UWAGA! W PRZYPADKU PROBLEMU Z LOGOWANIEM NALEŻY WYCZYŚCIĆ CIASTECZKA WITRYNY!


Zapraszamy do udziału w nowym INSTANCIE! :D

Zachęcamy też do głosowania na TEKST WRZEŚNIA!

Punkt widzenia

"Literatura fantasy to literatura która w zamierzony sposób robi użytek z tego, co jest uważane za niemożliwe."
Tom Shippley
Awatar użytkownika
Siemomysła
Posty: 900
Rejestracja: 25 listopada 2013, 18:37
Lokalizacja: Druga gwiazda na prawo i prosto aż do rana
Kontaktowanie:

Re: Punkt widzenia

Post autor: Siemomysła » 12 września 2014, 19:57

To ja podyskutuję :) Mam nadzieję, że mogę?
To nie było przypadkowe. Eria podróżuje od kilku dni po niebezpiecznym pustkowiu, wspomina, że została zaatakowana. Zaczyna po prostu panikować, a pomaga jej w tym Telin, który (jak wspomniano na końcu) czasem wywoływał w niej strach za pomocą magii.
Zupełnie szczerze - że w niej wywoływał strach magią, tego po lekturze nie widziałam, nie pamiętałam, mogłabym się kłócić, że tego nie było - to tylko on mi to mówi. Nie widzę ich w takiej scenie razem, nie mam przesłanek, by tak uważać.
Nie umieściłam opisu owej podróży, gdyż stwierdziłam, że się po prostu zanudzicie. Bałam się, że akcja ta wyda wam się zmierzać donikąd, bo przecież nie mogliście wiedzieć, o co chodzi. Takie opisania drogi zawsze wydają się zbędnymi zapychaczami. Pamiętasz stukniętą bibliotekarkę i jej łażenie albo nekromantę i jego poszukiwania?
Nie mówię o opisie podróży, jak o opisie tego, co widzieli przez okno, czyli: drzewo, drzewo, uschłe drzewo, zdechła krowa, drzewo i tak dalej w tym klimacie. Mówię o opisie podróży, który mi pozwoli ich poznać, którzy mi pokaże relacje między nimi, który da mi podstawy, bym uwierzyła, kiedy Ty piszesz, iż Telin znów coś zrobił. A do tego da mi poznać lepiej historię świata. Ja nawet nie wiedziałam do końca, czy Telin był wśród atakujących ludzi czy nie, przez chwilę przyszło mi to do głowy i musiałam wrócić w tekście, by ogarnąć, że jednak nie, on tylko wykorzystywał ich obecność do swoich eksperymentów. Podróż, która byłaby środkiem do pokazania podróży, to nie to samo, co bieganie po bibliotece.
Masz tam kawałki o tym, że dziewczyna spodziewała się kolejnego wybuchu złości, że coś było jak zwykle, zdarzyło się jej zapytać czy czarodziej znów będzie na nią krzyczał.

