UWAGA! W PRZYPADKU PROBLEMU Z LOGOWANIEM NALEŻY WYCZYŚCIĆ CIASTECZKA WITRYNY!


Tytuł PROZY LIPCA
zdobyło ZAWSZE NA ZACHÓD autorstwa Coffee.

Serdecznie gratulujemy! :D

Komentuję i...

Awatar użytkownika
pierdoła saska
Posty: 1406
Rejestracja: 08 listopada 2011, 13:09
Kontaktowanie:

Komentuję i...

Post autor: pierdoła saska » 28 grudnia 2012, 11:05

Przerwa zimowa, to nadrabiam zakładanie tematów, które mi ostatnimi czasy po łbie chodziły.
Jednym z celów istnienia tego forum jest wzajemnie komentowanie tekstów w imię szczytnej idei szlifowania własnego warsztatu na cudzych i własnych błędach. Piknie. Co mnie zaciekawiło, to wasze motywacje (takie pierwsze, nie proszę o radosną wiwisekcję własnego podejścia nie wiadomo jak daleko w głąb) i to mniej dotyczące tematu "dlaczego komentuję" a bardziej "czego oczekuję po napisaniu komentarza".
Do tej pory tylko obserwowałam różne reakcje własne i cudze, teraz mnie naszło na zapytanie wprost. Ze swojej strony mogę powiedzieć, że w w dużej mierze zwisa mi co ktoś z moim komentarzem zrobi. Nie lubię jedynie ignorowania mnie. Jak mi ktoś powie, że się ze mną nie zgadza — 'k może się posprzeczam na nutę "a jednak uważam, że rację mam"; że nie ma zamiaru nanosić poprawek — 'k (tej osoby broszka...); że mam spadać na drzewo ze swoim zdaniem — 'k jak będę miała ochotę, to spadnę, jak nie, to pewnie odpiszę; ale zupełne zignorowanie mnie i moich uwag, tak jakby ich nie było, potraktowanie mojego posta jak powietrze — oj tego nie lubiejum i przyznaję, że mnie to ciut irytuje i zdarzyło mi się co najmniej raz tu na forum zadać takiej ignorującej osobie pytanko czy w ogóle mam się fatygować z wypisywaniem co jest źle, czy mam oszczędzić nam obojgu fatygi i po prostu stwierdzić, że jest źle i tyle.^^"
A jak to jest u was? Zapominacie o komentarzu zaraz po wysłaniu go, czy oczekujecie, że autor jakoś się do niego odwoła czy cuś?
Marša: właśnie mnie naszło, że mam świat pełen singli
Søren: tak to jest jak za pisanie się bierze stary kawaler xD bo na starą pannę to się nie zachowujesz

Obrazek

CARPE SCHABOWY! twitter ° instagram ° facebook ° marszowickie pola

Awatar użytkownika
Kompot
Mącikompot
Posty: 423
Rejestracja: 21 sierpnia 2012, 23:40

Re: Komentuję i...

Post autor: Kompot » 28 grudnia 2012, 12:39

Hm... Najbardziej komentarze szczere i oczywiście jeśli pochwały się pojawiają to super, bo wiem co mam rozbudować co jest według ludzi w porządku, ciekawe, zabawne itd., ale mimo iż moja duma/ego cierpi na tym krytyka jest mi potrzebna na równi i kto wie czy nie bardziej. Nie chodzi mi oczywiście o jawny hejt, ale o zebranie informacji na temat tego co robię źle.

