UWAGA! W PRZYPADKU PROBLEMU Z LOGOWANIEM NALEŻY WYCZYŚCIĆ CIASTECZKA WITRYNY!


Zapraszamy do udziału w nowym INSTANCIE! :D

Zachęcamy też do głosowania na TEKST WRZEŚNIA!

Ta Zła Magia

"Literatura fantasy to literatura która w zamierzony sposób robi użytek z tego, co jest uważane za niemożliwe."
Tom Shippley
Awatar użytkownika
Maradine
Posty: 795
Rejestracja: 15 lutego 2011, 16:31
Lokalizacja: Elantris
Kontaktowanie:

Ta Zła Magia

Post autor: Maradine » 21 maja 2011, 21:56

Witam, witam. Przypomniałam sobie o takim kawałku, w zamyśle większej części historii i postanowiłam się nim "pochwalić". Nie jest to początek, raczej coś w okolicach drugiego, trzeciego rozdzialiku. Na poprzednim forum, które obecnie nie istnieje tekst się spodobał, dlatego właśnie go wrzucam. Inaczej chyba bym się bała ^^
*** Naprawdę, musiałam to zrobić. Musiałam iść do sklepu ze stanikami. Co z tego, że mój zawód jest typowo męski, skoro nadal pozostaję kobietą i potrzebne mi są dodatkowe części garderoby. Nie zmienia to jednak faktu, że nie czułam się najlepiej otoczona koronkami, kokardkami i innymi typowo kobiecymi dodatkami. Jasna salka działała na mnie przytłaczająco, co chyba było efektem odwrotnym do zamierzonego. Odruchowo rozejrzałam się, czy nie widzi mnie ktoś znajomy. Podeszłam do najbliższego rządku bielizny i zaczęłam przeglądać. Szukałam czegoś przede wszystkim wygodnego, raczej nikt nie będzie miał okazji oglądać mnie bez bluzki. Nie potrwało to długo, za chwilę dorwała mnie ekspedientka i zaczęła wypytywać. Fason? Kolor? Rozmiar? Usztywniany? Z poduszeczkami? Po kilku minutach takich tortur, kobieta odfrunęła do odpowiedniego miejsca i zaraz wróciła z całym naręczem staników. Nie mogłam się załamać – byłam magiem bojowym! Zostałam bezceremonialnie zaciągnięta w kierunku przebieralni i wepchnięta do środka wraz z biustonoszami.
- Proszę sobie przymierzyć, obejrzeć i wybrać najlepsze.
Kilka z biustonoszy odpadło już na starcie. Od widoku lśniących cekinów i różu robiło mi się niedobrze. Przetestowałam wszystkie pozostałe, słuchając co jakiś czas pytań typu „czy przynieść coś jeszcze?”. Zrezygnowana usiadłam na stołku w kącie i zagapiłam się w lustro na ścianie, będąc wciąż w ostatnim przymierzanym biustonoszu – czarnym w białe grochy. Przebieralnia była całkiem spora, zmieściłyby się tutaj nawet cztery osoby. Odgrodzona od pozostałych została ścianką, wyższą ode mnie, jednak nie sięgającą do sufitu. Oparłam łokcie na kolanach i ukryłam twarz w dłoniach. Nie chciało mi się nic robić. Do tego ten sklep. Nie podejrzewałam, że taka głupota może stanowić taki trudny wybór.
- Weź ten czarny z koronką.
Podskoczyłam w miejscu i sekundę później stałam w bojowej pozycji i sięgałam w stronę sztyletu na biodrze… którego tam nie było. No pięknie. Mag bojowy w samym staniku i bez broni białej. Dlatego te lekcje walki bez magii były takie ważne, do czarów potrzeba było czasu. Spojrzałam szybko w stronę, z której dobiegał głos. I pomyślałam, że to jakiś żart.
