UWAGA! W PRZYPADKU PROBLEMU Z LOGOWANIEM NALEŻY WYCZYŚCIĆ CIASTECZKA WITRYNY!


Zapraszamy do udziału w nowym INSTANCIE! :D

Zachęcamy też do głosowania na TEKST WRZEŚNIA!

Turniej

FANTASTYKA
W odróżnieniu od literatury realistycznej, fantastyka jest literaturą bardzo aktualną. ~ Kir Bułyczow
Awatar użytkownika
Jokerowski
Posty: 17
Rejestracja: 14 stycznia 2017, 12:24
Lokalizacja: Piekło

Turniej

Post autor: Jokerowski » 10 lutego 2017, 22:20

Rozdział 1
Obudził go wystrzał. Opornie otworzył oczy i po chwili zdał sobie sprawę, że znajduje się w helikopterze. Siedział na poszarpanym, prowizorycznym fotelu. Skołowany rozejrzał się wokół. Obok niego na dokładnie takich samych siedziskach, siedziała trójka innych. Wszyscy spali na siedząco. Przed nimi stał rosły mężczyzna trzymający w rękach karabin. Chłopak usiłował przypomnieć sobie jak się tu znalazł, na próżno. Bacznie obserwując człowieka, który jak można się było domyślić, był strażnikiem, spróbował wstać. Poczuł coś w okolicy brzucha, co go zatrzymało. Zauważył, że został przypięty do swojego fotela grubym pasem. Zaczął przy nim majstrować, w nadziei, że uda mu się jakoś stamtąd wydostać. Jednak niespodziewanie mężczyzna odwrócił się od niechcenia, zobaczył chłopaka i szybko przycisnął przycisk znajdujący się na krótkofalówce przypiętej do jego spodni.
- Ej, spokojnie, po prostu chciałbym się dowiedzieć co tu się dzieje. Byłbyś taki miły i mi wytłumaczył ? - zapytał zdenerwowany chłopak.
Strażnik tylko się wpatrywał nie wykazując żadnych emocji.
- Posłuchaj, ja tylko…
Usłyszał otwierane drzwi za plecami, które najpewniej prowadziły na dziób helikoptera. Ktoś ruszył w stronę chłopaka.
- Powiedzcie mi tylko o co chodzi! - podniósł głos.
Nagle ujrzał strzykawkę, która szybko ukuła go w przedramię. Wszystko zaczęło wirować. Po krótkiej chwili stracił przytomność.
Obudził się w dosyć dużym, pustym pomieszczeniu. Leżał na łóżku. Od razu dobiegły go rozmowy. Przy zakratowanym oknie naprzeciwko niego rozmawiali jego towarzysze z helikoptera. Jeden z nich, mężczyzna o blond włosach podszedł do niego, reszta tylko patrzyła.
- Obudziła się nam nasza śpiąca królewna – powiedział z uśmieszkiem na twarzy.
Chłopak wstał z łóżka rozkojarzony, przypominając sobie sytuację z latającej maszyny.
- Gdzie my jesteśmy? Czemu tu jesteśmy? - pytał zdenerwowany.
- Hej, spokojnie chłopie, powoli. Najpierw wypada się przedstawić. - westchnął – Cześć, ja jestem Collin, ale możesz mówić mi Col. - Wyciągnął rękę w stronę chłopaka.
Ten uścisnął mu dłoń.
- Jestem Rick.
