UWAGA! W PRZYPADKU PROBLEMU Z LOGOWANIEM NALEŻY WYCZYŚCIĆ CIASTECZKA WITRYNY!


Zapraszamy do udziału w nowym INSTANCIE! :D

Zachęcamy też do głosowania na TEKST WRZEŚNIA!

Reportaż

Wszystko o dobrych, lub nie, książkach, komiksach i wszelkim innym słowie pisanym.
Awatar użytkownika
Kanterial
Człowiek Kompromitacja
Posty: 1450
Rejestracja: 26 listopada 2011, 00:36
Lokalizacja: Torgau

Re: Reportaż

Post autor: Kanterial » 19 stycznia 2013, 11:27

Obrazek

"Syberia opisana przez Thubrona okazuje się kwintesencją Rosji – na powierzchni resztki obozowych baraków sprzed 50 lat, a pod lodem mamuty zachowane tak, że można policzyć liście z ich ostatniego posiłku. I na przemian: jedno odmarza, a drugie zamarza. Thubron podróżuje po paradoksalnej krainie, która jednocześnie umiera i się odradza. Spod lodu wychodzi Kościół prawosławny, lokalne kultury, które miały stać się częścią jednego radzieckiego ludu, ale nie dały się do końca podporządkować, a zamarzają resztki sowieckiego imperium, stare obozy, instytuty badawcze i komunistyczne utopie budowane na wiecznej zmarzlinie. Gdzieś pod lodem i pod Rosją kryje się jednak coś potężnego, jednolitego, co kolejne ustroje chcą pokonać lub przeobrazić, ale w końcu zawsze stają się tylko jego częścią. Thubron stara się to opisać, pokazując fascynujące miejsca, bardziej i mniej znane. Podróż rozpoczyna w Jekaterynburgu, wspominając egzekucję rodziny carskiej, potem odwiedza m. in. Workutę (gdzie uczestniczy w prawosławnym nabożeństwie upamiętniającym ofiary łagrów), Akademgorodok pod Irkuckiem (miasto uczonych, dziś pozbawionych państwowych funduszy), jezioro Bajkał, syberyjski klasztor buddyjski, wreszcie Kołymę."

Polecam gorąco kolejny reportaż o Rosji, wydawnictwo Czarne nigdy mnie chyba nie zawiodło w tej sprawie. Dziwne, że dopiero się do niego dokopałam. No nic - polecam gorąco, książka równie dobra co ta opisana wyżej, z tym, że może nieco bardziej refleksyjna i przesiąknięta jakąś tęsknotą do tej Rosji, której nigdy nie poznaliśmy i chyba nie poznamy.
dahin ist mein Glanz und mein Vertrauen auf den Herrn

Awatar użytkownika
Kanterial
Człowiek Kompromitacja
Posty: 1450
Rejestracja: 26 listopada 2011, 00:36
Lokalizacja: Torgau

Re: Reportaż

Post autor: Kanterial » 06 marca 2013, 00:01

Obrazek

Muszę Wam cholernie polecić następny z reportaży (najlepszych, uważam) o Rosji. Wiem, że robię się (jestem?) monotematyczna. Chciałabym jednak, żeby jak najwięcej osób, tu, na forum, i nie tylko, miało okazję przeczytać tę książkę, kolejny, wydany przez Czarne reportaż Jacka Hugo-Badera.

Dziś, myślę, jest dobry dzień na zamieszczenie tego wpisu i zaprzestanie zwlekania z nadzieją, że ktoś ten wątek ruszy. Byłabym szczęśliwa, gdyby tak było, może napomknę. Dziś, jak pewnie wiecie, jest historyczny dzień (nie tylko ze względu na urodziny Hakuza - btw. najlepszego).

Sześćdziesiąta rocznica śmierci Stalina, sześćdziesiąt lat mija dziś od roku pięćdziesiątego trzeciego, a Rosja nadal nie odnawia się pod powłoką pozornych przemian. Jej rozpad, coś, co można chyba nazwać śmiercią, postępuje, nie bacząc na liczby, daty i to, jak większość ludzi w ogóle Rosję postrzega. Jest coś niesamowicie przykrego w stereotypach, jakimi ten kraj jest określany, w niewiedzy ludzi, którzy nie zdają sobie sprawy z tego, jak bardzo się mylą, jak diametralnie różni się prawdziwa Rosja od tej znanej nam z medialnej/codziennej/promowanej strony.