Na wspomnianej wcześniej ściance siedział anioł. To była pierwsza zadziwiająca rzecz. Spotykałam krasnoludy, elfy, wilkołaki i wampiry, ale takiej istoty nie widziałam nigdy. Może przyjęłabym jego – bo był to mężczyzna, istnienie inaczej, gdyby nie kilka szczegółów. Skrzydła, owszem, miał białe, teraz złożone. Ciemne, rozczochrane włosy średniej długości, okalały przystojną twarz ze szmaragdowymi oczyma. W tym momencie kończył się obraz znanego wizerunku aniołów, boskich istot. Ten miał na sobie czarną koszulkę z wielką czaszką na środku, czarne, proste spodnie i glany. Szyję przewiązał czarno-białą arafatką. No cóż, mogłam tylko patrzeć na niego z szeroko otwartymi oczyma.
Zeskoczył lekko na podłogę, stanął przede mną i popatrzył na mnie wyczekująco. Wtedy przypomniało mi się, że jestem jedynie z staniku. Szybko sięgnęłam po bluzkę i zakryłam się nią na tyle, na ile mogłam.
- To nie było konieczne. W końcu ktoś taki jak ja, nie interesuje się ludźmi – stwierdził, jednak jego wzrok i uśmiech mówiły co innego.
- Kim jesteś? – zapytałam. Tak mnie szkolili na Wydziale Kontaktów Międzygatunkowych. Najpierw poznać, później działać.
- Złe pytanie – skrzywił się. – Raczej powinnaś zapytać, kim ty dla mnie jesteś, lub co ja mam do ciebie, co tutaj robię…
- Więc?
- A na kogo ci wyglądam?
- Na stukniętego anioła-metalowca.
Roześmiał się w odpowiedzi, jego oczy zabłysnęły z uciechy.
- Mówisz tak samo jak tamci!
- Jak kto? Z resztą, chwila… - zastanowiłam się. Nie wierzyłam nigdy w Boga, ale skoro stał przede mną anioł… - Bóg istnieje?
- Zawsze to samo… - westchnął.
- Słucham?
- Za każdym razem pytacie o to samo…
- Pytacie?
- No tak. Bo wiesz… nie jesteś moja pierwszą karą.
Z mojej zdezorientowanej miny, wywnioskował zapewne, że nie wiem o co chodzi. I to była prawda.
- To się odnosi do moich propozycji pytań – zaczął tłumaczyć. – Zrobiłem coś nieodpowiedniego i za karę mam być twoim Aniołem Stróżem. Brudna robota…
- Będziesz łaził za mną cały czas?!
- Nie, nie jestem wzorowym Stróżem. Wyskoczę sobie gdzieś czasami.
- A… inni cię widzą?
- Tak, ale bez skrzydeł. Chyba, że nie chcę, żeby mnie widzieli. Od teraz, Torrino Silver…
- Rina –wysyczałam. Moja matka kiedyś poniesie konsekwencje nadania mi tego imienia.
- To ważny moment, nie przerywaj! Od teraz, Rino, jesteśmy połączeni telepatycznie. Nie wrzeszcz tylko i nie używaj łącza, jeśli to nic ważnego. Masz z tym doświadczenie?
- Jestem jasnoczerwonym magiem… podejmujesz się opieki nade mną, a nic o mnie nie wiesz?
- Jasnoczerwonym? Połączenie białego i czerwonego?
- Tak, ale rozwijam się w bojowej. Telekineza i telepatia nie są czymś, co szczególnie lubię.
- A więc czerwień. W takim razie weź ten stanik z czerwoną kokardką.
Nie mogłam się nie zaczerwienić.
- Odwróć się! – rozkazałam, a on, z pewnym ociąganiem posłuchał.
Patrząc podejrzliwie na jego plecy, a raczej skrzydła, założyłam swoje ubrania, chwyciłam całą górę biustonoszy i otworzyłam drzwi do przebieralni.
- Wyłaź – mruknęłam, po czym podążyłam za nim, udając, że nie widzę zszokowanej miny ekspedientki.
Kupiłam dwa staniki. Czarny z koronką i ten z czerwoną kokardką.

