UWAGA! W PRZYPADKU PROBLEMU Z LOGOWANIEM NALEŻY WYCZYŚCIĆ CIASTECZKA WITRYNY!



Zachęcamy do głosowania na TEKST WRZEŚNIA oraz w INSTANCIE

Biografie i autobiografie

Wszystko o dobrych, lub nie, książkach, komiksach i wszelkim innym słowie pisanym.
Awatar użytkownika
Joa
Chlor
Posty: 716
Rejestracja: 18 marca 2012, 21:12
Kontaktowanie:

Re: Biografie i autobiografie

Post autor: Joa » 17 października 2016, 12:25

Dziś podzielę się dwiema książkami, więc może zacznę od tej, która wmuszono we mnie, heh, siłą i która była dość słaba. To Cuda Świętego Charbela Anatolija Bajukańskiego.
Obrazek
Nie chodzi o tematykę, ta jest całkiem ciekawa. Nie biorę pod uwagę też własnych odczuć, tych bardziej intymnych. Zwrócić chcę tylko waszą uwagę (jeśli ktoś mnie czyta :facepalm:) na styl, w jakim autor dzieli się tym, co ma związek ze świętym Charbelem, język i formę. Nie powala, przynajmniej mnie. Moja babcia była zachwycona (więc jeśli mielibyście w rękach tę książkę, to wiadomo komu podarować - raczej komuś starszemu, zainteresowanemu tematyką i mało wymagającemu). Głównym problemem jest to, że autor nazywa swoją książkę reportażem (ekheeh) - i jeśli wziąć pod uwagę wymóg, by opisywać wydarzenia prawdziwe (podróż do Libanu, listy wysyłane do redakcji pisma), to książka je spełnia. Ale - autor jest niebywale subiektywny i dość stronniczy. Wydaje mi się to być błędem, szczególnie jeśli chce się uchodzić za rzetelnego. Stąd moje późniejsze przymrużanie oka; nie byłam w stanie zaufać autorowi, wszystko poddawałam w wątpliwość, nie mogłam mu uwierzyć. I jak mówiłam, nie wynikało to absolutnie z tematyki, ale z braku rzetelności. Sam język też nie powala. Jest taki, że przechodzi się obok niego obojętnie, nie czyta się ani szybko, ani wolno.
Obrazek
Drugą książką, o której już zdążyłam wspomnieć, jest Życie wypuszczone z rąk Ronalda Renga. Miała ona być początkowo autobiografią Roberta Enkego opowiadającą o zmaganiu się z problemem depresji, ale z powodu jego samobójczej śmierci pracę nad nią musiał przejąć w całości Reng. Za źródło miał nie tylko zapiski niemieckiego bramkarza, które prowadził w chwili, gdy depresja się pogłębiała, ale też kolegów z drużyny Roberta(w tym przede wszystkim Marco Villę), Jorga Neblunga, doradcę i przyjaciela i Teresę Enke. Bazował też oczywiście na własnych wspomnieniach dotyczących Enkego. Z tego wszystkiego wyłania się opis, a raczej obraz człowieka, którego nikt na pierwszy rzut oka nie posądzałby o depresję; zawodnika pewnego, bardzo często bezbłędnego w bramce; kochanego męża i ojca; pełnego empatii mężczyzny, który pomagał zwierzętom i ludziom. Był dobrym człowiekiem, w dodatku tak niebywale dotkniętym przez chorobę, że osobiście nie mogłam pozbyć się wrażeniu, że skądś go znam. Pokonała go presja, strach i negatywne myśli, choć z pozoru miał wszystko - pieniądze, talent, kochającą i piękną żonę, przyjaciół, uznanie wśród fanów, trenerów i kolegów z boiska.
Ronald Reng świetnie to odmalował, choć nie stworzył książki idealnej. Jak już wspominałam, Ronald Reng ni z tego, ni z owego umiał zamieścić w środku akapitu zdanie, zaledwie jedną informację, która nijak łączyła się z sensem całego akapitu, nie było żadnego punktu zaczepienia. Sam język też nie zwraca uwagi i mógłby być bardziej dopracowany, ale zauważyłam, że większość biografii sportowych charakteryzuje się tym, że ten element schodzi na dalszy plan (choć są wyjątki - autobiografia Błaszczykowskiego lub Kozakiewicza). Chodzi o to, by książka była jak najbardziej poczytna, łatwiejsza w odbiorze przy tak trudnej historii. Mi to absolutnie nie przeszkadzało, skupiłam się na ludziach.
Polecam ogromnie tę książkę, choć zdaję sobie sprawę, że mało kogo interesuje ten temat, postać Enkego, problem depresji i nieradzenia sobie z presją - przynajmniej na tyle, by po nią sięgnąć. Mimo wszystko to coś, co mną wstrząsnęło, bo przedstawia pełen obraz człowieka, który dla siebie już przegrał, zanim wyszedł na boisko.
یکی بود و یكی نبود كل شي له بدايه ونهايه

ODPOWIEDZ