UWAGA! W PRZYPADKU PROBLEMU Z LOGOWANIEM NALEŻY WYCZYŚCIĆ CIASTECZKA WITRYNY!


Tytuł PROZY LIPCA
zdobyło ZAWSZE NA ZACHÓD autorstwa Coffee.

Serdecznie gratulujemy! :D

Dżinn z imbryczka

FANTASTYKA
W odróżnieniu od literatury realistycznej, fantastyka jest literaturą bardzo aktualną. ~ Kir Bułyczow
Awatar użytkownika
Unni
Posty: 66
Rejestracja: 26 lipca 2015, 16:54
Lokalizacja: Miasto Fabryk i Magazynów
Kontaktowanie:

Dżinn z imbryczka

Post autor: Unni » 08 sierpnia 2015, 10:23

Tekst pisany podczas kwietniowego Camp NaNoWriMo, nie miałam czasu do niego zajrzeć, pewnie ma kupę błędów, ale w ramach ślęczenia nad korekta, chcę właśnie Waszej krytyki, żebym była mądrzejsza :)
Mam nadzieję, że nie będzie czytała się źle.
Dżinn z imbryczka

Za każdym razem, gdy ktoś pocierał pękaty brzuszek imbryczka, Kali musiała wyłaniać się ze niewygodnego mieszkania. Ale nie tak zwyczajnie, przecież dżinny nie używają nóg, nie wyskakują też nagle i niespodziewanie. Kali musiała używać niezwykle męczącego sposobu - kłębów kolorowego dymu i burzowych dźwięków, żeby udowodnić swoją potęgę.

Imbryczek był tandetny, pomalowany w małe różowe różyczki - jeden z tych produkowanych masowo, co stanowiło bardzo wstydliwy fakt w życiu Kali. Jak mogła być traktowana poważnie, skoro nie mieszkała w antycznej lampie, ani starym chińskim porcelanowym dzbanie, nie mieszkała nawet w niczym określającym jej wiek. Kali mieszkała w okropnym imbryczku, który dzięki magii nie chciał się nawet rozbić.

Naczynie było więzieniem. Stało na wysokiej półce, na której już dawno zadomowił się gruby dywan kurzu. Półka ta znajdowała się w małym sklepiku ze starociami, do którego prawie nikt nie zaglądał, a nowa właścicielka nawet nie wiedziała, że w okropnym imbryczku siedzi mały smutny dżinn.

Kali czasami zerkała na sklepik przez szyjkę imbryczka, i na nową właścicielkę. Starowinka, do której wcześniej należał sklepik, wiedziała o małym dżinnie zamieszkującym imbryk, czasami wypuszczała go na zewnątrz - mogła cieszyć się czyimś towarzystwem, a nawet wieczorną rozmową. Kali pamięta ten dzień, kiedy staruszkę zabrali inni ludzie, sklepik zamknięto na wiele zamków i zapomniano o nim na długo. Właścicielka nie wróciła, wróciła jej wnuczka, którą udawała, że sklepik ją w ogóle obchodzi.

***
Śmierć babci Penelopy napawała Oliwię smutkiem. Z ciężkim sercem odziedziczyła mały sklepik z rupieciami wciśnięty między starymi kamienicami. Długo omijała zaniedbany przybytek - obietnica wygrała ze smutkiem. Staruszka bardzo chciała, żeby Oliwia zaopiekowała się wszystkim, żeby "Grajdołek" nadal był otwierany, chociażby raz w tygodniu.

Mogła to zrobić. Powinna przeorganizować nieco swoje życie - to był dobry moment na posprzątanie go, tak samo jak na posprzątanie sklepiku. Ale od czego zacząć?

***
Wszystkie lampy, dzbany, słoje oraz nieszczęsny imbryczek, były obłożne magicznymi pieczęciami, które uniemożliwiały ich mieszkańcom wyłażenie z małych więzień. Dlatego Kali postarała się o przytulne wnętrze, chociaż wiedziała, że mieszka w czymś tak śmiesznym i nieodpowiednim jak imbryczek w różyczki. Na samo wspomnienie tego faktu robiło się jej smutno. Miała tam bujany fotel, który stał pod szyjką imbryczka, zaraz obok stoliczka służącego również za stopień do tego dziwnego okna na świat. Na podłodze obowiązkowo dywan, na środku okrągłego pomieszczenia dostojnie prezentował się bogato zdobiony parawan. Za parawanem, niedaleko dzbankowego uszka, stała szafa na ubrania, w której wisiało tysiące sari oraz kilka współczesnych sukienek. Szafa nie miała dna, jak wszystko była stworzona z magii. I jeszcze łóżko, bardzo zwyczajne łóżko z drewnianą ramą i kilkoma poduszkami w niebieskich kolorach.

Jedyną niedogodnością Kali była jej samotność w ciasnym imbryczku. I jeszcze to, że musiała czekać na jakiegoś człowieka, który może ją wypuści na kilka chwil. Potrze dłonią okropny brzuszek dzbanka, Kali zrobi magiczne puff w kłębach dymu i na koniec spełni głupie życzenie w nagrodę za wolność. Takie były zasady. Ale brzydkiego imbryczka nikt nie chciał dotykać ani tym bardziej pocierać.

I tak Kali była najsmutniejszym dżinnem na świecie. Nie mogła płakać z tego powodu w kącie, bo imbryczek zwyczajnie żadnego nie miał.

