UWAGA! W PRZYPADKU PROBLEMU Z LOGOWANIEM NALEŻY WYCZYŚCIĆ CIASTECZKA WITRYNY!


Zapraszamy do udziału w nowym INSTANCIE! :D

Zachęcamy też do głosowania na TEKST WRZEŚNIA!

Pęknięte lustro

FANTASTYKA
W odróżnieniu od literatury realistycznej, fantastyka jest literaturą bardzo aktualną. ~ Kir Bułyczow
Awatar użytkownika
Kimchee
Posty: 197
Rejestracja: 08 stycznia 2014, 18:26
Kontaktowanie:

Re: Pęknięte lustro

Post autor: Kimchee » 14 sierpnia 2015, 12:17

Dziękuję za komentarz. Przyznam, że nie przyglądałam się od tej strony tekstowi. Nie zamierzam się usprawiedliwiać tym, że powstał z dnia na dzień, bo gonił mnie termin nie że limit był ograniczony. Napisałam tak i ułożyłam sceny tak jak mi się naturalnie ułożyły w głowie.

Ja osobiście nie mam nic przeciwko skostniałym motywom - lubię je. I też zależało mi, żeby to opowiadanie miało w sobie możliwie najwięcej z klasycznego ghost story.


Szkoda, że tekst się spodobał. Ja się nadal uczę pisać horrory - pewnie nie nauczę się tego nigdy, ale lubię je, wiec będę próbować nadal. Spróbuję wyciągnąć wnioski na przyszłość.

Awatar użytkownika
jouska
Posty: 7
Rejestracja: 14 sierpnia 2015, 15:49

Re: Pęknięte lustro

Post autor: jouska » 19 września 2015, 11:28

Przeczytałam opowiadanie niechcący między nominowanymi do chałw wrześniowych :)
Podobało mi się proste zawiązanie akcji, od razu wiadomo, kto z kim, jakie relacje, co będzie osią historii. Problem wyszedł chyba potem, bo budowanie tajemnicy zajęło chwilę i zaraz wyłożyłaś kawę na ławę. Historia Krajewskiego i Izabeli nie była aż tak skomplikowana i myślę, że spokojnie dałoby się ją przedstawić za pomocą wskazówek i niedopowiedzeń, by czytelnik sam domyślił się reszty.
Uderzyłaś w typ opowiadań, który bardzo lubię i mam nadzieję, że jeszcze kiedyś coś twojego podobnego przeczytam :)
JOUSKA: a hypothetical conversation that you compulsively play out in your head.

Awatar użytkownika
Martys
Posty: 61
Rejestracja: 22 lipca 2015, 12:02
Kontaktowanie:

Re: Pęknięte lustro

Post autor: Martys » 29 września 2015, 10:39

No, przeczytałam to i napiszę komentarz. Niestety nie wciągnęło mnie, chociaż i nie odrzuciło. Początek jest trochę nudny i w zasadzie przerwałabym czytanie, gdyby nie to że to jednak krótki tekst. Znalazłam plusy i minusy.

Najpierw plusy.
Jest kilka moim zdaniem dobrych fragmentów. Opis samego seansu i pojawienie się ducha jest całkiem udany. Klimat ma, choć delikatny. Podoba mi się też cały fragment od "Po wyjściu gości, Tadeusz nie odważył się więcej spojrzeć w lustro." Może to trochę zasługa tego, że sama nie ufam lustrom, więc łatwo kupiłam motyw z lustrem przedstawiającym zmienioną rzeczywistość. Przeciwstawienie domu z młodości Tadeusza oraz pochmurnego Londynu - ładne.
Podoba mi się też scena rozmowy Tadeusza z Rogerem, jak już mu wyjaśnia, co się stało z jego żoną. Ok, można by napisać to inaczej, podkręcić klimat czy dać czytelnikowi samemu się domyśleć, alei tak fragment się broni, imho.
Ogólnie nie mówię, że mi się opowiadanie nie podobało. Po prostu jak na to, że celowałaś w horror to wyszło bardzo blade. Ale w tej bladości jest jakiś urok.