"Spis treści (linki)"

Fragment "wystrzelony" (nie poprawiony, bez związku z rozdziałem pierwszym, kiedyś zostanie wyrzucony stąd i dodany jako część, mam nadzieję ;))

Rozdział pierwszy
1
2
3, 4, 5
Obrazek

Awatar użytkownika
Hellbringer

RE: Ta Zła Magia

Post autor: Hellbringer » 22 maja 2011, 09:40

Wyliczam ci błędy, kochanie:
- źle gotujesz
- kilka literówek
- Czasem brakuje odstępu
- nawet bardzo źle gotujesz
- wytrzymujesz z Hellem

Kocham cię :* Nie tylko dlatego, że jesteś wspaniała, ale też przez "fajność" tego tekstu ^^ Miło się czytało, miło będzie czytać więcej. Powodzenia w pisaniu, złociutka ^^

Awatar użytkownika
okjolook

RE: Ta Zła Magia

Post autor: okjolook » 23 maja 2011, 14:41

Ja chyba zaczne zgrzytać zębami. Myślałem że będzie tego więcej, a tu nic...

Awatar użytkownika
Mortis

RE: Ta Zła Magia

Post autor: Mortis » 23 maja 2011, 21:21

Zgodzę się z Sobą i resztą jej towarzystwa, początek był fajny. Jednak tutaj odejdę nieco od jej opinii, bo spotkanie z aniołem nie było wcale aż tak wtrącone na siłę. Dużo lepiej wygląda spotkanie takiego typa w przebieralni (czyli coś niespodziewanego) niż gdyby zrobił jakieś wielkie, pompatyczne przedstawienie. Jak dla mnie całość w porządku.

Awatar użytkownika
Gasp
Posty: 99
Rejestracja: 14 maja 2011, 13:39
Kontaktowanie:

RE: Ta Zła Magia

Post autor: Gasp » 24 maja 2011, 23:54

Aha... Coś merytorycznie?
Zastanawiam się co jest takiego dziwnego w postaci anioła... Nie może to być iluzja czy, nie znam zasad "tamtejszej magii" bazuje na tym co znalazło się w tekście, mężczyzna z doczepianymi skrzydłami poruszanymi telekinezą. Poza tym mag bojowy pytający o Boga stojąc w samym staniku? Dziwne.
Co nie zmienia faktu, że czytałem z duża przyjemności, i czekam na więcej.
Tylko jeszcze:
Maradine pisze: i zakryłam się nią trzymając przed sobą.
Nieładnie brzmi.
Harry, I'm going to let you in on a little secret: every day, once a day, give yourself a present. Don't plan it; don't wait for it; just let it happen. It could be a new shirt in a men's store, a catnap in your office chair, or two cups of good, hot, black, coffee. Agent Cooper w Twin Peaks Davida Lyncha Mind the Gasp. (Szczaw)

Awatar użytkownika
BloodySundew

RE: Ta Zła Magia

Post autor: BloodySundew » 30 maja 2011, 19:56

Oj.. widzę, że już dość dużo osób przede mną się wypowiedziało. I w sumie, jestem przyzwyczajona do "wytykania błędów" na zasadzie cytowania danego fragmentu i pisania, co w nim jest nie tak. Więc, jeśli znajdę coś, o czym nikt inny nie wspomniał będę krzyczeć.
Okej, więc tak. Nie jestem może jakąś specjalistką, ale betuję od dość dawna i spróbuję jakoś się tu przydać.
"Naprawdę, musiałam to zrobić" Zdaje mi się, że bez przecinka po "naprawdę", ale głowy bym nie dała.
"Szukałam czegoś przede wszystkim wygodnego, raczej nikt nie będzie miał okazji oglądać mnie bez bluzki. "
Rozdzieliłabym to na dwa krótsze zdania. Chodzi mi o to, że dałabym kropkę po "wygodnego"... (tu dałabym taki ładny uśmiech, ale obiecałam nie nadużywać emotikon.)
"Nie potrwało to długo, za chwilę dorwała mnie ekspedientka i zaczęła wypytywać."
Tu też bym podzieliła. Kropkę po "długo". Ładniej by wyglądało. Przynajmniej według mnie. *uśmiecha się*
"Przebieralnia była całkiem spora, zmieściłyby się tutaj nawet cztery osoby"
To samo. Kropka po "spora".
"Dlatego te lekcje walki bez magii były takie ważne, do czarów potrzeba było czasu."
Kropeczka po "ważne" *puszcza oczko*
"Zeskoczył lekko na podłogę, stanął przede mną i popatrzył na mnie wyczekująco. Wtedy przypomniało mi się, że jestem jedynie z staniku."
Masz małą pomyłkę. Powinno być "w staniku".
"Szybko sięgnęłam po bluzkę i zakryłam się nią trzymając ją przed sobą."
Ktoś już to wytknął, z tego co widziałam, ale może zrób tak... (to tylko sugestie, nie musisz robić tego, co tu piszę.) "Szybko sięgnęłam po bluzkę, by zaraz potem trzymać ją przed sobą, tym samym zakrywając tyle, ile byłam w stanie". Nie wiem, czy tak dobrze, bo dodałam coś od siebie xD
No to teraz dialogi.. Mam nadzieję, że Ci tu nie namieszam.
"- To nie było konieczne. W końcu ktoś taki jak ja, nie interesuje się ludźmi. – stwierdził, jednak jego wzrok i uśmiech mówiły co innego."