***
Kłębu kurzy latały w powietrzu, i nawet otwarte okna i drzwi sklepiku nie pozwalały się ich pozbyć. Oliwia załamywała ręce nad ilością rzeczy, które babcia Penelopa zgromadziła na zapleczu. Nie żeby frontowa sala była mniej zagracona. Przyjmowała wszystko, co ludzie jej znosili, czasami płaciła, ale głownie dostawała rzeczy za darmo. Całe szczęście wszystko notowała w zeszytach - wymiany i sprzedaż towaru za niewielkie kwoty.

"Pamiętaj, rzeczy mają duszę" - mawiała babcia. I może miała rację, ale tyle dusz w jednym miejscu musiało robić jakiś niezdrowy tłok. Jeśli Oliwia miała ponownie otworzyć sklepik, musiała sprawić, by wrażenia graciarni zniknęło, a to z kolei oznaczało przejrzenie wszystkich przedmiotów, i porównanie stanu z notatnikami babci. Zajmie jej to miesiąc albo dwa.

***
Nowa właścicielka sprzątała i pojawiała się często w sklepiku, ale Kali znudziło się oglądanie jak wyrzuca rzeczy do wielkiego worka. Nudziła się straszliwie. Zdążyła już zmienić ubranie pięć razy tego dnia, starając się upiąć sari w jakiś fantazyjny sposób. A jednak zdecydowała się na urocze niebiesko-zielone, i owinęła je bardzo klasycznie wokół smukłego ciała. Dżinny nie miały za wiele do roboty w swoich domach-więzieniach. Po raz kolejny rozczesała włosy by zapleść je w ciasny warkocz, kiedy ziemia się zatrzęsła.

Kali usłyszała w głowie rozkaz, który natrętnie kazał jej wyjść z imbryczka. Nie postarała się o efekty, zła że musi wyjść taka nieprzygotowana. Wyskakując z naczynia zobaczyła tylko jak imbryk ląduje w worku na śmieci, a ona sama na tyłku nieopodal.

- Ałć! Mogłabyś uważać, kiedy wyciągasz kogoś z domu.

Kali nie zastanawiała się, że może przerazić nową właścicielkę. Przecież każdy wie, że dżinny mieszkają w zamykanych naczyniach, i kiedy się je pociera, to ktoś z niego wyskoczy.

***
Oliwia o mało nie wyskoczyła z siebie. Na podłodze siedziała drobna dziewczyna, ubrana w jakieś zdobione szaty, które tylko widuje się na filmach, zgarniała z twarzy swoje długie czarne włosy i zdecydowanie była niezadowolona. Musiała wejść niezauważona i oberwać tym paskudnym dzbankiem, który właśnie zrzuciła z półki.

- Przepraszam, nie zauważyłam jak wchodzisz.

Zeszła z drabiny, z której przed chwilą o mało nie spadła, by pomóc nieznajomej, ale ta już stała na nogach. Wygładziła suknię, poprawiła zmierzwione włosy, zatrzepotała czarnymi rzęsami i zgięła się w wytwornym ukłonie.

- Kali, dżinn piątej kategorii, do Twoich usług. Jakie masz dziś życzenie?

Oliwia zamrugała z niedowierzaniem, i wybuchła nerwowym śmiechem. Nastolatka się nią bawi. Pewnie jej koledzy czają się gdzieś za drzwiami lub pod oknem sklepu i skręcają się z powstrzymywanego śmiechu.

- Prawie ci uwierzyłam. Wracaj do swoich kumpli i nie baw się kosztem pracujących ludzi.

- Prawie ci wybaczyłam, że wyrwałaś mnie z domu podczas bardzo ważnych czynności, jakim jest zaplatanie warkocza. Miło byłoby, gdybyś jednak nim nie rzucała.

Dziwna dziewczyna schyliła się po dzbanek, który dopiero co Oliwia wrzuciła do worka. Zdmuchnęła z niego warstewkę kurzu, skrzywiła się z niesmakiem, zdaje się że szepnęła coś co brzmiało jak "paskudztwo", po czym odstawiła go na ladę.

- Kim jesteś i co robisz w moim sklepie?

- Zacznijmy jeszcze raz. - odparła poważnie i nieco beznamiętnie dziewczynka. - Nazywam się Kali i jestem dżinnem piątej kategorii. Mieszkam w tym imbryczku już wiele lat, o czym doskonale wiedziała Staruszka. Jak zapewne wiesz, gdy potrzesz magiczny dom dżinna, ten wyskakuje z niego i spełnia życzenie. Pewnie spodziewałaś się kolorowego dymu i sztucznych ogni, ale nie miałam czasu, bo byłam zajęta i...

- Dżinn? Dżinny są w bajkach. Nie żartuj sobie ze mnie.

I chociaż Kali używała magii tylko by spełniać życzenia, jej kontrakt magiczny pozwalał na kilka prostych sztuczek, by udowodnić swoje istnienie. Pstryknęła palcami i rozbita szyba gablotki znów była cała i lśniła niczym nowa. Pstryknęła drugi raz, a książki na regale poukładały się w porządku alfabetycznym i wyglądały na mniej zakurzone, jedna nawet pozbyła się pleśni z nadgryzionej okładki.

