UWAGA! W PRZYPADKU PROBLEMU Z LOGOWANIEM NALEŻY WYCZYŚCIĆ CIASTECZKA WITRYNY!


Zapraszamy do udziału w nowym INSTANCIE! :D

Zachęcamy też do głosowania na TEKST WRZEŚNIA!

Latający chłopiec

"Literatura fantasy to literatura która w zamierzony sposób robi użytek z tego, co jest uważane za niemożliwe."
Tom Shippley
Awatar użytkownika
Nazareth
Posty: 65
Rejestracja: 20 stycznia 2017, 13:06

Latający chłopiec

Post autor: Nazareth » 02 lutego 2017, 21:45

Od autora: W poniższym tekście mogą zdarzyć się błędy i niedociągnięcia, nie oczekuję od nikogo, że będzie je wypisywał i poprawiał, podobnie jak nie oczekuję, że zostaną zignorowane nie wpływając na ocenę tekstu.

Latający chłopiec
Dom już od dawna spoczywał w objęciach nocy a wszyscy domownicy byli głęboko ukołysani we śnie. Żaden najmniejszy dźwięk nie przerywał ciszy. Oczy chłopca uchyliły się delikatnie, leżał w swoim łóżku i słuchał. Gdy nabrał pewności, że tylko on jeden nie śpi jego twarz rozświetlił uśmiech. Wolno wyślizgnął się spod przykrycia i jego bose stopy dotknęły podłogi, ostrożnie aby nie uczynić najmniejszego hałasu podreptał do okna i otworzył je jak mógł najszerzej. Obejrzał się jeszcze krótko upewniając się, że nie obudził nikogo z reszty domowników, następnie wolno wspiął się na parapet, wziął głęboki oddech i w promieniu księżycowego światła wyfrunął w stronę granatowego nieba.
Z początku wcale nie leciał szybko, z rękami rozłożonymi szeroko na boki, kołysał się wśród podmuchów nocnej bryzy, z wysokości drzew i latarni popatrywał na okolicę. Im dłużej leciał tym bardziej nabierał prędkości, wiatr rozwiewał mu włosy, wydymał pidżamę a on uśmiechał się tylko i leciał coraz szybciej, coraz wyżej. Skręcał i kołował w powietrzu bez wyraźnego celu, wznosząc się coraz bardziej z każdym przelotem, zadzierał głowę ku niebu a jego oczy lśniły coraz jaśniej. W końcu zmęczony zaczął opadać leciutko jak płatek śniegu. Wylądował na wysokim płocie, usiadł w miarę wygodnie i odgarniając wilgotne włosy ze spoconego czoła spojrzał na starego kocura leniwie siedzącego kawałek dalej. Uśmiechnął się do niego szeroko i energicznie pomachał rękom.
- Jak leci panie Kocie? – zagadnął.
- Nie najgorzej, skoro musisz wiedzieć – odparł kocur dalej na niego nie patrząc.
Buzia chłopca rozwarła się szeroko a oczy zrobiły się okrągłe ze zdumienia. Kocur ukradkiem zerknął na niego i fuknął cicho.
- Co? Kot odgryzł ci język?– zapytał ostro i parszywie zachichotał.
- Przepraszam, ale nigdy nie widziałem mówiącego kota. Zaskoczył mnie pan trochę, to wszystko.
- No patrzcie! Gadający kot zaskoczył latającego chłopca, a to ci historia! Po coś się w ogóle do mnie odzywał jeśli myślałeś, że nie mogę ci odpowiedzieć?
- Chciałem być miły... – szepnął niepewnie.
Przez dłuższą chwilę obaj siedzieli w milczeniu patrząc w niebo. Dziecko popatrywało na niespodziewanego rozmówcę raz za razem, kocur natomiast uporczywie udawał że nadal jest sam. Chłopiec w końcu nie wytrzymał.
- Czy wszystkie koty mówią?
- A czy wszystkie dzieci potrafią latać? – burknęło zniecierpliwione kocisko.
- Tak – odpowiedział i energicznie kiwnął głową.
- Jak to?! – zwierze pierwszy raz skierowało na chłopca swój wzrok.
- Wszystkie dzieci potrafią latać– kontynuował chłopiec. – Ale bardzo nie wiele to robi.
- Dlaczego?
- Nie wiem, myślę, że nie wieżą, że to możliwe.
Po raz kolejny nocna cisza zapanował na prze miejskim osiedlu. Trwała zbyt długo i zbyt krótko jak to cisza ma w zwyczaju.
- Nie odpowiedział mi pan, panie kocie...
- Na co? – fuknął kocur.
- Czy wszystkie koty potrafią mówić?
- A jak ci się wydaje? Oczywiście!
- To czemu nigdy nic nie mówią?
- Bo o czym tu gadać?
- No tak... ale mnie pan odpowiedział! – chłopiec uśmiechnął się szeroko.
- Bo kiedy znowu będę miał szansę porozmawiać z latającym chłopcem?!
- Jutro! Jeśli pan tu będzie o tej samej porze.
- Zawsze tu jestem! To moje terytorium!
- Więc jutro! – ucieszył się chłopiec.
- A skąd wiesz że jutro będę chciał z tobą rozmawiać? Dziś jesteś nowością, jutro będziesz tylko tym samym latającym chłopcem, który niepokoił mnie dzień wcześniej!
- To może jutro mógłbym z panem pomilczeć. Tak dla odmiany.
- Rób jak chcesz.
- To w takim razie ja już pójdę i do zobaczenia jutro. Dobranoc.
Chłopiec wolno uniósł się w powietrze i poszybował w ciemność. Kocur długo jeszcze siedział na płocie zanim zdecydował się z niego zeskoczyć. Gdy zrobił pierwszych parę kroków zatrzymał się i obejrzał w kierunku, w którym odleciał jego rozmówca, wolno pokręcił głową i fuknął.
- Straszny głuptas, ale ma w sobie coś z kota...
Gy stary kocur, postrach okolicy, znowu ruszył prze siebie, nie szedł już ale podskakiwał, tak wysoko jak tylko potrafił. Pierwszy raz od lat poczuł, że ma na co czekać.
Z mroku zabobonu wyszliście i w mrok zabobonu powrócicie, ażeby tarzać się w grzechu i bujnie obrastać diabelstwem!

