UWAGA! W PRZYPADKU PROBLEMU Z LOGOWANIEM NALEŻY WYCZYŚCIĆ CIASTECZKA WITRYNY!


Tytuł PROZY LIPCA
zdobyło ZAWSZE NA ZACHÓD autorstwa Coffee.

Serdecznie gratulujemy! :D

Ekranizacje książek - które dobre, które złe?

Czy ostatnio leci coś fajnego w kinie? A może widziałeś fajny film?
Awatar użytkownika
Maradine
Posty: 795
Rejestracja: 15 lutego 2011, 16:31
Lokalizacja: Elantris
Kontaktowanie:

Ekranizacje książek - które dobre, które złe?

Post autor: Maradine » 21 lutego 2012, 21:03

Ekranizacje książek wiążą się często z mieszanymi uczuciami. Jeśli książka jest dobra, a dowiadujemy się o nadchodzącym filmie, przychodzi zastanowienie, czy przypadkiem reżyser i reszta ekipy nie zepsują naszego ulubionego czytadła.

Kilka pytań:
Czy zdarzyło wam się stwierdzić, że ekranizacja jest lepsza?
Gorsza? Co konkretnie to sprawiło? Brak jakichś elementów? Źle dobrani aktorzy?
Czy myślicie, że nakręcenie serialu zamiast filmu jest dobrym rozwiązaniem?(patrz Gra o Tron)

Oczywiście zarzućcie też jakimiś tytułami i autorami :)

A ja może zaproponuję na początek coś powszechnie znanego - "Władca Pierścieni", "Harry Potter".

W tym pierwszym przypadku dosyć ciężko mi to przyznać, ale chyba skłaniam się do stwierdzenia, że filmy były lepsze. Dlaczego? Opisy pana Tolkiena mnie zabijały, kiedy to czytałam, co i rusz zatrzymywałam się na jakichś fragmentach i zniechęcałam. To było dosyć dawno temu, tak więc chyba musiałabym wrócić do tej lektury, żeby stwierdzić to na sto procent i na chwilę obecną, jednak... Coś mi się wydaje, że jednak filmy przemówiły do mnie bardziej.

Harry Potter - tu z kolei sytuacja odwrotna. Czytałam serię kilka razy i za każdym mi się podobała. Filmy... cóż, już na czwartej części się zawiodłam nieco - brakowało pewnych wydarzeń i postaci, a także było parę zamienionych. Dalej szósta ekranizacja była jak dla mnie największą porażką. Sama nie wiem, dlaczego, ale właściwie książka też jest moją najmniej ulubioną z serii. Za to uważam, że trzy pierwsze są warte obejrzenia i najlepsze. Te dzieciaki są tam jeszcze takie lekko niezorientowane co i jak, jest więcej tajemnicy, więcej życia, jakby. Ostatnia, podzielona na dwie części, chyba produkowana lekko na siłę. Zbyt dużo dziwnych stylizacji, a i bohaterowie w pewnych sytuacjach zachowują się dziwnie. Choć w sumie... druga część tej siódemki była chyba lepsza. No ale to i tak już koniec :)
Obrazek

Awatar użytkownika
Kanterial
Człowiek Kompromitacja
Posty: 1450
Rejestracja: 26 listopada 2011, 00:36
Lokalizacja: Torgau

RE: Ekranizacje książek - które dobre, które złe?

Post autor: Kanterial » 24 lutego 2012, 22:22

Eragon... Muł i wodorosty... A książka tez do duszy >____< No, w każdym razie ekranizacja.... Taaaak, eghem, słaba.
dahin ist mein Glanz und mein Vertrauen auf den Herrn

Awatar użytkownika
Maradine
Posty: 795
Rejestracja: 15 lutego 2011, 16:31
Lokalizacja: Elantris
Kontaktowanie:

RE: Ekranizacje książek - które dobre, które złe?

