UWAGA! W PRZYPADKU PROBLEMU Z LOGOWANIEM NALEŻY WYCZYŚCIĆ CIASTECZKA WITRYNY!


Tytuł PROZY LIPCA
zdobyło ZAWSZE NA ZACHÓD autorstwa Coffee.

Serdecznie gratulujemy! :D

Łaciate kawałki Kruff

Dział dla pracowitych ;)
Awatar użytkownika
MononokeGirl
Posty: 219
Rejestracja: 07 stycznia 2017, 17:46
Lokalizacja: Światełko w ciemnościach
Kontaktowanie:

Re: Łaciate kawałki Kruff

Post autor: MononokeGirl » 31 maja 2018, 20:53

I robi się to postać, którą naprawdę da się lubić :D Bo z Kai miałam problem, mimo ze wystartował z punktu, gdzie oryginalnego Kaia bardzo lubiłam.
Czyli Emily i Miguelito poznali się przez neta. Fajnie ^^ Teraz to nawet bardziej mi pasuje, bo wcześniej strasznie szybko się ze sobą związali emocjonalnie.
I Sub Zero! xDDDDDDDD
:fire: :fire: :fire: PŁOŃ I PISZ! :fire: :fire: :fire:

Przyszłość ma wiele imion. Dla słabych ma imię – niemożliwe, dla nieśmiałych – nieznane, dla myślących i walczących – ideał.
Victor Hugo :heart2:

Awatar użytkownika
Kruffachi
sekretarz generalny
Posty: 1824
Rejestracja: 05 grudnia 2013, 21:42
Lokalizacja: Drugie Lewo
Kontaktowanie:

Re: Łaciate kawałki Kruff

Post autor: Kruffachi » 03 czerwca 2018, 20:55

:wolf: :wolf: :wolf:
Wyciągnął głowę spod strumienia lodowatej wody, oderwał dłonie od umywalki i uderzył pięścią w lustro.
Długo obserwował czerwone krople ściekające z jego palców na posadzkę.
Jak wtedy, gdy ściekały na chodnik, a on stał, wciąż jeszcze z pustką w głowie, zbyt oszołomiony, żeby chociaż uciekać z miejsca zbrodni. Jak wtedy, gdy zobaczył smugi, które roztrzaskana głowa Nikii zostawiła na pokrytym obleśnym graffiti murze. Serce waliło mu wtedy ciężko, oddech drapał w gardło, po plecach spływał zimny pot. Ale to wszystko były tylko reakcje fizyczne.
Nawet kiedy ostatecznie zerwał się do biegu, to dlatego, że szarpnęła nim adrenalina, że pewnie zareagował na jakiś dźwięk lub ruch na skraju pola widzenia.
Dopiero po paru godzinach morderczej, zwierzęcej ucieczki – bez planu, bez zapasów, bez myślenia o jakimś „potem” – upadł na kolana i z całych sił ścisnął pulsującą bólem głowę w dłoniach. Wrzeszczał. Wyrywał sobie włosy.
Tak bardzo chciał poczuć cokolwiek.
Powinien – nawet on to wiedział.
Jestem konfundującą fajerą w stuporze.

Dzień z życia admina (dziękuję)

Skrót do Regulaminu
Po dłuższym namyśle wszystko jest jak kiełbaska.

Awatar użytkownika
Kruffachi
sekretarz generalny
Posty: 1824
Rejestracja: 05 grudnia 2013, 21:42
Lokalizacja: Drugie Lewo
Kontaktowanie:

Re: Łaciate kawałki Kruff

Post autor: Kruffachi » 04 czerwca 2018, 21:32

Teoretycznie mógł wezwać policję – oczywiście. Tak to działa w cywilizowanych krajach, że jeśli ktoś przez trzy dni siedzi w twoim salonie na krześle i nie rusza się ani na krok, planując najwyraźniej umrzeć z powodu odwodnienia lub zatrucia wstrzymywanymi ekskrementami, dzwoni się po odpowiednie służby i one załatwiają sprawę. Wiedźm miał z tym jednak pewien kłopot, bo jego pracownia zawierała parę nie do końca legalnych ingrediencji i trudno byłoby je wszystkie pochować po szafach.
Jestem konfundującą fajerą w stuporze.

Dzień z życia admina (dziękuję)

Skrót do Regulaminu
Po dłuższym namyśle wszystko jest jak kiełbaska.

