UWAGA! W PRZYPADKU PROBLEMU Z LOGOWANIEM NALEŻY WYCZYŚCIĆ CIASTECZKA WITRYNY!



Tytuł Tekstu Września otrzymało "Jak [nie] zostać bohaterem" - GRATULUJEMY! :D

Grzechy Xanttisa

Dział dla pracowitych ;)
Awatar użytkownika
Xanttis
Posty: 81
Rejestracja: 23 października 2017, 23:41

Re: Grzechy Xanttisa

Post autor: Xanttis » 03 marca 2018, 22:51

Miód na moje serce, naprawdę, dziękuję! :heart:
Badya odpaliła wóz. Xsenon załadował drugi kawałek do bagażnika.
— To znalezisko jest na miarę nowego rozdziału naszej historii. — ekscytował się Zumel. — To potwierdzenie słów ze starych ksiąg!
— Już mamy spóźnienie, pakuj to do bagażnika.
— Oczywiście, jeszcze tylko parę zdjęć — Anapid w pośpiechu klikał po przedramienniku.
— Czy to takie ważne? — niecierpliwił się kapitan.
— Są bardzo stare — usłyszał Badya — ich wartość naukowa jest niewyobrażalna.
Xsenon spojrzał na rozmówczynię. Nie wierzył w to co się działo.
— Następna się znalazła.
— Zasługa mojego ojca.
— Będzie sponsorem dzisiejszego wyścigu z burzą. Zumel, do jasnej kurwy! Zabieraj się z tym! Przecież możecie tu później wrócić! — Xsenon zamaszystymi krokami dopadł trzeciego fragmentu i o mało nie wrzucił go z impetem do środka. Położył go jednak delikatnie i ironicznie pogłaskał, mając na względzie uwagi towarzyszy wyprawy.
— Żwir, tu Baza, odbiór — usłyszał Keitego w słuchawce.
— Tu Żwir. Właśnie ruszamy, odbiór — zamknął bagażnik i wspiął się do włazu dowódcy.
— Myślałem, że już jesteście w drodze. Śpieszcie się! Bez odbioru - spojrzał do środka, miejsce pasażera nadal było puste. Komandos czuł, że zaraz zabije kogoś samym wzrokiem. Wyjrzał na zewnątrz. Zumel szedł spacerowym krokiem i klikał w hologram.
— Dobra, współrzędne grają, zdjęcia są...
— PAKUJ SIĘ DO WOZU!!! — wrzasnął Cender. Zumel z przerażenia wbiegł do łazika zanim Xsenon skończył swoją reprymendę.
Badya szarpnęła i wzięła ostry skręt.
— Ile mamy czasu?
— Gnaj ile fabryka dała. Musimy tam dotrzeć w osiemnaście minut.
— Osiemnaście minut?!
— Liczymy na ciebie, dziewczyno.
"Wszyscy muszą być podobni jeden do drugiego. Każdy człowiek wizerunkiem innego człowieka. Wtedy wszyscy są szczęśliwi, bo nie ma gór, by się przed nimi zginać ze strachu i porównywać się z nimi" ~ 451 stopni Fahrenheita, Ray Bradbury

Awatar użytkownika
Kruffachi
sekretarz generalny
Posty: 1833
Rejestracja: 05 grudnia 2013, 21:42
Lokalizacja: Drugie Lewo
Kontaktowanie:

Re: Grzechy Xanttisa

Post autor: Kruffachi » 05 marca 2018, 10:38

Udusiłabym tego Zumela gołymi rękoma XD Przyznaję, że Xsenon ma anielską cierpliwość... W ogóle takim łagodnym typem się wydaje.
Jestem konfundującą fajerą w stuporze.

Dzień z życia admina (dziękuję)

Skrót do Regulaminu
Po dłuższym namyśle wszystko jest jak kiełbaska.