Było w tekście, że zachowywał się tak przez ostatni tydzień bodajże. Jak wspominałam - nie chciałam zbędnie przedłużać.
Ale było w tekście później, niż stwierdzenie, że znów będzie krzyczał, co daje poczucie, że pojawiło się w tekście tylko dlatego, że jego autorka zorientowała się, że nic o tym krzyczeniu nie było tak po prostu - bardzo dużo mi tutaj opowiadasz, a niewiele pokazujesz. Jedna z najlepszych rad, jakie kiedykolwiek wyczytałam w poradnikach dla pisarzy mówiła o tym, by nie informować czytelnika wprost - nie mówić jak jest, ale pokazywać poprzez zachowania bohaterów.
Wiem, że nie jesteśmy. :D To raczej zdanie Telina na ten temat. On z resztą próbował tego z określonym typem kobiet - młodymi marzycielkami, które nie mają nikogo, kto mógł by się nimi zaopiekować, więc pozostaje im "książę z bajki".
Ja-czytelnik nie wiem, z kim on tego próbował, skąd mam to wiedzieć? Pojawia się stwierdzenie, że prawie żadna nie umiała mu się oprzeć, więc biorę to za pewnik, co jest dość logiczne - wszystko przyjmuję za pewnik i stąd moje wątpliwości co do spójności świata i postaci. Nie myśl, że ja się oburzam na to, że szowinistycznie przedstawiasz kobiety jako głupie, nie o to chodzi. Wykrzykniki były po to, by Ci pokazać jak bardzo w tym momencie nie kupuję, nie wierzę opowieści.
Jakiej straży? W jakim mieście?
Jeśli w całym świecie pozostało już tylko jedno, ostatnie miasto i tam właśnie mieszkała Eria to chyba logiczne, że w tym właśnie mieście. Ale słusznie - powinnam napisać, że w Nexeris.
Tyle, że my jesteśmy w innym mieście w tym momencie. W mieście, co do którego mam wątpliwości, do jakiego stopnia jest zniszczone, w którym jednak ktoś mieszka i tak dalej. Zasiałaś we mnie wątpliwości i spowodowałaś, że się zgubiłam. Generalnie nie wiem po co, w takich skrajnych warunkach, ktokolwiek miałby kogokolwiek bronić, trochę mi się wydaje, że gdyby tam była jakakolwiek straż, to tylko taka, która pilnuje interesów najsilniejszych. Po prostu mamy koniec świata, tak? Ciągłe zagrożenie, to już nie jest moment na istnienie jakiś zwartych przedstawicieli ładu i porządku. Tak mi się wydaje, ale to już uwaga zupełnie na boku i poza tą dyskusją :)

Mam nadzieję, że Ci wyjaśniłam skąd się wzięły moje uwagi, skąd wątpliwości. Piszę to wszystko, bo naprawdę w tym tekście jest ogromny potencjał i widzę w Tobie, że nie jest tak, że idziesz najprostszą ścieżką fabularną. Kombinujesz, nie boisz się trudnych postaci. Ten tekst zasługuje na to, by się stać dłuższy, pełniejszy i bardziej przekonujący. Tak myślę :bag:
Trudno zainteresować żonatego mężczyznę i znaleźć czas na czytanie książek
[Stokrota]
Ale jest za późno, zawsze było, zawsze będzie za późno.
[Dr Manhattan]
I niech nikt nie odejdzie skrzywdzony!
[Red Shoehart]

Awatar użytkownika
Krin
Posty: 481
Rejestracja: 17 marca 2014, 16:03
Lokalizacja: nekromanckie pustkowie
Kontaktowanie:

Re: Punkt widzenia

Post autor: Krin » 14 września 2014, 12:09

Ech... Skoro muszę odpisać, to muszę.
W sumie może nawet i powiedział, ale ten tego: spała.
Wyobraźcie sobie taką sytuację:
Jesteście gdzieś na pustkowiu, wokół potwory, a ten gad idzie sobie gdzieś i nic nikomu nie mówi. Naturalnie, on wiedział, że raczej nic mu nie grozi, a o nią wcale jakoś tak super nie dbał. Potrzebna mu była, ale nie aż tak by nawet na własnym terenie miał ją pilnować i cudować.
Może to skutek tego, że teraz nie jest skrajnie przemęczona, że nie jest w szarym mieście i w ogóle, ale... jest kontrast.

