TEKSTEM ROKU 2018 zostało ZAWSZE NA ZACHÓD autorstwa Coffee :D Serdecznie gratulujemy i zapraszamy do lektury!

Co trzy głowy... [D&D AU]

FANFICTION
Fanfiki to literatura, która może wyglądać jakby została wynaleziona na nowo po katastrofie jądrowej przez grupę cudownych pop-kulturowych ćpunów uwięzionych w zamkniętym bunkrze. [...] Kultura mówi do nich, a oni jej odpowiadają w jej własnym języku. ~ Lev Grossman
Awatar użytkownika
Kruffachi
sekretarz generalny
Posty: 1867
Rejestracja: 05 grudnia 2013, 21:42
Lokalizacja: Drugie Lewo
Kontaktowanie:

Co trzy głowy... [D&D AU]

Post autor: Kruffachi » 12 lipca 2019, 19:06

Long story short: mam ochotę popisać głupotki. Rzuciłam więc laskom, z którymi gram w D&D, że przyjmuję zlecenia na krótkie scenki - maksymalnie 3 dowolne postaci z naszych gier plus jakieś standardowe AU fanfikowe. Mam świadomość, że grono odbiorców bardzo wąskie, ale, no, to dla zabawy :D

Wyzwanie od Coff - wszyscy czarodzieje/uniwersytet AU

– Kochana...? – odezwał się głos w słuchawce. – Nie wiesz może, gdzie położyłam swój telefon...? Od rana go szukam i nic.
Tikki westchnęła ciężko znad kanapki wypełnionej po brzegi sardynkami.
– Sprawdź w swojej prawej ręce, ciociu – odparła zrezygnowanym głosem.
Nastały trzy sekundy ciszy, a po nich pełne zdziwienia i ulgi:
– O–och!
– No. To jakby bym się rozłą...
– Ale dziękuję ci, kochana! No to pa, buziaczki, ściskam.
Dziewczyna jedynie przymknęła oczy.
– Pa, ciociu – powiedziała tonem bardzo znudzonej ekspedientki i wcisnęła czerwoną słuchawkę, nim było za późno. – Sorry – rzuciła do reszty towarzystwa okupującego murek przed uczelnią.
– Ciotka?
– No. Ciotka.
"Ciotka" stanowiła temat długi i skomplikowany, niejednokrotnie już przerobiony w tym towarzystwie nad trzecim piwem za piątaka w przeddzień jakiegoś egzaminu. Zwykle tuż przed tym, jak Amadea zdążyła się uruchomić i zwykle cicha i nieśmiała, znienacka rzucała wyzwanie największemu ochroniarzowi w knajpie. Potem zazwyczaj cała trójka lądowała przed drzwiami lokalu i resztę nocy spędzała na włóczeniu się po mieście i oczekiwaniu świtu.
Amadea i tak zawsze zdawała na pięć z wykrzyknikiem. Zaprzeczała, ale Zaif i tak wiedział, że już podczas pierwszego semestru zdołała wyryć na pamięć podręczniki z całych pięciu lat studiów.
Tikki nie szło tak gładko i podejrzewała, że jej solidne trójki to głównie zasługa upierdliwych telefonów od ciotki, która od czasu do czasu zmieniała się z nieogarniającej życia ciamajdy w prawdziwą i przerażającą lwicę. W dodatku nadopiekuńczą i bez kozery korzystającą ze swoich wpływów, by zapewnić siostrzenicy parasol ochronny choćby i szantażem.
Zaif po prostu chodził na poprawki.
Zaciągnął się głęboko papierosem wyżebranym gdzieś kiedyś i zachomikowanym w jednej z kieszeni. Palił, bo to pozwalało mu mówić, że na wychowaniu fizycznym dostaje zadyszki palacza i fakt, że wypluwa płuca już po rozgrzewce, nie ma absolutnie niczego wspólnego z jego kondycją.
– Za pięć minut zaczynają się labki – zauważyła Amadea bardzo cicho, zerknąwszy na zegarek.
– I spieszy ci się? – spytała Tikki, wyciągając przed siebie pokryte czerwoną łuską nogi.
Rudowłosa otworzyła usta, żeby odpowiedzieć, ale zrezygnowała i ostatecznie przycisnęła tylko mocniej do piersi piąty tom "Wstępu do bibliotekoznawstwa". Czasem trudno było uwierzyć, że to ta sama osoba, która ledwie tydzień temu znokautowała barmana ciosem w splot słoneczny. Miała szczęście, że poszkodowany uznał, iż w zeznaniach bardzo głupio by wyglądało, że został powalony słownikiem wyrazów obcych, bo pewnie zostałaby tym razem spisana.
Mimo to jednak, że nie zdecydowała się oponować, ścisnęła mocniej szelki wypełnionego po brzegi literaturą plecaka.
– Mi się spieszy – Zaif postanowił pójść jej z odsieczą. Zgasił papierosa, wstał z murka i otrzepał spodnie na tyłku. – W waszym interesie, żebym robił notatki.
Co prawda to prawda. Jakkolwiek rogacz notował, co mu się podobało i ile mu się podobało, to jeśli już zdecydował się to robić, zapewniał materiał pierwszej klasy, w dodatku opatrzony licznymi, szczegółowymi ilustracjami. Tikki była przekonana, że dzięki tym zapiskom szłaby przez egzaminy jak burza. Gdyby oczywiście dziwnym zrządzeniem losu nie lądowali na piwie w najmniej odpowiedni do tego wieczór.
– Będziesz mogła wyciszyć telefon – przekonał ją Zaif.
Tak, a potem będzie mogła poświęcić całą przerwę na odczytywanie stu trzydziestu histerycznych SMS–ów.
No ale co zrobić, takie było życie.