Awatar użytkownika
Xanttis
Posty: 81
Rejestracja: 23 października 2017, 23:41

Re: Grzechy Xanttisa

Post autor: Xanttis » 05 marca 2018, 14:36

:zaslonka:
— W ornamencie odkryłem jakiś ozdobny minerał. Potrzebuję potwierdzenia, ale bardzo możliwe, że to szmaragd. To znaczy, chciałbym by tak było.
— Co to znaczy "chciałbym"?
— Kroniki Trucjańskie oraz Opowieści Dziejów Dawnych mówią zgodnie o żyjącej tutaj przed tysiącami lat cywilizacji Lorkoran — żywo opowiadał Zumel
— Tak, już mówiłeś — przewracał oczami komandos.
— Lorkorani wyznawali wiarę w pięć żywiołów. Te same żywioły wyznawali nasi przodkowie. Zarówno Anapidów, jak i Ederów, choć jeśli o Ederów chodzi, to te wierzenia najbardziej odcisnęły się u was, Trucjan. Inne ederskie ludy nie funkcjonują już dziś w zgodzie z Nauką Żywiołów. Przynajmniej nie w takim stopniu jak Trucjanie.
Uniósł brew.
— No dobra... to co z tym minerałem?
— Każdy żywioł miał swój tzw. Minerał Mocy. Jednym z nich był właśnie szmaragd i symbolizował żywioł drewna. Żywioł drewna był znakiem rzemieślników, którzy żyli właśnie na tym kontynencie. Teraz rozumiesz?
— Powiedzmy — uciął Xsenon. Chciał coś zaironizować o drewnie i pustyni, ale to co mówił Zumel intrygowało go i powstrzymało go od komentarza. Zawsze myślał, że Lorkorani to wymysł autorów tych starych ksiąg, co by jakoś zakotwiczyć na piedestale te nauki o Żywiołach, tak żywe w społeczeństwie trucjańskim.
"Wszyscy muszą być podobni jeden do drugiego. Każdy człowiek wizerunkiem innego człowieka. Wtedy wszyscy są szczęśliwi, bo nie ma gór, by się przed nimi zginać ze strachu i porównywać się z nimi" ~ 451 stopni Fahrenheita, Ray Bradbury

Awatar użytkownika
Kruffachi
sekretarz generalny
Posty: 1833
Rejestracja: 05 grudnia 2013, 21:42
Lokalizacja: Drugie Lewo
Kontaktowanie:

Re: Grzechy Xanttisa

Post autor: Kruffachi » 06 marca 2018, 18:14

Oho, czyżby to był taki trochę mariaż sf i fantasy? Tak bardziej w stronę space opery? :D Nie powiem, lubię space opery :D Mają potencjał epickości.
Jestem konfundującą fajerą w stuporze.

Dzień z życia admina (dziękuję)

Skrót do Regulaminu
Po dłuższym namyśle wszystko jest jak kiełbaska.

Awatar użytkownika
Kanterial
Człowiek Kompromitacja
Posty: 1450
Rejestracja: 26 listopada 2011, 00:36
Lokalizacja: Torgau

Re: Grzechy Xanttisa

Post autor: Kanterial » 06 marca 2018, 22:05

Nie wiem co napisać, bo powtarzanie X razy że Xsenon mnie rozbraja zacznie być nudne XDD ale chciałabym już dostać tekst, chciałabym żebyś publikował i żebym mogła komentować i się wciągnąć w fabułę

zwłaszcza że nie znam tła a już bym chciała znać i nie do końca wiem jaki (i o czym) ten tekst będzie
dahin ist mein Glanz und mein Vertrauen auf den Herrn

Awatar użytkownika
Xanttis
Posty: 81
Rejestracja: 23 października 2017, 23:41

Re: Grzechy Xanttisa

Post autor: Xanttis » 07 marca 2018, 00:11

Kruff - mariaż tak :D takie science fantasy, ale raczej nie w kierunku space opery. Nie mam aspiracji na taki rozmach ^^ no i byłbym chory jakbym pisał takie bardzo soft sci-fi jak Gwiezdne Wojny czy Star Trek ;D

Kan :heart: miód na moje serce, jestem bardzo szczęśliwy, że Ci się podoba :D no z publikowaniem to Cię nie pocieszę, bo może minąć trochę czasu ^^ (chyba, że rozdziałami bym gdzieś dodawał), ale dajecie mi dużo motywacji do pisania, za co dziękuję :tul: . Spoilerować nie będę ^^, każdy może tekst widzieć inaczej niż autor chyba, że to Twoja uwaga, że powinno coś byś widać z moich wrzutek tutaj :D ?
Xsenon opuścił wóz jako ostatni. Przed nimi znajdował się niewielki płaskowyż i dziura w skale, prawdopodobnie wejście do jaskini.
— Coś słabe te raporty. Konsorcjum chyba cięło wydatki na wstępne rozpoznanie — skwitował Nerno.
— Ale Caessia uzupełniła te raporty i jesteśmy przygotowani. — Xsenon otworzył bagażnik i wyjął trzy kombinezony oraz hełmy ochronne. Aixyr i Nerno patrzyli pytająco. Kapitan sam nie wiedział, który z nich miał bardziej tępą minę. — No, zakładać! Oaza jest w środku. Z tego co wywnioskowała, może tam panować trochę inny mikroklimat, więc lepiej być przygotowanym.
Raczej nikt z nich nie przewidywał, jak bardzo te słowa okażą się niewystarczające. Zaraz po wejściu do jaskini warunki były dosyć przewidywalne jak na jaskinię - panowała tam temperatura nieco powyżej zera, wilgotność była bardzo duża, w zagłębianiach zbierała się woda. Im dalej jednak szli, tym jaskinia więcej przed nimi odkrywała. Dotarli oni w końcu do większej komory, która zaskoczyła ich nie tylko rozmiarem, ale także rozwiała wątpliwości, dlaczego stanowisko zostało ochrzczone nazwą "oaza".
Komorę jaskini wypełniała kolonia wielkich grzybów wysokich na kilka metrów. Najgrubsze z nich miały obwód na tyle duży, że dopiero ich trójka była w stanie je objąć. U stropu komory ponad ich kapeluszami, na wysokości czwartego, może nawet piątego piętra, podobnie jak u ich podnóży, świetlały niebieskim światłem luminescencyjne organizmy. Dalej ku wnętrzu komory drużyna zaobserwowała sieć połączeń między grzybimi osobnikami. Była ona na tyle gęsta, że zrezygnowali z przedzierania się w głąb.
— Ożeż Ty! — odezwał się nagle Aixyr pochylając się dla lepszego widoku. — Tam się coś rusza!
"Wszyscy muszą być podobni jeden do drugiego. Każdy człowiek wizerunkiem innego człowieka. Wtedy wszyscy są szczęśliwi, bo nie ma gór, by się przed nimi zginać ze strachu i porównywać się z nimi" ~ 451 stopni Fahrenheita, Ray Bradbury

