UWAGA! W PRZYPADKU PROBLEMU Z LOGOWANIEM NALEŻY WYCZYŚCIĆ CIASTECZKA WITRYNY!


Tytuł PROZY LIPCA
zdobyło ZAWSZE NA ZACHÓD autorstwa Coffee.

Serdecznie gratulujemy! :D

Nienawidzę tego tekstu

Miejsce dla wszelkich poradników i pytań związanych z procesem twórczym, pogaduch o pisaniu, czytaniu i komentowaniu.

Awatar użytkownika
Kruffachi
sekretarz generalny
Posty: 1825
Rejestracja: 05 grudnia 2013, 21:42
Lokalizacja: Drugie Lewo
Kontaktowanie:

Nienawidzę tego tekstu

Post autor: Kruffachi » 23 września 2014, 18:21

Zdarza Wam się to? Zdarza Wam się czuć niechęć/nienawiść/odrazę do własnego tekstu? Przy czym nie chodzi mi o frustrację albo niezadowolenie, tylko o takie permanentne negatywne uczucie względem konkretnego tytułu, zupełnie niezależne od tego, czy są pomysły i czy się układa, oraz tego, jaki jest ostateczny efekt.

I co wtedy? Co z takim tekstem? Rzeźbicie go dalej? Porzucacie? Szukacie wyjścia z sytuacji?

A może nie? Może akurat dla Was tekst to tylko tekst i żadnego nie darzycie szczególnym uczuciem?
Jestem konfundującą fajerą w stuporze.

Dzień z życia admina (dziękuję)

Skrót do Regulaminu
Po dłuższym namyśle wszystko jest jak kiełbaska.

Awatar użytkownika
Gorgiasz
Posty: 135
Rejestracja: 04 września 2014, 07:39

Re: Nienawidzę tego tekstu

Post autor: Gorgiasz » 24 września 2014, 09:22

Nie zdarza się. Wydaje mi się, że nazbyt personifikujesz swoją twórczość. Nienawiść, odrazę, można odczuwać głównie wobec poszczególnych osób, bądź grup ludzi (np. rząd) i to za coś konkretnego, powstałego z ich winy. Choć z psychologii wiadomo, że bywa też inaczej, ale to raczej margines. Czasem te skrajne pojęcia przenosi się też na inne sprawy czy rzeczy, ale wydaje mi się, że zawsze jest w tym pewna umowność, konwencja. No i są to bardzo mocne słowa. Wiem, wiem, słowa już dawno uległy dewaluacji, straciły rangę i znaczenie, w reklamach można kochać i za sens życia uważać już wszystko, z proszkiem do prania na czele. Ale skoro rozmawiamy o literaturze...
To końcu twoje dzieło, w pewnym sensie Twoje odbicie, więc co chcesz nienawidzić? Napisałaś ciąg znaków na ekranie, który właściwie nie ma trwałego bytu, to tylko impulsy elektromagnetyczne słabej mocy; jeden ruch ręką, jeden ruch palcem i zapada się wszystko bezpowrotnie w niebyt. Nic nie zostaje, a pamięć jest ulotna, tyle nowych spraw... Czy było tu miejsce na nienawiść? Na głębsze uczucia? Jest też prawdopodobne, że myśli tam zawarte odrodzą się w innej formie w nowym tekście który napiszesz, który zaakceptujesz i który obdarzysz wówczas zupełnie odmiennymi uczuciami.

Jeśli jakiś napisany tekst mi nie odpowiada, to albo go kasuję (rzadziej), albo, jeśli widzę możliwość jego późniejszego wykorzystania (jeszcze lenistwo i obojętność wchodzi w grę) – zostawiam. Zajmuje bardzo mało miejsca na dysku. Niech sobie będzie, nie przeszkadza. Nie przywiązuję się specjalnie do takich tekstów. To tylko jakiś mój pomysł, jakaś myśl, jedna z wielu, nic więcej.