Jestem konfundującą fajerą w stuporze.

Dzień z życia admina (dziękuję)

Skrót do Regulaminu
Po dłuższym namyśle wszystko jest jak kiełbaska.

Awatar użytkownika
Aishikami
Posty: 26
Rejestracja: 09 grudnia 2013, 14:03
Lokalizacja: Wrocław

Re: Co trzy głowy... [D&D AU]

Post autor: Aishikami » 12 lipca 2019, 19:14

AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAaaaaaaaaaaa! Cudowne! #teamGoals #TAKBARDZO *chlip* No piękne po prostu!
*Nie mam własnej kultury, więc jem jogurt, aby mieć chociaż kulturę bakterii.*

Awatar użytkownika
Prophet
Straż! Straż!
Posty: 153
Rejestracja: 28 czerwca 2013, 18:30
Lokalizacja: Wrocław

Re: Co trzy głowy... [D&D AU]

Post autor: Prophet » 12 lipca 2019, 19:23

Palił, bo to pozwalało mu mówić, że na wychowaniu fizycznym dostaje zadyszki palacza i fakt, że wypluwa płuca już po rozgrzewce, nie ma absolutnie niczego wspólnego z jego kondycją.
Piękne podsumowanie mojej kariery szkolnej. Z tą małą różnicą, że nie paliłam. A teraz won z mojej głowy, to trochę creepy :D
Obrazek

Wieczornych snów mary powiewne, dziewicze
Na próżno czekały na słońca oblicze...
W dal poszły przez chmurną pustynię piaszczystą,
W dal ciemną, bezkresną, w dal szarą i mglistą...

KLIK

Awatar użytkownika
Coffee
Posty: 190
Rejestracja: 28 marca 2013, 12:45

Re: Co trzy głowy... [D&D AU]

Post autor: Coffee » 12 lipca 2019, 19:50

AaaaaaaaaaaaaaaAAAAAAAAaaaaaAAAAAAAAAAAA :jupi: :jupi: :jupi:
Widzę to wszystko, tak xD Pięknie ich przedestylowałaś. Dzięki!
It's not the end of the world, but you can see it from here.

Awatar użytkownika
Coffee
Posty: 190
Rejestracja: 28 marca 2013, 12:45

Re: Co trzy głowy... [D&D AU]

Post autor: Coffee » 04 sierpnia 2019, 21:11

Kruff mi dała błogosławieństwo na podczepienie się do serii i tematu, więc oto: Mir & Zojka Roommates AU :D

