TEKSTEM ROKU 2018 zostało ZAWSZE NA ZACHÓD autorstwa Coffee :D Serdecznie gratulujemy i zapraszamy do lektury!

Będąc grafomanem

Dział dla pracowitych ;)
Awatar użytkownika
Kimchee
Posty: 207
Rejestracja: 08 stycznia 2014, 18:26
Kontaktowanie:

Re: Będąc grafomanem

Post autor: Kimchee » 27 lutego 2019, 21:42

Skoro zaczęłam nowy tekst, to raz można:
Służąca warowała na posterunku. Bramy na głównym dziedzińcu nie były zamknięte, a jedynie wycięte w kształcie koła dla ochrony przed demonami. Stanowiły zatem dokonały punkt obserwacyjny. Xiurong od razu zauważyła, że Dongmei jest czymś bardzo poruszona.
Bardzo mało prawdopodobne by przyczyną stanu dziewczyny okazał się jakiś duch.
To mogła być tylko jedna osoba – pierwsza matka.
Xiurong znieruchomiała na żwirowej ścieżce, wpół drogi z kuchni do przejścia łączącego dziedzińce. Groziło jej przyłapanie na gorącym uczynku. Dowód winy miała w ustach, drugi w dłoni. Próbowała pozbyć się przynajmniej tego pierwszego, ale równie dobrze mogłaby próbować połknąć kamień.
- Xiaojie! – Na domiar złego służąca zaczęła wołać do niej, energicznie wymachując przy tym rękami.
- Xiaojie! – nie mogłaby bardziej zwracać na siebie uwagi nawet gdyby chciała.
Xiurong raktycznie już mogła pożegnać się z myślą o uczestnictwie w jutrzejszym przyjęciu, a tym samym ze spotkaniem z Yaozu. A skoro tak…
Szybko połknęła ciastko, po czym wepchnęła do ust drugie (Dongmei i tak dostanie się za nie upilnowanie panienki, zjedzenia ciastka dla gości to doprawdy byłoby zbyt wiele). Skoro Xiurong i tak miała zostać ukarania, to niech chociaż będzie za co.

Awatar użytkownika
Kimchee
Posty: 207
Rejestracja: 08 stycznia 2014, 18:26
Kontaktowanie:

Re: Będąc grafomanem

Post autor: Kimchee » 01 listopada 2019, 20:31

Długi fajk, ale mam nadzieję, że ktoś wytrwa do końca. Z dedykacją dla Kanterial ;):
Jagdish Ćśiastrip wyciągnął przed siebie prawą dłoń.
- I co? – zapytał w pełnym napięcia przejęciu. – Widać coś?
Źrenice jego zaniepokojonych oczu był tak duże, że mogłaby przez nie przejść krowa.
Murukan odpowiedział karcącym chrząknięciem, które miało zasugerować klientowi wyrażanie nieco większego szacunku, do jego szlachetnej profesji wróżbiarza. Sam, rzecz jasna, nie czuł go ani trochę.
- Istotnie, linia życia jest poszarpana, a nawet wydaje się na chwilę zanika – odpowiedział swoim najbardziej kapłańskim tonem po stosownej chwili oględzin.
Tak naprawdę, trzymając w ręku pulchną, przesyconą zapachem przypraw dłoń kupca, był pewien tylko tego, że Jagdish Ćśiastrip umrze jako podstarzały, jeszcze grubszy i bardziej pachnący pieprzem człowiek. Kiedy to nastąpi pozostawało jednak kwestią sporną.
Dłoń w dłoni bramina poruszyła się konwulsyjnie.
- Czy to znaczy, że ktoś mógł rzucić na mnie klątwę.
W półmroku nędznego pomieszczenia, w którym zmuszony był rezydować, Murukan spojrzał na zaniepokojoną twarz gościa. Ćśiastrip bał się, ale jeszcze nie tak bardzo jak powinien.
- Tak – zdecydował Murukan śmiertelnie poważnym tonem.

