Strona 1 z 1

Kursy pisania

: 07 lipca 2016, 10:28
autor: DeathAwaits
Przyznam, że przeszukałam forum w poszukiwaniu podobnego tematu, ale nic nie znalazłam ;/ Jeżeli jednak gdzieś umknął mi podobny wątek, proszę administrację o zamknięcie tego.

Od jakiegoś czasu często napotykam reklamy przeróżnych kursów (kreatywnego) pisania, czy to w formie online (codzienne dostaje się na maila zestaw ćwiczeń do wykonania), czy offline (jakieś spotkania, warsztaty, pogadanki), więc siłą rzeczy zaczęłam zastanawiać się nad sensownością takiego zjawiska. Na początku sprawa była dla mnie oczywista - ot, zwykłe trzepanie kasy na naiwniakach. Teraz jednak, po trochę głębszym zapoznaniu z tematem mam mieszane uczucia. Do kadry Maszyny do pisania bowiem dołączył wykładowca z Wydziału Filologii Polskiej mojego uniwersytetu (w dodatku zajmujący się teorią literatury). Poza tym wielu pisarzy-amatorów przyznaje się z dumą, że skończyło jakiś kurs pisania i dzięki ukończeniu takowego, dowiedzieli się, jak należy pisać, a nawet odkryli, że przez całe życie będą pisać jako zawodowi pisarze. Cóż, nie mam pojęcia, czy naprawdę podczas kursu osoby te odkryły jakieś nieznane prawdy, czy wyprano im mózgi, czy może projektanci tych kursów płacą im grube $$ za reklamę. Pomijając fakt, że dla mnie kursy pisania śmierdzą trochę coachingiem i przerażają cenami (np. kursy Maszyny do pisania, średnio 790 zł za cztery tygodnie), chętnie poznałabym je z pierwszej ręki.

Zatem - czy ktoś z Was miał do czynienia z rzeczonymi kursami? Czy mógłby opowiedzieć, na czym to polega, i czy rzeczywiście coś daje? Czym różni się kurs pisania od poradników pisania? Jakie macie do tego nastawienie?

Re: Kursy pisania

: 16 sierpnia 2016, 09:44
autor: kari
Mam 3 rozne odpowiedzi, mam nadzieje, ze beda pomocne. :)

1. Uczestniczylam w paru warsztatach literackich i poetyckich. Byly rozne - od bardzo fajnych i konstruktywnych po nudne (w moim odczuciu, moze ktos jednak cos z tego wyniosl) lanie wody. To niezupelnie byly kursy pisania od podstaw, choc zazwyczaj uczestniczylo w nich sporo debiutantow. Dawaly glownie opinie i komentarze na biezaco, pozwalaly sprawdzic, jak ktos odbiera tekst. Generalnie - przydatne.
2. Studiowalam na wymianie kreatywne pisanie i tu poza czescia warsztatowa i egalitarna ;) byla tez czesc cwiczeniowa, gdzie pozycja wykladowcy/prowadzacego stawala sie wyraznie dominujaca. Do tego co tydzien omawialismy jakies opowiadanie publikowane wczesniej, z kanonu literatury (chce napisac, ze swiatowej, ale jednak anglosaskiej), i zwiazany z nim esej krytyczno-literacki. Te zajecia daly mi sporo ciekawych narzedzi, choc liczylam na wiecej.
3. Prowadzilam krotki kurs (6 spotkan) o pisaniu, choc od nieco innej strony - posilkujac sie wyksztalceniem psychologicznym, glownie psychologia tworczosci, uczylam o tym, jak sprawic, by procesy tworcze sprzyjaly pisaniu i jak sie odblokowac. Wspominam to dobrze, a kursanci chyba nie czuja sie oszukani, bo utrzymuje z nimi kontakt i wiem, ze wciaz korzystaja z tamtych materialow. Przy czym nie czuje sie ani troche kompetentna, by uczyc ludzi, jak pisac; po prostu przerabialismy psychologie tworczosci w kontekscie pisania.

Podsumowujac, duzo zalezy od kursu i od prowadzacego - na przyklad do Ziemianskiego nigdy bym nie poszla ;) Ale bylam raz na 4-godzinnym warsztacie z budowania postaci prowadzonym przez Scarlett Thomas i bylo super. Wiec mysle, ze jesli ktos sie decyduje na cos takiego, to warto, by szukal prowadzacego, ktorego ceni i z ktorym wspoldzieli wrazliwosc literacka (a najlepiej - ktorego utwory lubi).