UWAGA! W PRZYPADKU PROBLEMU Z LOGOWANIEM NALEŻY WYCZYŚCIĆ CIASTECZKA WITRYNY!


Tytuł PROZY LIPCA
zdobyło ZAWSZE NA ZACHÓD autorstwa Coffee.

Serdecznie gratulujemy! :D

Wątek, którego nie znoszę

Wszystko o dobrych, lub nie, książkach, komiksach i wszelkim innym słowie pisanym.
Awatar użytkownika
Krin
Posty: 480
Rejestracja: 17 marca 2014, 16:03
Lokalizacja: nekromanckie pustkowie
Kontaktowanie:

Wątek, którego nie znoszę

Post autor: Krin » 07 lutego 2015, 19:40

Każdy z nas ma taki wątek, którego nie znosi i kiedy widzi go w czytanej przez siebie książce, dostaje piany na ustach, drgawek i ataków szału. Zakładam ten temat, ponieważ ciekawi mnie, jakich wątków nie znoszą inni i czy są pod tym względem podobni do mnie. Myślę też, że jest to doskonała okazja na przemyślenie tego tematu, jeśli ktoś nigdy jeszcze tego nie zrobił.
(Jeśli okaże się, że wszyscy nie znoszą tego samego, może się również okazać wskazówką. ;) )

Wątkiem, którego ja nie znoszę jest utrata pamięci przez głównego bohatera lub jakiegoś innego, którego lubię. Jeśli ją później odzyskuję to nie mam nic przeciwko. Może być to wtedy nawet fajne. Ale jeśli nie... mam ochotę kogoś zamordować. To dla mnie gorzej niż śmierć bohatera. Może jestem nienormalna, ale to dla mnie tak jakby go w ogóle nie było.
Żeby była jasność - zaliczam do tego również powrót do przeszłości na samym końcu powieści. Chyba tej formy nie lubię nawet bardziej niż normalnej amnezji np. na skutek urazu.

Wy możecie naturalnie wymienić więcej niż jeden wątek. ;)
" Człowiek ten, którego nazywano Kruczarzem, nadszedł od północy, od Białej Równiny. I to on powiedział nam w końcu, że tę nieprzyjazną ziemię stworzyli reptilianie - po to abyśmy nie zobaczyli podtrzymującej niebo kopuły i nie dowiedzieli się, że nasza planeta jest płaska, a nie okrągła, jak twierdziło NASA."
- Marszus, "Cała prawda o Białej Równinie"

Awatar użytkownika
szczepantrzeszcz
Posty: 213
Rejestracja: 07 lutego 2014, 12:52

Re: Wątek, którego nie znoszę

Post autor: szczepantrzeszcz » 07 lutego 2015, 21:44

Czytałaś Tożsamość Bourne'a - jeden z najgenialniej napisanych przypadków utraty pamięci?

Awatar użytkownika
Krin
Posty: 480
Rejestracja: 17 marca 2014, 16:03
Lokalizacja: nekromanckie pustkowie
Kontaktowanie:

Re: Wątek, którego nie znoszę

Post autor: Krin » 07 lutego 2015, 21:48

O ile wiem on traci na początku pamieć. Ja miałam na myśli, że gdzieś po dajmy np. połowie książki albo po dwóch tomach nagle ma totalną amnezję.
" Człowiek ten, którego nazywano Kruczarzem, nadszedł od północy, od Białej Równiny. I to on powiedział nam w końcu, że tę nieprzyjazną ziemię stworzyli reptilianie - po to abyśmy nie zobaczyli podtrzymującej niebo kopuły i nie dowiedzieli się, że nasza planeta jest płaska, a nie okrągła, jak twierdziło NASA."
- Marszus, "Cała prawda o Białej Równinie"

Awatar użytkownika
Shady
Posty: 49
Rejestracja: 12 lutego 2015, 14:26

Re: Wątek, którego nie znoszę

Post autor: Shady » 12 lutego 2015, 16:54

Ja na przykład nie lubię bardzo wątków romantycznych i erotycznych. Wpływają negatywnie na powieść i są nie potrzebne.

