UWAGA! W PRZYPADKU PROBLEMU Z LOGOWANIEM NALEŻY WYCZYŚCIĆ CIASTECZKA WITRYNY!


Tytuł PROZY LIPCA
zdobyło ZAWSZE NA ZACHÓD autorstwa Coffee.

Serdecznie gratulujemy! :D

Łaciate kawałki Kruff

Dział dla pracowitych ;)
Awatar użytkownika
Kruffachi
sekretarz generalny
Posty: 1824
Rejestracja: 05 grudnia 2013, 21:42
Lokalizacja: Drugie Lewo
Kontaktowanie:

Re: Łaciate kawałki Kruff

Post autor: Kruffachi » 04 sierpnia 2018, 14:03

Si, właściwie to kontynuacja kontynuacji xD I cieszam się ^^
Jestem konfundującą fajerą w stuporze.

Dzień z życia admina (dziękuję)

Skrót do Regulaminu
Po dłuższym namyśle wszystko jest jak kiełbaska.

Awatar użytkownika
Kruffachi
sekretarz generalny
Posty: 1824
Rejestracja: 05 grudnia 2013, 21:42
Lokalizacja: Drugie Lewo
Kontaktowanie:

Re: Łaciate kawałki Kruff

Post autor: Kruffachi » 09 sierpnia 2018, 23:30

Odgrażałam się kiedyś, że ten tekst napiszę, a dzisiaj, cóż, musiałam się spieszyć z normą.
Obudził się w piekle. W bólu, który wcale nie zniknął, w ciemnościach i nie mogąc już donikąd pójść, bo płomienie poparzyły nogi zbyt głęboko. Czuł odór własnej choroby, czuł ostry zapach maści na ranach i ziół, którymi go pojono, ale nie mógł nawet prosić, żeby zostawili go w spokoju. Nie mógł nawet spytać, kim są - Arsimi czy Iofe, interesownymi wrogami czy zdradliwymi przyjaciółmi. Mógł jedynie krzyczeć bezradnym, przypominającym ptasi skrzek głosem niemego.
Robił to często. Dniami i nocami, bo tylko w ten sposób został mu, by radzić sobie z gniewem i bólem, z całym strachem, jaki wypełniał go, gdy myślał o przyszłości, której wcale miało nie być.
To się zdarza - wiedział, że to się zdarza. Książęta walczą o władzę, zdobywają ją, a potem, jeśli nie mają szczęścia, przychodzi ktoś inny, ktoś silniejszy, i im ją odbiera. Wiedział też, że w cyklu tym nie ma miejsca na sentymenty i litość, bo jeśli chce się naprawdę pokonać potężnego wroga, za którym stoją wojsko i silni poplecznicy, należy przekonać tych ostatnich, że nie mają dokąd wracać. Należy wypalić ziemię tak, żeby już nigdy nic na niej nie wyrosło. Sam robił to parokrotnie i liczył się z tym, że ktoś zrobi to samo z nim. Jedyne, czego nie przewidział w najgorszych koszmarach, to to, że dzieło nie zostanie dokończone.
Jestem konfundującą fajerą w stuporze.

Dzień z życia admina (dziękuję)

Skrót do Regulaminu
Po dłuższym namyśle wszystko jest jak kiełbaska.

Awatar użytkownika
Kanterial
Człowiek Kompromitacja
Posty: 1450
Rejestracja: 26 listopada 2011, 00:36
Lokalizacja: Torgau

Re: Łaciate kawałki Kruff

Post autor: Kanterial » 10 sierpnia 2018, 11:17

kiedy wchodzisz nadrobić sztambuch i pierwszy wpis jest z Robertem T~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~T
SpoilerShow
<3 <3 <3 </3 </3 </3 </3 </3 </3 </3 </3 <3 <3 <3 :la: :la: :bag:
nie, nigdy mi nie przejdzie

i Miguel i Jurij, a teraz jeszcze rzucasz tym - nowym - pod koniec. W sumie zastanawiałam się jak będziesz to ubierać w słowa i czy nie pójdziesz w straszną zwięzłość, nie wiem czemu tak mi się ubzdurało, że cię w tym tekście nie poznam. Ale poznaję i nadal jest twój, tak plastyczne opisy że spędzam dużo czasu nad wizualizowaniem, żeby mieć pewność że moja wizja pokrywa się z twoją

czekam, mam nadzieję, że nam to pokażesz
dahin ist mein Glanz und mein Vertrauen auf den Herrn

