UWAGA! W PRZYPADKU PROBLEMU Z LOGOWANIEM NALEŻY WYCZYŚCIĆ CIASTECZKA WITRYNY!


Tytuł PROZY LIPCA
zdobyło ZAWSZE NA ZACHÓD autorstwa Coffee.

Serdecznie gratulujemy! :D

Sceny grozy - jak pisać?

Awatar użytkownika
Krin
Posty: 480
Rejestracja: 17 marca 2014, 16:03
Lokalizacja: nekromanckie pustkowie
Kontaktowanie:

Sceny grozy - jak pisać?

Post autor: Krin » 02 września 2014, 17:30

I znowu mam problem. Tym razem ze wzbudzeniem w czytelniku obaw. Niby właśnie napisałam takową scenę, ale cóż...nie zachwyca. Na początku pomyślałam, że może uczynić podobnie jak w przypadku scen dynamicznych, ale wydaję mi sie, iż powinno się raczej świat spowolnić zamiast przyspieszyć, albo coś w tym stylu.

Gdybyście powiedzieli mi coś na ten temat, to bym was kochała jeszcze bardziej niż już kocham. :heart:

Uwaga! Sprecyzowanie: Chodzi o scenę typu wchodzę do łazienki, a tam ktoś kąpię się w wannie i powoli podchodzę, żeby sprawdzić.
" Człowiek ten, którego nazywano Kruczarzem, nadszedł od północy, od Białej Równiny. I to on powiedział nam w końcu, że tę nieprzyjazną ziemię stworzyli reptilianie - po to abyśmy nie zobaczyli podtrzymującej niebo kopuły i nie dowiedzieli się, że nasza planeta jest płaska, a nie okrągła, jak twierdziło NASA."
- Marszus, "Cała prawda o Białej Równinie"

Awatar użytkownika
Aishikami
Posty: 11
Rejestracja: 09 grudnia 2013, 14:03
Lokalizacja: Wrocław

Re: Sceny grozy - jak pisać?

Post autor: Aishikami » 02 września 2014, 18:04

Sceny grozy - moja ulubiona rzecz do pisania ^^

Porada numer 1: groza rodzi się często z niedomówień, dlatego nie warto przesadzać z efektami i ilością "straszaków".

Porada numer 2: bez pośpiechu, pomyśl o tym, jak o malowaniu krajobrazu, dynamika sprawdza się czasami, ale klimat trzeba jednak chwilę budować, warto trochę widza pomęczyć, zbudować napięcie, np. masz tę scenę w łazience, postać w wannie, skup się na detalach tej sceny, np. czy woda przelewa się z wanny, czy widzisz postać w wannie, jej zlepione wodą włosy, zarys nieruchomych ramion, czy słyszysz jej oddech czy też wita Cię absolutna, nienaturalna cisza, co czuje postać, nie trzeba nawet iść w cliche typu serce bijące jak oszalałe czy miękkie kolana, chociaż można, bo do czytelnika to trafia, niezależnie od tego, jak często to widzi, można za to zastanowić się czy każdy krok kosztuje bohaterkę sporo wysiłku, czy próbuje dodać sobie odwagi, powtarzając, że nie ma się czego bać, czy spodziewała się kogoś w swojej wannie, zakładam, że nie, bo wtedy nie było by grozy od początku w scenie, wtedy powinny się jej wyostrzyć zmysły, blade światło żarówki może nie być w stanie przegonić ciemności, może tylko zepchnąć ją w kąt, tam pod wanną, gdzie będzie czekać, postać może widzieć, że ciemność czeka a mimo to, nie móc się zatrzymać.
Szczegóły są ważne. No i spróbuj "odegrać" tę scenę. Wejdź do łazienki i udawaj, że w wannie ktoś jest, zobacz co uda Ci się zauważyć (odbicie w lustrze, barwę padającego światła, własny głośny oddech, będący jedynym słyszalnym dźwiękiem, a może coś zupełnie innego).
To się łączy z poradą numer 1 :)

Porada numer 3: filmy grozy często stosują tzw. jump scares, czyli nagle coś wyskakuje na ekranie, czego mamy się przestraszyć, ale to tania sztuczka, bo to odwoływanie się do odruchu bezwarunkowego, dzięki czemu udaje nam się przetrwać, coś nagle wyskakuje a w nas uruchamia się mechanizm "flight or fight", czyli uciekaj albo walcz. Po zbudowaniu napięcia, dużo się traci, jeśli próbuje się zastosować taki chwyt. Najlepiej tutaj też zastosować metodę "co zobaczę najpierw" i też powoli odsłaniać karty, aby zakończyć scenę, jakimś mocnym zdaniem.

