UWAGA! W PRZYPADKU PROBLEMU Z LOGOWANIEM NALEŻY WYCZYŚCIĆ CIASTECZKA WITRYNY!



Tytuł Tekstu Września otrzymało "Jak [nie] zostać bohaterem" - GRATULUJEMY! :D

Dziewczyna

KRYMINAŁ, HORROR, THRILLER, SENSACJA
Pomysły moich powieści kryminalnych znajduję zmywając. Jest to zajęcie tak głupie, że zawsze rodzi we mnie myśl o zabójstwie. ~ Agatha Christie
Awatar użytkownika
DDelside
Posty: 101
Rejestracja: 25 maja 2015, 19:23

Dziewczyna

Post autor: DDelside » 09 czerwca 2015, 14:16

► Pokaż Spoiler
Dziewczyna

Szła pośpiesznym krokiem w kierunku lasu. Mimo ciągłych wibracji telefonu w kieszeni powstrzymywała się od wyciągania go. Fonoholizm zawsze z nią wygrywał, ale tym razem bicie serca czuła wyraźniej, niż kolejnego esemesa. Wędrując wzrokiem wśród pajęczyny myśli prawie nie zauważyła jadącego samochodu podczas przechodzenia na drugą stronę jezdni. Słysząc dźwięk klaksonu przebiegła tupocząc butami na wysokim obcasie, w przypływie nagłego strachu zmieszanego z przygnębieniem zaczęła płakać. Każda kolejna łza malowała czarną kreskę tuszu na jej policzkach.
Co się stało? Kolejny chłopak. Wykorzystał w najgorszy sposób. A przecież znali się długo - całe dwa miesiące! No i rzecz jasna kompleksy. Była bardzo grubą dziewczyną, ważyła czterdzieści siedem kilogramów, podczas gdy jej czterdziestokilogramowe koleżanki wyglądały jak bóstwa. Znów zawibrował telefon, nie wytrzymała. Kolejne polubienie statusu, "Tak straszne jest to życie". Dlaczego oni tylko klikają? Dlaczego im się to podoba? Przecież ona potrzebuje pomocy. Wzmógł się wiatr, ożywiając jej długie, pofarbowane czerwone włosy. Przecięły jej twarz poziomo, przypominając blizny od żyletki na udach, które ledwo przysłaniały krótkie spodenki. Odsłaniały one niemal połowę pośladków, a te nie były zbyt kształtne. Jednak co z tego? Takie teraz noszą inne, są modne.
Wśród rówieśników uchodziła za chamską dziewczynę bez zasad. Swego czasu zakochał się w niej rok młodszy chłopak, nie był on jednak wystarczająco fajny aby się nim zainteresować. Preferowała starszych, ci wywierali wrażenie na koleżankach. Z litości zgodziła się na przyjaźń z młodym adoratorem, lecz nie była dla niego zbytnio uprzejma. Pewnego dnia zauważył jej wewnętrzne problemy, chciał pomóc. Wtedy usłyszał tylko syczące przekleństwo z jej ust, określające dobitnie, co ma zrobić. Zniknął z jej życia, a ona coraz bardziej pogrążała się w swoich cierpieniach, częściowo stworzonych na pokaz. Byli kolejni chłopacy, pojawił się alkohol, pierwsze narkotyki.
Spadając w dół postanowiła iść z tym do Boga, mimo że była ateistką, bo to jest modne teraz. Pomimo szczerych modlitw nie uzyskała żadnej odpowiedzi na to, co ma zrobić. Gdy wyszła z kościoła spotkała adoratora. Uklęknął przy niej i powiedział, że kocha ją ponad życie. Ona uderzyła go w twarz i odeszła, myśląc przez chwilę o tym palancie. W domu usłyszała od rodziców, że nie pojedzie na wycieczkę na koniec klasy. Bali się o nią, gdyż po rozmowie z wychowawczynią doszli do wniosku, że za bardzo interesuje się chłopcami. Gdyby tylko wiedzieli, co ona robiła...
Dotarła nad mały staw. Tutaj zawsze w dzieciństwie przychodziła z starszą siostrą. Teraz siostra siedzi w Warszawie na studiach, została sama. Usiadła przy brzegu płacząc coraz bardziej. Sama nie znała powodu aż takiego lamentu, w końcu to nie była pierwsza tego typu sytuacja. Przed oczami zaczęły się przewijać wszystkie obrazy, twarze chłopaków, słowa, które raniły i które zapadły w pamięć.
Mgła retrospekcji opadła. Dziewczyna usłyszała jakiś głos. Dochodził jakby spod wody. Wstała i weszła do niej po kolana. Przez zimno zaczęła się trząść. Głosy stawały się coraz wyraźniejsze, ale wciąż nie mogła ich odkodować. Mokra była już do szyi. Zanurzyła się. W tym momencie coś chwyciło ją za nogi, tracąc równowagę zniknęła pod taflą. Szarpiąc się wynurzyła głowę i zauważywszy przy brzegu adoratora, wyciągnęła rękę do niego błagając o pomoc. Jednak on powiedział:
- Chciałaś pomocy, ofiarowałem ci ją, odrzuciłaś - po tych słowach odszedł.
Znów coś zaciągnęło ją po wodę, w desperackich próbach ucieczki zaczęła pojmować wszystko. Ostatni raz popłynęła do góry, spojrzała w niebo i sama zanurkowała. Dostrzegła tatuaż na jednej z rąk, które ją wciąż ciągnęły - "Ksenofobia". Skończyło się powietrze...
Dwa dni po tym incydencie media zalały wiadomości o piętnastolatce, która utopiła się w stawie głębokości dwóch metrów po tym, jak rodzice zabronili jej jechać na wycieczkę.
Obrazek

