UWAGA! W PRZYPADKU PROBLEMU Z LOGOWANIEM NALEŻY WYCZYŚCIĆ CIASTECZKA WITRYNY!


Tytuł PROZY LIPCA
zdobyło ZAWSZE NA ZACHÓD autorstwa Coffee.

Serdecznie gratulujemy! :D

Grzesznik

"Literatura fantasy to literatura która w zamierzony sposób robi użytek z tego, co jest uważane za niemożliwe."
Tom Shippley
Awatar użytkownika
Siemomysła
Posty: 900
Rejestracja: 25 listopada 2013, 18:37
Lokalizacja: Druga gwiazda na prawo i prosto aż do rana
Kontaktowanie:

Re: Grzesznik

Post autor: Siemomysła » 14 lipca 2016, 09:07

Niestety Saria jak zwykle w takich sprawach nie słuchała niczyich, nawet swoich własnych rad.
NO I CO Z TEGO WYNIKŁO?

Wiesz, Kandaro, naprawdę nie powinnaś tego tak zostawiać. Ja wiem, że z drugiej strony przeczytałam od razu pierwszą wstawkę, jak tylko wrzuciłaś, a nigdy nie napisałam komcia, przepraszam, potem jeszcze nie zauważyłam, że wrzuciłaś kolejną i to już jest szczyt, jest mi wstyd, wstyd, wstyd.

Po pierwsze chcę Ci powiedzieć, że jak dziś przeczytałam to naprawdę - moim zdaniem jest tu znacznie mniej tego, co sobie nazywam Kandaryzmami ;) niż bywało. Owszem, ciągle gdzieś wyskakują literówki, jasne, ale nie spektakularne, trochę gorzej z przecinkami, bo je zauważam, a że ja sama jestem totalna noga przy przecinkowaniu, to zauważanie tego u innych zapewne o czymś świadczy. Ale mi to zupełnie nie przeszkadzało delektować się tekstem. Ty naprawdę umisz w rozmach. Owszem, niby niewiele się wydarzyło, niby jest powoli, ale ja sobie wyobrażam i wioskę i jej realia i zaświaty i ich realia, widzę to przed sobą. I chcę wiedzieć więcej. Chcę się bawić, czytając Cię dalej. Bo mi ten tekst sprawił wiele przyjemności, choć to zaledwie początek. Dał obietnice. Pisz, Kandaro!

Jeśli mi coś nie pasowało to tylko użyte przez Ciebie w pierwszej wstawce słowo "dzierlatka". Za pierwszą i drugą lekturą tak samo mnie wybiło z czytania i tak samo jakoś nie leżało. Trudno mi to wyjaśnić, bo właściwie muszę najpierw sama siebie zrozumieć, ale to chyba chodzi o to, że to słowo dla mnie jest lekkie, trochę frywolne, a użyte zostało w scenie ciężkiej, przykrej, w scenie, gdzie frywolności ani ze strony niedoszłych gwałcicieli, ani ze strony Sarii nie było w ogóle, prawda?

I, odpowiadając na punkt drugi, dla mnie jeśli masz wrzucać takie krótkie fragmenty tego swego żartu ( ;) ) to rób to częściej.
Trudno zainteresować żonatego mężczyznę i znaleźć czas na czytanie książek
[Stokrota]
Ale jest za późno, zawsze było, zawsze będzie za późno.
[Dr Manhattan]
I niech nikt nie odejdzie skrzywdzony!
[Red Shoehart]