Awatar użytkownika
Gorgiasz
Posty: 135
Rejestracja: 04 września 2014, 07:39

Re: Latający chłopiec

Post autor: Gorgiasz » 03 lutego 2017, 15:54

Opowiadanie wyjątkowo przypadło mi do gustu; świetnie, obrazowo, lekko, z humorem napisane. I konfrontacja dwóch nielogiczności – nader pomysłowa, a także owocna; co najważniejsze: kot jest bardzo „koci” i przekonujący. Puenta też dobra. Przeczytałem trzy razy.

Natomiast ilość i rodzaje błędów – zdecydowanie przekraczają normy; ale ponieważ sobie tego nie życzyłeś, nie będę ich wytykał. Sugeruję, abyś sam je skorygował (przynajmniej część).

Awatar użytkownika
Nazareth
Posty: 65
Rejestracja: 20 stycznia 2017, 13:06

Re: Latający chłopiec

Post autor: Nazareth » 03 lutego 2017, 18:57

Bardzo dziękuję za taki, przyjemny komentarz. Cieszę się niezmiernie, że Ci się podobało. Co do błędów... zawsze były moją piętą Achillesową. To nie jest tak, że nie życzę sobie, by mi je wytykać (trochę to brzmi jakbym był bufonem "pod żadnym pozorem nie mówcie mi, że się mylę!"). Po prostu nie oczekuję po nikim, że będzie się męczył i korygował moje pomyłki, to wszystko. Jeśli jednak ktoś ma ku temu chęć i czas, to na pewno nie będę krzyczał i tupał nóżką, że zrobił mi "ziaziu i wbrew". ;)
Z mroku zabobonu wyszliście i w mrok zabobonu powrócicie, ażeby tarzać się w grzechu i bujnie obrastać diabelstwem!

Awatar użytkownika
Siemomysła
Posty: 900
Rejestracja: 25 listopada 2013, 18:37
Lokalizacja: Druga gwiazda na prawo i prosto aż do rana
Kontaktowanie:

Re: Latający chłopiec

Post autor: Siemomysła » 09 lutego 2017, 11:40

Jeśli jednak ktoś ma ku temu chęć i czas, to na pewno nie będę krzyczał
OK. To szybciutko popraw "nie wieżą" na "nie wierzą" i "rękom" na "ręką" i "nie wiele to robi" na "niewiele to robi". To nie wszystko, ale to, co na tyle mocno daje po łbie, że pamiętam bez wracania do tekstu ;)

W ogóle przyznam, że do tej pory w Twoich tekstach takie babole mi się jakoś nie rzucały w oczy. Ciekawe.

A co do samego tekstu - znów, piękna bajka. Kurczaki. Nie myślałeś, żeby stworzyć zbiorek dla dzieciaków? Moim zdaniem z ilustracjami to naprawdę dla dzieciaków fajne, a dla dorosłych też mądre i przyjemne.

