UWAGA! W PRZYPADKU PROBLEMU Z LOGOWANIEM NALEŻY WYCZYŚCIĆ CIASTECZKA WITRYNY!


Zapraszamy do udziału w nowym INSTANCIE! :D

Zachęcamy też do głosowania na TEKST WRZEŚNIA!

Narracja pierwszoosobowa

Awatar użytkownika
Nathalie

Re: Narracja pierwszoosobowa

Post autor: Nathalie » 11 lutego 2013, 13:23

A ja Wam powiem, że piszę i w pierwszej, i w trzeciej osobie - różne historie, różnie bywa - i przy tej drugiej narracji za każdym razem odnoszę wrażenie, że to właśnie ona mnie ogranicza, że przy pierwszoosobowej mam większe pole do popisu, przynajmniej przy moim stylu pisania. Raz usłyszałam, że ktoś woli mnie w trzecioosobówce, a tak zawsze pochwały lecą w drugą stronę... i tej strony się trzymam, bo sama czuję się bardziej zadowolona z tego, co tak napiszę, mimo że często mam chwile z myślami "kurczę, to by było o wiele łatwiejsze do ujęcia w trzeciej osobie...", a jakoś udaje mi się wszystko dobrze ująć.

Więc ja jestem za narracją pierwszoosobową i szczerze mówiąc, nie do końca rozumiem wszystkie "przeciw".

Awatar użytkownika
wołszebnik
Posty: 1106
Rejestracja: 03 czerwca 2012, 11:09
Lokalizacja: http://www.facebook.com/joanna.gadawska?ref=tn_tnmn
Kontaktowanie:

Re: Narracja pierwszoosobowa

Post autor: wołszebnik » 11 lutego 2013, 13:30

Wszystkie "przeciw" biorą się z bardzo prostych mechanizmów. Pierwszoosobówka to czyjaś relacja na stron... dziesięć, dwadzieścia, pięćdziesiąt, sto, dwieście... kurna, ileż można słuchać ględzenia jednej sieroty, zwłaszcza, że zwykle ględzi o tym, co jej w życiu nie wychodzi?
To jest nudne - patrzeć nieprzerwanie tylko na czyjś jeden punkt widzenia, to jak nieustanne słuchanie niedopuszczającego nas do głosu egoisty. Często nie sprawdza się w życiu, równie często w literaturze. Nie lubię czytać pierwszoosobówek. Bardzo nie lubię.
A tymczasem w pewnym EL (acz z pewnością nie Dorado, zbyt ubogo tamże na to), gdzie prawowstecz:
Obrazek Acz wybaczmy demokracji, Orwell rzekł, wszak nie bez racji, że to w każdej delegacji,pod gajerkiem, przy korycie, pod krawatem, pcheł poszycie...
zbieżność nazw absolutnie przypadkowa

Awatar użytkownika
Nathalie

Re: Narracja pierwszoosobowa

Post autor: Nathalie » 11 lutego 2013, 14:26

Powiem Ci, że akurat powyższemu argumentowi wychodzę naprzeciwko w większości swojej dłuższej prozy, którą piszę przy użyciu pierwszoosobowej narracji. Mam nadzieję, że jak wstawię tekst na forum, to jeszcze uda mi się Ciebie pozytywnie zaskoczyć.

Awatar użytkownika
pierdoła saska
Posty: 1406
Rejestracja: 08 listopada 2011, 13:09
Kontaktowanie:

Re: Narracja pierwszoosobowa

Post autor: pierdoła saska » 14 lutego 2013, 08:05

Nathalie pisze:Powiem Ci, że akurat powyższemu argumentowi wychodzę naprzeciwko w większości swojej dłuższej prozy, którą piszę przy użyciu pierwszoosobowej narracji. Mam nadzieję, że jak wstawię tekst na forum, to jeszcze uda mi się Ciebie pozytywnie zaskoczyć.
A to ja się chętnie przekonam, bo ogólnie, jak już pisałam, podchodzę do tego typu narracji jak do jeża, ale z drugiej strony wciąż czytam zbiór opowiadań Miéville, w którym część tekstów jest pierwszoosobówkami i są świetne. Zatem niczego nie skreślam, a i stwierdzam, że się może czego nowego naucze, bo cos ostatnio zdarza mi się samej sięgać po ten typ narracji pisząc :/
Marša: właśnie mnie naszło, że mam świat pełen singli
Søren: tak to jest jak za pisanie się bierze stary kawaler xD bo na starą pannę to się nie zachowujesz

