UWAGA! W PRZYPADKU PROBLEMU Z LOGOWANIEM NALEŻY WYCZYŚCIĆ CIASTECZKA WITRYNY!


Zapraszamy do udziału w nowym INSTANCIE! :D

Zachęcamy też do głosowania na TEKST WRZEŚNIA!

Łaciate kawałki Kruff

Dział dla pracowitych ;)
Awatar użytkownika
Xanttis
Posty: 79
Rejestracja: 23 października 2017, 23:41

Re: Łaciate kawałki Kruff

Post autor: Xanttis » 07 kwietnia 2018, 15:55

XDDDDDDDDDDD :facepalm:

"— Ah, jestem silny, jestem szybki, wygram z każdym, jestem najlepszy HUEH!
— Ej...
— Nie przeszkadzaj mi, jestem w formie, zaraz wygram!!!
— Sznurówki...
— Co? *gleba* Aha... no tak :grzybki: "
"Wszyscy muszą być podobni jeden do drugiego. Każdy człowiek wizerunkiem innego człowieka. Wtedy wszyscy są szczęśliwi, bo nie ma gór, by się przed nimi zginać ze strachu i porównywać się z nimi" ~ 451 stopni Fahrenheita, Ray Bradbury

Awatar użytkownika
Kanterial
Człowiek Kompromitacja
Posty: 1450
Rejestracja: 26 listopada 2011, 00:36
Lokalizacja: Torgau

Re: Łaciate kawałki Kruff

Post autor: Kanterial » 07 kwietnia 2018, 18:45

Jak mi się podoba ten opis siły, energii, takiej dzikości, wiem, co on czuję, przysięgam że wiem

uwielbiam :heart2:
i sznurówki też, choć mniej XD
dahin ist mein Glanz und mein Vertrauen auf den Herrn

Awatar użytkownika
Kruffachi
sekretarz generalny
Posty: 1830
Rejestracja: 05 grudnia 2013, 21:42
Lokalizacja: Drugie Lewo
Kontaktowanie:

Re: Łaciate kawałki Kruff

Post autor: Kruffachi » 07 kwietnia 2018, 19:38

Może w kontekście sznurówki będą małym zaskoczeniem :bag:
Jestem konfundującą fajerą w stuporze.

Dzień z życia admina (dziękuję)

Skrót do Regulaminu
Po dłuższym namyśle wszystko jest jak kiełbaska.

Awatar użytkownika
Kruffachi
sekretarz generalny
Posty: 1830
Rejestracja: 05 grudnia 2013, 21:42
Lokalizacja: Drugie Lewo
Kontaktowanie:

Re: Łaciate kawałki Kruff

Post autor: Kruffachi » 08 kwietnia 2018, 17:53

– Skąd masz tę kurtkę? Tę, którą miałaś przed meczem.
Zmierzyła go nieufnym spojrzeniem czarnych jak dwa węgle oczu.
– Przysięgam, że to najdziwniejsze pytanie, jakie mogłeś w tym momencie zadać – niemal szczeknęła, wciąż pochylona, wciąż stojąc z ugiętymi kolanami, jakby spodziewała się, że grodzie znikną w następnej sekundzie.
– Bo wygląda na to, że mamy chwilę, a jest fajna.
– Próbujesz odwrócić moją uwagę?
Miguel przewrócił oczyma.
– Próbuję być miły – poprawił.
– Po co?
– W sumie to nie wiem.
– Naprawdę wyłączyłeś te wszczepy? – mocne, czarne brwi Benity znów ściągnęły się lekko, choć chyba już bez wcześniejszego gniewu, ale jej oczy i tak zdawały się rozpalone jakimś wewnętrznym żarem. Może adrenaliną, a może po prostu temperamentem.
– Naprawdę. No, przynajmniej tak myślę, bo nie działają.
Chwilę jeszcze wahała się, tkwiąc w bojowej pozycji, ale potem nagle jej ciało rozluźniło się wyraźnie, ramiona opadły, a na ustach pojawił się trochę krzywy, ale jednak jakby przyjazny uśmiech.
– Popierdolony jesteś – stwierdziła, po czym zrobiła krok w jego kierunku i wyciągnęła rękę. Ścisnęła jego dłoń krótko, jak równemu sobie, z szacunkiem.
Miguel jedynie otworzył i zamknął usta, kompletnie zbity z tropu.
– Dzięki...? – wydukał jednak po chwili. – A ty…
– Tylko, kurwa, nie mów, że ładna.
Jestem konfundującą fajerą w stuporze.

