UWAGA! W PRZYPADKU PROBLEMU Z LOGOWANIEM NALEŻY WYCZYŚCIĆ CIASTECZKA WITRYNY!



Tytuł Tekstu Września otrzymało "Jak [nie] zostać bohaterem" - GRATULUJEMY! :D

Łaciate kawałki Kruff

Dział dla pracowitych ;)
Awatar użytkownika
Kruffachi
sekretarz generalny
Posty: 1835
Rejestracja: 05 grudnia 2013, 21:42
Lokalizacja: Drugie Lewo
Kontaktowanie:

Re: Łaciate kawałki Kruff

Post autor: Kruffachi » 30 sierpnia 2018, 21:54

^^
Jakaś powieść parentingowa mi z tego wychodzi XD
– Słyszałam, że ojciec dzisiaj znowu nie spał. – Josie wyraźnie nie zamierzała poprzestać na krótkiej informacji o stanie sieci. Usiadła na drugim fotelu i, krzywiąc się, wyciągnęła przed siebie kontuzjowaną kostkę.
– Kto ci doniósł? – Robert znów odwrócił się do okna, ale nie patrzył już na deszcz, a na odbicie córki w szybie. Z jakiegoś powodu tak rozmawiało się z nią łatwiej.
– A jak ojciec myśli?
Pierwszą narzucającą się odpowiedzią było oczywiście – Johnny. Ale Johnny, odkąd Emily opuściła Szkocję i zostawiła go z dziećmi, padał na twarz tuż po zmroku, kiedy tylko zdołał uśpić bliźniaki.
Drugą opcją pozostawał Rei, o tyle prawdopodobny, że wydawał się tylko rosnąć w siłę i zyskiwać coraz większą wrażliwość na najdrobniejsze nawet zmiany napięcia – w tym napięcia w ludzkim układzie nerwowym. Pewnie nie stanowiło więc dla niego problemu stwierdzenie, czy ktoś śpi.
– Dlaczego o tym rozmawialiście?
Odbicie Josie wzruszyło ramionami.
– Rozmawiam z ludźmi, bo ojciec tego nie robi.
Jestem konfundującą fajerą w stuporze.

Dzień z życia admina (dziękuję)

Skrót do Regulaminu
Po dłuższym namyśle wszystko jest jak kiełbaska.

Awatar użytkownika
Coffee
Posty: 179
Rejestracja: 28 marca 2013, 12:45

Re: Łaciate kawałki Kruff

Post autor: Coffee » 31 sierpnia 2018, 10:02

Ooooooooooh SICK BURN
It's not the end of the world, but you can see it from here.

Awatar użytkownika
Xanttis
Posty: 81
Rejestracja: 23 października 2017, 23:41

Re: Łaciate kawałki Kruff

Post autor: Xanttis » 01 września 2018, 16:22

:fire:
Nie wiem co napisać poza tym, że śledzę tutaj dalej co się dzieje, bo moje zaległości w twoich tekstach rosną logarytmicznie XD
I kiedy czegoś gorąco pragniesz, to cały wszechświat sprzyja potajemnie twojemu pragnieniu.
Paulo Coelho – Alchemik

Jeśli mówisz prawdę, nie musisz niczego pamiętać.
Mark Twain

Ja tam wolę być nieszczęśliwy, niż pozostawać w stanie tej fałszywej, kłamliwej szczęśliwości, w jakiej się tu żyje.
Aldous Huxley - Nowy, wspaniały świat

Awatar użytkownika
Kruffachi
sekretarz generalny
Posty: 1835
Rejestracja: 05 grudnia 2013, 21:42
Lokalizacja: Drugie Lewo
Kontaktowanie:

