UWAGA! W PRZYPADKU PROBLEMU Z LOGOWANIEM NALEŻY WYCZYŚCIĆ CIASTECZKA WITRYNY!


Tytuł PROZY LIPCA
zdobyło ZAWSZE NA ZACHÓD autorstwa Coffee.

Serdecznie gratulujemy! :D

czerwony zeszyt Mono

Dział dla pracowitych ;)
Awatar użytkownika
Siemomysła
Posty: 900
Rejestracja: 25 listopada 2013, 18:37
Lokalizacja: Druga gwiazda na prawo i prosto aż do rana
Kontaktowanie:

Re: czerwony zeszyt Mono

Post autor: Siemomysła » 26 listopada 2017, 17:39

"Słowiańscy królowie wielkiej Lechii" <3 Lubię jak tym operujesz <3
Płoń i pisz! :nano:
Trudno zainteresować żonatego mężczyznę i znaleźć czas na czytanie książek
[Stokrota]
Ale jest za późno, zawsze było, zawsze będzie za późno.
[Dr Manhattan]
I niech nikt nie odejdzie skrzywdzony!
[Red Shoehart]

Awatar użytkownika
Kruffachi
sekretarz generalny
Posty: 1824
Rejestracja: 05 grudnia 2013, 21:42
Lokalizacja: Drugie Lewo
Kontaktowanie:

Re: czerwony zeszyt Mono

Post autor: Kruffachi » 26 listopada 2017, 17:42

Niby taki spokojny opis, a robi się coraz gęściej i OMG, już bym tak czytała ciąg dalszy <3 :D
Jestem konfundującą fajerą w stuporze.

Dzień z życia admina (dziękuję)

Skrót do Regulaminu
Po dłuższym namyśle wszystko jest jak kiełbaska.

Awatar użytkownika
Kanterial
Człowiek Kompromitacja
Posty: 1450
Rejestracja: 26 listopada 2011, 00:36
Lokalizacja: Torgau

Re: czerwony zeszyt Mono

Post autor: Kanterial » 26 listopada 2017, 19:43

...czy to źle, że poczułam więź z Wszechpolskim? :bag:

tak cholernie mi się ten opis podoba, uczę się trochę sprzedawania informacji, bo u ciebie czasem sympatia dla postaci wyskakuje nagle spomiędzy słów i chciałabym tak też
dahin ist mein Glanz und mein Vertrauen auf den Herrn

Awatar użytkownika
MononokeGirl
Posty: 219
Rejestracja: 07 stycznia 2017, 17:46
Lokalizacja: Światełko w ciemnościach
Kontaktowanie:

Re: czerwony zeszyt Mono

Post autor: MononokeGirl » 27 listopada 2017, 23:51

Dziękuję wam. Nawet nie wiecie, jakiego kopa dostaję jak to czytam :tul:

Kanterial - więź z Wszechpolskim... Hm. Nie wiem, czy to dobrze, ze sympatyzujesz z ksenofobicznym fanatykiem, ale jako autorkę mnie to cieszy niepomiernie. To znaczy, ze nawet jako postać z zamierzenia nagatywna dostał wystarczająco wiele cech, zeby nie być całkiem czarnym. Nie wierzę, w czarno-białe podziały, więc :tul: Sprawiłaś mi mega radochę :D

