TEKSTEM ROKU 2018 zostało ZAWSZE NA ZACHÓD autorstwa Coffee :D Serdecznie gratulujemy i zapraszamy do lektury!

Nie szczędząc krwi [+18]

"Pomysły moich powieści kryminalnych znajduję zmywając. Jest to zajęcie tak głupie, że zawsze rodzi we mnie myśl o zabójstwie." ~ Agatha Christie
Awatar użytkownika
wołszebnik
Posty: 1106
Rejestracja: 03 czerwca 2012, 11:09
Lokalizacja: http://www.facebook.com/joanna.gadawska?ref=tn_tnmn
Kontaktowanie:

Re: Nie szczędząc krwi [+18]

Post autor: wołszebnik » 16 listopada 2013, 17:16

Ewo, nawet nie wiesz jak to cieszy (znaczy chyba wiesz :D ), gdy się tak szybko otrzymuje odzew :heart:

Zawsze można na Ciebie liczyć :heart:
A tymczasem w pewnym EL (acz z pewnością nie Dorado, zbyt ubogo tamże na to), gdzie prawowstecz:
Obrazek Acz wybaczmy demokracji, Orwell rzekł, wszak nie bez racji, że to w każdej delegacji,pod gajerkiem, przy korycie, pod krawatem, pcheł poszycie...
zbieżność nazw absolutnie przypadkowa

Awatar użytkownika
Kanterial
Człowiek Kompromitacja
Posty: 1462
Rejestracja: 26 listopada 2011, 00:36
Lokalizacja: Torgau

Re: Nie szczędząc krwi [+18]

Post autor: Kanterial » 16 listopada 2013, 22:44

"— Czy on oszalał?! — zapomniawszy tak o bólu głowy"
Z

"Jedna z kobiet chyba chciała coś wtrącić w temat, zamilkła, szturchnięta w ramię przez drugą. "
zamilkła jednak/ale zamilkła - czegoś brakuje, nie sądzisz

"Z chwilą podpisania kontraktu, stał się po prostu legionistą."
lepiej bez przecinka, myślę

No, Black, dobra. Teraz już jestem pewna, że masz słabość do Nathana. Budujesz bardzo dopracowaną postać i, choć czasem jeszcze zaskoczysz czymś (na przykład sam fakt tego zwierzania się, otwartość Nathana niby na kontakt czy rozmowę) to widać, że starasz się panować nad rozwojem bohatera i on nadal, jak na początku, trzyma się swojego toru - widać to po stanowczym unikaniu rozmów czy nawet myślenia o przeszłości. Tym bardziej ta przeszłość ciekawi i pewnie o tym wiesz, czekam na moment, w którym coś Nathana ruszy albo zmotywuje od uchylenia rąbka tajemnicy...

Dość pozytywne, mimo napięcia, panują "stosunki" w trym samochodzie, co albo wyszło przypadkiem (no jakoś tam tak mniej... kurde, Black, inna atmosfera niż gdziekolwiek w tym tekście, czuję tam "bezpieczeństwo" dla wszystkich, rozumiesz?) albo zrobiłaś to umyślnie, i te momenty podróży tej grupy czy samych rozmów są po prostu takie, no, spokojne, do doczytania, do uzupełnienia informacji. Jakoś dziwnie piszę, wybacz xD

Czekam z niecierpliwością, bo akcję Marc'a doceniam, ale i tak wolę narrację Sheldona i LUKĘ! LUKA! TAK!
Trudno mi wykrzesać z siebie więcej, gdy tak mało dostaję, naprawdę trzymasz poziom, Black, i tyle.
За поворотом, в глубине
Лесного лога,
Готово будущее мне
Верней залога.


"Minę miał poważną, nieomal posągową, a twarz, choć przystojną, dającą do zrozumienia, że jej właściciel został przejechany pociągiem towarowym życia."