Awatar użytkownika
Krin
Posty: 481
Rejestracja: 17 marca 2014, 16:03
Lokalizacja: nekromanckie pustkowie
Kontaktowanie:

Re: Dziewczyna

Post autor: Krin » 10 czerwca 2015, 18:27

Nie wiem czy to dobrze, że właśnie ja cię zainspirowałam, ale cóż...
Przepraszam za chaotyczny komentarz. Dawno nie pisałam tak długiego i skomplikowanego i tak mi się jakoś poplątał i niezgrabnie wyszedł.
Byli kolejni chłopacy, pojawił się alkohol, pierwsze narkotyki.
"Chłopacy?" O.o
Tutaj zawsze w dzieciństwie przychodziła z starszą siostrą.
Raczej "ze" zamiast "z".

Skoro zasunęłam już na wstępie błędami, dodam, że z przecinkami to sobie radzisz bardzo średnio, choć nie masakrycznie. Ja sobie sama nie radzę dobrze, ale mam nadzieję, ze nic nie pokręcę.
Weźmy na przykład to:
Usiadła przy brzegu (co robiąc?) płacząc coraz bardziej.

Pomijając sporą niezgrabność tego zdania, to należałoby oddzielić jedną część zdania od drugiej, nie sądzisz? Nagminnie mi tu tego brakuje, bo też często używasz takiej własnie konstrukcji: Robiąc coś, robiła coś innego.
Pozwolę sobie też doczepić się do braku wcięć na początku nowego akapitu. ładniej by to wyglądało. ;)