Porcja codziennego spamu :nano:
SpoilerShow
- Nie trzeba - westchnęła Błyskiewiczówna, wspinając się na materac. - Idź tylko i zdobądź mi poranne wydanie Kuriera. Obudź mnie za jakąś godzinę lub dwie.
- Oczywiście - dygnęła pokojówka, ale nie wychodziła. Lucia trochę kokosiła się na łóżku, nim zdołała się ułożyć. Marta wciąż stała, zagryzajac wargę i patrząc na swoją pracodawczynię niepewnie.
- Słucham - w głosie Lutki pobrzmiewała delikatna irytacja.
- Czekałam, bo przyszła wreszcie wieśc o pogrzebie panny Aster - wyrzuciła z siebie dziewczyna.
Chłodny dreszcz przebiegł po plecach Błyskiewiczówny.
Dzień pogrzebu się przeciągał. Oficjalnie, dlatego żeby wszyscy fani mogli dotrzeć z całego kraju na pogrzeb, a nieoficjalnie dlatego że rodzina darła pomiędzy sobą koty. Zwykle pogrzeby starowierzeniowców odbywały się w ciągu dwudziestu czterech godzin. Nawet w środku nocy, ale nie później. Taką mieli tradycję. Tylko, że Aster nie była tylko starowierzeniowczynią. Była też rusałką. A te z kolei pozwalały, aby woda zabrała ciało do Wyraju. Wciąż jara babcia Blumenfeldówny nie zgadzała się na inny rodzaj pochówku i w ten sposób rozegrała się walka pomiędzy dwiema częściami rodziny.
- Kiedy? - Lutka nie poznawała swojego głosu. Brzmiał obco. Zbyt obojętnie i spokojnie, a przecież kotłowało się niej multum uczuć. W klatce piersiowej czuła nieznośny uścisk, serce na sekundę straciło swój rytm. Było jej zimno. Pościel pozostawała chłodna, nie zdążyła jeszcze wchłonąć ciepła.
- Ju... Dzisiaj w południe.
Lutka przykryła twarz poduszką. Trwało to jakieś trzydzieści sekund.
- Zdołasz wszystko przygotować? Wieniec, czy kwiaty? I moją sukienkę. I śniadanie na później...
- I kąpiel i autowóz.
- Tak.
- Coś jeszcze?
- Hmmm. Chyba nie. Tylko o Kurierze pamiętaj.
- Oczywiście. A panu co powiedzieć, gdyby panienkę wzywał?
- Że jestem zmęczona po pracy i jeśli to nie koniec świata to niech mnie nie budzi. Chociaż... Jakby kończył się świat to też nie. Wolę to przespać - burknęła.
- A tak na poważnie?
- To coś wymyśl. Powiedz prawdę. Albo daj mu poczytać Kuriera. Wszystko mi jedno - westchnęła. Z każdym słowem język plątał jej się coraz bardziej. Wreszcie zrobiło jej się ciepło i przyjemnie. Nie potrafiła z tym dłużej walczyć. Powieki same opadały.
:fire: :fire: :fire: PŁOŃ I PISZ! :fire: :fire: :fire:

Przyszłość ma wiele imion. Dla słabych ma imię – niemożliwe, dla nieśmiałych – nieznane, dla myślących i walczących – ideał.
Victor Hugo :heart2:

Awatar użytkownika
Siemomysła
Posty: 900
Rejestracja: 25 listopada 2013, 18:37
Lokalizacja: Druga gwiazda na prawo i prosto aż do rana
Kontaktowanie:

Re: czerwony zeszyt Mono

Post autor: Siemomysła » 28 listopada 2017, 06:48

Ciężka noc... "powiedz prawdę" <3 Uwielbiam.
Trudno zainteresować żonatego mężczyznę i znaleźć czas na czytanie książek
[Stokrota]
Ale jest za późno, zawsze było, zawsze będzie za późno.
[Dr Manhattan]
I niech nikt nie odejdzie skrzywdzony!
[Red Shoehart]

Awatar użytkownika
pierdoła saska
Posty: 1406
Rejestracja: 08 listopada 2011, 13:09
Kontaktowanie:

Re: czerwony zeszyt Mono

Post autor: pierdoła saska » 28 listopada 2017, 10:40

Obie wrzutki o trachu <3 miłość, wielka miłość. A co do Lutki, oj moja panno xD ale w sumie ja rozumiem, ughghh :bag:
Marša: właśnie mnie naszło, że mam świat pełen singli
Søren: tak to jest jak za pisanie się bierze stary kawaler xD bo na starą pannę to się nie zachowujesz

Obrazek

CARPE SCHABOWY! twitter ° instagram ° facebook ° marszowickie pola

Awatar użytkownika
Kruffachi
sekretarz generalny
Posty: 1824
Rejestracja: 05 grudnia 2013, 21:42
Lokalizacja: Drugie Lewo
Kontaktowanie:

Re: czerwony zeszyt Mono

Post autor: Kruffachi » 28 listopada 2017, 10:50

No i świetnie wybrnęłaś z tej pogrzebowej zagrozdki :D :c[]: Wiedziałam, że coś wymyślisz.
Jestem konfundującą fajerą w stuporze.