Post autor: Maradine » 25 lutego 2012, 12:01

O tak, ekranizacja Eragona to makabra xD Mnie najbardziej nie bolało nawet to, że brakowało tam tego "czegoś", miecz był niedopasowany kolorystycznie, a ostatnia bitwa wyglądała sztucznie, ale to, że jako Eragona dali chyba najgorszego aktora na świecie. No błagam, przecież on w książce był brunetem D: Tak samo Arya - ruda elfka? No błagam...
Jedyne plusy - Murtagh był dobry xD. Wyszedł im też smok, nie wyglądał sztucznie, jak na przykład w serialu "Merlin".
Obrazek

Awatar użytkownika
Kanterial
Człowiek Kompromitacja
Posty: 1450
Rejestracja: 26 listopada 2011, 00:36
Lokalizacja: Torgau

RE: Ekranizacje książek - które dobre, które złe?

Post autor: Kanterial » 25 lutego 2012, 14:23

Muuuuuuhuhuhuurtaaaaś Yhyhy.

No, żeby nie było, ze spamię... Świetna jest ekranizacja Trylogii Bourne'a pana Ludlama! Polecam!
dahin ist mein Glanz und mein Vertrauen auf den Herrn

Awatar użytkownika
giiuseppe

RE: Ekranizacje książek - które dobre, które złe?

Post autor: giiuseppe » 01 marca 2012, 19:37

Pamiętam, że kiedyś zaczytywałem się "Serią Niefortunnych Zdarzeń" L. Snicket'a, ale kiedy przyszedł do nas film to się strasznie rozczarowałem, nie podobało mi się, że aktorzy w ekranizacji tej powieści wygladali mało inteligentnie, a w książce zostali przedstawieni jko elita. Ważne aspekty powycinali, pozmieniali cześć wydarzeń, a w ogóle film kończy sie strasznym niedopowiedzeniem. Ale na przykład serial "Pamiętniki Wampirów"(możecie się śmiać:)) jest w ciekawy sposób zrobionym serialem, widać, że nie żałowali pieniędzy, bo każdy detal przedstawiony w książce tu zajmuje parę odcinków. Książka tak samo ciekawa, chociaż pod koniec, wydaje mi się trochę naciągana. Teraz ma wyjść podobno nowa część, ale dla mnie to juz przesada. Chyba cztery tomy wystarczyły. Ale lepszym filmem niż książką rzeczywiście był "Władca Pierścieni", ale może dlatego, że Tolkien pisał w staroalgienszczyźnie?

Awatar użytkownika
habitet

RE: Ekranizacje książek - które dobre, które złe?

Post autor: habitet » 13 marca 2012, 18:53

Jedną z gorszych ekranizacji widziałam to film na podstawie książki Cornelii Funke ("Atramentowe Serce"). Nie była to kwestia źle dobranych aktorów, chociaż dziwię się, że pisarka nie dopilnowała takich szczegółów, jak to, że jej bohater w lekturze miał rude włosy, a w filmie blond. Ale to szczegóły. Tak czy siak, co mnie najbardziej zabolało, to fakt, że akcja była zupełnie zmieniona. Wszystko było opacznie nakręcone, niepokolei. Nie dziwię się, że nie nakręcili drugiej części. Z kolei, najlepszą ekranizację książki, jaką do tej pory widziałam to "Biały Oleander" lub... trudno mi się do tego przyznać, ale Zmierzch nie był źle nakręcony. Gdyby nie to, że ma taką reklamę jestem pewna, że byłby to jeden z bardziej lubianych filmów, prócz żałosnych nastolatek zakochanych w Pattinsonie.

Awatar użytkownika
pierdoła saska
Posty: 1406
Rejestracja: 08 listopada 2011, 13:09
Kontaktowanie:

RE: Ekranizacje książek - które dobre, które złe?

Post autor: pierdoła saska » 15 marca 2012, 18:43

Maradine pisze: A ja może zaproponuję na początek coś powszechnie znanego - "Władca Pierścieni", "Harry Potter".