Awatar użytkownika
wołszebnik
Posty: 1106
Rejestracja: 03 czerwca 2012, 11:09
Lokalizacja: http://www.facebook.com/joanna.gadawska?ref=tn_tnmn
Kontaktowanie:

Re: Nie szczędząc krwi [+18]

Post autor: wołszebnik » 17 listopada 2013, 09:28

Hej, dziewczyny :)

Nie wiem czy szybko coś poprawię, bo tydzień mogę mieć napięty, w każdym razie chcę dać znać, że widzę wasze sugestie i będę o nich myśleć, nawet jeśli nie zauważycie tych zmian w czasie najbliższym.

Kan, w sumie ten nastrój, to tak pół na pół. Po prawdzie to nie myślałam tak stricte: "a teraz wentyl bezpieczeństwa, wszyscy dobrze się bawią", ale czuję się usatysfakcjonowana, że tak wyszło, bo to wynik rzeczywiście świadomej konstrukcji charakterologicznej. Coś, co założyłam o postaciach, przełożyło się na sytuację.
Kilkoro postaci buduję cholernie szczegółowo i Nathan rzeczywiście do tej kategorii należy. W dalszej perspektywie zależy mi na pobudowaniu wszystkiego tak, by nikt nie odczuł zgrzytu, że potrafi sprawić, by ludzie odstawili na bok zasady czy powinności.
Prawdę mówiąc, tak, chcę by była to postać właśnie jak to napisałaś, przy której inny czują się czy to bezpiecznie, czy pewnie, wprowadzająca nieco ładu swą obecnością.
Jestem usatysfakcjonowana, że mi to napisałaś :heart:

Dziękuję za sugestie :heart:
A tymczasem w pewnym EL (acz z pewnością nie Dorado, zbyt ubogo tamże na to), gdzie prawowstecz:
Obrazek Acz wybaczmy demokracji, Orwell rzekł, wszak nie bez racji, że to w każdej delegacji,pod gajerkiem, przy korycie, pod krawatem, pcheł poszycie...
zbieżność nazw absolutnie przypadkowa

Awatar użytkownika
wołszebnik
Posty: 1106
Rejestracja: 03 czerwca 2012, 11:09
Lokalizacja: http://www.facebook.com/joanna.gadawska?ref=tn_tnmn
Kontaktowanie:

Re: Nie szczędząc krwi [+18]

Post autor: wołszebnik » 28 listopada 2013, 14:05

:bag:
A tymczasem w pewnym EL (acz z pewnością nie Dorado, zbyt ubogo tamże na to), gdzie prawowstecz:
Obrazek Acz wybaczmy demokracji, Orwell rzekł, wszak nie bez racji, że to w każdej delegacji,pod gajerkiem, przy korycie, pod krawatem, pcheł poszycie...
zbieżność nazw absolutnie przypadkowa

Awatar użytkownika
czarownica

Re: Nie szczędząc krwi [+18]

Post autor: czarownica » 28 listopada 2013, 14:34

Uuuuch! Aleś mnie zastrzeliła! Ta wiadomość o pokrewieństwie Luki i Jaquesa była powalająca! Cały ten fragment zresztą też. Powoli odkrywasz kulisy fabuły. I robisz to zręcznie, pomalutku, mydląc czytelnikowi oczy refleksjami bohaterów, które, jak zwykle są celne i na czasie. I momentami walisz w czytelniczy łeb kolejną rewelacją. Ten poplątany opis sytuacji politycznej i militarnej w scenerii opisywanych przez Ciebie wydarzeń, doskonale odzwierciedla istotę tej sytuacji, gdy właściwie niewielu już pojmuje, o co w tym konflikcie chodzi.
Ten fragment jest naprawdę świetny i zwiększa mój apetyt na jeszcze.
Czekam więc i pozdrawiam serdecznie. :heart:

Awatar użytkownika
Joa
Chlor
Posty: 716
Rejestracja: 18 marca 2012, 21:12
Kontaktowanie:

Re: Nie szczędząc krwi [+18]

