UWAGA! W PRZYPADKU PROBLEMU Z LOGOWANIEM NALEŻY WYCZYŚCIĆ CIASTECZKA WITRYNY!


Tytuł PROZY LIPCA
zdobyło ZAWSZE NA ZACHÓD autorstwa Coffee.

Serdecznie gratulujemy! :D

Ta Zła Magia

"Literatura fantasy to literatura która w zamierzony sposób robi użytek z tego, co jest uważane za niemożliwe."
Tom Shippley
Awatar użytkownika
pierdoła saska
Posty: 1406
Rejestracja: 08 listopada 2011, 13:09
Kontaktowanie:

RE: Ta Zła Magia

Post autor: pierdoła saska » 22 stycznia 2012, 10:51

Znowu krótko, ale sympatycznie. Oderwane pod poprzedniej części trochę traci klimat, ale pewnikiem jakby czytać je razem, to by tak nie było. :) w tej tu nie wydarzyło się wiele, a jak już zaczęło, to skończyłaś fragment. Wrednaś, wiesz? Cóż, czekam na, kolejny fragmencik.
Marša: właśnie mnie naszło, że mam świat pełen singli
Søren: tak to jest jak za pisanie się bierze stary kawaler xD bo na starą pannę to się nie zachowujesz

Obrazek

CARPE SCHABOWY! twitter ° instagram ° facebook ° marszowickie pola

Awatar użytkownika
Maradine
Posty: 795
Rejestracja: 15 lutego 2011, 16:31
Lokalizacja: Elantris
Kontaktowanie:

RE: Ta Zła Magia

Post autor: Maradine » 22 stycznia 2012, 10:54

Panie Serze, bez przesady xDD

Dzięki Tobie i Marszy za komentarze :)
Obrazek

Awatar użytkownika
Maradine
Posty: 795
Rejestracja: 15 lutego 2011, 16:31
Lokalizacja: Elantris
Kontaktowanie:

RE: Ta Zła Magia

Post autor: Maradine » 25 lutego 2012, 14:26

Ostatni fragment pierwszego rozdziału, tak więc dłuższy. Ale i przerwa przed następnym pewnie będzie dłuższa...