Ludzie byli dziwni. Opisywali cudowne fantastyczne historie w książkach - Kali czasami się nudziła, a nawet często, więc czytała - i jednocześnie w nic nie wierzyli. Gorzej jak dzieci. Teraz z przyjemnością patrzyła na wachlarz emocji malujący się na twarzy nowej właścicielki. Taka drobnostka, a jednak Kali czuła się dumna, bo chociaż była tylko dżinnem piątej kategorii, to przecież wcale to nie umniejszało jej dżinnowatości. I chociaż wyglądała dość zwyczajnie, nie tak bardzo imponująco, to jej bransolety były kajdanami, i jak każdy inny dżinn podlegała magicznym prawom.

- Możemy spędzić cały dzień na przekonywaniu cię o moim istnieniu, ale wydajesz się być mądrą kobietą.

Kali nie czuła takiej więzi jak ze Staruszką, wiec nawet nie miała ochoty spędzać czasu z właścicielką.

- Szybko spełnię twoje życzenie i wskoczę znów do mojego paskudnego imbryczka. Gdybyś tylko mogła go nieco przetrzeć i odstawić w bezpieczne miejsce? Nie żeby miał się stłuc, ale jednak byłoby to miłe.

Oliwia otrząsnęła się z szoku. Nadal nie była pewna, czy to nie sen, ale spoglądając na nadal zagracony sklepik, i wspominając babcię Penelopę, wszystkiego mogła się spodziewać. No może nie dżinna zaklętego w starym imbryku, to było dość nietuzinkowe zdarzenie.

- Właściwie dlaczego mieszkasz w imbryku? - Oliwia doskonale pamiętała z dziecięcych bajek, że dżinny mieszkały w lampach, a nie w dzbankach.

- A dlaczego ty siedzisz w tym zagraconym sklepiku? - Jak na dżinna, Kali była dość niemiłym stworzeniem, dlatego wciąż była tylko piątą kategorią. - Przeznaczenia się nie wybiera, nawet ja nie spełniam takich życzeń.

Kali w zasadzie nie lubiła spełniać życzeń, nie lubiła być nawet dżinnem. A dokładniej, nie lubiła być uwięzionym w imbryczku dżinnem, który musiał spełniać życzenia. I nie istniało to romantyczne prawo, które pozwalało właścicielowi dżinna go uwolnić - to nie była bajka o Alladynie i jego bezimiennym spełniaczu życzeń. Jak już się było dżinnem, to do końca - można jedynie awansować za dobre sprawowanie. Kali w zasadzie się nie skarżyła, ale szczęśliwa też nie była.

- Nie musisz się na mnie złościć - odparła Oliwia wyraźnie zirytowana. - A dla twojej informacji, jestem w tym sklepiku, bo kochałam moją babcię i nie wyobrażam sobie sprzedania tego miejsca.

Mierzyły się wzrokiem, obie na skraju wściekłości. Ale na dnie oczu Kali majaczył smutek i cierpienie, które Oliwia potrafiła wyłowić, bo sama je odczuwała.

- Dlaczego twój imbryczek znalazł się w sklepiku babci Penelopy? I dlaczego jesteś taka smutna?

Kobieta wydała się Kali szczerze zaciekawiona. Przyglądała się dżinnowi zielonymi oczami, które błyszczały jak dwa klejnoty, zdradzały tajemnice jej duszy.

- Bo widzisz, nie łatwo jest być dżinnem piątej kategorii. To już prawie koniec łańcucha, za mną są już tylko te wyrzutki, które mieszkają w kartonowych pudełkach i nie spełniają życzeń. W zasadzie to niełatwo być dżinnem w ogóle, bo ludzie w nas nie wierzą. A jak jesteś uwięziona w czymś tak okropnym jak imbryczek, i nie robisz wrażenia potężnego dżinna, to nikt cię nie traktuje poważnie. Jeśli jesteś dżinnem piątej kategorii, to masz małe szanse na awans. Staruszka, twoja babcia, wierzyła we mnie. Wypuszczała mnie z mojego paskudnego wiezienia, i miała niewielkie życzenia. Prawie zawsze wolała "Pokaż mi moja kochaną wnuczkę. Co też ona robi? Czy się nie przemęcza?"

Kali posmutniała jeszcze bardziej, bo przypomniała sobie jak bardzo znów jest samotna. Kiedy nikt nie otwierał drzwi jej imbryczka, swoją rozpacz chowała za zobojętnieniem i złością. Złością na nową właścicielkę, bo nic nie wiedziała, nic nie rozumiała.

***
Oliwii zrobiło się ciepło na sercu. Wcale nie była tak samotna jak zawsze myślała - to wielkie miasto w którym żyła sprawiało, że czuła się obco. Ale już nie musiała być samotna.

- Nie musisz być smutna. Więc jeśli spełnisz moje życzenie, to wrócisz do tego dzbanka?

- Dokładnie tak jak mówisz.

Kali czekała, aż z ust kobiety padnie stara jak świat formułka "Chciałabym...", ale nic takiego się nie stało. Oliwia uśmiechnęła się nieśmiało i podniosła z lady stary imbryk w różowe różyczki. Wzięła do ręki ściereczkę i przetarła zakurzoną porcelanę. Nucąc wyczyściła naczynie, nadała mu nowy połysk.

- I zawsze musisz być tam gdzie imbryk? - zapytała nagle kobieta.

- Oczywiście. Gdybym mogła być gdzie indziej, to na pewno bym w nim nie siedziała.

- Wspaniale.

***
Oliwia delikatnie umieściła dzbanek w płóciennej torbie, którą przewiesiła przez ramie. Otworzyła drzwi sklepu i wyszła na ulicę pełną słońca i zapachów lata. Zaskoczona Kali poczuła, że jej stopy się ruszają, zupełnie jakby nie miała nad mini władzy. A może nie miała.