Post autor: Joa » 28 listopada 2013, 15:01

SpoilerShow
Powinien milczeć, ale coś, silniejszego od chęci, kazało mu mówić:
Czy ten przecinek po "coś" jest potrzebny? Zastopował mi czytanie!
— Miał — autorytarnie stwierdził Cassel, nie wikłając się w rzecz głębiej, pozostawiając Lukę w niepewności do czego się odnosi.
Po "niepewności " przecinek? Nie jestem pewna.
O dozie szczęścia wyrażającej się tym, iż nowy dowodzący za bardzo skupiał się na uknuciu jak najszybciej się stąd zwinąć, na tyle, że nie dojrzał co pod nos podstawił mu los, ale też o tym, że już zastępca szefa kompani i zapewne nie tylko on, okazał się bystrzejszy, wbrew wszelkim zasadom, nie zdradził Sheldonowi swych domysłów, a nawet najwyraźniej dopilnował, by nie uczynił tego nikt inny.
Przecinek po "na uknuciu" i po "nie dojrzał".
Owszem, dwa dni temu widzieli tych mężczyzn, roztrzaskujących o kamienne ściany kościoła kilkuletnie dzieci.
Drwiących z dręczonych ofiar, rozgrzebujących wnętrzności zabitych, bawiących się poniżaniem, hańbieniem ciał.
Genialna część. Przerażająca i... wzbudzająca negatywne odczucia.
I nie dbał jak bardzo mało moralnymi środkami może jej realizację osiągnąć.
Przecinek po "nie dbał"?
W zawodowej karierze i potem,
Proponowałabym "po niej", po karierze, bo "potem" bardziej odnosi mi się... Wiesz, rozumiesz, prawda?
Teraz, gdy myślał o tym w wilgotnym, zieleniejącym się kępami papirusów, lesie, poczuł jak serce ściska mu przeszywający dreszcz
.
Przecinek po "poczuł"?

Nie jestem pewna w związku z żadnym z "błędów" :bag:



ARGH. Wołszo. Opieprzałam już na sb, to i opieprzę i tu.
J A K M O G Ł A Ś?
Zrobiłaś ze mnie głupola! Czułam to chlaśnięcie w twarz, musiałam trzy razy czytać końcowy akapit, a potem zapytać się Ciebie, czy dokładnie to miałaś na myśli. I zdecydowanie, Ewka miała rację, że ten fragment jest mocny.
Jest długi, jest konkretny, wciąż akcja jest powolna, troszkę ospała, ale tym ostatnim akapitem, sprawiłaś tak dobrą rzecz, tak wielki mindfuck, że nie mogę przestać myśleć tylko tym akapicie.
I chyba będę myśleć tylko o nim, i o Luce, i o Jacquisie. Łał!
یکی بود و یكی نبود كل شي له بدايه ونهايه

Awatar użytkownika
wołszebnik
Posty: 1106
Rejestracja: 03 czerwca 2012, 11:09
Lokalizacja: http://www.facebook.com/joanna.gadawska?ref=tn_tnmn
Kontaktowanie:

Re: Nie szczędząc krwi [+18]

Post autor: wołszebnik » 28 listopada 2013, 22:53

Yeah yea! Yeah yea! Powiedziałam Wam wreszcie jedną z wielkich tajemnic i prawdę mówiąc zastanawiałam się, i wahałam czy to dobre posunięcie i czy nie powiecie chórem, że zagoniłam się w zbytni dramatyzm i takie tam. Więc, doprawdy, wasze słowa to miód na moje uszy czy raczej oczy :heart:

Kocham :heart:

Dziękuję.
A tymczasem w pewnym EL (acz z pewnością nie Dorado, zbyt ubogo tamże na to), gdzie prawowstecz:
Obrazek Acz wybaczmy demokracji, Orwell rzekł, wszak nie bez racji, że to w każdej delegacji,pod gajerkiem, przy korycie, pod krawatem, pcheł poszycie...
zbieżność nazw absolutnie przypadkowa

Awatar użytkownika
Kanterial
Człowiek Kompromitacja
Posty: 1462
Rejestracja: 26 listopada 2011, 00:36
Lokalizacja: Torgau

Re: Nie szczędząc krwi [+18]

Post autor: Kanterial » 29 listopada 2013, 23:34

"— Zastanawia mnie, czemu mu tak spieszno — wskazał jedną"
"— I to jak — z nutą sadystycznej przyjemności potwierdził Janssens. — Jeśli facet "

czyżby błędy w zapisie dialogów, czy specjalnie porobiłaś, tymi nieznanymi mi, głębszymi zasadami się kierując...?