Awatar użytkownika
Kruffachi
sekretarz generalny
Posty: 1825
Rejestracja: 05 grudnia 2013, 21:42
Lokalizacja: Drugie Lewo
Kontaktowanie:

Re: Nienawidzę tego tekstu

Post autor: Kruffachi » 24 września 2014, 10:31

Możliwe, że to kwestia personifikacji i nadmiernej żarliwości, ale nie wiem, czy potrafię to zmienić, bo chociaż staram się więcej myśleć, to nadal więcej czuję i proporcje nie chcą drgnąć. W moim wypadku to jest trochę tak, że nawet jeśli ten cyfrowy zapis usunę, nadal będę miała wrzód na umyśle i to nie w postaci idei, bo te żyją sobie własnym życiem (ha, jednak personifikuję!), faktycznie krążąc od jednej możliwej realizacji do drugiej, ale pewnej całości. Razem z językiem, nawet w postaci konkretnych fraz, postaciami, światem, wszystkim. I to jest po prostu męczące. A jeśli coś drażni, budzi moją niechęć, niechęć się nakręca i, jeśli ma czas, bo tekst jest długi, sięga wysokich rejestrów. Odkryłam już, że nie potrafię nienawidzić ludzi - nawet jeśli mi się wydaje, że to już, przechodzi bardzo szybko i zwykle zostaje tylko rozczarowanie - natomiast potrafię znienawidzić tę tekstową narośl. W walce z nią widzę dwie opcje - próbować zapomnieć i czekać, aż się zabliźni, albo cisnąć do końca i uznać, że sprawa jest zamknięta. Z natury jestem też dość krnąbrna, więc przynajmniej w wypadku, który wywołał ten temat, padło na drugie.

No i kwestia odbijania siebie - tak, zgadzam się, ale odbicia też są różne, bardziej intencjonalne i bardziej podświadome. I odbijają się różne rzeczy, nie zawsze te zamierzone - nie mam nad tym takiej kontroli, jak bym chciała. Z tym że chyba nie w tym tkwi problem, bo zdarzyło mi się kilkukrotnie napisać za dużo, ale przełożyło się to raczej na niechęć do konkretnych fragmentów, z którymi pożegnałam się w redakcji, nie odczucia względem całości. Jeśli coś mnie zniechęcało w samej treści, to porażki poniesione w postawionych sobie wyzwaniach, obnażanie słabości warsztatowych.

W każdym razie, zazdroszczę racjonalnego podejścia do sprawy i chciałabym je podzielać, ale chyba pozostaje poza moim zasięgiem.
Jestem konfundującą fajerą w stuporze.

Dzień z życia admina (dziękuję)

Skrót do Regulaminu
Po dłuższym namyśle wszystko jest jak kiełbaska.

Awatar użytkownika
Gorgiasz
Posty: 135
Rejestracja: 04 września 2014, 07:39

Re: Nienawidzę tego tekstu

Post autor: Gorgiasz » 24 września 2014, 11:39

natomiast potrafię znienawidzić tę tekstową narośl. W walce z nią widzę dwie opcje - próbować zapomnieć i czekać, aż się zabliźni, albo cisnąć do końca i uznać, że sprawa jest zamknięta.
Rozumiem. Ale: narośl (bez wnikania w szczegóły) jest czymś obcym dla organizmu, swoistym pasożytem, na bytowanie i rozwój którego, właściwie nie masz wpływu. I nie pragnęłaś jej stworzyć, nie jest to rezultat działania Twojej woli, myśli, intelektu.
Tutaj jest trochę inaczej. To twoje świadome dzieło. Masz na nie wpływ, jest od Ciebie uzależnione, nawet, jeśli nabrało pewnych autonomicznych cech, to przecież również i one są one jakby emanacją, pochodną Twojego umysłu.
To może tak: spróbuj stopniowo (podkreślam: stopniowo) zmieniać ten tekst, przeinaczyć go w coś innego, być może w konsekwencji zupełnie innego niż pierwotnie. Na przykład, przy pierwszym posiedzeniu zmień cechy bohatera, przy drugim scenerię, w której odbywa się akcja, przy trzecim, charakter dialogów, przy czwartym niektóre elementy stylu itd. itp. W końcu otrzymasz zupełnie nowy tekst, budzący zapewne inne odczucia, a stary znikając etapami, nie pozostawi po sobie namacalnego śladu, zarówno w pliku jak i w Twojej świadomości, gdyż ulegnie metamorfozie, Zdanie pierwotne „a1” (irytujące, pierwotne) zmieni się w „a2”, „a3”, „a4” i w końcu „a5”. Będzie to jakby to samo zdanie, ale zupełnie już inne, kilkakrotnie przerobione w pożądanym kierunku i pozbawione pierwotnych, osiadłych na nim emocji. Oczywiście dotyczy to wszystkich zdań w całym tekście, czyli całości.
Może jest to jakiś sposób. :)

