UWAGA! W PRZYPADKU PROBLEMU Z LOGOWANIEM NALEŻY WYCZYŚCIĆ CIASTECZKA WITRYNY!



Tytuł Tekstu Września otrzymało "Jak [nie] zostać bohaterem" - GRATULUJEMY! :D

Ostatnio oglądane

Czy ostatnio leci coś fajnego w kinie? A może widziałeś fajny film?
Awatar użytkownika
pierdoła saska
Posty: 1406
Rejestracja: 08 listopada 2011, 13:09
Kontaktowanie:

Re: Ostatnio oglądane

Post autor: pierdoła saska » 06 sierpnia 2015, 20:37

"Sens życia oraz jego brak" obejrzany. Jeśli chcecie trochę przyjemnego kina, to polecam :) Bardzo, bardzo sympatyczny film o odnajdywaniu siebie i dorastaniu. Z dystansem, przymrużeniem oka i fruwającą refleksją. Zaczynam coraz bardziej lubić węgierskie kino :3
Marša: właśnie mnie naszło, że mam świat pełen singli
Søren: tak to jest jak za pisanie się bierze stary kawaler xD bo na starą pannę to się nie zachowujesz

Obrazek

CARPE SCHABOWY! twitter ° instagram ° facebook ° marszowickie pola

Awatar użytkownika
Ag.
Posty: 117
Rejestracja: 05 czerwca 2015, 19:24
Lokalizacja: Warszawa
Kontaktowanie:

Re: Ostatnio oglądane

Post autor: Ag. » 08 sierpnia 2015, 13:01

"The Age od Adaline"

Wydał mi się taki zbędny ten film. Totalnie zwykły romans, tyle z lekkim wątkiem paranormalnym, który nie został w najmniejszym stopniu wykorzystany. Wg mnie niewystarczająco zaznaczono, jak ciężkie Adaline ma życie plus całkowicie ominięto moment, gdy zdradza swoją tajemnicę – bardzo to słabe moim zdanie zagranie, właśnie w tym miejscu powinni jakieś emocje pokazać, a nie *ciach* do następnej sceny. Więc część fantastyczna tego filmu nijaka.

Jeśli chodzi o część romansową, to mnie po prostu irytuje ten typ faceta – taki namolny, niby żartobliwie stosuje szantaż emocjonalny (no chodź ze mną na randkę, bo jak nie, to nie zrobię tej ważnej dla twojej pracy rzeczy… wiem, że nie mówi na serio, ale nie lubię tego typu przekomarzań), a jak bohaterka nie odbiera telefonu to idzie pod jej dom, wyciągając adres od współpracowników. Dla mnie to nie jest urocze, tylko irytujące – jak nie odbiera telefonów, to najwyraźniej nie chce z tobą gadać, daj jej spokój (zwłaszcza że widzieli się parę godzin temu… srsly…).

A poza tym taki romans instant – ledwo się poznali, a już się kochają. To też dla mnie było jakoś słabo pokazane, czemu Adaline akurat jemu postanowiła zdradzić tajemnicę, a nie komuś innemu. Jakiś za mało rozwinięty ten wątek.
Trochę jeżozwierz, trochę być może Asperger, trochę pisarzyna.

Awatar użytkownika
Siemomysła
Posty: 900
Rejestracja: 25 listopada 2013, 18:37
Lokalizacja: Druga gwiazda na prawo i prosto aż do rana
Kontaktowanie:

Re: Ostatnio oglądane

Post autor: Siemomysła » 09 sierpnia 2015, 12:45

Świeżo po przeczytaniu książki, obejrzałam sobie adaptację "Piekła pocztowego". Bardzo lubię :3 Po prostu uwielbiam film, które mi tak pięknie pokazują miasto, które sobie wyobrażam, sekary, stroje Straży, VETINARIEGO! <3 Perfekcyjnie!
Jednocześnie nasunęło mi się sporo myśli na temat tego, jakich zmian dokonują twórcy scenariuszy i dlaczego to robią. Oczywiście rozkmin, że książka i film operują zupełnie innymi środkami było wiele, ale to ciągle do mnie wraca, że książka może być subtelniejsza, w książce jest więcej miejsca, więcej czasu na prezentację bohaterów, książka ma te wszystkie uniesione brwi, zmrużone oczy i inne wyrazy twarzy, które w filmie byłyby tylko głupimi minami - niewiarygodnymi i teatralnymi. Film musi zatem wzmacniać emocje inaczej. I pewno dlatego w filmie Moist dostał od Adory w twarz, choć w książce panna Dearhart nie pozwalała sobie na takie gesty.
Trudno zainteresować żonatego mężczyznę i znaleźć czas na czytanie książek
[Stokrota]
Ale jest za późno, zawsze było, zawsze będzie za późno.
[Dr Manhattan]
I niech nikt nie odejdzie skrzywdzony!
[Red Shoehart]

Awatar użytkownika
pierdoła saska
Posty: 1406
Rejestracja: 08 listopada 2011, 13:09
Kontaktowanie:

Re: Ostatnio oglądane

Post autor: pierdoła saska » 10 sierpnia 2015, 07:58

Ag. pisze:"The Age od Adaline"
a ja przyznać muszę, ze mi się toto nawet bardzo podobało, tylko szybko musiałam się przestawić na myślenie "oglądam bajkę, to jest bajka i rządzi się swoimi prawami, więc rachunek prawdopodobieństwa idzie robić to na zielonym i w ogóle wszyscy sa dobrzy (stalker, nie, skund, wcale nie ino zakochany) i tak dalej". Co nie było jakieś trudne, bo o ile pamiętam to w kinach szło gdzieś w okolicy "Kopciuszka" i "Into the woods", więc siłą rozpędu się dało xD Bo faktycznie jak się na to spojrzy na serio, to chwilami brrrr xD
A swoją drogą jakoś najbardziej z filmu utkwiły mi w głowie fryzury. Wspomnienia Adaline pięknie pokazują, jak się kobieca moda w kwestii układania włosów zmieniała :D
Marša: właśnie mnie naszło, że mam świat pełen singli
Søren: tak to jest jak za pisanie się bierze stary kawaler xD bo na starą pannę to się nie zachowujesz

Obrazek

CARPE SCHABOWY! twitter ° instagram ° facebook ° marszowickie pola

Awatar użytkownika
pierdoła saska
Posty: 1406
Rejestracja: 08 listopada 2011, 13:09
Kontaktowanie:

Re: Ostatnio oglądane

Post autor: pierdoła saska » 10 sierpnia 2015, 22:39

Na świeżo o "Z dala od zgiełku".
Zatem jest niedźwiedź, jeleń i ślimak i jest kobieta... ok, jest pasterz, pan ziemski i wojskowy, ale ten ostatni pozostanie w mej pamięci ślimakiem i tyle. I wszyscy mają coś ze spojówkami, bo oczy szklą się im jak w dobrej bolywoodzkiej produkcji, ale poza tym jest sielsko, widokowo, ciepło, trochę człowiekiem szarpało komu tu sprzyjać, tu obudzono lęk, a co mi się w filmie bardzo podobało, to że na sceny, które mógłby zakłócić za bardzo stonowaną atmosferę filmu spuszczano zasłonę niedomówienia. Wiemy, że się odbyły, wiemy jaki jest ich skutek, ale pozostawiono postaciom prawo do prywatności.
Poza tym ja mam słabość do filmów kostiumowych i nie zamierzam się jej wypierać, a tu jeszcze tak ładnie aktorów wybrali (a Tom Sturridge zaczyna mi się kojarzyć tylko z jednym typem postaci, co jest pewnikiem niesprawiedliwe, bo tak naprawdę widziałam go w dwóch filmach, ale póki co skojarzenia są silne).
Marša: właśnie mnie naszło, że mam świat pełen singli
Søren: tak to jest jak za pisanie się bierze stary kawaler xD bo na starą pannę to się nie zachowujesz