Re: Łaciate kawałki Kruff

Post autor: Kruffachi » 10 września 2018, 20:34

Dopiero w tym momencie Hanne zauważył, że ubrała tego dnia sukienkę. To był naprawdę rzadki widok - nie dlatego, że dziewczyna miała coś do sukienek i przedkładała nad nie wygodę kombinezonów. Po prostu czuła się w nich ciut niezręcznie i niezdarnie. Była osobą ze wszech miar pogodną i entuzjastyczną, a zwykle także nietracącą czasu na roztrząsanie wydumanych problemów, ale - skoro już o wzroście mowa - nabawiła się pewnych kompleksów związanych ze swoim wyglądem. Otoczenie, w którym dorastała, na pewno nie pomogło, nazywając ją trolem albo molochem. Nawet jej właśni rodzice mieli w zwyczaju zastanawiać się na głos, co też ćpała za dzieciaka ich córka, że wyrosła z niej góra lodowa.
Fakt więc, że Trodis zebrała się na odwagę i postanowiła wyglądać ładnie - a zdaniem Hanne delikatny kwiatowy wzorek na sukience zaskakująco pasował do jej białych rzęs i warkoczy - oznaczało, że naprawdę się przejmuje i naprawdę traktuje ten dzień jak święto.
Ostberg poczuł się jak świnia, kiedy uświadomił sobie, że swoją kwaśną miną mógł jej to poczucie zatruć.
- Nie masz wrażenia, że moja kolejka posuwa się trochę szybciej? - spytał, mając zamiar choć trochę to naprawić.
- Hm?
- Ot, pomyślałem, że możemy się zamienić. Szybciej wyjdziesz na powierzchnię, a mi... - Ugryzł się w język. - A ja właściwie mogę poczekać.
Jestem konfundującą fajerą w stuporze.

Dzień z życia admina (dziękuję)

Skrót do Regulaminu
Po dłuższym namyśle wszystko jest jak kiełbaska.

Awatar użytkownika
Kruffachi
sekretarz generalny
Posty: 1835
Rejestracja: 05 grudnia 2013, 21:42
Lokalizacja: Drugie Lewo
Kontaktowanie:

Re: Łaciate kawałki Kruff

Post autor: Kruffachi » 11 września 2018, 11:51

Chodziło to to, że śmiertelnik, z którym wchodziliśmy w związek, musiał się zgodzić na obłożenie klątwą. Tłumaczono nam, że to zabezpieczenie i to też przekazałam Jimowi. To znaczy nikt ze zwierzchników nie zakładał naiwnie, że tajemnica się nie wysypie. Co innego wśród znajomych czy nawet przyjaciół - tu byliśmy zobowiązani trzymać gęby na kłódkę pod różnymi paskudnymi groźbami. Ale kiedy dwie osoby zaczynały być naprawdę blisko i mieszkały pod jednym dachem, sprawa się komplikowała. Zresztą klątwa nie brzmiała jakoś bardzo przerażająco. Ot, pamięć ludzkiego partnera zamykana była w krysztale. Trafiały do niego wszystkie wspomnienia związane z Wybranymi, a jeśli doszło do rozstania - no bo przecież to się mogło zdarzyć zawsze i każdemu - kryształ rozbijano, by unicestwić wszystkie zamknięte w nim obrazy.
Ja i Jim oczywiście też mieliśmy coś takiego. Leżało głęboko w szufladzie i naprawdę nie spodziewaliśmy się, że kiedykolwiek się przyda. Poznaliśmy się jeszcze w liceum i chcieliśmy spędzić ze sobą resztę życia, jakiekolwiek miałoby ono nie być. Wierzyliśmy, że razem przetrwamy wszystkie przeciwności losu, chociaż oczywiście matka setki razy pouczała mnie w tej kwestii. Mówiła, że śmiertelnicy tego nie wytrzymują, że są krótkowzroczni, zazdrośni i niewdzięczni, a faceci zwłaszcza.
Sielanka trwała trzy lata wspólnego życia, a potem coś zaczęło pękać. Ja skończyłam dwadzieścia dwa lata i miałam coraz więcej obowiązków na głowie, on nie dostał się na studia i poszedł do pacy, która pozostawała dużo poniżej jego możliwości. Jim jest zdolny, tylko zapominalski i nie dostarczył na czas kompletu dokumentów, choć był przekonany, że wysłał je wszystkie. Zwyczajnie przytłoczyła nas codzienność. Wiecie, brak wspólnego czasu, brak odpoczynku, samotne noce, gromadzące się żale o pierdoły i pewnie wiele innych spraw, o których miałam się nigdy nie dowiedzieć.
Prawdę mówiąc, nie pamiętam, o co się wtedy pokłóciliśmy. W tamtym czasie kłóciliśmy się już bardzo często i o każdą bzdurę. Wyszłam wściekła, a kiedy wróciłam, Jim był spakowany. Powiedział, że to koniec.
Wiecie, ze względu na klątwę zerwanie z Wybraną to nie jest takie tam po prostu zerwanie z dziewczyną. Oznaczało, że Jim na zawsze o mnie zapomni i od tej decyzji nie będzie już odwrotu. Więc kiedy powiedział, że tak, jest pewien, zapytałam go jeszcze raz. A potem jeszcze raz. Wściekł się. Nerwy poniosły go tak, jak chyba nigdy wcześniej, bo ogólnie był raczej spokojnym człowiekiem, wyjął z szuflady kryształ i roztrzaskał go o podłogę.
Ja powinnam była to zrobić.
Głupi śmiertelnicy nigdy nie doceniają, jak ważne w magii są szczegóły.
Ułamek sekundy później Jim stał w salonie nad strzępkami swojej pamięci z bardzo zakłopotaną miną, nie mając pojęcia, co robi w mieszkaniu obcej sobie dziewczyny. Ani nie mając pojęcia, kim sam jest.
Jestem konfundującą fajerą w stuporze.

