UWAGA! W PRZYPADKU PROBLEMU Z LOGOWANIEM NALEŻY WYCZYŚCIĆ CIASTECZKA WITRYNY!


Zapraszamy do udziału w nowym INSTANCIE! :D

Zachęcamy też do głosowania na TEKST WRZEŚNIA!

Łaciate kawałki Kruff

Dział dla pracowitych ;)
Awatar użytkownika
Kruffachi
sekretarz generalny
Posty: 1831
Rejestracja: 05 grudnia 2013, 21:42
Lokalizacja: Drugie Lewo
Kontaktowanie:

Re: Łaciate kawałki Kruff

Post autor: Kruffachi » 06 października 2018, 23:31

Skok w bok, bo mię wzięło na Pazury i czynię dopiski.
Martin odezwał się jakoś dwa dni później z propozycją nie do odrzucenia. Podobno jego dziewczyna - chyba już inna niż ta, o której opowiadał, gdy widzieli się po raz ostatni - bardzo chciała poznać medialnego bohatera ostatnich dni i odkąd dowiedziała się, że jej facet zna go osobiście, nie dawała mu spokoju. Miguel podjął ze trzy rozpaczliwe próby wykręcenia się z tej sytuacji, ale wszystkie spaliły na panewce i tak oto znów wylądował z ludźmi, wśród których czuł się jak wyciągnięta ze śmieci dętka na zlocie harleyowców.
Jestem konfundującą fajerą w stuporze.

Dzień z życia admina (dziękuję)

Skrót do Regulaminu
Po dłuższym namyśle wszystko jest jak kiełbaska.

Awatar użytkownika
Xanttis
Posty: 80
Rejestracja: 23 października 2017, 23:41

Re: Łaciate kawałki Kruff

Post autor: Xanttis » 07 października 2018, 01:40

Soł lajflong somtajms xd

I wgl Pazury :fire: !
"Wszyscy muszą być podobni jeden do drugiego. Każdy człowiek wizerunkiem innego człowieka. Wtedy wszyscy są szczęśliwi, bo nie ma gór, by się przed nimi zginać ze strachu i porównywać się z nimi" ~ 451 stopni Fahrenheita, Ray Bradbury

Awatar użytkownika
Kruffachi
sekretarz generalny
Posty: 1831
Rejestracja: 05 grudnia 2013, 21:42
Lokalizacja: Drugie Lewo
Kontaktowanie:

Re: Łaciate kawałki Kruff

Post autor: Kruffachi » 07 października 2018, 23:41

Poprawki, poprawki, poprawki...
– Do czego są ci potrzebni pozostali? – drążył. – Bai, Robbins, Wattana, Iekda… Bo Cháveza Ayako odesłała, tak przypominam.
Aibek pochylił się i oparł przedramiona o kolana, napinając mięśnie, aż zagrały pod złotawą skórą pokrytą wężowymi tatuażami. Do Jurija całkiem niespodziewanie dotarło, że choć w zawodach dla kurdupli mógłby rywalizować z Foką, to w jego sylwetce tkwi coś, jakaś potworna siła, która sprawiała, że łatwo zapomnieć o mikrym wzroście.
– Im więcej Połączonych po naszej stronie, tym lepiej – powiedział. – Nie jestem pewien, ile wiecie o wszczepach… Ale przypuszczam, że to akurat tak, bo to podstawy szkolenia taktycznego dla zawodników. Uczono was więc, że niektóre z nich się w szczególny sposób uzupełniają. Tworzą pary, trójkąty i bardziej złożone struktury, które można łączyć dalej. Im większą część tej sieci uda nam się zrekonstruować, tym większą będziemy mieli siłę ognia i tym mniejsza będzie szansa, że reszta Połączonych stanie przeciwko nam.
– Zakładasz, że dojdzie do walk – zauważył Foka, chowając kolejnego skończonego skręta do pudełka.
– Tak i nie sądzę, by ktokolwiek w Sanya Korp. poza Ayako wierzył jeszcze, że do nich nie dojdzie. Przecież mówimy o systemie wojskowym, dla którego sport to tylko przykrywka. Rusłan Krupniew był człowiekiem GRU, Kohaku Ito służył w Naichō, Aleksiej Grankin… Grankin to skomplikowana sprawa i wygląda, jakby gość w pewnym momencie zmienił tożsamość, co też nasuwa pewne skojarzenia ze służbami specjalnymi. Sądzę więc, że nie będą się bawić w podchody w nieskończoność i kiedy któraś ze stron uzna, że ma przewagę, rozpocznie otwartą walkę.
Jestem konfundującą fajerą w stuporze.

Dzień z życia admina (dziękuję)

Skrót do Regulaminu
Po dłuższym namyśle wszystko jest jak kiełbaska.

Awatar użytkownika
Kruffachi
sekretarz generalny
Posty: 1831
Rejestracja: 05 grudnia 2013, 21:42
Lokalizacja: Drugie Lewo
Kontaktowanie:

Re: Łaciate kawałki Kruff

Post autor: Kruffachi » 10 października 2018, 12:20

Więcej poprawek i dopisków...
- Miguelito!
Otrząsnął się, usłyszawszy zdrobnienie swojego imienia, ale natychmiast wymusił uśmiech, kiedy poczuł klepnięcie w plecy. Poza Martinem tylko jeszcze jedna osoba mówiła do niego w ten sposób - Vincente Lemaire. I w jego ustach zawsze brzmiało to paskudnie pobłażliwie, choć był taki czas, i to wcale nie krótki, gdy Chavez próbował wmawiać sobie, że jest w tym jakiś cień pozytywnych uczuć i opiekuńczego ciepła. Że tak, przypomina mu się, kto tu rządzi, a kto jest smarkaczem, ale pójdą za tym rada i wsparcie.
To zdecydowanie była jedna z większych pomyłek w jego życiu.
- No, to właśnie on - przedstawił go Martin. - Ma czasem w zwyczaju zmywać się w środku poważnej rozmowy z przyjacielem z jakąś durną wymówką, ale poza tym jest w porządku.
Miguel odchrząknął, ale postanowił się nie licytować.
Jestem konfundującą fajerą w stuporze.

Dzień z życia admina (dziękuję)

Skrót do Regulaminu
Po dłuższym namyśle wszystko jest jak kiełbaska.

ODPOWIEDZ