- Myślę, że pora wracać nam do domu.

Kali ruszyła, najpierw nieśmiało, a potem całkiem dumnie, za nową właścicielką. Kobieta nadal nie powiedziała "Chciałabym..."
WEIRD is a side effect of being AWESOME - niepoprawny blog Iwony Mag. My professional aspirations were simple - I wanted to be an intergalactic princess. Janet Evanovich

Awatar użytkownika
Gorgiasz
Posty: 135
Rejestracja: 04 września 2014, 07:39

Re: Dżinn z imbryczka

Post autor: Gorgiasz » 08 sierpnia 2015, 15:12

Bardzo sympatyczne opowiadanko. Może trochę za dużo powtórzeń, w szczególności biadolenia Dżinna na swój los, ale jest to dość wzruszająco i z przekonaniem podane, więc specjalnie nie razi. Ciekawy chwyt z zakończeniem i nie wyrażeniem życzenia, taka otwarta, a nawet zaskakująca kompozycja kompozycja.
Nazwa „Wesoły Grajdołek” trochę infantylna. Zmieniłbym.
No i sporo literówek, a poza tym – w porządku.
Pólka ta znajdowała się w małym sklepiku ze starociami,
Półka
cieszyć się czyimś towarzystwem a nawet wieczorną rozmową.
Przecinek przed „a”.
I tak Kali była najsmutniejszym dżinnem na świecie, nie żeby było ich tak wielu, i nie mogła płakać z tego powody w kącie, bo imbryczek zwyczajnie żądnego nie miał.
Z powodu wtrącenia „nie żeby było ich tak wielu”, to zdanie jest niezgrabne, należałoby przeredagować.
„powodu”
„żadnego”
ZA parawanem, niedaleko dzbankowego uszka,
„Za”
ale głownie dostawała rzeczy za ramo.
„darmo”
Pamiętaj, rzeczy mają duszę, mawiała babcia.
„Pamiętaj, rzeczy mają duszę” - mawiała babcia.
- Pamiętaj, rzeczy mają duszę - mawiała babcia.
Zdążyła już mienić ubranie piec razy tego dnia, stając się upiąć swoje sari w jakiś fantazyjny sposób.
„zmienić”
„pięć”
„starając”
Oj, oj...
- Kali, dżinn piątej kategorii, do Twoich usług. Jakie masz dziś życzenie?
No zaraz: ale przecież nie było nic o pocieraniu czajniczka, tylko o wywaleniu go do wora ze śmieciami. A to wielka różnica!
Oliwia zamrugała z niedowierzaniem, i wybuchła nerwowym śmiechem. Dziewczyna się nią bawi.
„dziewczyna” po raz trzeci.
Oliwia otrząsnęła sie z szoku.
„się”
- A dlaczego ty siedzisz w tym zagraconym sklepiku? - jak na dżinna, Kali była dość niemiłym stworzeniem, dlatego wciąż była tylko piątą kategorią.
- A dlaczego ty siedzisz w tym zagraconym sklepiku? - Jak na dżinna, Kali była dość niemiłym stworzeniem, dlatego wciąż była tylko piątą kategorią.
A dokładniej, nie lubiła być uwiezionym w imbryczku dżinnem, który musiał spełniać życzenia.
„uwięzionym”
bo kochałam moją babcie i nie wyobrażam sobie sprzedania tego miejsca.
„babcię”
To już prawie koniec łańcucha, za mną so już tylko te wyrzutki,
„są”
Oliwia delikatnie umieściła dzbanek w płóciennej torbie, która przewiesiła przez ramie.
„którą”
Kali czekała aż z ust kobiety padnie stara jak świat formułka "Chciałabym..." ale nic takiego się nie stało.
Kali czekała, aż z ust kobiety padnie stara jak świat formułka "Chciałabym...", ale nic takiego się nie stało.
Zaskoczona Kali bardziej poczuła, ze jej stopy się ruszają, zupełnie jakby nie miała nad mini władzy.
„bardziej” niż... co?
„że”
Kali ruszyła, najpierw nieśmiało a potem całkiem dumnie, za nową właścicielką.
Przecinek przed „a”.

Często stawiasz przecinek przed „i”; przeważnie jest on niepotrzebny.

Awatar użytkownika
Ag.
Posty: 117
Rejestracja: 05 czerwca 2015, 19:24
Lokalizacja: Warszawa
Kontaktowanie:

Re: Dżinn z imbryczka

Post autor: Ag. » 08 sierpnia 2015, 16:04

Przede wszystkim tekst cierpi od słów-zapychaczy – swoi, jakiś itp. W wielu miejscach są zbędne.

Poza tym myślę, że przydałoby się np. rozdzielić gwiazdką miejsca, gdzie perspektywa zmienia się z Kali na Oliwii i w przeciwną stronę, bo nagłe przeskoki trochę psuły rytm.

Zbyt wiele jest też narzekania Kali na jej los, że siedzi w więzieniu i jej smutno – lepiej albo podać te informacje raz a dobrze, albo przy ich powtarzaniu używać innych określeń, skupiać się na nowych elementach smutku/uwięzienia.

Zdecydowanie najlepszym elementem jest zakończenie, choć spodziewałam się, że Oliwia nie wypowie życzenia i odda Kali imbryczek, dzięki czemu ta nie będzie musiała do niego wchodzić i będzie sobie mogła iść gdzie chce. Ale tak jak jest też jest ciekawie, choć odniosłam wrażenie, że Oliwia dalej na siłę zmusza Kali do "zostania przyjaciółmi".

