TEKSTEM ROKU 2018 zostało ZAWSZE NA ZACHÓD autorstwa Coffee :D Serdecznie gratulujemy i zapraszamy do lektury!

Zapisane w Magii

"W odróżnieniu od literatury realistycznej, fantastyka jest literaturą bardzo aktualną." ~ Kir Bułyczow
Awatar użytkownika
Lilith

Zapisane w Magii

Post autor: Lilith » 13 grudnia 2012, 20:18

Postanowiłam dodać coś swojego. Tak jak się spodziewam to wielki nie wypał. Bardzo przepraszam za długość tego prologu, ale tym razem zależało mi bardziej na stronie treści. ( Mam nadzieję, że dobry temat )
ENJOY.
Zapisane w Magii Obrazek Prolog

Może mógłbym ich zrozumieć, przecież tak naprawdę robili co do nich należy. Raczej powinienem to uczynić. Pomimo wszystko żal, który ściska me serce nie pozwala mi na to.Rozmyślał Nechtan przechadzając się samotnie przez las niedaleko Rhiannon.
Był dość wysoki i szczupły. Ubrudzone ziemią jasne włosy kołysały się lekko przez wiatr. Kurtka z byczej skóry nie dawała dostatecznego ciepła co sprawiło, że drżał. Błękitne oczy płytko osadzone w kamiennej twarzy lśniły od łez. Usta wykrzywione w grymasie drgały od nerwów skrywanych w duszy.
Las, który go otaczał przepełniony był soczystymi kolorami traw i kwiatów. Wiekowe drzewa schylały się ku ziemi, jakby kłaniały się przechodzącemu Netchan’owi. Księżyc wydawał się ogromny, gdy nie przysłaniały go gęste chmury. Srebrzyste promienie rzucające poświatę na skrytą naturę nadawały groźnego nastroju. Pyłki unoszące się w powietrzu przybrały barwę srebra i mieniąc się delikatnie podróżowały w odmienne strony.
Porzucony Nechtan nie miał się gdzie skryć. W zasięgu wzroku dostrzec można było tylko zalesioną równinę ciągnącą się do horyzontu. Jedyną rzeczą jaką mogłaby mu dać schronienie było pasmo gór Merwe lecz znajdowały się wiele staj dalej. Co zwiastowało kilka dni drogi. Chłopak spoczął w małym zagłębieniu i oparł się o drzewo. W momencie, gdy jego plecy dotknęły pnia posypały się kawałki kory szeleszcząc nieprzyjemnie.
Nechtan próbował się rozluźnić i usnąć, ale nadal był spięty i zdenerwowany.
Nie pozwolili mi nawet niczego wziąć. Jakim trzeba być potworem, by wygnać szesnastolatka z domu bez niczego. Nie znam nikogo, jak mam przeżyć bez niczyjej pomocy w tym strasznych imperium.
Chłopak był zmęczony i przestraszony. Trząsł się z zimna i próbował zignorować drętwiejące kończyny.
W oddali coś zajaśniało. Światło zaczęło się rozprzestrzeniać i już po chwili łagodne promienie głaskały twarz Nechtan’a. Chłopak podniósł się powoli i szedł w stronę źródła. Gdy podszedł dostatecznie blisko ujrzał dwie postaci. Skrył się za rozłożystym krzewem i mrużąc oczy próbował przyjrzeć się dokładniej.
Potężna sylwetka i umięśnione ciało ukryte pod czarnym płaszczem i kapturem naciągniętym na głowę wskazywało na to, że był to mężczyzna. Towarzyszyła mu kobieta. Ubrana w skórzane brązowe spodnie i kamizelkę zawiązaną na plecach była wyjątkowo piękna. Jej czarne włosy sięgały do bioder i kręciły się nieznośnie w różne strony. To właśnie nad jej głową lśniła kula światła. Netchan wytężył wzrok i dojrzał bardzo ważny szczegół. Uszy wystające z pod burzy loków były długie i śpiczaste. To elfka. Domyślił się zaskoczony.
Mężczyzna złapał ją za nadgarstek, a z płaszcza wysunął ostry iskrzący czerwienią miecz. Na twarzy elfki pokazał się strach. Jęknęła cicho, gdy ostrze przebiło jej serce. Światło zgasło, a Nechtan wstrząśnięty poderwał się do góry. Tajemniczy mężczyzna dojrzał chłopaka i rzucił się za nim w pościg.