Dzień z życia admina (dziękuję)

Skrót do Regulaminu
Po dłuższym namyśle wszystko jest jak kiełbaska.

Awatar użytkownika
Kruffachi
sekretarz generalny
Posty: 1835
Rejestracja: 05 grudnia 2013, 21:42
Lokalizacja: Drugie Lewo
Kontaktowanie:

Re: Łaciate kawałki Kruff

Post autor: Kruffachi » 13 września 2018, 20:02

Kiedy Teru skończyła dziewięć lat, dzieci miały jeszcze odwagę się z niej śmiać, zwłaszcza jeśli cieszyły się przewagą liczebną i przewagą w hierarchii (o co nie było nigdy trudno). Potem układało się już różnie, a jeszcze bardziej potem co najwyżej rzucały w nią rybami i kapustą z bezpiecznego dystansu. Gruba skóra sprawiała, że dziewczyna czasem nawet nie zauważała pocisków i że padła ofiarą szykan, orientowała się dopiero po czasie, kiedy przychodziło do prania baraniego kubraczka, z jakiego niejedno z tych dzieciaków mogłoby sobie zrobić wygodny namiot i jeszcze zaprosić kolegę. Wyzwisk też czasem nie słyszała, bo kiedy mocno skupiała się na wykonaniu zadania, świat dookoła przestawał dla niej istnieć.
Zadania z kolei dostawała proste, ale ważne. Przynieść wodę ze studni, zanieść kosze z chlebem do kredensu, pozamiatać salę i wysypać świeżym sitowiem. Tyle była w stanie spamiętać i na tyle wystarczało jej umiejętności, bo podpisywała się krzyżykiem i liczyła tylko na palcach.
Jestem konfundującą fajerą w stuporze.

Dzień z życia admina (dziękuję)

Skrót do Regulaminu
Po dłuższym namyśle wszystko jest jak kiełbaska.