Awatar użytkownika
Kruffachi
sekretarz generalny
Posty: 1824
Rejestracja: 05 grudnia 2013, 21:42
Lokalizacja: Drugie Lewo
Kontaktowanie:

Re: Łaciate kawałki Kruff

Post autor: Kruffachi » 07 czerwca 2018, 00:01

Już po pierwszych próbach było wiadomo, że Połączenia ujawniają w zawodnikach wszelkie niedoskonałości i choroby genetyczne. Ayako długo gromadziła materiały na ten temat, a potem analizowała je wraz z całym zespołem. Wynikająca z nich prawidłowość wydawała się aż nadto wyraźna. Większość zgonów miała swoje źródło w zaostrzeniu objawów często niezauważonych wcześniej wad. Najczęściej wysiadały serca, płuca i nerki, co miało dużo sensu, jeśli wzięło się pod uwagę, że kandydaci pochodzili z pięter, gdzie opieka zdrowotna praktycznie nie funkcjonowała, a o diagnostyce prewencyjnej i profilaktyce w ogóle od dawna nie słyszano. To dlatego wprowadzono potem obowiązkowe badania, ale nie zawsze się nimi przejmowano, bo materiał był tani i niemal sam pchał się do drzwi oddziałów, na których przeprowadzano zabiegi.
Neil Donnely swoje Połączenie przeżył, bo jego problemy nie dotyczyły funkcjonowania żadnego z ważnych układów, a mózgu. Stwierdzono u niego spektrum autyzmu i fakt ten powinien dyskwalifikować go z używania wszczepów każdego rodzaju, bo lata doświadczeń dawno już dowiodły, że oddziaływanie na siebie elektroniki domózgowej i tego wciąż tajemniczego schorzenia jest, delikatnie mówiąc, nieprzewidywalne.
A jednak ktoś, prawdopodobnie licząc kasę, uznał, że warto zaryzykować.
Od tamtego dnia bardzo pilnowano, by do mediów nie przeciekły żadne informacje o wyniku eksperymentu ani nawet o tym, że został przeprowadzony. Jego efekty przerosły bowiem najśmielsze oczekiwania i w nieodpowiednich rękach mogły stać się argumentem dla tez dużo dalej idących, niż tylko nawołujących do zakazania Połączeń.
Jestem konfundującą fajerą w stuporze.

Dzień z życia admina (dziękuję)

Skrót do Regulaminu
Po dłuższym namyśle wszystko jest jak kiełbaska.

Awatar użytkownika
Kruffachi
sekretarz generalny
Posty: 1824
Rejestracja: 05 grudnia 2013, 21:42
Lokalizacja: Drugie Lewo
Kontaktowanie:

Re: Łaciate kawałki Kruff

Post autor: Kruffachi » 07 czerwca 2018, 21:19

- Rosyjskich wszczepów prawie nie wyczuwam - podjął niespodziewanie Donnely. - Są... w jakiś sposób inne, nie pasują do reszty. - Jego wzrok stracił ostrość, łyżka zawisła wpół drogi do ust i po chwili cała nabrana na nią zupa wylała się z powrotem do talerza.
- Neil...?
Nie zareagował, więc Somchai pomachał mu ręką przed twarzą. Dopiero wówczas Donnely drgnął, a chwilę później spojrzał na Tajlandczyka ze zmarszczonymi brwiami, jakby nie wiedział, co się właściwie stało.
Wciąż miał twarz dziecka. Dość podłużną, może odrobinę końską, o cofniętym podbródku, ale z charakterystycznie zadartym nosem i piegami pokrywającymi policzki. Okolona jasnorudymi lokami nie wyglądała może jak wymarzony materiał reklamowy dla jakiejś kompanii ciuchowej lub kosmetycznej, ale nie budziła też złych skojarzeń. Co najwyżej te dotyczące najniższych pięter europejskich megamiast, które - jak wszędzie - zamieszkiwała populacja coraz bardziej dręczona przez brak profilaktyki i genetyczne obciążenia.
- Rosyjskie wszczepy - przypomniał mu Somchai, przysiadając na fotelu. Nigdy nie tracił okazji do rozmowy z Irlandczykiem, a zwłaszcza gdy ten sam poruszył jakiś temat.
- Co z nimi? - zdziwił się rudzielec.
Jestem konfundującą fajerą w stuporze.

Dzień z życia admina (dziękuję)

Skrót do Regulaminu
Po dłuższym namyśle wszystko jest jak kiełbaska.