edit: Mm dostęp do komputer więc dodłam akpity, le według własnej myśli. no i również z tego smego powodu dodłam gif własnej roboty;D

Awatar użytkownika
Ghar'Amel
Posty: 269
Rejestracja: 24 lutego 2011, 16:18
Lokalizacja: Przybywam z Internetu.
Kontaktowanie:

Re: Zapisane w Magii

Post autor: Ghar'Amel » 13 grudnia 2012, 21:28

Słowem wstępu: coś krótkawy ten prolog, jak na prolog. No i nie ma żadnego podziału na akapity, czy cuś, a dzięki temu tekst byłby znacznie czytelniejszy i optycznie zachęcał do przeczytania. Właściwie to nawet enterów tutaj nie ma, co przyuważyło mi się, gdy tak przejechałam wzrokiem cały tekst. A są potrzebne, oj, są.
► Pokaż Spoiler
Większość uwag w spoilerze.
Na początku imię najprawdopodobniej głównego bohatera czytałam "Natchan". Dopiero po czasie zorientowałam się, że to jednak Nachtan, więc taktowanie pacnęłam się w czoło i zaczęłam czytać jak należy, choć myśli uciekały. Jakoś tak... średnio mi się podobało. Właściwie podchodziłam całkiem sceptycznie do tego tekstu już po tym, jak uważnie mu się przyjrzałam, ale kto wie, kto wie. Może kolejne części będą lepsze?
No i będę się czepiać akapitów i enterów. Jak diabli. Strasznie mnie to rozpraszało, gdy nagle wśród opisów pojawiała się myśl Nachtańcia. Właściwie ciekawe, dlaczego wyrzucili go z domu. W końcu raczej nie zbił ulubionego wazonu matki czy wypalił cygaro ojca. To raczej gruba sprawa.
Elfka... trochę dziwne, że nie znokautowała przeciwnika magią czy swoją nadnaturalną siłą i zręcznością (w końcu wszyscy wiedzą, że elfy są niesamowicie epickie).
Pożyjemy, zobaczymy ;)
Nie ma mnie nawet wtedy, gdy myślicie, że jestem.*like a ghost!*

Awatar użytkownika
Hellbringer

Re: Zapisane w Magii

Post autor: Hellbringer » 13 grudnia 2012, 21:32

ZOSTAWCIE TO OPKO, JEST MOJE. Będę edytował komentarz jutro! NIECH NIKT TEGO NIE POPRAWIA, BŁAGAM.

Awatar użytkownika
Lilith

Re: Zapisane w Magii

Post autor: Lilith » 14 grudnia 2012, 15:53

To zacznijmy więc od tego ŁAAAAAŁ nareszcie xd
nawet nie wiecie jak się cieszę taką korektą
na innym forum wszyscy tylko: świetne, cudowne ..... blah blah blah
nawet moja Pani od polskiego, gdy poprosiłam ją o ocenę stwierdziła, że jest świetne. :facepalm:
Rzygam już tym.
Jak mam niby robić postępy skoro wszyscy wokół tylko tak gadają.
Nie, żebym się chwaliła czy coś dla mnie to jakiś totalny nie wypał, ale porównując do wcześniejszych prób to..... o wiele lepiej.


Oczywiście wezmę sb wszystko do serca choć z niektórymi błędami się nie zgadzam xD
Niestety nie ma podziału na akapity, ponieważ dodawałam to na telefonie i nie mam takiej możliwości, ale kiedy bd ją miała to poprawię.