"morderców z parafii księdza Leona i na podległym Amerykanom terenie, buduje właśnie siłą rąk tamtych"
albo wtrącenie - czyli brakuje przecinka po "i", albo usunięcie po "terenie" - tak to widzę

"Może lepiej by została? "
przed by bym dała, bardzo mi tak nienaturalnie wygląda


Mmmm, Black.
Potwierdzam, to informacja zupełnie, ale to zupełnie niespodziewana, powiedziałabym wręcz, że specjalnie nie dałaś nam podstaw do najmniejszych podejrzeń, by skumulować zaskoczenie w tym miejscu (a jeśli dałaś, to dotrą do mnie, gdy czytać będę ponownie i pewnie wiele tekst zyska w moich oczach, gdy dostrzegę spójność, coś, co pominęłam). Napięcie nie jest przesadzone, przeciwnie, ta emocjonalna strona wygląda zza, nadal wartkiego fabularnie, kawałka, więc jest nie do uczepienia się. Wyważyłaś z uczuciami i budowaniem dramatyzmu, nie ma co do tego wątpliwości.
Wątpliwości mam natomiast co do Jacquesa. Ok, ta śmierć boli czytelnika. Ale boli go... właśnie, czemu? Bo Sheldon staje się 'zły', bo wzruszamy się, bo Nathan jest przejęty, bo to poświęcenie? I nagle nadajesz większy sens Luką. Tego trzeba było. Właśnie...

Wróciłam do sceny śmierci Jacquesa. Btw, znalazłam coś, co wcześniej przeoczyłam:
"Nathan zaprzeczył ruchem głosy i z zaskoczeniem dla siebie, zarechotał, gdy usłyszał odpowiedź: — Anne-Marie." ((głowy))

...i wiesz co? Ta scena była poruszająca, tak, teraz to widzę, choć wcześniej jakoś tak, em, przeszła obok mnie? Kurna. Może dlatego, że było tak - opis śmierci, znów wspomnienia i nagle skok do "teraz", informacja dotarła do Luki. No właśnie. Co z tego, że dotarła? Przecież wcześniej nie wydała mi się aż tak ważna. Nie miałam do Jacquesa żadnego niemal stosunku, owszem, ciekawiła relacja z dziewczyną, ciekawiło to, kim był i na ile był ważny, skoro tak wiele scen widziałam z jego udziałem, no i oczywiście, cóż, trudno zaprzeczyć, że nabrał większego znaczenia, gdy już umierał. Tak to widziałam. Nadal uważam, że nie dałaś motywów do podejrzeń. Niby Nathan wspomina, że to Jacquess prosił o "wciągnięcie" w to Luki, on też, umierając, prosi o opiekę nad nim, mówi, że chłopak jest dobry i nie miał w życiu wyboru, że został po prostu potraktowany butem, bez szans na bronienie się przed losem. Sam Luka to potwierdza, jego charakter, jego wspaniały rys fabularny i psychologiczny, który jest, nadal tak twierdzę, najlepszym i najbardziej dla mnie wspaniałym wątkiem w tym tekście. Tak mnie ten chłopak ruszył Black, tym swoim myśleniem, tą bezradnością. Sądzę, że śmierć brata znaczy tak wiele, bo jest Luka - w przeciwnym razie aż tak bym się nie przejęła. Nie ma nas boleć utrata Jacquesa, mamy odczuć ból Luki. I tak czuję. Przy okazji przypomniałam sobie jego ostatnie słowa, to nawiązanie do pozaziemskich, duchowych połączeń - Synicyn nadal w tle, co?
Pisz, Black, byle długo i treściwie, naprawdę zaczynam coś rozumieć.
Co za ulga. Ulga. Czekam.

