UWAGA! W PRZYPADKU PROBLEMU Z LOGOWANIEM NALEŻY WYCZYŚCIĆ CIASTECZKA WITRYNY!



Tytuł Tekstu Września otrzymało "Jak [nie] zostać bohaterem" - GRATULUJEMY! :D

Łaciate kawałki Kruff

Dział dla pracowitych ;)
Awatar użytkownika
Aishikami
Posty: 11
Rejestracja: 09 grudnia 2013, 14:03
Lokalizacja: Wrocław

Re: Łaciate kawałki Kruff

Post autor: Aishikami » 09 listopada 2018, 21:47

Miałaś moje sparskanie się ze śmiechu na żywo, ale tu jeszcze napiszę - MEGA. Przepiękny fragment *___*
Oraz Sera-mistrz, jak da radę Livii wytłumaczyć o co mu chodzi XDDDD
*Nie mam własnej kultury, więc jem jogurt, aby mieć chociaż kulturę bakterii.*

Awatar użytkownika
Kruffachi
sekretarz generalny
Posty: 1833
Rejestracja: 05 grudnia 2013, 21:42
Lokalizacja: Drugie Lewo
Kontaktowanie:

Re: Łaciate kawałki Kruff

Post autor: Kruffachi » 10 listopada 2018, 13:38

Przynajmniej się starał XD Fragment długaśny, więc daję w spoiler.
SpoilerShow
Patrzyłam na Serę i wydawało mi się, że widzę go pierwszy raz w życiu. On tymczasem usiłował się najwyraźniej poskładać w kostkę i schować w bluzie.
- Co to za powieść? - spytałam i to nie z grzeczności, a naprawdę zainteresowana. Lubiłam czytać i fakt, że być może jestem najlepszą kumpelą z ławki przyszłego pisarza, bardzo mnie podjarał. - Masz już tytuł?
- Mam. "Solus Cavendish" - powiedział dziwnie speszony,
Nie rozumiałam, skąd ta nagła nieśmiałość. Pisanie to przecież zarąbista sprawa! Sama mogłabym pisać powieści, gdybym miała więcej czasu.
- Solus! - ucieszyłam się. - Jak ten z "Gwiezdnych wojen"!
- Nie, nie do końca jak ten. To znaczy... - mruczał chłopak bardziej w podłogę niż do mnie - Solus to nie imię.
- Nie?
- Nie, to od solus ipse, to znaczy "ja sam". To jest takie... To nudne. Livia.
- Wcale nie nudne - zaprzeczyła pani Burrows, a ja przytaknęłam ochoczo.
- Wyjaśnij mi - poprosiłam. - Tylko po kolei. Nie jestem dobra z łaciny.
Sera popatrzył po nas niepewnie. Odkąd go poznałam, sprawiał wrażenie raczej zamkniętego w sobie i cichego, ale teraz przechodził wszelkie pojęcie. Właściwie miałam ochotę nim potrząsnąć, ale zanim wprowadziłam wolę w czyn, zaczął wreszcie mówić.
- No więc Cavendish to ta odmiana żółtych bananów, które są w każdym spożywczaku, wiesz jakich.
- No - przyznałam.
- Zresztą... - Sera sięgnął do swojego plecaka i wydobył z niego śniadaniówkę. Wewnątrz były, a jakże, dwa banany, które wyjął i położył przede mną. - I to jest tak, że te banany są klonami, to znaczy, że wszystkie mają ten sam kod genetyczny, więc właściwie są tym samym bananem.
- One są różne - zauważyłam. - Ten jest mniejszy i bardziej wygięty - wskazałam na lewego.
- To tylko warunki środowiskowe - chłopak powoli zaczynał mówić coraz pewniej. - Wiesz, ilość minerałów w glebie, nasłonecznienie, dostęp do wody, wiatr, miejsce w kiści.
- Ach...
- I teraz wyobraź sobie, że jesteś takim bananem. - Wziął jednego do ręki. Myślałam, że ma zamiar go zjeść, ale on tylko gestykulował. - I żyjesz sobie wśród innych bananów. I właśnie one są takie pozornie różne, starsze i młodsze, mniejsze i większe, bardziej i mniej proste. Wchodzisz z nimi w różne interakcje, zaprzyjaźniasz się, nienawidzisz, może masz bananową rodzinę. I pewnego dnia dowiadujesz się, że wszyscy są tacy jak ty, a więc są tak naprawdę tobą.
- Och...
- Co więcej, jeśli kojarzysz rzeczy o smaku bananowym, to wiesz, że nie smakują one jak banany. To znaczy nie spakują jak banany Cavendish, tylko jak gatunek banana, który już dawno wymarł. Więc za każdym razem, kiedy jesz coś bananowego... To trochę jak oglądanie starych zdjęć, kiedy sobie uświadamiasz, że wszyscy na nich już nie żyją.
- Ojej...
- I kiedy myślę, że mógłbym być takim bananem w świecie, gdzie to banany są rozumne... To rozwala mózg, nie? Nagle odkrywasz, że jesteś tak naprawdę jedyną istotą rozumną na świecie, a reszta to albo wersje ciebie, albo głos zza grobu. Pomyśl sobie, jak taki banan musi się czuć, jaki musi być samotny i wystraszony.
- Czy to nie brzmi mrocznie i depresyjnie? – ucieszyła się pani Burrows.
Zastanowiłam się nad tym chwilę.
- No nie wiem - zawyrokowałam. - Jakby wszyscy byli mną, to... Nie, zaraz, nie mogliby być mną, bo ja jestem sobą. To bez sensu.
- No więc widzisz – mimo początkowej nieśmiałości, teraz wywód Sery nabierał tempa, jak spuszczona ze zjeżdżalni piłka. – Jest taki nurt w filozofii, nazywa się solipsyzm, od tego solus ipse właśnie. I on mówi, że istniejesz tylko ty, a wszyscy dookoła są wytworami twojego umysłu. I taki banan podzielony na inne banany też by żył w takiej bańce wytworzonej przez swój umysł, która by mu wmawiała, że wszystkie banany są tak samo autonomiczne, chociaż nie są.
Chyba jednak nie byłam partnerem do tej dyskusji.
Jestem konfundującą fajerą w stuporze.