Ponieważ piszę od niedawna i niewiele na ten temat wiem, większość pracy, jak nie całą, wykonuję intuicyjnie i właśnie dlatego potrzebuje pomocy. Problemy z końcówkami, dialogami, interpunkcją i ortami stosunkowo łatwo rozwiązać. Na forum są ludzie, którzy poświęcają na to wiele swojego czasu (i strasznie się z tego cieszę/dziękuję), te błędy przynajmniej u mnie są bardzo widoczne (chociaż nie dla mnie). Najgorszym moim problemem jest fabuła. Boję się tego, że nikt nie chce mi zrobić "krzywdy", więc nie mówi szczerze o błędach fabularnych. Nuda, wtórność, dziwne przeskoki, mankamenty językowe. Wiem, że opanowanie zapisu jest w pewnym sensie częścią prostszą. Świetnie zapisany tekst z idiotyczną fabułą w moim mniemaniu jest mniej wart niż ten gdzie jest trochę błędów zapisu (nie mówię o tych gdzie błędy zalewają ekran i kapią klawiaturę). To trochę tak, jak ciekawy człowiek z łuszczycą. Gorzej kiedy w pięknym ciele drzemie zgniły duch.
Bardzo lamerski przykładXD
He he. Powiedziałam czego się boję.
Natomiast kiedy sama pozostawiam komentarz, nie oczekuję odpowiedzi. Jest to miłe gdy ktoś podziękuje, ale zdecydowanie nie lubię, kiedy autor każde moje zastrzeżenie wyjaśnia, starając się obronić tekst. Wydaje mi się, że to w jego sprawie korzystać z rad. Ja nie jestem nieomylna, więc jeśli uważa, że coś mu jest niepotrzebne to niech zwyczajnie oleje punkt, który nie pasuje. Nie cierpię tłumaczenia się z każdego błędu.
Obrazek

Awatar użytkownika
pierdoła saska
Posty: 1406
Rejestracja: 08 listopada 2011, 13:09
Kontaktowanie:

Re: Komentuję i...

Post autor: pierdoła saska » 04 stycznia 2013, 07:43

Bardziej mnie w sumie ciekawiła ta druga sprawa, bo co kto lubi w komentarzach otrzymywanych, to w sumie inna nieco bajka. :)
Szczerze mówić mi nie przeszkadza jak autor się broni, a raczej broni tekst, który sam się wybronić nie umiał. Przynajmniej czasami udowadnia wtedy, że myślał pisząc, a nie wklepał co mu ślina na język przyniosła i nawet się nad tym nie zastanowił. A że źle myślał, to inna bajka. Można wtedy taki błąd w myśleniu wyjaśnić i może dzięki temu autor się drugi raz tak nie pomyli :) Bo czasami z komentarza nie da się wyciągnąć ogólnej idei stojącej za popełnionym błędem.
I o ile takiego małego ping-ponga jestem skłonna odbyć, aby to i owo sobie i komuś wyjaśnić, to rozumiem jak kogoś zaczyna irytować, gdy linia autorskiej obrony jest bezsensowna. Nie daj boże sprowadza się do "ale ja tak piszę". Wtedy to nic, tylko sobie powzdychać nad oślim uporem ludzkim i poprzewracać oczami ^^"
Marša: właśnie mnie naszło, że mam świat pełen singli
Søren: tak to jest jak za pisanie się bierze stary kawaler xD bo na starą pannę to się nie zachowujesz

Obrazek

CARPE SCHABOWY! twitter ° instagram ° facebook ° marszowickie pola

Awatar użytkownika
Kanterial
Człowiek Kompromitacja
Posty: 1450
Rejestracja: 26 listopada 2011, 00:36
Lokalizacja: Torgau

Re: Komentuję i...

Post autor: Kanterial » 04 stycznia 2013, 14:40

Samo komentowanie odbieram jako przyjemną czynność, choć muszę przyznać, że potrzebuję takiego "kopa" albo jakichś motywujących myśli, by się za napisanie dobrego komentarza zabrać. Wiadomo, człowiek leniwym jest. Ale gdy już siadam nad czymś i zadaje sobie trud stukania w tę klawiaturę, czuję coś na kształt zadowolenia, takiej cichej radości na myśl, że ktoś się z mojej pracy ucieszy/skorzysta. Zazwyczaj myślę o tym, co sama chciałabym dostać w takim poście.
Tuż po wysłaniu jestem z siebie dumna, że coś dokończyłam (bo zdarza mi się często urwać w połowie taki tekst dla kogoś i go nie zapisać). Muszę przyznać, że jeśli chodzi o autorów którym poświęcam naprawdę dużo czasu, na przykład, gdy wątek się ciągnie, albo naprawdę jest świetny i piszę o nim sporo... Cóż, zależy mi, nie jest mi obojętne, jak ktoś odpisze, zareaguje. Na pewno oczekuję samego potwierdzenia - może być szczodre dziękowanie, może być wzmianka na sb, kilka słów w odpowiedzi autora/w jego następnym poście, ALBO CHOĆ WIDOK POPRAWIONYCH BLĘDÓW, bo to również uznaję za takie lakoniczne "Dobra, przyjąłem do wiadomości, szanuję twój czas, Kan".
Oczywiście, jeśli nie otrzymuję żadnego z tych sygnałów, to myślę długo, zanim skomentuję ponownie coś w tym wątku/ tego autora. No i osobna sprawa - reakcja na komentarz wyglądająca mniej-więcej tak, jak mi się zdarzyło tutaj zobaczyć. Człowiek traci czas, wkłada wysiłek, by potem ujrzeć parę epitetów, przekleństw czy idiotycznych uzasadnień rażących błędów. Nie wierzę, że można napisać "Nie, bo tak się autorowi podoba i tak jest dobrze" przy błędzie ortograficznym i uważać się za stronę, która w "sporze" ma rację. Ale takich aŁtorów łukiem się omija, więc... Więc ja z komentowania czerpię wiele radości i nie mam przed tym oporów.