Wiem, że to Nathan jest Twoim ulubionym, main charakterem. Ale Luka bije go na głowę. Najlepszy rys postaci w tekście. Mówię poważnie. Tym fragmentem również przypomniałaś mi, że o ile na początku Noah mnie intrygował... to zaczynam przyzwyczajać się do jego osobowości, przestaję szukać śladów ukrywanych emocji, czegoś innego, odbiegającego od normy. Jeśli zrobisz twista, pewnie się uda, bo ta postać wydaje mi się bardzo jednokierunkowa na razie. Ciekawe swoją drogą, że zaakceptował "ofermę" dopiero po śmierci brata - ale takie prawdziwe. I wydawało mi się, że pytanie Luki o to, czy już lepiej, dotyczyło bardzo wielu spraw.
За поворотом, в глубине
Лесного лога,
Готово будущее мне
Верней залога.


"Minę miał poważną, nieomal posągową, a twarz, choć przystojną, dającą do zrozumienia, że jej właściciel został przejechany pociągiem towarowym życia."

Awatar użytkownika
wołszebnik
Posty: 1106
Rejestracja: 03 czerwca 2012, 11:09
Lokalizacja: http://www.facebook.com/joanna.gadawska?ref=tn_tnmn
Kontaktowanie:

Re: Nie szczędząc krwi [+18]

Post autor: wołszebnik » 30 listopada 2013, 00:10

:bag:
A tymczasem w pewnym EL (acz z pewnością nie Dorado, zbyt ubogo tamże na to), gdzie prawowstecz:
Obrazek Acz wybaczmy demokracji, Orwell rzekł, wszak nie bez racji, że to w każdej delegacji,pod gajerkiem, przy korycie, pod krawatem, pcheł poszycie...
zbieżność nazw absolutnie przypadkowa

Awatar użytkownika
wołszebnik
Posty: 1106
Rejestracja: 03 czerwca 2012, 11:09
Lokalizacja: http://www.facebook.com/joanna.gadawska?ref=tn_tnmn
Kontaktowanie:

Re: Nie szczędząc krwi [+18]

Post autor: wołszebnik » 30 listopada 2013, 11:37

Pozwolę se jeszcze odpowiedzieć, kierując się dwoma motywacjami: pierwszą, iż nie widziałam, Kan, twego posta nim zamieściłam następny fragment i drugą, by oznaczyć, iż ten tu, to mój pościor numer 1001 :D

Kan, cieszę się twoimi odczuciami. Jacques jest postacią, którą (jak kilka tutaj) skonstruowałam cholernie szczegółowo, to jedna z tych osób, która w mych plikach pomocniczych ma spisany dość dokładny życiorys, ale...
Ale dla tekstu Jacques to właśnie dopełnienie Luki i rzeczywiście ma istnieć na kartach właśnie przez pryzmat odczuć swego brata. Mogłam sobie pozwolić na stworzenie tego dystansu z uwagi na coś, co tu nie zostało wprost jeszcze wypowiedziane, choć w tekście padnie później dość wyraziście (nie zamknę w spoiler, bo w sumie nieduże to odsłonięcie, zwłaszcza, że nie objaśniam tu kulis), Luka i Jacques nie mieli ze sobą kontaktu przez wiele lat. Stąd te wszystkie niepewne oceny Luki, to "wydawało mu się, że go znał", niepewność i zwątpienie, że "pewnie chciał mu tylko dodać otuchy", takie niedocenianie swego znaczenia w życiu tego drugiego.
Oni obaj nieprzypadkowo są tacy, jakimi się stali, acz pozwolę sobie rozwijać resztę w tekście.
Tutaj chciałam osiągnąć jeszcze dwie rzeczy. O jednej wspomnę, drugą przemilczę, bo nawiążę do niej w wydarzeniach dużo dużo późniejszych. Pierwsza to ta, że przecież Noah też nie przekazałby tej wiadomości tak sucho, gdyby zdawał sobie sprawę z ich pokrewieństwa. Do jakiegoś stopnia odbiorcę, gdy informacja padła, miało to uderzyć tak samo, jak pewnie Lukę. Coś, co z boku mogłoby wyglądać na wprawdzie nieprzyjemne, ale przecież nie tykające bezpośrednio, a jednak zmienia diametralnie zabarwienie, gdy mamy jedną informację więcej.
Chyba to mnie zafascynowało w tym momencie, właśnie ta odmienność, znaczenie: śmierć nie jest obiektywna,jest inna, gdy dotyczy kogoś, nawet znajomego, ale obcego, inna, gdy dotyczy bliskiego. A czy coś się obiektywnie zmieniło? Przecież nie. Przecież tylko dowiedzieliśmy się, że Jacques nie był pierwszym lepszym awanturnikiem, przecież już wcześniej pokazał się z całkiem przyzwoitej strony, a jednak jego śmierć nie bolała dla niego samego. Zabolała dopiero, gdy stała się czymś istotnym dla kogoś, kogo ulepiłam bliskim dla odbiorcy.
Chciałam tak, Kan. Dziękuję Ci ogromnie, że mi to wszystko powiedziałaś. Uwielbiam Cię.
A tymczasem w pewnym EL (acz z pewnością nie Dorado, zbyt ubogo tamże na to), gdzie prawowstecz:
Obrazek Acz wybaczmy demokracji, Orwell rzekł, wszak nie bez racji, że to w każdej delegacji,pod gajerkiem, przy korycie, pod krawatem, pcheł poszycie...
zbieżność nazw absolutnie przypadkowa

