UWAGA! W PRZYPADKU PROBLEMU Z LOGOWANIEM NALEŻY WYCZYŚCIĆ CIASTECZKA WITRYNY!



Tytuł Tekstu Września otrzymało "Jak [nie] zostać bohaterem" - GRATULUJEMY! :D

Karma [wulgaryzmy]

KRYMINAŁ, HORROR, THRILLER, SENSACJA
Pomysły moich powieści kryminalnych znajduję zmywając. Jest to zajęcie tak głupie, że zawsze rodzi we mnie myśl o zabójstwie. ~ Agatha Christie
Awatar użytkownika
gantzerek
Posty: 77
Rejestracja: 19 marca 2012, 11:38
Lokalizacja: Kraków
Kontaktowanie:

Karma [wulgaryzmy]

Post autor: gantzerek » 21 marca 2012, 17:25

Trochę mi zeszło na łamaniu tekstu :D
Tytułem wstępu napiszę tylko, że popełniłem to krótkie, zamknięte opowiadanko jakoś jesienią zeszłego roku. Od tego czasu przeszło parę kosmetycznych zmian.

Jako cierpiący megaloman, ciągle piszący zaczątki epickich powieści, postanowiłem kiedyś przysiąść i napisać coś relatywnie krótkiego, ale jednocześnie stanowiącego zamkniętą całość. Jest to chyba jedyny tekst jaki udało mi się dociągnąć do końca. :P
Smacznego!

