TEKSTEM ROKU 2018 zostało ZAWSZE NA ZACHÓD autorstwa Coffee :D Serdecznie gratulujemy i zapraszamy do lektury!

Nil desperandum.

"Pomysły moich powieści kryminalnych znajduję zmywając. Jest to zajęcie tak głupie, że zawsze rodzi we mnie myśl o zabójstwie." ~ Agatha Christie
Awatar użytkownika
habitet

Nil desperandum.

Post autor: habitet » 12 marca 2012, 21:08

A więc proszę. Poddaje Wam do oceny, ciekawe, czy będzie bardziej intrygujące, czy normalne :)

PROLOG
Rok 1945
– Nie ma jej! – ryknęła kobieta odziana w złotą suknię z lnu. – Natychmiast wezwać służbę!
– Ależ królowo… – szepnęła jedna ze służących, która stała obok pustej kołyski. Na jej bladej twarzy pojawiły się rumieńce. Znając swoją panią, służebnica wiedziała, że zaistniała sytuacja doprowadzi do najgorszego.
– Nie rozumiesz mnie, parszywa dziewucho? – kobieta uderzyła dziewczynę w twarz. – Powiedziałam, żebyś wezwała służbę. Jasne?! – krzyknęła, zdzierając z niej ubogą szatę.
– Żono, czemuś tak krzyczysz? Czyliż stało się coś tak okropnego, iż trzeba budzić uczciwego człeka w biały dzień? – burknął otyły mężczyzna, leniwie przeciągając swoje grube ramiona, tak mocno, że na jego obwiązanym w pasie, za ciasnym płaszczu zaczęły pojawiać się pęknięcia.
– Nie ma jej, głupcze! – rozdarła się. Próbując nie potknąć się o rozległy tiul swojej sukni, podeszła do męża. Wyciągnęła palec wskazujący w stronę jego czerwonej od pijaństwa twarzy.
– Kogo nie ma?
– Naszej córeczki! Wdróż poszukiwania na całą wioskę! – ryknęła. – A ty – zwróciła się do wystraszonej dziewki służebnej. – Ty idziesz ze mną! Jak można być taką nieodpowiedzialną, nieroztropną dziewuchą jak ty?! – złapała jej chuderlawą za przedramię i pociągnęła do lochów. Rzuciła ją na zimne podłoże, po czym związała jej dłonie. – Miałaś się nią zajmować! Taka elokwentna, taka dobra i co? I nie mam mojej córki! Jesteś najgorszą dziewuchą spośród jakich istnieją na tym świecie!
Dziewka zaczęła płakać. Jej bujne, rude włosy zasłaniały wychudzoną twarz, a zniszczone od pracy ręce zrobiły się sine od zbyt mocno zaciśniętego pasa na przegubach. Brązowa szata przypominająca poszewkę od poduszki zwisała na jej maleńkim ciele jak na lalce.
– Wzięłam cię pod nasz dach, kiedy umarła twoja matka! Tak samo nieodpowiedzialna jak ty! Tak samo brzydka i mało pomna jak ty! Nawet dziecka, które tylko leży nie potrafisz upilnować, tak bardzo nieudolna jesteś!
– Moja mama była bardzo ładna… – wyszeptała.
– Śmiesz się mi sprzeciwiać?! – królowa pociągnęła włosy swojej służącej, tak mocno, że parę z nich wyrwała. – Ty, dziewucha ze wsi, bez wykształcenia, śmie mi się sprzeciwiać? Tyle moich dzieci upilnowały inne kobieta i żadnemu nawet włos z głowy nie spadł! Ryzykujesz życie! – ryknęła i wyszła.