Obrazek

CARPE SCHABOWY! twitter ° instagram ° facebook ° marszowickie pola

Awatar użytkownika
Nathalie

Re: Narracja pierwszoosobowa

Post autor: Nathalie » 14 lutego 2013, 13:37

Wiesz, mnie się w ogóle wydaje, że pierwszoosobowa narracja pozwala też czytelnikowi na większe utożsamienie się z postacią. Przynajmniej ja często mam takie odczucia podczas czytania innych historii pisanych w pierwszej osobie.

Awatar użytkownika
pierdoła saska
Posty: 1406
Rejestracja: 08 listopada 2011, 13:09
Kontaktowanie:

Re: Narracja pierwszoosobowa

Post autor: pierdoła saska » 14 lutego 2013, 13:49

Bardzo możliwe. Pytanie czy czytelnik chce przeczytać ciekawą historię, czy się poutożsamiać. :) No i czasami zdarzało mi się, że czytając tekst w narracji pierwszoosobowej, czyli mając pełen wgląd w tok myślowy bohatera/ki, zastanawiałam się jakim cudem on/ona w ogóle jeszcze nie zginęli we współczesnym świecie... znaczy się z polskiego na polskie: ich głupota nie znała granic jak dla mnie, a na pewno nie była zamierzona przez autora/kę :) No i z taka postacią to niekoniecznie chciałoby mi się utożsamiać. Brrrr :P
W każdym razie, to wg mnie dość poważne ryzyko przy pisaniu takich tekstów. W trzecioosobowej czytelnik nie wie wszystkiego. To i owo pozostaje w sferze niedomówień. W pierwszoosobówce szara strefa toku myślowego bohatera jest o wiele mniejsza i w jej pułapkę wiele osób wpada. Przynajmniej taka jest moja obserwacja :/
Marša: właśnie mnie naszło, że mam świat pełen singli
Søren: tak to jest jak za pisanie się bierze stary kawaler xD bo na starą pannę to się nie zachowujesz

Obrazek

CARPE SCHABOWY! twitter ° instagram ° facebook ° marszowickie pola

Awatar użytkownika
Kruffachi
sekretarz generalny
Posty: 1830
Rejestracja: 05 grudnia 2013, 21:42
Lokalizacja: Drugie Lewo
Kontaktowanie:

Re: Narracja pierwszoosobowa

Post autor: Kruffachi » 27 stycznia 2014, 20:36

Och, blah, pac.

Nie. Nie, nie, nie o utożsamianie chodzi. Cały sekret w tym, by wyciągnąć ze skrzynki odpowiedni klucz do odpowiedniej śrubki. Liczy się akcent, temat, sposób oddziaływania na czytelnika. Narracja trzecioosobowa daje inne możliwości, pierwszoosobowa inne i żadną miarą nie są wzajemnie zastępowalne. Ba! Nie wydaje mi się dobrym pomysłem nawet takie podejście, że ta sama historia, opowiedziana na dwa różne sposoby, zyska inne tony. No nie. Bo właśnie chodzi o to, ile w danym tekście jest zaprojektowanego zewnętrza, a ile wnętrza, o czym to właściwie jest. Nie zgodzę się z twierdzeniem, że narracja pierwszoosobowa jest stworzona do krótkich form i na dłuższą metę nudzi. Nie przy dobrze dobranym temacie, bo emocje, wewnętrzna przemiana czy choćby pokręcony sposób postrzegania to równorzędne tematy same w sobie. Takie jak historia paczki piratów, walczącego ze smokiem rycerza, czy matki zwariowanych trojaczków. Wszystko, absolutnie wszystko zależy od postawionego celu, uruchamia kolejne decyzje, postawienie na wydarzenia lub ich przeżywanie. W dużym skrócie i uproszczeniu. Czytałam wiele świetnych narracji pierwszoosobowych w powieściach, nie czując się znudzona ani przez moment.

