UWAGA! W PRZYPADKU PROBLEMU Z LOGOWANIEM NALEŻY WYCZYŚCIĆ CIASTECZKA WITRYNY!



Tytuł Tekstu Września otrzymało "Jak [nie] zostać bohaterem" - GRATULUJEMY! :D

Jak ja cię k***a proszę

FANFICTION
Fanfiki to literatura, która może wyglądać jakby została wynaleziona na nowo po katastrofie jądrowej przez grupę cudownych pop-kulturowych ćpunów uwięzionych w zamkniętym bunkrze. [...] Kultura mówi do nich, a oni jej odpowiadają w jej własnym języku. ~ Lev Grossman
Awatar użytkownika
pierdoła saska
Posty: 1406
Rejestracja: 08 listopada 2011, 13:09
Kontaktowanie:

Jak ja cię k***a proszę

Post autor: pierdoła saska » 12 grudnia 2017, 16:09

No to także tak, jeszcze jeden fanfik spod znaku wpychania znanych bohaterów za kawiarnianą ladę xD


Fandom: Krone&co. (c) Kanterial
Oświadczenie: oczywiście, że chłopaki nie moje, ja bym takich nie umiała stworzyć ._. Ja ich sobie tylko pożyczam na chwilę.
Tagi: coffee shop au, współczesność
Jak ja cię k***a proszę
No popatrz, kurwa, na siebie. Na dworze cholerne trzydzieści osiem stopni, ludzie rozpływają się przechodząc za naszymi oknami i najchętniej biegaliby na golasa, ale ty i tak założyłeś bluzę z rękawami sięgającymi za nadgarstki. I jeszcze na obu masz frotki! A potem się kurwa dziwisz, że studentki z przyrodniczego, co tu przychodzą w okienkach, patrzą na ciebie jak na małe, zabiedzone zwierzątko? Nie muszą o tobie nic widzieć. Nic o tobie kurwa nie wiedzą. Nie mają pojęcia, jakie popierdolone rzeczy siedzą w tej twojej pięknej główce i jakie szalone myśli się tam odbijają. Widzą w tobie to skrzywdzone biedne stworzonko i uśmiechają się do ciebie jak babcie. Dosłownie. Rzygać mi się czasami chce, wiesz Czachowski, rzy - gać. Gdybym robił to frappucino w takim tempie jak ty, to ta paniusia w biznesowym wdzianku już chrząkałaby, patrzyła wymownie na zegarek i wzdychała cierpiętniczo. Ale to ty je robisz, Czachowski, więc ona tylko patrzy i uśmiecha się ciepło. Jesteś ludzkim ekwiwalentem pierdolonego zmokłego kota, wiesz? Pewnie wiesz. Może nawet kurwa specjalnie to wszystko robisz, żeby mnie wkurzyć. Żebym się w końcu wściekł i przypierdolił ci tak, jak przypierdalam tym, którzy czasami czekają na ciebie, gdy po zmroku leziesz jak debil pod łącznikiem C1 i C3, jakbyś nie mógł jak normalny człowiek pójść ulicą. Tak, to jest kurde na około, ale bez przesady!
A teraz rzeźbisz z tej bitej śmietany. Ona i tak zaraz wbije w to łyżkę i tyle będzie z twojego misternego ślimaka, więc przestań. Ja cię proszę, bo zaraz nie wytrzymam, zabiorę ci ten pojemnik, wręczę paniusi jej kawę, zaciągnę cię na zaplecze i opierdolę z góry na dół. W dodatku pewnie i tak będzie mnie słychać, wiec wypierdolą mnie z tej roboty i to będzie twoja, Czachowski, wina. Chcę, żebyś to wiedział. Ta robota też była twoim pomysłem. Znaczy ty chciałeś. Ty dzielny żuczek. I tam bym kurwa koczował przed drzwiami każdego dnia, kiedy miałbyś drugą zmianę i kończył w środku nocy, więc równie dobrze mogłem się podczepić, co nie? Się nawet cholera ucieszyli, że sprecham.