Dzień z życia admina (dziękuję)

Skrót do Regulaminu
Po dłuższym namyśle wszystko jest jak kiełbaska.

Awatar użytkownika
Kanterial
Człowiek Kompromitacja
Posty: 1450
Rejestracja: 26 listopada 2011, 00:36
Lokalizacja: Torgau

Re: Łaciate kawałki Kruff

Post autor: Kanterial » 08 kwietnia 2018, 19:24

wzrurdz T~T

Miguel taki niewinny w tych scenach jeszcze... aż mi dziwnie, że czytałam o tym, co później
dahin ist mein Glanz und mein Vertrauen auf den Herrn

Awatar użytkownika
Xanttis
Posty: 79
Rejestracja: 23 października 2017, 23:41

Re: Łaciate kawałki Kruff

Post autor: Xanttis » 08 kwietnia 2018, 22:42

Kupuję, sprzedane :D
"Wszyscy muszą być podobni jeden do drugiego. Każdy człowiek wizerunkiem innego człowieka. Wtedy wszyscy są szczęśliwi, bo nie ma gór, by się przed nimi zginać ze strachu i porównywać się z nimi" ~ 451 stopni Fahrenheita, Ray Bradbury

Awatar użytkownika
Kompot
Mącikompot
Posty: 425
Rejestracja: 21 sierpnia 2012, 23:40

Re: Łaciate kawałki Kruff

Post autor: Kompot » 08 kwietnia 2018, 23:18

Naprawdę nie wiem o co chodzi, ani z czego ten fragment. Jedyne co wiem, to że (serio serio) fragment był wspaniały i od początku do końca miałam uśmiech na twarzy. Bardzo żywe postaci i mimo, że ich wygląd jest dla mnie rozmyty, to potrafię wyobrazić sobie ich miny i jak się zmieniają.




Nie będę kłamała. Mam lekkiego crusha na bitch face Benity.
Obrazek

Awatar użytkownika
Kruffachi
sekretarz generalny
Posty: 1830
Rejestracja: 05 grudnia 2013, 21:42
Lokalizacja: Drugie Lewo
Kontaktowanie:

Re: Łaciate kawałki Kruff

Post autor: Kruffachi » 10 kwietnia 2018, 17:36

:fire: :bag: :fire: :la:
Znaczy... dziękuję ^^ To strasznie miłe i motywujące ^^
Ayako żyła za szybko, żeby mieć prawdziwych przyjaciół. Znajomi to co innego - och, znajomych mogła prawdopodobnie liczyć w tysiącach, a gdyby chciała zawęzić to grono do ludzi, o których byłaby w stanie powiedzieć coś więcej poza tym, jaki mają kolor włosów, ostałoby się pewnie parę setek. Jakim cudem w tym gąszczu znalazła się Carrey Adams, trudno było powiedzieć, bo kiedy patrzyło się w ich biografie, zgadzał się właściwie jeden punkt: obie próbowały swoich sił w barrage'u i obie poniosły sromotną klęskę w sporcie rzekomo dla każdego. Choć spotkało je to z różnych względów.
Kawaguchi okazała się po postu klasycznym antytalentem. Traciła orientację pośród zasieków, dawała się zaskakiwać za każdym załomem, szybko traciła cierpliwość i nie przejawiała żadnych unikatowych cech przydatnych na polu walki. Carrey z kolei miała po prostu pecha. Odznaczała się świetnym zmysłem taktycznym i nawet jako dwunastolatka potrafiła do cna wykorzystać możliwości areny oraz sprzętu. Cóż, już wtedy szastała papierami potwierdzającymi jej geniusz i gdyby Ayako poznała ją wówczas, prawdopodobnie szybko znienawidziłaby wrednego rudzielca w okularach, który najlepszy musiał być - i, co gorsze, był - w każdej dziedzinie. Szczęśliwie ich ścieżki skrzyżowały się dobre parę lat później, kiedy Carrey zajmowała się barrage'em już tylko teoretycznie, pobierając z tego tytułu zresztą niebagatelne stypendium i odbywając praktyki w zespole, w którym poza nią nie było nikogo bez przynajmniej dwóch doktoratów.
Drogę na szczyty sportowej kariery pokrzyżowały jej kontuzje. Nie jakieś spektakularne i może to właśnie wkurzało ją najbardziej. Po prostu za każdym razem, kiedy brała udział w meczu o stawkę, skręcała kostkę albo nadgarstek, wybijała sobie palce podczas rozgrzewki, rozcinała czoło, tracąc równowagę podczas wiązania butów, a raz nawet zdołała wystawić bark, po prostu się przebierając. Od zawsze była ambitna, więc próbowała ignorować pecha tak długo, jak długo się dało, ale cierpliwość działaczy i trenerów też miała swoje granice, więc ostatecznie panna Adams barrage wymieniła na jeszcze więcej książek, kurs gry na sitarze, pluszową barakudę i uzależnienie od ciastek cytrynowych.
Jestem konfundującą fajerą w stuporze.