- No widzisz? Od razu lepiej. Odpowiadając na twoje pytania… Nikt nie wie co tu robimy, a jesteśmy w jakimś tymczasowym schowku. Przynajmniej tak powiedzieli...
Podeszli razem do reszty. Pierwsza odezwała się niska dziewczyna o brązowych włosach.
- Hej, jestem Alice, a to jest Kelly. - Pokazała na wyższą koleżankę.
- Cz-cześć. - wydukała.
- No więc, skoro wszyscy się już znamy, to możemy zacząć myśleć nad tym, co tutaj się dzieje, prawda?
- Przylecieliśmy tu helikopterem. Wy spaliście, ja się obudziłem. Pilnował nas jakiś koleś. Próbowałem się wydostać, ale strażnik mnie zauważył i zaalarmował jakichś doktorów…
- Doktorów? - przerwał mu mężczyzna.
- Uśpili mnie jakąś strzykawką.
- Czyli coś złego jest na rzeczy. - mruknął pod nosem.
Chłopak spojrzał na Kelly, która stała do nich tyłem i szeptała coś pod nosem. Zauważyła to Alice.
- Przejmuje się swoją rodziną, twierdzi, że nie dadzą sobie rady bez niej. - wytłumaczyła.
Chłopak dopiero teraz zdał sobie sprawę, że oni wszyscy zostali oddzieleni od swoich rodzin. Oprócz niego, on nie miał rodziny. Mieszkał u wujostwa, które miało go za zbędny balast. Pewnie ucieszyli się, że mnie nie ma – pomyślał.
- A ty, nie martwisz się o bliskich?
- Nie, i to jest dziwne, czuję jakby u nich było wszystko w porządku. - Spojrzała na kraty w oknie – Chyba nie chcą żebyśmy stąd uciekli, zamknięte metalowe drzwi, kraty w oknie…
- Raczej nie.
- A jak z tobą Col?
- Co masz na myśli?
- Co z twoją rodziną?
- Szczerze, to nie pamiętam, żebym kogokolwiek miał. Mam pustkę w pamięci. - Spojrzał na sufit – czuję się tak, jakbym coś kiedyś wiedział, ale o tym zapominałem i nie potrafię sobie przypomnieć.
Nagle otworzyły się drzwi, do środka wpadła dwójka uzbrojonych ludzi.
- Idziemy. - powiedział pierwszy z nich.
- Niby gdzie? - spytał Collin.
- Na zebranie – odpowiedział drugi, po czym wypchnął mężczyznę na zewnątrz.
Wszyscy po kolei wyszli z pomieszczenia. Przed ich oczami ukazał się wielki plac, na którym zgromadziła się bardzo duża grupa osób. Strażnik poprowadził ich, aby dołączyli do reszty. Wszyscy wpatrywali się w głośniki znajdujące się przed placem.
- Jak myślisz o co chodzi? - wyszeptał Rick.
- Nie mam pojęcia.
W końcu z głośników wydostał się chrobot, a po nim głos, zimny głos.
- Witajcie wszyscy. Chciałbym serdecznie was przywitać. Wiem, że możecie być teraz zdezorientowani i oczekujecie wyjaśnień, lecz wszystko w swoim czasie. Za chwilę strażnicy odprowadzą was do waszego własnego, małego miasteczka, gdzie będziecie się przygotowywać, do nadchodzących konkurencji. Nie przedłużając już więcej… Niechaj rozpocznie się turniej!
Wszyscy wokół zaczęli do siebie szeptać.
Obrazek