Miałam w umyśle taką wizję:
Przyjeżdża książę na białym koniu i jest cud, miód i orzeszki. Potem atmosfera zmienia się nagle i przestaje być tak różowo, ale widzę, że jak z większości moich pomysłów tutaj G z tego wyszło.
Podejrzewam, że napisany z głową i pomysłem opis podróży, takiej, gdzie dobrze byłoby widać interakcję Erin i Telina, mógłby tu zdziałać cuda.
Jak już mówiłam:
Byłby to opis trochę bez fabuły, bo o co chodzi dowiedzielibyście się przecież na samym końcu. Kojarzy mi się z takimi głupawymi powieściami drogi, w których właściwie o nic nie chodzi.
choć zachwyty Erin sprawiają, że zaczyna mieć to wydźwięk komiczny...
Zachwyty ERII miały mieć wydźwięk nieco komiczny od samego początku, ale komizm to coś co nigdy mi nie wychodziło.
Smykałki do biznesu, to oni nie mają, albo są anielsko miłościwi i w ogóle.
Tych magów to tak trochę dużo było a jeszcze więcej było tych głodnych i brudnych, którzy baaaardzo by się ucieszyli gdyby ich dziesiątkami zaczęli sprzedawać. Nawet tego ostatniego miasta już by nie było.
(acz instalacja wodno-kanalizacyjna dla fontann działa nadal)
Oni tam nie mieli bomb ani katapult, by niszczyć to, co pod ziemią jest.
Pojawia się stwierdzenie, że prawie żadna nie umiała mu się oprzeć, więc biorę to za pewnik, co jest dość logiczne - wszystko przyjmuję za pewnik i stąd moje wątpliwości co do spójności świata i postaci.
Być może zabrzmi to trochę niewłaściwie, ale czy to, że Telin jest idealny i w ogóle lepszy od wszystkich innych też przyjmujesz za pewnik?
Generalnie nie wiem po co, w takich skrajnych warunkach, ktokolwiek miałby kogokolwiek bronić, trochę mi się wydaje, że gdyby tam była jakakolwiek straż, to tylko taka, która pilnuje interesów najsilniejszych. Po prostu mamy koniec świata, tak?
Własnie dlatego wszystko się dzieje, jak się dzieje. Początkowo wierzyli, że wszystko da się jeszcze naprawić, ale potem im się to wszystko zaczęło rozkładać. Nie dziwię się, że nie pamiętasz jak na samym początku Eria bała się straży miejskiej, ale tak właśnie było.


Do tej pory zawsze myślałam, że największe problemy mam z pisaniem a nie z wymyślaniem. Okazało się jednak, że w ogóle nie potrafię wymyślić spójnej fabuły i nie bardzo wiem, co z tym zrobić. Postaram się następnym razem.
Ale dobra. Zostawmy to.
Nie wiem czy poprawię to opowiadanie. Wydaje mi się, że mija się to z celem a jeśli nawet nie to i tak nie mam siły wchodzić do bagna, z którego już raz wyszłam. Mam pewne mgliste plany powrócenia do tego świata jeszcze, choć bardziej bliski jest mi ten z pierwszego. Wiem jednak, że ten jest może nie jakoś super oryginalny, ale bardziej oryginalny niż tamten. Mówiąc szczerze to zamierzam zmierzyć się z czymś, co nie jest fantasy, lecz jeszcze nie wiem z czym. Potem z czymś z fantasy tylko trochę dłuższym. Na pewno jednak nie z bagnem, co raz wyszłam.
Ale dobra. Zostawmy to, bo to nie na temat trochę było wynurzenie.
Dziękuję wam obu za komentarze. W sumie uświadomiłam sobie, że pisanie, gdy nie ma się kogoś kto się na tym zna i wskaże ci błędy musi być strasznie trudne. Bez was to bym nic nie zrobiła chyba. :heart:
" Człowiek ten, którego nazywano Kruczarzem, nadszedł od północy, od Białej Równiny. I to on powiedział nam w końcu, że tę nieprzyjazną ziemię stworzyli reptilianie - po to abyśmy nie zobaczyli podtrzymującej niebo kopuły i nie dowiedzieli się, że nasza planeta jest płaska, a nie okrągła, jak twierdziło NASA."
- Marszus, "Cała prawda o Białej Równinie"

Awatar użytkownika
Siemomysła
Posty: 900
Rejestracja: 25 listopada 2013, 18:37
Lokalizacja: Druga gwiazda na prawo i prosto aż do rana
Kontaktowanie:

Re: Punkt widzenia

Post autor: Siemomysła » 14 września 2014, 14:04

Krin pisze:Ech... Skoro muszę odpisać, to muszę

Po pierwsze: niczego nie musisz. Tak uważam. Ale dobrze sobie czasem pogadać, bo więcej się wtedy wyjaśnia, prawda? Nikt nie siedzi w głowie rozmówcy.