Awatar użytkownika
Kruffachi
sekretarz generalny
Posty: 1833
Rejestracja: 05 grudnia 2013, 21:42
Lokalizacja: Drugie Lewo
Kontaktowanie:

Re: Grzechy Xanttisa

Post autor: Kruffachi » 09 marca 2018, 14:30

AAA!!! Cliffhanger!
Widać też, że wykorzystujesz swoją wiedzę i to jest bardzo fajne :D Zawsze podbija realizm i wspomaga zawieszoną niewiarę, kiedy autor potrafi przekonać czytelnika, że wie, co robi.
Jestem konfundującą fajerą w stuporze.

Dzień z życia admina (dziękuję)

Skrót do Regulaminu
Po dłuższym namyśle wszystko jest jak kiełbaska.

Awatar użytkownika
Kanterial
Człowiek Kompromitacja
Posty: 1450
Rejestracja: 26 listopada 2011, 00:36
Lokalizacja: Torgau

Re: Grzechy Xanttisa

Post autor: Kanterial » 20 marca 2018, 10:32

całość jest świetna, ale skoro już forum działa, to ci w końcu napiszę, że
Kapitan sam nie wiedział, który z nich miał bardziej tępą minę.
jest zabójcze XDDDDD
dahin ist mein Glanz und mein Vertrauen auf den Herrn

Awatar użytkownika
Xanttis
Posty: 81
Rejestracja: 23 października 2017, 23:41

Re: Grzechy Xanttisa

Post autor: Xanttis » 20 marca 2018, 15:08

Stwierdziłem, że cofnę się trochę w czasie i historia zacznie się odrobinę wcześniej. Zatem zapraszam :u:
Wyszedł z łazienki w poszukiwaniu za odpowiednią koszulą na dziś dzień. Ledwie wczorajszej nocy wrócił do Tibrisu po wypełnieniu trzyletniego kontraktu na ochronę konwojów dla jakiejś firmy transportowej, na niby niebezpiecznej trasie w górach w padereńskiej części Encakii. Nie przedłużał kontraktu, bo choć Padereni płacili dobrze, to praca była zbyt nudna. Ot, ledwie dwa incydenty, w których pomachał karabinem. Większym niebezpieczeństwem niż rzekomi bandyci, była sama trasa - wąska, stroma, wyłożona zwietrzałym skalnym rumoszem. Kierowcy jednak dobrze ją znali i potrafili się po niej poruszać, a nawet tym doświadczonym i rozeznanym drajwerom nie przychodziło do głowy, żeby stracić czujność choć na chwilę. Xsenona zastanawiało, czy nie zarabiają więcej od niego, co było by zrozumiałe. On sam nie raz i nie dwa spał cały przejazd skryty pod baldachimem w dorożce. W obawie przed utratą formy częściej chodził na strzelnicę, biegał, właściwie nie imprezował, pozostawał skupiony. Wieczorami siadał z nogami na stole w loggii i popijając miejscowe trunki czytał. Czasem zasmakowywał także lokalnych specyfików do palenia, wtedy jednak odpuszczał sobie czytanie na rzecz błogiego relaksu. Wrócił ostatecznie do Tibrisu poszukać czegoś innego. Mimo stosunkowo łatwych pieniędzy i przyjemnym życiu, statystowanie jako ochroniarz konwojów nie było żadnym wyzwaniem, a Xsenon Cender wyzwań potrzebował. Ale to musiało poczekać. Wcześniej chciał odwiedzić kilka osób, przejść się ulicami miasta, w którym dorastał, a w którym ostatnio bywał tak rzadko i tak krótko. Przeczuwał, że umknęło mu trochę wydarzeń, choć zarobił niemało pieniędzy, co było dla niego jakimś pocieszeniem.
"Wszyscy muszą być podobni jeden do drugiego. Każdy człowiek wizerunkiem innego człowieka. Wtedy wszyscy są szczęśliwi, bo nie ma gór, by się przed nimi zginać ze strachu i porównywać się z nimi" ~ 451 stopni Fahrenheita, Ray Bradbury