Karma Jesienne popołudnie, pogoda ładna, choć jest już dosyć zimno. Facet i kobieta siedzą w samochodzie.
— Hej, Szatan.
— Co?
— Wierzysz w karmę?
— W co? Co ty pieprzysz, Mysza? — burknął Szatan, zamyślony.
— Noo… — Mysza zająknęła się i szukając odpowiednich słów nawijała bezwiednie na palec kosmyk swoich długich, blond włosów. – Przeznaczenie. Że jak jesteś dobrym człowiekiem, to przytrafiają ci się dobre rzeczy.
— Nie wiem, kurwa. Myślę jak tu wydostać Burego z dołka, a ty mi pierdolisz takie głupoty za uszami. — Spowity był gęstym dymem. Na wpół wypalony papieros wystawał mu z ust i tlił się leniwie.
Coś jednak musiało do niego dotrzeć, bo odezwał się po chwili, tym razem już innym tonem.
— Z dupy ta twoja karma. Każdy inaczej na to patrzy. Zależy od wychowania, środowiska. A jak ktoś daje sobie wmówić, co jest dobre, a co złe, to jest po prostu kretynem.
— Bo wiesz co? Tak sobie myślę, że karma nas w końcu dopadnie.
— Mysza, już za późno. — Szatan odsunął szybę kierowcy i wypluł wypalonego papierosa przez okno. — Zresztą nie mamy czasu na takie pierdoły. Musimy wydostać Burego.
— Ech… — Mysza westchnęła, poprawiła na głowie szarą czapkę i podwinęła kolana pod podbródek. — Jak to chcesz zrobić?
— Szybko i skutecznie. Wszystko prawie poszło jak z płatka, tylko Burego zwinęli potem pewnie za jakąś bzdurę. Zwłaszcza, że jego nie szukają, tylko nas.
— Przecież miał przy sobie broń — w zasadzie stwierdziła fakt Mysza.
— Coś ty, Bury nie jest taki głupi jak ty. Pewnie wytarł i wywalił klamkę gdzieś przy najbliższej okazji. Musimy się tylko dowiedzieć, gdzie schował diamenty. Mam nadzieję, że nie we własnej dupie.
— No dobra, ale jak go wyciągniemy?
— Łatwo. Wejdziemy, uwolnimy go i wyjdziemy. Pewnie ściągnęli do miasta psy z całej okolicy do obławy na nas, posterunek na takim zadupiu może mieć raptem parę ludzi.
Nastała cisza. Mysza patrzyła się tępo przed siebie na czerwone i żółte liście, spadające sobie beztrosko z wielkiego, rozłożystego buka, powiększające i tak już pokaźną kupkę.
Była już potwornie zmęczona, Szatan zresztą też. Ten dzień na pewno postarzył ich o ładnych kilka lat.
— Dobra, zróbmy to, tylko z głową — powiedziała.
Wysiedli z samochodu, zostawiając kluczyki w stacyjce. Starając się zachowywać możliwie normalnie, weszli do komisariatu. Mysza nie zgłębiając się w szczegóły, zdała się na Szatana. Lubiła go, chociaż bywał wredny i impulsywny.
Szatan nachylił się do okienka dyżurki; niedokładnie ogolony, rozespany policjant rzucił na nich leniwe spojrzenie. Oprócz niego, na komendzie widzieli jeszcze jednego mundurowego, siedział przy celi aresztu, zaczytany w kąciku sportowym jakiejś gazety.
— Tak? — burknął znudzony posterunkowy z dyżurki.
— Witam. — Szatan zaczął przesadnie oficjalnym tonem. — My w pewnej sprawie.
Powiedziawszy to wsunął przez okienko dyżurki lufę strzelby i wymierzył tamtemu prosto w głowę. Mysza podbiegła do drugiego policjanta pilnującego celi i pokazała mu lufę pistoletu maszynowego, trzymanego przy biodrze, wycelowaną prosto w niego. Obydwaj szarpnęli się gwałtownie.
— Cśśś — uspokajał Szatan — spokojnie. Nie róbcie gwałtownych ruchów, bo jak jestem zestresowany, to robię się, kurwa, niespokojny i może mi zadrżeć palec, a tego nie chciałbym ani ja, ani ty, przyjacielu. — Uśmiechnął się do siedzącego posterunkowego, któremu krew odpłynęła z twarzy.
Mysza, cały czas kierując broń w drugiego zajrzała w okienko celi.
— Bury! — krzyknęła — Żyjesz?
— Tak — odezwał się głos z celi — tylko te kurwy mnie spałowały.
— No, no, no, niedobrze — zacmokał Szatan, odwrócił się do Myszy i wymienił z nią porozumiewawcze spojrzenie. — Nie lubimy, jak się bije naszego kolegę. No ale dosyć tego dobrego. Dawać klucze do celi.
Siedzący w dyżurce policjant zająknął się tylko i powoli zaczął sunąć krzesłem na kółkach w kierunku ściany, na której na haczyku wisiał pęk kluczy.
Gdy był już prawie przy ścianie, nagle szarpnął się gwałtownie, mocując z zapięciem kabury przy pasku. Zbyt szybko. Szatan z odległości metra wypalił mu ze strzelby prosto w głowę, wybijając w czaszce pokaźną dziurę i zmieniając w krwawą miazgę jej zawartość. Krew i kawałki mózgu obryzgały wszystko w dyżurce.
— Nie! No kurwa nie!! — krzyknęła w rozpaczy Mysza. — Dlaczego znowu to zrobiłeś!? To miała być czysta akcja!
Twarz drugiego policjanta wykrzywiła się w grymasie potwornego przerażenia. Mimowolnie zaczął się trząść.
— Nn..nnn. Nie rób tego! — tyle tylko zdołał wydukać. — Ppproszę…? Mam dzi..Dzii…
— Chciał wyjąć spluwę, kurwa! — warknął Szatan. — Chciał mnie, kurwa, zastrzelić!
— Gdzie są klucze? — Mysza wbiła mu lufę w policzek.
— Ww-w…wi…wiszą na ścianie.
— Ja pierdolę — rzucił z celi Bury ciężkim głosem.
Mysza wzięła zamach i uderzyła posterunkowego w głowę kolbą karabinu. Spadł ciężko z krzesła na ziemię. Popatrzyła się na niego tępo. Szatan zdjął pęk kluczy ze ściany i otworzył celę z Burym w środku. Bury, poza tym że miał kilka siniaków i podbite oko, wyglądał całkiem nieźle.
— Chodźmy, zanim ten wariat zapierdoli jeszcze kogoś — wycedził. Kuśtykając objął Myszę ramieniem. — Musimy się zawijać.
— Mam nadzieję, że go nie zabiłam…
— Lepiej jakbyś zabiła, im mniej świadków tym lepiej. Ale nie ma teraz na to czasu.
Wyszli w trójkę, oni w płaszczach, a Bury tylko w swoim zgniłozielonym swetrze i okularach. Miał rozczochrane, kasztanowe włosy i tygodniowy zarost na twarzy. Usiadł z tyłu, a Mysza z Szatanem z przodu. Nie przejechali dwustu metrów, gdy na komisariat zajechały dwa radiowozy, uprzednio ich minąwszy.
Na pierwszej większej drodze Szatan przycisnął gaz do dechy, byle się stamtąd oddalić.
*** Jechali wśród śmiertelnej ciszy. Bury zakopał diamenty koło kapliczki, czekała ich godzina jazdy samochodem. Teraz grzebał po kieszeniach swojej kurtki, która została w samochodzie i znalazł zmaltretowanego jointa, którego skręcił rano na dobry koniec dnia, już po akcji. Zapalił, zaciągnął się i przytrzymał przez chwilę dym w płucach.
— Chcesz bucha, Mysiu? — Podał Myszy tlącego się skręta i rozkaszlał się.