Rudowłosa służebnica wyczerpana położyła się na ziemię. Zaczęła odmawiać modlitwę w języku łacińskim, która nauczyła ją mama.
Sub Tuum praesidium – zaczęła – configimus… sancta Dei Genitrix… nostras deprecationes ne despicias in necessitatibus…
Pamiętała śmiech swojej ukochanej rodzicielki, jak mówiła jej w innych językach różne zdania. Najbardziej spodobało jej się jedno: „nil desperandum.”. Jej matka nosiła na szyi medalion, który dziewczyna bardzo pragnęła mieć po jej śmierci. Lecz okrutna królowa zerwała medalik z jej martwego ciała i porwała, gdzie pieprz rośnie.
– Co ty odmawiasz?... – zapytała wystraszona królowa. – Jesteś… jesteś czarownicą? – wybałuszyła oczy. Zbliżyła się do niej i rozkazała odsłonić jej twarz. Spojrzała głęboko w malachitowe oczy, przypominające barwę trawy na wiosnę. – CZAROWNICA!! – rozległ się ryk królowej. Strażnicy zbiegli do lochu i szybko postawili służebnicę na ziemię.
– Królowo, czy królowa jest pewna? – zapytał jeden z nich, trzymający dziewczynę za związane ręce.
– Zamilcz! Ja… zawsze… jestem… wszystkiego pewna! To ona zabiła moją córkę! Przyznaj się co z nią zrobiłaś! No mów! – podeszła do rudowłosej i z całej siły uderzyła ją w zaczerwieniony policzek.
– Pilnować jej – rzekła królowa. – Sługo, zbierz ludność z wioski. Przed bramą zamku o zachodzie słońca.
– Ja naprawdę nic nie zrobiłam… – wyszeptała służąca, lecz królowa wybiegła z lochu, pozostawiając za sobą podmuch powietrza.
Po pewnym czasie wróciła i rzuciła na ziemię medalik, który brzęknął, kiedy zetknął się z podłożem.
– Co tu jest napisane? – ryknęła. – Czytaj!
Strażnicy rozwiązali służebnicy dłonie, a ona powolnie schyliła się po zardzewiały medalion.
Dziewczyna ujrzała medalik mamy. Rodzicielka nigdy jej nie powiedziała, co oznaczają słowa wygrawerowane na srebrnym kółeczku. Estera pamiętała tylko, że matka zawsze przed snem szeptała jej do ucha te słowa.
– Nie wiem…
– Zostawić ją tu na trzy dni bez jedzenia i picia. Kiedy zmądrzeje to nam powie. Służba odejść. Strażnicy pilnować wejścia!
Kobieta zawinęła swoją rozległą suknię i odeszła. Służebnica wiedziała, że nie przetrwa następnych trzech dni bez jedzenia, bowiem jej pani nie dawała jej pożywienia od dawien dawna. Chwyciła medalion mamy. Delikatnie go ucałowała i zawiesiła go sobie na szyję. Poczuła obecność mamy przy sobie. Jej dotyk i zapach cynamonu, chwilę, kiedy razem leżały na polanie, a ona szeptała jej do ucha słówka, których nie znała. Rudowłosa zasnęła. Miała nadzieję, że już się nie obudzi.