Off Topic
Może mógłbym ich zrozumieć, przecież tak naprawdę robili,(btw. wstawiłabym tutaj "to", według mnie, od razu jakoś... lepiej by to brzmiało) ( z tym się zgadzam lepiej brzmi ) co do nich należy. Pomimo wszystko żal, który ściska me serce nie pozwala mi na to.[/i](brak spacji; no i można by to jakoś oddzielić enterem lub choćby pauzą)Rozmyślał Nechtan, przechadzając się samotnie przez las niedaleko Rhiannon. (Enter i nowy akapit)Był dość wysoki i szczupły. Ubrudzone ziemią jasne włosy kołysały się lekko przez wiatr (Łaaał... tutaj jakoś brzmi mi to nielogicznie. Kołysały się przez wiatr... No, niby wiem o co chodzi, ale samo brzmienie nie jest zbyt poprawne stylistycznie, tak sądzę. Może lepiej by było "falowały/unosiły się przez podmuchy wiatru"?)( A moim zdaniem jakoś moja wersja jest lepsza ). Kurtka z byczej skóry nie dawała dostatecznego ciepła co sprawiło, że drżał. Błękitne oczy płytko osadzone w kamiennej twarzy lśniły od łez. Usta wykrzywione w grymasie drgały od nerwów skrywanych w duszy. Las(zbędny przeciek) który go otaczał, przepełniony był soczystymi kolorami traw i kwiatów. Wiekowe drzewa schylały się ku ziemi, jakby kłaniały się przechodzącemu Netchan’owi. Księżyc wydawał się ogromny, gdy nie przysłaniały go gęste chmury. Srebrzyste promienie rzucające poświatę na skrytą naturę nadawały groźnego nastroju (Groźny nastrój komu/czemu?). Pyłki (pyłki zwykle są zbyt drobne, żeby móc jakoś odróżnić ich barwę) unoszące się w powietrzu przybrały barwę srebra i mieniąc się delikatnie podróżowały w odmienne strony. Porzucony Nechtan nie miał się gdzie skryć. W zasięgu wzroku dostrzec można było tylko zalesioną równinę ciągnącą się do horyzontu (Albo w zasięgu wzroku, albo do horyzontu. W końcu Nechtan jest w lesie, więc raczej horyzont przysłaniają mu drzewa, co nie?). Jedyną rzeczą jaką mogłaby mu dać schronienie, było pasmo gór Merwe, lecz znajdowały się wiele staj dalej. Co zwiastowało kilka dni drogi. (KĘ? Ale że o co tutaj chodzi, bo nijak nie rozumiem. Góry zwiastowały kilka dni drogi? Ale... ale... *nie rozumie w ogóle*) ( Jak jest napisane góry znajdują się wiele staj dalej, co samo w sb na logikę mówi, że jest daleko ) Chłopak spoczął w małym zagłębieniu i oparł się o drzewo. W momencie(zbędny przecinek) gdy jego plecy dotknęły pnia, posypały się kawałki kory szeleszcząc nieprzyjemnie (Kora szeleści? Ale od kiedy? D:). Nechtan próbował się rozluźnić i usnąć, ale nadal był spięty i zdenerwowany. (Od nowej linijki!)Nie pozwolili mi nawet niczego wziąć. Jakim trzeba być potworem, by wygnać szesnastolatka z domu bez niczego. Nie znam nikogo, jak mam przeżyć bez niczyjej pomocy w tym strasznych (literóweczka, powinno być "strasznym") imperium. Chłopak był zmęczony i przestraszony. Trząsł się z zimna i próbował zignorować drętwiejące kończyny. W oddali coś zajaśniało. Światło zaczęło się rozprzestrzeniać i już po chwili łagodne promienie głaskały twarz Nechtan’a. Chłopak podniósł się powoli i szedł w stronę źródła (ALE JAKIEGO ŹRÓDŁA? D: Skąd tam się wzięło to źródło? Wcześniej nie było o tym ani słowa, chyba że Nechtan znał cały las i wiedział, że jest tam to źródełko, lecz o tym nie wspominałaś)( Chodziło mi o źródło światła ). Gdy podszedł dostatecznie blisko, ujrzał dwie postaci. Skrył się za rozłożystym krzewem i mrużąc oczy, próbował przyjrzeć się dokładniej. Potężna sylwetka i umięśnione ciało ukryte pod czarnym płaszczem i kapturem naciągniętym na głowę wskazywało na to, że był to mężczyzna. (Uwaga mała: ciało było ukryte pod kapturem oraz sylwetka? :P Bo właśnie tak to brzmi) Towarzyszyła mu kobieta.(Upierałabym się, żeby połączyć te dwa zdania) Ubrana w skórzane brązowe spodnie i kamizelkę zawiązaną na plecach, była wyjątkowo piękna. (Ale skąd Nechtan to wiedział, skoro nie widział ich zbyt dokładnie? No a jeśli stała przodem, to skąd by wiedział, że kamizelka była zawiązana na plecach, hm?) ( To nie jest napisane z punktu widzenia Nechtan'a nie ma przecież zobaczyłem itp. ;D ) Jej czarne włosy sięgały do bioder i kręciły się nieznośnie w różne strony. To właśnie nad jej głową lśniła kula światła. Netchan wytężył wzrok i dojrzał bardzo ważny szczegół. Uszy wystające z pod (BŁĄD! I to ortograf, oj nieładnie. Powinno być "spod", oczywiście) burzy loków uszy ( coś się zjadło )były długie i śpiczaste. (Powinno być w oddzielnej linijce)To elfka. Domyślił się zaskoczony. Mężczyzna złapał ją za nadgarstek, a z płaszcza wysunął ostry iskrzący czerwienią miecz. (To zabrzmiało trochę tak, jakby ten miecz był częścią jego ciała...) Na twarzy elfki pokazał się strach. Jęknęła cicho, gdy ostrze przebiło jej serce. Światło zgasło, a Nechtan wstrząśnięty poderwał się do góry. Tajemniczy mężczyzna dojrzał chłopaka i rzucił się za nim w pościg.
Na imię to on ma Nechtan - imię znalezione na stronie z różnych mitologi i legend xD