Awatar użytkownika
kmiriad
Posty: 26
Rejestracja: 26 września 2017, 16:14

Re: Grzesznik

Post autor: kmiriad » 07 grudnia 2017, 10:46

skłamałbym, gdym, powiedzia
Gdybym. Literówka.
lubujący się cierpieniu innych bóg
Brakuje "w".
Spodziewał się tego, wiedział, że uwięzienie i chłosta to nie wszystko, że za to co zrobił, ten okrutny, lubujący się cierpieniu innych bóg, wymyśli coś specjalnie dla niego i nie pomylił się.
Za dużo przecinków. Podzieliłbym to też jakoś, może dał kropkę na miejsce pierwszego przecinka. Przed "ten" oraz po "bóg" nie należy się przecinek.
Oparł prawą dłoń o biodro, tuż obok rękojeści przytroczonego do cienkiego paska krótkiego miecza.
Dłoń jest prawa, pasek cienki, a miecz krótki. Za dużo tego, jest to raczej niepotrzebne, doradzam redukować takie dane. Naturalnie nie mówię, że trzeba tak robić zawsze, ale po lekturze całości (pierwszej części) mogę powidzieć, że zdarza ci się przesolić szczegółami i nie zawsze udaje ci się to zrobić do końca właściwie (nawet pomijając interpunkcję, z którą masz problemy, trzeba ci wiedzieć). Piszesz za dobrze, ażeby zaliczać potknięcia na takim polu. Gorąco doradzam skracanie zdań o zbędne szczegóły. Może z początku wydać ci się to i niepotrzebne, i może nawet odbierające tekstowi zalet - a przynajmniej nie tak dawno ja sam miałem podobne podejście do tego typu rad - ale spróbuj. Zostaw sobie oryginał, skopiuj tekst do oddzielnego pliku i poredukuj co się da. O tę parę detali więcej nawet, niż podpowie ci wyczucie. Po miesiącu czy dwóch wróć do tekstu, przeczytaj i co najwyżej dodaj po wyrazie to tu to tam, jeśli czegoś ci zbraknie. Zobaczysz, że się milej czyta.
Szczegółowe opisy nie są złe, ale czasem nie da się zaprzeczyć, że są zbędne i wówczas tylko rażą.
Oparł dłoń o biodro, tuż przy rękojeści krótkiego miecza - zupełnie wystarczy.
Krzyk zmienił się w skowyt.
Było wspomniane, że brzmiał jak zwierze. Zwierzęta właśnie skowyczą, a teraz jest znowu krzyk przechodzący w skowyt.
Skazaniec nie przestawał wyć, lecz jego głos stopniowo tracił ostrość, przeradzał w ochrypły warkot.
Przeradzał SIĘ. Koniecznie.
Ciemne, wypełnione dymem z kamiennego paleniska, na którym ułożono stary, ruszt z kiełbaskami i stekami wnętrze rozbrzmiewało radosnym gwarem wielu przekrzykujących się wzajemnie rozochoconych, pijanych chłopów oraz ich kobiet.
Ciemne wnętrze, wypełnione dymem... Nie lepiej? Poza tym przyjrzyj się przecinkom. Stary [przecinek] ruszt. :) widzisz?
Ale głównie no szyk zdania. Oparłbym na tym przypadku naukę, żeby unikać takich szyków.
Jak dla mnie znowu trochę za dużo przymiotników (rozochoceni i pijani - tym bardziej, że to będzie powtarzane dalej w tekście) ale cóż, może kwestia gustu.
Wesołe, skoczne tony rozbrzmiały
Często zaczynasz tak zdania. Zdecydowałbym się na jeden przymiotnik.
Karczemne dziewki odziane w krótkie, brązowe tuniki, przepasane plecionymi, błękitnymi sznurami oraz w obcisłe spodnie z taniej, świńskiej skóry ze zręcznością godną balansujących na linie kuglarzy, uwijały się pośród ustawionych półkolem stołów, roznosząc zamówienia i zbierając puste naczynia.
O, przykład, gdzie za dużo nieistotnych szczegółów nieco psuje frajdę z czytania. Krótkie, brązowe, plecionymi, błękitnymi, taniej, świńskiej.
Poza tym "roznosząc zamówienia"? Chyba przyjmując?
Jak tylko je otworzył okazało się, że szalejąca od południa zamieć ustała, a śnieg grubą warstwą pokrył wszystko, co tylko mógł pokryć. Osiadł na spadzistych dachach wieśniaczych chat, nagich gałęziach otaczających wioskę lip i topoli, wiecznie zielonych jodeł i srebrzystych świerków, które pod ciężarem białych czap ugięły się lekko. Otulił rozciągające się po horyzont pola i łąki, zatarł granice pomiędzy nimi, a gościńcem, wyrównał niewysokie wzniesienia, gęsto rozsiane po całym terenie, sprawił, że chociaż słońce zaszło kilka godzin temu, to okolica była całkiem jasna. Tym bardziej, że na idealnie bezchmurnym niebie królował ogromy, okolony białą aureolą księżyc.
Zobacz, tu z kolei masz bardzo, ale to bardzo udatny i wcale detaliczny opis krajobrazu. Tak jak mówiłem: umiesz i to nieźle, ale nadużywasz tego.

Sama historia na razie tajemnicza, jeśli chodzi o główny wątek. Co się tyczy motywu dziewczyny - trochę, przyznam, irytujący :P Taka sztanca i przerys. Ale no to już mój problem; wydaje mi się to wszystko takie ograne i typowe, nade wszystko nie mające nic wspólnego z istotą opowieści. No ale dla swego rodzaju wprowadzenia i naznaczenia klimatu, przedstawienia postaci i realiów - mogę to zrozumieć i postaram się nie czepiać. Tym bardziej, że nie wiem, co konkretnie do zmiany czy "poprawy" bym mógł tutaj doradzić.

p.s. Sin, tak? :) Okej.

ODPOWIEDZ