Awatar użytkownika
MononokeGirl
Posty: 220
Rejestracja: 07 stycznia 2017, 17:46
Lokalizacja: Światełko w ciemnościach
Kontaktowanie:

Re: Turniej

Post autor: MononokeGirl » 11 lutego 2017, 14:00

To chyba twoja pierwsza praca na forum, a mój komentarz nie będzie pochlebny, więc mam nadzieję, że się nie zniechęcisz :)
Zatem od początku. Tytuł mnie zachęcił, krótkie, więc uznałam, że dam radę napisać komentarz. Jeśli chciałeś napisać parodię to mogłoby wypalić, ale mam wrażenie, że to jednak nie parodia, ale coś ci zwyczajnie nie wyszło. Najważniejsze uwagi wypiszę w punktach:
:flower: powtórzenia w pierwszym akapicie
Siedziałna poszarpanym, prowizorycznym fotelu. Skołowany rozejrzał się wokół. Obok niego na dokładnie takich samych siedziskach, siedziałatrójka innych. Wszyscy spali na siedząco.
:flower: Opis jest bardzo lakoniczny i nie jest to plus, nie nadaje dynamiki. Raczej to co z niego wyczytujemy jest beznamiętne i statyczne, co nie pasuje do sceny. Mamy Ricka, który budzi się sam nie wie gdzie. Prawdopodobnie został naćpany już wcześniej. Nie wyczuwa się po nim, że jest skołowany, obolały itp. Tego, że się budzi. Nagle hop i już jest rozbudzony, a przecież zmysły (zwłaszcza jeśli by go naćpali) budzą się powoli, człowiek nie wie co się z nim dzieje. Jest w helikopterze, ale wcale tego też nie czuję. Brakuje mi hałasu, brakuje mi rzucania, uścisku w dołku, obciążenia - tak jakbyś nigdy nie siedział w samolocie ani nawet nie widział z bliska helikoptera, bo zupełnie nie potrafisz oddać tego jak człowiek czuje się w takiej maszynie. Miałam wrażenie, że helikopter stał w miejscu. Reakcja Ricka też nie jest taka jakiej możnaby się spodziewać.
Byłbyś taki miły i mi wytłumaczył ? - zapytał zdenerwowany chłopak.
Tu parsknęłam śmiechem. Nawet jeśli twój bohater jest dobrze wychowany to w takiej sytuacji nawet królowa angielska by mogła stracić maniery i domagać się odpowiedzi bardziej stanowczo xD Powinien być przerażony, może nawet histeryzować, albo odwrotnie - wściekły. A on jest opanowany jak żołnierz po kilkudziesięciu misjach, chociaż nie tak rozgarnięty.
:flower: To jak nagle pojawiła się ta strzykawka... tak jakby pojawiła się z powietrza. Gdybyś bardziej podkreślał to, że bohater jest chory i skołowany to miałoby to jakiś sens, a tak to on sobie siedzi i nagle nadziewa się na lewitującą strzykawkę >.<
:flower: Dalej jeśli chodzi o stan bohatera - obudził się na krótko. Nie mamy opisu jego towarzyszy, co daje nam do myślenia, że nie przyglądał im się. A później doskonale "pamięta" to, że to oni właśnie mu towarzyszyli.
:flower: Po raz kolejny spotykamy dobrze wychowanych i grzecznych bohaterów:
- Obudziła się nam nasza śpiąca królewna – powiedział z uśmieszkiem na twarzy.
Chłopak wstał z łóżka rozkojarzony, przypominając sobie sytuację z latającej maszyny.
- Gdzie my jesteśmy? Czemu tu jesteśmy? - pytał zdenerwowany.
- Hej, spokojnie chłopie, powoli. Najpierw wypada się przedstawić. - westchnął
Kolejny raz padłam, dlatego jeśli to miałabyć karykatura to działało. Czwórka została porwana i raczej nie przez rodzinę, która chce im zrobić przyjęcie niespodziankę, a przez psychopatów/przestępców itp. I nikt się nie boi. Gawędzą sobie jak na pikniku, uśmiechają się. Nawet jeśli Col jest pewny siebie i nie okazuje strachu tak ten uśmieszek wcale mi nie pasuje.
- Uśpili mnie jakąś strzykawką.
- Czyli coś złego jest na rzeczy.
Nie wróżę temu "sprytnemu" bohaterowi długiego życia xD
:flower: Uniknęłabym wkładania w usta bohaterów takich stwierdzeń, bo zwyczajnie bawią. Lepiej abyś opisał pomieszczenie, w którym się znajdują, zbudował tym atmosferę, a czytelnik sam sobie dopisze resztę. Zwłaszcza w takiej sytuacji.
:flower: Nie rozumiem czemu ludzie na końcu szepczą. Nie są uczniami na apelu. Są tłumem dorosłych, zostali porwani. Ja bym nie szeptała. Osoby o słabszych nerwach wpadłyby w panikę i darli japy, inni odwrotnie - milczeliby. Szeptać? Z nieznajomymi? O czym? "Hej stary, kurcze, chyba porwał nas psychopata? Jeny, ale akcja." Tak? Bo zupełnie nie potrafię sobie wybrazić o czym mieliby ze sobą rozmawiać.
:flower: Żaden z bohaterów nie jest przestraszony, a zatem ja też, a sądząc po scenach to powinien ten strach być, bo to nie są normalne sytuacje. Wypowiedzi bohaterów są tak grzeczne, że aż zabawne. Za mało opisów. Mam wrażenie, że nie próbowałeś postawić siebie na pozycji Ricka, bo zupełenie nie mogłam się wczuć w to co czuł. Tak jakbyś opisywał scenę z filmu, jaki oglądałeś dawno temu i nie pamiętał szczegółów. W opisach polecam wykorzystanie zasady pięciu zmysłów - opisać dźwięki, widok, zapach, dotyk. Takie najlepiej oddziałowują na wyobraźnię :)
:flower: Co do samej fabuły i postaci... Za mało się wydarzyło, żebym mogła się wypowiedzieć o nich więcej. Wiem tylko tyle, że są bardzo grzeczni i opanowani :P Aczkolwiek turniej zapowiadałby się ciekawie. Jeśli celowałeś w klimat z Igrzysk Śmierci itp to ja lubię takie rzeczy.
:fire: :fire: :fire: PŁOŃ I PISZ! :fire: :fire: :fire:

Przyszłość ma wiele imion. Dla słabych ma imię – niemożliwe, dla nieśmiałych – nieznane, dla myślących i walczących – ideał.
Victor Hugo :heart2:

Awatar użytkownika
Jokerowski
Posty: 17
Rejestracja: 14 stycznia 2017, 12:24
Lokalizacja: Piekło

Re: Turniej

Post autor: Jokerowski » 11 lutego 2017, 14:51

Bardzo dziękuje Ci za poświęcony czas. Postaram się popracować nad wszystkimi nieścisłościami, które wskazałaś. Formy dłuższe nie były nigdy moją mocną stroną, a właściwie można po prostu powiedzieć, że nie umiem ich pisać, jednak próbuje i uczę się, powoli, ale jednak :D
Obrazek

Awatar użytkownika
MononokeGirl
Posty: 220
Rejestracja: 07 stycznia 2017, 17:46
Lokalizacja: Światełko w ciemnościach
Kontaktowanie:

Re: Turniej

Post autor: MononokeGirl » 12 lutego 2017, 02:49

Proszę bardzo ^^
Z formami dłuższymi jest tak, że mało który człowiek za pierwszym razem jest w stanie napisać arcydzieło. Najważniejsze to się nie zniechęcać - i pisze to osoba, która ma za sobą skończone 2 książki, 3 się pisze, a i tak wszystko to brudnopisy, bo do niczego się nie nadają xD Jednak z każdą kolejną jest łatwiej i panować nad kacją i bohaterami, a nawet pisać. Pierwsza powstawała kilka lat, a trzecią skończę w niecały rok (i przy tym spamuję opowiadaniami ^^). Zatem próbować, próbować i próbować! Będę trzymać kciuki!
:fire: :fire: :fire: PŁOŃ I PISZ! :fire: :fire: :fire:

Przyszłość ma wiele imion. Dla słabych ma imię – niemożliwe, dla nieśmiałych – nieznane, dla myślących i walczących – ideał.
Victor Hugo :heart2:

Awatar użytkownika
Kruffachi
sekretarz generalny
Posty: 1831
Rejestracja: 05 grudnia 2013, 21:42
Lokalizacja: Drugie Lewo
Kontaktowanie:

Re: Turniej

Post autor: Kruffachi » 12 lutego 2017, 11:33

Mononoke odwaliła kawał dobrej roboty, więc żeby po niej nie powtarzać za bardzo, trochę pomentorzę ogólnie (czy mam do tego prawo, czy nie ^^).

Moim zdaniem chcesz wszystko trochę za szybko. Ten rozdział mógłby być ze spokojem trzema rozdziałami. Przy pisaniu długich form trzeba się pogodzić z faktem, że są, no... długie właśnie. Kondensacja, która sprzyja opowiadaniom, w przypadku powieści jest już wrogiem piszącego i w konsekwencji także czytającego. Bardzo wyraźnie widać po tym fragmencie, że się niecierpliwisz, że już byś chciał przejść do tego, co Cię naprawdę interesuje i co - być może - uważasz za interesujące dla czytelnika, a początek traktujesz czysto roboczo i jako coś, co trzeba po prostu odbębnić. A jednak to właśnie ten początek może zaważyć na tym, jak zostanie odebrana reszta.