Awatar użytkownika
Kruffachi
sekretarz generalny
Posty: 1824
Rejestracja: 05 grudnia 2013, 21:42
Lokalizacja: Drugie Lewo
Kontaktowanie:

Re: Łaciate kawałki Kruff

Post autor: Kruffachi » 11 sierpnia 2018, 22:28

Nie wię, nic nie wię... Ale dziękuję :bag:
Może jego córka w istocie była bardziej wilkiem niż królewną. Nie potrafił zdecydować, czy to dla niej dobra wiadomość, zwłaszcza patrząc na całą drogę, jaką musiał przejść Ivanow. Jaką w pewnym sensie wciąż przechodził, nie potrafiąc usiedzieć w miejscu i przyjąć roli dowódcy jedynie przydzielającego zadania. Przy czym było to coś innego niż brak dojrzałości. Jurij dojrzał jako dowódca już dawno. Robert widział, z jaką łatwością intuicyjnie rozgryza dynamikę w grupach, jak dobiera zadania, jak karze i nagradza, nieodmiennie budując żelazny autorytet w oczach swojej Watahy. Ale wciąż był w nim niepokój nierozwiązanych zagadek z przeszłości i pytania o własną tożsamość, a z tym nadal nie potrafił radzić sobie inaczej, jak tylko rzucając w wir akcji.
W Josie tkwiło coś podobnego. Może nie spędziła dzieciństwa w tajnym ośrodku szkoleniowym, dręczona przez szalonych naukowców i psychopatycznych żołnierzy, ale ją również dręczyły pytania, na które nigdy nie znalazła odpowiedzi. I ją także pchało to do działania.
Jestem konfundującą fajerą w stuporze.

Dzień z życia admina (dziękuję)

Skrót do Regulaminu
Po dłuższym namyśle wszystko jest jak kiełbaska.

Awatar użytkownika
Kanterial
Człowiek Kompromitacja
Posty: 1450
Rejestracja: 26 listopada 2011, 00:36
Lokalizacja: Torgau

Re: Łaciate kawałki Kruff

Post autor: Kanterial » 12 sierpnia 2018, 02:51

T~~~~~~~~~T
nigdy bym nie pomyślała, że porównasz tych dwoje, ale motyw jest miażdżący
kocham być zaskakiwana takimi szczegółami
dahin ist mein Glanz und mein Vertrauen auf den Herrn

Awatar użytkownika
Xanttis
Posty: 79
Rejestracja: 23 października 2017, 23:41

Re: Łaciate kawałki Kruff

Post autor: Xanttis » 13 sierpnia 2018, 14:41

Chyba niewiele zrozumiałem z ostatniej wrzutki "Pazurów III" xD ale może przez to widzę, że ta i poprzednia wrzutka mają podobny styl - ten taki ciężki o zapachu siarki, z jakim po raz pierwszy zetknąłem się wchodząc na twój sztambuch. Chyba odkrywam twoje pisanie na nowo ^^
"Wszyscy muszą być podobni jeden do drugiego. Każdy człowiek wizerunkiem innego człowieka. Wtedy wszyscy są szczęśliwi, bo nie ma gór, by się przed nimi zginać ze strachu i porównywać się z nimi" ~ 451 stopni Fahrenheita, Ray Bradbury

Awatar użytkownika
Kruffachi
sekretarz generalny
Posty: 1824
Rejestracja: 05 grudnia 2013, 21:42
Lokalizacja: Drugie Lewo
Kontaktowanie:

Re: Łaciate kawałki Kruff

Post autor: Kruffachi » 14 sierpnia 2018, 22:48

Siarka :3 Lubię zapach siarki, może być :3
Zaczęło się od śmiechu.
Emily po prostu szła korytarzem, myśląc o tym, o czym myśleć nie potrafiła przestać - o Szkocji, o Johnnym, o dzieciach i o ryzyku, jakie zmuszona jest podejmować na każdym kroku. Uparcie przywoływała w pamięci ich twarze i próbowała przekonać samą siebie, że to tylko na chwilę, że niebawem tam wróci i znów będzie bezpieczna wśród ludzi, którzy ją kochają. W pierwszej chwili nawet nie zwróciła uwagi na odgłosy zza uchylonych drzwi. Przecież to było normalne. Ludzie mieli tu swoje sprawy. Nie zamienili się w cyborgi przykute do swoich laboratoriów i ekranów tylko dlatego, że służyli Judy Jones. Mieli swoje sprawy, swoje tematy, rzeczy, z którymi tu przyszli - tak jak i Emily. Oczywistym wydawało się, że przynajmniej część z nich znajdzie wspólny język i że nauczą się czerpać przyjemność ze swojego towarzystwa. Więc swobodna rozmowa i śmiech z pewnością nie powinny dziwić - nawet jeśli wydawały się dość rzadkie dwadzieścia metrów pod ziemię.
A jednak coś kazało się wówczas York zatrzymać wpół kroku i zacząć nasłuchuwać.
Za późno, bo ułamek sekundy później ktoś zauważył, że drzwi są niedomknięte i - zapewne bez cienia złych intencji - po prostu je zamknął.
Dwa dni później usłyszała ten sam śmiech ponownie. Wybijał się wyraźnie pośród innych głosów nieskrępowaniem i naprawdę szczerą radością. Człowiek, który śmiał się w ten sposób, brzmiał, jakby nie bał się niczego i o nic, jakby nie musiał obracać się na pustym korytarzu, by sprawdzić, czy jego własny cień nadal jest na swoim miejscu. Jakby nie musiał uważać na każde słowo i jakby nie martwił się o jutro.
Jakby był naprawdę szczęśliwy i nie zauważał, że nikt wokół niego już nie jest.
Jestem konfundującą fajerą w stuporze.

Dzień z życia admina (dziękuję)

Skrót do Regulaminu
Po dłuższym namyśle wszystko jest jak kiełbaska.

Awatar użytkownika
Kanterial
Człowiek Kompromitacja
Posty: 1450
Rejestracja: 26 listopada 2011, 00:36
Lokalizacja: Torgau

Re: Łaciate kawałki Kruff

Post autor: Kanterial » 20 sierpnia 2018, 01:18

niby pozytywnie, przyjemnie jest czytać i całkiem przyjemnie sobie wyobrażać, ale jednak kiedy stawiam się na jej miejscu, to zaczyna być schizowo

nie wiem jak bym zareagowała
SpoilerShow
20 metrów?! O____________________O samo to wali na mózg
dahin ist mein Glanz und mein Vertrauen auf den Herrn

Awatar użytkownika
MononokeGirl
Posty: 219
Rejestracja: 07 stycznia 2017, 17:46
Lokalizacja: Światełko w ciemnościach
Kontaktowanie:

Re: Łaciate kawałki Kruff

Post autor: MononokeGirl » 24 sierpnia 2018, 18:08

Porównanie Josie do wilczycy :okok: Jedna z moich ulubionych postaci. W ogóle kobitki w twoicm wykonaniu to same twardzielki xD (aż chciałabym zobaczyć jak wyglądałaby królewna a la Kruffachi xDDDD)

A wstawka z Emily... No ja sobie wyobraziłam scenę z horroru z szpitalem psychiatrycznym. Taki jest tam klimat. Taki creepy, który wywołuje ciarki na plecach :skull: :skull: :skull:
:fire: :fire: :fire: PŁOŃ I PISZ! :fire: :fire: :fire:

Przyszłość ma wiele imion. Dla słabych ma imię – niemożliwe, dla nieśmiałych – nieznane, dla myślących i walczących – ideał.
Victor Hugo :heart2:

Awatar użytkownika
Coffee
Posty: 179
Rejestracja: 28 marca 2013, 12:45

Re: Łaciate kawałki Kruff

Post autor: Coffee » 24 sierpnia 2018, 20:19

oooo tak, ależ mnóstwo opcji otworzyłaś tym opisem Josie - to znaczy, chyba że one już są otwarte, bo ja szczerze mówiąc nie do końca łapię, którą część której wersji piszesz, i w jakim to jest momencie xD W każdym razie BARDZO podoba mi się to zestawienie postaci, bo Robert wychował Josie, a Balkow wychował Jurija* ;)

Mam nadzieję, że Emily kiedyś będzie miała dwa dni na odpoczynek.



