UWAGA! W PRZYPADKU PROBLEMU Z LOGOWANIEM NALEŻY WYCZYŚCIĆ CIASTECZKA WITRYNY!


Tytuł PROZY LIPCA
zdobyło ZAWSZE NA ZACHÓD autorstwa Coffee.

Serdecznie gratulujemy! :D

[KONKURS] Instant majowy letnio-burzowy!

Tutaj znajdują się ogłoszenia o konkursach, w których minął już termin nadsyłania prac. Nic jednak nie broni, aby sobie dalej o nich rozmawiać. :)
Awatar użytkownika
pierdoła saska
Posty: 1406
Rejestracja: 08 listopada 2011, 13:09
Kontaktowanie:

[KONKURS] Instant majowy letnio-burzowy!

Post autor: pierdoła saska » 22 maja 2013, 08:13


:yellowstar: Po kwietniowych urodzinach forum wracamy do instantów i proponujemy wam kolejne wyzwanie. :yellowstar: Obrazek W końcówce maja i w wiosenno–letniej aurze zapraszamy was do próby zmierzania się z tematem burz i przysłów. Forma tekstu jest dowolna; ot liczy się, by pojawiła się tam burza i puenta rodem z mądrości ludowych.
Prace należy przesyłać prywatnymi wiadomościami do forumowych mend do 31 maja do północy.

Nagrodą dla zwycięzcy będzie dowolny kolorek nicka aż do przesilenia letniego.
Marša: właśnie mnie naszło, że mam świat pełen singli
Søren: tak to jest jak za pisanie się bierze stary kawaler xD bo na starą pannę to się nie zachowujesz

Obrazek

CARPE SCHABOWY! twitter ° instagram ° facebook ° marszowickie pola

Awatar użytkownika
pierdoła saska
Posty: 1406
Rejestracja: 08 listopada 2011, 13:09
Kontaktowanie:

Re: [KONKURS] Instant majowy letnio-burzowy!

Post autor: pierdoła saska » 03 czerwca 2013, 10:07

Przedłużamy termin nadsyłania prac na konkurs o dwa tygodnie. Obecnie zatem prace można nadsyłać do 16 czerwca!!!
Marša: właśnie mnie naszło, że mam świat pełen singli
Søren: tak to jest jak za pisanie się bierze stary kawaler xD bo na starą pannę to się nie zachowujesz

Obrazek

CARPE SCHABOWY! twitter ° instagram ° facebook ° marszowickie pola

Awatar użytkownika
pierdoła saska
Posty: 1406
Rejestracja: 08 listopada 2011, 13:09
Kontaktowanie:

Re: [KONKURS] Instant majowy letnio-burzowy!

Post autor: pierdoła saska » 25 czerwca 2013, 07:18

Deszczyk sobie pada,
pada sobie równo,
raz spadnie na kamień,
a raz Firz wygra konkursa :D



Niniejszym oznajmia się, że w instancie burzowym zwyciężył Firz
z tekstem prezentowanym poniżej.


Serdecznie gratulujemy!!!
:heart: :heart: :heart: :heart: :heart: :heart: :heart: :heart:


A ja czekam na podanie kodu koloru jaki mam ustawić :tanczy:


PIORUN KULISTY Podniosła wzrok znad książki. Zapadający zmrok i zdrętwiała noga wybudziły z transu jakim było dla niej czytanie. Spojrzała na zegarek, bladozielone cyfry wypalały na jego obudowie osiemnastą trzydzieści trzy. Uśmiechnęła się. UFO znów porwało ją na 3 godziny. Tylko czemu jest tak ciemno? O tej porze powinno być całkiem jasno. Cichy łoskot, jakby ktoś przetoczył potężne kamienie po niebie, odpowiedział na jej pytanie. Burza, pierwsza w tym roku. Uwielbiała burze. Grzmoty były dla niej odgłosem dzieciństwa, przypomniała sobie chwile spędzone z tatą na obserwowaniu piorunów. Jego ciemne oczy odbijające błyskawice, wydawał się wtedy taki szczęśliwy. Po tym jak matka zostawiła ich jedenaście lat temu, burze były dla niego jedyną radością. Mógł jej opowiadać o nich całymi godzinami. Zamrugała kilkakrotnie, jej duże czarne oczy zaszkliły się od łez. To będzie pierwsza burza po śmierci ojca, pierwsza, którą zobaczy sama. Szybkim ruchem wytarła łzy i powoli ruszyła w stronę balkonu. Będzie jak dawniej, pomyślała.
Mimo, że chmury były bardzo ciemne, gęste i nisko zawieszone nad blokami, sama burza była jeszcze daleko. Powietrze było gorące i stało w miejscu, nie drgał nawet jeden listek na pobliskich drzewach. Natura czyniła przygotowania, zbierała siły na najlepszy i najbardziej efektowny pokaz, jaki może ludziom zaserwować. Ludziom, którzy właśnie mącili ten spokój. Dzieci na placu zabaw krzyczały i kłóciły się miedzy sobą, chcąc zwrócić uwagę opiekunów, instynktownie, nawet bez patrzenia w niebo, wyczuwały nadchodzące niebezpieczeństwo. Dorośli krzątali się na balkonach, chowając doniczki z kwiatami, suszarki na bieliznę i krzesła ogrodowe. Przechodnie wyraźnie przyspieszali kroku, myśląc o jakimś schronieniu.
Wtem, niebo rozświetliło się po raz pierwszy, linia widnokręgu zapłonęła na moment jasnoniebieskim światłem.
Zaczęła odliczać sekundy. Raz, dwa, trzy... siedemnaście, osiemnaście, daleko... dwadzieścia siedem, dwadzieścia osiem. Wreszcie zagrzmiało delikatnie. Około dziesięciu kilometrów, sporo, pomyślała zasmucona. Użyła prostego sposobu, którego nauczył ją tata. Policzyła sekundy pomiędzy błyskiem i grzmotem, a wynik podzielony przez trzy był odległością do burzy w kilometrach.
Grube, ciężkie krople deszczu zaczęły, jeszcze leniwie, uderzać w poręcze balkonu. Liczyła kolejny sekundy i odległości od błysków, burza przemieszczała się w jej kierunku. Patrzyła w niebo z uśmiechem na twarzy, jej szeroko otwarte oczy uważnie obserwowały granatowe niebo. Bała się mrugnąć, żeby nie utracić części widowiska. Czas dla niej zaczął biec coraz szybciej. Nawet nie zauważyła, że pada, zafascynowana kolejnymi, coraz częstszymi, światłami na niebie.
Opad i wiatr przybrały na sile, strugi wody spływały jej po włosach, koszulce i nagich nogach. Szare skarpetki w różowe groszki całkowicie nasiąknęły wodą. Żywioł, jakby świadomy obecności ciekawskiego i oddanego widza, zaczął dodawać coraz to nowsze wrażenia do swojego repertuaru. W powietrzu zaczął się unosić zapach ozonu i petrichoru, zapach burzy. Odgłosy tysięcy kropel deszczu i skrzypnie grubych konarów, wyginanych pod naporem wiatru, pięknie komponowały się wybuchami. Jedynie łoskot przewracanych śmietników i wycie autoalarmów psuły tę muzykę.
Wreszcie zobaczyła pierwszą błyskawicę. Łuk elektryczny przeskoczył pomiędzy warstwami chmur, tworząc długą, piękną linię z kilkoma rozgałęzieniami.
Kolejny piorun uderzył już w ziemię. Wybuch był tak głośny, że aż podskoczyła, uderzył naprawdę blisko. Błysk i grom pojawiły się niemalże jednocześnie. Kilkaset metrów. Splotła ręce na piersi, rozważając powrót do mieszkania. Niepewnym wzrokiem rozejrzała się po mokrych balkonach. Po chwili jednak zafascynowanie i adrenalina zabiły strach. Uśmiechnęła się ponownie. Jutro poszuka miejsca uderzenia. Może znajdzie jakiś fulguryt.
Kolejny piorun uderzył kilka metrów od jej bloku w stary, dorodny kasztan. Pień grubego drzewa dosłownie eksplodował, pod wpływem ciśnienia szybko parującej wody. Konary i odłamki wystrzeliły z ogromną prędkością we wszystkich kierunkach. Niestety, tego już nie widziała, kilka milisekund przed uderzeniem fala uderzeniowa pozbawiła ją tchu i przytomności.
*
* *
Ocknęła się na łóżku. Mimo tego, że pamiętała, co się stało, huk powietrza i ogromny podmuch, miała wrażenie, że przebudziła się po dobrze przespanej nocy. Powoli poruszyła ręką sprawdzając klatkę piersiową, nie poczuła żadnego bólu. Koszulka była dziwnie sucha, musiała stracić przytomność na kilka godzin. Spojrzała na ścianę, która była podejrzanie niebieska, wyraźnie widziała na niej czarny zarys swojego ciała. Zaciekawiona obróciła się na łóżku w poszukiwaniu dziwnego źródła światła.
W przeciwległym kącie pokoju zobaczyła, małą, niebieską kulę, niewiele większą od pomarańczy. Lewitowała około pół metra nad ziemią, unosząc się i opadając o kilka centymetrów.
Piorun kulisty, prawie wykrzyknęła na głos.
