UWAGA! W PRZYPADKU PROBLEMU Z LOGOWANIEM NALEŻY WYCZYŚCIĆ CIASTECZKA WITRYNY!



Tytuł Tekstu Września otrzymało "Jak [nie] zostać bohaterem" - GRATULUJEMY! :D

Gotuj z literką

Forumowy przybytek tematów różnych i z żadnym innym działem niezwiązanych.
Awatar użytkownika
Kruffachi
sekretarz generalny
Posty: 1833
Rejestracja: 05 grudnia 2013, 21:42
Lokalizacja: Drugie Lewo
Kontaktowanie:

Re: Gotuj z literką

Post autor: Kruffachi » 02 sierpnia 2015, 21:40

Kruffachi, a może być schab zamiast wołowiny? Bo spróbowałabym (mam mnóstwo brzoskwiń z działki), ale we wsi zbrakło wołu. :c
Nie mam bladego pojęcia, bo to była szalona improwizacja ;) Ale tak na skojarzenie smakowe - schab będzie delikatniejszy niż wołowina, ale mooożeee...?
Jestem konfundującą fajerą w stuporze.

Dzień z życia admina (dziękuję)

Skrót do Regulaminu
Po dłuższym namyśle wszystko jest jak kiełbaska.

Awatar użytkownika
Kruffachi
sekretarz generalny
Posty: 1833
Rejestracja: 05 grudnia 2013, 21:42
Lokalizacja: Drugie Lewo
Kontaktowanie:

Re: Gotuj z literką

Post autor: Kruffachi » 19 lipca 2017, 18:27

Że przepis autorski, a wyszło zacnie, to się dzielę, chociaż nic skomplikowanego - powstało właśnie dlatego, że przepisy z neta mnie wkurzyły skomplikowaniem i wymyślnymi składnikami (skąd ja na wygwizdowie wezmę płatki jaglane?!)

Kotleciki szpinakowe

1 opakowanie rozdrobnionego szpinaku
3/4 szklanki kuskusa
3/4 szklanki gorącej wody
1 kostka bulionowa warzywna
1 cebula
2 ząbki czosnku
1 jajko
bułka tarta
pieprz
curry
olej

Z wody i kostki zrobić bulion, gorącym zalać kuskus, zostawić pod przykryciem, aż napęcznieje (wystarczy jakieś 20 min.), dodać rozmrożony szpinak, posiekaną cebulę i czosnek. Ja chwilę podgrzewałam jeszcze, żeby mi woda ze szpinaku trochę odparowała, ale to dlatego, że się pospieszyłam i nie do końca mi się rozmroził. Jak ktoś pomyśli i odsączy, zapewne nie będzie musiał. Doprawić - solić nie trzeba, bo jest już kostka. No, chyba że ktoś lubi bardzo słone. Wbić jajko i dodawać bułki tartej, aż nie zrobi się konsystencja jak na kotlety mielone. Uformować kulki jak dziecięca pięść, obtoczyć jeszcze w bułce, pac na patelnię i trochę spłaszczyć. Nic nie powinno się rozłazić - jeśli się rozłazi, pewnie za rzadkie i trzeba dać więcej bułki. Smażyć, aż ładnie zbrązowieje panierka z obu stron. Z przewracaniem też nie ma problemu - jeśli będą pękać, to coś musi być nie tak. Jadalne i na ciepło, i na zimno. Kotleciki wychodzą na tyle zbite, że myślę, że ze spokojem można spróbować je czymś nafaszerować. Polecam.
Jestem konfundującą fajerą w stuporze.

Dzień z życia admina (dziękuję)

Skrót do Regulaminu
Po dłuższym namyśle wszystko jest jak kiełbaska.

Awatar użytkownika
Coffee
Posty: 179
Rejestracja: 28 marca 2013, 12:45

Re: Gotuj z literką

Post autor: Coffee » 27 października 2017, 20:50

Za namową wrzucam przepis na polędwiczki, którymi przeszłabym w Masterchefie (a przynajmniej lubię tak myśleć). Danie jest BARDZO niedietetyczne:

1 poledwica wieprzowa
1 opakowanie wędzonych plastrow boczku
1 (200g) opakowanie moreli suszonych
200g suszonych pomidorow (suchych albo z zalewy)
1 kieliszek brandy, koniaku albo whisky
300ml smietanki 30%
Maslo
Sol i pieprz
Wykalaczki

1. Przygotuj wszystkie skladniki. Poledwice pokroj na ~5 centrymetrowe kawalki (grubosc = szerokosc plastra boczku). Owin kazda czesc plastrem boczku i zlacz wykalaczka.