A jeśli o gadaniu:
Byłby to opis trochę bez fabuły, bo o co chodzi dowiedzielibyście się przecież na samym końcu. Kojarzy mi się z takimi głupawymi powieściami drogi, w których właściwie o nic nie chodzi.
Chodzi o to, że podczas drogi da się przedstawić lepiej bohaterów, da się czytelnika z nimi zapoznać, przedstawić ich relacje, to nie musiał być opis podróży, po prostu wśród scen, które dałaś, to akurat miejsce aż się prosi by je lepiej wykorzystać. Mogło ich coś spotkać, mogło coś ich napaść i wtedy Telin mógł myśleć tylko o sobie, nie o Erii bo to, że tu w odpowiedzi na komcia napisałaś to:
Wyobraźcie sobie taką sytuację:
Jesteście gdzieś na pustkowiu, wokół potwory, a ten gad idzie sobie gdzieś i nic nikomu nie mówi. Naturalnie, on wiedział, że raczej nic mu nie grozi, a o nią wcale jakoś tak super nie dbał. Potrzebna mu była, ale nie aż tak by nawet na własnym terenie miał ją pilnować i cudować.
świadczy o tym, owszem, że tak było, że o nią nie dbał, tyle, że czytelnik się tego nie dowie z tekstu, a jedynie z autorskiego wyjaśnienia w rozmowie pod. To wszystko, co tu piszesz, co masz w głowie, trzeba po prostu umieścić w opowiadaniu.
Pojawia się stwierdzenie, że prawie żadna nie umiała mu się oprzeć, więc biorę to za pewnik, co jest dość logiczne - wszystko przyjmuję za pewnik i stąd moje wątpliwości co do spójności świata i postaci.
Być może zabrzmi to trochę niewłaściwie, ale czy to, że Telin jest idealny i w ogóle lepszy od wszystkich innych też przyjmujesz za pewnik?
Nie, tego, że Telin jest idealny i w ogóle lepszy nie biorę za pewnik, ponieważ mogę go pod tym kątem ocenić na podstawie tego, co napisałaś, widzę jego zachowanie, mam podstawy by wątpić. Natomiast informacja o tym, że prawie żadna nie umiała mu się oprzeć pojawia się raz - nie dostaję scen z innymi kobietami, które się opierają lub nie. Nie mam żadnych podstaw, by wyrobić sobie twierdzenie, że jest inaczej.
Własnie dlatego wszystko się dzieje, jak się dzieje. Początkowo wierzyli, że wszystko da się jeszcze naprawić, ale potem im się to wszystko zaczęło rozkładać. Nie dziwię się, że nie pamiętasz jak na samym początku Eria bała się straży miejskiej, ale tak właśnie było.
Tak, bała się straży miejskiej, i dla mnie ta straż miejska, to ktoś, kto dba o interesy silniejszych, nie widzę więc podstaw, by bronili Erii, czy kogokolwiek takiego jak ona przed porwaniem przez Telina. To jaki dałaś mi obraz świata, wpłynęło na moje wyobrażenie straży miejskiej w takim mieście. Kształtujesz moje wyobrażenia, tym co piszesz.

Mówisz, że nie potrafisz wymyślić spójnej fabuły. Nieprawda! Fabuła tu jest ok, wszystko, co mi wyjaśniasz na boku - bo to są takie wyjaśnienia na boku, skoro nie znalazły się w samym tekście opowiadania - jest spójne i jest ciekawe. Jednak nie wszystko to napisałaś. Nie wszystko mi pokazałaś w opowiadaniu. Nie zniechęcaj się do fajnego tekstu, bo nie wyszedł za pierwszym razem.

PS. Widzę, że Ty sobie założyłaś, że wyjaśnienie będzie dopiero w ostatnim akapicie, pisanym ze strony Telina i tego się trzymasz, tylko, że jeśli po drodze czytelnik nie dostaje żadnych wskazówek, to taki plot-twist staje się jakby wyjęty z kapelusza magika. Nie jest ważne, czy czytelnik wskazówki zinterpretuje prawidłowo, czy nie, ale ważne, by cofając się, po przeczytaniu całości, myślał! "Ha! tu to było, faktycznie!" a nie: "Eee? Skąd to się wzięło?"
Trudno zainteresować żonatego mężczyznę i znaleźć czas na czytanie książek
[Stokrota]
Ale jest za późno, zawsze było, zawsze będzie za późno.
[Dr Manhattan]
I niech nikt nie odejdzie skrzywdzony!
[Red Shoehart]

Awatar użytkownika
pierdoła saska
Posty: 1406
Rejestracja: 08 listopada 2011, 13:09
Kontaktowanie:

Re: Punkt widzenia

Post autor: pierdoła saska » 15 września 2014, 07:31

Mogę wejść między was?