Tytuł reportażu jest idealną metaforą opisywanego przed Hugo-Badera świata, świata, który zatrzymał się na jakimś etapie i zaczął gnić, nie radząc sobie z tym, co przez lata socjalizmu oblepiło niemal całość tych siedemnastu milionów kilometrów kwadratowych.

"Biała gorączka (obłęd opilczy) jest efektem długiego ciągu alkoholowego, nazywanego po rosyjsku zapojem. Jej objawy to bezprzedmiotowy strach, halucynacje i agresja."


//niech to szlag, spóźniłam się dwie minuty...
dahin ist mein Glanz und mein Vertrauen auf den Herrn

Awatar użytkownika
wołszebnik
Posty: 1106
Rejestracja: 03 czerwca 2012, 11:09
Lokalizacja: http://www.facebook.com/joanna.gadawska?ref=tn_tnmn
Kontaktowanie:

Re: Reportaż

Post autor: wołszebnik » 01 maja 2013, 11:45

W kwestii zrozumienia pytania: dlaczego ludzie tam jadą? Co ich ciągnie w najtragiczniejsze regiony świata?

Obrazek
Obrazek
Obrazek

i pokrewna, choć już o innej wymowie:
Obrazek
A tymczasem w pewnym EL (acz z pewnością nie Dorado, zbyt ubogo tamże na to), gdzie prawowstecz:
Obrazek Acz wybaczmy demokracji, Orwell rzekł, wszak nie bez racji, że to w każdej delegacji,pod gajerkiem, przy korycie, pod krawatem, pcheł poszycie...
zbieżność nazw absolutnie przypadkowa

Awatar użytkownika
wołszebnik
Posty: 1106
Rejestracja: 03 czerwca 2012, 11:09
Lokalizacja: http://www.facebook.com/joanna.gadawska?ref=tn_tnmn
Kontaktowanie:

Re: Reportaż

Post autor: wołszebnik » 20 maja 2013, 09:21

Obrazek
W kwietniu roku 2008, Godwin, jak sam napisał, przyjechał do Zimbabwe, by zatańczyć na politycznym grobie Mugabe. Pierwszą turę wyborów niespodziewanie wygrał opozycjonista Morgan Tsvangirai, lecz okazało się, że kampania wyborcza dopiero wówczas naprawdę ruszyła. Mugabe przygotował się do niej zakupując z Chin 3 miliony sztuk amunicji do AK-47 i 3 tysiące moździerzy. Świat patrzył. Znowu.
I tak, w drugiej turze wyborów udział wziął już sam Mugabe.
Jeden z rozmówców Godwina ujął rzeczywistość Zimbabwe w sformułowanie "inteligentne ludobójstwo":
Nie ma sensu zabijać miliona, skoro wystarczy wyselekcjonować i wymordować jedynie kilka tysięcy. Efekt zostanie osiągnięty, a światowa opinia publiczna jakoś to przełknie, wszak o wiele ładniej wygląda pięć zer, niż sześć, gdy czytamy doniesienia o liczbie trupów hen, daleko, w zacofanej Afryce. Zło zupełnie wyzbyto tutaj ze spontaniczności, jest ściśle zhierarchizowane, zadekretowane od góry, planowe.
Gorzkie? A jakże prawdziwe.
Najsmutniejsze w tym wszystkim jest to, że cały naród zdążył już "przywyknąć" do sytuacji. Że to naród stał się zakładnikiem tyrana w jego pertraktacjach z instytucjami humanitarnymi, negocjacjami ze światem. W bogactwie odniesień Godwin przytacza myśl Stopparda, iż najgorsze w tyraniach jest to, że szaleństwo staje się czymś zwyczajnym, groteska codziennością, człowiek zaś traci zdolność do odczuwania szoku.

Godwin oczywiście na grobie Mugabe nie zatańczył, kolejną okazję będzie mieć niedługo, za miesiąc, tego roku. Ciekawe, czy teraz też ma złudzenia, że to ostatnie dni rządów Mugabe.