Ale przecinki to nie jest najważniejsza część tekstu. Widzę tu dużo poważniejsze problemy. Po pierwsze, MNÓSTWO niepotrzebnych słów. Potwornie zniekształcają tekst, zabierając mu wszelki dramatyzm, wszelką dynamikę i przede wszystkim zabierając urok. Strasznie to wyszło nieliterackie moim zdaniem. Na okrągło powtarzasz tą samą, wspomnianą przeze mnie wcześniej konstrukcję zdania: Robiąc coś, robiła coś innego. Niby poprawne, ale jednak boli, bo to nie jest wypracowanie szkolne, by było tylko poprawne. Na dodatek to takie wypracowanie, w którym chce się zająć jak najwięcej papieru, żeby nauczyciel dał spokój. (Wybacz mi porównania z młodzieżą szkolną, ale to mi pierwsze przyszło na myśl.) Wiele rzeczy dałoby się wyrazić krócej, zgrabniej.
Chciałam sobie darować, ale żeby nie być gołosłowna, wezmę jednak taki przykład:
Mimo ciągłych wibracji telefonu w kieszeni powstrzymywała się od wyciągania go.
1. Mamy tu podobną konstrukcję do " Robiąc coś, robiła coś innego. " Tyle, że tu jest "Mimo tego, to." Ja naprawdę nie mam nic przeciwko takim zdaniom, ale takie ciągłe powtarzanie tego jednak rzuca się w oczy.
2. Możemy spokojnie darować sobie informację, że telefon był w kieszeni. Nie absolutnie koniecznie, jeśli byśmy odpowiednio zmodyfikowali zdanie. Jest to jednak dobry moment na stwierdzenie, że w ogóle nie o wszystkim musimy bezwzględnie wspominać. O tym, ze telefon jest w kieszeni można się domyślić, a jeśli nawet ktoś pomyśli, że jest gdzieś indziej to jest to zupełnie nieistotne.
3. Takowe zdanie można ująć np. w ten sposób :" Telefon wibrował jej w kieszeni, lecz powstrzymywała się od wyciągania go." Warto zauważyć, że jednak nie pozbyłam się kieszeni, bo przyszło mi na myśl, że telefon wibrujący w kieszeni jest bardziej irytujący niż gdzie indziej. Wcześniejsza uwaga, jak już mówiłam (wiem, zapętlam się) tyczyła się bardziej ogółu twojej prozy.

Napomknęłam coś o braku dramatyzmu i emocji, nieprawdaż? Otóż kiedy taki czytelnik (np. taki jak ja) czyta takie zdanie jak np. to : "Wędrując wzrokiem wśród pajęczyny myśli prawie nie zauważyła jadącego samochodu podczas przechodzenia na drugą stronę jezdni. ", trudno o poczucie napięcia. Swoją drogą, coś mi się chyba nie zgadza gramatyczno-logicznie w tym zdaniu, ale to już inna sprawa. Tekst przywodzi mi raczej na myśl obyczaj, a jeśli już koniecznie wsadzać to tutaj, przydałby się dramatyzm, który straciłeś prawdopodobnie przez długie, schematyczne zdania i dodawanie zbędnych informacji/słów, czyli wszystko, co wcześniej wspomniałam. Dodam też, iż mało mnie obchodzi los osoby wzbudzającej moja antypatię, a zwłaszcza wtedy kiedy podsumowanie całej historii brzmi jak wygrzebany ze łzawych, internetowych historyjek.

Nie wiem, co mogłabym jeszcze dodać. Mogłabym pewnie poradzić, aby dużo czytać, ale wydałeś mi się osobą, która czyta dość sporo, a przynajmniej wystarczająco dużo, więc może być to rada zbyteczna. Ćwiczyć trza po prostu.
Jeśli masz jakieś pytania, to pytaj śmiało, bo ja już nie mam pomysłu. Może się zdarzyć przecie, ze chciałbyś wiedzieć, jakie wrażenie wywołało coś konkretnego, a ja ci tego nie powiem, bo wyda mi się mało istotne. ;)

Mam nadzieję, że pomogłam. :)
" Człowiek ten, którego nazywano Kruczarzem, nadszedł od północy, od Białej Równiny. I to on powiedział nam w końcu, że tę nieprzyjazną ziemię stworzyli reptilianie - po to abyśmy nie zobaczyli podtrzymującej niebo kopuły i nie dowiedzieli się, że nasza planeta jest płaska, a nie okrągła, jak twierdziło NASA."
- Marszus, "Cała prawda o Białej Równinie"

Awatar użytkownika
DDelside
Posty: 101
Rejestracja: 25 maja 2015, 19:23

Re: Dziewczyna

Post autor: DDelside » 10 czerwca 2015, 20:15

Tak właśnie myślałem nad tym , w jakim dziale to wstawić ;)

Dzięki za rady, tekst jest do sporej poprawy, to wiem. Czekałem tylko na jakiś komentarz, który mniej więcej mnie ukierunkuje.
Co do prozy jestem amatorem i sporo przede mną. Nie ogarniam praktycznie niczego, nie umiem tworzyć klimatu, w sumie nic nie umiem :P to była taka próba, ale lepiej jednak zostać przy wierszach.