Ogólnie całość ma dosyć słodki klimat.

Kali musiała wyłaniać się ze swojego niewygodnego mieszkania.
Raczej wiadomo, że ze swojego, nie cudzego.
Kali musiała używać tego bardzo męczącego sposobu
Zamiast „tego bardzo” po prostu "używać męczącego sposobu” albo jakieś ładniejsze określenie. W ogóle słowa „bardzo” powinna się raczej unikać, a „tego” jest zbędne.
traktowana na poważnie
traktowana poważnie
mieszkała w tym okropnym imbryczku
"Tym" zbędne.
Stało sobie na wysokiej półce
"Sobie" zbędne.
Pólka
Półka – literówka.
siedzi sobie mały smutny dżinn.
"Sobie" zbędne.
sklepik zamknięto na wiele zamków
Niby wiem, o co chodzi, ale jakoś dziwnie to „wiele” brzmi.
Oliwia cierpiała, śmierć babci Penelopy napawała ją smutkiem. Ale cierpiała w milczeniu, bo nie mogła pozwolić sobie na jego okazanie.
Trochę to tandetne i cały akapit troszeczkę bez związku przyczynowo skutkowego. Nie mogła sobie pozwolić na okazanie smutku, bo wiedziała, że sklepik będzie jej?
Wszystkie lampy, dzbany słoje, i nieszczęsny imbryczek, były obłożne
Wszystkie lampy, dzbany, słoje i nieszczęsny imbryczek były obłożne…
z tych małych więzień
Z małych więzień. "Tych" zbędne.
a środkiem okrągłego pomieszczenia dostojnie prezentował się bogato zdobiony parawan.
Na środku.
ZA parawanem
Za – literówka.
ze musiała
że musiała – literówka.
w kłębach dymy
dymu – literówka.
I tak Kali była najsmutniejszym dżinnem na świecie, nie żeby było ich tak wielu, i nie mogła płakać z tego powody w kącie
Powtórzenie plus literówka „powodu”.

Nie żeby frontowa sala była mniej zagracona. Przyjmowała wszystko, co ludzie jej znosili,
Ta sala?!
głownie
głównie – literówka.
musiała się pozbyć z niego wrażenia graciarni
Coś tu w gramatykę nie tak. Chyba zbędne „z niego”. Może: Musiała sprawić, by przestał wyglądać jak graciarnia/kojarzyć się z graciarnią.
Kali znudziło się oglądanie jak wyrzuca rzeczy do wielkiego worka. Nudziła się straszliwie.

Powtórzenie.
mienić ubranie piec razy
zmienić, pięć – literówki

upiąć swoje sari w jakiś fantazyjny sposób
Upiąć sari w fantazyjny sposób.
stając się upiąć swoje sari w jakiś fantazyjny sposób. A jednak zdecydowała się na urocze niebiesko-zielone, i owinęła je bardzo klasycznie wokół smukłego ciała.
A jednak w stosunku do czego? Nie jest wcześniej napisane, że najpierw wybrała inne sari.
rozczesała swoje włosy
rozczesała włosy
Kali usłyszała w swojej głowie rozkaz
No nie w cudzej.
i kiedy się je pociera, to ktoś z niego wyskoczy.
Oliwia o mało nie wyskoczyła z siebie.
Powtórzenie. Chyba że to celowe.
zgarniała z twarzy swoje długie czarne włosy
zgarniała z twarzy długie czarne włosy
fantastyczne historie w swoich książkach
Znowu „swoich”.
i jak każdy inny dżinn wyskakiwała ze swojego więzienia, które niestety też było niskiej kategorii.
Powtarza się ta informacja. Czytelnik już to wie.
mądra kobietą.
mądrą – literówka
Jak już się było dżinnem, to było się nim do końca - można jedynie było awansować za dobre sprawowanie.
powtórzenia.
kochałam moją babcie
babcię – literówka

- Bo widzisz, nie łatwo jest być dżinnem piątej kategorii. To już prawie koniec łańcucha, za mną so już tylko te wyrzutki, które mieszkają w kartonowych pudełkach i nie spełniają życzeń. W zasadzie to niełatwo być dżinnem w ogóle, bo ludzie w nas nie wierzą. A jak jesteś uwięziona w czymś tak okropnym jak imbryczek, i nie robisz wrażenia potężnego dżinna, to nikt cię nie traktuje poważnie. Jeśli jesteś dżinnem piątej kategorii, to masz małe szanse na awans.

- Staruszka, twoja babcia, wierzyła we mnie. Wypuszczała mnie z mojego paskudnego wiezienia, i miała niewielkie życzenia. Prawie zawsze wolała "Pokaż mi moja kochaną wnuczkę. Co też ona robi? Czy się nie przemęcza?”
To mówi ta sama postać, a wygląda, jak dwie różne.
byłą
była – literówka
Zaskoczona Kali bardziej poczuła, ze jej stopy się ruszają, zupełnie jakby nie miała nad mini władzy.
Generalnie trochę poprawek jest :)
bardziej poczuła niż co?
Trochę jeżozwierz, trochę być może Asperger, trochę pisarzyna.