Awatar użytkownika
Kandara
Posty: 238
Rejestracja: 25 lipca 2012, 00:51

Re: Wątek, którego nie znoszę

Post autor: Kandara » 12 lutego 2015, 21:24

Ja bym prosiła uprzejmie o rozwinięcie tej kwestii. Bo tak się składa, że romanse i erotyka to cześć życia, a skoro życia, to także literatury. Dobry wątek romansowy czy erotyczny z pewnością nie zaszkodzi powieści, a nawet może mieć zbawiennym wpływ na "uczłowieczanie" postaci. No, chyba, że nie jest dobry, wtedy faktycznie może wpłynąć niekorzystnie na całość.
Obrazek Księżycowa weno, działaj!

Awatar użytkownika
gantzerek
Posty: 77
Rejestracja: 19 marca 2012, 11:38
Lokalizacja: Kraków
Kontaktowanie:

Re: Wątek, którego nie znoszę

Post autor: gantzerek » 14 lutego 2015, 14:56

Krin pisze: Wątkiem, którego ja nie znoszę jest utrata pamięci przez głównego bohatera lub jakiegoś innego, którego lubię. Jeśli ją później odzyskuję to nie mam nic przeciwko. Może być to wtedy nawet fajne. Ale jeśli nie... mam ochotę kogoś zamordować. To dla mnie gorzej niż śmierć bohatera. Może jestem nienormalna, ale to dla mnie tak jakby go w ogóle nie było.
Wydaje mi się, że umiejętne wykorzystanie utraty pamięci (albo świadomości w kluczowych momentach) może mieć wstrząsający efekt i wywrócić fabułę do góry nogami. Od zamysłu i umiejętności piszącego zależy, czy to wyjdzie powieści na dobre, czy złe. Z takiego punktu można np. wyjść do tego, czego ja poszukuję w literaturze, czyli odkrywanie siebie i docieranie do prawdy o sobie.
MrTank pisze:Ja na przykład nie lubię bardzo wątków romantycznych i erotycznych. Wpływają negatywnie na powieść i są nie potrzebne.
Również podpinam się pod pytanie Kandary. Rozumiem, że twoja niechęć do takich wątków może wynikać z proklamowanej przez Ciebie aseksualności, jednakże nie bardzo kupuję stwierdzenia, że intymność jest powieści niepotrzebna.

Podobnie jak Kand, uważam że seks i romantyczne uczucia są dosyć istotne. Balansują na styku tego, czym jest człowiek i jak sam siebie wyobraża, że jest zarówno samoświadomym, inteligentnym bytem jak i zwierzęciem, ze swym zwierzęcym ciałem i zwierzęcymi jego potrzebami. Miłosne uniesienie, czy to platoniczne, czy też czysto fizyczne, wydaje mi się, że dotyka głębszego sensu naszego istnienia; dlatego też prowokuje wiele skrajnych emocji. Nie należy też lekceważyć prokreacyjnego aspektu ludzkiej seksualności, w końcu jesteśmy tu i możemy o tym rozmawiać tylko dzięki temu, że kiedyś gdzieś zwierzęce instynkty wzięły górę ;)

Nie muszę chyba nadmieniać, że jestem entuzjastą dobrze napisanych wątków ero- i romantycznych, sam nie stronię od nich w nielicznych swoich wypocinkach. :zaslonka:
"Life is not a problem to be solved, nor a question to be answered, life is a mystery to be experienced." - Alan Watts
Moje wypociny:

Awatar użytkownika
Siemomysła
Posty: 900
Rejestracja: 25 listopada 2013, 18:37
Lokalizacja: Druga gwiazda na prawo i prosto aż do rana
Kontaktowanie:

Re: Wątek, którego nie znoszę

Post autor: Siemomysła » 16 lutego 2015, 10:11

Krin pisze:Każdy z nas ma taki wątek, którego nie znosi i kiedy widzi go w czytanej przez siebie książce, dostaje piany na ustach, drgawek i ataków szału.