Odnośnie sensu - nie chodziło mi o empatię, antypatię, kij wie co jeszcze. Po prostu przedstawić obecną sytuację, której czasem jestem świadkiem. Nie skupiałem się na stronie technicznej, bardziej chodziło o ukazanie stawu jako problemów i rąk jako wspomnianej w tekście ksenofobii, takie metaforyczne porównanie jej sytuacji, dosłowna śmierć jest tutaj mało ważna.
Obrazek

Awatar użytkownika
Krin
Posty: 481
Rejestracja: 17 marca 2014, 16:03
Lokalizacja: nekromanckie pustkowie
Kontaktowanie:

Re: Dziewczyna

Post autor: Krin » 10 czerwca 2015, 20:43

Miałam na myśli to, że jeśli czytelnik nie lubi bohaterów, nie przejmuje się ich losem a w konsekwencji nie obchodzi go, co będzie dalej. Nie jestem akurat specjalistą od tego zagadnienia. Udało mi się w pewnym tekście stworzyć głównego bohatera, którego wszyscy mają dosyć. XD
" Człowiek ten, którego nazywano Kruczarzem, nadszedł od północy, od Białej Równiny. I to on powiedział nam w końcu, że tę nieprzyjazną ziemię stworzyli reptilianie - po to abyśmy nie zobaczyli podtrzymującej niebo kopuły i nie dowiedzieli się, że nasza planeta jest płaska, a nie okrągła, jak twierdziło NASA."
- Marszus, "Cała prawda o Białej Równinie"

Awatar użytkownika
Lampart

Re: Dziewczyna

Post autor: Lampart » 10 czerwca 2015, 20:44

Szła pośpiesznym krokiem w kierunku lasu. Mimo ciągłych wibracji telefonu w kieszeni powstrzymywała się od wyciągania go.

Raczej nie wyciągania, a wyciągnięcia. Musisz popracować nad niezgrabnością zdań. W tym początku w drugim zdaniu wystarczy zmienić szyk i będzie o niebo lepiej.

Szła pośpiesznym krokiem w kierunku lasu. Mimo ciągłych wibracji telefonu powstrzymywała się od wyciągnięcia go z kieszeni.

Awatar użytkownika
Nowa
Posty: 2
Rejestracja: 01 czerwca 2015, 19:43

Re: Dziewczyna

Post autor: Nowa » 12 czerwca 2015, 09:09

Cześć. Dopiero zaczynam swoją przygodę z tym forum, więc jeśli zrobię coś/napiszę nie tak jak tu przyjęto to przepraszam. :)

Zabrałam się za niego, bo uwielbiam wszelkiej maści kryminały i uważam, że ten tekst ma w sobie potencjał. Jest to dobra scena na rozpoczęcie opowieści o długim i skomplikowanym śledztwie albo jeszcze lepsza scena finałowa. Zresztą Ty wiesz lepiej :). Jednak trzeba nad nim sporo popracować. Zgadzam się ze wszystkim, co napisano już o tym tekście wcześniej. Za dużo zbędnych słów i za bardzo chcesz wszystko czytelnikowi wyjaśnić. Na przykład w miejscu, w którym mowa o kompleksach. Pozwolę sobie zacytować : „ No i rzecz jasna kompleksy. Była bardzo grubą dziewczyną, ważyła czterdzieści siedem kilogramów (…)”. Po pierwsze, która nastolatka użyje słów „no i rzecz jasna” ?! Nie wspominając, że nic nie powie o kompleksach. W takiej intymnej sytuacji w jakiej się znalazła bohaterka, powie/pomyśli sobie a Ty napiszesz, że jest gruba. Zestawiając to z jej wagą, czytelnik sam dojdzie do tego, że bohaterka ma kompleksy.

Kolejną rzeczą, do której bym się przyczepiła to te spodenki i blizny. Bo jeśli blizny są na udach, a spodenki odsłaniają niemal połowę pośladków, to one nie mogą zakryć blizn na udach – albo ja nie umiem sobie wyobrazić takich spodenek :).