Świetne studium systemu. Dramatyczny i drastyczny dokument o sytuacji obecnie chyba najgorszego miejsca na świecie. Pozycja obowiązkowa.
A tymczasem w pewnym EL (acz z pewnością nie Dorado, zbyt ubogo tamże na to), gdzie prawowstecz:
Obrazek Acz wybaczmy demokracji, Orwell rzekł, wszak nie bez racji, że to w każdej delegacji,pod gajerkiem, przy korycie, pod krawatem, pcheł poszycie...
zbieżność nazw absolutnie przypadkowa

Awatar użytkownika
Kanterial
Człowiek Kompromitacja
Posty: 1450
Rejestracja: 26 listopada 2011, 00:36
Lokalizacja: Torgau

Re: Reportaż

Post autor: Kanterial » 10 sierpnia 2013, 12:53

Obrazek

Trochę wstyd, ale znalazłam recenzję, która oddaje moje wrażenia po przeczytaniu książki, więc z lenistwa (i podziwu dla autora tej wypowiedzi!) zamieszczam link:
http://krytycznymokiem.blogspot.com/201 ... iecik.html

Książkę polecam gorąco, również dlatego, że, pomijając wszystkie wypisane na tej stronie zalety, czyta się ją PIORUNUJĄCO szybko. Podzielona jest na, samodzielne tak naprawdę, części - reportaże i to sprawia, że nie idzie się nią znudzić. Naprawdę życzę sobie, by jak najwięcej ludzi przeczytało! W Empiku kupiłam za niecałe 22 zł :D
dahin ist mein Glanz und mein Vertrauen auf den Herrn

Awatar użytkownika
wołszebnik
Posty: 1106
Rejestracja: 03 czerwca 2012, 11:09
Lokalizacja: http://www.facebook.com/joanna.gadawska?ref=tn_tnmn
Kontaktowanie:

Re: Reportaż

Post autor: wołszebnik » 21 września 2013, 13:09

SpoilerShow
wołszebnik pisze:Obrazek
W kwietniu roku 2008, Godwin, jak sam napisał, przyjechał do Zimbabwe, by zatańczyć na politycznym grobie Mugabe. Pierwszą turę wyborów niespodziewanie wygrał opozycjonista Morgan Tsvangirai, lecz okazało się, że kampania wyborcza dopiero wówczas naprawdę ruszyła. Mugabe przygotował się do niej zakupując z Chin 3 miliony sztuk amunicji do AK-47 i 3 tysiące moździerzy. Świat patrzył. Znowu.
I tak, w drugiej turze wyborów udział wziął już sam Mugabe.
Jeden z rozmówców Godwina ujął rzeczywistość Zimbabwe w sformułowanie "inteligentne ludobójstwo":
Nie ma sensu zabijać miliona, skoro wystarczy wyselekcjonować i wymordować jedynie kilka tysięcy. Efekt zostanie osiągnięty, a światowa opinia publiczna jakoś to przełknie, wszak o wiele ładniej wygląda pięć zer, niż sześć, gdy czytamy doniesienia o liczbie trupów hen, daleko, w zacofanej Afryce. Zło zupełnie wyzbyto tutaj ze spontaniczności, jest ściśle zhierarchizowane, zadekretowane od góry, planowe.
Gorzkie? A jakże prawdziwe.
Najsmutniejsze w tym wszystkim jest to, że cały naród zdążył już "przywyknąć" do sytuacji. Że to naród stał się zakładnikiem tyrana w jego pertraktacjach z instytucjami humanitarnymi, negocjacjami ze światem. W bogactwie odniesień Godwin przytacza myśl Stopparda, iż najgorsze w tyraniach jest to, że szaleństwo staje się czymś zwyczajnym, groteska codziennością, człowiek zaś traci zdolność do odczuwania szoku.

Godwin oczywiście na grobie Mugabe nie zatańczył, kolejną okazję będzie mieć niedługo, za miesiąc, tego roku. Ciekawe, czy teraz też ma złudzenia, że to ostatnie dni rządów Mugabe.