W tym pierwszym przypadku dosyć ciężko mi to przyznać, ale chyba skłaniam się do stwierdzenia, że filmy były lepsze. Dlaczego? Opisy pana Tolkiena mnie zabijały, kiedy to czytałam, co i rusz zatrzymywałam się na jakichś fragmentach i zniechęcałam. To było dosyć dawno temu, tak więc chyba musiałabym wrócić do tej lektury, żeby stwierdzić to na sto procent i na chwilę obecną, jednak... Coś mi się wydaje, że jednak filmy przemówiły do mnie bardziej.
Jeny, a ja żyłam w przeświadczeniu, że to tylko ja mam takie podejście. Nie twierdzę, że filmy są ósmym cudem świata, doskwiera mi brak niektórych scen, a brak powrotu do Shire smuci mnie szalenie, ale jeśli porównywać to co jest zarówno w filmie jak i w książce, to... Czytałam trylogię jakieś 10 lat temu (relatywnie późno po to sięgnęłam) i przeszłam przez to raz dwa, podobało mi się i w ogóle, ale jak w ostatnich latach wracałam do ulubionych fragmentów, to chwilami sposób narracji był dla mnie tak z gruba ciosany, że tylko głód słowa pisanego sprawiał, że nie sięgałam po DVD z filmami x]


Z takich przypadków szczególnych, kiedy ekranizacja i książka są równie genialne, to jest „Autostopem przez Galaktykę”, ale porównywać należy nie film kinowy z 2005 roku ale sześcioodcinkowy serial nakręcony przez BBC we wczesnych latach osiemdziesiątych. Chyba wolę książkę, ale to tylko z sentymentu, bo serial był bardzo wierny i świetnie mi się go oglądało xD
Jeśli jednak porównywać z filmem z 2005... Boru liściasty zabierzcie ode mnie to coś. Film znaczy się. Jako wielka fanka twórczości pana Adamsa chwilami bardzo cierpiałam oglądając toto. ;___;
Marša: właśnie mnie naszło, że mam świat pełen singli
Søren: tak to jest jak za pisanie się bierze stary kawaler xD bo na starą pannę to się nie zachowujesz

Obrazek

CARPE SCHABOWY! twitter ° instagram ° facebook ° marszowickie pola

Awatar użytkownika
Anelin

RE: Ekranizacje książek - które dobre, które złe?

Post autor: Anelin » 05 kwietnia 2012, 17:37

A czytał ktoś może "Śniadanie u Tiffaniego"

Tutaj ekranizacja wygrywa z książką bez dwóch zdań. Co właśnie jest rzadkością, bo własnie to ksiązki chwytają mnie za serce, a już filmy są zazwyczaj tylko dopełnieniem i namiastką tego co spotykamy czytając dzieło.

Awatar użytkownika
Miiracle

RE: Ekranizacje książek - które dobre, które złe?

Post autor: Miiracle » 07 kwietnia 2012, 18:21

A serial Miecz prawdy, ktoś oglądał? Nie jest dokładnie oparty na książce, sporo zostało zmyślone lub przeinaczone, a mimo to jest świetny. Całość ma jakieś 40 odcinków i naprawdę warto obejrzeć. Chociażby dla samego aktora i widoków :3
A książka? Cóż, wszystkich części nie przeczytałam, ale, jak to w książce, opisy były jednak pełniejsze. I ciężko mi w sumie ocenić, które co o tym tytule było lepsze.

Awatar użytkownika
Maradine
Posty: 795
Rejestracja: 15 lutego 2011, 16:31
Lokalizacja: Elantris
Kontaktowanie:

RE: Ekranizacje książek - które dobre, które złe?