— Ech, daj… — Dziewczyna westchnęła i również pociągnęła.
— Weź to śmierdzące gówno ode mnie. — Szatan odepchnął jej rękę. Mysza wzruszyła ramionami i podała jointa Buremu.
— No, Bury, skiepściłeś sprawę, że dałeś się złapać — powiedziała gorzko. — Ale Szatan to już poezja. Mamy dzięki niemu dwa trupy na karku.
— Kurrwa — wycedził Szatan — to był prosty rachunek, ja albo on. Nie rozumiesz tego, kretynko? Jak nie rozumiesz, to lepiej stul pysk.
— Sam stul pysk. Zajebałeś dzisiaj dwóch ludzi i ten fakt nie podlega dyskusji. Akcja miała być czysta i bez ofiar — odparował Bury i poprawił okulary na nosie, wypuszczając nosem słodki, mdły dym. — Z tym jubilerem wtedy to cię zaswędziała ręka, nie ma co.
— Karma cię dopadnie — dodała Mysza, trochę już żartobliwie.
Jechali przez las, zachodzące słońce malowało piękne, krwawo-pomarańczowe pejzaże na niebie. Jesienią było szczególnie urokliwie i jakby nostalgicznie.
Po dłuższej chwili Mysza, buszując w schowku pasażera znalazła jakąś zawieruszoną kanapkę, o dziwo jeszcze świeżą. Odpakowała ją i podzieliła się z Burym. Właściciel samochodu, który „pożyczyli” sobie na „robotę”, pewnie dzisiaj rano ją zapakował i zapomniał zabrać albo nie zdążył, bo ukradli auto jeszcze przed południem, z parkingu dla pracowników jakiegoś biurowca.
Szatan przestał się złościć na wspólników. W końcu było już po wszystkim. Teraz pozostało im tylko pojechać po fanty, wydostać się z kraju, co w strefie Schengen, przy zachowaniu ostrożności nie powinno sprawiać im szczególnej trudności. Byli już umówieni z paserem, który wprawdzie dawał im za diamenty dużo mniej niż inni, ale przynajmniej zgodził się przyjąć „gorący” towar, a i tak sumka którą mieli zainkasować, dobrze by ich ustawiła.
Kierowca samochodu dostawczego, jadącego w przeciwnym kierunku do nich, zasnął ze zmęczenia za kierownicą i nagle zjechał na ich pas ruchu. Szatan próbował wykręcić. Nie zdążył.
*** Ocknął się dosyć szybko. Nie mógł oddychać przez nos, czuł ciepło rozpływające się po twarzy kolejnymi falami. Otworzył oczy. Poduszka powietrzna kierowcy zadziałała, przy okazji łamiąc mu dotkliwie nos. Zaczął czuć potworny i obezwładniający ból w lewej ręce, która zaplątała się w kierownicę i teraz wyjął ją, wystającą kością rozcinając głębiej skórę, niczym kartkę papieru. Krew sączyła się beztrosko z rany. Spojrzał w prawo.
— Mysia, Mysia, żyjesz? — Szturchnął ją. Też miała złamany nos, całą bluzkę zalaną krwią, nogi zaś miała nienaturalnie wykrzywione. Z policzka wystawał jej kawałek szkła. Nie reagowała na jego głos i zaczepkę. Machnął ręką.
Wytężył siły i zaczął kręcić lusterkiem wstecznym, w poszukiwaniu Burego. Nigdzie go z tyłu nie było. Szatan przypomniał sobie, że Bury nie zapinał nigdy pasów. Spojrzał do przodu. I zaczął się śmiać.
Bury nie mógł przeżyć zderzenia, które wbiło go w drugi samochód.
Ktoś pukał do szyby bocznej kierowcy, Szatan ją opuścił. Widział człowieka, który coś do niego mówi, ale zdał się nie słyszeć słów. Nagle człowiek umilkł i spojrzał do wnętrza samochodu. Patrzył się na strzelbę, która nie wiadomo skąd znalazła się na kolanach Szatana. Ten, zobaczywszy to, wciąż śmiejąc się, przystawił mu lufę do głowy, przeładował i strzelił.
— Brylanty! — Szatan powiedział do siebie. — Cała kasa dla mnie!
Uśmiechnął się. Wykopał drzwi i wyszedł z wraku samochodu, zataczając się szeroko na drodze pośród liści, drobno rozsypanych kawałków szkła i blachy, wdeptując w rosnącą kałużę krwi wypływającej z bezgłowego ciała. Kątem oka zauważył kolejną nadbiegającą osobę. Oparł strzelbę kolbą o biodro i przeładował prawą ręką. Pusta łuska wyleciała z komory, z plastikowym echem uderzając o ziemię. Wycelował był i wypalił w biegnącą ku niemu postać, która upadła i zwinęła się w kłębek. Zajrzał jeszcze raz do samochodu, wyciągnął pistolet maszynowy spomiędzy połamanych nóg Myszy i niezdarnie przewiesił sobie przez ramię.
Ciężko dysząc, ruszył chwiejnym krokiem wzdłuż ulicy. Nie mógł wciąż złapać pełnego oddechu, ale to mu nie przeszkadzało, wiedział bowiem, że kapliczka, przy której Bury zakopał diamenty, jest już tylko o rzut beretem. Wystarczyło zejść z drogi przed mostem i przejść kawałek wzdłuż rzeki.
— Karma, też mi coś — prychnął. Właściwie to nie wiedział, dlaczego akurat teraz przyszło mu to do głowy.
W oddali dzwoniły odgłosy karetek pogotowia i wozów policyjnych.
Zgodnie z planem Szatan skręcił i zszedł z drogi, na której zatrzymywały się kolejne samochody.
Zbliżając się do wartkiego nurtu rzeki nastąpił na kamień, który nagle usunął mu się spod nogi. Stracił równowagę, zachwiał się i wpadł do wody, uderzając gwałtownie plecami w kamieniste dno. Coś chrupnęło. Poczuł tylko pęknięcie w górnej części pleców, a potem ból od szyi w dół ustąpił. Ciemna i śmierdząca toń rzeki przykryła go całego, w uszach zaczęła dudnić nieprzenikniona cisza. Wydawało mu się, że wpadł do rzadkiej smoły. Próbował machać nogami i ręką, żeby za wszelką cenę wydostać się z czarnej otchłani i zaczerpnąć powietrza, lecz ciało nie słuchało już jego rozkazów, biernie tylko poddawało się naporowi wody.
Zdał sobie sprawę, że tonie niczym siekiera. Ale po chwili zobojętniał już na to. I na wszystko inne też.
*** Mysza otworzyła oczy. Biały sufit. Słaby zapach chloru. Rozejrzała się wokół. Leżała w szpitalnym łóżku, sama na sali, podpięta do aparatury i dwóch butli z kroplówką, z kołnierzem ortopedycznym na szyi.
Chciała podnieść lewą rękę, lecz coś gwałtownie powstrzymało jej ruch. Poczuła metaliczny chłód na nadgarstku. Z wysiłkiem obróciła głowę w tamtym kierunku.
Była przykuta kajdankami do łóżka. Jęknęła. Policjant siedzący obok niej ruszył się nieznacznie. Podeszła do niej pielęgniarka.
— Witamy wśród żywych — powiedziała z wyraźną ironią. — Miałaś dużo szczęścia. Twoi towarzysze już nie.
— Ech… karma — westchnęła Mysza.
"Life is not a problem to be solved, nor a question to be answered, life is a mystery to be experienced." - Alan Watts
Moje wypociny:

Awatar użytkownika
Joa
Chlor
Posty: 716
Rejestracja: 18 marca 2012, 21:12
Kontaktowanie:

RE: Karma [+18]

Post autor: Joa » 21 marca 2012, 18:48

Ja mogę wydać tylko opinię co do historii tu zawartej. nie będę wskazywać błędów językowych, interpunkcyjnych lub ortograficznych, bo nie znam się na tym tak bardzo, abym komentowała je.
Podobało mi się. Wszystko od początku jest jasne, przejrzyste, a myślę, że to ważne w takich krótkich opowiadaniach.
Mało interesujące zakończenie w Twoim opowiadaniu. Zazwyczaj jak czytam, to koniec jest dla mnie ważny ze względu na to, że zazwyczaj stanowi jakąś puentę. Zawsze czekam na zwieńczenie dzieła i w głowie formuje się cała sytuacja końcowa. Słyszę jak brzmi ostatnie zdanie, słowo. A w Twoich zakończeniach brakuje mi czegoś.
Aczkolwiek opowiadanie miło się czyta, przynajmniej ja odniosłam takie wrażenie :)


I jeszcze coś. Mianowicie, zmieniłabym ostatnie słowa Myszy na:
Ech...- westchnęła Mysza - karma...
lub
Ech...- westchnęła Mysza.
"Karma" odpowiedziały jej myśli.
Bo w taki sposób jak to napisałaś, nie "zwieńcza" to dla mnie dzieła :)
یکی بود و یكی نبود كل شي له بدايه ونهايه