Biuro było jasne i przestronne. Promienie słoneczne wpadały do środka przez odsłonięte żaluzje, zupełnie inaczej niż w gabinecie szefa. Jako że drzwi znajdowały się na środku ściany, pierwszą rzeczą, jaką widział wchodzący był długi, szklany stół zawalony papierami. W każdym z czterech kątów pomieszczenia stało biurko, z czego trzy wyglądały na często używane, a na blacie czwartego piętrzył się stos teczek z aktami i pudełko po pizzy. Przy nim także, jako jedynym, stał obrotowy fotel. Trzy pozostałe znajdowały się na środku pomieszczenia. Jedno leżało przewrócone, służąc siedzącemu na innym krasnoludowi za podpórkę pod nogi. Trzecie zajęte było przez kręcącego się na nim w kółko elfa, nagle zastygłego w bezruchu. Pół-elfa, poprawiłam się w myślach, przypominając sobie co mówiła Alice. Gdybym nie wiedziała, że jest półkrwi, zapewne nie przyszłoby mi to do głowy. Wyglądał jak rodowity spiczastouchy, o ile mogłam to ocenić ze swoim doświadczeniem. Miał krótko ścięte, jasne blond włosy z długą, sięgającą linii szczęki grzywką opadającą na prawą stronę twarzy. Wpatrywał się we mnie z zaciekawieniem, widocznym w nieco ukośnych oczach o słonecznie żółtych tęczówkach. Krasnolud także oceniał mnie spojrzeniem, marszcząc w zadumie gęste brwi. W odróżnieniu od smukłego, drobnego elfa, był barczysty i emanowała z niego widoczna siła. Intensywnie kasztanowe włosy i brodę miał przystrzyżone dosyć krótko jak na standardy swojej rasy, przed lewym uchem jednak zapleciony miał pojedynczy warkoczyk, prawie sięgający obojczyka.
Poszukałam spojrzeniem trzeciego członka grupy. Właściwie nie zdziwiłam się zbytnio, gdy tuz przede mną stanął ów czarnowłosy mężczyzna, na którego wpadłam na korytarzu, w końcu przypadki nie istnieją. Znów gdzieś na granicy mojej świadomości pojawiło się niezachwiane przekonanie, że skądś znam tę twarz.
- O co chodzi? – zapytał Alice, mnie traktując jak powietrze. Po prostu cudownie. Chyba się nie polubimy, przystojniaku, mruknęła cicho moja urażona kobieca duma. Asystentka położyła mi dłoń na ramieniu i mijając go, wprowadziła głębiej do środka. Poczułam się niczym jakiś obiekt na wystawie. Teraz wszyscy mieli na mnie doskonały widok.
- Panowie – zaczęła uprzejmie – Oto Torrina Silver, mag bojowy, od czasu do czasu prywatny detektyw – przedstawiła mnie. Na dźwięk mojego imienia brwi elfa powędrowały w górę, za co przyszpiliłam go spojrzeniem do obrotowego fotela. Nie przejął się tym jednak zbytnio, tylko mrugnął do mnie i uśmiechnął się czarująco, błyskając ostrymi, kocimi kłami. Och tak, elfy miały w sobie wiele ze zwierząt, w które potrafiły się zmieniać. Nie tylko wyostrzone zmysły, kocie oczy i kły, ale także pewne cechy charakteru, jak zadziorność i pozorne wy-luzowanie. Każdy spiczastouchy posiadał zdolność zmiany swej postaci we lwa, tygrysa, lub innego, rzadziej spotykanego kociego drapieżnika. Ciekawe, kim był ten?
- I…? – chciał wiedzieć krasnolud, nadal marszcząc brwi w zadumie.
- Torrina… ekhem… dołączy do waszej drużyny – powiedziała szybko Alice, zacinając się w pewnym momencie, jakby bała się reakcji mężczyzn. Uśmiech na twarzy elfa natychmiast zgasł, zastąpiony przez niedowierzanie, krasnolud, o ile to możliwe, jeszcze bardziej zmarszczył brwi, za to człowiek rzucił mi beznamiętne spojrzenie.
- To niemożliwe – stwierdził krótko, z pewnością w głosie.
- To zarządzenie szefa – oznajmiła twardo kobieta. – Jeśli masz jakieś zastrzeżenia, Nekora, zwróć się z tym do niego. – Czarnowłosy popatrzył na nią zimno, po czym minął nas i wyszedł. Alice przybrała strapioną minę. – Cóż, w takim razie zostawię was samych. Wprowadźcie Torrinę w sprawę, to właśnie przez nią dołącza do zespołu – powiedziała jeszcze, po czym zostawiła mnie sam na sam z krasnoludem i pół-elfem.
Przez chwilę panowała cisza, a nasza trójka mierzyła się wzrokiem. Nagle obaj westchnęli cicho, jakby się umówili, po czym wstali i podeszli się przedstawić. Blondyn był o kilka centymetrów wyższy ode mnie, a jego towarzysz sięgał mu do ramienia.
- Jestem Gahar Mesin, tropiciel tej zawszonej bandy, a ta mała pluskwa to Firiel Inustriel, teoretycznie znawca broni, jednak praktycznie miałbym wątpliwości, czy potrafi odróżnić nóż stołowy od siekiery - powiedział na jednym tchu, głębokim, ponurym głosem, krasnolud.
- Wybacz mu nieuprzejmość, pani, przez siedzenie pod ziemią nie tylko zalepiły mu się oczy, ale także jakaś niewybredna dżdżownica przeżarła tę grudkę ziemi, nazywaną przez niego mózgiem, którą miał wówczas w głowie – niemal wymruczał elf.