Świetne studium systemu. Dramatyczny i drastyczny dokument o sytuacji obecnie chyba najgorszego miejsca na świecie. Pozycja obowiązkowa.
Podbijam, bo znów aktualne. Wybory w Zimbabwe odbyły się, choć nie w czerwcu, a bodaj w końcówce lipca. Wiecie kto wygrał? Mugabe. Oczywiście z pewnością uczciwie ;)


przy okazji:
Obrazek
A tymczasem w pewnym EL (acz z pewnością nie Dorado, zbyt ubogo tamże na to), gdzie prawowstecz:
Obrazek Acz wybaczmy demokracji, Orwell rzekł, wszak nie bez racji, że to w każdej delegacji,pod gajerkiem, przy korycie, pod krawatem, pcheł poszycie...
zbieżność nazw absolutnie przypadkowa

Awatar użytkownika
Joa
Chlor
Posty: 716
Rejestracja: 18 marca 2012, 21:12
Kontaktowanie:

Re: Reportaż

Post autor: Joa » 24 maja 2014, 18:34

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Na dobry początek książki, które są dla mnie niesamowite. Dla mnie dobry podróżnik i reportażysta nie ocenia, nie narzuca swoich poglądów: przedstawia nam to, czego doświadczył, co widział. Opowiada, jak ktoś z innej części świata. Taki jest Michniewicz. Prócz tego, że jego podróże wydają się być nierzeczywiste (istnienie festiwalu wegetariańskiego, wiara Afrykanów w magię, tropienie kłusowników), właśnie ta neutralność jest dla mnie fenomenalna. Poza tym człowiek naprawdę świetnie pisze. Pierwsza książka wzbudza skrajne emocje: od zachwytu, po niedowierzanie, przez strach... Ciągłe napięcie i skrajne emocje gwarantowane. Druga to też po części dociekanie, co ludzi ciągnie do ryzyka.
Trzecia... Trzecia to po części też autobiografia. Na samym końcu czeka trochę goryczy, porażki. Życie to nie bajka, możemy ślepo wierzyć, że to, co robimy, jest dobre, a może okazać się, że wręcz przeciwnie.
Te książki są dla mnie też ważne, bo boli ogromnie, gdy je się kończy. Niewiele jest książek, w których nie czytam stron, które pozostały do końcowej okładki. Te do tego zbioru należą.
Warte polecenia, a nawet wydania na nie pieniędzy.

Obrazek
Nie przepadam za tą książką. Reportaże o Japonii, o życiu tam. Jest nieciekawa. Nudna. Czytałam dawno, niewiele z niej pamiętam, ale wiem, że nie przeczytałabym ponownie.

Obrazek
Bardzo dobra książka o Rosji. O ludziach, życiu, zwyczajach. Przywodzi na myśl powieść, bo prócz realnych ludzi, występują też tacy z wyobraźni. Coś mi w niej co prawda brakowało, ale te braki rekompensowało wiele ciekawych historii, a nawet jeśli nie były ciekawe, to ciekawie opisane. Zdecydowanie dobra książka. Może nie idealna, ale dobra.
یکی بود و یكی نبود كل شي له بدايه ونهايه

Awatar użytkownika
Żur

Re: Reportaż

Post autor: Żur » 02 sierpnia 2014, 14:50

Wolfgang Krone pisze:Obrazek
Ja strasznie nie lubię Thubrona, bo ma manierę opisywania wszystkiego tak absolutnie łopatologicznie, że nie zostawia miejsca na własne przemyślenia, nie daje sobie marginesu błędu, nad niektórymi sprawami roztkliwia się za bardzo, co wyraźnie wskazuje, że nie jest z polskiej szkoły reportażu. Nasi za wysoko poprzeczkę postawili, teraz strach czytać reportaże ze świata :P I Po Syberii nie podobało mi się o tyle, że Thurbon, jako Brytyjczyk, pisał książkę dla Brytyjczyków, czyli połowa z reportażu jest dla Polaków oczywista i nudna. Całość ratują ludzie, z którymi rozmawia:
Młodzi ludzie nie czują się związani z tym krajem, bo nie oni wymyślili ten system. To system starców. Wywodzi się z innych czasów. Będziemy więc imigrować do Stanów albo gdzie indziej, żeby się od tego uwolnić. To nie jest tak, że nie kochamy Rosji, chcemy tylko normalnie żyć. Jesteśmy nowym pokoleniem, które urodziło się w świecie starych ludzi.
Rosjanie są zbyt cierpliwi. To nasza narodowa przywara. Wszędzie indziej by się zbuntowali. Ale nie u nas. Potrafimy tylko siedzieć i mieć nadzieję. Przywykliśmy do niedostatku.
Rosja najlepsza jest w wydaniu Jacka Hugo-Badera, ale może to tylko moja wielka miłość do jego reportaży. Wciąż jestem pod wrażeniem książki:
Obrazek
Długi film o miłości. Powrót na Broad Peak, Jacek Hugo-Bader