Awatar użytkownika
Ghar'Amel
Posty: 269
Rejestracja: 24 lutego 2011, 16:18
Lokalizacja: Przybywam z Internetu.
Kontaktowanie:

RE: Karma [+18]

Post autor: Ghar'Amel » 21 marca 2012, 22:04

Kiedy ja coś komentowałam? Oj dawno, dawno. Trzeba coś nadrobić...
Za dużo troszkę tych enterów tutaj, szanowny kolego.
Facet i kobieta siedzą w samochodzie.
Ot, tak na marginesie - osobiście tego słowa nie lubię w opowiadaniach. Brzmi tak odrobinę nieksiążkowo.
burknął Szatan, zamyślony.
Można przestawić szyk wyrazów - burknął zamyślony Szatan.
Ale to też taka tylko moja uwaga drobna.
Mysza zająknęła się i szukając odpowiednich słów nawijała bezwiednie na palec kosmyk swoich długich, blond włosów.
Brak pogrubionego przecinka.
Spowity był gęstym dymem.
Kto? ^^
— Ech… —Mysza westchnęła,
—Dobra, zróbmy to, tylko z głową
— Nn..nnn.Nie rób tego!
— Ech,daj…
—Karma cię dopadnie
—Karma, też mi coś
—Ech… karma
Braki spacji.
Szatan z odległości metra wypalił mu ze strzelby prosto w głowę, wybijając w czaszce pokaźną dziurę i zmieniając w krwawą miazgę jej zawartość. Krew i kawałki mózgu obryzgały wszystko w dyżurce.
Świetny opis <3
— Ja pierdolę. — rzucił z celi Bury ciężkim głosem/
Pierwsza kropka - zbędna.
Jak nie rozumiesz, to lepiej stul pysk.
Brak pogrubionego przecinka.
Zajebałeś dzisiaj dwóch ludzi, i ten fakt nie podlega dyskusji.
A ten przecinek jest zbędny.
Mysza otwarła oczy.
Błąd to nie jest, ale "otworzyła" chyba lepiej by zabrzmiało.
_____________
Przyjemny tekścik do poczytania przed zaśnięciem. Opisy rozwalonej głowy są świetne. ładne, zgrabne, jedynie te entery mi nie pasują. No i braki spacji niekiedy, ale to szczególiki. Nawet przesłanie ładnie ująłeś.
Szatan był prawdziwym psychopatą, nie ma co, ale jedynie tacy mają jakąś siłę przebicia.
Co do końcówki, uważam, że główna puenta i myśl przewodnia, że tak się wyrażę, została w niej zawarta. Chodziło o karmę, czyż nie? O to, że kiedy robimy złe rzeczy, to i los odpłaca nam tym samym. Mi niczego nie brakuje ^^.
Podobało mi się.
Nie ma mnie nawet wtedy, gdy myślicie, że jestem.*like a ghost!*

Awatar użytkownika
gantzerek
Posty: 77
Rejestracja: 19 marca 2012, 11:38
Lokalizacja: Kraków
Kontaktowanie:

RE: Karma [+18]

Post autor: gantzerek » 22 marca 2012, 08:32

Joa pisze: Ja mogę wydać tylko opinię co do historii tu zawartej. nie będę wskazywać błędów językowych, interpunkcyjnych lub ortograficznych, bo nie znam się na tym tak bardzo, abym komentowała je.
Podobało mi się. Wszystko od początku jest jasne, przejrzyste, a myślę, że to ważne w takich krótkich opowiadaniach.
Mało interesujące zakończenie w Twoim opowiadaniu. Zazwyczaj jak czytam, to koniec jest dla mnie ważny ze względu na to, że zazwyczaj stanowi jakąś puentę. Zawsze czekam na zwieńczenie dzieła i w głowie formuje się cała sytuacja końcowa. Słyszę jak brzmi ostatnie zdanie, słowo. A w Twoich zakończeniach brakuje mi czegoś.
Aczkolwiek opowiadanie miło się czyta, przynajmniej ja odniosłam takie wrażenie :)
Hmm... No właśnie starałem się, żeby karma sama w sobie była puentą, wręcz jakimś morałem :P
Niemniej jednak bardzo się cieszę, że Ci się podobało :)
I jeszcze coś. Mianowicie, zmieniłabym ostatnie słowa Myszy na:
Ech...- westchnęła Mysza - karma...
lub
Ech...- westchnęła Mysza.
"Karma" odpowiedziały jej myśli.
Bo w taki sposób jak to napisałaś, nie "zwieńcza" to dla mnie dzieła :)
Myślałem nad różnymi wariantami i przed wrzuceniem tekstu przeredagowałem sporo dialogów. Końcówka może nie jest zbyt wyrafinowana i literacka, ale dzięki temu nie odbiega od reszty, która nie sili się na jakieś artystyczne konstrukcje. :P
Ghar'Amel pisze: Kiedy ja coś komentowałam? Oj dawno, dawno. Trzeba coś nadrobić...
Za dużo troszkę tych enterów tutaj, szanowny kolego.
Miałem pierwotnie ograniczyć ilość enterów, ale wtedy tekst wydawał mi się bardzo nieczytelny, zwłaszcza że mam trochę jednozdaniowych akapitów, które mimo wszystko chciałem "wytłuścić", żeby nie zlewały się z resztą.
Facet i kobieta siedzą w samochodzie.
Ot, tak na marginesie - osobiście tego słowa nie lubię w opowiadaniach. Brzmi tak odrobinę nieksiążkowo.
Nie chciałem, żeby było książkowo ;) raczej "publicystycznie", coś 'ala krótkie historyjki Vonneguta.
Spowity był gęstym dymem.
Kto? ^^
Hmm, Szatan :P