Po trzech dniach
– Zaczniesz ze mną rozmawiać? – krzyknęła królowa, wylewając na nią lodowatą wodę ze źródełka za zamkiem. – Mów natychmiast, co to oznacza. Zabiłaś moje dziecko!
– Nie zabiłam jej… – powiedziała najgłośniej jak mogła. – Przysięgam, że jej nie zabiłam…
– Kłamiesz, kłamiesz, parszywa dziewucho! KŁAMIESZ! – rozdarła się. – Wyprowadzić ja na stos i przykłuć łańcuchami. Zwołać wieśniaków, którzy będą coś o niej wiedzieć. Niech przybędą ponowie. Czuję, że nie wszyscy nam powiedzieli, co wiedzą.

Kiedy rudowłosą służebnicę przykuto do muru czerwonymi od krwi poprzednich „czarownic” hakami, mieszkańcy wioski zaczęli się schodzić. Dziewczyna nie znała większości z nich, najgorsze było to, że nie wiedziała, co oni o niej powiedzą. Po zamku krążyła plotka, że jej mama nie umarła, a została spalona na stosie. Spodziewała się, że królowa wyciągnie tą zmyśloną wiadomość na wierzch.
Królowa oznajmiła, iż jeżeli ktoś coś wie, a tego nie wyjawi zostanie wygnany z kraju, a rodzina tejże osoby zostanie skazana na niewolę.
– Raz – zaczęła szeptem otyła kobieta z dzieckiem na rękach. – Widziałam jak wrzucała różne rzeczy do gara… później to wypiła.
– Tak! Tak! – odparł tłum. Zza wysokiego mężczyzny wyłoniła się drobna blondynka z bardzo zniszczoną od przemęczenia twarzą. Zasłoniła sobie głowę chustą i wycedziła z trudem:
– Jej matka… była szamanką.
Wszyscy zamarli. Estera dopiero wtedy zrozumiała, kim jest kobieta snująca takie oskarżenia. Była to przyjaciółka jej mamy.
– Podjedź. Podejdź tu wieśniaczko – zachęciła królowa. – Jeżeli twoje słowa okażą się prawdziwe zostaniesz wynagrodzona.
– Jej matka, Eleonora, była szamanką. Powiedziała mi to sama… kiedy byłyśmy małe… – ciężko westchnęła. – Wyznała mi, że jej ojciec był szamanem, ale jej moc jest podwojona, ponieważ ukąsił ją wąż. Zapewne pamięta królowa tę bliznę na jej dłoni…
– Pamiętam... – szepnęła jak zaklęta. – Oczywiście, że pamiętam.
– Ona nigdy nie chorowała! – rzuciła jedna z wieśniaczek.
– Racja…
– Nie prawda! – ryknęła Estera. – Moja mama była zwykłą służącą, jak wy! – zerknęła na tłum kobiet stojący pod murami zamku. – Nie była szamanką. Jak śmiesz tak podle kłamać?! Byłaś jej przyjaciółką!
– Estero… Estero, dziewczynko moja, kochanie… ja musiałam, ja mam syna… On ma siedem lat… nie mógł… nie mógł zostać niewolnikiem… – mówiła, podchodząc do niej. – Estero… Estero, spójrz na mnie. Twoja mama była szamanką… Twój dziadek też… To u was rodzinne… Masz większą siłę niż ona…
– Mów głośniej, wieśniaczko – krzyknęła królowa. – I odejdź od niej. Rozmawiasz do mnie. Co jeszcze wiesz?
– Eleonora powiedziała mi kiedyś, że jej potomek będzie miał o wiele większą moc od wszystkich istniejących szamanów… Estera mogła zabić, nawet o tym nie wiedząc.
– Czy wiesz coś jeszcze? – zapytał król siedzący na podwyższeniu w złotej koronie. – Czy nie uważasz, że jest to dość… hm? Absurdalne?
– Ona… ona miała taki wisiorek. Tam był napisany jakiś zwrot… To potwierdzi moje słowa.
Królowa podeszła do związanej służebnicy. Brudnym paznokciem podważyła jej podbródek i powoli studiowała jej bladą od głodu twarz.
– Miałam rację. Nie jesteś czarownicą, jesteś czymś gorszym… Czymś co nie powinno istnieć! – ryknęła do tłumu. – Spalić je obie. – Machnęła ręką w stronę przyjaciółki matki Estery. – Ona za dużo wie.
– Nie! – padła na ziemię. – Ja mam syna. Ja nic nie wiem! Ja nie jestem tym, czym one! Jestem człowiekiem! Nie spalajcie mnie!
– Zamilcz! Przywiązać ją.

Obie kobiety zostały spalone.

Awatar użytkownika
pierdoła saska
Posty: 1406
Rejestracja: 08 listopada 2011, 13:09
Kontaktowanie:

RE: Nil desperandum.

Post autor: pierdoła saska » 14 marca 2012, 14:49

Ta królowa jest wkurzająca. Tu każe jedno, tu drugie. Tu rozkazuje zebrać wieśniaków pod bramą jakby miała zamiar co najmniej stos przygotować, tu każe dziewczynę zamknąć na trzy dni, chociaż chyba jej chodziło o przesłuchiwanie... Chaotyczne to było, ale to akurat może było zamierzone :) I ciągle ryczy. Nie krzyczy, nie drze się, nie mówi. A przynajmniej większość jej kwestii na początku opatrzona jest komentarzem, że zostały wyryczane. Albo mi to jakoś zapadło w pamięć, bo to nie najpopularniejsze określenie.
Trochę też nie rozumiem czemu królowa wszystko robi sama. Zamiast zaprzęgnąć do roboty wykwalifikowanego kata, który by dziewczynę pociemiężył umiejętnie to ona sama się fatyguje. Tak samo z przesłuchiwaniem reszty ludzi.

Brakuje mi tu tego horroru czy dreszczyku. Ot historia o zaginionym dziecku, królowej, paleniu na stosie (którego nawet nie opisano) itd. Po czymś w tym dziale oczekiwałam nieco czego innego. Może dreszczyk dopiero się pojawi, na razie jest przeciętnie. czytało się nieźle. Chwilami brakowało mi jakiegoś głębszego skupienia się na niektórych kawałkach akcji, ale w sumie to twoja decyzja, które fragmenty są na tyle ważne, aby je rozwijać. Chociaż ja bym tam jakoś opisała coś z tych trzech dni głodówki. Albo z życia wsi czy zamku, aby stworzyć nieco bardziej rozbudowany klimat historii.