Awatar użytkownika
Kanterial
Człowiek Kompromitacja
Posty: 1450
Rejestracja: 26 listopada 2011, 00:36
Lokalizacja: Torgau

Re: Łaciate kawałki Kruff

Post autor: Kanterial » 12 czerwca 2018, 13:18

Na forum się nie loguję, ale sztambuchy czytam. Tak co dwa dni.

I niezmiennie sobie spędzam zamyślone minuty przy twoich kawałkach.
SpoilerShow
a ja tam w Nikii widzę Kai tak samo
dahin ist mein Glanz und mein Vertrauen auf den Herrn

Awatar użytkownika
Kruffachi
sekretarz generalny
Posty: 1824
Rejestracja: 05 grudnia 2013, 21:42
Lokalizacja: Drugie Lewo
Kontaktowanie:

Re: Łaciate kawałki Kruff

Post autor: Kruffachi » 13 czerwca 2018, 20:54

*wzrusz bardzo* <3
Dziś taki powrót do przyszłości. Bo Pazury Pazurami, ale pomyślałam sobie (podczytując Odpad z powodu przyczyn), że sama chciałabym wiedzieć, co było z nimi dalej :bag:
- Wie pan, panie Kon. - Castillo lekko odchyliła się na krześle i Chińczyk nie potrafił ocenić, na ile zrobiła to, by ulżyć sobie w niewygodnej pozycji, a na ile był to gest mający służyć przejęciu psychologicznej kontroli nad sytuacją. - Ja należę do tych ludzi, którzy, kiedy trzeba coś zrobić, po prostu to robią. Nie wymyśliłam sobie jako mała dziewczynka, że zostanę prezydentem Argentyny, a już na pewno nie wyobrażałam sobie, że ta moja Argentyna będzie miała pięć razy mniejszą powierzchnię i poważne kłopoty, by utrzymać sprawne funkcjonowanie nawet tak okrojonego terenu. Ale oboje dobrze wiemy, jak było. Ludzie się bali. Szukali kogoś silniejszego. Przywódców. Nawet przywódcy szukali przywódców. Ja miałam wiedzę i narzędzia, więc uznałam, że moim świętym obowiązkiem jest, żeby z nich skorzystać.
- Miała pani wiedzę i narzędzia, które zdobyła wcześniej - zauważył Rei.
Przyglądał się uważnie twarzy kobiety, szukając na niej oznak zawahania, symptomów gry, ale niczego nie mógł dostrzec. A przecież wiedział, że tam są. Nie siedziała przed nim po prostu przedsiębiorcza sześćdziesięciolatka, była dziennikarka i patriotka. Siedziała kobieta, której bały się obie Ameryki, która bez mrugnięcia okiem wydawała rozkazy masowych egzekucji i odpowiadała za przerażającą liczbę zamachów. Której tajnej policji bali się nawet Połączeni.
- Tak. Bo jestem też osobą praktyczną. Miałam dość poszlak, żeby wiedzieć, jak daleko sięga sprawa. I żeby było jasne: te poszlaki wpadły mi w ręce same. Wszystko naprawdę zaczęło się od przypadku.
Rei zmarszczył brwi.
- Jakiego przypadku? - spytał.
- Takiego, że poznałam Miguela.
Jestem konfundującą fajerą w stuporze.

Dzień z życia admina (dziękuję)

Skrót do Regulaminu
Po dłuższym namyśle wszystko jest jak kiełbaska.

Awatar użytkownika
Xanttis
Posty: 79
Rejestracja: 23 października 2017, 23:41

Re: Łaciate kawałki Kruff

Post autor: Xanttis » 14 czerwca 2018, 00:35

Wciąga okropnie. Będę czytać i czuję, że szybko nadrobię straty.