Awatar użytkownika
Unni
Posty: 66
Rejestracja: 26 lipca 2015, 16:54
Lokalizacja: Miasto Fabryk i Magazynów
Kontaktowanie:

Re: Dżinn z imbryczka

Post autor: Unni » 08 sierpnia 2015, 16:21

Literówki... zawsze mam ich pełno, bo ślepa jestem jakaś.
Oczywiście wszystko popoprawiam w pliku (na forum macie zasadę edytowania opowiadania z byków, czy jak?). I cieszę się, że przynajmniej pomysł się spodobał :)
WEIRD is a side effect of being AWESOME - niepoprawny blog Iwony Mag. My professional aspirations were simple - I wanted to be an intergalactic princess. Janet Evanovich

Awatar użytkownika
Siemomysła
Posty: 900
Rejestracja: 25 listopada 2013, 18:37
Lokalizacja: Druga gwiazda na prawo i prosto aż do rana
Kontaktowanie:

Re: Dżinn z imbryczka

Post autor: Siemomysła » 09 sierpnia 2015, 11:55

To teraz ja :)
Przeczytałam praktycznie tuż po wrzuceniu, dałam się wyprzedzić z komentarzami, bo upał :bag: Ale za to nie czuję się winna, że omijam łapankę ;)

Taka bajka we współczesnym świecie to Twoje opowiadanie. Bardzo mi się podobały wspominki o dżinowej hierarchii i fakt, że Kali mieszkała w imbryczku, nie w lampie i że to coś znaczyło.
Nie mogła płakać z tego powody w kącie, bo imbryczek zwyczajnie żądnego nie miał.
Bardzo fajne to powyższe zdanie. Takie dobijające, podkreślające żałość <3 No i przypadkowo - literówka w "powodu".

W sumie to mogłoby być wyjście do czegoś dłuższego, bo czy dziewczyny się dogadają? Czy da się przyjaźnić na siłę? Myślę, że ze strony Kali to mogłoby być łatwiejsze na początku - o tyle, że ona przecież jest przyzwyczajona do swej roli, jest niejako służką, przybywa na życzenie, relacja łącząca ją ze babcią Oliwii wydawała się jej odpowiadać. Oliwia zaprezentowała się jako dziewczyna łaknąca przyjaźni i bliskości z drugim człowiekiem do tego stopnia, że po prostu skorzystała z okazji zdobycia towarzysza, który ma szansę być wierny, bo nie ma innego wyjścia. To nie jest zdrowy układ, nie? Co jeśli Kali poczuje chęć poznania jeszcze większego świata? Nie jest kotem, papużką, ani czymkolwiek w tym stylu, prawda? Serio widzę w tym potencjał na ciąg dalszy :)
Trudno zainteresować żonatego mężczyznę i znaleźć czas na czytanie książek
[Stokrota]
Ale jest za późno, zawsze było, zawsze będzie za późno.
[Dr Manhattan]
I niech nikt nie odejdzie skrzywdzony!
[Red Shoehart]

Awatar użytkownika
Kruffachi
sekretarz generalny
Posty: 1819
Rejestracja: 05 grudnia 2013, 21:42
Lokalizacja: Drugie Lewo
Kontaktowanie:

Re: Dżinn z imbryczka

Post autor: Kruffachi » 09 sierpnia 2015, 18:43

Dawno nie czytałam tak ciepłego tekstu na forum :) Takiego o po prostu pozytywnym od początku do końca przekazie, może troszeczkę naiwnego w tym zupełnie akceptowalnym, przyjemnym i - przypuszczam - świadomym sensie. Ładna historyjka, o. Dobrze też grasz konwencją, bo przecież sam obraz starego sklepu, w którym, jak się okazuje, są magiczne przedmioty, babci mającej swoje tajemnice i przebieg rozmowy między Olivią a Kali są wyjęte rodem z najzacniejszej klasyki. Lubię to. Lubię bardzo.

Ciekawa decyzja z przeplataniem perspektyw - znaczy, żeby robić to w tak krótkim tekście, bo przecież oznacza to automatycznie, że i fragmenty z danej perspektywy będą niewielkie. To niosło za sobą pewne zagrożenie i połowicznie sobie z nim poradziłaś. Połowicznie, bo objętość jest wystarczająca, żebym nie miała wrażenia drażniącego poszatkowania, a jednocześnie pojawia się problem, o którym pisała Ag. - trochę za dużo treściowej redundancji. Tu podsyłam myk, który kiedyś zastosowałam przy dłuższym tekście, ale może się przyda - na wydruku zaznaczałam różnymi kolorami zakreślacza informacje na różne tematy, żeby zobaczyć, jak się układają i czy nie powtarzają się zbyt często. To pomaga obejrzeć tekst bardziej graficznie i uwypukla strukturę. Ale może masz też swoje sposoby ;) W każdym razie - przegląd pod kątem nadmiarowych informacji się przyda. I słów takoż. Wtedy oczywiście okaże się najprawdopodobniej, że perspektywy dziewcząt (o ile o Kali można tak pisać) nie są zrównoważone, a fragmenty podobnej długości, ale sądzę, że sobie z tym jakoś poradzisz, a warto powalczyć.

Tyleż ode mnie, łapanki jak zwykle nie robię, bom wstrętna :bag:
Jestem konfundującą fajerą w stuporze.

Dzień z życia admina (dziękuję)

Skrót do Regulaminu
Po dłuższym namyśle wszystko jest jak kiełbaska.