Nie wiem, na ile szczegółowo się zagłębiać, ale w telegraficznym skrócie.
Broad Peak to ośmiotysięcznik na granicy Chin i Pakistanu, do zeszłego roku niezdobyty zimą. Kiedy w latach 50. i 60. trwał wyścig o pierwsze wejścia na ośmiotysięczniki, Polska była w totalnej dupie i chociaż zawsze mieliśmy głęboko zakorzenione górskie tradycje, z powodu sytuacji politycznej i chronicznego braku pieniędzy Polacy nie stanęli w szranki jak równy z równym. Wiele lat później, kiedy warunki, a raczej upór i marzenia polskich himalaistów pozwoliły na wyjazdy w wysokie góry, Polacy stwierdzili - jak nie drzwiami, to oknem i zaczęli zdobywać ośmiotysięczniki zimą. Do zeszłego roku, dwa z nich pozostały niezdobyte przez nikogo - Broad Peak i K2. Kontynuując szlachetną tradycję porywania się z motyką na słońce, która zdaje się w jakiś sposób nas, Polaków, satysfakcjonuje, Maciej Berbeka, Adam Bielecki, Tomek Kowalski i Artur Małek 5 marca 2013 roku zdobyli zimą Broad Peak. Maciej Berbeka i Tomek Kowalski nie wrócili z góry, umarli na jej stokach. Później, cała Polska była świadkiem wielkiej nagonki na dwóch pozostałych przy życiu zdobywców oraz kierownika wyprawy, Krzysztofa Wielickiego. Nie będę się zagłębiać w osobiste odczucia, tyle tylko, że moim zdaniem to absolutne suczysyństwo, szczególnie że najczęściej i najagresywniej wypowiadały się osoby o górach mające zerowe podejście. Obwinianie żywych o to, że nie są martwi jest poniżej godności.
Brat Macieja Berbeki zorganizował wyprawę na Broad Peak po ciała. Wprosił się na nią z iście ułańską fantazją Jacek Hugo-Bader, co zaowocowało kapitalnym reportażem. Nie wiem, czy możliwe by było szerzej i bardziej szczerze opowiedzieć o marzeniach, wspinaczach, górach, tryumfie i tragedii; tak wnikliwie dojść do powodów a jednocześnie bezradnie stwierdzić swoją niewiedzę i nieumiejętność w opisywaniu przyczyn.
Reportaż jest odpowiedzią dlaczego ludzie pchają się na samobójcze wyprawy, co oznacza etos wspinaczki wysokogórskiej dla Polaków, co wydarzyło się na Broad Peak i dlaczego nie należy oceniać nikogo i niczego, bo każdy z nas podejmuje własne wybory i godzi się z ich konsekwencjami - nawet jeśli jedną z nich jest śmierć. Do tego wspaniała oprawa graficzna. Reportażowy must read.

Awatar użytkownika
Siemomysła
Posty: 900
Rejestracja: 25 listopada 2013, 18:37
Lokalizacja: Druga gwiazda na prawo i prosto aż do rana
Kontaktowanie:

Re: Reportaż

Post autor: Siemomysła » 04 sierpnia 2014, 08:09

Obrazek

Bardzo, bardzo dobry reportaż o miejscu naprawdę egzotycznym. Kraj z jednym centrum handlowym i z helikopterami w roli kursowych autobusów (dwa kursy tygodniowo na wysepkę, gdzie jest jeden dom <3). Po prostu dzika dziwność, a autorzy całkiem nieźle sobie poradzili z opisaniem wszystkiego, co im się tam przydarzyło. Czytałam dawno, zrobiła wrażenie - posiadam, mogę pożyczyć (aktualnie jest u Marszy ;) )
Trudno zainteresować żonatego mężczyznę i znaleźć czas na czytanie książek
[Stokrota]
Ale jest za późno, zawsze było, zawsze będzie za późno.
[Dr Manhattan]
I niech nikt nie odejdzie skrzywdzony!
[Red Shoehart]

Awatar użytkownika
Owca InFlames

Re: Reportaż

Post autor: Owca InFlames » 13 sierpnia 2014, 14:09

Bardzo rzadko czytam reportaże, ale chyba chciałabym to zmienić. I czaję się na Szczerka i Szczygła, a w duchu ciągle przeżywam "Człowieka, który gapił się na kozy".