Reasumując:
Dlaczego komentuję? Bo to lubię. Bo sama lubię dostawać komentarze. Bo sprawia mi przyjemność pisanie na temat pracy innych.
Czego oczekuję potem? Cóż, sygnału świadczącego o zapoznaniu się z treścią komentarza, albo chociaż tyle kultury osobistej, by na mnie potem nie pluć.
dahin ist mein Glanz und mein Vertrauen auf den Herrn

Awatar użytkownika
wołszebnik
Posty: 1106
Rejestracja: 03 czerwca 2012, 11:09
Lokalizacja: http://www.facebook.com/joanna.gadawska?ref=tn_tnmn
Kontaktowanie:

Re: Komentuję i...

Post autor: wołszebnik » 05 stycznia 2013, 19:22

No więc, czego oczekuję... przede wszystkim: BRAKU DRAMY.
Zamieszczając tekst na publicznym forum musimy wziąć pod uwagę pewne okoliczności. Po pierwsze, nasz tekst może spotkać się z nieprzychylnym odbiorem. Po drugie to, co myślimy o poziomie naszych zdolności pisarskich, może okazać się fikcją.
Jeśli ktoś z forum okazuje się siedzieć w dzióbaniu słów dłużej i wyciąga na wierzch babole, to chociaż niewątpliwie jest to przykre dla sprowadzonego na ziemię autora, oczekuję, że autor ów okaże się osobą dojrzałą, twardo 'na klatę' przyjmującą zderzenie z rzeczywistością.
Wszystkim zaś zawiedzionym i obrażonym autorom rzec mogę: jeśli na wczesnym etapie nikt Wam popełnianych błędów nie wskaże, będziecie je robić dalej. Gdy macie piętnaście lat, dwadzieścia, takie językowe niezręczności są jedynie śmieszne, jak przekroczycie barierę lat trzydziestu, staną się już tylko żenujące i żałosne.
Więc nie obrażać się, a brać do pracy! O!

Na pewno nie oczekuję też PING-PONGA, czyli gdy widzę do przedstawionej przez siebie litanii literackich zbrodni uczynioną litanię kolejną, w której autor koniecznie musi każdy "zarzut" odbić, a niekiedy wyśmiać... chyba nie tędy droga. Nikt nie mówi, że komentator musi być nieomylny, niemniej, komentator to pierwszy czytelnik, jeśli jego myśli przy czytaniu były takie, a nie inne (założone przez twórcę), to w interesie autora jest zastanowić się dlaczego tak właśnie wyszło, by w przyszłości czytelnicy na jego teksty reagowali tak, jak sobie zażyczy.
Autor pisze nie tylko po to, by przedstawić przebieg zdarzeń opisywanej historii, ale także by w czytelniku wzbudzić pewne reakcje.