Obrazek

CARPE SCHABOWY! twitter ° instagram ° facebook ° marszowickie pola

Awatar użytkownika
pierdoła saska
Posty: 1406
Rejestracja: 08 listopada 2011, 13:09
Kontaktowanie:

Re: Ostatnio oglądane

Post autor: pierdoła saska » 14 sierpnia 2015, 11:22

Byłam wczoraj na "Dzikich historiach" i nie wiem. To faktycznie jest jak sześć małych filmów w jednym. Nie splecionych ze sobą, a jeden po drugim, zupełnie jak antologia na ekranie. Jedne podobają się bardziej inne mniej, mianownikiem jest to, że komuś w końcu przepalają się bezpieczniki i się dzieje się. Film jest utytułowany i dwa pod-filmy podobały mi się bardzo, jeden mnie zmęczył, trzy są gdzieś pomiędzy - no nie do końca było to tym, co tygryski lubią najbardziej. :)


ps ktoś z wroc nie chce się w przyszłym tygodniu przejść na http://www.kinonh.pl/film.do?id=11490 :)?
Marša: właśnie mnie naszło, że mam świat pełen singli
Søren: tak to jest jak za pisanie się bierze stary kawaler xD bo na starą pannę to się nie zachowujesz

Obrazek

CARPE SCHABOWY! twitter ° instagram ° facebook ° marszowickie pola

Awatar użytkownika
Kimchee
Posty: 197
Rejestracja: 08 stycznia 2014, 18:26
Kontaktowanie:

Re: Ostatnio oglądane

Post autor: Kimchee » 14 sierpnia 2015, 12:01

Marša pisze:Na świeżo o "Z dala od zgiełku".
Mnie się film podobał, też mam słabość do kostiumowych, ale... Książki nie czytałam (a poczytałabym sobie ;)) i nie wiem ile było tam materiału fabularnego, jednak nie mogę pozbyć się wrażenia, że to powinien być serial. Bo tak mamy wszystko upakowane w 2-godzinnym filmie, oprzeć co miałam wrażeniu, że za każdym razem kiedy bohaterka poznaje faceta, on w następnej scenie jest już w niej śmiertelnie zakochany. Wszystko działo się tak szybko, a ja lubię powolne snucie historii.

Awatar użytkownika
Coffee
Posty: 179
Rejestracja: 28 marca 2013, 12:45

Re: Ostatnio oglądane

Post autor: Coffee » 17 sierpnia 2015, 20:50

Wyszłam właśnie z Fantastic 4. Dawno się tak na filmie nie bawiłam, chociaż twórcy chyba nie traktowali tego filmu w ten sam komediowy sposób co ja. Moje serce zdecydowanie podbił sobie główny antagonista, który w pierwszym akcie jakoś nie potrafi domknąć ust, ale nie stanowi to problemu, bo w trzecim cała jego charakteryzacja polega na wsadzeniu mu wazonu na łeb.
Film na wieczór żenady tak bardzo.
It's not the end of the world, but you can see it from here.

Awatar użytkownika
Ag.
Posty: 117
Rejestracja: 05 czerwca 2015, 19:24
Lokalizacja: Warszawa
Kontaktowanie:

Re: Ostatnio oglądane

Post autor: Ag. » 18 sierpnia 2015, 17:51

Marša pisze:oglądam bajkę, to jest bajka i rządzi się swoimi prawami, więc rachunek prawdopodobieństwa idzie robić to na zielonym i w ogóle wszyscy sa dobrzy (stalker, nie, skund, wcale nie ino zakochany) i tak dalej".
Małż właśnie stwierdził, że ten film jest jak od Disneya, jak się to ogląda jako bajkę to się podoba. Widać ja nie byłam w bajkowym klimacie zupełnie :/ Jemu się podobało.

Coffee, dzięki za polecankę na wieczór żenady, na pewno sięgnę :D
Trochę jeżozwierz, trochę być może Asperger, trochę pisarzyna.