Cytaty różniaste

Szczerze mówiąc jestem mocno zaskoczona ich ilością. Jak pierwszy raz zerknęłam na tekst, to wydawało mi się, że hop siup go przeczytam, a tymczasem tyle razy o coś się potknęłam. :( Chociaż w dużej mierze były to rzeczy rzucające się w oczy, ale nie przeszkadzające jakoś wybitnie.


„Natychmiast wezwać służbę!
– Ależ królowo… – szepnęła jedna ze służących, która stała obok pustej kołyski. Na jej bladej twarzy pojawiły się rumieńce. Znając swoją panią, służebnica wiedziała, że zaistniała sytuacja doprowadzi do najgorszego.
– Nie rozumiesz mnie, parszywa dziewucho?”

Mniej więcej wiem, o co chodziło, ale mój mózg tak spontanicznie podsunął mi: Ależ królowo, ja jestem częścią służby, więc o kogo konkretnie chodzi?

„– Żono, czemuś tak krzyczysz?”
Nie jestem specem od stylizacji, ale chyba powinno być „czemuż”

„Czyliż stało się coś tak okropnego”
A nie przypadkiem „czyż”? „Czyliż” jest pochodną „czyli”, a „czyli” nie ma sensu w tym kontekście.

„Próbując nie potknąć się o rozległy tiul swojej sukni”
Tiul to taka ażurowa tkanina, a nie synonim do trenu, halki, falban czy o co tam ona się mogła potknąć. I może by się dało tak napisać, gdyby nie to, że wcześniej padło, iż suknia jest z lnu.

„Wdróż poszukiwania na całą wioskę!”
Wdrażanie a zarządzanie, to dwie różne sprawy w tej sytuacji. A chyba chodziło o zarządzenie/rozpoczęcie/ogłoszenie poszukiwań.

„złapała jej chuderlawą za przedramię i pociągnęła do lochów.”
Jej chuderlawą co?

„Jesteś najgorszą dziewuchą spośród jakich istnieją na tym świecie!”
Coś tu składnia siadła. Znaczy czegoś brakuje. Chyba że to królowa połyka słowa, bo jest tak zdenerwowana. Jeśli tak jest, to zwracam honor :)

„Tak samo brzydka i mało pomna jak ty!”
Tak samo mało pamiętająca jak jej córka? x_X dziwnie to brzmi.

„Tyle moich dzieci upilnowały inne kobieta i żadnemu nawet włos z głowy nie spadł!”
Podobne pytanie jak wcześniej. To tak miało być czy tak wyszło?

„Zaczęła odmawiać modlitwę w języku łacińskim, która nauczyła ją mama.”
1. w sumie to nie błąd, ale raczej mówi się „po łacinie”.
2. którą?

„– Co ty odmawiasz?... – zapytała wystraszona królowa. – Jesteś… jesteś czarownicą? – wybałuszyła oczy.”
Czy mi się wydaje, czy królowa wyszła z cel? O tu: „Ryzykujesz życie! – ryknęła i wyszła.” Tak zaledwie siedem zdań wcześniej.

„CZAROWNICA!!”
Wykrzyknik w języku polskim występuje pojedynczo lub trójkami.

„Dziewczyna ujrzała medalik mamy. Rodzicielka nigdy jej nie powiedziała, co oznaczają słowa wygrawerowane na srebrnym kółeczku. Estera pamiętała tylko, że matka zawsze przed snem szeptała jej do ucha te słowa. ”
Powtórzonko.

„Poczuła obecność mamy przy sobie. Jej dotyk i zapach cynamonu, chwilę, kiedy razem leżały na polanie, a ona szeptała jej do ucha słówka, których nie znała.”
Poczuła chwilę?

„Kiedy rudowłosą służebnicę przykuto do muru czerwonymi od krwi poprzednich „czarownic” hakami”
Jak można przykuć kogoś hakiem? Plus zaschnięta krew na metalu ma brunatno-czarny kolor. A! I z rozkazu królowej wynikało, że mają ją przykuć do stosu (w domyśle chyba do pala w środku stosu), a teraz jakiś mur? To w końcu będą ją palić na stosie czy zostawią na zamkowych murach aby słońce i ptactwo zrobiło swoje?