Świetny Kot i zwyczajnie sympatyczny po dziecięcemu dzieciak. Ładny obrazek i taką ciepła myśl o początkach pięknej przyjaźni zostawia w głowie.
Trudno zainteresować żonatego mężczyznę i znaleźć czas na czytanie książek
[Stokrota]
Ale jest za późno, zawsze było, zawsze będzie za późno.
[Dr Manhattan]
I niech nikt nie odejdzie skrzywdzony!
[Red Shoehart]

Awatar użytkownika
Nazareth
Posty: 65
Rejestracja: 20 stycznia 2017, 13:06

Re: Latający chłopiec

Post autor: Nazareth » 10 lutego 2017, 15:28

Bardzo dziękuję Siemomysło, cieszę się, że ci się podoba. Tak, myślałem o tym. Napisałem cały zbiór bajek. Wysłałem go pewnemu Panu doktorowi literatury kiedyś. Ów uczony dokonał ich analizy i oceny, zwrócił uwagę na parę rzeczy do poprawy, parę innych pochwalił i wyraził zdanie podobnie jak ty, że nadaje się to do druku i trzeba by uderzyć do wydawnictw. Skompletowałem te wg. niego bajki najmocniejsze w "seta" i jako próbkę możliwości zacząłem rozsyłać. Nigdy nie otrzymałem żadnej odpowiedzi więc uznałem, że zainteresowania nie ma i nie ma też się potrzeby "ścierać". Przestałem pisać bajki (ostatnio w ogóle przestałem pisać) i zabrałem się za inne rzeczy. Raczej więc do druku nigdy nie pójdą. Nie mniej dobrze wiedzieć, że ktoś czerpie odrobinę radości z ich czytania. Za co bardzo Ci dziękuję :)

P.S. Za wypisanie błędów również dziękuję, poprawię ;)
Z mroku zabobonu wyszliście i w mrok zabobonu powrócicie, ażeby tarzać się w grzechu i bujnie obrastać diabelstwem!

Awatar użytkownika
ikosimazaki
Posty: 15
Rejestracja: 19 lutego 2017, 22:15

Re: Latający chłopiec

Post autor: ikosimazaki » 26 lutego 2017, 07:34

Uwziąłem się na Twoje teksty (tak, teraz będę je komentować po kolei xd). Przyjemna bajka, taki miks Piotrusia Pana i Alicji w krainie czarów, tylko, że nie (wiem, że to brzmi jak: to jest takie same, tylko inne). Pomyślałby ktoś, że prawie dwudziestoletni chłop nie będzie czytać bajek. A jednak, jeśli to Twoje, to bardzo chętnie :) obrazy, które kreujesz, dobrze ze mną rezonują i zostają w pamięci, a także przypominają dzieciństwo. Bardzo spodobał mi się moment, w którym kot pyta, czy wszystkie dzieci latają, a chłopiec odpowiada, że owszem, tylko nie wszystkie to robią, bo nie wierzą, że potrafią. Tutaj przypomina się, że niektórzy duchem są wiecznie młodzi, a niektórzy starzy od urodzenia. Sam od niedawna przechodzę metamorfozę ze zgrzybiałego starca na małe, latające dziecko, które będzie spełniać swoje marzenia i cieszyć się każdą chwilą życia. Niestety, żeby zapoczątkować przemianę, musiałem doświadczyć bardzo bolesnej lekcji. No ale, lepiej późno, niż wcale. W każdym razie, z pewnością lektura Twoich tekstów będzie dla mnie bardzo pomocna na mojej drodze z powrotem do dziecka :)
(brzmię jak lizus? pewnie tak. Ale to dlatego, że tak dobrze piszesz) Z czepialstwa - mało. Wierzą* przez inne ż. No i wstęp trochę niezgrabny, ale im dalej w tekst, tym mniej się o tym pamięta.
A, i jeśli coś powtórzyłem po poprzednich komentarzach - to dlatego, że czytam je na końcu, żeby się nimi nie sugerować, tworząc własny komentarz.

Awatar użytkownika
Nazareth
Posty: 65
Rejestracja: 20 stycznia 2017, 13:06

Re: Latający chłopiec

Post autor: Nazareth » 26 lutego 2017, 23:39

Dziękuję po raz kolejny, naprawdę podbudowujesz moje pisarskie ego, więc nie mam nic przeciwko temu, że się uwziąłeś :)
Pomyślałby ktoś, że prawie trzydziestoletni kierowca ciężarówki będzie pisał bajki, i to ku uciesze ludzi nie wiele młodszych od niego XD.
Nie brzmisz jak lizus, a to dlatego, że teraz rozumiem czemu przemawiają do Ciebie moje teksty. Bajki były dla mnie nowym początkiem, paszportem do świata literatury, który w gniewie opuściłem na bardzo długo. To właśnie przez nie wracałem do pisania, znajdując terapeutyczne ukojenie w prostocie ich formy, uniwersalności przekazu, ponadczasowych korzeniach. Przeszedłem swoje i musiałem się "otrzepać" z przeżyć, z którymi nie chciałem dalej żyć. To co wyleciało mi z brudnego futra podczas tego otrzepywania, masz właśnie przed oczami. Wyczuwam, że jesteś w podobnym momencie życia i mierzysz się ze stanem ducha, z którym ja walczyłem poprzez pisanie bajek. Myślę, że właśnie dlatego tak przypadły ci do gustu. Po prostu trafiły na podatny grunt twojej osoby - jak w przypowieści o siewcy. Pozdrawiam.
Z mroku zabobonu wyszliście i w mrok zabobonu powrócicie, ażeby tarzać się w grzechu i bujnie obrastać diabelstwem!

ODPOWIEDZ