Awatar użytkownika
Kanterial
Człowiek Kompromitacja
Posty: 1462
Rejestracja: 26 listopada 2011, 00:36
Lokalizacja: Torgau

Re: Nie szczędząc krwi [+18]

Post autor: Kanterial » 30 listopada 2013, 12:02

SpoilerShow
"czy robi to dla tej kobiety, czy już wyłącznie dla zaspokojenie własnej ciekawości."
zaspokojenia

"zwłaszcza tarot okazywał się, w jego mniemaniu, pomocy, choćby dla jej zorganizowania"
pomocny
Zastanawiam się, czy już tak wiele razy czytałaś, że nie byłaś w stanie dostrzec zmian w wyrazach, bo mówiłaś to bezgłośnie, przelatując wzrokiem po tekście, który praktycznie na pamięć znasz. To takie przykre, a spotyka mnie prawie co tydzień. Pod spodem jeszcze coś z serii "Kan marudzi"...
SpoilerShow
"mającą może więcej powodów dla wylewności."
apeluję delikatnie o powód DO czegoś, jakoś nie brzmi mi wersja wyżej, inaczej, gdyby to były "powody, dla których..." - i wiem, że to nie błąd, po prostu mi się nie podoba
I do rzeczy, no, mam nadzieję, że z tymi podziękowaniami to tylko tak, bo nie wyobrażam sobie przerwy dłuższej w czytaniu tego tekstu. Pomijam to, czy mi się podoba. Ja potrzebuję ciągłości, w miarę chociaż, bym nie zapomniała co się dzieje, tym bardziej, że wrzucasz krótkie części pełne zagadek, informacji, imion (IMION Z NAZWISKAMI, NA MOC GRZYBNI, TO DWA WYRAZY NA RAZ, BLACK) które ja przecież muszę gdzieś umieścić, zapamiętać, posegregować - oj, segregacja w tym wątku to mozolna rzecz...
I szczerze, nie wiem, jak to przyjmiesz, ale oznajmiam, że dopiero po przeczytaniu dziś po północy poprzedniego fragmentu pomyślałam po raz pierwszy "Och. Cholera. Ja wiem co się dzieje. Czy to nadal ja i nadal ten sam tekst? Dafuq's goin' on?!" jakby mnie ten Luka, powiązanie, które wreszcie odkryłaś wprost (w przeciwieństwie do wszystkich innych) otrzeźwiło i nagle, wow, nagle widzę wszystko, wróciłam do wcześniejszych części i zobaczyłam więcej Sinicyna, choć wcześniej to przeoczyłam, widzę teraz powiązania między bohaterami, nareszcie wiem, kto jest kim (wierz lub nie, ale ja po prostu to czytałam i gubiłam się pomiędzy konkretnymi osobami, na wpół świadoma, kto jest kim, po prostu nie wiedziałam na kim skupić uwagę) i teraz nie ma jakiejś dziewczyny, którą nie wiem do końca, czemu zabrali, jakiejś sprawy, która ich łączy, jakiegoś gbura i jakiegoś zbiegu okoliczności - tylko jest Sophie, jest przeszłość i spisek, jest Noah Cassel, poszukiwania Sinicyna. Po raz pierwszy wczoraj pisząc komentarz nie podjeżdżałam w górę, by się upewnić jak napisać Jacques// D'Abernon (kurna mam nadzieję że dobrze to napisałam, ale byłby fail) i powtarzam to dziś, nie sprawdzam imion, wszystko się ułożyło i to był moment, na który czekałam od początku.