Wolfgang Krone przygotowujący latte z syropem waniliowym i mlekiem sojowym, śmiechu warte. Jakbyś widział nieco dalej niż czubek swojego nosa, to byś się pewnie śmiał.
W końcu! Gdy ty robiłeś to jedno frappucino ja wydałem trzy latte, dwa espresso i potężny kawałek ciasta. Ale spoko, to tobie zostawią napiwek. Lepiej, żebyś kurwa potem kupił flaszkę. Weźmiemy kolegę Soplicę, bo Jagera nigdy w tym sklepie nie mają, na spacer pod Zwierzyniecki i może nie utopię cię w kanale.
Na pewno cię nie utopię. Ty sam będziesz chciał się utopić, a ja cię będę trzymał za kołnierz i lał ci wódę do gardła, abyś się w końcu schlał. Schlany jesteś łatwiejszy w obsłudze. Może schlejesz się na smutno i zamiast topić się w kanale będziesz cicho użalał się nad tym, jaki ten świat jest do dupy i jak bardzo do niego nie pasujesz i jak ci jest ciężko. Może nawet wypłaczesz mi się w ramię.
Kolejne frappucino, nie kurwa, Adaś, ja je zrobię. O tak, raz, dwa, trzy. To nie jest fizyka kwantowa i rozszczepianie jąder atomowych w reaktorze. To nawet nie jest bomba kalorymetryczna. choć ją na laborce akurat spieprzyliśmy, ale czemu nie mielibyśmy mieć węgla na miarę paliwa odrzutowego. Na chwałę polskiego węgla, towarzysze, hip hip hurra!
- Proszę. Miłego dnia.
Nawet uśmiechnąć się umiem radośniej niż ty, czaisz to? Bo ty się ostatnio uśmiechasz jakby ci się weltschmerz życia przesączał przez zęby ilekroć tylko dasz mu okazję.
O, kolejna Florence Nightingale. Jeszcze godzina. Godzina i spieprzamy stąd, Czachowski, rozumiesz jak na ciebie patrzę? Bo dostanę cukrzycy od samego przebywania tutaj. Jeszcze się ta Florence, co na kilometr śmierdzi uniwerkiem, pyta ciebie o radę co zamówić. Brawo. Jakbyśmy mieli skomplikowane menu jak te małe hipsterskie kawiarenki, gdzie kawa nie może się nazywać kawą, tylko muszą dopisać jej obco brzmiące określenie, doprecyzować gatunek i porozwodzić się nad aromatami orzechów, czekolady i chuj jeszcze wie czego, bo i tak ani ty, ani ja tego nie poczujemy. Znaczy ty może sobie wyobrazisz, że poczułeś. Ja nie mam kurwa złudzeń, mam kubki smakowe wyżarte wódą. Dziękuję.
Ale ty byś tam pasował. Z tym swoim spojrzeniem skopanego kota, ze swoimi wierszami, westchnieniami i bólem dupy. Póki nie zajrzeliby ci do głowy, to uważaliby cię za swojego człowieka, bo sorry, ale jak ktoś pozna to co masz pod czaszką, Czachowski, khe khe khe, dobra, to już od dawna nie jest śmieszne. Ale jak ktoś pozna, co ci tam siedzi, to będzie spieprzał. Ja sam najchętniej bym spieprzył, bo to nie jest zdrowe. Obcowanie z tobą nie jest kurwa zdrowe, ale jak cię zostawię, to zginiesz, przepadniesz i babcia się będzie martwiła. Ty wiesz jak ja się kurwa poświęcam? Ale o czym ja. A! Pasowałbyś do małej, hipsterskiej kawiarni gdzieś koło Ringu albo na Nadodrzu. Tylko że na Nadodrzu pewnie co drugi wieczór obrabialiby ci kieszenie, więc musiałbym chodzić po ciebie, ale spoko. Chodziłbym.
