Strona 73 z 81

Re: Łaciate kawałki Kruff

: 24 kwietnia 2018, 10:53
autor: Kanterial
o ciul. ale zaległości. myślałam o tym sztambuchu nawet w górach, choć wyjechałam na dwa dni, żeby nie myśleć o niczym XD

> patelnie babci - WIEM ŻE SĄ ŻELIWNE I ŻE PEWNIE KAŻDA MA SWÓJ WŁASNY OLEJ UŻYWANY OD LAT
> Herszel - japierdole XD why XDDD i dlaczego śmieszy mnie to tak bardzo, że nie umiem powiedzieć mózgowi, jakie to tak naprawdę jest straszne? W sumie całe wampki takie są, ale chyba akcja z ludzkim ciałem będzie taką kwintesencją

I Foka. Foka wygrał, bo to zdanie o kurduplu z Kazania to jest klasa sama w sobie. I tak, teraz, gdy wiem, co wiem, to faktycznie okoliczności mówią wszystko o jego umiejętnościach XDDDD


tam wyżej to był Rei Kon? To drewno?

Re: Łaciate kawałki Kruff

: 25 kwietnia 2018, 18:18
autor: Kruffachi
@Xantis, no tak, były ze trzy, Horror, z Którym Nie Zdążę, wampki i Pazury, bo ja tak mam :bag:

@Kan, si, Rei, a właściwie już Jun ^^ I oczywiście, że patelnie są żeliwne, nawet to pada chwilę później xD

Zaczęłam opko. I wiem, że będzie złe, ale mam taki dziwny kryzys, że musiałam zacząć coś tak żenującego, żeby nie myśleć o pokazaniu tego poważnie XD (piszmy tego oza)
Solberg rzadko to odczuwał, ale przeglądając akta Indreka Lahta faktycznie miał wrażenie, jakby grzebał obcemu człowiekowi w szafce z bielizną. Ludzie Salvadora nie próżnowali najwyraźniej, bo porucznik dostał kompilację szczegółów tak intymnych, że mdłości brały go na samą myśl o tym, że być może i on jest, był lub będzie kiedyś obiektem podobnych działań wywiadowczych. Nie minęły dwie godziny, a czuł się nie tyle nawet, jakby znał łącznościowca Lopez od zawsze, a jakby korzystał z tej samej, co on, szczoteczki do zębów.

Re: Łaciate kawałki Kruff

: 26 kwietnia 2018, 16:57
autor: Kruffachi
SpoilerShow
Zrobili to dotąd raz, owszem, i nadal nikt nie dowiedział się, co wówczas zaszło. Tylko oni dwaj - Robert i Rei. Tylko oni dwaj, którzy w przeciągu paru tygodni przejęli kontrolę nad Szkocją. Brak protestów przeciwko temu swoistemu puczowi ludzie nieznający szczegółów sprawy tłumaczyli sobie brakiem alternatyw. Nie powstała opozycja, bo nie było nikogo zdolnego przebić ofertę dwojga Połączonych obiecujących ponowny dostęp do podstawowych spraw, w tym pitnej wody i prądu. To, że społeczeństwo tak naprawdę nie jest i nigdy w swoich dziejach nie było jako twór racjonalne, jakoś wszystkim umknęło.
Tymczasem sekret tkwił w prostym wniosku, że układ nerwowy człowieka to tylko maszyneria pełna dźwigni, którymi można dowolnie operować. A elektryczność i poziom tlenu stanowiły do niej klucz. Dusza, wolna wola - w cokolwiek nie wierzyliby ludzie, okazywało się zaledwie garścią popiołu, kiedy przychodziło do konfrontacji z okrutną biologią.

Re: Łaciate kawałki Kruff

: 26 kwietnia 2018, 21:14
autor: Kanterial
ROBERT I REI WYGRALI TEN SZTAMBUCH
SpoilerShow
jaktyrani
jaram się fest, chociaż wiem, że to nie te postacie, które zobaczę po ciemnej stronie
SpoilerShow
kuźwa jak żałuję jak ja żałuję
ale jednak ta władza i radykalność, nawet jeśli ideologicznie słuszna i dla większego dobra, hyygh, uwielbiam


I tak, zgadzam się, lecimy z OZEM. Już o nim myślę :la:
//tekst o szczoteczce do zębów to złoto XD

Re: Łaciate kawałki Kruff

: 27 kwietnia 2018, 17:06
autor: Kruffachi
Dont dżaż mi
- Dlaczego pan przyłączył się do kapitan Lopez? - zapytał wreszcie Solberg wprost. - Podobno jest pan zdolnym łącznościowcem. Założę się, że miałby pan szanse w większości placówek, a rządowi całkiem nieźle płacą akurat na tym stanowisku.
Leht uśmiechnął się szeroko, aż pokazały się dołki w jego policzkach i kurze łapki stały znacznie wyraźniejsze niż jeszcze przed chwilą. Wyglądał z tym grymasem zaskakująco przyjaźnie, ale jednocześnie Artur był w stanie dostrzec coraz więcej oznak zażywania dammu - czy może raczej prochów, przed którymi damm stanowił osłonę.
- Wie pan, co jest lepsze od seksu z piękną kobietą? - spytał Indrek i jego uśmiech przeniósł się z ust do oczu.
- Hm?
- Widok, jak piękna kobieta powoli rozpruwa brzuchy twoim wrogom. Zaręczam, można się zakochać.
Solberg uniósł jasną brew.
- Więc to historia o miłości? - spytał z całkiem celowym powątpiewaniem w głosie.
- Początkowo o fascynacji - odparł łącznościowiec. - I o wdzięczności. I dobrze doprawionej jajecznicy na kacu. Wie pan, jak łatwo, żeby była mdła. A potem jakoś poszło.