Uwielbiam te opisy. Ten ból braku uczuć ...
"Wszyscy muszą być podobni jeden do drugiego. Każdy człowiek wizerunkiem innego człowieka. Wtedy wszyscy są szczęśliwi, bo nie ma gór, by się przed nimi zginać ze strachu i porównywać się z nimi" ~ 451 stopni Fahrenheita, Ray Bradbury

Awatar użytkownika
Kruffachi
sekretarz generalny
Posty: 1824
Rejestracja: 05 grudnia 2013, 21:42
Lokalizacja: Drugie Lewo
Kontaktowanie:

Re: Łaciate kawałki Kruff

Post autor: Kruffachi » 14 czerwca 2018, 19:06

<3 <3 <3

Długie i spoilerowe, jeśli się coś tam wie, bo z Odpuszczenia.
SpoilerShow
Siedział na kanapie spięty i pewnie sto razy wolałby wrócić do siebie, do Palermo, ale zalecenia lekarskie były jasne i bezdyskusyjne. Wyraźnie wciąż nie czuł się tu jak u siebie - brakowało swobody w jego gestach i nawet w głosie. Lewą dłoń zaciskał na tykwie, jakby od niej zależało jego przetrwanie. Stara, spłowiała bluza po Paulu odejmowała mu lat i Leonor, zerknąwszy na niego z kuchni i ledwie widząc bok twarzy, przez moment miała wrażenie, że widzi tamtego dziewiętnastolatka, który siedział na parkowej ławce pod jakarandą i machinalnie odpalał zapałkę od zapałki, gdy próbował ukryć przed nią nie tylko łzy, ale w ogóle całe swoje życie.
Boże, to było tak dawno temu. Prawie dwadzieścia lat.
Miguel milczał od dłuższej chwili, ale kiedy Castillo wróciła i usiadła na fotelu, zobaczyła lekko ściągnięte brwi i kciuk pocierający metalową słomkę. Znała go dość, by wiedzieć, że po prostu szuka odpowiednich słów, więc sama też się nie odezwała i czekała cierpliwie.
Między nimi na kawowym stoliku leżała gazeta - nieaktualna, sprzed prawie roku, jeden z ostatnich numerów "Clarin". Niedługo potem redakcję, jak wiele innych na całym świecie, po prostu zamknięto. Nagłówek z pierwszej strony informował o masakrze w Odessie, zdjęcie poniżej ukazywało słynne schody, ironicznie znów usłane ciałami.
- Nie powiedzieli mi - wychrypiał w końcu Lavalier i powoli podniósł wzrok na Leonor. Zobaczyła w nich skupienie, jakby próbował odtworzyć wydarzenia sprzed kilkunastu miesięcy, zanim jego życie zrobiło sobie kolejną przerwę. - Wiedziałem, że mnie okłamują. Nie miałem pojęcia, że aż tak bardzo.
Leonor oparła łokcie o uda, splotła dłonie i zapatrzyła się w ścianę. Sama nie wiedziała, co o tym myśleć, a miała znacznie więcej czasu na rozważania niż Miguel. I z pewnością mniej emocjonalny stosunek do całej sprawy. Prawdę powiedziawszy, ją interesowały głównie skutki w skali makro - ostateczny upadek Rosji, skandal dyplomatyczny, który rozłożył na części Europę, pogrzebanie szans na odrodzenie potęgi Chin. Straszliwy chaos ogarniający kolejno rządy i korporacje międzynarodowe, kompromitacja światowych organizacji.
- Nie tak to sobie wyobrażałem.
- A jak? - spytała Castillo chyba bardziej powietrza.
- Nie wiem. - Miguel przestał wreszcie maltretować słomkę i nieobecnym gestem przeczesał włosy. - Wiesz, że nie jestem dobry w politykę. Ale myślałem, że Robert jest.
- Cóż - westchnęła Leonor. - Jest. To było perfekcyjne wydanie damage control. Zauważ, że on sam zapewnił sobie po wszystkim najlepszą możliwą pozycję.
Jestem konfundującą fajerą w stuporze.

Dzień z życia admina (dziękuję)

Skrót do Regulaminu
Po dłuższym namyśle wszystko jest jak kiełbaska.

Awatar użytkownika
MononokeGirl
Posty: 219
Rejestracja: 07 stycznia 2017, 17:46
Lokalizacja: Światełko w ciemnościach
Kontaktowanie:

Re: Łaciate kawałki Kruff

Post autor: MononokeGirl » 15 czerwca 2018, 02:02

Powtórzę za Kan, ze ja tez czytam sztambucha na bierząco, nawet jeśli najczęściej nie mam jak skomentować.
Te urywki sprawiają tylko, ze jeszcze bardziej mam ochotę na całość. Gdyby tylko doba miała po 48 godzin xD
:fire: :fire: :fire: PŁOŃ I PISZ! :fire: :fire: :fire:

Przyszłość ma wiele imion. Dla słabych ma imię – niemożliwe, dla nieśmiałych – nieznane, dla myślących i walczących – ideał.
Victor Hugo :heart2:

Awatar użytkownika
Kruffachi
sekretarz generalny
Posty: 1824
Rejestracja: 05 grudnia 2013, 21:42
Lokalizacja: Drugie Lewo
Kontaktowanie:

Re: Łaciate kawałki Kruff

Post autor: Kruffachi » 16 czerwca 2018, 14:05

- Jurij, musisz pojąć jedno - Grankin pochylił się jeszcze trochę i spojrzał mu prosto w oczy - nie interesuje mnie wynik, nie interesuje mnie efekt, tak długo, jak długo widzę w twoim działaniu granice, które sam na siebie nakładasz. Nie po to daliśmy ci wszczepy, żebyś teraz nie wykorzystywał w pełni ich możliwości.
Zrozumienie spadło na niego zupełnie nagle i spięło wszystkie mięśnie pleców, a dłoniom kazało zacisnąć się w pięści. Po meczach z jego udziałem przeciwnicy coraz częściej lądowali w szpitalu. Ze złamaniami, z nadwyrężeniami, ze wstrząśnieniem mózgu - różnie. Raz czy dwa zdarzyła się pęknięta śledziona i Azarow wiedział dobrze, że to jeden z tych urazów, które bez natychmiastowej pomocy medycznej kończą się śmiercią. I dobrze, nie miał z tym problemu. Nie miał, bo kiedy znów stawał naprzeciw zrehabilitowanych zawodników, z miejsca zaczynali się wycofywać i srali ze strachu. I tak powinno być, strach stanowił jego główną broń. Legendy o nim powtarzano w szatniach szeptem, tłum na korytarzu rozstępował się przed nim bez słowa.
Ale jeśli i to było za mało, jeśli i to nie wystarczyło Krupniewowi i Grankinowi...
- Chcecie, żebym zabijał - właściwie nie musiał pytać.
- Chcemy, żebyś o tym nie myślał - poprawił trener. - To nie jest twoja sprawa, co będzie dalej z twoim przeciwnikiem. Ty masz być skuteczny i przeć do przodu. Myślenie i konsekwencje zostaw innym. Nie chodzi o zabijanie samo w sobie, Jurij. Chodzi o to, żebyś wreszcie zrozumiał, że nie ty tu jesteś od podejmowania decyzji.
Pięści zacisnęły się jeszcze mocniej, głowa pochyliła, z gardła dobył warkot.
- Jurij - upomniał go Grankin.
Wieloletnia tresura zadziałała po raz kolejny i ciało Azarowa wycofało się, zanim zrobił to umysł.
- Nie - powiedział jednak na wydechu.
- To jest rozkaz.
- Nie - powtórzył półprzytomnie, bo fakt, że nauczono go nie kierować agresji w stronę Grankina, nie oznaczało jeszcze, że złość zniknęła. Rozpalała mu głowę tępym, pulsującym bólem, biegła impulsami zimnych dreszczy po karku.
Trener westchnął ciężko. Jurij nie patrzył już na niego, ale usłyszał, jak skrzypnęło krzesło, gdy mężczyzna wstawał za biurka. A już chwilę później jego twarz wybuchła bólem.
- Jeszcze raz - warknął Grankin.
- Nie.
Cios powtórzył się, znacznie mocniejszy, i chłopak razem z krzesłem upadł na wykładzinę.
Jestem konfundującą fajerą w stuporze.

Dzień z życia admina (dziękuję)

Skrót do Regulaminu
Po dłuższym namyśle wszystko jest jak kiełbaska.

Awatar użytkownika
MononokeGirl
Posty: 219
Rejestracja: 07 stycznia 2017, 17:46
Lokalizacja: Światełko w ciemnościach
Kontaktowanie:

Re: Łaciate kawałki Kruff

Post autor: MononokeGirl » 19 czerwca 2018, 23:45

Takie proste "nie", a ma tyle mocy. Mocna scena. Pani z pociągu, która gadała przez telefon powinna żałować, że jej tego nie przeczytałaś xD
:la: :la: :la: :fire: :fire: :fire: :fire: :fire: :fire: :fire: :fire: :fire: :fire: :fire:
:fire: :fire: :fire: PŁOŃ I PISZ! :fire: :fire: :fire:

Przyszłość ma wiele imion. Dla słabych ma imię – niemożliwe, dla nieśmiałych – nieznane, dla myślących i walczących – ideał.
Victor Hugo :heart2:

ODPOWIEDZ