Jakim cudem ty tam nie złożyłeś cv tylko tu, do sieciówki z menu takim samym we Wrocławiu, w Krakowie czy Liepzig? Zapytam cię o to, jak już stąd wyjdziemy. Nawet nie poczekam do rzeki, o. Odpowiesz mi choćbym miał ci wykręcić tę odpowiedź z gardła.
- Frappucino bez bitej śmietany raz, coś jeszcze? Jak na imię.
Jak dla mnie mógłbyś się nazywać Alfons, więc nie mrucz tego swojego imienia pod nosem, bo cię nie rozumiem, a ja tu jestem zajęty odliczaniem do fajrantu, wódki i łez Czachowskiego.
- Dwanaście dziewięćdziesiąt. Dziękuje.
I żeby cię sraczka po tej kawie dorwała.
Gdzie ja byłem? A! Ale w sumie to i tak lepsze niż mac przy stacji, bo przecież tam też złożyłeś papiery. Kurde, Czachowski, ty i a może frytki do tego? Przecież to nie mogło się udać! Wiec tak, tu jest zdecydowanie lepiej, a zaraz nas tu nie będzie, bo już widziałem za szybą drugą zmianę. Twój kolega od kolorowych tabletek już tu idzie. Już mnie ręce świerzbią, żeby wydostać się z tego fartuszka. Kurwa, Czachowski, ja dla ciebie noszę fartuszek. Wiesz jak to bije w moją dumę? Wiesz? Pewnie wiesz, tylko cię to gówno obchodzi, co nie? A może nawet cię obchodzi, ale nie umiesz z tym nic kurwa zrobić, bo nawet jak zapewniałeś, że spoko, że nie muszę składać z tobą papierów, to sam sobie przeczyłeś. Pewnie nawet nie zdawałeś sobie z tego sprawy, ale to jak stałeś, jak ci wzrok uciekał, kurwa, niemo błagałeś, aby cię nie zostawiać, wiesz?
Nie wiesz.
- Hola.
Hola srola, to niesprawiedliwe, że po Blondie nie widać, że na dworze jest jakiś cholerny armageddon i wszystko zaraz spłonie. Nie, jemu kurwa nawet okulary z nosa się nie zsuwają. Pieprzona genetyka zapewne. Chodź Czachowski. Nie patrz tak na mnie, nie wyrwałem ci tej ręki ze stawu. Poboli i przestanie. Spieprzaj się przebrać, bo zanim się ogarniesz, to akurat przyjdzie ten drugi idiota i ja też będę się mógł zmyć. Ale ja to sekundka, a ty... a TY! Ale dobra. Alles gut, kolejny dzień mamy za sobą. Zaraz będziemy chlać, choć może jednak najpierw coś zjemy, bo w ten upał na głodnego, to sieknie nas raz dwa, a ktoś musi cie kurwa trzymać za kołnierz jak będziesz chciał się topić.. Nażremy się w Oriencie albo pójdziemy do falafela. A potem będziemy chlać.
- Wolf, nie uśmiechaj się tak, ludzi straszysz.
Wal się, Adaś, wal się. Nie szczerzyłem się tak całą zmianę, to teraz mogę. Poza tym ty się nie boisz, więc nie pierdol.
- To się wyrówna z tobą. Idziemy żreć-
- Wolf mia-
- Morda. Idziemy żreć, a potem pić. A jutro będziemy umierać, to powinno ci się podobać, co nie.
Widzisz, Adaś, ja cię kurwa znam i mnie to przeraża. Tak kurewsko przeraża, ale tego nie wiesz. Może ci kiedyś powiem, jak się najebię. Ale wtedy ty też będziesz już schlany w półtrupa, więc niczego nie zapamiętasz i to będzie twoja wina. Teraz jest teraz, więc carpe schabowy i do przodu.














:aaaaa:
Marša: właśnie mnie naszło, że mam świat pełen singli
Søren: tak to jest jak za pisanie się bierze stary kawaler xD bo na starą pannę to się nie zachowujesz

Obrazek

CARPE SCHABOWY! twitter ° instagram ° facebook ° marszowickie pola

ODPOWIEDZ