*YMMV
It's not the end of the world, but you can see it from here.

Awatar użytkownika
Kruffachi
sekretarz generalny
Posty: 1824
Rejestracja: 05 grudnia 2013, 21:42
Lokalizacja: Drugie Lewo
Kontaktowanie:

Re: Łaciate kawałki Kruff

Post autor: Kruffachi » 29 sierpnia 2018, 19:24

– Szefie? – odezwał się Wania z półmroku, sam pewnie też wyciągnięty na swoim posłaniu, choć szmery zdradzały, że jak zwykle trudno jest mu wyleżeć w miejscu. – Co napiszemy w raporcie?
– Jakim cudem nie dałem cię na pierwszą wartę? – mruknął Jurij i obrócił się z cichym stęknięciem na bok, tyłem do chłopaka.
– Bo wtedy nie mógłbym dostać psiej, a mam karę.
No tak, zdaje się, że była to prawda, chociaż Jurij nie pamiętał już, za co Wanię ukarał. Nie miało to znaczenia o tyle, że Wania wiecznie jakąś karę odbywał i właściwie sam dbał już o ich harmonogram. Co było w pewien sposób fascynujące. Może też trochę niepokojące.
– Więc? Co napiszemy w raporcie?
– A dlaczego mielibyśmy napisać coś specjalnego?
– No, żeby nas nie wycofali. Jak szef znowu napisze to samo, to oni – Wania zawsze mówił o Robercie i Reiu w ten sposób, „oni”, jakby nie miał pewności, jakich używać tytułów i jak w hierarchii plasują się oni względem Jurija – w końcu pomyślą, że coś szef ukrywa. Ja bym pomyślał.
– Bo ty w ogóle za dużo myślisz, Wania. Zewrzyj japę i śpij z łaski swojej, bo zaśniesz na warcie, a wtedy to ci jaja ukręcę.
Zaszeleściło posłanie, kiedy chłopak zmieniał pozycję, i Ivanow zyskał jakiś kwadrans na kontemplację własnego bólu i starości.
– Bo ja nie wiem… – usłyszał jednak, ledwie jego umysł zaczął odpływać w niebyt. – Bo mi się czasem tak wydaje…
Jurij zawarczał.
– Zamknij. Kurwa. Dupę.
No dobra, prawda była taka, że szybko przywiązał się do tych dzieciaków, choć kiedyś wydawało mu się to z gruntu i definicji niemożliwe. Pewnie chodziło o poczucie odpowiedzialności, ale niektórych z nich nawet polubił, a Wania zawsze miał u niego pewien specjalny status.
Nie znaczyło to jednak, że czasem po prostu nie ma ochoty go odstrzelić, zwłaszcza wówczas, gdy wpadał w tryb udowadniania Sabace, że jest bystrym i przydatnym przydupasem. No nie, nie był nim. Był tylko nadpobudliwym siedemnastolatkiem, który od czasu do czasu strzelał prądem, bo w jego kopii Storm Pegazusa wyraźnie coś szwankowało, jeśli chodzi o izolację.
Jestem konfundującą fajerą w stuporze.

Dzień z życia admina (dziękuję)

Skrót do Regulaminu
Po dłuższym namyśle wszystko jest jak kiełbaska.

Awatar użytkownika
Coffee
Posty: 179
Rejestracja: 28 marca 2013, 12:45

Re: Łaciate kawałki Kruff

Post autor: Coffee » 29 sierpnia 2018, 19:53

Dialogi mistrzostwo <3
I tak oto Jurij dołącza do kanonu Gburowatych Ojców Dzieci Przygarniętych Mimochodem, bardzo dobry trop :D
It's not the end of the world, but you can see it from here.

ODPOWIEDZ