Co robię, gdy powyższe sytuacje jednak się zdarzają? To zależy. Czasem, zwłaszcza w przypadku pojawiającego się ping-ponga, zaczynam ignorować nowe teksty tej osoby. I tu pytanie do pewnych osób na forum: komentowałam Cię dawniej, a nie robię tego teraz? Hmm, zastanów się dlaczego ;) Choć to oczywiście nie zawsze tak, niemniej parę osób na mojej czarnej liście wisi. Acz nie jest to stan absolutny, na przykład gantz na liście kiedyś był :D a już nie jest :heart: *miłość dla gantza*
Czasem jednak zwyczajnie cieszy mnie łażenie za niefrasobliwym literatem, ciągle babrającym się w tym samym i wiecznie nieszczęśliwym z powodu bycia nierozumianym/nielubianym/piętnowanym/prześladowanym.
Mesjanizm owych zahukanych to świetne poletko dla prowadzenia obserwacji socjologicznych :D

Czy oczekuję podziękowań? Niekoniecznie, choć to miłe, gdy w jakiejkolwiek formie się pojawiają. Jeśli tekst jest dobry, samo przeczytanie go, wyłapanie jakichś ewentualnych drobnostek, a więc przyczynienie się, by był lepszy i pogłaskanie autora po główce, to już dostatecznie duże nagrody za poświęcony czas.

Nie oczekuję też, że komentowany odwdzięczy się zwrotnym poświęceniem czasu mi i moim tekstom, acz oczekuję, że dostrzegając iż ja poświęcam czas jemu, ma w sobie dość przyzwoitości, by wyszukać innych, którym on z kolei może pomóc. Gdy widzę autora cieszącego się sporym odzewem, który sam niczego nikomu z siebie nie daje... po jakimś czasie zaczynam ignorować.

Kurcze, będzie tego pewno więcej O.o ale to dopiszę, jak mi się coś przypomni.
A tymczasem w pewnym EL (acz z pewnością nie Dorado, zbyt ubogo tamże na to), gdzie prawowstecz:
Obrazek Acz wybaczmy demokracji, Orwell rzekł, wszak nie bez racji, że to w każdej delegacji,pod gajerkiem, przy korycie, pod krawatem, pcheł poszycie...
zbieżność nazw absolutnie przypadkowa

Awatar użytkownika
wołszebnik
Posty: 1106
Rejestracja: 03 czerwca 2012, 11:09
Lokalizacja: http://www.facebook.com/joanna.gadawska?ref=tn_tnmn
Kontaktowanie:

Re: Komentuję i...

Post autor: wołszebnik » 28 października 2013, 16:41

Dodam jeszcze: bycia cytowaną z odarciem kontekstu i pouczaną tak przez autora, jak innych komentatorów. Protekcjonalności nie znoszę. Bardzo.

... przynajmniej w stosunku do siebie, bo fakt faktem, że i mi zdarza się potraktować kogoś protekcjonalnie... acz to wtedy oznacza, że takiej osoby nie szanuję :bag:

Hmm, może dlatego tego nie lubię? O.o Bo uważam za przejaw braku szacunku dla mnie osoby, która tak do mnie przemawia? O.o
A tymczasem w pewnym EL (acz z pewnością nie Dorado, zbyt ubogo tamże na to), gdzie prawowstecz:
Obrazek Acz wybaczmy demokracji, Orwell rzekł, wszak nie bez racji, że to w każdej delegacji,pod gajerkiem, przy korycie, pod krawatem, pcheł poszycie...
zbieżność nazw absolutnie przypadkowa

Awatar użytkownika
ZERAchin

Re: Komentuję i...

Post autor: ZERAchin » 29 listopada 2013, 19:20

myślę, że dla jasności, powinienem się w tym temacie wypowiedzieć.

pisząc komentarz, pragnę podzielić się swymi odczuciami na temat tekstu z jego autorem, gdyż dla mnie, jako autora, ważnym jest poznać uczucia odbiorcy. uczucia z samej swej natury nie są pochlebne, ani krytyczne, są po prostu wyrazem stanu, w jaki dany tekst wprowadza czytelnika. w związku z tym, moje recenzje są zazwyczaj czysto subiektywne (figura retoryczna, gdyż nie wierzę w istnienie "obiektywności"), nastawione na przekaz moich (w tym miejscu wypada podkreślić, i tylko moich) emocji.