Zrób może tak "To nie było konieczne - stwierdził. - W końcu ktoś taki jak ja nie interesuje się ludźmi - dodał, jednaj jego wzrok i uśmiech mówiły co innego."
"- Złe pytanie. – skrzywił się. – Raczej powinnaś zapytać, kim ty dla mnie jesteś, lub co ja mam do ciebie, co tutaj robię…".
Bez kropki po "pytanie", nie powinno być przecinka przed "lub"
"Roześmiał się w odpowiedzi, jego oczy zabłysnęły z uciechy."
Tak, tak, znów kropki. Wypadałoby, żeby kropka znalazła się po "odpowiedzi'.
"Z mojej zdezorientowanej miny, wywnioskował zapewne, że nie wiem o co chodzi. " bez przecinka po "miny".
"- To się odnosi do moich propozycji pytań. – zaczął tłumaczyć."
Bez kropki po "pytań".
"-Rina. –wysyczałam."
Bez kropki po "Rina"
"- Odwróć się! – rozkazałam, a on, z pewnym ociąganiem posłuchał."
Ja bym to zrobiła troszkę inaczej. W sensie, że to.. " a on, choć z pewnym ociąganiem, posłuchał".
Coś takiego.


A teraz ocena ogólna.
Choć najpierw wybacz mi za to, że tyle wytykałam i pisałam *pandzie oczka*. Po prostu chcę jakoś pomóc, a sama wiem jak ważna jest krytyka.
No więc.. PODOBAŁO MI SIĘ ! Naprawdę :) Ostatnio mam takie zamiłowanie do aniołków, a ten jakoś przypadł mi do gustu. Lubię takich zbuntowanych arogantów. Więc trafiłaś w mój gust. I jeszcze te szmaragdowe oczy... oj, rozmarzyłam się. To źle.
Nie wiem, co mogłabym jeszcze dodać. Mam nadzieję, że nikt nie będzie miał mi za złe tego, że tak się rozpisałam. A raczej musicie się do tego przyzwyczaić, bo tak już mam i tego raczej nie zmienię *uśmiecha się niewinnie*
To chyba na tyle.
A nie, jeszcze coś.
Do błędów już nie będę dodawała, bo tylko bym powtórzyła to, co pisali inni, ale proszę ślicznie *wielkieee pandzie oczka*, żebyś wstawiła poprzednią część, a potem ciąg dalszy. Chociaż pewnie domyślasz się, że to właśnie ciąg dalszy bardziej mnie interesuje.
Okej, to kończę ten monolog.
Pozdrawiam i Weny życzę,
Ang :)

Awatar użytkownika
BloodySundew

RE: Ta Zła Magia

Post autor: BloodySundew » 30 maja 2011, 22:05

Cóż, według mnie lepiej by wyglądało. Wiesz, zależy też kto i jak Ci wypomina. Mi właśnie nie raz już pisali też, żebym nie robiła tak bardzo złożonych zdań. Ale cóż, każdy ma przecież inne zdanie :)

Widziałam, że był wytknięty, ale ja wiesz, dokładnie wytykam błędy. A przynajmniej to, co moim zdaniem nim jest. Tak się przyzwyczaiłam.
P.S. Jeśli namieszałam, to przepraszam. *pandzie oczka*.