„Po zamku krążyła plotka, że jej mama nie umarła, a została spalona na stosie.”
Teraz nie wiem, czy mam traktować to jako świat fantasy czy nie. Jeśli to drugie, to w sumie palenie na stosie było imprezą gromadzącą tłumy i mająca duże znaczenie propagandowe, więc nie fajczono ludzi oskarżonych o czary po cichutku za szopą. Wręcz przeciwnie. Przy okazji stos nie jest czymś nierzucającym się w oczy. Wręcz przeciwnie. To dość spore ognisko, a płonący też nie jest cichutki jak myszka. To już prościej było rzekomą czarownicę poddać „sprawdzonemu” testowi z kamieniem i rzeką. Znaczy wrzucić ją do rzeki w worku z kamieniem lub po prostu ze związanymi rękoma i kamieniem u nogi. I jeśli taka wypłynie, to jest czarownicą, jeśli nie wypłynie... cóż, niech jej dusza zbawioną będzie.
Jest jeszcze opcja, że to był malutki samosądzik, ale że nie wyciągnięto tego wcześniej... wróć, przecież zdjęto ze zwłok matki medalion i nic o zwęgleniu nie było. Teraz mam rozumieć, że nie było świadków? I wracamy do sprawy, że stos to nie coś, co łatwo schować.
A! Przy okazji nawet jeśliby ją spalono na stosie, to by umarła. Ten jeden szczegół pozostałby niezmienny. Chyba miałaś na myśli, że nie umarła z przyczyn naturalnych (co jest dość topornym zwrotem i trzeba by to jakoś inaczej wyrazić w tekście, ale oddaje o co chodzi).

„Królowa oznajmiła, iż jeżeli ktoś coś wie, a tego nie wyjawi zostanie wygnany z kraju, a rodzina tejże osoby zostanie skazana na niewolę.”
No shit, Sherlock. x] Najpierw musiałaby się o tym dowiedzieć xD

„Moja mama była zwykłą służącą, jak wy! – zerknęła na tłum kobiet stojący pod”
Powinna być duża litera.

„Rozmawiasz do mnie.”
To zdanie nie wymaga komentarza.

„zapytał król siedzący na podwyższeniu w złotej koronie.”
A z tego wynika, że to podwyższenie nosiło koronę.



EDIT: Jeszcze jedno zauważyłam wchodząc na temat z powiadomienia w e-mailu:
„– Śmiesz się mi sprzeciwiać?! – królowa pociągnęła włosy swojej służącej”
Królowa dużą literą :)
Marša: właśnie mnie naszło, że mam świat pełen singli
Søren: tak to jest jak za pisanie się bierze stary kawaler xD bo na starą pannę to się nie zachowujesz

Obrazek

CARPE SCHABOWY! twitter ° instagram ° facebook ° marszowickie pola

Awatar użytkownika
Quenya
Posty: 176
Rejestracja: 16 czerwca 2012, 06:27
Lokalizacja: Północno - wschodnia część Polski :)
Kontaktowanie:

RE: Nil desperandum.

Post autor: Quenya » 09 lipca 2012, 18:17

Całe opowiadanie było czystą mieszanką, nawet nie wiem czego. Ta twoja królowa jest strasznie roztrzepana. Przecież po królowej nie można spodziewać się takiej reakcji, tutaj mówimy o złości ze względu na dziecko, ale bardziej rozpacz. Powinna ona szlochać, być załamana...
Zresztą, brakuje mi tutaj opisów. Ba! Całego Otoczenia!
No dobrze... Ta królowa zamknęła swoją służącą w lochu i jak pociągnęła za włosy, to wyszła. Nie rozumiem jak ona mogła słyszeć modlitwę tej służącej, jeżeli ona wyszła!!
Zresztą... Służąca siedziała 3 dni w lochu, to dlaczego, jak królowa lała wodę na jej głowę, to ona sobie nic z tego nie robiła?? Powinno toż jej się bardzo chcieć pić, a ona odpowiadała dla niej całkowicie opanowana itd.

Czytając tą opowieść przypomniał mi się Kopciuszek, o złej królowej.