Awatar użytkownika
Joa
Chlor
Posty: 716
Rejestracja: 18 marca 2012, 21:12
Kontaktowanie:

Re: Reportaż

Post autor: Joa » 11 lipca 2016, 18:00

Wydawnictwo Czarne to jeśli chodzi o reportaże skarbnica tak potężnych doznań i tak doskonałego słowa, pracy włożonej w książki, że warto sięgać bez zastanawiania się. Polecam tak jak dziewczyny wyżej Jacka Hugo-Badera (jego książki o Rosji, to coś co wstrząsa ogromnie, zbliża do tych ludzi, którzy bardziej przypominają nas, a nie wielkich rosyjskich możnowładców), "Wojna nie ma w sobie nic z kobiety" Swietłany Aleksijewicz (nic mną tak ostatnio nie wstrząsnęło, ile tam jest obrazów, tak okropnie poruszających, nieludzkich), "Gottland" Szczygła...
Ale mam jeszcze inne, świetne, również z Czarnego, ale też kilka innych.

Obrazek
Po Galicji. O chasydach, Hucułach, Polakach i Rusinach. Imaginacyjna podróż po Galicji Wschodniej i Bukowinie, czyli wyprawa w świat, którego nie ma
Martin Pollack
Ależ mnie ta lektura zrelaksowała. Lekka, nie mogę powiedzieć, że to radosna książka, ale czytanie o rejonach, które w większości znam, sprawiło, że się uśmiechnęłam. Objętościowo idealna na letnie popołudnie.

Obrazek
Światu nie mamy czego zazdrościć. Zwyczajne losy mieszkańców Korei Północnej
Barbara Demick
Druga książka Demick, która ponownie uderza mnie swoją pracą. Autorka ma tę przypadłość, że jej pisanie może być ciężkie. To nie jest łatwa książka, fakt, nie da się przez nią "płynąć", przeskakiwać szybciutko z rozdziału na rozdział. Wręcz przeciwnie - czasami musi się "wyleżeć", żeby znów do niej sięgnąć.

Obrazek
Białystok. Biała siła, czarna pamięć
Marcin Kącki
Znakomita. Trafia do mnie ogromnie, mimo że jest nieco ukierunkowana. Widać autora jak na tacy, odsłania się trochę ze swoimi poglądami, stosując specjalne triki w momencie, gdy opisuje działania niektórych osób. A ja umiem sama, jako czytelnik, zobaczyć co w tych bohaterach jest ułomnego, nieodpowiedniego, nie musi mi tego pokazywać w tak kontrastowy sposób. Wystarczyłoby to tylko pokazać. Prosto. Bez zbędnego bawienia się.
Ale książka stoi na wysokim poziomie. Świetna i pod względem stylu, i tematu.

Obrazek
Jakbyś kamień jadła
Wojciech Tochman
Nie mam zbyt wielu słów. Oszczędność Tochmana, temat, ludzie - to wszystko zbiera się w całość i nie chcę się wyrzucić z mojej pamięci. Niewiele stron, ale wystarczająca ilość, by czuć się nieludzko.

Obrazek
Nadciąga noc. Irakijczycy w cieniu amerykańskiej wojny
Anthony Shadid
Kolejna, której zapomnieć się nie da. Znów ciężka. Znów na wiele, wiele wieczorów. Cała jest pozaznaczana kartkami, bo pojedyncze zdania, akapity, strony mną tak ruszyły, że kiedyś do nich wrócę. Do całej - nie wiem. Po takich lekturach człowieka ogarnia przerażenie, jakim bezsensem jest wojna, jak nikczemny i jak pozbawiony uczuć jest człowiek. Bezmyślny. Egoistyczny.