Awatar użytkownika
pierdoła saska
Posty: 1406
Rejestracja: 08 listopada 2011, 13:09
Kontaktowanie:

Re: Nienawidzę tego tekstu

Post autor: pierdoła saska » 25 września 2014, 08:14

Może nie zdarza mi się nienawidzić tekstów, w ogóle nienawidzenie czegokolwiek wymaga wg mnie za dużo energii i zachodu, żeby się w to pchać, ale ogólnie rzecz rozumiem, choć może na nieco innych zasadach, bo u mnie niechęć nie bierze się znikąd, zawsze jest dobrze zdiagnozowana i niczego to nie zmienia.

Bo u mnie to zwykle jest tak, że patrzam czasami na tekst, tekst patrzy na mnie, ja się krzywię, on się szczerzy, a między zębami tkwią mu te moje marzenia z początku pisania. Te takie o tym, jakie to będzie fajniaste i jak mi się super będzie pisało... tfu, tfu. I może się pisze, może są pomysły, ale nie ma siły by siąść, ułożyć, złożyć, sklecić, bleeeee
Zwykle jest to przejaw zmęczenia materiału.
Odechciewa mi się, ale poczucie obowiązku się załącza i kij. Bo ja nie chcę, a ono chce i w wyniku prostego mnożenia zbiorów wychodzi próba unikania nawet patrzenia na rzeczony plik, w porywie patrzenia na pliki z tekstami w ogóle; wzrasta wtedy ilość czytanych przeze mnie książek.
Zmęczenie materiału najlepiej przeczekać.
A czasem, gdy widać światełko na końcu tunelu, to siadam i na chama kończę co zaczęłam. Rozpisuje sobie punkty, przykuwam do biurka i kończę, bo skoro problemem nie jest absolutnie ślepy zaułek fabuły, to... Może nie pięknie, może nie wybitnie, ale zgodnie z założeniami i żeby się odciążyć. Potem tekst idzie na inny folder i miesiąc, rok czy dwa później wracam do niego i już z innym nastawieniem prostuję co pogięłam.
Ten etap boli i rozbrzmiewa uderzeniami głowy w blat; metaforycznymi lub nie.
Marša: właśnie mnie naszło, że mam świat pełen singli
Søren: tak to jest jak za pisanie się bierze stary kawaler xD bo na starą pannę to się nie zachowujesz

Obrazek

CARPE SCHABOWY! twitter ° instagram ° facebook ° marszowickie pola

Awatar użytkownika
Bofur
Fraa
Posty: 35
Rejestracja: 03 stycznia 2014, 17:42
Kontaktowanie:

Re: Nienawidzę tego tekstu

Post autor: Bofur » 27 września 2014, 12:56

Nie widzę niczego zdrożnego w emocjonalnym podejściu do własnych tekstów. Wkładam w ich tworzenie czas i energię, naturalne więc, że koniec końców zaczynam podchodzić do nich bardziej osobiście. Ba, w szkole zdarzało mi się kochać lub nienawidzić zadań z matematyki, w zależności od tego, jak się dogadywaliśmy z danym działem, który akurat był przerabiany. ;) I to wcale nie jest tożsame z niezrozumieniem danego działu - np. logikę: rozumiem, umiem, ale nie lubię.
Mogę próbować podchodzić do tekstów bez emocji, oczywiście. Ale nie widzę powodów, dla których mam to robić - co miałoby mi to niby dać? :|