Hmm, nic mi więcej nie przychodzi do głowy, tak na 'gorąco'. Ale, jak przyjdzie to dopiszę ^^
*Nie mam własnej kultury, więc jem jogurt, aby mieć chociaż kulturę bakterii.*

Awatar użytkownika
DeathAwaits
Posty: 9
Rejestracja: 04 lipca 2016, 09:19

Re: Sceny grozy - jak pisać?

Post autor: DeathAwaits » 07 lipca 2016, 13:18

Właśnie niedawno zastanawiałam się nad sposobami wywoływania grozy.

Od kiedy horror stał się popularnym gatunkiem filmowym literatura zamiast skupiać się na czysto literackich formach straszenia sięga po specyficzne klisze filmowe, co z racji odmiennych narracji nie zawsze wychodzi literaturze na dobre. Chodzi mi tutaj mniej więcej o to, że film jest sztuką (audio)wizualną i jako taka musi opierać swoją narrację na obrazie i/lub dźwięku. Forma ta pozwoliła na wytworzenie konkretnych sposobów straszenia, które dziś wydają nam się kanoniczne, np.: skupienie na obrazie do niemal pornograficznego* stopnia (czego szczytem niejako są gore movies), jump-scare'y (które nie mogłyby należycie funkcjonować bez podkładu dźwiękowego), charakteryzacja aktorów, gra światłem, czy chociażby efekty komputerowe. Siłą rzeczy nie da się bez szwanku przełożyć technik filmowych na narrację literacką, która ma do dyspozycji zupełnie inne niż film środki. Przykładowo literackie jump-scare'y nigdy nie będa tak efektowne jak filmowe, bo i jak mogłyby być, skoro efekt zaskoczenia w tekście wywołuje się inaczej niż nagłą audiowizualną ekspozycją? Niektórzy literaccy twórcy horroru próbują wywołać językowo wrażenia podobne do oglądania gore - robią to głównie poprzez anatomiczną szczegółowość makabrycznych opisów. Mimo, że ten zabieg często prezentuje się lepiej niż literackie jump-scare'y wciąż daleko mu do efektowności i dramatycznego napięcia filmowych scen gore. Wydaje mi się, że taki stan rzeczy wynika przede wszystkim przez niezrozumienie, że literatura oferuje zupełnie inną gamę narzędzi, a co za tym idzie również metody wywoływania w czytelniku przerażenia.

Zdarzało mi się zastanawiać, co najbardziej straszy mnie w literaturze (podkreślam, że nie chodzi mi o te filmowe tricki, ale czysto literackie motywy) i doszłam do wniosku, że jest to przede wszystkim uczucie niepokoju. W tym momencie musimy zdać sobie sprawę, że techniki filmowe wywołują w widzu przede wszystkim uczucie strachu. To uwarunkowane biologicznie - strach to odpowiedź naszego organizmu na zewnętrzny bodziec (tak, audiowizualny!), który może być zagrażający (przykładem z naszej odległej biologicznej przeszłości byłaby chociażby sytuacja, gdy na sawannie dostrzegamy poruszający się ogon lwa w zaroślach). Oglądając jednak film, zdajemy sobie sprawę, że zagrożenie nie jest bezpośrednie, co wygasza autonomiczną reakcję walki albo ucieczki i ostatecznie pozwala nam rozkoszować się filmem. Literacko nie da się wywołać podobnego uczucia, tutaj możemy postawić na (nomen omen) grozę (rozumianą jako przeraźliwe zdziwienie - "nie mogę w to uwierzyć!"), niepewność ("co się właściwie dzieje?", "jak to możliwe?"), czy poczucie beznadziei. Kluczem do wywoływania grozy w czytelniku jest więc tematyka dzieła i jego budowa.