Awatar użytkownika
Bofur
Fraa
Posty: 35
Rejestracja: 03 stycznia 2014, 17:42
Kontaktowanie:

Re: Ostatnio oglądane

Post autor: Bofur » 18 sierpnia 2015, 18:28

Jakby brakło jeszcze na ten wieczór żenady tytułu, to zasunę może i klasykiem już, ale za to skutecznie żenującym na tak wielu poziomach: Terminator 3. xD Wczoraj obejrzałam i dziś aż mi kręgosłup od tego pękł. xD Jestem pewna, że ból pleców od rana to przez ten film! :P
Obrazek

Awatar użytkownika
rumianek
Posty: 21
Rejestracja: 17 sierpnia 2015, 20:14

Re: Ostatnio oglądane

Post autor: rumianek » 18 sierpnia 2015, 23:51

Gwiezdne Wojny :) wstyd się przyznać - nie widziałam do tej pory. Jakoś mnie ta "starłors-mania" ominęła szerokim łukiem i w ramach buntu przeciw ogólnemu pędowi, nie obejrzałam żadnej części. Nadrabiam i nie żałuję. Wciągnęło mnie po czubek nosa :)

Awatar użytkownika
katedra
Posty: 18
Rejestracja: 03 stycznia 2016, 12:29
Kontaktowanie:

Re: Ostatnio oglądane

Post autor: katedra » 03 stycznia 2016, 12:41

Notka pochodzi bezpośrednio z mojego blogu na FilmWebie, więc za ewentualne błędy przepraszam.

Synalek (1993)

Ma swoje słabe momenty, zwłaszcza jeżeli chodzi o studium psychozy (wątpliwy i dość mało wiarygodne objawienie psychopatii o Henry'ego, ale usprawiedliwiam to wymogiem fabularnym), momenty budujące napięcie (dość toporne szarże Culkina, który momentami wpada w groteskowe otępienie) i zalicza parę wpadek gatunkowych (powtarza schematy).
Mimo to, Synalek to nadal kawał porządnego thrillera. Obsadzenie głównych ról dzieciakami zmieniło bardzo wiele. Dzięki temu ostatnia scena uświadomiła jak dobry to film. Odpowiednia dramaturgia, odpowiednia stawka (życie matki), walka na skale na śmierć i życie i dzieciaki o silnych charakterach.
To taki Home Alone z Kevinem na prochach, który wita gości zabójczymi zabawkami. Kolejne harce są fajnie stopniowane i prawdziwe oblicze Henry'ego zostaje ukazane z wyrafinowaniem. Zupełnie tak samo postępuje dzieciak.
Kawał dobrego kina i oryginalnego kina

7/10

Przedstawiamy Feeblesów (1989)

Nie przestaje mnie zaskakiwać Jackson i jego niezależne produkcje sprzed lat. Kolejny obok Martwicy mózgu, który mógłby być dzieckiem Tromy.
Groteskowe i przegięte Muppety na haju. Galeria odpychających, lecz interesujących postaci, brud, smród i masakra w tle, a wszystko przy dźwiękach całkiem zręcznie nagranych partii muzycznych.
Wszystkie te lalki, pacynki i gumowe stwory są świetnie zrobione. Brzydko i paskudnie, ale czuć, że Jackson ręcznie robił każdego potworka na planie.
Może zabrakło nieco więcej światła w zdegenerowanym, zakulisowym świecie wielkiego show telewizyjnego, ale prawdopodobnie o takie przegięcia chodziło.
Masakra na końcu do piosenki o sodomii ma coś w sobie poetyckiego.

7/10

Pod skórą (2003)

UWAGA NA SPOJLERY!

