Strona 1 z 2

Alkohol a proces twórczy [uwaga: wulgaryzmy w cyt. utworze]

: 06 lutego 2014, 10:47
autor: wołszebnik
.

Re: Alkohol a proces twórczy [uwaga: wulgaryzmy w cyt. utwor

: 06 lutego 2014, 20:30
autor: Kompot
Ja doznałam ostatnio czegoś na kształt wielokrotnego orgazmu pisarskiego. Przedziwne uczucie. W przeciągu pięciu minut (około) nakręciłam w głowie dwa dialogi, ultra scenę i rozwiązałam problem fabularny z tych co to są nie do rozwiązania. Muszę nadmienić, że nie jadłam cały dzień, a piłam cały dzień. Mogę śmiało powiedzieć, że stan ten był bliski halucynacjom, euforii i dziwnej ekstazy. Piękny lecz nie polecam. Problem pojawił się gdy chciałam zapisać to co mi się w głowie uroiło. Pisanie na klawiaturze okazało się skomplikowanym przedsięwzięciem, które pochłaniało więcej czasu niż powinno, przez co myśli pędziły sobie, a tekst sobie ciurkał. Zmieniłam więc medium. Papier i ołówek... spoko. Szkoda, że dzień później nie wiedziałam o co chodziło. Pismo mam wystarczająco paskudne na trzeźwo. W każdym razie scenę pamiętam i jeden dialog również, reszta przepadła, a to co uznaję za najbardziej bolesne, to utracenie tego stanu, kiedy pisanie stało się dla mnie jedną z podstawowych funkcji życiowych.

Re: Alkohol a proces twórczy [uwaga: wulgaryzmy w cyt. utwor

: 13 lutego 2014, 00:28
autor: nuklearna_wiosna
Nie mogę, choćbym bardzo chciała. Chyba nie zostanę zdegenerowaną artystką i nie wiem, czy cieszyć się z tego powodu, czy rozpaczać ;)

Choćbym była tylko lekko wstawiona, zaraz nachodzą mnie straszne smuty, wzruszają mnie komedie romantyczne i reklama papieru toaletowego, bo jest tam taki uroczy piesek. Nagle wszyscy moi bohaterowie wydają mi się nudni i pospolici, zaczynam pragnąć, by zrobili coś WIELKIEGO i PIĘKNEGO i zastanawiam się, jak to się stało, że jeszcze nie okazali się wybrańcami, nie uratowali świata i nie znaleźli wielkiej miłości.
Oczywiście wyolbrzymiam (trochę), ale faktycznie w stanie wskazującym na spożycie potrafię kazać bohaterom robić coś, co zupełnie nie pasuje do ich charakteru. Nagle wszystko wydaje się łatwiejsze, bo wystarczy tu trochę nagiąć, tu zmienić, tu zignorować coś, co napisałam wcześniej...
W takim stanie nie mogę siadać do klawiatury. To, co powstaje, nie nadaje się absolutnie do niczego.

Chociaż próbowałam tylko z tekstami już rozpoczętymi. Nie pamiętam nawet, jak te moje pijackie popisy prezentowały się stylistycznie. Wywalałam je zaraz po przeczytaniu następnego dnia, bo psuły mi koncepcję. Nie mam pojęcia, co by było, gdybym spróbowała napisać coś zupełnie świeżego. Taki na przykład cykl pijackich miniatur.
Jedna impreza - jeden tekst, taki krótki, na raz. Napisać, wrzucić w folder (albo zamknąć zeszyt) i przez jakiś czas na to nie patrzeć. Uzbierać kilka(naście) i po jakimś czasie przeczytać wszystko na trzeźwo... Mogłoby to być ciekawe doświadczenie! xD

Re: Alkohol a proces twórczy [uwaga: wulgaryzmy w cyt. utwor

: 28 maja 2014, 13:26
autor: Posejdon
Chyba wszyscy mamy takie stany...Oprócz tego, że wena nachodzi mnie przy skrajnych stanach ducha - radość i smutek, to po 200 ml orzechówki albo 2 piwkach wena płynie :heart: Nazywam się Posejdon i jestem anonimowym alkoholikiem ;)
Pozdrawiam
Posejdon

Re: Alkohol a proces twórczy [uwaga: wulgaryzmy w cyt. utwor

: 28 maja 2014, 16:54
autor: Alrune
Alrune, jako stworzenie, któremu nic co ludzkie nie jest obce, twierdzi, że nie ma nic złego w używkach, ale jeśli są one odpowiednio dawkowane i nie powodują uzależnienia.
Alkohol - owszem, ale z Alrune taki pijak, jak z koziej gwizdek, więc sporadycznie, a wtedy raczej nie może tworzyć, bo nie ma przy sobie komputera/zeszytu i długopisu lub czegokolwiek na czym mogłaby zapisać swoje genialne myśli. Kawa/herbata - jasne, ale po kawie Alrune zachowuje się prawie jak Wołszasta i zaczyna biegać po ścianach już po jednym kubku, więc z pisania wtedy nici.
Inne używki - jak tylko opanuje śmiech i chęć śpiewania, Alrune odda się twórczości, z której wyniknie kilka zdań i parę genialnych z swojej złośliwości pomysłów np. zrobić taki kawał znajomemu, że prawie do kostnicy go będą wieść (a co tam, wystarczy powiedzieć dramatycznym głosem przez telefon "twoja dziewczyna nie żyje"). Grinch byłby wtedy dumny z Alrune ^^