specyficzne podejście do literatury, także tej blogowej/forumowej, stricte amatorskiej, które tak często (sic!) bywa potępiane, wynika z osobistej filozofii życiowej, w gruncie rzeczy wpływającej na moje podejście do aktu tworzenia. nie oceniam, dzieląc teksty na kategorie (teksty autorów do 16 roku życia - jeśli ma się talent, nawet pomimo braków warsztatowych, można być geniuszem; teksty rozrywkowe; teksty artystyczne... itd, itd), dzięki temu unikam rzucania paradoksalnych stwierdzeń w stylu "jak na chłam jest dobre". żeby nieco rozjaśnić to podejście posłużę się nawiązaniem do oceniania filmów, które jest szczególnie dla mnie bliskie - ocenę wystawiam na podstawie wyznaczników wewnętrznych, nie z powodu zewnętrznych oznaczeń. problem jest istotny dla osób, oceniających filmy, posiłkując się tzw. kinem gatunkowym. przykład, "oceniam <<Avengers>> na 8, ponieważ jest świetnym filmem rozrywkowym, ale na 8 również oceniam <<Diabła>> Żuławskiego", przy takim podejściu "Avengers" i "Diabeł" zrównują się ze sobą pod względem jakościowym, co jest w moich oczach zwykłym nonsensem.
Jak pisała moja przedmówczyni oryginalność jest domeną wielkich, a nie forumowiczów, więc chyba masz trochę wygórowane oczekiwania
nie sądzę, aby moje oczekiwania były szczególnie wygórowane. ale, nawet jeśli, nie widzę nic złego w wymaganiu jej od forumowiczów. wysoko postawiona poprzeczka zazwyczaj motywuje, poza tym byłoby niesprawiedliwością, głaskać każdego po główce i zapewniać go "nie musisz być oryginalny, przecież jesteś dopiero amatorem", nieprawdaż?
wbrew pozorom, nie gardzę również tzw. oklepanymi motywami, wręcz przeciwnie sam chętnie i często po podobne sięgam. wychodzę jednak z założenia, że korzystając z wyżej wymienionych, należy je jakoś urozmaicić, tchnąć w nie nowe życie, nałożyć inny koloryt, ukazać z innej perspektywy za pomocą formy lub przełamania konwencji.
Na koniec dodam jeszcze, że czasem zaglądam na inne fora literackie. Obserwuję tam właśnie tego rodzaju popisy komentatorskie, których próbkę zaprezentował nam tu Zerachin. Tłumacząc swoją wypowiedź usiłowaniem wyrażenia własnego zdania, niektórzy młodzi, gniewni zapaleńcy prześcigają się w coraz oryginalniejszych wystąpieniach, gubiąc po drodze cel takich wypowiedzi i próbując zaprezentować swoją oryginalność i elokwencję.
moim interesem nie są płomienne wystąpienia i popisy elokwencji, które mi się zarzuca : ) jeśli już coś czytam, a czasem podobna przyjemność mi się zdarza, staram się tego nie zmarnować i zostawić coś po sobie autorowi. dla mnie otrzymanie komentarza z czyimiś odczuciami jest ważne, poza tym, staram się nie marnować swojego czasu i wykorzystać go maksymalnie (tutaj: zakończyć czytanie komentarzem).
dodatkowo, nie wydaje mi się, żebym gubił po drodze cel swojej wypowiedzi. jak już wspominałem, celem, który sobie obrałem jest wyrażenie własnych uczuć względem tekstu, w związku z tym to właśnie czynię. nie aspiruję do miana literackiego guru, wyznaję raczej zasadę, że każdy pisarz powinien rozwijać się samoistnie. oczywiście, jest to zadanie ambitne i sprosta mu tylko grupa najlepszych, nie sądzę jednak, żeby warto było nad tym faktem rozpaczać. rzadko obdarzam radami, gdyż wierzę w absolutną pisarską wolność i dopuszczam do wyrażenia je wszelkie, nawet najdziwniejsze metody. podsumowując: raczej przeżywam tekst (niczym obraz czy film), zamiast pouczać autora.
Osobiście nie przejmowałbym się opinią i nie brałbym twojego komentarza na poważnie (co uczyniłem podwójnie wczoraj), z uwagi na to, że nie stosujesz wielkich liter na początku zdania co sugeruje, że sam masz lekceważące podejście do autora jak i tekstu.
Rób tak dalej...
przyznam, że ten zarzut szczególnie mnie rozbawił :> nie stosuję wielkich liter na początku zdania z kilku powodów, jednym z nich jest wartość estetyczna - nie podoba mi się tekst rwany wielkimi literami; drugim - jest to pewien rodzaj autokreacji, coś podobnego do wyboru odpowiednich dodatków do ubrania; trzecim - jako, że w imię wolności pisarskiej gardzę wieloma powszechnie uznanymi zasadami, stosuję alternatywny sposób zapisu.
poza tym, wydaje mi się, że to niegrzeczne zarzucać komuś brak wielkich liter na początku zdania, gdy nie wstawia się ich na początku zaimków odnoszących się do rozmówcy, hm? (twój, ty, ciebie)

Awatar użytkownika
Kruffachi
sekretarz generalny
Posty: 1824
Rejestracja: 05 grudnia 2013, 21:42
Lokalizacja: Drugie Lewo
Kontaktowanie:

Re: Komentuję i...