Co jeszcze? Przeplatasz zwroty uważane za potoczne jak na przykład „siedzi w Warszawie” z językiem literackim, jak „adorator”. (A, swoją drogą strasznie mnie ten „adorator” drażni). Musisz się na jakiś jeden styl zdecydować i go trzymać. Ewentualnie zmieniać wraz z narratorem.

Wracając do akcji Twojego tekstu, to nie mam pojęcia co się stało z bohaterką. Utopiła się, ale jak?! Zapętliła sobie nogę o coś, czy ktoś ją w tej wodzi przytrzymał i co do tego ma ten tatuaż? To jest dla mnie nie jasne.

No, to chyba wszystko o czym chciałam Ci powiedzieć /napisać . Musisz nad tym popracować i będzie fajne. A, co do rad, które mogłabym Ci dać. To pisz, pisz, pisz.

Pozdrawiam.
Nowa.

Awatar użytkownika
DDelside
Posty: 101
Rejestracja: 25 maja 2015, 19:23

Re: Dziewczyna

Post autor: DDelside » 12 czerwca 2015, 15:41

Zabieram się za poprawę tekstu. Co do jego kontynuacji - nie. Wszystko ma tutaj drugie dno, adorator, ręce, staw również.
Obrazek

Awatar użytkownika
Siemomysła
Posty: 900
Rejestracja: 25 listopada 2013, 18:37
Lokalizacja: Druga gwiazda na prawo i prosto aż do rana
Kontaktowanie:

Re: Dziewczyna

Post autor: Siemomysła » 13 czerwca 2015, 09:42

Hym.

Dla mnie to zdecydowanie nie jest opowieść z deszczykiem, ani kryminał, a obyczajówka o dziewczynie, która czując się odepchnięta, niezrozumiana i pozbawiona oparcia nawet w Bogu-adoratorze, do którego niby idzie, a jednak się opiera, a potem już jest za późno (choć nie wiem, nie wydaje mi się, by Bóg się od kogokolwiek odwracał, acz to jej interpretacja zapewne jedynie - w sumie dość częsta u ludzi, którzy muszą kogoś winić, a winić bezcielesność jest łatwo) popełnia samobójstwo.
Opis wydarzenia w gazecie dodatkowo pokazuje, że jej uczucia, jej lęki i problemy faktycznie nie były dla nikogo poza nią widoczne, a co za tym idzie dla nikogo nie były ważne.

Widzę to w tym tekście, ale nie odczuwam tego. Nie dzielę emocji z bohaterką. W tekście wszystko jest wyłożone po prostu, opisami jej myśli albo działań. Z jakiegoś powodu odbieram go jak streszczenie, nie utwór literacki. Brakuje mu melodii, klimatu. Brakuje na przykład opisu otoczenia - gdzieś w końcu szła, prawda? Najpierw byłą ulica z tym niezauważonym samochodem, ale przecież dotarła nad staw. To jak szła? Łąką? Lasem? Parkiem? A może po prostu ścieżką między ogródkami działkowymi? Nawet ten staw jest nieokreślony, a przecież otoczenie, jego wygląd, dźwięki, zapachy, mogłyby współgrać z jej nastrojem, potęgować go, albo wręcz przeciwnie z nim kontrastować.

No chyba, że ta pustka jest zamierzona i ma za zadanie pokazać, że ona nie zauważa otoczenia, zajęta własnym wnętrzem. Ale wtedy też mogłaby się chociaż potknąć, skoro idzie taka zapłakana i raczej trudno wierzyć, że patrzy uważnie pod nogi.

Tyle ode mnie na razie. Nie wykluczone, że coś jeszcze przyjdzie mi do głowy.

Niech się weni!
Trudno zainteresować żonatego mężczyznę i znaleźć czas na czytanie książek
[Stokrota]
Ale jest za późno, zawsze było, zawsze będzie za późno.
[Dr Manhattan]
I niech nikt nie odejdzie skrzywdzony!
[Red Shoehart]

ODPOWIEDZ