Post autor: Maradine » 09 czerwca 2012, 20:53

Ja oglądałam kawałek serialu Miecz Prawdy, nawet wydawało mi się, że wszystkie odcinki, ale skoro mówisz, że było ich 40, to pasuję xD Choć mimo wszystko muszę przyznać, że z ciekawości sięgnęłam po książkę. Na początku z rozpędu mi się podobała, jednak pewnego razu podczas wycieczki szkolnej kolega mi zabrał, poczytał, pożyczył... Nie oponowałam zbytnio, chyba dlatego, że zaczęła mnie lekko nudzić. Do tej pory nie wróciłam do prób czytania jej. Dlatego też serial uważam za bardziej udany, z tego co udało mi się obejrzeć :)
Obrazek

Awatar użytkownika
wołszebnik
Posty: 1106
Rejestracja: 03 czerwca 2012, 11:09
Lokalizacja: http://www.facebook.com/joanna.gadawska?ref=tn_tnmn
Kontaktowanie:

RE: Ekranizacje książek - które dobre, które złe?

Post autor: wołszebnik » 10 czerwca 2012, 18:49

"To nie jest kraj dla starych ludzi" - wiele osób będzie mnie chciało bić za tę opinię, ale ekranizacja miażdży książkę.
Lubię prozę McCarthy'ego, ale tej książki nie zdzierżyłam. Pierwszy błąd językowy znalazłam już na pierwszej stronie. Oczywiście do dziś nie mam pewności, czy jest to fatalne tłumaczenie (wydanie z Prószyńskiego, innego na razie nie ma), czy oryginał też zawiera takie wpadki. Z oryginałem niestety nie miałam styczności.

Za to film... mistrzostwo! Hipnotyzuje od pierwszego momentu.

Z fatalnych ekranizacji *naraża się bardziej* wymienię "Drive". Komu wpadła w łapki minipowieść, na podstawie której film powstał (czy raczej szkic powieści, według mej skromnej oceny), ten zauważy, że miniaturka jest improwizacją na temat wolności, na temat mitu kierowcy-samotnika tak mocno wrośniętego w amerykańską kulturę (znaczy się, ten mit tak wrósł). Zaś wszelkie elementy sensacyjne są tam tylko dodatkiem. Film to niestety odwraca. Szkoda. No i Gosling jest (w moim odbiorze) nie do zniesienia, książkowy Daley (tak, tak, w powieści jego nazwisko pada, choć na okładce napisano coś przeciwnego ;) ) zdecydowanie przebija kreację filmową.
A tymczasem w pewnym EL (acz z pewnością nie Dorado, zbyt ubogo tamże na to), gdzie prawowstecz:
Obrazek Acz wybaczmy demokracji, Orwell rzekł, wszak nie bez racji, że to w każdej delegacji,pod gajerkiem, przy korycie, pod krawatem, pcheł poszycie...
zbieżność nazw absolutnie przypadkowa

Awatar użytkownika
AlpenGold

Re: Ekranizacje książek - które dobre, które złe?

Post autor: AlpenGold » 19 lipca 2012, 21:35

Ja się wypowiem tylko co do Harry'ego Pottera, bo to chyba jedyna ekranizacja książki, którą czytałam. Tzn. zacznę od tego, ze przeczytałam 3 pierwsze części. Dalej tego nie trawię. Nie potrafię tego przejść. Nie wiem, za co tak wszyscy wychwalają panią Rowling. Mam do niej szacunek, zapisać tyle stron i wymyślić taką historię to nie lada wyzwanie i podziwiam ją za to. Jednak... Chyba tylko za to. Przede wszystkim nie podoba mi się język, jakim te książki zostały opisane. Wydaje mi się dziecinny. O ile podobało mi się to jako tako jak miałam dziewięć lat, to teraz wcale mnie nie interesuje. Za to filmy uwielbiam. Mogłabym je oglądać całymi dniami. Wyjątkiem jest tylko piąta część, inne mi się podobają. Być może wynika to z tego, że nie przeczytałam całej sagi i nie wiem, ile wydarzeń zostało pominiętych. Najpewniej tak. Ale filmy zawsze będą mi się podobać, a książki nie.
Teraz wszyscy wielcy fani pani Rowling mogą mnie hejtować. :D Przy mojej przyjaciółce wolę o tym nie wspominać zbyt często, bo okazuje się, że spojrzenie może jednak zabić... :P

ODPOWIEDZ