Myślę i myślę i nie, ja nie mam takiego wątku. Ataków szału i syndromu rzucania książką mogę dostać, gdy mi ktoś zabije bohatera bez sensu z mojego punktu widzenia, ale takiej śmierci nie nazwałabym wątkiem, prędzej zakończeniem wątku. Czyli sprowadza się do tego, że problemem nie jest wątek jako taki, ale to co i jak autor z wątkiem zrobi. Ten sam teoretycznie wątek w jednej powieści może mnie zachwycić, a w innej zirytować. Wszystko zależy od tego jak wpasowuje się on w całość historii, jak jest uzasadniony, jaka jest jego wewnętrzna spójność i logika. Bywają wątki, które postrzegam jako oderwane od reszty i dodane nie wiadomo po co, bywają wątki urwane, albo takie, co do których na końcu zostaje wrażenie, że autor w ostatniej chwili sobie o kimś/czymś przypomniał i na szybko to uzasadnia, wyjaśnia. Tego nie lubię.

Natomiast odnosząc się do wymienionych tutaj dwóch takich irytujących rozmówców wątków, czyli utrata pamięci bądź wątek erotyczny/romantyczny mogę powiedzieć, że to tego pierwszego mam stosunek na dzień dobry obojętny - czyli gdy się pojawia po prostu czekam co z nim będzie. Te drugie z kolei lubię bardzo (zarówno czytać, jak i pisać) tak samo jak każde inne dotyczące relacji między bohaterami. Jak napisał Gantz - to stały element ludzkiego istnienia, i takie wątki moim zdaniem dobrze grają nie tylko w obyczaju, ale i w opowieści przygodowej, kryminalnej, fantastycznej, każdej praktycznie dlatego, że pozwalają nieraz umotywować, ukorzenić naszego bohatera. Nie twierdzę, że nie da się napisać świetnej powieści bez wątku romantycznego, ale ja osobiście zwyczajnie je lubię, co powtarzam nie tylko w tej wypowiedzi, ale zawsze i wszędzie ;)
Oczywiście wiadomo, że dobry wątek romantyczny to wcale niełatwa sprawa, nie wystarczy istnienie dwójki ludzi i siła sprawcza z gatunku:
Obrazek
lecz to już oczywiści zależy od autora, czyli wracamy do pierwszego akapitu mojej wypowiedzi :)
Trudno zainteresować żonatego mężczyznę i znaleźć czas na czytanie książek
[Stokrota]
Ale jest za późno, zawsze było, zawsze będzie za późno.
[Dr Manhattan]
I niech nikt nie odejdzie skrzywdzony!
[Red Shoehart]

Awatar użytkownika
Bofur
Fraa
Posty: 35
Rejestracja: 03 stycznia 2014, 17:42
Kontaktowanie:

Re: Wątek, którego nie znoszę

Post autor: Bofur » 16 lutego 2015, 10:40

Właściwie mogę się podpisać pod postem Siemomysły - nie mam wątku, którego nie lubię na zasadzie "nie bo nie". Dobrze zrealizowany wątek broni się sam - czy to chodzi o utratę pamięci, czy o romans. Szczerze mówiąc, nawet sobie za bardzo nie wyobrażam hejtowania wątku jako takiego w oderwaniu od roli, jaką pełni w całej historii, od wewnętrznej spójności itp. :wtf:
Obrazek

Awatar użytkownika
Kimchee
Posty: 197
Rejestracja: 08 stycznia 2014, 18:26
Kontaktowanie:

Re: Wątek, którego nie znoszę

Post autor: Kimchee » 19 lutego 2015, 19:46

Przeczytawszy powyższą dyskusję, podpisuję się wszystkimi łapkami pod stwierdzeniem, że ważniejsze od motywu i pomysłu jest wykonanie. Sama podchodzę podejrzliwie do motywu wybrańca, gdzie autor obowiązkowo przedstawia jego dzieciństw o naukę pod okiem mistrza, który na codzień jest wioskową osobliwością. Podobnie mam z magicznymi drużynami. Ale żadnego z tych wątków nie skreślam na starcie. Parę razy zdarzyło mi się, że dosłownie uwiódł mnie wybraniec i jego historia (cykl Fortec C.J. Cherryh).