Jasne, łatwo się zawikłać, łatwo ulec pokusie wchodzenia za głęboko, zwłaszcza kiedy nie ma się wprawy, rozwlekania monologów wewnętrznych i tym podobnych. Ale to nie jest problem narzędzia, a jego nieodpowiedniego wykorzystania.
Jestem konfundującą fajerą w stuporze.

Dzień z życia admina (dziękuję)

Skrót do Regulaminu
Po dłuższym namyśle wszystko jest jak kiełbaska.

Awatar użytkownika
Siemomysła
Posty: 900
Rejestracja: 25 listopada 2013, 18:37
Lokalizacja: Druga gwiazda na prawo i prosto aż do rana
Kontaktowanie:

Re: Narracja pierwszoosobowa

Post autor: Siemomysła » 27 stycznia 2014, 21:05

Kili mnie wyprzedza...
Wszędzie...
Cóż, tak już jest widać, krasiek wieje, smok go goni...

A do tematu - od siebie poza podpisem pod powyższą wypowiedzią mogę dodać tyle:

Jako czytelnik: nie widzę różnicy przy utożsamianiu się z bohaterem wywołanej stylem narracji. Nie widzę, bo nie od sposobu narracji zależy, to czy bohater wciąga mnie w swoją historię. Co ważne - przez utożsamianie się, nie rozumiem bynajmniej prostego przełożenia bohater to ja, ja to bohater, a jedynie fakt, iż w zachowania, reakcje, emocje bohatera jestem w stanie się wczuć, jestem w stanie mu współczuć, bać się o niego i cieszyć z jego sukcesów. Czy pierwszoosobowy, czy trzecio pozostaje dla mnie drugim człowiekiem, do którego się zbliżam podczas lektury.

Jako autor: widzę ogromną trudność narracji pierwszoosobowej i napisanie tekstu w tej narracji, takiego, który chciałabym przedstawić komukolwiek, stanowi dla mnie wyzwanie i marzenie. Mam pomysł, mam realia, mam fabułę, mam wizję klasycznej pamiętnikarskiej. Nie wiem kiedy się odważę.

PS. Ja tworząc bajki ze sobą w roli głównej (to było na długo - naprawdę długo - przed tym zanim zaczęłam cokolwiek pisać) robiłam to zawsze, ale to zawsze w trzeciej osobie, więc chyba nie jest tak, że to tylko w pierwszoosobowej narracji autor/grafoman pisze o sobie-dzielnym bohaterze ;)
Trudno zainteresować żonatego mężczyznę i znaleźć czas na czytanie książek
[Stokrota]
Ale jest za późno, zawsze było, zawsze będzie za późno.
[Dr Manhattan]
I niech nikt nie odejdzie skrzywdzony!
[Red Shoehart]

Awatar użytkownika
wołszebnik
Posty: 1106
Rejestracja: 03 czerwca 2012, 11:09
Lokalizacja: http://www.facebook.com/joanna.gadawska?ref=tn_tnmn
Kontaktowanie:

Re: Narracja pierwszoosobowa

Post autor: wołszebnik » 28 stycznia 2014, 09:47

Ja napisałam, że generalnie narracja pierwszoosobowa nie sprawdza się w długich tekstach, bo ileż można słuchać (...) i zdanie podtrzymuję. Generalnie, co oznacza, że w większości tekstów źle wypada i nawet, jeśli zaczynam czytać historię taką narracją prowadzoną, po jakimś czasie nudzę się i porzucam. Generalnie, czyli większość źle, co nie oznacza, że nie powstała cała masa książek świetnie w pierwszej napisanych. Na jedną taką przypada jednak z dziewięć, które mnie znudziły, więc utrzymuję swoje "generalnie", nie oznaczające, że długiego tekstu czy wręcz powieści (wciągającej) w ten sposób napisać się nie da.
A tymczasem w pewnym EL (acz z pewnością nie Dorado, zbyt ubogo tamże na to), gdzie prawowstecz:
Obrazek Acz wybaczmy demokracji, Orwell rzekł, wszak nie bez racji, że to w każdej delegacji,pod gajerkiem, przy korycie, pod krawatem, pcheł poszycie...
zbieżność nazw absolutnie przypadkowa