Zerwała się szybko z łóżka i zrobiła dwa kroki w jego kierunku, tylko po to by zatrzymać się nagle. Piorun, w tym samym momencie, wzniósł się na wysokość jej oczu, wciskając się w kąt pokoju. Boi się? Ale jak? Przecież to tylko kula zjonizowanego, świecącego powietrza. Nie mogła zebrać myśli, miała dziwne uczucie, że piorun ją obserwuje. A może to tylko złudzenie? Mózg płata figle, niezadowolony z kilkugodzinnego odłączenia. Przetarła oczy, raz, drugi, piorun nadal tkwił w tym samym miejscu, lewitował. Mały, święcący obłok, o idealnie okrągłym kształcie i gładkiej powierzchni, po której przeskakiwały dwu- trzy-centymetrowe wyładowania.
Stała nieruchomo kilka minut, nie chciała go wystraszyć. Gdy była mała tata opowiadał jej o piorunach kulistych, o tym, że są tylko mitem, że naukowcy, nawet na papierze, nie potrafią zgodnie dowieść ich istnienia. Od dziecka marzyła o tym, że zobaczy taki piorun. Teraz bała się, że jej ucieknie, chciała zobaczyć go z bliska.
Wreszcie zdecydowała się na ruch, ciekawość wygrała. Powoli wyciągnęła w jego kierunku prawą dłoń, w zapraszającym geście, wewnętrzną stroną ku górze. Piorun wzniósł się, by za moment opaść na wysokość jej dłoni. Już wiedziała, że ją obserwuje, że jest w jakiś sposób świadomy.
— Teraz twój ruch maluszku — powiedziała cichym, pełnym ciepła, głosem.
Piorun uniósł się kilka centymetrów i w końcu zdecydował się podlecieć w jej kierunku, nieśmiało, zatrzymując się co chwilę.
Gdy był niecały metr od niej usłyszała jego dźwięk. Świdrujący, podobny do wiertarki dentystycznej, ale o wiele cichszy i zdecydowanie przyjemniejszy. Patrzyła na niego uważnie, zobaczyła, że wiruje wokół własnej osi. Biały i odcienie niebieskiego przeplatały się na jego powierzchni. Był jak miniatura Jowisza o niebieskim odcieniu. Był piękny.
Dzieliło ich tylko kilka centymetrów, gdy nagle iskra skoczyła do jej wskazującego palca. Cofnęła rękę gwałtownie, mózg szybko skojarzył iskrę z bólem. Dopiero po chwili dotarło do niej, że go nie poczuła. Wprost przeciwnie, uczucie było przyjemne, jak dotykanie końcówek włosów, którymi uwielbiała się bawić. Piorun zdążył już odlecieć na kilkadziesiąt centymetrów od niej. Wyciągnęła rękę ponownie. Tym razem śmielej podleciał w kierunku dłoni. Przeleciał wzdłuż palca, a po chwili wskoczył do wnętrza jej lekko rozwartej dłoni. Setki małych wyładowań przeskakiwało między kulką a dłonią, niczym delikatne naelektryzowane włoski aksamitu muskały jej skórę.
Powoli traciła kontrolę nad tym co się dzieje. Kontury pokoju, oświetlone niebieskim światłem, zaczęły się rozmazywać. Jedyną rzeczą, na której mogła się skupić był piorun i jego dotyk. Otworzyła delikatnie usta, robiąc coraz głębsze wdechy. Fale przyjemnego ciepła przepływały przez jej ciało.
Piorun wysunął się z jej dłoni, przeleciał wokół nadgarstka i zaczął leniwie lecieć w górę ręki, pieszcząc swym dotykiem wewnętrzną część przedramienia. Delikatny, chłodny wiaterek wpadł przez otwarte okno balkonowe. Zimny podmuch omiótł jej nagie uda i wpadł pod koszulkę, która falując muskała piersi i sutki.
Kolejne wrażenia docierały do jej mózgu. Chłodny dotyk wiatru na rozgrzanych udach i piersiach, miłe wyładowania na przedramieniu. Powoli odpływała. Czuła się jak na haju. Resztkami świadomości omiotła wzrokiem pokój, widziała tylko niebieską mgłę. W końcu przymknęła oczy, oddając się rozkoszy Złapała się lewą ręką za pierś, masując ją i delikatnie ściskając nabrzmiały sutek między placami. Miała wrażenie, że lewituje, wraz z piorunem.
Ten już był w połowie ramienia. Przeleciał nad zsuniętym ramiączkiem koszulki i zatrzymał się na moment nad obojczykiem, jakby wiedział, że ten odcinek drogi będzie dla niej najprzyjemniejszy. Po chwili ruszył w stronę jej szyi, wolno, jeszcze wolniej niż poprzednio.
Zamruczała gdy przelatywał blisko ucha. Było jej strasznie gorąco. Coraz mocniej ściskała lewą pierś.
Zatrzymał się na karku, idealnie nad kręgosłupem.
Oddychała coraz szybciej, sapiąc łapała hausty powietrza. Napięła mięśnie brzucha i ud. Mocno ścisnęła pierś.
Wysłał pojedynczy impuls elektryczny, wprost do jej rdzenia kręgowego.
Ogromna fala ciepła spomiędzy jej ud rozlała się po całym ciele. Poczuła jak prąd poprzez nerwy dociera do każdego zakątka jej ciała. Westchnęła cichutko i tracąc przytomność upadła na podłogę.
*
* *
Burza była już tylko małą czarną plamą, daleko na widnokręgu. Czerwone promienie zachodzącego słońca, odbijały się od mokrych liści drzew. Tłum gapiów oddzielony, naprędce rozwiniętą, biało-czerwoną taśmą, obserwował strażaków pracujących przy usuwaniu szkieł i resztek starego kasztana.
— Mówię pani, tak huknęło, że myślałam, że blok się wali — mówiła starsza pani do swojej sąsiadki. — Czegoś takiego nie słyszałam, jak długo żyję!
— Ja również — przytaknęła sąsiadka. — Kogo tam wiozą? — skinęła głową w kierunku dwóch sanitariuszy z noszami, na których było widać sporych rozmiarów czarny worek.
— Tę czarnulę spod ósemki. — wywróciła oczyma. — Mówiłam pani, że ona jakaś dziwna była, żeby w taką burzę na balko...
— Jak zmarła? — wtrącił, stojący obok młody chłopak. Wyraźnie zaciekawiony losem dziewczyny.
— Gadają, że kawałek drzewa przebił jej serce. Śmierć na miejscu.