Kujam.

W sumie może nawet i powiedział, ale ten tego: spała.
Wyobraźcie sobie taką sytuację:
Jesteście gdzieś na pustkowiu, wokół potwory, a ten gad idzie sobie gdzieś i nic nikomu nie mówi. Naturalnie, on wiedział, że raczej nic mu nie grozi, a o nią wcale jakoś tak super nie dbał. Potrzebna mu była, ale nie aż tak by nawet na własnym terenie miał ją pilnować i cudować.
Nie mam problemu z wyobrażeniem tego sobie. I z podejściem Telina tez nie mam, zresztą w tym kawałku, w ogóle nie szło o to, co zrobił, a o to, co ona sobie założyła, wydumała i co rozdmuchała do imponujących rozmiarów.
Krin pisze:Przyjeżdża książę na białym koniu i jest cud, miód i orzeszki. Potem atmosfera zmienia się nagle i przestaje być tak różowo, ale widzę, że jak z większości moich pomysłów tutaj G z tego wyszło.
Problemem jest brak środka. Książę na białym koniu się pojawił, roztoczył swój majestat i cudowność... i fragment się skończył tak, że cud był, ale miodu i orzeszków, to nie uwidziałam. I tu by się przydało coś z tej podróży chyba. Jakieś scenki właśnie tego miodu i orzeszków, że taki miły, koffany i ona się tak rozpływa w pierwszych dniach, a potem on ją spycha na margines, zajmuje się swoimi rzeczami i bach, wchodzimy w drugi post, gdzie następuje wielki finał.
Obecnie jednak nie ma łącznika i wrażenie, że ktoś podmienił bohaterkę jest wielkie.
Byłby to opis trochę bez fabuły, bo o co chodzi dowiedzielibyście się przecież na samym końcu. Kojarzy mi się z takimi głupawymi powieściami drogi, w których właściwie o nic nie chodzi.
patrz wyżej :)
Oni tam nie mieli bomb ani katapult, by niszczyć to, co pod ziemią jest.
taka instalacja wymaga regularnego czyszczenia choćby z liści :) więc nie, nie chodzi mi o zniszczenie tego w wyniku walki, a raczej bark konserwacji. I to naprawdę jest duperela. :)
Do tej pory zawsze myślałam, że największe problemy mam z pisaniem a nie z wymyślaniem. Okazało się jednak, że w ogóle nie potrafię wymyślić spójnej fabuły i nie bardzo wiem, co z tym zrobić. Postaram się następnym razem
fabułę to ty akurat miałaś, ogólną i z plot twistem na końcu. Czego wg mnie zabrakło, to jakiegoś wypełniacza w środku :) Zresztą Siem już to napisała.
Nie wiem czy poprawię to opowiadanie. Wydaje mi się, że mija się to z celem a jeśli nawet nie to i tak nie mam siły wchodzić do bagna, z którego już raz wyszłam.
:heart: Rozumiem. Ja generalnie jestem z tych, co uznają, że poprawianie w kółko mija sie z celem. lepiej wyciągnąć wnioski i z ich użyciem napisać coś nowego.
A przy okazji oba twoje światy lubię. W przypadku tego tu interesuje mnie co tam się tak właściwie stało, że jest już tylko jedno miasto. jak do tego doszło, dlaczego i w ogóle *__*

Więc pisaj co ci tam w duszy gra, weny! :D
Marša: właśnie mnie naszło, że mam świat pełen singli
Søren: tak to jest jak za pisanie się bierze stary kawaler xD bo na starą pannę to się nie zachowujesz