Sinicyn tu ma być, nie wyobrażam sobie innego miejsca na pojawienie się, dobrze, że wplotłaś go wcześniej bo to byłoby teraz zbyt nagłe - rozumiem już, o czym pisałaś w PW mówiąc, że musisz dodać Sinicynowe wstawki by nie było zamętu. Btw, wiesz, czytając miałam dwa momenty, w których uniosłam brwi w zdumieniu/skrzywiłam się nagle, i trochę w szoku przeczytałam zdanie ponownie.
SpoilerShow
1) "Ale właśnie... niby ich słuchał, a nie potrafiłby określić o czym mówili."
dwa pierwsze wyrazy i wielokropek - to był szok. Szok, że Ty coś takiego napisałaś. Black? Wohoa. Jakbym zobaczyła to w jakimś krótkim tekście to uznałabym automatycznie, że odpadasz jako autor. Rozumiesz? To mnie tak zatrzymało, że to aż straszne. I pewnie, że zdanie jest dobre, że tu to pasuje, że mi się w ogóle podoba. Ale pomyślałam, że napiszę Ci, jak się poczułam xD
"Jeszcze jeden wdech, drapiący gardło słodkawy posmak niby drobin kurzu, zanurzonych w rozcieńczonym mleku; z dawien już nie zastanawiał się nad smakiem szluga."
A tu to już konkretnie opadnięta kopara i patrzę na to przez minutę i nie wiem, skąd to zdanie się wzięło. Ale dzięki podziękowaniom już wiem. Ulga mnie wzięła, jak się wyjaśniło, serio, bo to był największy "moment szoku" w wątku chyba na razie. Po prostu jak czytam to poznaję Cię, a gdy nagle przestaję, jestem zdezorientowana. I to nie zarzut. Wcześniej spotkało mnie to 3 razy (pamiętam dokładnie, że 3, ale nie jestem pewna kiedy) i pomyślałam, że bez sensu pisać ci o tym, ale skoro sama się tu zdradziłaś, to przyznam, że porównanie pasowało do innej osoby, do Kompota, i jako czytelnik znający Was obie bez trudu to zauważyłam. Normalni ludzie nie zwrócą chyba uwagi, choć Ty takich sformułowań nie używasz xD
Czekam.
//eheh, chciałam zamieścić odpowiedź i wyświetliło mi Twoją, napisaną przed chwilą - spoko, luz, cieszę się ogromnie i czuję zaintrygowana xD GRATULACJE ŻE MASZ JUŻ TYLE SPAMU//
За поворотом, в глубине
Лесного лога,
Готово будущее мне
Верней залога.


"Minę miał poważną, nieomal posągową, a twarz, choć przystojną, dającą do zrozumienia, że jej właściciel został przejechany pociągiem towarowym życia."

Awatar użytkownika
wołszebnik
Posty: 1106
Rejestracja: 03 czerwca 2012, 11:09
Lokalizacja: http://www.facebook.com/joanna.gadawska?ref=tn_tnmn
Kontaktowanie:

Re: Nie szczędząc krwi [+18]

Post autor: wołszebnik » 01 grudnia 2013, 20:50

ło jezusie, zaskakuje mnie własne tempo :facepalm: + drobny ukłon w stronę historii ewolucji gier.

tu był tekst, który teraz jest wyżej :bag:
A tymczasem w pewnym EL (acz z pewnością nie Dorado, zbyt ubogo tamże na to), gdzie prawowstecz:
Obrazek Acz wybaczmy demokracji, Orwell rzekł, wszak nie bez racji, że to w każdej delegacji,pod gajerkiem, przy korycie, pod krawatem, pcheł poszycie...
zbieżność nazw absolutnie przypadkowa

ODPOWIEDZ