*

- To byłby twój pokój. Wiem, że to nic imponującego, ale, cóż, przynajmniej jest blisko do sklepu i właściciel nie podniósł czynszu od siedmiu lat. Mój były współlokator raz mu zapłacił ziołem i, no, nie było żadnego problemu.
- Ziołem?
- No. – Mirek bardzo próbował zachować neutralny wyraz twarzy. – Marihuaną. Wiesz… Narkotykami?
Tamta w skupieniu kiwnęła głową, jakby przyswajała nowe informacje, i przestąpiła próg pokoju. Po całym mieszkaniu rozglądała się z szeroko otwartymi oczami i Mirek robił się przez to coraz bardziej nerwowy. Wydawało mu się, że posprzątał. Z drugiej strony – sprzątanie mogło tylko uwydatnić wszystkie dziury, rysy i ubytki, których nie dało się zamaskować bez wycieczki do najbliższego sklepu budowlanego. Jemu samemu nędzny stan mieszkania w niczym nie przeszkadzał, ale poniewczasie zorientował się, że inni mogą mieć nieco wyższe standardy.
Dziewczyna stała teraz w jamie, którą jakiś śmieszek z administracji nazwał pokojem, i patrzyła przez okno. Gdyby uniosła i wyprostowała ręce, spokojnie dotknęłaby obu ścian.
- I jak? – spytał bezradnie. Agorafobik miałby problem z polubieniem tego pokoju, w dodatku śmierdziało tu psem po poprzedniej lokatorce.
- Och, przepraszam – odparła tamta, odwracając się od okna. – Jest super. Bardzo mi się podoba. Nigdy nie miałam tyle przestrzeni dla siebie.
- Rodzeństwo?
- Nie do końca. Mieszkałam w… internacie. – Jakiś cień przemknął przez wielkie oczy. - Tak, w internacie. Trzydzieści osób w jednym budynku. Nie za wielkim do tego. Nie miałam własnego pokoju. A żebyś widział kolejki do kuchni.
Stłumił wszystkie odpowiedzi, które natychmiast zaczęły cisnąć mu się na usta – o rozkładanym materacu w kawalerce, na którym szybko przestał się mieścić, o wiecznie zepsutym bojlerze, o parapecie w kuchni, który musiał mu służyć za biurko do odrabiania lekcji. Powiedziałby to w marnej próbie nawiązania relacji – a wyszłoby, jak zawsze, odstraszająco i egocentrycznie.
Więc zamiast tego się uśmiechnął.
- Jesteś nowa w mieście?
Wzruszyła ramionami.
- Przyjechałam ze znajomymi, ale nasze drogi się rozdzieliły. Chyba na dobre. I chyba na szczęście.
- Mówisz?
- Byliśmy razem na koncercie w bardzo, i mam na myśli BARDZO podejrzanej knajpie, rozpętali tam bójkę, wciągnęli mnie w nią i zostawili jak oberwałam od wielkiego osiłka.
- Auć.
- Tak, dosłownie. Ale szczerze mówiąc chyba i tak do nich nie pasowałam. Coach-teleewangelista, wiesz, taki oślizgły typ, który żyje z naciągania ludzi w internecie, babka, która próbowała hodować gołębie w łazience i druga, którą aresztowano za ściąganie muzyki. W 2019 roku. Tak jakby… mamy youtube’a. I spotify. I jakiś milion aplikacji z darmową muzyką. Jakim trzeba być idiotą, żeby ściągać dzisiaj muzykę? I jeszcze na tym wpaść?
- Mów mi jeszcze. Powinnaś zobaczyć ekipę, która tu mieszkała wcześniej.
- To ta od płacenia czynszu… – dziewczyna zmarszczyła brwi z namysłem – …marihuaną?
- No, gwoli ścisłości to tylko jeden z nich. Było rodzeństwo. Młodsza podkradała nam wszystkim rzeczy, a kiedy próbowaliśmy się o nie upominać, jej brat groził wszystkim pobiciem. Trzeciemu z kolei wszystko zwisało. Nie wiem, ile razy świeciłem za nich wszystkich oczami przed policją. Znam już cały posterunek z imienia.
- Zaraz – powiedziała tamta, marszcząc nagle brwi. – Ja cię znam.
O nie.
- …Tak?
- Widziałam cię na tym proteście. Tym z budową nowego aquaparku. Zbierałeś podpisy, prawda?
- Być może. – Pot spływał mu po plecach. I jak zawsze, gdy cisza przeciągała się za bardzo, desperacko spróbował ją czymś zapełnić: - To jest park krajobrazowy. I bardzo cenne pokłady geologiczne, wiem, mam znajomych ekologów, naprawdę, budowa czegokolwiek tam to jest bardzo zły…
- Biorę ten pokój – przerwała mu nagle i ku zdumieniu Mirka, zarumieniła się. Wyciągnęła rękę, którą uścisnął.
Miała bardzo, bardzo mocny uścisk.
I zaczerwienione knykcie.
- Zojka.
- Mirek. Pomóc ci przenieść rzeczy?
It's not the end of the world, but you can see it from here.

Awatar użytkownika
Aishikami
Posty: 26
Rejestracja: 09 grudnia 2013, 14:03
Lokalizacja: Wrocław

Re: Co trzy głowy... [D&D AU]

Post autor: Aishikami » 04 sierpnia 2019, 21:16

CUDOWNE XDDDDD Nie znam co prawda postaci z tej drugiej kampanii, ale ich opisy mnie spłakały. A naszą uchwyciłaś idealnie XDD Bardzo przyjemny tekst i fajne AU i wróżę im dobre wspólne mieszkanie :beer: XDDD
*Nie mam własnej kultury, więc jem jogurt, aby mieć chociaż kulturę bakterii.*

Awatar użytkownika
Kruffachi
sekretarz generalny
Posty: 1867
Rejestracja: 05 grudnia 2013, 21:42
Lokalizacja: Drugie Lewo
Kontaktowanie:

Re: Co trzy głowy... [D&D AU]

Post autor: Kruffachi » 04 sierpnia 2019, 21:17

Trzydzieści osób w jednym budynku. Nie za wielkim do tego. Nie miałam własnego pokoju. A żebyś widział kolejki do kuchni.
Tak XDDD

Kocham tak bardzo XD I te podsumowania obu ekip (ogromne, OGROMNE propsy za piratkę Del :DDD ), gołębie w łazience XDDD Biedny, zestresowany Mirek, ale ja myślę, że oni by się dogadali doskonale :D Prędzej czy później.
Jestem konfundującą fajerą w stuporze.

Dzień z życia admina (dziękuję)

Skrót do Regulaminu
Po dłuższym namyśle wszystko jest jak kiełbaska.

ODPOWIEDZ