Awatar użytkownika
Kruffachi
sekretarz generalny
Posty: 1865
Rejestracja: 05 grudnia 2013, 21:42
Lokalizacja: Drugie Lewo
Kontaktowanie:

Re: Będąc grafomanem

Post autor: Kruffachi » 02 listopada 2019, 12:09

Kolejny świat, który kreujesz, który jest tak inny i pasjonujący *_* Ogromnie szanuję tę Twoją dbałość o realia i dobór odpowiednich słów (zdanie z krową)
Jestem konfundującą fajerą w stuporze.

Dzień z życia admina (dziękuję)

Skrót do Regulaminu
Po dłuższym namyśle wszystko jest jak kiełbaska.

Awatar użytkownika
Kimchee
Posty: 207
Rejestracja: 08 stycznia 2014, 18:26
Kontaktowanie:

Re: Będąc grafomanem

Post autor: Kimchee » 02 listopada 2019, 17:33

Wyciągnął ku niej rękę, ale w tym momencie drzwi otworzyły się, a stanęła w nich „mateczka” kurtyzany. Bez ceregieli wmaszerowała do pomieszczenia swoim zabawnym chodem przypominającym poruszająca się kaczkę. Na przekór tej pozornej słabości zręcznie jak kobra rzuciła na łóżko jakiś przedmiot. Naszyjnik. Wylądował dokładnie między Murukanem i Indirą. Kurtyzana wzięła go w pomalowane henną dłonie i zaczęła oglądać ze znawstwem. Każda szanując się kobieta, która sprzedaje swoje ciało, musi dla swojego dobra nauczyć się szacować wartość biżuterii.
- Ładny – stwierdziła bez większych emocji. - Drogi.
Oddała naszyjnik stręczycielce. Nie była skrepowana obecnością jeszcze jednej osoby w swojej sypialni . Podobnie Murukan, już dawno wybył się wstydu przed stąrą pomarszczoną kobietą i już nie próbował przykrywać nagości swojego torsu (w pierwszym tygodniach ich znajomości ten zwyczaj wzruszał i śmieszył Indirę).
- Gdybyś go przyjęła, mogłabyś dobrze zarobić - „Mateczka” spojrzała na bramina z niechęcią, a on odpowiedział szerokim uśmiechem. Nie lubiła go. Uważała, że jej podopieczna tylko marnuje na niego czas, a teraz miała potwierdzenie.
- Za dwa dni mogłabyś się z nim spotkać. Urzędnikowi Maljanśwowi powie się, że masz miesięczne krwawienie.
Indira opadła na poduszki z wyrazem boleści na twarzy.
- Zastanowię się.
- Lepiej, żebyś to zrobiła! Nie młodniejszesz.
Murukan już dawno przyzwyczaił się, że wspólniczki omawiają przed nim szczegóły swojej działalności. Sięgnął po betel ułożony pięknie na tacy stojącej przy łóżku. Kurtyzana wmawiała swoim klientom, że sama zawija orzechy w liście, usychając z tęsknoty za nimi. Kapłan jako jedyny był świadom, że to dzieło staruchy.

Awatar użytkownika
Kanterial
Człowiek Kompromitacja
Posty: 1483
Rejestracja: 26 listopada 2011, 00:36
Lokalizacja: Torgau

Re: Będąc grafomanem

Post autor: Kanterial » 02 listopada 2019, 19:23

linia życia jest poszarpana, a nawet wydaje się na chwilę zanika – odpowiedział swoim najbardziej kapłańskim tonem
XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD UMIERAM
i źrenice, przez które mogłaby przejść krowa <3

drugi fajk kocham bardziej *------* widzę to naprawdę, jest klimatycznie
chyba będę musiała mieć odpalony google, żeby rozumieć niektóre słowa :bag:
lubię tę scenę bardzo, bardzo

będę czekać na plik, płonę
За поворотом, в глубине
Лесного лога,
Готово будущее мне
Верней залога.