Wiesz Firzu, że konkursowe loginy są pogrubione? :zaslonka:
Marša: właśnie mnie naszło, że mam świat pełen singli
Søren: tak to jest jak za pisanie się bierze stary kawaler xD bo na starą pannę to się nie zachowujesz

Obrazek

CARPE SCHABOWY! twitter ° instagram ° facebook ° marszowickie pola

Awatar użytkownika
firz
Posty: 14
Rejestracja: 24 stycznia 2013, 09:15

Re: [KONKURS] Instant majowy letnio-burzowy!

Post autor: firz » 25 czerwca 2013, 09:44

eeee *dłubie czubkiem buta w ziemi* dziękuję ^^"
dobranoc

Awatar użytkownika
Kanterial
Człowiek Kompromitacja
Posty: 1450
Rejestracja: 26 listopada 2011, 00:36
Lokalizacja: Torgau

Re: [KONKURS] Instant majowy letnio-burzowy!

Post autor: Kanterial » 25 czerwca 2013, 15:18

Fajnie, że napisałeś, Firzu. Ja się ze swojego zadania nie wywiązałam, a jako że było, o ile pamiętam, wyzwanie, to teraz klękam na jedno kolano i się kłaniam zwycięzcy. :bag:

((przepraszam za spoil na SB wszystkich)) :bag:
dahin ist mein Glanz und mein Vertrauen auf den Herrn

Awatar użytkownika
czarownica

Re: [KONKURS] Instant majowy letnio-burzowy!

Post autor: czarownica » 26 czerwca 2013, 00:01

Serdeczne gratulacje dla Ciebie, firzu, za dobry tekst - zarówno w zakresie pomysłu, jak i wykonania.
Pozdrawiam.

ODPOWIEDZ