać te przypuszczenia. A jednak wciąż parła do przodu i wykazywała inicjatywę, zamiast po prostu rozpłaszczyć się na asfalcie i grzecznie czekać na śmierć.
Na co on sam, prawdę powiedziawszy, miał olbrzymią ochotę. I może to właśnie by zrobił, gdyby nie fakt, że we wszystko zdawało się zaplątane porwanie jego rodzonej siostry bliźniaczki.
– Naprawdę uciekałeś przede mną do kibla…? – Dziewczyna chyba nie mogła znieść ciszy. Obok nich jakiś człowiek klęczał na trawniku z twarzą w trawie. Dopiero kiedy podeszli bliżej, okazało się, że próbuje ją skubać zębami.
– Zdarzało się – przyznał Florimel. – Wiesz, że nie byłaś zbyt miła.
– Niczego nie było po tobie widać.
– Takie było moje zadanie, żeby niczego nie było widać.
– Więc chodziłeś do kibla i do kuchni, zwierzać się automatowi do kawy.
– Mniej więcej.
– To żałosne, Mel.
– Wiem.
– Ale to prawda, jestem okropna. – Pooja westchnęła. – To nie dlatego, że chcę. Nie wiem dlaczego. Mam wrażenie, że im bardziej podświadomie czuję do kogoś sympatię, tym się robię wredniejsza. Są momenty, w których to zauważam, i wtedy… bardzo mnie męczy.
Florimel nie był do końca pewien, czy te słowa to coś na kształt wyciągniętej na zgodę ręki, czy tylko żalenie się. Pooja zdecydowanie – mimo swojej pozornej ekspresyjności – należała do osób, które najtrudniej było czytać. Zdawało się wręcz, że pod każdym słowem i gestem czai się drugie dno, a pod nimi kolejne i jeszcze dziesięć następnych.
Jestem konfundującą fajerą w stuporze.

Dzień z życia admina (dziękuję)

Skrót do Regulaminu
Po dłuższym namyśle wszystko jest jak kiełbaska.

Awatar użytkownika
Kimchee
Posty: 207
Rejestracja: 08 stycznia 2014, 18:26
Kontaktowanie:

Re: Łaciate kawałki Kruff

Post autor: Kimchee » 11 listopada 2019, 11:21

Wietrzę tu romans... Co prawda kruffowy romans ale zawsze.
Czy automat do kawy powinien być zazdrosny?

Awatar użytkownika
Kanterial
Człowiek Kompromitacja
Posty: 1474
Rejestracja: 26 listopada 2011, 00:36
Lokalizacja: Torgau

Re: Łaciate kawałki Kruff

Post autor: Kanterial » 11 listopada 2019, 14:58

Nadrobiłam :la: jeszcze nanoforum, ale najpierw tu: właśnie doszłam do wniosku, że nie wiem, czy lubię Florimela :bag: w sensie, zwykle to czuję po samych takich kawałkach, jakie wrzucasz, ale mam duży dysonans przy tej postaci XD jakbym go nadal nie znała, albo nie wyobrażała sobie do końca, choć jak czytałam opis, to sądziłam, że moje pierwsze wyobrażenie odnośnie do osobowości będzie trafne
chyba jednak nie jest trafne XD
muszę go poznać. Pooję też <3

(((mam nieodparte wrażenie, że zmiażdżysz tę relację fabularnym buldożerem, nie wiem dlaczego XD)))
За поворотом, в глубине
Лесного лога,
Готово будущее мне
Верней залога.


"Minę miał poważną, nieomal posągową, a twarz, choć przystojną, dającą do zrozumienia, że jej właściciel został przejechany pociągiem towarowym życia."

ODPOWIEDZ