Osobno drobno posiekaj morele i pomidory, wsyp je do jednej miski.

Nagrzej piekarnik do 170 stopni.

2. Na duzej patelni rozgrzej maslo. Kiedy sie spieni, ale jeszcze nie zacznie spalac, poloz na patelni poledwiczki (maja wygladac jak walce, na boku ktorych jest boczek), tak by mieso stalo bezposrednio na patelni. Kiedy mieso zacznie brazowiec (~po 5-7 minutach) przewróc je na druga strone i powtorz proces.

UWAGA: nie ukladaj poledwiczek bardzo ciasno na patelni, zeby nie zaczely sie dusic.

3. Kiedy obie strony poledwiczek beda ladnie brazowe, wylej na nie kieliszek alkoholu i podpal. Kiedy plomien zniknie, przeloz flambirowane poledwiczki do naczynia zaroodpornego (znowu postaw pionowo) i wsadz do piekarnika na maksymalnie 13 minut.

4. W tym czasie na to, co zostalo na patelni, wsyp morele z pomidorami. Podsmazaj 5 minut, po czym zmniejsz ogien na niski i wlej smietanke. Sos bedzie gotowy, kiedy smietanka przybierze gleboki brazowy odcien. Mozesz dodac jeszcze 2 lyzki masla dla dodatkowych pysznosci (i kalorii, ale kij).

5. Serwuj poledwiczki polane sosem, najlepsze sa zaraz po przygotowaniu.
It's not the end of the world, but you can see it from here.

Awatar użytkownika
Kruffachi
sekretarz generalny
Posty: 1833
Rejestracja: 05 grudnia 2013, 21:42
Lokalizacja: Drugie Lewo
Kontaktowanie:

Re: Gotuj z literką

Post autor: Kruffachi » 18 stycznia 2018, 14:41

No to teges, ponieważ przeszło Test Współy, więc chyba się nadaje do podania dalej "żeby nie zginęło". Zaznaczam, że to był eksperyment, więc nic nie stoi na przeszkodzie, żeby eksperymentować dalej. Wygląda na to, że pozycja antyprzeziębieniowa i rozgrzewająca na zimowe dni.

Zupa Niby Że Azjatycka

1. Szponder wołowy z kością - nie sprawdziłam, ile to było wagowo, ale takie trzy klocki miałam.
2. Dwie duże marchwie.
3. Por.
4. Słoiczek pędów bambusa.
5. Opakowanie grzybków mun.
6. Słoik kukurydzy.
7. Słodki sos chili.
8. OK. 1/2 szklanki soku z kiszonej kapusty (zakładam, że może być kimczi, pewnie nawet lepiej, ale nie miałam i nie przepadam. W każdym razie chodzi o tę kiszoną kwaśność).
9. 2 łyżeczki koncentratu pomidorowego.
10. Sól, pieprz, curry, imbir (mielony), gałka muszkatołowa.
11. Sos sojowy.

Najpierw myślałam, żeby mięso podsmażyć, ale się za długo rozmrażało, więc wrzuciłam do gara surowe. I tak się gotowało bez niczego, aż nie wyszły szumowiny. Jak już wyszły, dodałam pokrojoną w talarki marchew i pora - biała część w kawałeczki, zieloną po prostu do gara z zamiarem późniejszego wyłowienia. Potem, jak mi się wywar nieco jeszcze oczyścił, dolałam sosu sojowego (nie za dużo, tak ze dwa chlupnięcia) i resztę warzyw (w tym trzy posiekane ząbki czosnku) oraz koncentrat. Dałam się temu razem jeszcze pogotować jakieś pół godziny i zaczęłam doprawiać. Co oznacza dodanie po prostu reszty składników w kolejności, której nie pamiętam, a potem stwierdziłam, że za mało czosnku, więc dałam jeszcze dwa ząbki, ale już rozgniecione nożem. I tyle. Powinno być głównie kwaśno-ostre ze słodyczą z kukurydzy i ziemistością z grzybków i kostki.

Obrazek
Jestem konfundującą fajerą w stuporze.

Dzień z życia admina (dziękuję)

Skrót do Regulaminu
Po dłuższym namyśle wszystko jest jak kiełbaska.

ODPOWIEDZ