UWAGA! W PRZYPADKU PROBLEMU Z LOGOWANIEM NALEŻY WYCZYŚCIĆ CIASTECZKA WITRYNY!


Zapraszamy do udziału w nowym INSTANCIE! :D

Zachęcamy też do głosowania na TEKST WRZEŚNIA!

Wolframka

"Literatura fantasy to literatura która w zamierzony sposób robi użytek z tego, co jest uważane za niemożliwe."
Tom Shippley
Awatar użytkownika
katedra
Posty: 18
Rejestracja: 03 stycznia 2016, 12:29
Kontaktowanie:

Wolframka

Post autor: katedra » 03 stycznia 2016, 14:15

Wystawiłem tę baję do konkursu organizowanego przez Ministerstwo Środowiska. Celem konkursu było uświadamianie i propagowanie zachowań pro ekologicznych wśród najmłodszych. Bajka adresowana jest do dzieci w wieku od przedszkolnego do wczesnoszkolnego.

„Wolframka”

Karolkowi jak to małemu chłopcu, zdarzało się nie słuchać rodziców i czasem psocić. Jednak był dobrym chłopcem, który sumiennie odrabiał lekcje, zawsze wykonywał zadane mu obowiązki i nigdy nie kłamał. Miał wielkie i ciepłe serduszko, którym kochał swoich rodziców i zwierzęta – zwłaszcza małe i niepozorne istotki.
Pewnego listopadowego dnia, podczas długiej zabawy, Karolek zostawił włączone światło w pokoju na cały dzień. Lampka na jego nocnym stoliku zastępowała słońce żołnierzykom, które toczyły bitwę na dywanie.
Plastikowe żołnierzyki były jego ulubioną zabawką, z którą praktycznie się nie rozstawał. Uwielbiał urządzać im potyczki na wszelkie możliwe sposoby ze wszystkimi zabawkami jakie posiadał. Jednak tym razem żołnierzyki toczyły bitwę ze sobą nawzajem.
Gdy Karolek bawił się, jego mama zajmowała się jakimiś dokumentami w salonie. Przeglądając je, dostrzegła przez uchylone drzwi bawiącego się chłopca i zapalone światło.
- Karol, nie zapomnij wyłączyć światła! – zawołała.
- Ale mamo! To słońce dla mojej drużyny! – odpowiedział Karolek i palcem wskazującym rozkazał swoim wojakom atakować pozycje wroga.
- Jest dzień, niepotrzebna ci lampka, zgaś ją! – po raz kolejny krzyknęła mama i spojrzała karcąco na chłopczyka.
- Za chwileczkę…- zawołał Karolek i wrócił do zabawy, ponieważ przeciwnik zaczął zyskiwać w bitwie przewagę.
Mama już więcej nie powtórzyła prośby, bo była zbyt zajęta wypełnianiem dokumentów, a chłopiec był tak pochłonięty zabawą, że zupełnie zapomniał o włączonym świetle.
Nadszedł wieczór. Lampka nadal paliła się w pokoju Karola, jednak teraz nikt nie zwracał na nią uwagi. Wszakże było już ciemno i zapalone światło pomagało odgonić senną atmosferę i jesienną szarugę za oknem.
Gdy mama zawołała chłopca na kolację, zerwał się z dywanu i już miał wybiec z pokoju, lecz usłyszał cichy płacz. Rozejrzał się, jednak niczego nie dostrzegł.
To pewnie w telewizji, pomyślał chłopiec i wyszedł z pokoju.
Gdy wchodził do kuchni, zerknął do salonu, na telewizor. Ten rzeczywiście był włączony. Tata oglądał właśnie mecz i głośno wiwatował swojej ulubionej drużynie. Nikt jednak nie płakał ani nawet nie był smutny.
Dziwne, pomyślał Karol i usiadł przy stole.
- Nie zapomnij umyć rąk! – przypomniała mama.