Awatar użytkownika
czarownica

Re: Narracja pierwszoosobowa

Post autor: czarownica » 28 stycznia 2014, 10:12

To może ja się wypowiem, aczkolwiek nie roszczę sobie pretensji do akuratności moich poglądów.
By być jak najdalej od teoretyzowania, posłużę się swoim przykładem, mając na myśli zadane na początku pytanie: DLACZEGO?
Nie wiem z jakiego powodu inni sięgają po pierwszoosobówkę. Mogę powiedzieć, dlaczego ja to zrobiłam.
W tej formie popełniłam jeden utwór w całości, a w drugim wstawiałam fragmenty. Zacznę od drugiego, bo tu sprawa jest oczywista. te fragmenty to wpisy pamiętnikowe, których nie sposób stworzyć inaczej, niż w pierwszoosobówce właśnie. Treść ich ściśle dostosowałam do zakładanego przebiegu fabuły . Tu sytuację miałam uproszczoną, jeśli chodzi o styl, bo wzorowałam się na autentycznych pamiętnikach, niekiedy tylko cytując treść w nich zawartą.
Drugi przypadek to tekst wstawiony tu, na forum. W nim powodem sięgnięcia po tę narrację był cel ostateczny - częściowe zmylenie czytelnika odnośnie fabuły i przesłania. W narracji pierwszoosobowej można bardzo łatwo to uczynić, bo przecież narrator - bohater nie o wszystkim musi wiedzieć, może mylić się w swoim postrzeganiu rzeczywistości, może popełniać błędy wynikające z tej mylnej oceny. Takiego bohatera potrzebowałam i oddałam mu głos. W epilogu dodatkowo utrudniłam sobie sprawę i wprowadziłam w pierwszoosobówce czas teraźniejszy. Zrobiłam to po to, by oddać wrażenie aktualnośći zachodzących zdarzeń, by czytelnik odczuł, że wszystko dzieje się tu i teraz. Jak mi to wyszło, możecie ocenić sami. Ja jestem z tych zabiegów zadowolona, bo przekazałam swoją myśl tak, jak chciałam - sądząc po opinii niektórych czytelników.
Tyle by było z moich pobudek.
Nigdy nie uważałam, by pierwszoosobówka była odpowiednia do wewnętrznych wynurzeń autora, gdzie istotna jest obiektywna ocena sytuacji, dostępna jedynie narratorowi trzecioosobowemu. Dopuszczam oczywiście możliwość krótkich fragmentów tego rodzaju w refleksjach postaci lub wspomnieniach, ale to już inne zagadnienie.
Pozdrawiam.

Awatar użytkownika
R. Bates
Posty: 433
Rejestracja: 21 grudnia 2013, 13:10
Lokalizacja: Wrocław, Poland
Kontaktowanie:

Re: Narracja pierwszoosobowa

Post autor: R. Bates » 28 stycznia 2014, 10:36

Jeśli chodzi o mnie, to nie widzę różnicy między pisaniem w pierwszoosobóce i trzecioosobówce. Zdolny autor napisze dobry tekst bez względu na narrację. Ale śmieszy mnie pisanie w pierwszoosobówce dla samego faktu, że jest to pierwszoosobówka, że to jest takie cool, modne i antybetonowe, a wielu autorów tak to ogarnia. Szczególnie ciężko czyta się, gdy autor bierze na warsztat pierwszoosobówkę i próbuje za jej pomocą napisać epicką powieść osadzoną w oryginalnym uniwersum z dużą ilością bohaterów. To nie ma sensu. Przeczytałem już kilka dobrych książek z pierwszoosobową narracją i zawsze były to historie dziejące się pośród małej liczby bohaterów, na niewielkich przestrzeniach (rozszerzanych ewentualnie o retrospekcje lub opowieści). Gdzie otoczenie było w miarę znane i łatwe do wyobrażenia przez czytelnika. Sam tekst koncentrował się raczej na charakterystycznym postrzeganiu rzeczywistości przez głównego bohatera-narratora. Nigdy nie były to epopeje. Ponadto nie widzę przeszkód do łączenia narracji. Zdarzają się epickie powieści, w których główna akcja jest prowadzona trzecioosobowo. A w momentach retrospekcyjnych (albo np. jak w przypadku Czarownicowego pamiętnika) narracja zmienia się na pierwszoosobową, aby nadać jej osobistego charakteru.
Dzisiaj każdy zadaje pytanie: "a po co to piszesz w pierwszoosobówce"? Ciekawe, bo gdy Juliusz Cezar napisał pamiętniki "O wojnie galijskiej" wszyscy dziwili się, dlaczego napisał to w narracji trzecioosobowej, skoro pisał o samym sobie? A on po prostu miał w tym cel: chciał, oprócz wychwalania swoich wojennych dokonań (co było w tedy kanonem), opisać spokojnie, na chłodno krainy, przez które przetaczały się jego legiony i związane z nimi obyczaje. Po prostu tak było mu łatwiej i tyle.
Tak więc wybierając pierwszoosobówkę, zadajmy sobie najpierw pytanie, czy tak na pewno będzie nam łatwiej? Bo moda przychodzi i odchodzi, a dobry tekst zostanie na zawsze...
Veni, Vidi, Komci

Awatar użytkownika
Kruffachi
sekretarz generalny
Posty: 1830
Rejestracja: 05 grudnia 2013, 21:42
Lokalizacja: Drugie Lewo
Kontaktowanie:

Re: Narracja pierwszoosobowa

Post autor: Kruffachi » 28 stycznia 2014, 16:20

Tak właściwie nasze zdania się pokrywają, ale byłabym potworną hipokrytką, gdybym nie zechciała uściślić jednej tylko kwestii ;)
Szczególnie ciężko czyta się, gdy autor bierze na warsztat pierwszoosobówkę i próbuje za jej pomocą napisać epicką powieść osadzoną w oryginalnym uniwersum z dużą ilością bohaterów.
Owszem, w 99,9% wypadków. Hipokryzja, o której wspomniałam, wynikałaby z tego, że, owszem, próbowałam, dwa razy. Za każdym razem sytuacja była specyficzna (raz OZ i tu, ha-ha, dodatkowo czas teraźniejszy, raz duet i ścisła kooperacja), ale jednak próbowałam i uważam, że efekty są jeśli nie dobre, to przynajmniej ciekawe. Wiadomo jednak - specyfika sytuacji zapewniała wielogłos. Czysto teoretycznie jednak jestem w stanie wyobrazić sobie pojedynczą pierwszoosobówkę w takich warunkach. Z tym ,że efekt byłby bardzo specyficzny i na pewno nie byłaby to powieść o świecie, a o jednostce w świecie. Cała masa spraw, z których trzeba zrezygnować i niedopowiedzeń, które trzeba zostawić czytelnikowi pod rozwagę. Cała masa trudnych wyborów. Ale kto wie? Może byłoby warto? W każdym razie - czytałabym. O ile, oczywiście, w pakiecie dostałabym dobry warsztat i dobrego bohatera.

Takie małe dopowiedzenie, bo, choć nie zakładam, że nie wziąłeś tego pod uwagę, leżałoby mi na wątrobie ;)
Jestem konfundującą fajerą w stuporze.

Dzień z życia admina (dziękuję)

Skrót do Regulaminu
Po dłuższym namyśle wszystko jest jak kiełbaska.

ODPOWIEDZ