Re: Alkohol a proces twórczy [uwaga: wulgaryzmy w cyt. utwor

: 05 czerwca 2014, 11:43
autor: Cosinus
Pisanie po alkoholu, nie mam w tym wielkiej wprawy :P Po jednym, czy dwóch piwach rzeczywiście lepiej się myśli, ale po wypiciu większej ilości alkoholu mój umysł odlatuje, że tak to ujmę i raczej i tak nie napisałbym niczego konstruktywnego. Choć może to właśnie wtedy w naszych głowach rodzą się największe rozmyślania filozoficzne?

Moim zdaniem większość Słynnych dzieł powstała pod wpływem albo alkoholu, albo czegoś mocniejszego. O samym Mickiewiczu chodzi sporo plotek na ten temat.

Re: Alkohol a proces twórczy [uwaga: wulgaryzmy w cyt. utwor

: 25 czerwca 2014, 08:25
autor: ilzen
Używanie alkoholu czy innych tego typu substancji do osiągania sukcesu to jedno z mniej odpowiedzialnych zastosowań, innymi słowy ryzykowne. Środki dopingujące mają to do siebie, że nierzadko sięga się po nie coraz częściej, by uniknąć porażki/powtórzyć efekt pozytywny - pytanie, po co otwierać sobie drogę do uzależnień.

Tym bardziej, że w alkoholu nie chodzi raczej o usprawnienie intelektualne a wyzbycie się barier (np. ciągłego dostrzegania słabości swoich wypocin), co można osiągnąć inaczej i bez pakowania się na nieciekawe rewiry. Wiele przykładów artystów, którzy po rzuceniu złych nawyków wcale nie stracili zdolności twórczych, może świadczyć za dowód.

Re: Alkohol a proces twórczy [uwaga: wulgaryzmy w cyt. utwor

: 25 czerwca 2014, 09:21
autor: wołszebnik
A Stephen King i Joyland może służyć za dowód czegoś przeciwnego *podpuszcza*

Re: Alkohol a proces twórczy [uwaga: wulgaryzmy w cyt. utwor

: 02 lipca 2014, 17:26
autor: Slaxl
Kiedyś się nawalę (nie pijam alkoholu, choć mam już 17 - taka dorosła) i czuję, że stworzę coś wielkiego. Tylko będę potrzebowała kogoś, kto to spisze. (sugeruję się wyżej wymienionymi doświadczeniami)

Re: Alkohol a proces twórczy [uwaga: wulgaryzmy w cyt. utwor

: 02 lipca 2014, 20:31
autor: szczepantrzeszcz
Po alkoholu przychodzą szampańskie pomysły... i rozleniwienie.
To nieprawda, że wino usuwa wszelkie hamulce
Hamulce pozostają ale uniwersum, które przemierzamy
jest wówczas bardziej gładkie, niekiedy śliskie
i droga hamowania się wydłuża...

...nie musisz uważać.
Na nic.

Swoje światy kasujesz jednym ruchem ręki
jednym naciśnięciem klawisza.
Ciągle masz nadzieję, że powstanie kiedyś ten idealny
niepowtarzalny
Twój własny, wyśniony świat.

Potem przebudzenie
i kac niezrealizowanych pomysłów.
Marzenia zanurzone po kostki w szarej, lepkiej codzienności.
Proza życia.
Proza nadziei.
Proza tworzenia.

P.S.
Wołsza, masz tego Bukowskiego w oryginale?

Re: Alkohol a proces twórczy [uwaga: wulgaryzmy w cyt. utwor

: 14 sierpnia 2014, 20:00
autor: IncWrd
Jak napisał Marek Hłasko, "To piękne uczucie być trochę pijanym i móc myśleć". Zdarza mi się pisać po alkoholu, ale to nie są duże rzeczy, to najczęściej coś w rodzaju prozy poetyckiej, czasem luźnych przemyśleń. Czasem podobają mi się kiedy już minie stan upojenia, a czasem to po prostu trafia do kosza, bo jak wiadomo, łatwo wpaść w pijacki bełkot.

Re: Alkohol a proces twórczy [uwaga: wulgaryzmy w cyt. utwor

: 23 października 2014, 20:28
autor: Krul_Duch
Moje pierwsze opowiadanie, to byłą kawa z łychą i jazda:D miałem 16 lat wtedy i napisałem cale "na raz". Generalnie próbowałem kilkukrotnie i po małych ilościach spoko, ale na takiej już większej bombie słaba sprawa...

Co innego zielsko :P Zdecydowanie polecam, namawiam, etc :) Zazwyczaj po nim przychodzą mi najlepsze pomysły, rozwiązania językowe, najfajniej mi się "rzeźbi" w tekście.