Pisanie powieści to trochę takie granie na giełdzie - nigdy nie masz pewności, czy dana inwestycja się zwróci, ale też bez ryzykowania i inwestowania nie ma sukcesu. Wolałabym stokroć, gdyby w tym rozdziale - zwłaszcza o tak małej objętości - nie wydarzyło się nic poza lotem helikopterem, ale w zamian dostałabym właśnie takie inwestycje. Wgląd we wnętrze Ricka na przykład, jakąś sugestię, że jest wart mojego zainteresowania (co niekoniecznie oznacza powaloną przeszłość, charakter czy superszkolenie, nie, on mógłby być też tak zwyczajny, żebym się z nim identyfikowała). Po prostu chciałabym wiedzieć, co sobą reprezentuje albo czego jest nośnikiem - jakiego typu człowieka, jakiej klasy społecznej, jakiego problemu, jakiej wartości. I - o tym wspomniała już Mono - chciałabym poczuć jego emocje i jego fizjologię. Zobaczyć, jak reagują jego ciało i umysł.

To samo dotyczy pozostałych bohaterów. Mam wrażenie, że w helikopterze znaleźli się tylko po to, żeby potem nikt nie zarzucił, że wzięli się znikąd ;) Trochę niepotrzebna obawa, jeśli to Tobą kierowało. I owszem, nie sądzę, żeby naćpany Rick zdołał szczegóły otoczenia przyswoić, ale skoro oni już tam byli, to można zaznaczyć ich obecność zapachem, bełkotem (zakładam, że też są naćpani), czymś, co wróci do Ricka nie tyle pewnością, że to ci sami ludzie, co podejrzeniem, przelotną reminiscencją. Takimi szczegółami właśnie buduje się klimat. Niekoniecznie mówiąc wprost, ale rzucając wskazówki, pokazując tylko fragmenty całego obrazu i każąc bohaterowi budować w głowie resztę.

Strzelam, ale zakładam, że będziesz celował w ciężki klimat, w poczucie osaczenia, zagrożenia i niepewności, a skoro tak, taki sprawozdawczy styl i galop przez wydarzenia się nie sprawdzą. Nie bez przyczyny teksty uderzające w ten ton są najczęściej silnie spersonalizowane lub wręcz pisane narracją pierwszoosobową (do czego nie namawiam, ale próbuję wskazać kierunek poszukiwań odpowiedniego języka). Chodzi właśnie o to, by dać czytelnikowi ograniczone pole widzenia, które odpowiada polu widzenia bohatera, a czasem nawet nie, jeśli bohater jest pod wpływem środków odurzających czy ulega rozmaitym deprywacjom (uwielbiam deprywacje!). No ale to wszystko wymaga zdecydowanie większej ilości słów, także - na przyszłość - nie spiesz się tak ;)

Przy czym nie chcę też zostać źle zrozumiana. W żadnym razie nie namawiam do tego, żebyś teraz przedstawiał kolejno dossier poszczególnych bohaterów. Nie, na początek wystarczy zarys, przynęta. Coś, co sprawi, że czytelnik przejmie się tym, co się tu wyczynia.
Jestem konfundującą fajerą w stuporze.

Dzień z życia admina (dziękuję)

Skrót do Regulaminu
Po dłuższym namyśle wszystko jest jak kiełbaska.

Awatar użytkownika
Kruffachi
sekretarz generalny
Posty: 1831
Rejestracja: 05 grudnia 2013, 21:42
Lokalizacja: Drugie Lewo
Kontaktowanie:

Re: Turniej

Post autor: Kruffachi » 22 marca 2018, 20:27

 ! Wiadomość z: Kruffachi
Taką wypowiedź trudno jest uznać za komentarz. Uprzedzam, że podobne będą usuwane.
Jestem konfundującą fajerą w stuporze.

Dzień z życia admina (dziękuję)

Skrót do Regulaminu
Po dłuższym namyśle wszystko jest jak kiełbaska.

ODPOWIEDZ