Awatar użytkownika
BloodySundew

RE: Ta Zła Magia

Post autor: BloodySundew » 31 maja 2011, 00:17

Nie, nie są bardzo. Po prostu jakoś dziwnie. Choć w sumie. Masz rację. Ale to też zależy od tego, co kto lubi. Bo wiadomo, niektórzy wolą krótkie zdania / krótkie rozdziały, inni długie.

No tak. Specem nie jestem, ale staram się jakoś pomagać.
Cóż, a to, czy nasza droga autorka się zastosuje do naszych sugestii, to już inna sprawa xD

Awatar użytkownika
BloodySundew

RE: Ta Zła Magia

Post autor: BloodySundew » 31 maja 2011, 09:17

No tak. Wiadomo. :)

Awatar użytkownika
Maradine
Posty: 795
Rejestracja: 15 lutego 2011, 16:31
Lokalizacja: Elantris
Kontaktowanie:

RE: Ta Zła Magia

Post autor: Maradine » 11 lipca 2011, 20:06

No więc tak... uprzedzam z góry - fragment, który teraz wrzucę, jest POCZĄTKIEM, nie kontynuacją tego, co tu czytaliście. Wersja chyba v.4, albo coś. Starałam się uważać na błędy, jednak niezbyt udało mi się coś znaleźć. A śmiem wątpić, że nie wpadło jakieś powtórzenie, czy cóś. Proszę o opinię. A w razie czego uprzedzam jeszcze - tekst może ulec zmianie. Na przykład za rok. Choć chyba już nie będę się nad tym fragmentem pastwić. No ale uprzedzam. Uh... koniec gadania. I tak nikt nie lubi czytać nudnych komentarzy autorskich ^^

Rozdział 1(fragment)