Obrazek

CARPE SCHABOWY! twitter ° instagram ° facebook ° marszowickie pola

Awatar użytkownika
Coffee
Posty: 179
Rejestracja: 28 marca 2013, 12:45

Re: Punkt widzenia

Post autor: Coffee » 15 września 2014, 22:55

Jestem śmierdzącym leniem i nie będę czytać komciów poza pierwszym Siem (ten był z rozpędu). I w pierwszej reakcji mogę ją poprzeć: bardzo szybko załatwiłaś ten tekst, odhaczając główne sceny i wio do przodu. W rezultacie zabrakło mi wielu, wielu elementów, by chociaż na moment poczuć się wciągnięta.
Po pierwsze: świat. Jasne, to opko, w opku zwyczajnie nie ma przestrzeni na rozwinięcie skrzydeł i zaznaczenie wszystkich detali, ale też nie można przesadzać w drugą stronę. Jest niespójnie - tam były zamieszki, gdzie indziej pustkowia (???), wszędzie leżą trupy albo widać plamy krwi. Ale zaraz, świeże trupy? Zastygłej krwi? Jeśli to używane kwatery, to takie trochę mało praktyczne jest? Może jest coś, co wiąże te wszystkie elementy, może to jest jakiś zrozumiały system, ale Ty tego nie pokazujesz. Ba! Nie sugerujesz nawet, że tak jest. Krótkie opisy dwóch miast to naprawdę niewiele. A to ważny element, bo oprócz podstawy fabularnej daje też klimat. Klimatem można dużo pociągnąć albo dużo zamaskować. Zresztą co ja Ci będę mówić, zerknij na sam początek tego tekstu - tam świetnie Ci wyszło operowanie atmosferą (i inne komcie to potwierdzają). Nie musisz walić od razu wszystkich informacji, czasem można - na przykład - popracować niedopowiedzeniami. Szczególnie tutaj daje się odbić początek ostatniego fragmentu. Dwa razy musiałam sprawdzić, czy nie przeskoczyłam jakiejś wstawki, bo bohaterowie są nagle w zupełnie innej sytuacji, zupełnie innym miejscu, inna jest między nimi relacja, nie wiadomo co się dzieje i... ta dziura zostaje. Informacja się w końcu pojawia, ale oszołomienie zostaje z czytelnikiem. Takie przeskoki nie są zdrowe.
Po drugie, postacie. Tu wchodzi ta złota (chociaż nie zawsze poprawna, nieważne, nie będę w to teraz wchodzić) zasada "Pokazuj, nie opowiadaj". Częściowo Ci się udało (mówiłam, MÓWIŁAM, że to jest urok, muahahaha!). Po zachowaniu Telina widać, kim jest, od samego początku, i to daje czytelnikowi szansę zweryfikowania jego relacji z Erią (mówiąc prościej: dzięki temu, jak się facet zachowuje, czytelnikowi zapala się czerwona lampka ostrzegawcza i zaczyna kibicować dziewczynie, żeby spieprzała jak najdalej od niego). Niestety, czasem po takim udanym zagraniu postanawiasz dobić to jakimś podsumowaniem. Przykład:
- Będziesz tak nade mną stać? - spytał, podnosząc się nagle i wlepiając w nią nieprzyjemne spojrzenie.
Zdawał się być zirytowany jej obecnością.
Na kij to pogrubione? Fakt, że facet jest zirytowany, widać gołym okiem, nie musisz się upewniać, że czytelnik zrozumiał. Trochę wiary we własne możliwości opisu i inteligencję odbiorcy.
(BTW, taki zabieg nazywa się "opuszczaniem kowadła" ;) )
Gorzej jest z Erią, bo tutaj opinie na jej temat (to, że wszystkie inne postacie powtarzają, jaka jest inteligentna) rozjeżdżają się w zupełności z tym, jak się zachowuje. Nie dajesz nam żadnego dowodu na cechy, które podobno ma. Innymi słowy, nie spełniasz obietnic na temat jej charakteru.