Obrazek
W oblężeniu. Życie pod ostrzałem na sarajewskiej ulicy
Barbara Demick
Ten sam temat, trochę inny rejon. Znów Demick, znów ogrom researchu, znów ciężkie pióro. Jednak to była jedna z pierwszych książek z Czarnego, po niej zapragnęłam wiedzieć więcej o Bałkanach, zrozumieć i znaleźć jakiś sens. Nie znalazłam, więcej po niej było pytań, ale nie żałuję.

Obrazek
Zabójca z miasta moreli. Reportaże z Turcji
Witold Szabłowski
Brakowało mi czegoś. Przeczytałam szybko, w pociągu, w kilka godzin. Dobrze się czytało, nie powiem, że nie, ale czytałam lepsze, jeśli chodzi o Czarne.

Obrazek
Ajatollah śmie wątpić
Hooman Majd
Chciałam tę książkę mocno. Jezu, jak ja ją chciałam ogromnie. Chciałam usłyszeć o Ahmadineżadzie (oczywistym jest, że się z nim zgadzam, że do Holokaustu nie doszło - :facepalm:), zrozumieć mentalność Persów, a gdy miałam okazję, by na studiach zrobić z pożytek z jej posiadania, to tym bardziej zapragnęłam przeczytać. I spuchłam. Karakter to kolejne wydawnictwo, które wiele razy było mi polecane, zachwalane. Urosło w moich oczach, a po przeczytaniu "Ajatollaha..." cała chęć trochę znikła. Majd stara się na siłę zadowolić obie strony, jednocześnie zapominając o wielu błędach. Idzie na kompromis, pisze mało ciekawie. Zanudziła mnie ta książka i rozczarowała jak mało która. Niektóre fragmenty rzeczywiście zostały mi w pamięci, ale spodziewałam się czegoś lepszego.

Obrazek
Wieże z kamienia
Wojciech Jagielski
Jagielski to też jeden z tych, których chcę czytać więcej. Znów pozaznaczane zdania i akapity, znów czytając, czułam, że muszę pisać.

Obrazek
W kraju niewidzialnych kobiet
Qanta A. Ahmed
I znów rozczarowanie. Myślałam, że - kierując się opiniami ważnych osób, które zajmują się reportażem - wstrząśnie mnie relacja z podróży do Arabii Qanty. Jednak niewiele wniosła do mojej, wciąż mi się tak wydaje, niewielkiego zakresu wiedzy na temat krajów arabskich. Jasne, są momenty - jak choćby reakcja po ataku na WTC - które pamiętam, które wywołały przeogromny smutek, ale ze względu na narrację, styl autorki, elementy romansu i studia tę książkę przeczytałam, bo musiałam, a nie dlatego że mnie ciekawiła.


(mistrz recenzji, polecam)
یکی بود و یكی نبود كل شي له بدايه ونهايه

Awatar użytkownika
Joa
Chlor
Posty: 716
Rejestracja: 18 marca 2012, 21:12
Kontaktowanie:

Re: Reportaż

Post autor: Joa » 21 lipca 2016, 13:10

Obrazek

Paweł Smoleński, Zielone migdały, czyli po co światu Kurdowie

No i skończyłam. Pewnie zajęłoby mi to mniej czasu, gdybym nie rozłożyła sobie na kilka dni, bo Smoleński pisze tak, że można pochłonąć całość w kilka wieczornych godzin. Czuję, że o Kurdach można napisać jeszcze więcej, dokładniej. Pewnie ucierpiała by na tym poczytność, ale jeśli ktoś jest zainteresowany tematem, to i cięższą książkę skończy. Czuję niedosyt. Właściwie początek i środek najbardziej pamiętam, bo i największe wrażenie na mnie wywarły, koniec przykryty jest mgłą (poetycko, Joa, brawo).
Czy warto? Pewnie tak - dla rozdziałów o Halabdży, jazydach, schemacie działania tych, którzy wpajają jad w przyszłych dżihadystów (wśród Kurdów znajdzie się kilku takich, o tym pisałam w wątku Co czytamy? gdy wspominałam, że w kontekście Kurdów nie można mówić tylko o chlubnych rzeczach - zresztą jak o każdym narodzie), żeby poczytać o obrzezaniu, o Kurdyjkach...
Z jednej strony niedosyt, z drugiej polecam... Nie wiem, myślę, że warto czytać reportaże i Zielone migdały nie należą do wyjątków.
یکی بود و یكی نبود كل شي له بدايه ونهايه

ODPOWIEDZ