Coś wyrwało mnie ze snu. Gwałtownie usiadłam, chwytając spod poduszki nóż do rzucania. Było już jasno, bezchmurne niebo zapowiadało piękny dzień, słońce ogrzewało twarz. Musiało być około ósmej rano. Nieludzka pora. Zaraz… spałam tylko cztery godziny? Odgoniłam od siebie to pytanie i nadal tkwiąc w wyszkolonym bezruchu próbowałam znaleźć przyczynę nagłej pobudki. Nie usłyszałam żadnego podejrzanego dźwięku, więc opadłam z powrotem na sofę. Na sofę?! Natychmiast skoczyłam na równe nogi. Zdziwiłam się, w końcu powinnam leżeć w łóżku. Poczułam na nogach lekki powiew wiatru, który wdarł się przez uchylone okno. Na nogach...? Tego było już za wiele. Z przerażeniem spojrzałam w co jestem ubrana, po czym z jękiem opadłam na moje dzisiejsze posłanie. Naszła mnie ochota, by natychmiast się rozebrać i wyrzucić ciuchy przez okno. Miałam na sobie spódnicę. Jedyną, jaką posiadam, bo od takich części garderoby trzymam się z daleka. Gdybym chociaż wiedziała, jaki cud sprawił, że jestem w nią ubrana. Będę miała zadanie na dziś – dowiedzieć się co robiłam wczoraj, czy może dzisiaj w nocy. Westchnęłam ciężko i zamknęłam oczy. Musiałam coś wypić i to w znacznych ilościach, co było tym dziwniejsze, że zdarzyło mi się pierwszy raz. Dobrze chociaż, że głowa mi nie pęka, próbowałam się pocieszyć.
Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi. Jego dźwięk rozległ się tak niespodziewanie i głośno w cichym mieszkaniu, że znów podskoczyłam. Nie ma to jak wyszkolenie bojowe, co? – pomyślałam z niejaką ironią. Stłumiłam kolejne westchnienie i z trudem zwlekłam się z sofy. W drodze do drzwi rzuciłam szybkie spojrzenie w lustro. Rozczochrane, brązowe włosy, pomimo że sięgały mi do połowy pleców, wyglądały jak wronie gniazdo. Spódnica była całkiem pognieciona, w przeciwieństwie do bluzki. Nie wiem jak to się stało, ale wyglądała na świeżo wyprasowaną. Cóż, chyba nic mnie już dziś nie zdziwi – pomyślałam. Przeczesałam ręką włosy i otworzyłam drzwi. Powinnam z doświadczenia wiedzieć, że nadzieje i pragnienia nie zawsze się spełniają.
- Odwołuję – mruknęłam pod nosem.
Na korytarzu stała panienka, wyglądająca, jakby urwała się z okładki czasopisma o modzie. Długie blond włosy układały się w łagodne fale, a niezwykle wyraziste oczy patrzyły na mnie ciekawie spod pomalowanych rzęs. Ubrana była w to, czego ja nie założyłabym nawet pod groźbą tortur. Półki z takimi ciuchami omijałam jak najszerszym łukiem. Krótkie, kolorowe spódniczki i przewiewne bluzeczki z dekoltem po pas, to zdecydowanie nie mój styl. W końcu byłam magiem bojowym. Jak kopnąć faceta metr osiemdziesiąt wzrostu w szczękę, mając na sobie spódnicę? Powinni robić z tego wykłady. Byłaby to tak zwana broń obezwładniająca. Mag miniówce wylądowałby na ziemi, a obok niego napastnik, turlający się ze śmiechu.
Moje rozmyślania zostały przerwane przez stojącą za progiem dziewczynę.
- Poczta – oznajmiła z czarującym uśmiechem.
Nie zrozumiałam. Popatrzyłam na nią jak na krasnoluda bez brody. Powinna zrozumieć, że dopiero wstałam i nawet nie wypiłam kawy.
- Że co? – spytałam. Może zabrzmiało to nieco napastliwie, ale nigdy nie byłam zbyt miła, nie wspominając już o tym, jakim poziomem kultury potrafiłam wykazać się wcześnie rano. I nie, nie był on wysoki. Wręcz przeciwnie.
- Przyniosłam pani pocztę –wyjaśniła i nagle zagapiła się na moją prawą dłoń, robiąc wielkie oczy. Odruchowo podążyłam za jej wzrokiem. No tak. Zapomniałam zostawić nóż do rzucania.
- Aha – mruknęłam i zastanowiłam się co zrobić z nożem. Nie mogłam nim rzucić przez mieszkanie, ani wbić w ścianę, jak miałam w zwyczaju. Dziewczyna na pewno by się zdziwiła, a następnie poinformowała o moich dziwnych upodobaniach sąsiadów, co naprawdę nie było mi potrzebne.