Post autor: Kruffachi » 01 sierpnia 2014, 12:18

Lubię o tekście pogadać :) To tak w skrócie. Nie oczekuję, że ktoś natychmiast przysiądzie i wprowadzi wszystkie przecinki, które wypisałam, bo a) to przecież nudne i pracochłonne, autor też człowiek, niech sobie najpierw herbaty zrobi, połazi, pożyje i przysiądzie, jak mu się zwidzi, b) traktuję to jako warstwę czysto techniczną, a w tekście interesuje mnie coś innego - co autor miał do powiedzenia. Samo tworzywo zawsze można poprawić, z rdzeniem jest trudniej, więc wydaje mi się trwalszy. Nie jestem dobra w rozwiązywaniu zagadek fabularnych, średnio mi idzie odkrywanie motywacji bohaterów, ale lubię sobie pointerpretować, poanalizować, poszukać warsztatu i myśli przewodnich, rozebrać konstrukcję na czynniki pierwsze. I to w nich znajduję najwięcej radości, więc - nie powiem - jestem zadowolona, jeśli ktoś podejmuje wątek, a jeszcze bardziej, kiedy rozmowa zaczyna dryfować w niespodziewanym kierunku.
Jestem konfundującą fajerą w stuporze.

Dzień z życia admina (dziękuję)

Skrót do Regulaminu
Po dłuższym namyśle wszystko jest jak kiełbaska.

Awatar użytkownika
Siemomysła
Posty: 900
Rejestracja: 25 listopada 2013, 18:37
Lokalizacja: Druga gwiazda na prawo i prosto aż do rana
Kontaktowanie:

Re: Komentuję i...

Post autor: Siemomysła » 01 sierpnia 2014, 17:23

Hym. Już dawno się nad tym zastanawiałam, że brak mi tu, na Literce, debat o utworach - w sensie debat autor-czytelnik, gdybym wcześniej zajrzała do tego wątku, może bym to na czas zrozumiała.
Bo ja bardzo lubię sobie pogadać o cudzym teście i o swoim tekście. Czasem dla autora nie jest jasne, skąd wzięło się takie, a nie inne moje wrażenie, a jeśli dopyta, to z pewnością postaram się jak najlepiej odpowiedzieć. Dokładnie tak samo to działa jeśli ja jestem autorem - dyskusja pomaga doprecyzować problem, daje materiał do przemielenia, rozważenia, bardzo lubię, gdy czytelnicy dyskutują o moim tekście. Kiedy tylko dociera do mnie informacja o czymś takim, daje mi to potężnego kopa. Oczywiście nie podciągam pod to dyskusji o oczywistych błędach chociażby ortograficznych.

Zatem komentuję i... liczę na rozmowę, na kontakt z autorem, którego nie daje mi czytanie książek, a który bardzo lubię i na który tu właśnie, na forum literackim jak mi się zawsze zdawało mam szansę.

Komentuję i... staram się przekazać jak najwięcej wrażeń, emocji, bywa posuwam się do interpretacji, rozkminy nad charakterami bohaterów, zastanawiam się nad tym jak ja bym się zachowała w ich sytuacji. Ilość tego wszystkiego zależy oczywiście od tego jakie wrażenie wywrze na mnie tekst.

Komentuję i... jeśli tylko potrafię, wskazuję co mi nie leży gramatycznie, fleksyjnie i tak dalej, dopytuję o słowa, których nie znam, bądź nie znam w danym użyciu - i tak, lubię dostawać odpowiedzi.

Komentuję i... oczywiście mam nadzieję na wzajemność, bo nie ma co ukrywać, na forach literackich plączę się także po to, by być czytaną, jeśli już coś napiszę ;)

Korzystając z okazji, tu i teraz, oficjalnie zapraszam do dyskusji z moimi komentarzami i nad moimi tekstami - jeśli tylko ktoś ma ochotę.