- Nie odgrywaj przedstawień, zapchlony myszołapie, wszyscy wiedzą, że daleko ci do kurtuazji pobratymców matki – warknął Gahar, na co Firiel zmrużył oczy w cienki szparki i zapewne rzuciłby się na towarzysza, gdyby w tej chwili drzwi do pomieszczenia nie otwarły się gwałtownie i chwilę później nie zamknęły z hukiem.
Nekora, próbując zachować na swej całkiem przystojnej twarzy spokój, podszedł szybkim krokiem w naszą stronę i wyciągnął do mnie dłoń. Podałam mu ją, nie licząc z góry na przyjacielski uścisk dłoni, i nie przeliczyłam się. Zacisnęłam zęby, czując jak kości palców trzeszczą, protestując przeciw zgnieceniu. Byłam jednak magiem bojowym, po rozlicznych treningach zarówno w walce bronią, jak i bez niej, więc odwzajemniłam uścisk z nie-mniejszym entuzjazmem, obserwując, jak ciemnozielone oczy błyskają zaskoczeniem.
- Nekora Whin, uzdrowiciel – przedstawił się mag, po czym pomaszerował w stronę zawalonego biurka i zdjął z niego pudło po pizzy, które po chwili wylądowało w koszu, i teczki z aktami, zaraz przeniesione na zawalony papierami stół. – To twoje biurko, Torrino – oznajmił krótko, wskazując na zwolnione miejsce.
- Wystarczy Rina – odparłam, siląc się na spokojny ton. W czym tak bardzo mu przeszkadzam?, zastanawiałam się intensywnie, podchodząc do fotela i opadając na niego w zamyśleniu. Trzej mężczyźni popatrzyli po sobie, po czym każdy wrócił na swoje miejsce. Uzdrowiciel podniósł z podłogi fotel i także usiadł.
Przez parę minut w pomieszczeniu panowała nieszczęsna niezręczna cisza, a atmosfera zapewne dałaby się kroić nożem.
- O co chodzi? – nie wytrzymałam w końcu i potoczyłam gniewnym spojrzeniem po twarzach zgromadzonych. – Nie mam zamiaru pracować tu przez wieczność. Poproszono mnie o pomoc w wykonaniu jakiegoś zadania, więc jestem. Zrobię swoje, dostanę pieniądze i zniknę, a wy będziecie mogli nadal cieszyć się swoim wyłącznym towarzystwem.
Krasnolud i elf popatrzyli na siebie zmieszani. Mag nie zareagował, nadal w milczeniu wpatrywał się w okno.
- Nie chodzi o twoją osobę – Firiel także postanowił przejść ze mną na „ty”. I dobrze, to zmniejsza dystans, oceniłam psychologicznie. Blondyn przez chwilę milczał, jednak po chwili znów przemówił: - Jesteśmy tu najlepsi, nawet nie ma sensu zaprzeczać. Wszystkie najtrudniejsze sprawy lądują u nas. To, że szef cię wynajął, oznacza, że jego zdaniem nie dajemy sobie rady – podsumował krótko.
Ach, więc o to chodziło. Ich autorytet został poddany w wątpliwość i mają o to żal do mnie, bo Damien uznał, iż lepiej poradzę sobie z tą sprawą. Mam nadzieję, że się nie mylił. Szkoda tylko, że to na wstępie zraża do mnie członków zespołu. Trzeba ich jakoś udobruchać.
- Cóż, właściwie to nie do końca tak. Już wcześniej dostałam propozycję pracy tutaj, jednak odmówiłam. To, że kolejna pojawiła się w tak niefortunnej chwili, na pewno nie ma nic wspólnego z waszym rzekomym brakiem kompetencji – stwierdziłam dyplomatycznie. Nekora prychnął pod nosem, jednak pozostali uśmiechnęli się lekko.
- Przynajmniej się starasz – mruknął Firiel i ziewnął, ponownie ukazując światu swoje elfie kły.
- W co się zmieniasz? – zapytałam, poddając się ciekawości.
- W zapchlonego dachowca – stwierdził grobowym tonem Gahar. Wytrzeszczyłam na elfa oczy.
- Gahar lubi sobie żartować – pospieszył tamten z wyjaśnieniami. – Jest optymistą i żartownisiem, jednak ukrywa to pod chmurną maską. A odpowiadając na twoje pytanie… jestem panterą mglistą. – Zaczęłam przeszukiwać pamięć pod kątem wyglądu kotowatych, jednak bez większych rezultatów.
- Bardzo różni się od zwykłej? – zapytałam z nadzieją.
- Pewnie będziesz miała jeszcze okazję zobaczyć – pocieszył mnie.
- W takim razie… przybliżycie mi sprawę? – zmieniłam temat.
- Jesteś pewna? Po tej wczorajszej nocy pełnej wrażeń? – zakpił Nekora, zwracając na mnie wzrok. Na widok mojej miny, która zapewne wyrażała odczuwalny przeze mnie wewnętrzny szok, jego ironiczny uśmieszek nieco zbladł, a w oczach odbiła się niepewność. Nie mniej zdziwieni byli krasnolud i pół-elf.
- To wy się znacie? – zapytał w końcu Firiel.
- Nie – powiedziałam.
- Tak – stwierdził w tej samej chwili Nekora. Znów zapadła cisza. Cholera jasna… O co tu chodzi?
- To wszystko wyjaśnia… - zażartował pół-elf. A przynajmniej miał taki zamiar.
- Chyba czas na lunch – wykrztusił uzdrowiciel, po czym poderwał się z miejsca. – Rino, zechciałabyś mi towarzyszyć? – rzucił gdzieś w moją stronę. Odmówić byłoby nieuprzejmie, bo już otwierał drzwi. Zignorowałam wymowne pomrukiwanie znawcy broni i ruszyłam za magiem. W progu usłyszałam jeszcze zdziwione mamrotanie krasnoluda: „Przecież przed chwilą zjedliśmy!” i coś między śmiechem, a westchnieniem, będącego odpowiedzią jego towarzysza.
Obrazek