Opinia bez ładu i składu, bo ciężko ustosunkować się do filmu, o którym praktycznie nic nie wiadomo i którego rdzeniem kręgowym są sceny trwające po kilka minut np. siedzenie w samochodzie. Jest to jakiś pomysł na kino, ale spod znaku "wqurwiania widza".
Nieznajoma, prawdopodobnie kosmitka, przybyła na Ziemię. Przybrawszy ludzką postać kobiety, rozpoczęła polowanie. Niczym modliszka poluje na samotnych mężczyzn, uprawia z nimi seks, a potem ich zabija. Nie wiadomo w jakim celu, wiadomo, że giną jedynie ci odciągnięci od stada, najsłabsi, najbardziej samotni.
Po zbliżeniu z porażonym chorobą człowiekiem następuję w niej dziwna przemiana. Zaczyna oswajać się z emocjami, z ciałem, z planetą Ziemią i jej skarbami: ciastem, własnym odbiciem w lustrze, dotykiem drugiej osoby.
Niestety nie jest to pożądane podczas jej misji. Wykonujący brudną robotę pomagier na motocyklu, podąża w ślad za nieznajomą i wykańcza jej kochanków (?)/ pozbywa się ich ciał(?). Wypuszczony przez nią kaleka również zostaje zabrany przez motocyklistę. Wtedy decyduje się ona uciec przed konsekwencjami, uciec przed swoją naturą.
Poznaje kolejnego mężczyznę, z którym przeżywa "pierwszy raz", prawdziwy, bez śmierci, bez spacerowania po błocie/smole/płynnym asfalcie.
Niestety nie jest jej dane cieszyć się wolnością. Dopada ją w lesie zwyrol, próbuje zgwałcić (na własne życzenie, bo mogła nie trąbić na niego i nie szukać go celowo), jednak w tym momencie jej powłoka cielesna nie wytrzymuje i pęka.
Zdekonspirowana zostaje polana benzyną i podpalona. Umiera patrząc na własną powłokę i spadające płatki śniegu.
Tak brzmi fabuła pozbawiona artyzmu i dłużyzn fabularnych. Nie brzmi to jak film 2 godzinny, raczej jak eksperymentalna krótkometrażówka. Widać to szczególnie w trakcie scen przedłużanych na siłę. Spojrzenia w lustro trwają nienaturalnie długo, ujęcia ze spacerującymi Szkotami ciągną się w nieskończoność, a kolejne zabójstwa (?) pozostają mniej więcej w takim samym schemacie.
Nie żebym się nudził, ale film mógłby być skrócony o połowę. Zwłaszcza, że jest to film mocno artystyczny, surrealistyczny i odrealniony. Takie filmy nie powinny mieć długiego metrażu, bo zwyczajnie męczą. A mają czym męczyć.
Jedni uznają niedomówienia i ogólniki to za enigmatyczność i niesamowity plus, dla mnie to zwyczajne olanie scenariusza i postawienie na interpretację widzów.
Jedni będą zachwycać się artystyczną otoczką, dla mnie to chodzenie po smole to zwyczajne bicie piany, które można było ująć w krótkim teledysku lub niedługim filmiku.
Jedni stwierdzą, że napięcie było budowane mistrzowsko, ja uznaję je za szczątkowe, a potencjał na kino grozy z jajem - zmarnowany.
Nie wiem, być może ten meta horror/thriller uznawany jest w wielu kręgach za film roku 2013. Dla mnie to zwyczajnie zmarnowany potencjał. Ok, wyróżnia go artyzm i bez niego stałby się nudnawym slasherem, ale przynajmniej dałby radę z metrażem. Chociaż i tak film wpada czasem w schematy i dość przewidywalne klisze - nagłe poznanie własnego ja, zmiana roli ofiary i myśliwego.
Takie rzeczy na deski teatru, nie do kina, gdzie widz szuka emocji. Tu ich nie znalazłem, bo ciężko cokolwiek odnaleźć, gdy reżyser atakuje oczy kadrami nasączonymi środkiem nasennym.
Żeby nie być malkontentem: podobały mi się sceny erotycznej zabawy w modliszkę i ofiarę, scena na plaży i spotkanie kaleki fajnie podkreślało nieludzką stronę nieznajomej. I mimo tego swojego usypiającego tempa - hipnotyzujący, w jakiś dziwny, niejednoznaczny sposób.
Tak prawdopodobnie wyglądałby film Haneke, gdyby spróbował saj faj.
Wolałbym, aby w filmie dominował erotyzm, a nie artyzm, przynajmniej dałoby się wtedy wytrzymać te niecałe dwie godziny.

3/10

ODPOWIEDZ