No, a teraz minusy, czyli co mi osobiście nie podeszło.
Literówek, powtórzeń, przecinków i innych nie wypisuję, ale są.
Jak już wspomniałam, początek nie fascynuje. Mam brzydki zwyczaj brania książek z póki i czytania pierwszych akapitów i dopiero na podstawie tego decyduję, czy kupić książkę czy nie - na podstawie takiego początku raczej bym się nie zdecydowała.
To zdanie: "Wobec tego już przy śniadaniu przypuściła szturm, wystawiając małżonka na bezlitosny ostrzał swoich dużych niebieskich oczu, czarnych loków spływających kaskadami na kształtne ramiona podkreślone krojem sukni i pełnych różowych warg." - aż przystanęłam, bo bardzo mi się nie podoba. Ostrzał oczu, do tego ramiona podkreślone krojem sukni i warg. Wiem o co chodziło, ale pierwsze skojarzenie pozostaje. No i wprowadzenie opisu postaci w taki sposób mi zwyczajnie nie odpowiada.
To:
"Ponieważ zaś była kobietą romantyczną, oś każdej hipotezy stanowiła przedstawicielka jej własnej płci.
Roger Hadley, jak przystało człowiekowi czynu, niezwłocznie przystąpił do wcielania planu w życie." - w jednej linijce kończysz refleksję, a w drugiej wracasz do akcji przerwanej w poprzednim fragmencie. Brak jakiegoś łącznika, który złagodziłby przejście.
Scena z wprowadzeniem medium, wyborem mieszkania i takie tam - miałam wrażenie, że kobiecina coś kręci, że to jakieś jej szarlatańskie fanaberie, a nie prawdziwa potrzeba. Wytłumaczenie, że to "sprawa pomiędzy duchami a nią" tylko podkreśla to wrażenie.
I tak. Mam jeszcze kilka mniejszych uwag w notatkach, ale nie sądzę, by były aż tak ważne.

Ogólnie tekst nie jest zły, choć wymaga wg mnie trochę dopracowania. I zgadzam się z Kruff, że zmiana kolejności fragmentów czy coś, jakaś zabawa chronologią, żeby opowiadanie nie było tak liniowe i łatwe do przewidzenia, dobrze by zrobiło dla budowania napięcia.
"He never sleeps, the judge. He is dancing, dancing. He says that he will never die."
Cormac McCarthy, Blood Meridian, or the Evening Redness in the West
"What on earth is less reprehensible than the life of the Levovs?"
Philip Roth, American pastoral

Awatar użytkownika
Kimchee
Posty: 197
Rejestracja: 08 stycznia 2014, 18:26
Kontaktowanie:

Re: Pęknięte lustro

Post autor: Kimchee » 01 października 2015, 19:13

jouska, Martys, dziękuję za komentarze.
Literówek, powtórzeń, przecinków i innych nie wypisuję, ale są.
Chyba serio przestanę cokolwiek publikować, bo nie wiem, ile razy bym nie czytała tekstów, zawsze jakieś tam są :bag:
Jak już wspomniałam, początek nie fascynuje. Mam brzydki zwyczaj brania książek z póki i czytania pierwszych akapitów i dopiero na podstawie tego decyduję, czy kupić książkę czy nie - na podstawie takiego początku raczej bym się nie zdecydowała.
No, tu się nie porozumiemy, bo ja jestem z tych, które dają książkom szansę ;) Pewnie dlatego, że więcej buszuję po bibliotekach niż kupuję i dlatego pozwalam sobie na szaleństwa i eksperymenty. Przeczytałam zbyt wiele książek, które kupiły mnie po niemrawym początku, by postępować inaczej.
Jasne, opowiadanie to nie książka, więc to tylko taka luźna, ogólna refleksja.

Nie mam pewności, czy dzisiaj napisałabym ten tekst inaczej. Pewnie tak, bo nie goniłby mnie ani termin ani limit. Być może kiedyś wrócę do tego opowiadania, a wtedy na pewno jeszcze raz przeczytam i przemyślę wszystkie uwagi.