Za szybko tutaj wszystko się dzieje. Królowa raz podnosi za włosy, tą Estere, a drugim razem nie wiemy już czy leży, czy siedzi, czy może jest w powietrzu?? ;>

A teraz błędy, które wpadły mi najbardziej w oko. Na dialogach to ja się zbytnio nie znam.
– Nie ma jej, głupcze! – rozdarła się. Próbując nie potknąć się o rozległy tiul swojej sukni, podeszła do męża. Wyciągnęła palec wskazujący w stronę jego czerwonej od pijaństwa twarzy.
No i tu już nic nie rozumiem. Czemu królowa ma taką reakcję? Wydaje mi się, że jest bardziej zła niż smutna. I czemu wyciągnęła palec w stronę jego twarzy? Po co?! Mogła wskazać na kołyskę, albo pokazać mu pustą. Jeżeli chciałaś uwzględnić jej męża tą pijańską twarz, to napisz to w jego opisie, albo coś.
Ogólnie może być. Ciekawie opisujesz. Dużo przymiotników. Częste jednak powtórzenia i za szybka akcja, ale to może tylko mi się tak zdaje, jeśli chodzi o za szybką akcję xD
Życzę dalszej weny! Hola!
Ci, których najtrudniej kochać, najbardziej potrzebują naszej miłości.

Awatar użytkownika
Kuba966

Re: Nil desperandum.

Post autor: Kuba966 » 16 lipca 2012, 14:56

Mi tu przede wszystkim brakuje opisów. Nie wiem jaka była pogoda, jakie było niebo, jak to wszystko wyglądało. Poza tym królowe...były (o tym jak się zachowuje pani Elżbieta nie wiem) rzadziej takie twarde, podobnie jak Marša uważam, że wynajęłaby raczej kata, albo wszystkim zajmowałby się król. Jednak...zdarzały się i takie królowe. Prawdopodobnie, poza tym to twój tekst. Jak ktoś jeszcze mówił krew powinna mieć ciemniejszy kolor, chyba, że kogoś tu nabijano jakby dzień wcześniej czy przed chwilą, ale o tym powinno być napisane. Takie inne błędy, które zauważyłem wytknięto. Poza tym...chciałbym wiedzieć jak wygląda król czy królowa dokładniej. O celi też za dużo nie wiem, ale o opisach już pisałem. Poza tym dodaj tym postaciom więcej życia i charakteru, poza tym jest nawet dobre ;).

Awatar użytkownika
unicorn

Re: Nil desperandum.

Post autor: unicorn » 11 września 2012, 12:32

Jak dla mnie to tekst bardziej się nadaje do działu fantastyka niż horror/dreszczowiec. Ten rok 1945 nie za bardzo przypomina mi XX wiek, cywilizowani ludzie zamykający służące w lochach i palący czarownice na stosie... Jakoś nie bardzo mnie to przekonuje.

Zazwyczaj sam nigdy nie daję opisów w swoich opowiadaniach, żeby nie odwracać uwagi od treści tekstu, ale tutaj brak jakichkolwiek opisów, a wręcz to, że Twoje opowiadanie składa się praktycznie z samych dialogów, sprawia, że nie ma zupełnie klimatu.

Awatar użytkownika
Lilith

Re: Nil desperandum.

Post autor: Lilith » 13 grudnia 2012, 10:23

Zacznijmy od tego, że to nie jest prolog przykro mi no, ale tak już bywa.
No tak moim zdaniem
wyjaśniła bym dlaczego no, ale nie chcę mi się. ( w zasadzie to byłam na telefonie i miałam trudności dlatego sobie odpuściłam, ale niech bd dodaje wyjaśnienie tak jakby )
Off Topic
Funkcją prologu jest tak naprawdę zaciekawienie czytelnika, by z chęcią przewracał kartki/strony naszego opowiadania. Musimy ‘zahipnotyzować’ osobę tak, by nie mogła się od tego oderwać. Prolog ma również za zadanie pokazanie świata powieści, zarysowanie ogólnego klimatu, pokazanie przeciwnika.
Wyróżniamy trzy typy prologów:

1. Akcja:
Najczęściej występuje w literaturze sensacyjnej. Najczęściej w tego typu prologu ukazujemy śmierć. Czytelnik nasz będzie wiedział, że akcja opowiadania może być bardzo rozbudowana.
Dopiero w pierwszym rozdziale rozpocznie się prawdziwa fabuła. Prolog jest wprowadzeniem do niej.
(PAMIĘTAJ TO CO ZNAJDUJE SIĘ W PROLOGU MA WPŁYW NA CAŁE OPOWIADANIE)

U wielu pisarzy możemy zauważyć, że w prologu nigdy nie poznajemy głównego bohatera, a raczej bohaterów, który są mniej ważni. Jednak jeśli ty tak zrobisz, to głównego bohatera musisz przedstawić już w 1 rozdziale.