Dzięki za wyszukanie wszystkich nadmiarowych kropek, uciekających spacji i przecinków, poprawiłem już wszystko :)
Szatan był prawdziwym psychopatą, nie ma co, ale jedynie tacy mają jakąś siłę przebicia.
Co do końcówki, uważam, że główna puenta i myśl przewodnia, że tak się wyrażę, została w niej zawarta. Chodziło o karmę, czyż nie? O to, że kiedy robimy złe rzeczy, to i los odpłaca nam tym samym. Mi niczego nie brakuje ^^.
Podobało mi się.
Bardzo cieszy mnie, że Ci się podobał i że nawet masz ulubiony fragment :)
Co do karmy, to tak, przy czym nie chciałem, żeby była jakimś fatum, nieuniknionym przeznaczeniem, lecz czymś znacznie bardziej subtelnym, właśnie takim śliskim kamykiem nad rzeką.
Szatana nazwałbym bardziej amoralnym niż psychopatycznym, w końcu nie znęcał się nad ludźmi; po prostu nie miał żadnych oporów przed ich zabijaniem.

Tak przy okazji, bardzo jestem ciekaw, jak wyobraziłaś sobie jego osobę, z wyglądu?
"Life is not a problem to be solved, nor a question to be answered, life is a mystery to be experienced." - Alan Watts
Moje wypociny:

Awatar użytkownika
Ghar'Amel
Posty: 269
Rejestracja: 24 lutego 2011, 16:18
Lokalizacja: Przybywam z Internetu.
Kontaktowanie:

RE: Karma [+18]

Post autor: Ghar'Amel » 22 marca 2012, 15:18

Spowity był gęstym dymem.
Kto? ^^
Hmm, Szatan :P
Wiem, wiem, jednak to zdanie wypadałoby zmienić, bo patrząc na poprzednie, wychodzi na to, że to kosmyk był spowity dymem ^^.

Jak dla mnie, Szatan miał jednak jakieś zaburzenia psychiczne. No po prostu... nawet nie przejął się śmiercią swoich kompanów, a wręcz go ucieszyła. Nawet ludzie pozbawieni moralności mogliby mieć jakieś wyrzuty. Chyba.
A jak wyobraziłam sobie Szatana? Dość zabawnie.Naprawdę, bo jego wygląd ani trochę nie pasował do zachowania. Widziałam go jako wysokiego człowieka o krótkich, złotych lokach o dużych, niebieskich oczach i dołeczkach w policzkach. Po prostu jako takiego cherubinka.
Nie ma mnie nawet wtedy, gdy myślicie, że jestem.*like a ghost!*

Awatar użytkownika
gantzerek
Posty: 77
Rejestracja: 19 marca 2012, 11:38
Lokalizacja: Kraków
Kontaktowanie:

RE: Karma [+18]

Post autor: gantzerek » 24 marca 2012, 18:08

Soba pisze: Nie zmienia to faktu, że taki zapis jest błędny. W książkach jakoś nikt się nie rzuca o nieczytelność, taki po prostu jest fakt, że coś jest pod czymś, czy ma to 15 czy 1 linijkę.
okej, poprawiłem :)
"Life is not a problem to be solved, nor a question to be answered, life is a mystery to be experienced." - Alan Watts
Moje wypociny:

Awatar użytkownika
Gabriela

RE: Karma [+18]