- Ekhem… proszę pani? – Dziewczyna próbowała zwrócić na siebie moją uwagę. Gratuluję odwagi.
Postanowiłam, że jednak wezmę papiery, a ona, skoro nie pozwoliła mi odłożyć ostrza, niech popatrzy sobie na nie z bliska. Wyciągnęłam rękę.
- Hmm… Tak, dzięki. – Wzięłam stosik kopert i zerknęłam na pierwszą z góry. Biuro Rachunkowe. Miałam przegwizdane, jeśli Toby’ego nie ma w mieście. A jeśli jest, będzie miał zadanie. Wyszczerzyłam się radośnie do swoich myśli. Teraz to listonoszka patrzyła na mnie jak na wspomnianego wcześniej krasnoluda.
Weszłam do mieszkania i zamknęłam je za sobą. Właśnie wtedy zdałam sobie sprawę z tego, że po raz pierwszy, odkąd tu mieszkam, dostałam pocztę do ręki. Otworzyłam z impetem drzwi i krzyknęłam do dziewczyny, żeby poczekała. Była mi winna wyjaśnienia. Dogoniłam ją i pomachałam jej ręką z papierami przed twarzą.
- Koleżanko! Dlaczego nie wrzuciłaś tej cholernej poczty do skrzynki?
Nie odpowiedziała. Nie patrzyła na mnie, tylko na moją dłoń. No tak ,mam tu jeszcze nóż. Opuściłam rękę.
- No? Dlaczego? – ponowiłam pytanie, coraz bardziej zniecierpliwiona.
- Eee…
Westchnęłam ciężko.
- Jesteś tu nowa?
- Tak.
- Zapamiętaj teraz dokładnie, co ci powiem. Do mnie nie puka się, ani nie dzwoni przed jedenastą. Starsza koleżanka nie ostrzegła? – zapytałam z politowaniem. Młoda miała szczęście, że z nią rozmawiałam. Bywałam w gorszych nastrojach.
- Ach tak! Pomyliły mi się numery apartamentów – usprawiedliwiła się.
- No dobra. – Odwróciłam się i odeszłam. Zanim zamknęłam za sobą drzwi do mieszkania, usłyszałam jeszcze:
- A poza tym, chciałam zobaczyć, kto ma na imię Torrina. Wydało mi się niemożliwe, aby ktoś mógł się tak idiotycznie nazywać.
Zastanowiłam się czy nie zawrócić i nie rzucić w nią nożem, jednak po chwili zrezygnowałam. W końcu kto będzie przynosił pocztę? I mogę mieć problemy z ukryciem zwłok, lub z prawem, jeśli mi się to nie uda. Poza tym, sąsiedzi znów będą ględzić dozorcy, że zakłócam spokój. Zaraz, o czym ja myślę? Może miła nie jestem, ale potworem też nie można mnie nazwać.
- Rina! Mam na imię Rina! – odkrzyknęłam tylko.
Gdy tylko przekręciłam klucz w zamku, skierowałam się do łazienki. Wiedziałam, że już nie zasnę, a skoro tak, to można wziąć się do roboty. Postanowiłam załatwić sprawę rachunków, jednak najpierw musiałam się umyć. Przecież najprawdopodobniej zaraz będę miała gościa. Jak zwykle, uśmiechnęłam się do tej myśli. Może nie jest to nic godnego uznania, ale nie umiałam i nawet nie miałam zamiaru opanować trudnej sztuki płacenia rachunków. Od tego miałam Toby’ego.
Był moim jedynym przyjacielem od czasu liceum Ogólnomagicznego, w którym się poznaliśmy. Facet z rodzaju tych, za którymi kobiety oglądają się na ulicy. Sam w ciągu dotychczasowego życia miał pewnie tyle dziewczyn, że pewnie nie pamiętał ich imion. Wygląd jednak nie był jego jedyną dobrą cechą. Można by wyliczyć ich ogromną liczbę, ale trzeba by poznać je wszystkie, żeby móc go prawidłowo ocenić. Samo miły, spokojny dżentelmen, mogło wprowadzić w bardzo duży błąd, jeśli nie dodało się do tego ogromnej szczerości w wyrażaniu pewnych obserwacji.
Spojrzałam na trzymane w ręku papiery i nóż, po czym rzuciłam wszystko na stół w jadalni, i poszłam pod prysznic. Szum wody i owocowy zapach żelu pod prysznic od zawsze działały na mnie zarówno uspokajająco, jak i rozbudzająco. Zależnie od temperatury wody i tego, czy dopływ nie jest popsuty. Hydraulik wzywany był co najmniej raz w tygodniu, dzięki czemu pewnie był już bogatszy niż ja.