Dzień z życia admina (dziękuję)

Skrót do Regulaminu
Po dłuższym namyśle wszystko jest jak kiełbaska.

Awatar użytkownika
Coffee
Posty: 179
Rejestracja: 28 marca 2013, 12:45

Re: Łaciate kawałki Kruff

Post autor: Coffee » 10 listopada 2018, 15:42

Pamiętam, jak lata temu mi mówiłaś o tym koncepcie xD cieszę się, że go reaktywowałaś przynajmniej w takiej wersji ;)
Sama mogłabym pisać powieści, gdybym miała więcej czasu.
xDDDD
Ale mimo wszystko punkt dla niej, przynajmniej nie odpowiedziała "wiesz, też kiedyś chciałam napisać książkę".
It's not the end of the world, but you can see it from here.

Awatar użytkownika
Aishikami
Posty: 11
Rejestracja: 09 grudnia 2013, 14:03
Lokalizacja: Wrocław

Re: Łaciate kawałki Kruff

Post autor: Aishikami » 10 listopada 2018, 19:32

"Chyba jednak nie byłam partnerem do tej dyskusji." Przy tym to się już spłakałam bardzo. Ale całość tego fragmentu to jest istne złoto. Czytałabym bardzo tę powieść o bananach. BARDZO. Ona musi powstać. Przecudowny fajk.
*Nie mam własnej kultury, więc jem jogurt, aby mieć chociaż kulturę bakterii.*

Awatar użytkownika
Kruffachi
sekretarz generalny
Posty: 1833
Rejestracja: 05 grudnia 2013, 21:42
Lokalizacja: Drugie Lewo
Kontaktowanie:

Re: Łaciate kawałki Kruff

Post autor: Kruffachi » 10 listopada 2018, 22:26

I poważniej, ale za to krócej :bag:
Serce biło mi w przełyku, kiedy biegłam po schodach. To było tylko jedno piętro - tylko jedno piętro, a mi wydawało się, jakby stopnie rozciągały się w nieskończoność. Coś we mnie wrzeszczało. Płuca paliły, jakbym krzyczała, choć nie mogłam. Niczego nie mogłam - tylko pędzić do celu.
Nie przejmowałam się niczym. Tymi, którzy próbowali mi stanąć na drodze, tymi, którzy patrzyli na mnie zdziwieni i zniesmaczeni, kiedy wpadałam do męskiej łazienki, tymi, którzy pukali się po głowach.
Myślałam, że wpakuję się w środek bitwy, ale nagle uderzyła we mnie ściana z ciszy i pustki. Rozejrzałam się bezradnie, ale wokół mnie nie było niczego poza jasnymi kafelkami. Z lewej strony miałam rząd umywalek, z prawej kabin z toaletami. W jednym z luster dostrzegłam swoją twarz - zaczerwienioną i autentycznie przerażoną.
Gdzieś bardzo daleko, w zupełnie innej rzeczywistości, rozległ się drugi dzwonek oznaczający już nie koniec przerwy, a rozpoczęcie lekcji. A jednak stałam jak wmurowana, jakby ktoś mi oblał stopy betonem i pozwolił mu zgęstnieć.
Jestem konfundującą fajerą w stuporze.

Dzień z życia admina (dziękuję)

Skrót do Regulaminu
Po dłuższym namyśle wszystko jest jak kiełbaska.

Awatar użytkownika
Coffee
Posty: 179
Rejestracja: 28 marca 2013, 12:45

Re: Łaciate kawałki Kruff

Post autor: Coffee » 10 listopada 2018, 22:33

Biedna Livia i biedny, jak się domyślam, Sera :(
It's not the end of the world, but you can see it from here.