Post autor: Gabriela » 25 marca 2012, 10:46

Usterek technicznych chyba nie wyłapałam - plus dla Ciebie :) No, może poza
Popatrzyła się na niego tępo.
"Się" bym jednak wyrzuciła, mimo że nie jest z tego co wiem błędem. Po prostu jakoś tak nieładnie brzmi.
Tekst z pomysłem, dobrze napisany, przyjemnie się czyta. Troszkę mi nie pasuje opis wypadku, zrobiłabym to bardziej z perspektywy Szatana, coś że nagle zobaczył, że auto jadące z naprzeciwka zjeżdża na ich pas. Narracyjnie się to zdanie jakoś tak wcina i nie pasuje, według mnie, do reszty.
Szatan z pewnością miał coś z głową! W momencie, kiedy ocknął się po wypadku, wyobraziłam sobie ten psychopatyczny śmiech spowodowany widokiem martwego przyjaciela. Barwna, dobrze zrobiona postać, tyczy się to również pozostałej dwójki.
Gratuluję dobrego tekstu i oby więcej takich, a właściwie już tylko lepszych, bo ciągle trzeba się rozwijać! :)

Awatar użytkownika
pierdoła saska
Posty: 1406
Rejestracja: 08 listopada 2011, 13:09
Kontaktowanie:

RE: Karma [+18]

Post autor: pierdoła saska » 29 marca 2012, 13:59

Podobuje mi się. Czytało się lekko. Dobrze wykreowane postacie, które w dość krótkim tekście zarysowane zostały na tyle, że bez problemu je zapamiętałam. Mysza ma w sobie coś sympatycznego, ciekawie byłoby z nią pogadać. Szatan wrył mi się w pamięć jako niezły świr, no i cóż, i tacy po świecie chodzą. Bury wypadł mniej wyraziście, ale nie uważam, ze to źle. Pasuje tam.
Ogólna koncepcja przypadła mi do gustu ze z pozoru niewinnym pytaniem na początku, które z czasem stało się podstawą dla reszty tekstu. Dobrze pomyślane i zgrabnie zrealizowane :)
Marša: właśnie mnie naszło, że mam świat pełen singli
Søren: tak to jest jak za pisanie się bierze stary kawaler xD bo na starą pannę to się nie zachowujesz

Obrazek

CARPE SCHABOWY! twitter ° instagram ° facebook ° marszowickie pola

Awatar użytkownika
Gasp
Posty: 99
Rejestracja: 14 maja 2011, 13:39
Kontaktowanie:

RE: Karma [+18]

Post autor: Gasp » 29 marca 2012, 19:33

Nie wiem dlaczego, może przez rozważania bądź co bądź filozoficzne, ale nastawiłem się na jakiś głębszy tekst, co spowodowało, że mam raczej mieszane uczucia. Czyta się dobrze, płynnie itd. ale brakuję mi czegoś.
Szatan nie do końca mnie przekonuje (tak odpowiadając na Twoje pytanie - widziałem go jako wysokiego, bladego mężczyzn, o czarnych, "postrzępionych" włosach i rozbieganym spojrzeniu). Psychopata z zimną krwią zabijający policjanta? Drugie morderstwo wydaję mi się raczej spowodowane szokiem, niż chorymi skłonnościami.
Mysza upozorowana na delikatną dziewczynę (a przynajmniej tak ją odbieram) też niemal nie przejmuję się trupem. Zwróciło moją uwagę. Do tego sam posterunek - dziwne, że choć nasi bohaterowie są poszukiwani za naprawdę spektakularny napad połączony z czyjąś śmiercią, to policjanci nie znają ich zdjęć, a przynajmniej rysopisów. Poza tym wydaję mi się niemożliwe, żeby dwójka osób mogła tak łatwo sterroryzować policjantów. I dlaczego było sami, bez wsparcia? Jestem świadomy, ze mogę mieć wyidealizowany obraz służb bezpieczeństwa, ale zgrzyta.
Oczywiście wszystko to da się wytłumaczyć konwencją, po prostu taka mi chyba nie leży.
Czekam na kolejne pracę.
Harry, I'm going to let you in on a little secret: every day, once a day, give yourself a present. Don't plan it; don't wait for it; just let it happen. It could be a new shirt in a men's store, a catnap in your office chair, or two cups of good, hot, black, coffee. Agent Cooper w Twin Peaks Davida Lyncha Mind the Gasp. (Szczaw)

Awatar użytkownika
AlpenGold

RE: Karma [+18]

