TEKSTEM ROKU 2018 zostało ZAWSZE NA ZACHÓD autorstwa Coffee :D Serdecznie gratulujemy i zapraszamy do lektury!

Łaciate kawałki Kruff

Dział dla pracowitych ;)
Awatar użytkownika
Kruffachi
sekretarz generalny
Posty: 1865
Rejestracja: 05 grudnia 2013, 21:42
Lokalizacja: Drugie Lewo
Kontaktowanie:

Re: Łaciate kawałki Kruff

Post autor: Kruffachi » 12 listopada 2019, 19:58

No ja od początku mówiłam, że oni są okropni... A to, że niespójni, to jeszcze dodatkowy problem
Jestem konfundującą fajerą w stuporze.

Dzień z życia admina (dziękuję)

Skrót do Regulaminu
Po dłuższym namyśle wszystko jest jak kiełbaska.

Awatar użytkownika
Kruffachi
sekretarz generalny
Posty: 1865
Rejestracja: 05 grudnia 2013, 21:42
Lokalizacja: Drugie Lewo
Kontaktowanie:

Re: Łaciate kawałki Kruff

Post autor: Kruffachi » 13 listopada 2019, 18:59

Płodozmian ;)
Budził się kilkukrotnie z nerwowych drzemek w kokonie z wilgotnego koca, mając wrażenie, że to już i szum fal wreszcie zaczyna układać się w słowa. Czasem wydawało mu się, że kątem oka dostrzega jakiś ruch, jakiś cień, ale nigdy nie był dość szybki, żeby spojrzeć w odpowiednią stronę.
Czasem świeciło słońce, czasem padał deszcz. Czasem na krawędzi kręgu czekały na niego placki z kozim serem, czasem garść owoców i kubek zimnej kawy zbożowej. Dzień stawał się nocą, noc dniem i po jakimś czasie Ariel całkowicie stracił poczucie czasu. Przestał kontrolować też to, kiedy się budzi, a kiedy zasypia, aż w końcu doszło do tego, że nawet wyprawa po posiłek na brzeg kamiennego kręgu stała się wyzwaniem ponad jego siły.
Później, pomyślał pewnego dnia, patrząc z oddali na koszyk z pożywieniem, po czym zapadł w ciężką drzemkę.
Później, pomyślał, obudziwszy się jakiś czas później, bo było mu potwornie zimno i nie chciał wychodzić z koca, który wreszcie udało mu się rozgrzać własnym ciałem i trochę osuszyć.
Nigdy, dotarło do niego, gdy słońce zaczęło zachodzić, a powieki ponownie się zamykać.
Jestem konfundującą fajerą w stuporze.

Dzień z życia admina (dziękuję)

Skrót do Regulaminu
Po dłuższym namyśle wszystko jest jak kiełbaska.

Awatar użytkownika
Kanterial
Człowiek Kompromitacja
Posty: 1483
Rejestracja: 26 listopada 2011, 00:36
Lokalizacja: Torgau

Re: Łaciate kawałki Kruff

Post autor: Kanterial » 14 listopada 2019, 11:31

mogę sobie tylko wyobrażać taki stan, ale wyobrażam skutecznie, bo opis aż boli :<

i szalenie mi się podoba to "nigdy" na końcu :bag:
За поворотом, в глубине
Лесного лога,
Готово будущее мне
Верней залога.


"...ostatecznie ugiął się pod naporem argumentów, które zawierały między innymi ogarniętego żądzą władzy Niemca żywo zainteresowanego produkcją armii cyborgów..."

Awatar użytkownika
Kruffachi
sekretarz generalny
Posty: 1865
Rejestracja: 05 grudnia 2013, 21:42
Lokalizacja: Drugie Lewo
Kontaktowanie:

Re: Łaciate kawałki Kruff

Post autor: Kruffachi » 15 listopada 2019, 18:46

Współgrające niech się czują ostrzeżone przed maleńkim spoilem, który jeszcze nie wyszedł w grze, a pozostali przed nieprzyzwoitą długością fajka >_>
SpoilerShow
Niedługo potem chłopak został poproszony do dołączenie do gości. Jego ojciec wraz z jego teściem omawiali jakieś ważne sprawy, a on w tym czasie miał zabawiać swoją małżonkę – oczywiście w towarzystwie jej dwórek pełniących funkcję przyzwoitek. Te upominały Ariela nie tylko za to, że zbyt blisko Cassiopei siedział, ale też nawet za to, że zbyt śmiało na nią patrzył. Powstrzymanie tego ostatniego okazało się szczególnie trudne, bo oczyma duszy swej widział już szczęśliwą kobietę u swego boku, oparcie dla jego mądrych rządów i matkę wspaniałych dzieci.
Chyba jeszcze nigdy nie czuł się równie dumny jak wówczas, choć nikt nie mógł przecież zajrzeć do jego głowy i zobaczyć tych samych obrazów.
Cassiopei wyraźnie bardzo smakowały migdałowe ciasteczka, które jej przysłano na pięknej paterze, ale nie była szczególnie chętna do rozmowy. Ariel złapał kilka jej zaciekawionych spojrzeń, ale nie reagowała szczególnie ani na opowieści o bohaterach, ani na wyuczone przez nauczyciela retoryki formułki zagajające rozmowy z damami, ani na próby poruszenia tematów historycznych, a każdy komplement zbywała grzecznym „dziękuję, panie” i wbiciem oczu w trzewiczki.
Jeśli nie trzymała w dłoniach ciastka, to rozcierała w nich nerwowo materiał spódnicy i Ariel powoli tracił nadzieję na udaną konwersację.
Och, gdyby znał ją chociaż trochę lepiej.
Na spacerze mógł przynajmniej urozmaicać monolog pokazywaniem małżonce egzotycznych gatunków drzew, które ojciec sprowadził do arboretum, ale niestety niewiele o nich wiedział, bo botanika zawsze go nudziła. Czego nie wiedział, zaczął więc zmyślać, ale kiedy popłynął i Cassiopea nie zareagowała na rewelacje dotyczące niebieskich ptaków rodzących się na jednym z okazów zamiast owoców niczym więcej, jak tylko grzecznym skinieniem głowy, Ariel zyskał już pewność, że dziewczyna wcale go nie słucha.
Jestem konfundującą fajerą w stuporze.

Dzień z życia admina (dziękuję)

Skrót do Regulaminu
Po dłuższym namyśle wszystko jest jak kiełbaska.

Awatar użytkownika
Kanterial
Człowiek Kompromitacja
Posty: 1483
Rejestracja: 26 listopada 2011, 00:36
Lokalizacja: Torgau

Re: Łaciate kawałki Kruff

Post autor: Kanterial » 15 listopada 2019, 22:52

ciężkie to opko :bag: ale liczę, że im dalej, tym bliżej pozytywów albo dobrego zakończenia :bag:

strasznie rusza naiwność Ariela (18 lat, tak?), chociaż w sumie wolno docierało do mnie, że czytam coś tak przykrego, i dopiero na ostatnim zdaniu siekło
powiedz, że coś dobrego go czeka
За поворотом, в глубине
Лесного лога,
Готово будущее мне
Верней залога.


"...ostatecznie ugiął się pod naporem argumentów, które zawierały między innymi ogarniętego żądzą władzy Niemca żywo zainteresowanego produkcją armii cyborgów..."

Awatar użytkownika
MononokeGirl
Posty: 227
Rejestracja: 07 stycznia 2017, 17:46
Lokalizacja: Światełko w ciemnościach
Kontaktowanie:

Re: Łaciate kawałki Kruff

Post autor: MononokeGirl » 17 listopada 2019, 16:42

Gratuluje 100 stron :toast: Wielkie WOW!

Szkoda, że rzuciłaś Nano - warto by to było pocisnąć choćby ze względu na automat do kawy, który należy do głównych bohaterów xD Ale może jak nie teraz to kiedyś w przyszłości :D

Ariel... Hmm. W ostatnim fajku jest takim uroczym chłopakiem. Szkoda go dla tej Cassiopei ;/
:fire: :fire: :fire: PŁOŃ I PISZ! :fire: :fire: :fire:

Przyszłość ma wiele imion. Dla słabych ma imię – niemożliwe, dla nieśmiałych – nieznane, dla myślących i walczących – ideał.
Victor Hugo :heart2:

Awatar użytkownika
Kruffachi
sekretarz generalny
Posty: 1865
Rejestracja: 05 grudnia 2013, 21:42
Lokalizacja: Drugie Lewo
Kontaktowanie:

Re: Łaciate kawałki Kruff

Post autor: Kruffachi » 17 listopada 2019, 21:51

Myślę, że jeszcze w listopadzie wrócę do tego tekstu, ale chyba muszę w nim jednak pogrzebać od początku, żeby trochę ugładzić. A co do Ariela, to cóż... https://pl.pinterest.com/pin/658088564286068749/ XD

Tymczasem jednak nadal płodozmian.
Przez ostatnie pół roku jakby postarzał się o kilka lat. Wciąż budził respekt zarówno swą potęgą, magiczną wiedzą, jak i posturą, zwłaszcza wśród dworzan i ministrów, którzy spotykali go tylko w określonych sytuacjach. Dzieciom jednak trudno było przeoczyć ciemne kręgi pod oczyma, absolutny brak uśmiechu, drżenie dłoni czy przerzedzające się włosy. Wszystko to maskowały oczywiście wspaniałe stroje, nienaganne fryzury i drobne sztuczki traumaturgiczne, ale z pewnej odległości i to nie wystarczało.
Nie mogło też ukryć strachu w oczach.
Gerasimos Castellanos się nie bał. Z tego był znany na całym Archipelagu Słowika. Do każdej trudności – a tych u szczytu władzy spotykał w końcu niemało – podchodził z podniesionym czołem. Mógł sobie na to pozwolić, bo nikt nie dorównywał mu majestatem i mądrością. Stały za nim nie tylko silne armia i flota, ale też cała sieć uniwersytetów oraz płynące z nich nowe odkrycia i technologie. Z Castellanosami tak naprawdę po prostu nie opłacało się walczyć – pokonanie ich sił zbrojnych byłoby kosztowne, a wojna oznaczałaby wstrzymanie wielu dostaw, w tym żywności i bezcennej siarki, oraz zahamowanie badań naukowych, na których korzystał cały Archipelag. Tylko głupia ambicja i chciwość mogłyby kogoś pchnąć do wypowiedzenia otwartego konfliktu hegemonowi, zwłaszcza wobec realnego ryzyka, że część odkryć została przez podległych etnarsze badaczy utajniona i zostanie użyta w kluczowym momencie jako przykra dla najeźdźcy niespodzianka.
Jeśli więc Gerasimos się bał, oznaczało to, że naprawdę ma czego i że coś pozostaje poza jego kontrolą i wiedzą.
Eleftheiosowi przychodziła na myśl tylko jedna taka rzecz – brudna magia Botsarisów płynąca nie z wiedzy, a z plugawych paktów. Coś, czego podskórnie bał się każdy Castellanos, choć rodzinnie mieli w zwyczaju przykrywać ten strach okazywaną jawnie pogardą wobec tych, którzy handlowali własnymi duszami.
Jestem konfundującą fajerą w stuporze.

Dzień z życia admina (dziękuję)

Skrót do Regulaminu
Po dłuższym namyśle wszystko jest jak kiełbaska.

Awatar użytkownika
Kanterial
Człowiek Kompromitacja
Posty: 1483
Rejestracja: 26 listopada 2011, 00:36
Lokalizacja: Torgau

Re: Łaciate kawałki Kruff

Post autor: Kanterial » 18 listopada 2019, 19:53

*-------*

nie wiem, kim są ci ludzie (nie-ludzie?) ani o co chodzi, ale podziwiam całego tego fajka i wielbię.
I cieszę się, że piszesz

bardzo

Gerasimos Castellanos musi być kozakiem :la:
За поворотом, в глубине
Лесного лога,
Готово будущее мне
Верней залога.


"...ostatecznie ugiął się pod naporem argumentów, które zawierały między innymi ogarniętego żądzą władzy Niemca żywo zainteresowanego produkcją armii cyborgów..."