Awatar użytkownika
Kruffachi
sekretarz generalny
Posty: 1835
Rejestracja: 05 grudnia 2013, 21:42
Lokalizacja: Drugie Lewo
Kontaktowanie:

Re: Łaciate kawałki Kruff

Post autor: Kruffachi » 14 września 2018, 13:59

Kiedy pewnego dnia Teru obudziła się wśród dymów i krzyków, nie myślała za dużo. Była duża i silna, a strzały odbijały się od jej skóry, więc po prostu pognała przed siebie, wprost do kuchni, gdzie znalazła Bertę. Wzięła ją pod pachę, pod drugą zgarnęła wypatrzonego w zamieszaniu królewicza i tak - wrzeszcząc bardziej ze strachu niż z bojowego nastawienia - wbiegła w oddział próbujący odciąć drogę uciekinierom. Usłyszała brzdęk metalu i trzask łamanych kości, ale nie oglądała się za siebie. Nie zważała też na protesty majtającego kończynami chłopaka, a tylko mocniej przycisnęła go do żeber, aż zwiotczał.
Jestem konfundującą fajerą w stuporze.

Dzień z życia admina (dziękuję)

Skrót do Regulaminu
Po dłuższym namyśle wszystko jest jak kiełbaska.

Awatar użytkownika
Kruffachi
sekretarz generalny
Posty: 1835
Rejestracja: 05 grudnia 2013, 21:42
Lokalizacja: Drugie Lewo
Kontaktowanie:

Re: Łaciate kawałki Kruff

Post autor: Kruffachi » 22 września 2018, 14:42

Jeden z najważniejszych wątków do naprawy, a ja aż do dziś nie wiedziałam, jak się za to zabrać :facepalm: No ale już wiem.
Właśnie wtedy to się zaczęło. Właśnie wtedy jakby ktoś wziął nożyczki i pociął film na pojedyncze klatki, a potem rozsypał je i ułożył w zupełnie losowej kolejności. Neil raz coś pamiętał, a po chwili już nie. Raz miał wrażenie, że cofnął się w czasie i doskonale wie, co wydarzy się za rok czy za dwa. Raz, że dryfuje w zupełnej pustce. A jeszcze kiedy indziej różne plany zdawały się na siebie nakładać. Podobnie rzecz miała się z przestrzenią. Kiedyś Donnely - jak wszyscy - musiał używać drzwi i środków transportu. Obecnie miał wrażenie, że wszystko znajduje się w zasięgu ręki.
Ach, i jeszcze głosy w głowie, choć słowo "głosy" nie przystawało tu w pełni. Irlandczykowi wytłumaczono, na czym polega jego schorzenie, i doskonale wiedział, że nie jest wariatem. Nie powinien mieć objawów psychotycznych, w tym nie powinien słyszeć dźwięków, które nie istnieją. Neil długo nie miał pojęcia, co to, i nawet nie potrafił tego opisać.
Dopiero gdy któreś z kolejnych zawirowań czasu i przestrzeni zaprowadziło go wprost ze szpitalnej sali na głośne ulice wysokich pięter Moskwy, a tam został jakimś trafem odnaleziony przez właściwych ludzi - sam już nie wiedział, czy przypadkiem ich po prostu nie ściągnął w swoje okolice - Somchai Wattana po raz pierwszy użył tych dwóch słów, które szybko stały się dla Neila określeniami daleko bardziej identyfikującymi niż jego imię: Połączony i Wykorzystany.
Teraz, leżąc znów na szpitalnym łóżku, Irlandczyk wiedział, że zniknie stąd dokładnie za trzy dni i niedługo potem odbędzie tę rozmowę z zupełnie obcym sobie człowiekiem, który jednak okaże mu więcej cierpliwości i zrozumienia niż ktokolwiek wcześniej, a do Neila dotrze podczas tej rozmowy, czym są "głosy" w jego głowie.
Jestem konfundującą fajerą w stuporze.

Dzień z życia admina (dziękuję)

Skrót do Regulaminu
Po dłuższym namyśle wszystko jest jak kiełbaska.