Awatar użytkownika
Unni
Posty: 66
Rejestracja: 26 lipca 2015, 16:54
Lokalizacja: Miasto Fabryk i Magazynów
Kontaktowanie:

Re: Dżinn z imbryczka

Post autor: Unni » 09 sierpnia 2015, 18:54

Dzięki za ciepłe słowa. Tekst pisany był bardzo spontanicznie, więc tym bardziej miło mi, że się podoba :)
Kruffachi pisze:Ciekawa decyzja z przeplataniem perspektyw - znaczy, żeby robić to w tak krótkim tekście, bo przecież oznacza to automatycznie, że i fragmenty z danej perspektywy będą niewielkie. To niosło za sobą pewne zagrożenie i połowicznie sobie z nim poradziłaś. Połowicznie, bo objętość jest wystarczająca, żebym nie miała wrażenia drażniącego poszatkowania, a jednocześnie pojawia się problem, o którym pisała Ag. - trochę za dużo treściowej redundancji. Tu podsyłam myk, który kiedyś zastosowałam przy dłuższym tekście, ale może się przyda - na wydruku zaznaczałam różnymi kolorami zakreślacza informacje na różne tematy, żeby zobaczyć, jak się układają i czy nie powtarzają się zbyt często. To pomaga obejrzeć tekst bardziej graficznie i uwypukla strukturę. Ale może masz też swoje sposoby ;)
To jest bardzo dobra rada, tylko ja nie mam jak wydrukować... powinno się to zmienić w tym miesiącu, bo ja zwyczajnie nie umiem pracować nad tekstem na monitorze (taka tam dygresja).

I w sumie nigdy chyba nie podchodziłam do tego w ten sposób, więc w sumie mam się nad czym zastanowić. Perspektywa oczywiście miała być nierówna, bardziej mi zależało na Kali, ale ponieważ ona się użala głownie, to nie mogłabym za bardzo pokazać sytuacji, w której się znalazła.
Zdarza mi się, że czuję to szatkowanie - tu o dziwo właśnie tego nie miałam, więc byłam względnie zadowolona. Myślę, że tekstowi dam jeszcze chwilę odpocząć, może ktoś jeszcze się wypowie.
Wiem, że muszę zrównoważyć jojczenie Kali, żeby się nie powtarzało aż tak bardzo, ale ma to też dla mnie jakiś urok postaci :D Bo Kali jest niepozornym dżinnem, który wygląda jak trzynastolatka :D
WEIRD is a side effect of being AWESOME - niepoprawny blog Iwony Mag. My professional aspirations were simple - I wanted to be an intergalactic princess. Janet Evanovich

Awatar użytkownika
Unni
Posty: 66
Rejestracja: 26 lipca 2015, 16:54
Lokalizacja: Miasto Fabryk i Magazynów
Kontaktowanie:

Re: Dżinn z imbryczka

Post autor: Unni » 10 sierpnia 2015, 19:18

Siemomysła pisze:To teraz ja :)
Przeczytałam praktycznie tuż po wrzuceniu, dałam się wyprzedzić z komentarzami, bo upał :bag: Ale za to nie czuję się winna, że omijam łapankę ;)

Taka bajka we współczesnym świecie to Twoje opowiadanie. Bardzo mi się podobały wspominki o dżinowej hierarchii i fakt, że Kali mieszkała w imbryczku, nie w lampie i że to coś znaczyło.
Nie mogła płakać z tego powody w kącie, bo imbryczek zwyczajnie żądnego nie miał.
Bardzo fajne to powyższe zdanie. Takie dobijające, podkreślające żałość <3

Teraz też lubię to zdanie :D Nawet je wstawiłam sobie na inne forum na podpis, bo mam tam nick Kali :P

I nie wiem czy chciałabym się porywać na pisanie dalszego ciągu - bo mogę zepsuć efekt :P
Ale może kiedyś wykorzystać jeszcze postać Kali, może mi się gdzieś pojawić jeszcze, przecież przed Staruszką Penelopą i Oliwią też musiała mieć jakiegoś "pana" - a to już daje mi wiele możliwości. Może kiedyś też nie była takim smutnym dżinnem? Może miała mniejszy numerek niż 5 i paskudny imbryczek?

Nawet bym zła nie była, jakby ktoś chciał coś napisać, bo to by było dość ciekawe :D
WEIRD is a side effect of being AWESOME - niepoprawny blog Iwony Mag. My professional aspirations were simple - I wanted to be an intergalactic princess. Janet Evanovich

Awatar użytkownika
Kimchee
Posty: 197
Rejestracja: 08 stycznia 2014, 18:26
Kontaktowanie:

Re: Dżinn z imbryczka

Post autor: Kimchee » 11 sierpnia 2015, 09:50

Bardzo sympatyczny tekst. napisany dobrze i ładnie, więc czyta się błyskawicznie i przyjemnością mimo temperatury.
Podoba mi się, że wzięłaś na "warsztat" taki klasyczny motyw dżina. Zazwyczaj kojarzą mi się dość jednostronnie - dżiny są tajemnicze, podstępne itp. (nie liczę filmu Disney'a). Tu mamy dżina, który jest samotny, niechciany. I Kali wypadła bardzo dobrze. Podoba mi się, jak podeszłaś do jej sytuacji.