Awatar użytkownika
Ghar'Amel
Posty: 269
Rejestracja: 24 lutego 2011, 16:18
Lokalizacja: Przybywam z Internetu.
Kontaktowanie:

RE: Ta Zła Magia

Post autor: Ghar'Amel » 26 lutego 2012, 10:20

na co Firiel zmrużył oczy w cienki szparki i zapewne rzuciłby się na towarzysza, gdyby w tej chwili drzwi do pomieszczenia nie otwarły się gwałtownie i chwilę później nie zamknęły z hukiem.
1. cienkie
Moim zdaniem lepiej by brzmiało wąskie.
2. A nie otworzyły? ^^
Podałam mu ją, nie licząc z góry na przyjacielski uścisk dłoni, i nie przeliczyłam się.
Zbędny przecinek.
Gahar i Firiel? <umiera ze śmiechu>
Kocham ich, wiesz? Szalenie mi kogoś przypominają, ale to liczy się na wieeeelki plus. W szczególności ich rozmowy. To jest to! No i elf w połowie. Czyli można powiedzieć - mieszaniec. Gdyby Gahar był magiem, to już całkowicie dostałabym jakiejś obsesji...
Świetny rozdział, tyle powiem. Szalenie intryguje mnie ta misja. Co też maja zrobić? Czekam na następny rozdział :D
Nie ma mnie nawet wtedy, gdy myślicie, że jestem.*like a ghost!*

Awatar użytkownika
Gorgonzol

RE: Ta Zła Magia

Post autor: Gorgonzol » 26 lutego 2012, 13:05

"mnie traktując jak powietrze"
Może jednak "traktując mnie jak powietrze"? A jeżeli koniecznie chcesz taki szyk zachowac, to dorzuc coś przed "mnie" może, "oczywiście" ?
"a jego towarzysz sięgał mu do ramienia." Można o wyjaśnienie? Nie bardzo rozumiem, że schylił się, czy miał wadę kręgosłupa?
"niemal wymruczał elf." Nie podoba mi się ten opis. Czegoś mi tutaj brakuje, chociaż to tylko moje spostrzeżenie, nie traktuj tego jako złośliwośc :)
"nieszczęsna niezręczna cisza" Spójnik, albo przecinek poproszę ^^

Zapowiada się ciekawie. Podoba mi się zachowanie elfa, o przepraszam pół-elfa i krasnoluda :) Wspominałem, że krasnale to moja ulubiona rasa? Jestem bardzo ciekawy tego, co będzie dalej... Może jakaś kolacja we dwoje i odkrycie, że kimś, kto jest sprawcą tejże dziwacznej sprawy, jest szef? Nie no, żarcik zawodowy, jest tutaj za silne oddziaływanie humoru i endorfiny :)

Awatar użytkownika
Maradine
Posty: 795
Rejestracja: 15 lutego 2011, 16:31
Lokalizacja: Elantris
Kontaktowanie:

RE: Ta Zła Magia

Post autor: Maradine » 26 lutego 2012, 21:41

Amel, masz tam rację ^^

Ale za to z Tobą, Gorgonzolu, się nie zgodzę w sprawie błędów :) I już teraz wyjaśniać nie będę, bo spać trza.
Co do tego ramienia - chodzi o wzrost, oczywiście ;)

Dzięki za komentarze :)
Obrazek

Awatar użytkownika
Kanterial
Człowiek Kompromitacja
Posty: 1450
Rejestracja: 26 listopada 2011, 00:36
Lokalizacja: Torgau

RE: Ta Zła Magia

Post autor: Kanterial » 27 lutego 2012, 16:51

Właściwie nie zdziwiłam się zbytnio, gdy tuz przede mną
Żal mi Ciebie, słaby ninjo. Idź porzucać shurikenem.
mruknęła cicho moja urażona, kobieca duma.
Ale wtopa. Słabo, usuratonkachi.
powiedział na jednym tchu, głębokim, ponurym głosem, krasnolud.
No albo ja jestem jakaś dziwna (siedź cicho, chlorze) albo lepiej będzie be pierwszego i ostatniego przecinka
na co Firiel zmrużył oczy w cienkie szparki
Przerażasz mnie...

jestem panterą mglistą.
Aaaawwwww jakie suudne sfieszątko, mmm, najładniejszy ze wszystkich kotowatych (po zwykłej panterze i lampardzie) Jeeeej, jak to fajnie, że ktoś poza mną... Zresztą. I tak jesteś słaba.


No tak. Oczywiście, bardzo zaciekawiłaś mnie tym, jak to oni się "nie" znają i ona nie ma o niczym pojęcia. Wspaniale. Teraz będę zdychać przez okres czasu pomiędzy tym, a następnym fragmentem. Dzięki serdeczne! a tak naprawdę, to nie chce mi się mnożyć tych "płynnie, ładnie, zgrabnie, świetnie, uwielbiam, ciekawe, woow, jesteś chlorem" więc napomknę tylko, że tym razem lepsze wrażenie wywarła na mnie główna bohaterka. Może jej nastawienie było wyrachowane (mam na myśli tą krótką rozmowę i pytanie o powód niezadowolenia) ale teraz jest... lepiej. Już nie czuję, że jej nie lubię. Najbardziej przypadł mi do gustu pan w czarnych włosach. Lubię. xD

No to zobaczymy, jak opiszesz panterę. Jesteś piratem.
dahin ist mein Glanz und mein Vertrauen auf den Herrn

Awatar użytkownika
pierdoła saska
Posty: 1406
Rejestracja: 08 listopada 2011, 13:09
Kontaktowanie:

RE: Ta Zła Magia

Post autor: pierdoła saska » 28 lutego 2012, 10:42

Z akcją to tu nadal powoli i spokojnie, ale fragment nawet sympatyczny. Podoba mi się różnorodność charakterów postaci. I zarysowują się tu jakieś relacje między bohaterami, przy czym pół-elf i krasnolud stanowią dość wyważony element komiczny :) Zdecydowanie przypadli mi do gustu. Teraz jestem ciekawa tej rozmowy, która niechybnie się teraz odbędzie :)
No i bardzo spodobał mi się ten tekst:
„- Wybacz mu nieuprzejmość, pani, przez siedzenie pod ziemią nie tylko zalepiły mu się oczy, ale także jakaś niewybredna dżdżownica przeżarła tę grudkę ziemi, nazywaną przez niego mózgiem, którą miał wówczas w głowie – niemal wymruczał elf.”
Mój fav z tego fragmentu :)


---------------

Cześć już zapewne wymieniona...