Ok, a co do właściwego pytania: nie, nie zdarzyło mi się chyba nigdy znienawidzić własnego tekstu. Rzecz w tym, że na tekst patrzę przez pryzmat bohaterów. A ja swoich bohaterów - co uświadamiam sobie w sumie dopiero od niedawna z całą wyrazistością - uwielbiam. Wszystkich. Nawet jeśli chcę napisać tylko króciutkie opowiadanko, gdzie pojawi się jakiś jeden koleżka i nie zamierzam się jakoś szczególnie do niego przywiązywać, to kończę tekst stwierdzając, że szlag - przepadło, loffciam go.

Nie znienawidzę tekstu pełnego osób, do których mam słabość. Jeśli rzeczywiście widzę, że wszystko inne jest do chrzanu, albo po prostu jakoś tego nie czuję, to odkładam na później, ale wciąż się łudzę, że naprawię to i jeszcze dam im wszystkim okazję do zabłyśnięcia. :bag:
Obrazek

Awatar użytkownika
Izzy
Posty: 19
Rejestracja: 05 października 2014, 07:58
Lokalizacja: Pomiędzy stronami 2 i 3

Re: Nienawidzę tego tekstu

Post autor: Izzy » 06 października 2014, 22:33

Ło boziu... Ja tak mam z każdym tekstem.
To znaczy, oczywiście jestem oddana swoim tekstom i w ogóle...
Poezji nie zmieniam, kiedy jest już gotowa i tutaj żadne "ale" ze strony innych nie wchodzą w grę.
Jeśli chodzi o prozę to jestem perfekcjonistką i jeśli tylko z czyjejś strony usłyszę konstruktywną krytykę to ok - jestem w stanie wprowadzić zmiany. Dotyczy to sytuacji, kiedy coś jest gotowe, a sama wprowadzę zmiany jeśli coś mi się nie do końca spodoba a ktoś inny ma inne uwagi oprócz moich własnych.

Awatar użytkownika
Zaimek
Posty: 38
Rejestracja: 11 sierpnia 2016, 17:59
Lokalizacja: Olsztyn
Kontaktowanie:

Re: Nienawidzę tego tekstu

Post autor: Zaimek » 10 stycznia 2017, 09:57

Kruffachi, chciałbym Ci serdecznie podziękować za ten temat, bo oddalił on nurtujące mnie od jakiegoś czasu podejrzenie, że intensywność moich reakcji emocjonalnych w stosunku do własnych tekstów wskazuje na jakieś zaburzenia :) Jak się okazuje, niekoniecznie, chociaż oczywiście nie można wykluczyć ewentualności, że oboje mamy nierówno pod sufitem.

W związku z Twoimi przemyśleniami nasuwa mi się skojarzenie z pierwiastkiem pałubicznym (zakładam, że jako absolwentka tego samego kierunku nie wzgardziłaś w trakcie studiów Irzykowskim). Awersja, o której mówisz, rodzi się moim zdaniem z rozdźwięku między własnym psychicznym autoportretem a rzeczywistymi umiejętnościami, którymi dysponujemy. Prawda jest taka, że każdy ma o sobie zbyt wysokie mniemanie. I kiedy rzeczywistość zadaje temu mniemaniu kłam, budzi się w nas głuchy bunt. Nie możemy się pogodzić z faktycznym stanem rzeczy, chcielibyśmy być w momencie pisania danego tekstu dojrzalsi, sprawniejsi, bardziej wykończeni, mniej amorficzni i mniej niezaradni. Gombrowicz był niesłychanie sfiksowany na tym punkcie. Znienawidzony tekst ujawnia bolesną prawdę o nas samych. Ma to wiele wspólnego z represjonowaniem niepożądanych myśli i uczuć, ze spychaniem w nieświadomość tego wszystkiego, co rani naszą miłość własną.

ODPOWIEDZ