Dzień z życia admina (dziękuję)

Skrót do Regulaminu
Po dłuższym namyśle wszystko jest jak kiełbaska.

Awatar użytkownika
Xanttis
Posty: 79
Rejestracja: 23 października 2017, 23:41

Re: Łaciate kawałki Kruff

Post autor: Xanttis » 10 kwietnia 2018, 19:31

Cooo :facepalm: już ją lubię :c[]:
"Wszyscy muszą być podobni jeden do drugiego. Każdy człowiek wizerunkiem innego człowieka. Wtedy wszyscy są szczęśliwi, bo nie ma gór, by się przed nimi zginać ze strachu i porównywać się z nimi" ~ 451 stopni Fahrenheita, Ray Bradbury

Awatar użytkownika
Kanterial
Człowiek Kompromitacja
Posty: 1450
Rejestracja: 26 listopada 2011, 00:36
Lokalizacja: Torgau

Re: Łaciate kawałki Kruff

Post autor: Kanterial » 10 kwietnia 2018, 20:32

Naprawdę czuję, że teraz będę lubić ją bardziej XDDD bo uzależnienie od ciastek trafia mnie prosto w serce
dahin ist mein Glanz und mein Vertrauen auf den Herrn

Awatar użytkownika
Kruffachi
sekretarz generalny
Posty: 1830
Rejestracja: 05 grudnia 2013, 21:42
Lokalizacja: Drugie Lewo
Kontaktowanie:

Re: Łaciate kawałki Kruff

Post autor: Kruffachi » 14 kwietnia 2018, 20:36

Skok w bok.
Nie wierzą, kiedy opowiadam im o realności tych koszmarów. Nie wierzą też, kiedy mówię, że wcale nie planuję wieszać się pod prysznicem ani próbować po raz kolejny otwierać swojej głowy, bo wiem już, co się w niej czai.
Jest słoneczny dzień i dłoń zaciska mi się w dawno zapomnianym geście wokół nieistniejącego sznurka, na którym trzymam nieistniejący latawiec. Noga podskakuje w rytmie tańca, którego kroków nikt już nie zna, usta wypełnia ślina na wspomnienie potrawy, której nigdy nie jadłam. Czasem nie wiem już nawet, kim jestem i czy jestem w ogóle. Czy ci wszyscy ludzie, których życia odradzają się we mnie wciąż na nowo, nie ukradli mi ciała do końca.
Jestem konfundującą fajerą w stuporze.

Dzień z życia admina (dziękuję)

Skrót do Regulaminu
Po dłuższym namyśle wszystko jest jak kiełbaska.

Awatar użytkownika
Xanttis
Posty: 79
Rejestracja: 23 października 2017, 23:41

Re: Łaciate kawałki Kruff

Post autor: Xanttis » 15 kwietnia 2018, 13:00

O_O schizowe, ale to nie schiza, tylko coś innego.
Jestem zaintrygowany
"Wszyscy muszą być podobni jeden do drugiego. Każdy człowiek wizerunkiem innego człowieka. Wtedy wszyscy są szczęśliwi, bo nie ma gór, by się przed nimi zginać ze strachu i porównywać się z nimi" ~ 451 stopni Fahrenheita, Ray Bradbury

ODPOWIEDZ