Jeśli chodzi o wątki romantyczne i erotyczne, to lubię. Jak zaczynam planować jakiś tekst to koniecznie musi być tam co najmniej jeden wątek romantyczny (przy erotycznym ograniczam się do *** w stosownym momencie), a jak coś czytam, to jestem wręcz zawiedziona, kiedy autor nie łączy w "parę" żadnych bohaterów. Z miłością i erotyką w literaturze bywa rożnie, i to jest przykład tego, o czym pisałam powyżej. Można popaść w sztampę, infantylność. Trudno znaleźć dobry opis sceny erotycznej. Często zdarzało mi się, że natrafiałam na przepoetyzowany opis, który wywoływał jeno kupę śmiechu (pozdrawiam panią Vinge i jej morświny ;) . kiedyś, przy okazji pisania na blogasku o "Koronie śniegu i krwi" E. Cherezińskiej zwróciłam uwagę na tak coś
Pokazywała mu pagórki swoich piersi, a on wspinał się na nie jak pasterz za stadem. Pasł się na nich i schodził w dół, na chale, na brzuch. Śmiał się, że jej pępek to jezioro, i zębami targał pęki traw okalające jej łono.
.

Z drugiej strony mamy te zbyt dosłowne - pornobrutalne - opisy jak u Martina, czy w "Żelaznym księciu" M. Brooke, gdzie opisy SCEN zacierają dobre wrażenie, które robi całkiem ciekawy steampunkowy świat.

Krótko mówiąc, wszystko sprowadza się do umiejętności poprowadzenia wątku.

Awatar użytkownika
Shady
Posty: 49
Rejestracja: 12 lutego 2015, 14:26

Re: Wątek, którego nie znoszę

Post autor: Shady » 19 lutego 2015, 21:28

Gantzerek, nie, seksualność jest obrzydliwa, nie powinno jej być. JEDYNA zaleta seksualności to rozmnażanie. Nie tylko jestem aseksualny ale też antyseksualny. Lizanie intymnych części ciała jest chore i to powinno się leczyć!

Awatar użytkownika
Prophet
Straż! Straż!
Posty: 152
Rejestracja: 28 czerwca 2013, 18:30
Lokalizacja: Wrocław

Re: Wątek, którego nie znoszę

Post autor: Prophet » 19 lutego 2015, 21:37

Wątek, którego nie znoszę... BOGOWIE, JAK JA NIENAWIDZĘ MERYSUIZMU. W sumie niezbyt pasuje to do tematu, ale... no kurde, po prostu nie cierpię tekstów, w których głównemu bohaterowi/bohaterce WSZYSTKO się udaje.
Przykład - wielki wybuch w fabryce, postać w epicentrum. Efekt - kilka zadrapań u postaci, fabryka prawie zrównana z ziemią. NOSZ... się zdenerwowałam.
Obrazek

Wieczornych snów mary powiewne, dziewicze
Na próżno czekały na słońca oblicze...
W dal poszły przez chmurną pustynię piaszczystą,
W dal ciemną, bezkresną, w dal szarą i mglistą...

KLIK

Awatar użytkownika
pierdoła saska
Posty: 1406
Rejestracja: 08 listopada 2011, 13:09
Kontaktowanie:

Re: Wątek, którego nie znoszę

Post autor: pierdoła saska » 16 marca 2015, 13:40

Nie powiem, że nie znoszę, bo jak juz powiedziano wiele zależy od realizacji, ale z dużym, wielkim, kolosalnym dystansem podchodzę do historii X trafia gdzieś tam i od zera do bohatera najlepiej jeszcze w swiecie totalnie wymyślonym. O tak, to się da zrobić genialnie, ale jeśli jeszcze X na lat osiemnaście czy coś koło tego, to już naprawdę książkę kijem otwieram. :/ Jakiś taki uraz, którego wyzbyć się nie mogę.
Marša: właśnie mnie naszło, że mam świat pełen singli
Søren: tak to jest jak za pisanie się bierze stary kawaler xD bo na starą pannę to się nie zachowujesz

Obrazek

CARPE SCHABOWY! twitter ° instagram ° facebook ° marszowickie pola

ODPOWIEDZ