Jedno ze zdań, które mi się podobały:
Nie mogła płakać z tego powodu w kącie, bo imbryczek zwyczajnie żądnego nie miał.
Oliwia pozostaje trochę w cieniu, ale jej charakter jest dość dobrze zrysowany. Widać przywiązanie do babci.
Podoba mi się, że obie bohaterki koniec końców, okazały się dobre (dobrze są też oddane ich charaktery), że to nie jest klasyczna bajka, gdzie podstępny dżin zamyka kogoś w swoim dotychczasowym więzieniu.
Lubię takie uwspółcześnione wersje/wariacje na temat znanych baśni ^^

Awatar użytkownika
Coffee
Posty: 178
Rejestracja: 28 marca 2013, 12:45

Re: Dżinn z imbryczka

Post autor: Coffee » 11 sierpnia 2015, 10:10

Trochę chyba powtórzę innych tym komciem, sorry ;)

Całość fabułką, wrażeniami i ogólną, hmm, serdecznością, faktycznie przywodzi mi na myśl bajkę. I to taką nieoczekiwaną, nieszablonową, czerpiącą z tradycji znanej, ale jednak dość egzotycznej. Taki pomysł na krótkie opowiadanie bardzo mi się podoba. Jest ładnie zrównoważony i po prostu zagrał.
Natomiast to wrażenie baśniowości wynika tylko z treści: forma wydała mi się całkowicie niedopasowana. Tekst jest bardzo krótki, więc czy przeskoki narracji to faktycznie najlepsze rozwiązanie? Ag. i Kruff mówiły o powtarzaniu się informacji. Mnie one przeszkadzało mniej niż ogólne wybicie z rytmu, a co za tym idzie - atmosfery. Przy tak krótkim opowiadaniu oba elementy są bardzo cenne. Może oddalenie perspektywy i ogólna zmiana narracji na wszystkowiedzącą ładnie by to zszyła?

Puenta nie zaskoczyła mnie fabularnie, ale przyszła nagle i przez chwilę miałam wątpliwość, czy to przypadkiem nie pierwsza część czegoś większego - dopiero zrewidowanie komciów mnie upewniło ;) Też uważam, że to byłby bardzo fajny wstęp do czegoś większego.

Ogólnie przeczytałam z przyjemnością, dzięki :D
It's not the end of the world, but you can see it from here.

Awatar użytkownika
Unni
Posty: 66
Rejestracja: 26 lipca 2015, 16:54
Lokalizacja: Miasto Fabryk i Magazynów
Kontaktowanie:

Re: Dżinn z imbryczka

Post autor: Unni » 11 sierpnia 2015, 19:57

Coffee pisze: Natomiast to wrażenie baśniowości wynika tylko z treści: forma wydała mi się całkowicie niedopasowana. Tekst jest bardzo krótki, więc czy przeskoki narracji to faktycznie najlepsze rozwiązanie? Ag. i Kruff mówiły o powtarzaniu się informacji. Mnie one przeszkadzało mniej niż ogólne wybicie z rytmu, a co za tym idzie - atmosfery. Przy tak krótkim opowiadaniu oba elementy są bardzo cenne. Może oddalenie perspektywy i ogólna zmiana narracji na wszystkowiedzącą ładnie by to zszyła?
Nie chcę rozciągać na siłę. Nie chcę też za bardzo grzebać, bo obawiam się, że zepsuję.
Narracja wszechwiedząca też popsuje efekt. Zależało mi na Kali takiej skupionej na sobie i swojej niedoli. Z kolei Oliwia jest takim wyrywkiem świata, dość fragmentarycznym - więc wstawianie tu narratora-boga mija się z celem.

Oczywiście dajesz mi do myślenia, na pewno się zastanowię nad kilkoma miejscami ;)

I dzięki za komentarz. I Kass też dzięki :D
WEIRD is a side effect of being AWESOME - niepoprawny blog Iwony Mag. My professional aspirations were simple - I wanted to be an intergalactic princess. Janet Evanovich

Awatar użytkownika
szczepantrzeszcz
Posty: 213
Rejestracja: 07 lutego 2014, 12:52

Re: Dżinn z imbryczka

Post autor: szczepantrzeszcz » 04 września 2015, 20:28

Nie ma to jak poczekać, przyjść na gotowe, poprawione. Bardzo, bardzo miła lektura. Dalsza historia owocnej współpracy pomiędzy Oliwią i Kali mile widziana.

Żeby nie wyjść na ostatniego darmozjada kilka uwag:
Kali mieszkała w okropnym imbryczku, który dzięki magii nie chciał się nawet rozbić.

Naczynie było okropnym więzieniem. Stało na wysokiej półce, na której już dawno zadomowił się gruby dywan kurzu. Półka ta znajdowała się w małym sklepiku ze starociami, do którego prawie nikt nie zaglądał, a nowa właścicielka nawet nie wiedziała, że w okropnym imbryczku siedzi mały smutny dżinn.
Okropnie wygląda powtarzanie słowa "okropnie". Można zmienić, albo się pobawić i powtórzyć jeszcze raz czy dwa, robiąc z owego powtórzenia taką... oś estetyczną akapitu... ale to "okropnym" z poprzedniego akapitu bym wywalił.

Mogła to zrobić. Mogła przeorganizować nieco swoje życie - to był dobry moment na posprzątanie go, tak samo jak na posprzątanie sklepiku.
Mogła to zrobić. To był równie dobry moment na posprzątanie życia, tak samo jak na posprzątanie sklepiku.
Nie lepiej? I jeden zaimek mniej.

bo imbryczek zwyczajnie żądnego nie miał.
żadnego

...bo chociaż była tylko dżinnem piątek kategorii, to przecież wcale to nie umniejszało jej dżinnowatości.
Piękne.


Bardzo spodobał mi się Twój nieco infantylny sposób pisania. Dobry styl do takiego tematu. Dzięki za miłą lekturę.

ODPOWIEDZ