Jeśli wykorzystujesz ten rodzaj prologu pamiętaj o:
-Akcja powinna być długa i skomplikowana, by prolog miał sens
-Powinien on być relatywnie krótki
-Prologi zakańczamy kłopotami, aby czytelnik czekał na 1 rozdział. Możemy także zakończyć czymś co ma się dopiero wydarzyć. Jednak pamiętaj, że w prologu nie możesz ujawnić tego co najważniejsze.
-Pamiętaj by prolog nawiązywał do opowiadania od 1 do ostatniego rozdziału.



2. Ramowy:
Pokazujemy tutaj to co bohater już przeżył i co zaważyło na całym jego życiu (a bynajmniej do chwili obecnej)
Jeśli przedstawiamy takie wydarzenia, musimy napisać, czemu one mają znaczenie.

Jeśli wykorzystujesz ten rodzaj prologu pamiętaj o:
-ustalić główną atmosferę i emocje, które chcesz rozwijać w wątku głównym
-unikaj suchej narracji. Prolog jest tym co najważniejsze i to od niego zależy jaką popularność będzie miało twoje opowiadanie.
-Pokaż jak sytuacje z przeszłości wpływają na bohatera –tu i teraz-


3. Teaser
Najrzadziej wykorzystywany rodzaj prologu, gdyż pokazuje on co się dzieje w jakimś ważnym momencie książki. Jednak pamiętaj, że to co rzadkie może zadziałać najlepiej na wyobraźnię czytelnika.
Pamiętaj, aby w scenie tej nie zdradzać ważnych elementów odpowiednich dla tej chwili. Musisz zostawić tajemniczość, że kiedy ludzie dojdą do tego momentu powiedzą: „Warto było przeczytać”

Jeśli wykorzystujesz ten rodzaj prologu pamiętaj o:
-Scena ta musi mieć duże znaczenie dla powieści (nie może być to wypad na zakupy z przyjaciółką)
-możesz napisać ją dokładnie tak jak w powieści (bez najważniejszych informacji)
-kończymy tą scenę tuż przed poznaniem rozwiązania, na które wszyscy będą czekać z zapartym tchem.

Opisy?! Gdzie one są ?! Ja mam fioła na ich punkcie
Nie wiem czy celowo ich nie ma czy poprostu masz z nimi problem
ale i tak mi ich brakuje
Off Topic
Opisy:

Chyba każdy piszący wie co to opis.
Dzięki nim możemy dowiedzieć się jak wygląda postać, pomieszczenie czy choćby głupi bukiet kwiatków.

Przykładowy opis statyczny:
Usiadłam tyłem do drzwi na aksamitnie czerwonej sofie. Nie chciałam by ktokolwiek z mieszkańców willi mnie rozpraszał. Chciałam pobyć sama, a do tego potrzebowałam tylko alkoholu. Na stoliku obok stała szklanka i butelka białego wina. Wpatrywałam się w tańczące płomienice w kominku. Zaczęłam rozmyślać nad moim życiem, które kiedyś było niczym bajka. Teraz wszystko uległo zmianie, nie mogłam już żyć wiecznie, wiedziałam, że pewnego dnia umrę. Już po tych wakacjach zauważyłam zmianę. Jestem jakaś inna, jakby życie zaczęło się dla mnie liczyć, chciałam mieć męża i dzieci, ale także władzę.



Opis statyczny to taki pozbawiony akcji. Postać siedzi i rozmyśla czy coś w ten deseń.