Re: Łaciate kawałki Kruff

: 27 kwietnia 2018, 23:26
autor: Kanterial
Aj łont :facepalm:

nie, tak na serio to trochę mam zajar na ten uśmiech, przy jednoczesnym alercie w mózgu, bo jednak historia o miłości XD taki dysonans jakby trochę XDDDDD

Re: Łaciate kawałki Kruff

: 28 kwietnia 2018, 14:46
autor: Kruffachi
Najbardziej :facepalm: to mam ja, naprawdę xDD
Ledwie zacisnął palce na szkle, a już zaczęła podejrzewać, że popełniła straszliwy błąd. Z pewną fascynacją patrzyła, jak alkohol znika w gardle chłopaka, podczas gdy jego twarz staje się coraz bardziej czerwona, a z oczu płynął całe strumienie łez. Mimo to nie przestawał, aż się nie zakrztusił i nie musiał wybierać między alkoholem a życiem.
- Mam nadzieję, że coś dla mnie zostawiłeś... - skomentowała Daphne na wydechu.
Wciąż zanosząc się kaszlem, na oślep wyciągnął rękę z butelką mniej więcej w stronę kapitan.
Oczywiście nie wychlał wszystkiego - nawet najmocniejsi nie mieli ta to żadnych szans. Prawdę powiedziawszy, Lopez spodziewała się nawet, że naczynie będzie bardziej puste.
- Ciągle nie jest OK - podsumowała, bez sensu zaglądając do szyjki.
- To był test...? - wycharczał Indrek.
- Gdyby był, to byś okrutnie oblał, więc uznajmy, że nie.

Re: Łaciate kawałki Kruff

: 29 kwietnia 2018, 12:03
autor: Kanterial
T~~~T

pił aż do łez
to trzeba docenić, Daphne

Re: Łaciate kawałki Kruff

: 30 kwietnia 2018, 00:25
autor: Xanttis
"Mimo to nie przestawał, aż się nie zakrztusił i nie musiał wybierać między alkoholem a życiem." - szanuję i podziwiam O_O.

Leżę za każdym razem jak czytam, co tu wrzucasz xd. Taki krzykliwie kanciasty skrawek rzeczywistości.

Re: Łaciate kawałki Kruff

: 04 maja 2018, 16:32
autor: Kruffachi
Wreszcie mam pomysł po tym, jak stwierdziłam, że pierwszy był głupi T_T To teraz jeszcze wyścig z czasem...
Wydawało się wielce prawdopodobne, że Zielona Góra radziłaby sobie doskonale i bez swojego opiekuna - a może nawet radziłaby sobie lepiej - ale Licho przyzwyczaiło się do swojej formy i nie zamierzało z powrotem, po tym, jak wypluje kawałek duszy, przeradzać się w szarą mgłę. Lubiło też swoją pracę polegająca na bieganiu z miejsca na miejsce w sprawach wagi miernej lub też z goła żadnej. Nie zamierzało więc pozwolić, by przez swą lekkomyślność pan Licha popełnił tak głupie pośmiertne samobójstwo przez zaniedbanie i skazał ich obu na wieczne dryfowanie w chmurze konceptów nieudanych i niedokończonych. Nawet jeśli, zaiste, było tam ich miejsce.

Re: Łaciate kawałki Kruff

: 04 maja 2018, 16:45
autor: Kanterial
:3
:3 :3

zdążysz i jeszcze napiszesz mi tekst o trąbach jerychońskich i teorii spiskowej :D
Licho takie uczłowieczone <3

Re: Łaciate kawałki Kruff

: 13 maja 2018, 13:49
autor: Kruffachi
Dzień dobry. Tu moje radosne, optymistyczne FZG :bag:
Teresa poczuła, że mąż dyskretnie wsuwa rękę pod jej ramię i tylko z tego wywnioskowała, że musiała się zachwiać. Nic dziwnego - kręciło się jej w głowie od tych wszystkich niezrozumiałych rzeczy, od zapachu perfum na marynarkach oraz garsonkach, od woni kwiaciarni.
- Co my tu właściwie robimy...? - spytała cicho.
Bogdan splótł palce z jej palcami i ścisnął lekko, ale nie powiedział ani słowa.
- Nie chcę tu być... - szepnęła jeszcze Teresa.
- Jeszcze trochę. - Nie zrozumiał, o czym mówiła. Myślał o cmentarzu, nie o rzeczywistości, w której nagle nie mają już córki.