To powiedziawszy, tak strasznie się cieszę, że Telin okazał się draniem. Bo bałam się, przez moment naprawdę się bałam, że to ma być jakiś kolejny tęczowy wątek romantyczny z jedyną prawdziwą miłością. Tymczasem nie; akty przemocy są aktami przemocy, nawet jeżeli dziewczyna tego nie widzi. Toksyczność relacji Erii i Telina jest w pełni świadoma. Za to wielki plus, bo to rzadkie - za często się spotyka uromantycznianie agresywnych zachowań.
It's not the end of the world, but you can see it from here.

Awatar użytkownika
Kruffachi
sekretarz generalny
Posty: 1831
Rejestracja: 05 grudnia 2013, 21:42
Lokalizacja: Drugie Lewo
Kontaktowanie:

Re: Punkt widzenia

Post autor: Kruffachi » 19 września 2014, 11:06

A więc przeczytałam :3

I nie wiem, w co najpierw kopytka włożyć, tyle mam do napisania. Zacznę może od tego, że nie ma co ukrywać - to nie jest opowiadanie wybitne, ale w swojej klasie dobre. Uczysz się, popełniasz błędy, wchodzisz w ślepe uliczki, ale - co się naprawdę ogromnie, ogromnie chwali - za każdym razem pojawiają się inne problemy. Bo chcesz, bo potrafisz i bo wyciągasz wnioski, a potem przekładasz je na praktykę. Popadanie ze skrajności w skrajność to też zwykły mechanizm i należy się z nim pogodzić. To w sumie korzystne, że zgarniasz obie opcje, bo z pewnością ułatwi Ci znalezienie złotego środka i przeskakiwanie po skali w zależności od potrzeb konkretnego tekstu.

Ta ostatnia uwaga dotyczy konkretnej sprawy - jak się już pewnie domyślasz - a mianowicie ekspozycji. W "Drapieżniku" było jej za dużo w stosunku do treści, tutaj jest jej zdecydowanie za mało. Odnoszę takie wrażenie, że to wynika właśnie z poprzednich doświadczeń - wzięłaś sobie to do serca i wykorzystałaś. I naprawdę - chwała Ci za to! :D Nie wzięłaś jednak pod uwagę, że "Punkt widzenia" generuje nieco inne zapotrzebowanie na informacje. Ale spokojnie - na razie wiemy tyle, że potrafisz i opowiadać o rozbudowanym świecie, i trzymać język za zębami. Czyli masz narzędzia, teraz należy je testować dalej, na co czekam, bo nie ma niczego przyjemniejszego w życiu forum literackiego, niż oglądanie rozwoju młodych twórców.

Postaci na razie nieco papierowe, ale nie wszystko na raz. Jakiejś totalnej załamki też nie było. Zresztą - na ile można wyciągać wnioski po dwóch tekstach, więc weź to w nawias - wydaje mi się na razie, że lepiej wychodzą Ci postaci charakterystyczne (Samen była przecież świetna!), nad tymi "zwyczajnymi" z pierwszego planu będziesz musiała trochę podumać, ale - jak pisałam - nie wszystko na raz, więc się nie spinaj. Nie odrzucały mnie. Nie porwały, ale też nie odrzucały, nie jest tak, że ciągną Twoje teksty w dół jakoś potwornie.

Kolejna rzecz, to rozwiązania fabularne i na tym chyba skupiłabym się bardziej, bo wydaje mi się mocniej związane z ekspozycją. O tempie, w jakim toczą się wydarzenia, napisano już tyle, że nie będę dokładać swojej skromnej cegiełki, natomiast moją uwagę bardzo zwróciła scena, w której Eria łazi sobie po zamku. Skojarzyło mi się to z kiepskimi horrorami i bohaterami wychodzącymi z bezpiecznej kryjówki tylko po to, żeby coś im się mogło stać. Czasem dobrze jest poszukać uzasadnienia dla danego zachowania, niż pisać, że nie chciała otwierać tych drzwi, bo za nimi wrzaski, ale jednak otworzyła. Jako czytelnik - i jako widz horrorów - nie uwierzę w taką głupotę, bo to nawet nie jest głupota, tylko wybitne samozaparcie w dążeniu do autodestrukcji, jak mawia moja siostra.