Awatar użytkownika
Kimchee
Posty: 207
Rejestracja: 08 stycznia 2014, 18:26
Kontaktowanie:

Re: Łaciate kawałki Kruff

Post autor: Kimchee » 19 listopada 2019, 07:06

Mrrrau, uwielbiam takie ekspozycje

Awatar użytkownika
Kruffachi
sekretarz generalny
Posty: 1865
Rejestracja: 05 grudnia 2013, 21:42
Lokalizacja: Drugie Lewo
Kontaktowanie:

Re: Łaciate kawałki Kruff

Post autor: Kruffachi » 19 listopada 2019, 21:07

Jeszcze więcej ekspozycji nadziabanej w pociągu :bag:
SpoilerShow
Raisa nie potrzebowała żadnych głupich przepowiedni ani łaski nadętych duchów, by wiedzieć, że jej syn przejawia magiczne talenty. Te uaktywniły się jednak w pewnych konkretnych okolicznościach, więc dla większości postronnych pozostawały niezauważalne. Ariel nie radził sobie najlepiej podczas zajęć teoretycznych. Jeśli chciał, łapał szybko ogólne zasady, ale nie był zainteresowany uczeniem się na pamięć poszczególnych formuł i recytowaniem ich tak jak jego ojciec czy znaczna część rodzeństwa oraz dalszej rodziny. Nudziło go to, często się mylił, a na wykładach odpływał myślami tak daleko, że albo przysypiał, albo zapomniał gdzie jest i zaczynał - na przykład - podśpiewywać.
Śpiewał zresztą często, lubił też grać na instrumentach i to właśnie stanowiło klucz do zrozumienia mocy, która w nim drzemała.
Opisywanie magii za pomocą neumy czy wręcz bezpośrednio dźwięku było obce wszystkim nauczycielom chłopca, jego ojcu i także samej Raisie. Wiedziała jednak, że jest to możliwe i że przynajmniej jeden z jego starszych braci - Diomedes - posiada podobne zdolności. Proszenie go o przewodnictwo w tej materii nie wchodziło jednak w grę, jako że ze wszystkich dzieci etnarchy, a przynajmniej tych przebywających częściej na dworze ojca, wydawał się najbardziej zajadły w swojej nienawiści do Botsarisów. Wątpliwe więc, by chciał szczerze pomóc swej macosze i pół-krwi bratu, a pomoc nieszczera łatwo mogła doprowadzić do tragedii.
Przez jakiś czas kobieta rozważała sprowadzenie wyspecjalizowanego nauczyciela, ale jak wiele innych jej działań, także i to odbiło się od muru podejrzliwości. Castellanosowie bali się najwyraźniej, że ktoś z bardziej kreatywnym podejściem do magii zamiesza chłopcu w głowie i kto wie, może nawet sprowadzi go ze światłej ścieżki czarostwa na manowce czarnoksięstwa. Raisę nieodmiennie drażniły te uprzedzenia. One zresztą legły u podstaw całej tej tragikomedii, w którą została uwikłana, gdy jej rękę obiecano Gerasimosowi Castellanosowi.
Ostatecznie więc jej synowi nie pozostawało nic innego, jak tylko uczenie się na własnych błędach. Wszystko, co mogła robić Raisa, to zachęcanie go do rozwijania talentów muzycznych - zresztą wbrew nauczycielom śpiewu i lutni, którzy z jednej strony przyznawali, że chłopiec radzi sobie ponadprzeciętnie, a z drugiej gasili jego zapał, twierdząc, że jest zbyt roztrzepany, by osiągnąć mistrzostwo, a poza tym i tak nigdy nie dorówna Diomedesowi.
Jestem konfundującą fajerą w stuporze.

Dzień z życia admina (dziękuję)

Skrót do Regulaminu
Po dłuższym namyśle wszystko jest jak kiełbaska.

Awatar użytkownika
Kimchee
Posty: 207
Rejestracja: 08 stycznia 2014, 18:26
Kontaktowanie:

Re: Łaciate kawałki Kruff

Post autor: Kimchee » 20 listopada 2019, 07:14

Wiem, że mogę nie znać kontekstu, ale bardzo chciałabym to przeczytać kiedyś.

Awatar użytkownika
MononokeGirl
Posty: 227
Rejestracja: 07 stycznia 2017, 17:46
Lokalizacja: Światełko w ciemnościach
Kontaktowanie:

Re: Łaciate kawałki Kruff

Post autor: MononokeGirl » 20 listopada 2019, 09:27

I znowu szkoda mi Ariela xD Trzymam za niego kciuki, że jednak uda mu się oszlifować swój talent pomimo przeciwności :okok:
:fire: :fire: :fire: PŁOŃ I PISZ! :fire: :fire: :fire:

Przyszłość ma wiele imion. Dla słabych ma imię – niemożliwe, dla nieśmiałych – nieznane, dla myślących i walczących – ideał.
Victor Hugo :heart2:

ODPOWIEDZ