Awatar użytkownika
Heap
Posty: 27
Rejestracja: 18 października 2015, 15:55

Re: Pęknięte lustro

Post autor: Heap » 02 listopada 2015, 18:43

Miłe w lekturze, stopniowo wciąga, ale nie porywa (pewnie dlatego, że to kompletnie nie moje klimaty). Motyw miłości całkiem fajny, skłonił mnie do lekkich przemyśleń na temat charakteru małżonków.
Nie powiem, a może i powiem... że to troszkę zbyt lekkim piórem jest jak dla mnie pisane. Takie mam osobiste wrażenie, ale ja to ja, więc na moje dziwactwo nie zwracaj uwagi.
Nic więcej chyba ważnego do napisania nie mam. Ogólnie: fajne.
Heap jest tylko jeden.

Awatar użytkownika
el Bandita
Posty: 445
Rejestracja: 12 września 2010, 22:45
Lokalizacja: Poznań
Kontaktowanie:

Re: Pęknięte lustro

Post autor: el Bandita » 05 listopada 2015, 12:02

Kassandra pisze:Tadeusz Krajewski był sąsiadem państwa Hadley od trzech lat.
Szyk. Oczywiście zdanie nie jest złe, po prostu MOIM zdaniem lepiej by brzmiało, gdyby "od trzech lat" byłoby w środku zdania.
Za to pod względem charakteru obaj panowie różnili się tak jak tylko mogą dwie osoby.
Znów szyk. Proponowałabym raczej "jak tylko dwie osoby mogą się od siebie różnić". Tutaj powtórzenie dodaje uroku zdaniu, a do Twojego stylu pisania w tym opowiadaniu bardzo pasuje. :)
Ponieważ zaś była kobietą romantyczną, oś każdej hipotezy stanowiła przedstawicielka jej własnej płci.
Nie do końca widzę sens użycia słowa "zaś". Moim zdaniem wybija czytelnika z rytmu.
Większość mebli przesunięto i teraz w centrum, na czerwonym dywanie w czarny wzór, stał okrągły stolik nakryty białym obrusem, a wokół niego pięć krzeseł.
Czerwony dywan w czarny wzór. A nie mógłby być sam czerwony dywan. Byłoby czytelniej.
Wszystko, czego sobie zażyczyła, zostało wykonane szybko i z wielką starannością.
"Z" wielką starannością.
Widział cienie, półprzezroczyste wstęgi unoszące się tuż pod sufitem.
Tutaj powienien być albo przecinek albo "i".
Na stole, przy którym przed chwilą siedzieli, zamiast świecy, stał biały wazon w niebliski wzór, a w nim kolorowe polne kwiaty.
Niebieski.
Krajewski wzięła go do ręki i z czułością pogładził kciukiem uwieczniony na nim policzek żony.
Chyba nie jest kobietą? ;)
Myślę, że powinieneś się porządnie wyspać – powiedział, wstając.
Bez przecinka.


Tekst jest spójny, napisany bardzo charakterystycznym językiem. Nie jestem tylko pewna, czy mi tej język odpowiada. Trochę po łebkach wszystko opisujesz, szczególnie w ostatnim fragmencie, kiedy Tadeusz zostaje znaleziony martwy na podłodze. Jakby postacie tylko odgrywały swoje role; nie czuję żadnych emocji, nie potrafię się zidentyfikować z żadnym z bohaterów. Urozmaiciłabym tekst o opisy oraz o wtrącenia zachowań, ruchów, mimiki bohaterów, bo na razie całość brzmi trochę jak reportaż. Dodatkowo zatracasz narrację. Nie zawsze wiadomo z czyjej perspektywy opisywane są wydarzenia.
No i tak jak było już zauważone wcześniej - czy jest w tym tekście coś oryginalnego? ;)

Awatar użytkownika
Kanterial
Człowiek Kompromitacja
Posty: 1450
Rejestracja: 26 listopada 2011, 00:36
Lokalizacja: Torgau

Re: Pęknięte lustro

Post autor: Kanterial » 26 czerwca 2016, 22:36

SpoilerShow
broda wydawała się odrobinę dłuższa niezwykle
niż zwykle(?)

Wiedziałem, że nie ma innej możliwości(przecinek/i/że) musi wyjść za mnie

służąca powiedziała, że moja żona zmarniała z dnia na dzień. Jak ścięty kwiat w wazonie, tak mi powiedziała. Podobno przed śmiercią majaczyła w gorączce. Wołała mnie. Ostanie co powiedziała, to że

Noo więc.