„gdy tuz przede mną stanął ów czarnowłosy mężczyzna” – tuż
„charakteru, jak zadziorność i pozorne wy-luzowanie.” Zostało się.
„oczy w cienki szparki” cienkie
„Podałam mu ją, nie licząc z góry na przyjacielski uścisk dłoni, i nie przeliczyłam się” trochą za dużo tu dla mnie licząco podobnych.
odwzajemniłam uścisk z nie-mniejszym entuzjazmem” – jeszcze jedna zostawajka.
„ciemnozielone oczy błyskają zaskoczeniem.” – czy ja wiem, czy oczy mogą błyskać zaskoczeniem, czy raczej może je być w nich widać, hymmmm
„po czym pomaszerował w stronę zawalonego biurka i zdjął z niego pudło po pizzy, które po chwili wylądowało w koszu, i teczki z aktami, zaraz przeniesione na zawalony papierami stół.” Dwa razy w jednym zdaniu? Nieładnie.
„swoim wyłącznym towarzystwem.” Nire podoba mi się ta wyłączność w tym kontekście, choć może to kwestia gustu jedynie.
„Blondyn przez chwilę milczał, jednak po chwili znów przemówił:” znowu tego trochę za dużo jak na jedno zdanie.
„rzekomym brakiem kompetencji – stwierdziłam dyplomatycznie.” - Dyplomacja i rzucanie komuś w twarz tekstem, o „rzekomym braku kompetencji” nie idzie w parze. Bardziej przywalić im nie mogła. Znaczy mogła, ale wtedy by musiała uciec się chyba do wulgaryzmów lub im podobych. Coś na nutę „na pewno nie ma nic wspólnego z tym, że jesteście ofermami i nie umiecie sobie sami poradzić, idioci…” x]
Marša: właśnie mnie naszło, że mam świat pełen singli
Søren: tak to jest jak za pisanie się bierze stary kawaler xD bo na starą pannę to się nie zachowujesz

Obrazek

CARPE SCHABOWY! twitter ° instagram ° facebook ° marszowickie pola

Awatar użytkownika
Rhayax

RE: Ta Zła Magia

Post autor: Rhayax » 07 maja 2012, 19:51

Zaczynając, wszystko bardzo wciągające i ciekawe, jeżeli były jakiekolwiek błędy to ich nie zauważyłem. Czytając całość miałem wrażenie, jakby akcja rozgrywała się w teraźniejszości, w czasach nowoczesnych, a nie w czasach hmm... Średniowiecza? Wiekach Mrocznych? Nie mam pojęcia jak to powiedzieć :)
Jedyną rzeczą do której byłbym w stanie się przyczepić to ów "znawca broni". Dla mnie to troszkę dziwnie brzmi, ale to tylko moje zdanie, być może inni powiedzą coś dokładnie przeciwnego :)

PS. W bardzo ciekawym momencie przerwałaś całą akcję, aż się rozczarowałem, że dalej nic już nie ma :D

Czekam na ciąg dalszy :)

Pozdrawiam, Rhayax.

Awatar użytkownika
Maradine
Posty: 795
Rejestracja: 15 lutego 2011, 16:31
Lokalizacja: Elantris
Kontaktowanie:

RE: Ta Zła Magia

Post autor: Maradine » 08 maja 2012, 10:30

Wczoraj miał być ciąg dalszy xDD Dzięki za przypomnienie, już wrzucam.

Cóż... chyba jednak nie wrzucę, bo moje usb odmawia współpracy.
Obrazek

Awatar użytkownika
Sarianna

RE: Ta Zła Magia

Post autor: Sarianna » 14 maja 2012, 22:31

Moim zdaniem sporo błędów, są literówki, powtórzenia i wiele innych wad tekstu amatora... Jednak uważam, że to forum ma służyć właśnie początkującym, nie sławnym i uznanym pisarzom :)
Treść... Wyraziste opisy początku, tylko moim zdaniem trochę za długi wstęp przed "magią".
Muszę przyznać, że choć początek czytało mi się długo i niezbyt ciekawie, zwłaszcza, że jestem pedantką w kwestii poprawności, ostatecznie opowiadanie wciągnęło mnie dostatecznie mocno, by jego zakończenie mnie zirytowało.
Pozdrawiam i liczę na ciąg dalszy!

Awatar użytkownika
Maradine
Posty: 795
Rejestracja: 15 lutego 2011, 16:31
Lokalizacja: Elantris
Kontaktowanie:

RE: Ta Zła Magia

Post autor: Maradine » 15 maja 2012, 17:09

Jeśli chodzi o literówki i błędy tekstu amatora, to zapewne mowa o tym pierwszym fragmencie niezwiązanym do tej pory z resztą... Ale to wiem, bo sama widzę. Pewnie napiszę go jeszcze raz, gdy przyjdzie na niego pora.

Dzięki za opinię.
Obrazek

ODPOWIEDZ