Awatar użytkownika
Xanttis
Posty: 81
Rejestracja: 23 października 2017, 23:41

Re: Łaciate kawałki Kruff

Post autor: Xanttis » 22 września 2018, 20:53

Bardzo ładnie, jest :fire: :glask:
I kiedy czegoś gorąco pragniesz, to cały wszechświat sprzyja potajemnie twojemu pragnieniu.
Paulo Coelho – Alchemik

Jeśli mówisz prawdę, nie musisz niczego pamiętać.
Mark Twain

Ja tam wolę być nieszczęśliwy, niż pozostawać w stanie tej fałszywej, kłamliwej szczęśliwości, w jakiej się tu żyje.
Aldous Huxley - Nowy, wspaniały świat

Awatar użytkownika
Kruffachi
sekretarz generalny
Posty: 1835
Rejestracja: 05 grudnia 2013, 21:42
Lokalizacja: Drugie Lewo
Kontaktowanie:

Re: Łaciate kawałki Kruff

Post autor: Kruffachi » 24 września 2018, 21:10

Królewicza lubiła jednak trochę inaczej niż Bertę i zauważyła to pewnego ranka zupełnie nagle, gdy poszedłszy nad strumień po wodę, przyłapała go w kąpieli. Zawstydziła się i przeprosiła, bo wiedziała, że to nieładnie zachodzić ludzi nago, na co on odwrócił się wystraszony i zawstydził jeszcze bardziej od niej. W każdym razie Teru został po tamtym incydencie w pamięci ślad wyrzeźbionych tułaczką mięśni i jakoś tak całkiem zatarł wspomnienie chłopca, który w czasie nauki fechtunku potykał się o własne nogi i z trudem utrzymywał broń na odpowiedniej wysokości.
Jestem konfundującą fajerą w stuporze.

Dzień z życia admina (dziękuję)

Skrót do Regulaminu
Po dłuższym namyśle wszystko jest jak kiełbaska.

Awatar użytkownika
Kruffachi
sekretarz generalny
Posty: 1835
Rejestracja: 05 grudnia 2013, 21:42
Lokalizacja: Drugie Lewo
Kontaktowanie:

Re: Łaciate kawałki Kruff

Post autor: Kruffachi » 26 września 2018, 18:46

Tym razem jednak nie miał bladego pojęcia, co jest powodem zmarszczonych brwi Berty, więc zrzuciwszy z pleców wiązkę przyniesionego do ogniska chrustu, usiadł na kamieniu nieopodal niej.
- Berto? - zaczął.
Westchnęła w jakiś taki dziwny, nie tyle nawet sfrustrowany, co zwyczajnie smutny sposób, po którym poznał, że tylko czekała, by zagaił tę rozmowę, a jednocześnie wcale nie miała ochoty jej prowadzić.
- Nie powinieneś tego robić, chłopcze. - Pokręciła głową.
- Czego? - zdziwił się, unosząc brwi.
Kucharka trochę nieobecnym gestem dorzuciła patyk do niewielkiego ogniska, na którego wypełnionych popiołem obrzeżach piekły się powoli ziemniaki na kolację.
- Przyjmij moje słowa jako kobiety doświadczonej życiem i bardzo ci życzliwej... Wam obojgu życzliwej. Nie powinieneś dawać jej nadziei - odparła cicho. - Złamiesz jej serce.
Jestem konfundującą fajerą w stuporze.

Dzień z życia admina (dziękuję)

Skrót do Regulaminu
Po dłuższym namyśle wszystko jest jak kiełbaska.

Awatar użytkownika
Kompot
Mącikompot
Posty: 429
Rejestracja: 21 sierpnia 2012, 23:40

Re: Łaciate kawałki Kruff

Post autor: Kompot » 27 września 2018, 21:01

Wo!!! Kruff to jest naprawdę fantastyka pisana pode mnie! Pierwszy fragment jest idealny pod względem minimalistycznego podsumowania tego jak uczucie rodzi się na niepodatnym gruncie. Fascynują mnie takie romanse od zawsze. Nie łam mi serca!
Drugi przypomina mi pewną scenę z innej książki, która mnie rozczuliła mnie strasznie. Berta nie wtrącaj się, babo!
Obrazek

ODPOWIEDZ