Dzień z życia admina (dziękuję)

Skrót do Regulaminu
Po dłuższym namyśle wszystko jest jak kiełbaska.

Awatar użytkownika
Kanterial
Człowiek Kompromitacja
Posty: 1450
Rejestracja: 26 listopada 2011, 00:36
Lokalizacja: Torgau

Re: czerwony zeszyt Mono

Post autor: Kanterial » 28 listopada 2017, 16:52

Uwielbiam sceny w klimacie zmęczenie/łóżko/komfort/już zaraz

to chyba jakaś perwersja :bag: ale naprawdę to jedne z moich ulubionych XDDD +10000 dla tekstu i wczułam się w Lutkę a to wyczyn dla mnie
dahin ist mein Glanz und mein Vertrauen auf den Herrn

Awatar użytkownika
MononokeGirl
Posty: 219
Rejestracja: 07 stycznia 2017, 17:46
Lokalizacja: Światełko w ciemnościach
Kontaktowanie:

Re: czerwony zeszyt Mono

Post autor: MononokeGirl » 29 listopada 2017, 05:27

Kan Właśnie ja tez lubię takie łózkowo-wannowe sceny. Są takie intymne i jednocześnie kazdemu znane, więc mozna złapać kontakt z bohaterem na takiej jakiejś podstawowej płaszczyźnie. Tak sobie myślę :bag:

I obiecane tak jakby zombie xD
SpoilerShow
Ledwie przyłożyła głowę do poduszki, a znowu musiała się podnieść. Jakoś nie potrafiła się rozbudzić i cały czas miała wrażenie, że śni. Że rzeczywistość, która ją otacza nie jest prawdziwa, że jej nie dotyczy osobiście, a jest jedynie postronnym świadkiem wydarzeń.
(...)
Teraz, gdy na własne oczy widziała, że Aster naprawdę odeszła gdzieś w środku czuła wewnętrzny sprzeciw. To przecież nie było sprawiedliwe. Nie było właściwe, by tak młoda i pełna życia osoba umarła tak nagle. Aster miała plany, które miały zostać nigdy nie zrealizowane. Miała miłość, która miała zostać niespełniona. Miała piękne ciało, które zostanie oddane ziemi. Będzie spoczywało w zimnym i ciemnym grobie. Nie poczuje więcej słońca, które tego dnia ich, żyjących, rozpieszczało. Z prochu powstałeś, więc w proch się obrócisz. Jak tylko przestaną działać zaklęcia nekromantów, zwłoki zaczną puchnąć od gazów. Pojawią się czerwie, będzie gniło. Ta myśl natrętnie powracała.
Każde z nich czekał taki los.
Bujna wyobraźnia, która była głównym atutem każdego iluzjonisty teraz stanowiła dla Lutosławy brzemię. Widziała danse macabre i nie mogła się uwolnić od tego obrazu. Każdy człowiek, na jakiego spojrzała pokrywał się liszajami, wybroczynami. Jego skóra zieleniała, gniła. Widziała na nich zeskorupiałą, zaschniętą krew, poruszające się w gmeraninie owady. Widziała śmierć. Pochód trupów. Zdawała sobie sprawę, że to tylko wytwór jej wyobraźni. Obrazy nakładały się na siebie. Młody chłopak z bukietem róż stawał się rozpadającym kościotrupem, ciągnącym za sobą wstążkę jelit i trzymającym ususzony wiecheć. Starsza, zgarbiona kobiecina przeobraziła się w napuchnięte zwłoki, z jej oczu wyzierały białe, grube i ruchliwe robaki. Dwójka dzieci trzymająca się za rączki, która z trudem hamowała energię i żywo rozglądała się po zgromadzonych, nie rozumiejąc ich powagi - obróciła się nagle w pokryte całunami, ledwie powłóczące nogami trupki o pustych, zakrytych bielmem oczach. Gdziekolwiek Lucia nie spojrzała tam czaiła się śmierć. Osaczała ją. Najbardziej Lutka bała się spojrzeć na siebie samą. Na swoje nogi, swoje dłonie. Na to, co mogłaby wtedy zobaczyć, więc uparcie trzymała wzrok utkwiony przed siebie. Ta bardziej zdyscyplinowana część jej świadomości dawała odpór ponurym wizjom i napierającemu atakowi paniki. Racjonalnie i trochę z przyzwyczajenia trzymała się pozorów. Przecież nikt nie musiał wiedzieć, że szlocha ze strachu, a nie ze smutku.
I zeby nie było tak bardzo powaznie i gore, i trupy i ojej :gulp:
SpoilerShow
- Niemożliwe - zauważył najmłodszy Borkowski.
Alina nie zamierzała oponować. Zwyczajnie rzuciła się na Lutosławę z pazurami. Szamotały się. Dłonie Weleszczakówny nie dosięgły twarzy Błyskiewiczówny, bo przeszkodziła im woalka, jaką Lucia miała wpiętą w loki. Dlatego stosując najstarszą strategię damskiej walki i najniższy chwyt - zaczęla szarpać ją za włosy. Hrabianka spróbowała odepchnąć wściekła napastniczkę, ale nijak nie dawało to rezultatu. Ból sprawił, że zapałała żądzą odwetu. Zszczepiły się w szamotaninie. W amoku jakoś znalazły się na ziemi, zapasy trwały dopóki w sukience Weleszczakówny nie pękła wstążka, która spajała materiał. Wystarczyło, że Lutka pociągnęła ją za sukienkę i odsłoniła dużą część dekoltu panienki.
To otrzeźwiło Alinę lepiej niż cokolwiek innego. Z piskiem odskoczyła od swojej niedoszłej ofiary, próbowała pozbierać poły sukienki, ale ona opadła nisko, więc wycofując się stanęła na rąbku spódnicy i ściągnęła ją jeszcze niżej. Wybuchła płaczem. Jeden z zaskoczonych widzów tego wydarzenia otrząsnął się z szoku, ściągnął marynarkę i okrył dziewczynę. Lucia patrzyła na upokorzenie Alinki z chłodną satysfakcją. I nagle nie wiedzieć czemu to ona stała się obiektem wrogich spojrzeń.
"Do diaska, też powinnam była się rozpłakać" dotarło do niej. Rozmemłana Alina budziła współczucie, pomimo tego, że to ona zaatakowała Lutkę. "Będzie na mnie." Natychmiast wyczarowała odpowiednią iluzję. W oczach postronnych widzów twarz Luci poczerwieniała jeszcze bardziej, oczy się zaszkliły, a potem wybuchła równie spazmatycznym płaczem co Weleszczakówna. Odwróciła się na pięcie i uciekła.
:fire: :fire: :fire: PŁOŃ I PISZ! :fire: :fire: :fire:

Przyszłość ma wiele imion. Dla słabych ma imię – niemożliwe, dla nieśmiałych – nieznane, dla myślących i walczących – ideał.
Victor Hugo :heart2:

Awatar użytkownika
pierdoła saska
Posty: 1406
Rejestracja: 08 listopada 2011, 13:09
Kontaktowanie:

Re: czerwony zeszyt Mono

Post autor: pierdoła saska » 29 listopada 2017, 09:13

Bardzo plastycznie to gore wyszło. Troszkę Lutce współczuję i na jej miejscu chyba bym się na jakis czas zamknęła w czterech ścianach. :/
Marša: właśnie mnie naszło, że mam świat pełen singli
Søren: tak to jest jak za pisanie się bierze stary kawaler xD bo na starą pannę to się nie zachowujesz

Obrazek

CARPE SCHABOWY! twitter ° instagram ° facebook ° marszowickie pola

Awatar użytkownika
MononokeGirl
Posty: 219
Rejestracja: 07 stycznia 2017, 17:46
Lokalizacja: Światełko w ciemnościach
Kontaktowanie:

Re: czerwony zeszyt Mono

Post autor: MononokeGirl » 29 listopada 2017, 20:50

pierdoła saska, Gdyby iluzjoniści zamykali się w pokojach za kazdym razem jak mają zwidy to w ogóle by nie opuszczali domów xD Ale dam jej odsapnąć... kiedyś xD