:u:
Trudno zainteresować żonatego mężczyznę i znaleźć czas na czytanie książek
[Stokrota]
Ale jest za późno, zawsze było, zawsze będzie za późno.
[Dr Manhattan]
I niech nikt nie odejdzie skrzywdzony!
[Red Shoehart]

Awatar użytkownika
katedra
Posty: 18
Rejestracja: 03 stycznia 2016, 12:29
Kontaktowanie:

Re: Komentuję i...

Post autor: katedra » 03 stycznia 2016, 13:22

Rzadko komentuję teksty, bo wstyd się przyznać, ale nie lubię ich czytać, zwłaszcza tych pochodzących z internetu. Lubię pisać, lubię czytać swoje teksty po miesiącu, roku czy kilku latach.
A z racji, że nie lubię komentować, nie lubię również komentowania, zwłaszcza bezpodstawnego. Takiego wiecie, czepiania się w stylu: "A ja bym to napisał inaczej". Nie ma nic gorszego niż słuchanie od obcych, co by zrobili lepiej w twoim tekście.Ok, nikt nie jest święty, a żaden tekst nie jest arcydziełem i czymś idealnym, bo do ideału się dąży i istnieje on po to, aby jak najlepiej pracować nad sobą. Nikt nie mówi o jego osiągnięciu.
Najgorsze jest to, że anonimowość daje ludziom całkiem duże pole do popisu. Już spotkałem się z taką sytuacją na stronie Nowa Fantastyka, gdzie grupka wzajemnej adoracji jechała każdy mój tekst. Powodem był brak kwiecistych opisów i masa dziwnych słów, których użyłem, a żaden z nich nie użyłby przenigdy!
Nienawidzę komentowania w ten sposób, dlatego sam często wstrzymuję się z komentarzem z własnej strony.

Awatar użytkownika
Siemomysła
Posty: 900
Rejestracja: 25 listopada 2013, 18:37
Lokalizacja: Druga gwiazda na prawo i prosto aż do rana
Kontaktowanie:

Re: Komentuję i...

Post autor: Siemomysła » 03 stycznia 2016, 15:55

Szanuję Twoje podejście do komentarzy, tak jak szanuję podejście każdego, ale zastanawiam się po co w takim razie zapisywać się na forum literackie?
Wydaje mi się, że idea takiego miejsca polega na tym, żeby dzielić się swoją pracą i przyjmować opinie innych na jej temat. Nie mówię tu o komentarzach typu: ja bym to napisał tak, ale jeśli ktoś mówi, że nie podoba mu się tekst z powodu tego, tego i tego, albo nie lubi bohatera, bo to, to i to, albo nie zrozumiał, zgubił się, brakuje mu tego, czy owego, to warto go wysłuchać i zastanowić się, co ta opinia znaczy dla mnie-autora. Dzięki komentarzom widzę na przykład, czy osiągnęłam swój cel - na przykład rozbawiłam tam, gdzie chciałam rozbawić, albo wzruszyłam tam, gdzie chciałam wzruszyć.
Oczywiście mogłam nieco znadinterpretować Twoją wypowiedź, może jedynie ten konkretny typ komentarza Cię odstręcza.
Bo widzisz - chciałabym wiedzieć, czego ode mnie oczekujesz, gdy już przeczytam Twój tekst. Co chciałbyś usłyszeć? Chciałbyś żebym pokazała Ci ewentualne literówki, czy wskazała, czy fabuła trzyma się kupy moim zdaniem?
Potrzebuję naprowadzenia.
:)
Trudno zainteresować żonatego mężczyznę i znaleźć czas na czytanie książek
[Stokrota]
Ale jest za późno, zawsze było, zawsze będzie za późno.
[Dr Manhattan]
I niech nikt nie odejdzie skrzywdzony!
[Red Shoehart]

Awatar użytkownika
katedra
Posty: 18
Rejestracja: 03 stycznia 2016, 12:29
Kontaktowanie:

Re: Komentuję i...

Post autor: katedra » 03 stycznia 2016, 17:15

Ja oczekuję tego, co zwykle oczekuje się od tego typu wypowiedzi.
Po prostu stwierdzam, że nie lubię czytać tego typu tekstów:)

ODPOWIEDZ