Gdy wrócił do pokoju, rozpoczął nową zabawę. Tym razem żołnierzyki musiały stawić czoła nowemu niebezpieczeństwu. Pluszowy zając Pan Marchewka i jego pomocnicy – oddział biedronek chcieli opanować bazę dzielnych żołnierzy.
- Do broni, alarm! – krzyczał Karolek i zrywał śpiących żołnierzy z ich łóżek.
Nagle usłyszał westchnięcie. Ktoś wzdychał jakby był zmęczony albo strasznie smutny.
Chłopiec przerwał zabawę i rozejrzał się po pokoju.
Po chwili usłyszał cichy płacz. Dochodził on spod klosza lampy w jego pokoju.
Niewiele myśląc, ściągnął go i spojrzał na żarówkę.
- Przestań wreszcie! – krzyknął ktoś.
Wystraszony Karolek wskoczył na łóżko i opatulił się w kołdrę. Delikatnie uniósł jej rąbek i rozejrzał się po oświetlonym pokoju. Nie było w nim nikogo.
- Wyłącz w końcu lampkę! – po raz kolejny piskliwy głosik ogłosił swoje zdenerwowanie.
Karolek wystraszony sięgnął ręką do lampki, zgasił ją i prędko zawinął się jeszcze mocnej w kołdrę.
- Ohh! – westchnął głosik, jakby poczuł ogromną ulgę.
- Kim jesteś? – zapytał chłopiec spod kołdry i zaczął rozglądać się po pokoju.
- Jestem strasznie zmęczona…
- Zmęczona – zdziwił się Karolek - Bardzo dziwne imię.
- Nie, głuptasku, jestem zmęczona tym ciągłym zapalaniem i gaszeniem światła. A na imię mam Wolframka. – powiedział głosik z ciemności.
- A gdzie ty mieszkasz? - zapytał i uchylił nieco kołdrę.
- Tutaj! – zawołał dziewczęcy głosik.
Pokój zajaśniał od światła lampki nocnej. Nie tak mocnego jak normalnie, ale ciepłego i delikatnego.
Chłopczyk przyjrzał się żarówce.
- Mieszkasz tutaj? – zapytał zdziwiony i wyszedł spod kołdry.
- Tak, to mój dom. Trochę tu ciasno, ale innego nie mam… - powiedziała Wolframka, a światło zadrgało.
- Nie czujesz się tam samotna?
- Nigdy w życiu. Gdy gasisz światło mogę w końcu odpocząć i udać się na spotkanie z moimi siostrami.
- Siostrami? To jest was więcej? Jesteście duszkami czy małymi potworami?
- Mieszkamy w żarówkach, w całym twoim domu, w każdym pokoju. Gdziekolwiek zapalasz światło, tam jest jakaś Wolframka. I nie jesteśmy żadnymi potworami! – fuknął głosik.
- To znaczy, że jesteście duszkami! – zawołał zadowolony chłopiec.
- Tak, jesteśmy małymi duszkami, które sprawiają, że jest jasno.
- U Michała i Jacka też? – Karolek usiadł po turecku na łóżku i spojrzał w żarówkę.
- To pewnie twoi koledzy, prawda? Tak, u nich też mieszkają Wolframki. – światło po raz kolejny zadrgało.
- I wszędzie sprawiają, że jest jasno?
- Tak. Po to zostałyśmy stworzone.
- A kto was stworzył?
- Nie wiem. Przypominam sobie, że bardzo długo spałam, a gdy się obudziłam, znalazłam się tutaj, w żarówce. Opuszczam to miejsce tylko wtedy, gdy gasisz światło i moja praca się kończy.
- I co się wtedy z tobą dzieje?
- Przenoszę się do miejsca, gdzie spotykam się z moimi siostrami.
- Jak ono wygląda?- zapytał podekscytowany Karolek.
- Jest tam bardzo ciepło i jasno. Ja i moje siostry odpoczywamy tam. Nie wiem jak ci powiedzieć, gdzie to miejsce jest.
- A zabierzesz mnie tam?
- To niemożliwe, nie jesteś wystarczająco mały i… - głosik niedokończył.
- I co?
- I byłeś niegrzeczny! – krzyknęła Wolframka.
- Co ja zrobiłem?! – zawołał smutny chłopczyk.
- Nie gasisz światła w ciągu dnia, dlatego muszę cały czas ciężko pracować.
- Przecież jesteś do tego stworzona! – zawołał dumnie chłopiec.
- Owszem, głuptasie, ale to nie znaczy, że mogę to robić w nieskończoność. Gdy Wolframki zbyt długo świecą… umierają.
- Ojej… - odparł zakłopotany Karol.
- Nie możemy świecić całymi dniami. Jesteśmy małymi istotkami i musimy odpoczywać. Dlatego tak ważne jest wyłączanie światła, kiedy jest ono niepotrzebne.
- Nie wiedziałem, ja… - w jego oczach pojawiły się łzy.
Chłopczyk nie chciał skrzywdzić małego duszka. Nie jest zły, po prostu czasem zapominalski.
- Hej, nosek do góry! Nic się nie stało, tylko musisz pamiętać, aby gasić niepotrzebne światło.
- Będę tak robił, obiecuję! – Karolek pokiwał głową z uśmiechem.
Chłopiec zamilkł i zaczął przyglądać się żarówce.
- A może… - zaczął.
- Co się stało? – zapytała Wolframka.
- A może po prostu uwolnię cię z tego więzienia! Nie będziesz musiała wtedy tak ciężko pracować. Wcale nie potrzebuję tutaj tej lampki!
Był tak zadowolony z pomysłu, że od razu wyskoczył z łóżka i zabrał się za odkręcanie żarówki.
- Stój, zaczekaj! Nie rób tego! – zawołał głosik.
- Ale…
- Przestań! Po pierwsze: małe dzieci nie powinny bawić się żarówkami. A po drugie, nie mogę żyć poza nią. – powiedziała smutno Wolframka.
- Ale dlaczego? – zapytał równie smutno Karol.
- Zwykłe powietrze nie nadaje się dla mnie. Tu, w żarówce, mam specjalne, którym mogę oddychać. Gdybym z niej wyszła udusiłabym się.
- Oj, wybacz. Nic nie wiem o Wolframkach… - powiedział zakłopotany chłopiec.
- Nic się nie stało. Jeśli chcesz, mogę ci opowiedzieć co nieco o małych duszkach, które dają światło! – duszek w żarówce wesoło zamigotał.
- Naprawdę? – zapytał uradowany chłopiec.
- Usiądź wygodnie i posłuchaj.

Następnego dnia, gdy Karolek szykował się do szkoły, zapalił lampkę. Dzień był bardzo pochmurny i w jego pokoju od rana było ciemno.
Już miał wychodzić, gdy usłyszał ciche kaszlnięcie. Zapomniał wyłączyć lampkę! Podbiegł do stoliczka nocnego i zgasił ją.
- Karolek, wychodzimy! – usłyszał głos mamy z salonu.
- Już idę! – zawołał.
Spojrzał na lampkę, uśmiechnął się i powiedział:
- Przepraszam.
Delikatne światełko wesoło błysnęło w żarówce, po czym zgasło.

ODPOWIEDZ