Awatar użytkownika
Kanterial
Człowiek Kompromitacja
Posty: 1450
Rejestracja: 26 listopada 2011, 00:36
Lokalizacja: Torgau

Re: Grzechy Xanttisa

Post autor: Kanterial » 20 marca 2018, 16:15

Jprdl jaram się nim, to taki typowy (wydaje się) męski bohater idealny na główną postać z gry komputerowej :D taki, że go kochasz, a wśród ludzi budzi respekt. Wizja nóg na stole :heart: i to, że było NUDNO XDDD to tak wiele o nim mówi, tylko dwa razy pomachał karabinem, meh, czas się zająć czymś poważniejszym
czekam aż opublikujesz
dahin ist mein Glanz und mein Vertrauen auf den Herrn

Awatar użytkownika
Kruffachi
sekretarz generalny
Posty: 1833
Rejestracja: 05 grudnia 2013, 21:42
Lokalizacja: Drugie Lewo
Kontaktowanie:

Re: Grzechy Xanttisa

Post autor: Kruffachi » 21 marca 2018, 22:32

Jak można porzucić pracę polegającą na spaniu i machaniu karabinem? XDDD Nie no, OK, kumam, to dla niego jak utknąć na kserokopiarce w korpo, kiedy masz duszę zdobywcy nowych kontynentów :D
Jestem konfundującą fajerą w stuporze.

Dzień z życia admina (dziękuję)

Skrót do Regulaminu
Po dłuższym namyśle wszystko jest jak kiełbaska.

Awatar użytkownika
Xanttis
Posty: 81
Rejestracja: 23 października 2017, 23:41

Re: Grzechy Xanttisa

Post autor: Xanttis » 22 marca 2018, 23:22

Jak mi gorzej idzie (jak w ostatnich dniach) to zaglądam tu i czytam Wasze komentarze i jest lepiej :u: , dziękuję!
Kan - ja też na to czekam XD
Przyszedł barman z wiaderkiem lodu i butelką lhigrocenu. "Irven Ethur" widniał napis marki jego twórcy na czarnej etykiecie zdobionej butelki. Xsenon wybałuszył oczy. Czarny Irven był jednym z najlepszych lhigrocenów. Wytwarzany na północy Arszarii i leżakowany dwanaście lat w kwerowych beczkach był absolutnym klasykiem. Synonimem pitnej lawy, a ciemnogranatowa barwa była tak wyjątkowa wśród lhigrocenów, jak lawa o tejże barwie wśród law.
- Ekhem. Doktor Orinum? - mówił zmienionym głosem Fexleet. - Dzień dobry, moje nazwisko Cerio Dalan, z firmy Bolett. Jesteśmy zainteresowani pańskim ostatnim projektem, w związku z tym pragnę zaprosić pana... - przerwał i słuchał rozmówcy. Zaśmiał się i spojrzał na Cendera. - W Meteorze, na sali VIP. Xsenon też jest. I czarny Irven też. Czekamy. No... do zobaczenia.
- Co?
- Słaby ze mnie aktor - śmiał się lekko zawiedziony. - No dobra, opowiadaj co u ciebie.
- Wróciłem z Encakii, robiłem za ochroniarza konwojentów.
- I jak?
- No... nie było źle, wiesz... było dosyć lekko i przyjemnie w sumie, bez większych przeszkód... ale...
- Samotność?
Xsenon spojrzał na Nernego nieco skonfudowany. Zamyślił się na moment.
- Może też... nie myślałem o tym - zmarszczył brwi i odwrócił wzrok.
Nerno patrzył przez chwilę na przyjaciela. Sięgnął do wiaderka po butelkę.
- Napijmy się.
"Wszyscy muszą być podobni jeden do drugiego. Każdy człowiek wizerunkiem innego człowieka. Wtedy wszyscy są szczęśliwi, bo nie ma gór, by się przed nimi zginać ze strachu i porównywać się z nimi" ~ 451 stopni Fahrenheita, Ray Bradbury

ODPOWIEDZ