Gdy po jakiejś godzinie stwierdziłam, że doprowadziłam siebie, a następnie salon, do względnego porządku, powlokłam się do sterty starych podręczników, na których stał dosłownie przedpotopowy telefon stacjonarny. Zadzwoniłam do Toby’ego, trochę martwiąc się o to, w jakim humorze go zastanę. Odebrał dopiero po siódmym sygnale, gdy już miałam odłożyć słuchawkę.
- Halo? – odezwał się trochę zaspany, ale miły głos przyjaciela.
- Jesteś mi potrzebny. Masz chwilkę?
- A… to Ty. Może mam. Nudzi ci się? – głos nagle stał się lekko znudzony.
- To ważna sprawa!
- Błagam, tylko nie zaczynaj wrzeszczeć.
- To zostaw panienkę, która obok ciebie leży, samą i rusz tyłek. W tej chwili!
Odpowiedział mi huk rzucanej słuchawki, ale wiedziałam, że Toby pojawi się za chwilę. Już po kilku miesiącach wspólnej znajomości doszliśmy do wniosku, że obrażanie się nie ma sensu. Zbyt wiele wspólnie przeszliśmy, zbyt wiele mieliśmy wzajemnych długów, by to robić.
Tak, jak się spodziewałam, niecałą minutę później poczułam za plecami czyjąś obecność. Zmaterializował się jak zwykle bezszelestnie, jednak nie dałam się zaskoczyć. Miałam doświadczenie, którego nie posiadali ci, których tropił. Nielegalni, często nie do końca wykształceni magowie istnieli i ktoś musiał się nimi zająć. Właśnie ktoś taki jak Toby, lub ja. On mówił o sobie, że nie pracuje dla nikogo, ale wykonywał wiele zleceń dla policji i Biura Śledczego Ras Zjednoczonych, co wychodziło mu na dobre, szczególnie pod względem finansowym.
- Toby, chcesz kawy? – zapytałam, nawet się nie odwracając.
- Bardzo chętnie. Tylko niczego tam nie dosyp! – zaśmiał się.
- Te twoje żarty…
- Marudzisz, moja droga – stwierdził, po czym rzucił się na sofę i bezczelnie położył nogi na oparciu. Razem z butami.
- W tej chwili zabieraj mi te brudne buciory z kanapy! – krzyknęłam. Nie po to sprzątałam przed jego przybyciem, żeby zostawił po sobie bałagan.
- Po pierwsze, nie są brudne – mruknął, ale wstał i podszedł do mnie. – Po drugie, znów marudzisz. I krzyczysz na mnie. – Zastanowił się chwilę. - Po trzecie, Carla to miła, dorosła kobieta, nie panienka.
- Ciekawe dlaczego krzyczę – westchnęłam ignorując jego ostatnie zdanie. – Spójrz lepiej, co tam na ciebie czeka. – Wskazałam ręką blat, po którym beztrosko walała się dzisiejsza poczta, do kompletu z nożem.
Toby wziął swoją kawę i usiadł przy stole, ja zajęłam miejsce naprzeciw niego. W milczeniu zaczął przeglądać papiery. Po chwili zrobił wielkie oczy. Wyciągnął w moją stroną żółtą kopertę, spoglądając na mnie z dziwną miną. Przeczytałam słowa wypisane na niej pięknym, pochyłym pismem i zaniemówiłam. Biuro Śledcze Ras Zjednoczonych.
Obrazek

Awatar użytkownika
van Tesse

RE: Ta Zła Magia

Post autor: van Tesse » 11 lipca 2011, 20:32

Jak ma nasze, twój tekst zasługuje na miano dobrego, a nawet bardzo dobrego.
Podobały nam się niektóre momenty. Polubiliśmy tez główna bohaterkę.
Gratulujemy - jest o wiele mniej błędów. Interpunkcja, dialogi trzymają się kupy.
Pozostaje nam tylko życzyć powodzenia na dalszy okres Twojej przygody pisarskiej i mieć nadzieję, że nie zaczniesz tej historii od nowa.

Awatar użytkownika
Gorgonzol

RE: Ta Zła Magia

Post autor: Gorgonzol » 22 sierpnia 2011, 15:17

Może chce mieć pamiątkę, albo jakiś wzór, na którym widać, jakie robiła błędy i czy ewentualnie je powtarza. Może chce sprawdzić co jeszcze musi poprawić?
Fajny tekst. Taki na czasie i trafiający do młodzieży. Mogłaś dodać coś o tym Aniele Stróżu, że zrobił to czy tamto, albo coś innego. Mało go trochę było, a nawet jest ciekawą postacią :)

ODPOWIEDZ