Post autor: AlpenGold » 31 marca 2012, 17:42

Przyjemne, nie powiem. :P Błędów nie będę się czepiać, bo już poprawione. Czytało się szybko, lekko. Ależ ten Szatan psychiczny. ;o To nic, że śmierć przyjaciół, że człowiek na sumieniu. Mysza jest ciekawą osobą, wywarła na mnie wrażenie takiej rozdartej osoby. Z jednej strony grupa przyjaciół, jeśli można ich tak nazwać, którzy, cóż, zajmują się "brudną robotą" (nie wiem jak to nazwać :P), ale z drugiej niewypowiedziana niechęć do tego, być może strach przed karą, czyli karmą. Za to Bury wydaje mi się nijaką postacią. Raczej drugoplanową. Główni wydają mi się tu Szatan i Mysza, nie wiem, czy było to zamierzone.
W każdym razie, bo odbiegam już od tego, co chcę powiedzieć, tekścik przyjemny, jednakże na długo w pamięć nie zapada. Aczkolwiek, kiedy to przeczytałam, cały dzień w głowie miałam tę karmę. :P

Awatar użytkownika
gantzerek
Posty: 77
Rejestracja: 19 marca 2012, 11:38
Lokalizacja: Kraków
Kontaktowanie:

RE: Karma [+18]

Post autor: gantzerek » 02 kwietnia 2012, 12:18

@Gasp
Nie chciałem tłumaczyć fabuły, bo to zawsze kwestia domyślenia się i interpretacji, ale będę musiał sprostować parę rzeczy które napisałeś.
Gasp pisze: Psychopata z zimną krwią zabijającego policjanta? Drugie morderstwo wydaję mi się raczej spowodowane szokiem, niż chorymi skłonnościami.
Co do "drugiego" morderstwa, to właśnie był efekt szoku, osoby, które właśnie przeżyły wypadek samochodowy niekoniecznie muszą być w znakomitym stanie. Wtedy chciałem podkreślić, że Szatanowi odechciało się już wtedy kryć za fasadą człowieczeństwa, i wyszło, że tak naprawdę interesowały go wyłącznie brylanty.

Chcę tu jednak podkreślić że cała trójka była tylko złodziejami, przed napadem nie wychodzili z założenia, że zastrzelą kogoś dla sportu. Dlatego zabójstwo policjanta jest tylko kwestią czystego przypadku, bezwiednego impulsu Szatana.
Mysza upozorowana na delikatną dziewczynę (a przynajmniej tak ją odbieram) też niemal nie przejmuję się trupem.
Jak to się nie przejmuje? Może i nie płacze i nie zgrzyta zębami. Raczej jest rozgoryczona tym, że historia z wcześniej
znowu się powtarza (morderstwo jubilera).
Do tego sam posterunek - dziwne, że choć nasi bohaterowie są poszukiwani za naprawdę spektakularny napad połączony z czyjąś śmiercią, to policjanci nie znają ich zdjęć, a przynajmniej rysopisów. Poza tym wydaję mi się niemożliwe, żeby dwójka osób mogła tak łatwo sterroryzować policjantów.
I dlaczego było sami, bez wsparcia? Jestem świadomy, ze mogę mieć wyidealizowany obraz służb bezpieczeństwa, ale zgrzyta.
Być może policjantów też było dwóch. Jeśli ktoś kieruje strzelbę w Ciebie strzelbę, to nie zgrywasz bohatera. Może też sam fakt, że posterunek jest gdzieś na przedmieściach, a reszta została wydalona na obławę, która bądź co bądź była w mieście.

PS. Masz trochę irytującą manierę pisania nadmiarowo 'ę' np. "wydaję mi się"
"Life is not a problem to be solved, nor a question to be answered, life is a mystery to be experienced." - Alan Watts
Moje wypociny:

Awatar użytkownika
ironicznyd

RE: Karma [+18]

Post autor: ironicznyd » 02 kwietnia 2012, 13:48

Mi się to opowiadanie podobało, postacie zostały w jasny sposób przedstawione i wątek tytułowej karmy rozwijał się wraz z każdą linijką tekstu. Spodziewałem się jednak jakiegoś mocniejszego zakończenia odnośnie karmy, bądź co bądź śmierć nie jest najwyższym wyrazem kary i cierpienia jakie może spotkać człowieka.
Można rozważyć alternatywne opowiadanie opisujące co działo się po tym jak Szatan "tonął" a zanim Mysza się obudziła w szpitalu. Przecież nie jest jednoznaczne powiedziane co sie stało z Szatanem, tylko, że nie miał tyle szczęścia.
Jednak to tylko moja luźna propozycja, związana z tym, iż brakuje mi trochę rozwinięcia wątku karmy i kary.

Powodzenia w dalszym pisaniu!

ODPOWIEDZ