Przykładowy opis dynamiczny:
Mam tylko jeden cel, unieszkodliwienie mojego brata i wydostanie mnie i Corneli na wolność. Problemem jest mój brat, który nie daje za wygraną, próbuje zniszczyć szczęście, którym obdarzyła mnie szatynka. Obydwoje jesteśmy gotowi do walki, na śmierć i życie. Nie ma innej opcji. Nigdy nie ma trzech wyborów, zawsze są dwa: przegrywasz lub zwyciężasz. Ruszyłem do ataku na brata. Każdy z nas miał takie same szanse, nie było lepszych i gorszych, byliśmy sobie równi. Nasze ciosy miały taką samą siłę, obydwoje słabliśmy, gdy ten drugi uderzał. Słabości wszystkie odeszły w zapomnienie, chwile, które kiedyś nas łączyły teraz nie miały znaczenia. Liczyła się wygrana w pojedynku, który ja musiałem wygrać. Zacząłem uderzać pięściami w mojego brata, podczas kiedy ten skulił się na ziemi.
- Tchórz. – powiedziałem odwracając się od niego.
- Uważaj! – krzyknęła Cornelia, ale leżałem już na podłodze przygniatany ciałem brata.
Od razu przekręciłem się na bok wbijając w jego brzuch łokieć, nie bolało go to, ale sprawiało, że na chwilę się zdezorientował. Wstałem i podszedłem do drewnianego stolika, cały czas obserwując brata. Urwałem nogę od mebla i wróciłem do niego. Już miałem wbić kawałek drewna w jego serce, kiedy poczułem, że on ze mną walczy. Zaczął obracać kołek w moim kierunku.
- Aaron przestań. - błagała przez łzy Cornelia.
Walczyłem, bo nie mogłem się tak po prostu poddać, miałem dla kogo żyć, wiem, że ten kołek by mnie nie zabił, ale straciłbym przytomność, a po przebudzeniu się nie zobaczyłbym już nigdy ukochanej.
- Boże daj mu siłę. – brunetka modliła się za mnie, choć w cale nie wierzyła w Boga.
Spojrzałem na nią i poczułem ukucie w serce. Wróciłem do wcześniejszej pozycji i jedyne co zobaczyłem to skrawek drewna wbitego w moje serce.



Opis dynamiczny- taki gdzie znajduje się walka, krew i inne takie.



Opisy powinny działać na wyobraźnię.

Opis przyrody:
Wybrałam się z przyjaciółką do lasu.Szłyśmy polną drogą pokrytą żwirem, gdzieś niedaleko nas bulgotał wodospad. Naprzeciwko widziałyśmy most nad źródlanym strumyczkiem. Na drzewach można było dostrzec różnego rodzaju ptaki, które wyśpiewywały swoją pieśń. Przez drogę przebiegła przestraszona sarna.




Opisy nie mogą być streszczane ale też nie za bardzo rozbudowane.
W opowiadaniach o wampirach(uwaga! wyjątek!) opis ugryzienia jest opisywany statystycznie, chyba że dochodzi do walki.
Żeby nie było, dam opis ugryzienia:

Nie byłam w stanie przewidzieć swojej reakcji. Ugryzłam go w przedramię.
Odpowiedział prawie natychmiast wbijając kły w moją tętnicę szyjną. Poczułam odbieraną krew, a w oczach stanęły mi łzy. Próbowałam go odepchnąć jednak z każdą kroplą traciłam energię. Już wiedziałam jak czuli się ludzie, gdy piłam ich życiodajną czerwoną ciecz.
-Przestań…-nogi się pode mną ugięły. Mężczyzna jednak złapał mnie w silnym uścisku. Po chwili oderwał się od dwóch małych ranek z których wypływała krew.
wgl treść jest pogmatwana, nie logiczna i no po prostu nie za bardzonie zainteresowała

dialogi ujdą choć nie które takie ughm

i uczepie sie tej sukni
suknia z lnu
i tiul ?! Tiul to materiał z ktorego robi sie firanki ewentualnie baldachimy

Z tego wszystkiego zrozumiałam, że ta cała Estera była naga
przecież królowa zerwała z niej ubranie na początku xD

No ale nie ważne

Nie wiem jak tu u was jest ale u mnie to się życzy weny i czeka na next
No wiec właśnie weny ;)

Pozdrawiam
Xoxo
Vickie

Ps.przepraszam za błędy ale telefon się kłania

bardzo dziękuje za uwagę ;D

Awatar użytkownika
Ghar'Amel
Posty: 269
Rejestracja: 24 lutego 2011, 16:18
Lokalizacja: Przybywam z Internetu.
Kontaktowanie:

Re: Nil desperandum.

Post autor: Ghar'Amel » 13 grudnia 2012, 17:53

No tak moim zdaniem
wyjaśniła bym dlaczego no, ale nie chcę mi się.
Wyjaśniłabym Ci, dlaczego się czepiam, ale nie chce mi się ^^".

Rozumiesz już, Lilith? :P
Nie ma mnie nawet wtedy, gdy myślicie, że jestem.*like a ghost!*

ODPOWIEDZ