"...ostatecznie ugiął się pod naporem argumentów, które zawierały między innymi ogarniętego żądzą władzy Niemca żywo zainteresowanego produkcją armii cyborgów..."

Awatar użytkownika
Aishikami
Posty: 29
Rejestracja: 09 grudnia 2013, 14:03
Lokalizacja: Wrocław

Re: Będąc grafomanem

Post autor: Aishikami » 02 listopada 2019, 19:53

Bardzo intrygujący klimat i bardzo fajnie go budujesz w tych fragmentach. Kibicuję bardzo!
*Nie mam własnej kultury, więc jem jogurt, aby mieć chociaż kulturę bakterii.*

Awatar użytkownika
Kruffachi
sekretarz generalny
Posty: 1865
Rejestracja: 05 grudnia 2013, 21:42
Lokalizacja: Drugie Lewo
Kontaktowanie:

Re: Będąc grafomanem

Post autor: Kruffachi » 02 listopada 2019, 22:15

Taki cynizm świata bije z tego fajka, taka przykrość jakaś, a przy tym świat, który kreujesz, jest taki namacalny, realny i fizyczny - uwielbiam
Jestem konfundującą fajerą w stuporze.

Dzień z życia admina (dziękuję)

Skrót do Regulaminu
Po dłuższym namyśle wszystko jest jak kiełbaska.

Awatar użytkownika
Kimchee
Posty: 207
Rejestracja: 08 stycznia 2014, 18:26
Kontaktowanie:

Re: Będąc grafomanem

Post autor: Kimchee » 03 listopada 2019, 11:44

Dziura w ziemi powiększała się coraz bardziej, jeszcze trochę i zmieści się w niej figurka.
Czasem Murukan zastanawiał się, czy nie spróbować wykorzystać swoich umiejętności w inny sposób. Nie brakowało brminów, którzy trudnili się kupieckim fachem. Indira także nie będzie wiecznie kurtyzaną.
Mógłby się z nią ożenić.
Mogliby mieć dzieci.
Murukan nie był jednak pewien, czy kocha kurtyzanę na tyle, by chcieć spędzić z nią resztę życia, a jeszcze wcześniej je zmienić.

Awatar użytkownika
Kanterial
Człowiek Kompromitacja
Posty: 1483
Rejestracja: 26 listopada 2011, 00:36
Lokalizacja: Torgau

Re: Będąc grafomanem

Post autor: Kanterial » 03 listopada 2019, 14:01

T~~~~~~~~~~~T za samo imię go uwielbiam, ale jak czytam, to też
За поворотом, в глубине
Лесного лога,
Готово будущее мне
Верней залога.


"...ostatecznie ugiął się pod naporem argumentów, które zawierały między innymi ogarniętego żądzą władzy Niemca żywo zainteresowanego produkcją armii cyborgów..."

Awatar użytkownika
Kruffachi
sekretarz generalny
Posty: 1865
Rejestracja: 05 grudnia 2013, 21:42
Lokalizacja: Drugie Lewo
Kontaktowanie:

Re: Będąc grafomanem

Post autor: Kruffachi » 06 listopada 2019, 09:45

Oj, Murkan, zadajesz sobie złe pytania. Ale spoko, zaraz twoje życie samo się zmieni za sprawą autorki :3
Jestem konfundującą fajerą w stuporze.

Dzień z życia admina (dziękuję)

Skrót do Regulaminu
Po dłuższym namyśle wszystko jest jak kiełbaska.

Awatar użytkownika
Kimchee
Posty: 207
Rejestracja: 08 stycznia 2014, 18:26
Kontaktowanie:

Re: Będąc grafomanem

Post autor: Kimchee » 07 listopada 2019, 20:47

Gauhar w pełnej krasie:
- Powinnam już wracać - wykrztusiła. Książę splótł ręce za plecami opiętymi jedwabnym złotym materiałem płaszcza. Zaczął wolno przechadzać się wokół dziewczyny.
Jak drapieżnik wokół ofiary, pomyślała.
- Pozwolę ci iść - przemówił głosem jeszcze niższym i szemrzącym jak strumyk - pod warunkiem, że przysięgniesz mi, że się jeszcze spotkamy.
- Nie wolno mi. Ojciec by tego nie...
Książę roześmiał się, a Gauhar przeszedł dreszcz.
- Nie pochwalałby tego?
Przytaknęła.
- A co ze mną?
Dziewczyna gapiła się na księcia. Nie zrozumiała pytania za pierwszym razem ani kiedy powtórzyła je w myślach.
- Wasza wysokość?
- To może być nasze ostatnie spotkanie. Jeśli Pojutrze rozszarpie mnie tygrys, nie będziesz żałowała?
Wizja tak przemówiła do Gauhar, że dziewczyna nie była w stanie zapanować nad swoimi emocjami.
- Umarłabym wtedy! - W tych dwóch słowach zawarła wszystko, co czuła.
Książę raptem przestał się śmiać. Patrzył na nią takim wzrokiem, że zlękła się, iż powiedziała coś niewłaściwego.

- Spotkaj się ze mną jeszcze raz - poprosił.
Gauhar wiedziała, że powinna odejść, ale ciało nie poddawało się jej woli.

Awatar użytkownika
Kimchee
Posty: 207
Rejestracja: 08 stycznia 2014, 18:26
Kontaktowanie:

Re: Będąc grafomanem

Post autor: Kimchee » 10 listopada 2019, 20:32

Książę doszedł do wniosku, że śni albo może majaczy z powodu uderzenia w głowę. Ów jednak sen lub majak był jednak bardziej realny niż wszystkie sny, jakie śnił w życiu razem wzięte.
- Czym ty jesteś? - wychrypiał, bo nagle zaschło mu w gardle.
To też było niezwykle. Dotychczas nigdy nie śniło mu się, że jest głodny albo spragniony. Zazwyczaj z kimś lub czymś walczył, dokonywał wzniosłych czynów albo kochał z pięknymi kobietami – takimi, które znał, ale tez stworzonymi z jego wyobraźni i pięknymi niczym boginie.
Drapieżnik wyprężył się dumnie.
- Jestem Brrarabagh – posłał swoje myśli wprost do umysłu księcia.
Spomiędzy białych jak kość słoniowa zębów wydostał się wielki różowy język.
Bóg tygrys.
- To przecież niemożliwe – powiedział książę bardziej do siebie niż do ogromnego drapieżnika. - Przecież ty nie żyjesz. Zabili się bogowie wiosny.
- Czy ja ci wyglądam na martwego, człowieku? Widzę, że kapłani dobrze wyuczyli cię swoich mądrości. Nauczyli cię też zabijać i niszczyć.
- Vikama przebił cię swoją włócznią, a z twojego futra zrobił pelerynę dla swojej oblubienicy Mevere – powiedział niemal oskarżycielsko Vikram.
Tygrys prychnął, o ile w ogóle zwierzęta są do tego zdolne. W głowie księcia rozległ się jednak przypominający śmiech pomruk.
- To bardzo romantyczna historia. Z pewnością napisał ją ktoś bardzo sentymentalny.

[...]

- Czego chcesz ode mnie? - odważył się zapytać książę, chociaż lękał się odpowiedzi.

Zwierzę przekrzywiło ogromną głowę.
- Wciąż się zastanawiam – przyznał. - Mógłbym cię zjeść albo puścić wolno i przekonać się, co zrobisz z wiedzą, którą ci przekazałem. To mogłoby być bardzo ciekawe…
- Nie będę cię błagał – wyznał Vikram.
Znów usłyszał w głowie śmiech tygrysa.
- Gdybyś mnie błagał, już dawno byłbyś martwy. Jesteś tylko głupim człowiekiem, małostkowym i bezdusznym. Ulegasz popędom i nie widzisz dalej niż czubek własnego ładnego nosa, ale przynajmniej jesteś odważny.
Tygrys powiedział to z uznaniem, ale Vikram i tak czuł się oburzony.

ODPOWIEDZ