I jeszcze kwestia przewidywalności, nieprzewidywalności i wykorzystania chwytu a la deus ex machina. Mnie się to w głowie rozbiło na dwie płaszczyzny. Samo rozwiązanie fabularne przewidziałam bardzo wcześnie. Albo nie przewidziałam, to złe słowo w sumie, ale mocno podejrzewałam, z czym mam do czynienia. Natomiast zawiodło umotywowanie tego - i tu wracamy do ekspozycji. Gdybym więcej wiedziała o świecie - nie o Tallinie, niech on sobie zostanie tajemnicą do końca - ale o sytuacji geopolitycznej i tym, co to właściwie za wojna, samo zakończenie z pewnością zrobiłoby na mnie większe wrażenie.

Głaska dużego dostajesz za tytuł i jego wykorzystanie :D Lubię ten zabieg, mam do niego ogromny sentyment od czasów późnej podstawówki, kiedy to pierwszy raz spotkałam się z Sapkiem. I jakkolwiek samo lubienie Sapka przeszło mi parę, paręnaście lektur i refleksji później, to pewne sentymenty pozostały.

No i ostatni fragment jest stylistycznie bardzo, bardzo :D Właściwie tworzy się taka klamra z klimatyczną otwierającą sceną i taką zamykającą.

Pisz dalej, próbuj nowych rzeczy, czekam :3
Jestem konfundującą fajerą w stuporze.

Dzień z życia admina (dziękuję)

Skrót do Regulaminu
Po dłuższym namyśle wszystko jest jak kiełbaska.

Awatar użytkownika
Krin
Posty: 481
Rejestracja: 17 marca 2014, 16:03
Lokalizacja: nekromanckie pustkowie
Kontaktowanie:

Re: Punkt widzenia

Post autor: Krin » 19 września 2014, 15:33

Dziękuję wam wszystkim za uwagi przeróżne. Chyba powinnam je sobie wszystko zapisać, żeby o nich pamiętać. Mam do was jeszcze tylko dwa pytania na temat tego tekstu.

1. Czy uważacie, że wstawki są długie? Mam takie wrażenie, że wiele osób piszę dużo krótsze i dużo szybciej i chętniej zabieracie się za ich czytanie. Czy po prostu tak jakoś wychodzi?

2. Czy wy pamiętacie imię tego czarodzieja? :D Gdziekolwiek nie spojrzę do komentarzy to wszyscy muszą je jakoś przerobić. Talin, Tallin... Ma na imię Telin a tak dokładnie to Telinard. :P (Na to pytanie nie musicie odpowiadać.)
" Człowiek ten, którego nazywano Kruczarzem, nadszedł od północy, od Białej Równiny. I to on powiedział nam w końcu, że tę nieprzyjazną ziemię stworzyli reptilianie - po to abyśmy nie zobaczyli podtrzymującej niebo kopuły i nie dowiedzieli się, że nasza planeta jest płaska, a nie okrągła, jak twierdziło NASA."
- Marszus, "Cała prawda o Białej Równinie"

Awatar użytkownika
Kruffachi
sekretarz generalny
Posty: 1831
Rejestracja: 05 grudnia 2013, 21:42
Lokalizacja: Drugie Lewo
Kontaktowanie:

Re: Punkt widzenia

Post autor: Kruffachi » 19 września 2014, 19:46

Mnie pasuje długość wstawek ;) Jeśli czytam po jakimś czasie, to głównie dlatego, że i tak mam zaległości - to powoduje, że tworzę sobie jakąś tam mentalną kolejkę i próbuję jej pilnować, bo pogubię się totalnie...

I Telin, Tallin, wiesz, przyznaję, mi się myliło, przepraszam :bag: Ale tak to jest z imionami przypominającymi nazwy własne - skojarzenia mi dążą do tego, co bardziej ugruntowane, mózg ułatwia sobie sprawę. Niemniej - przepraszam za pomyłkę raz jeszcze.
Jestem konfundującą fajerą w stuporze.

Dzień z życia admina (dziękuję)

Skrót do Regulaminu
Po dłuższym namyśle wszystko jest jak kiełbaska.

ODPOWIEDZ