Awatar użytkownika
Aishikami
Posty: 11
Rejestracja: 09 grudnia 2013, 14:03
Lokalizacja: Wrocław

Re: Łaciate kawałki Kruff

Post autor: Aishikami » 10 listopada 2018, 22:36

Powiem Ci, robi wrażenie, zwłaszcza w zestawieniu z poprzednią. Ładnie tu z niej wychodzi charakter. Czekam aż będę mogła przeczytać co dalej. Dodam też, że bardzo ładnie i plastycznie to napisane. Słowa malują człowiekowi przed oczami wyraźny obraz.
*Nie mam własnej kultury, więc jem jogurt, aby mieć chociaż kulturę bakterii.*

Awatar użytkownika
Xanttis
Posty: 81
Rejestracja: 23 października 2017, 23:41

Re: Łaciate kawałki Kruff

Post autor: Xanttis » 11 listopada 2018, 12:09

Kłopoty, koniec sielanki, idzie zmiana w jej życiu. Jest ekstra :D !
"Wszyscy muszą być podobni jeden do drugiego. Każdy człowiek wizerunkiem innego człowieka. Wtedy wszyscy są szczęśliwi, bo nie ma gór, by się przed nimi zginać ze strachu i porównywać się z nimi" ~ 451 stopni Fahrenheita, Ray Bradbury

Awatar użytkownika
Kruffachi
sekretarz generalny
Posty: 1833
Rejestracja: 05 grudnia 2013, 21:42
Lokalizacja: Drugie Lewo
Kontaktowanie:

Re: Łaciate kawałki Kruff

Post autor: Kruffachi » 11 listopada 2018, 20:19

Sielanka czy nie, ona się szybko otrząsa xD
Stałam przed lustrem i patrzyłam na swoje odbicie. Uniosłam palcem górną wargę, by lepiej przyjrzeć się lewemu kłowi. Miał dobre trzy centymetry długości, czyli nieco mniej niż u wampira, ale nadal dość sporo. Nadal wystarczająco, żeby przebić ludzką skórę i rozerwać ważne tętnice. Potem patrzyłam na swoje oczy, na brązowe tęczówki z niespotykanym u ludzi czerwonym halo, na źrenice znacznie lepiej reagujące na światło i pozwalające widzieć w ciemnościach. I wreszcie na swoje dłonie, na palce zakończone szponami. Piłowałam te ostatnie na krótko, na okrągło, ale przecież wiedziałam, że są znacznie mocniejsze niż ludzkie paznokcie i że gdybym pozwoliła im rosnąć i nie malowała ich różowym lakierem, zamieniłyby się w śmiertelną broń.
Tak, byłam drapieżnikiem. Tak, byłam stworzona do tego, by czaić się na dachach domów pod osłoną nocy, nagle rozkładać skrzydła i spadać na ofiarę jak cień, a potem gryźć się w jej szyję i wysysać życie razem z krwią. Gdybym tylko chciała, mogłabym zabić w mgnieniu oka nawet potężnego dorosłego mężczyznę, chociaż miałam szesnaście lat i byłam dziewczyną. Oczywiście mogłam się tego wystraszyć. Mogłam się załamać, stwierdzić, że jestem potworem, zwinąć się na łóżku i nigdy już nie wyściubiać nosa spod koca. Ale to byłoby śmiertelnie nudne, a poza tym następnego dnia miała być impreza u Keiko.
Jestem konfundującą fajerą w stuporze.

Dzień z życia admina (dziękuję)

Skrót do Regulaminu
Po dłuższym namyśle wszystko jest jak kiełbaska.

Awatar użytkownika
Aishikami
Posty: 11
Rejestracja: 09 grudnia 2013, 14:03
Lokalizacja: Wrocław

Re: Łaciate kawałki Kruff

Post autor: Aishikami » 11 listopada 2018, 20:35

Jeśli to nie jest kwintesencja jej osoby i charakteru, to ja nie wiem co nią jest/miałoby być. Przecież to jest po prostu cudowne studium Livii. I to jeszcze dokonane jej oczami XD
*Nie mam własnej kultury, więc jem jogurt, aby mieć chociaż kulturę bakterii.*

Awatar użytkownika
nuklearna_wiosna
Posty: 134
Rejestracja: 21 stycznia 2014, 01:44
Lokalizacja: w czarnej dupie
Kontaktowanie:

Re: Łaciate kawałki Kruff

Post autor: nuklearna_wiosna » 12 listopada 2018, 11:38

Ona jest przeurocza po prostu! :3
Ciekawi mnie, ile w jej podejściu jest młodzieńczej bezmyślnej niefrasobliwości, a ile całkiem dojrzałej pogody ducha.

Także tego. Kończ i dej! :D
"Everything ic connected" ~Dirk Gently

Awatar użytkownika
Kruffachi
sekretarz generalny
Posty: 1833
Rejestracja: 05 grudnia 2013, 21:42
Lokalizacja: Drugie Lewo
Kontaktowanie:

Re: Łaciate kawałki Kruff

Post autor: Kruffachi » 12 listopada 2018, 11:51

Plan jest taki, żeby przeszła od jednego do drugiego, ale nie jestem pewna jak to wyjdzie ^^
Jestem konfundującą fajerą w stuporze.

Dzień z życia admina (dziękuję)

Skrót do Regulaminu
Po dłuższym namyśle wszystko jest jak kiełbaska.

ODPOWIEDZ