I tak. Spam. ACHTUNG,WARNING, UWAGA K***A - spoiler, bo to epilog jest xD
SpoilerShow
Von Lügner nie znosił tego czekania, ale musiał mieć pewność stuprocentowej skuteczności. Nie lubił działać osobiście, ale przynajmniej oszczędzał sobie nerwów. Polegając na podwykonawcach, zawsze bał się, że coś sknocą; on będzie musiał poprawiać i improwizować, jego misterny plan się posypie. Do tego ostatniego nie mógł dopuścić. Nienawidził zaskakujących sytuacji. Lubił być przygotowany na wszystko. Zbyt wiele czasu poświęcił na poznawanie poszczególnych środowisk, na przygotowania gruntu, na spajanie ze sobą nic nie znaczących elementów. Nie zostawiał za sobą ani świadków, ani śladów.
Axel zabrał krzesło w najdalszy kąt pokoju, a potem z papierowej torby wyjął książeczkę: "O podróży Wojtka sterowcem za horyzont: Góra gigantów". Ta część nie była tak ciekawa jak poprzednia, "Leże Króla Węży", ale ogólnie seria prezentowała dosyć wysoki poziom. Musiał podziękować Wszechpolskiemu za polecenie mu jej. Historyjki bywały proste, tak samo zwroty akcji, ale bohaterowie szybko zyskiwali sympatię i czytelnik chętnie obserwował ich kolejne przygody. Poza tym opowiastki były na tyle krótkie, że zawsze mógł mieć książeczkę przy sobie i umilić sobie czas podczas czekania. Tak jak teraz. Stanowczo wolał za pośrednictwem sprytnego Wojtka zapoznawać się z upartym władyką gigantów, niż patrzeć jak twarz dziewczyny purpurowieje, nieboszczka wywala napuchnięty język na zewnątrz i w końcu nieruchomieje. Mężczyzna dokończył rozdział i dopiero wtedy powstał ze swojego miejsca. Otrzepał nogawki spodni, aby układały się tak jak powinny, rozejrzał po pokoju i porzucił truchełko pszczoły na środku białej poduszki, żeby było dobrze widoczne. Spakował swoją książkę, wziął torbę pod pachę i zastukał w drzwi. Otworzyły się natychmiast. Strażnik nie zaglądając do środka, wypuścił Niemca.
- Oby Wilk wkroczył na Niebiosa... - von Lügner pozdrowił go, unosząc swoją nieodłączną laskę z wilczą głową i bursztynem.
- ...i zrzucił Słońce do naszych stóp - uzupełnił tamten, odruchowo dotykając łańcuszka na szyi. Axel widział wcześniej, że miał na nim wisiorek z wilkiem pożerajacym słońce.
Symbol Bractwa Końca Świata. Symbol nadchodzącego Ragnaroku. Jeśli wszystkie plany von Lügnera będą się układać bez zakłóceń jak do tej pory to nastapi dokładnie za pięć lat, osiem miesięcy i dwadzieścia trzy dni, a rok później wyswobodzi się z okowów i powstanie w glorii i chwale Trzecia Święta Rzesza Niemiecka.
:fire: :fire: :fire: PŁOŃ I PISZ! :fire: :fire: :fire:

Przyszłość ma wiele imion. Dla słabych ma imię – niemożliwe, dla nieśmiałych – nieznane, dla myślących i walczących – ideał.
Victor Hugo :heart2:

Awatar użytkownika
Siemomysła
Posty: 900
Rejestracja: 25 listopada 2013, 18:37
Lokalizacja: Druga gwiazda na prawo i prosto aż do rana
Kontaktowanie:

Re: czerwony zeszyt Mono

Post autor: Siemomysła » 02 grudnia 2017, 19:09

Świetne to gore. Jest dobre podwójnie, bo pięknie pokazuje potrzebne Iluzjonistce zdolności <3 A ten drugi fragment - wowow! Ile energii w tym kobiecym starciu ;) Ciekawam z czego się wzięło.

EPILOGU NIE CZYTAM. PRZYKRO MI ;)
Trudno zainteresować żonatego mężczyznę i znaleźć czas na czytanie książek
[Stokrota]
Ale jest za późno, zawsze było, zawsze będzie za późno.
[Dr Manhattan]
I niech nikt nie odejdzie skrzywdzony!
[Red Shoehart]

ODPOWIEDZ