Posilę sie paroma przykładami, niekoniecznie uchodzącymi za literaturę grozy:

- Kafka doskonale wywołuje w czytelniku poczucie zagubienia i zdziwienia. Czytając jego "Proces", czy "Zamek" nie możemy uwierzyć, że to, co się dzieje w tekście, dzieje się naprawdę. Groza wynika tutaj z tego, że sytuacje wydają się rzeczywiste, ale w toku lektury okazuje się to rzeczywistość zdeformowana, jakaś potwornie wypaczona, niemożliwa do zaistnienia naprawdę (efekt dziwacznosci). Właśnie ta "niemożliwość" jest przerażająca. Efekt taki Kafka uzyskuje poprzez pieczołowite relacjonowanie sytuacji, które od codziennych różnią się (na początku) tylko nieznacznymi szczegółami. Te szczegóły w natłoku stają się niepokojące.

- uniwersalnym "wywoływaczem" grozy jest zetknięcie czytelnika z obcością. Ostatecznie lęk (irracjonalny strach, nie mający zewnętrznego przedmiotu i nie wyowłujący reakcji ucieczka/walka) wywołuje w nas to, co nieznane, obce, przekraczające granice. Kto inny niż Lovecraft równie umiejętnie styka czytelnika z obcością? Tutaj szczególnie przerażający jest sam temat jego twórczości. Jeśli naprawdę się zastanowić i uwierzyć w wizję świata zaproponowaną przez Lovecrafta, nie można byłoby żyć bez znamion nerwicy. Pomysł, że ciągle towarzyszą nam stwory znajdujące się tuż obok pod płaszczem rzeczywistości, tyle że niewidzialne, jest dosyć okropny.

- kolejnym sposobem wywoływania grozy jest tematyka egzystencjalna - chodzi mi tutaj o taką budowę sytuacji w tekście, że czytelnik musi zastanowić się nad własną egzystencją i dojść do wniosków raczej depresyjnych. Za twórcę takiej grozy uchodzi Ligotti (ja nie jestem jego fanką). Ligotti niejako łączy pozornie rzeczywiste/codzienne sytuacje Kafki z potworną obcością Lovecrafta.

- lżejszą odmianą grozy jest zdziwienie. Chodzi mi tutaj o uczucie typu "jak można było wymyślić coś takiego?". Za przykład budowania takiej grozy niech posłużą niektóre z opowiadań Poe, czy pomysły Edogawy. Jeśli chodzi o tego drugiego, to bardzo grozo-genne okazywało się posługiwanie groteską, jak choćby w opowiadaniu "Human Chair".
SpoilerShow
Główny bohater postanowił zostać krzesłem i w tym celu zbudował specjalny fotel, w którego wnętrznu zamieszkał na wiele lat. Dzięki byciu krzesłem, mógł bez konsekwencji macać piękne kobiety po genitaliach.
Podsumowując wywoływać grozę w literaturze można poprzez:
- budowę sytuacji zbliżonych do rzeczywistych, ale nieco od rzeczywistości odstających (dziwacznosc),
- poprzez tematykę egzystencjonalną,
- wprowadzanie elementów obcości, nadnaturalności (przy zachowaniu logiki świata realnego), czyli wprowadzenie monstrum,
- posługiwanie się groteską, absurdem,
- sięganie po erotykę (zestawienie rzeczy przerażających z erotyką wzbudza obrzydzenie, które też jest elementem ewokowania grozy).
Wniosek ogólny: w literaturze średnio sprawdzają się szczegółowe sceny grozy (typu opis upiora/potwora, jump-scare itp), na wywoływanie grozy w literaturze raczej składa się całość dzieła (jego znaczenie).



*używam tego słowa, aby podkreślić rolę wzroku w naszej rzeczywistości; pornografia bez narządu wzroku byłaby niczym, wzrok to najważniejszy zmysł w naszej kulturze, jesteśmy podmiotami patrzącymi :calm:

ODPOWIEDZ