Jak wspomniałam na SB, tekst ciągnie w stronę dłuższej formy. Moim zdaniem przynajmniej. Trochę, cholera, szkoda, że ten limit nad tobą wisiał i przypominał, że ileś tekstu się nie zmieści. Jestem na nie. Przez to czegoś brakuje, coś jest spłycone w tekście, bo widać, że musiałaś iść z tematem, przeprowadzić akcję, na opisy i szczegóły nie wystarczyło materiału.
Ale to pewnie już zostało powiedziane w komentarzach innych, więc nie rozwodzę się.

Pomijając fakt tego "spłycenia" (które gasi temat przywiązania do postaci, wpędzenia w mocne emocje i przeżycia czegoś bardziej), tekst siedzi. Siedzi w klimacie, który założyłaś, przez całość przewija się ta lekka angielskość (w osobie pani Hadley zwłaszcza, ależ ona jest klasyczna! XD) i mgła, deszczowy Londyn, pewna doza wyrafinowania i sztywności. Sama nie wiem jak to zresztą nazwać, początek przypomniał mi pewien cytat Oscara Wilde'a:
Lon­dyn jest pełen mgły i po­ważnych ludzi. Czy mgła wyt­warza po­ważnych ludzi, czy też oni mgłę, nie wiem, ale wszys­tko to ra­zem działa mi na nerwy.
No więc Londyńsko jest, to na plus. Najlepiej oddana postać, może tu cię zaskoczę, to według mnie pan Hadley. Czemu? Niby opisałaś go najmniej, niby najmniej ma do powiedzenia w fabule, jednak on właśnie wydaje się realny. To jego rozgadanie, to przeciwieńśtwo, jakie stanowi dla Polaka, nawet ta chęć posłuchania o zmarłej osobie, by móc poźniej pawić anegdotki - jakie to prawdziwe!
Postacie mowią za siebie i to całkiem wyraziście, jednak nie da się tego docenić, gdy jedynym ważnym elmentem jest akcja - historia, którą chcesz przekazać. Przez to osoba, na przykład, Krajewskiego, mimo że tak istotna, jest dla czytelnika zagadką. Niby lekkie sztuchnięcia od autora (pod postacią, na przykład, wspomnień o tym, że brał udział w powstaniu), mające nas do niego przekonać, ale to nie wystarczy. Nie przejęłam się jego śmiercią. Nie było też napięcia i odpowiedniej grozy przed znalezieniem martwego ciała, jedyne co, to te dręczące myśli Hadley'a w nocy. Sama nie wiem. Czy można tekst nazwać udanym? Estetycznie i językowo tak, powiem wręcz, że mi się cholernie podobał. Był lekki, męczyć się nie musiałam, był wyważony (subtelne akcenty rozłądowujące napięcie, na przykład to zdanie, gdzie bohaterka zastanawia się, co różni jej salon od salonu Tadeusza. Niby nic, a jednak powodje lekki uśmiech) i przez to też może nie zatrzymywał nad fabułą - pochłonęłam i odeszło.
Fabularnie niewiele w tej odsłonie ciebie.

Co mogę dodać, chyba najmocniejsze "odczucie", wręcz refleksja, naszła mnie we właściwym momencie, czyli po poincie doyczącej lustra. Pękło - wytworzyła się szczelina, przejście - i Tadeusz ujrzał drogę. Metaforycznie dość, bo przecież doszedł do wniosku, że może umrzeć, ale jednak. Pęknięcie znika, gdy on przechodzi na drugą stronę, to było to. Obrączka na palec i jedziemy. Pointa udana.
SpoilerShow
jako ciekawostkę dodam, że przy "skrzyni" też miałam parę razy wrażenie takiego "spłycenia" na rzecz przekazu informacji. Jakbyś traciła sferę emocjonalną, chcąc wejść w tą "zawierającą dane". Ale może to przypadek
piszesz, technicznie, super, więc pisz dalej - chętnie przeczytam coś, gdzie się bardziej uwidocznisz z przekazem emocjonalnym :bag:
dahin ist mein Glanz und mein Vertrauen auf den Herrn

ODPOWIEDZ