Dobra Hellbringer czekam na edit ;D



Pozdrawiam i dzięki za opinie ;D

Awatar użytkownika
Kompot
Mącikompot
Posty: 430
Rejestracja: 21 sierpnia 2012, 23:40

Re: Zapisane w Magii

Post autor: Kompot » 14 grudnia 2012, 17:23

SpoilerShow
Prolog

Może mógłbym ich zrozumieć, przecież tak naprawdę robili co do nich należy. Raczej powinienem to uczynić. Pomimo wszystko żal, który ściska me serce, nie pozwala mi na to.(spacja)Rozmyślał Nechtan, przechadzając się samotnie przez (po lesie, spacerując lasem, albo cokolwiek innego.), las niedaleko Rhiannon. Był dość wysoki i szczupły (Las był wysoki i szczupły? Tak wynika z kontekstu.). Ubrudzone ziemią, jasne włosy kołysały się lekko przez wiatr(włosy kołysały się przez wiatr? Przez wiatr jest całkowicie niedopuszczalne. Włosy raczej średnio się kołyszą. Powiewały na wietrze. Targane przez wiatr. Wyobraź sobie jaki jest ruch kołysania. Poprzecznie mu te włosy latały w tą i w tamtą.To zdanie jest bardzo złe. Wiem co chcesz powiedzieć, ale czytelnik jest leniwy i liczy, że autor ładnie poprowadzi jego wyobraźnie.). Kurtka z byczej skóry nie dawała dostatecznego ciepła, co sprawiło, że drżał. Błękitne oczy płytko osadzone w kamiennej twarzy lśniły od łez.(O nie! Podejrzewam, że to nie człowiek. Pomijając, że nagle wstawiłaś opis odzienia, by od razu przejść do opisu wyglądu tego przedziwnego stwora, musi to być jakaś dziwaczna hybryda trola i ryboludzia. Wszak miał gębę z kamienia i dziwaczne oczka.) Usta wykrzywione w grymasie drgały od nerwów skrywanych w duszy (Dusza z układem nerwowym. To na pewno nie jest człowiek.Drgały ze zdenerwowania, które starał się ukryć?). Las, który go otaczał przepełniony był soczystymi kolorami traw i kwiatów (skoro jest noc, to kolory nie powinny być już takie soczyste. Logiczne wystarczy wyjść o 16 na spacer. No chyba, że Natchan zjadł trochę podejrzanych grzybków na obiad.). Wiekowe drzewa schylały się ku ziemi, jakby kłaniały się przechodzącemu Netchan’owi. Księżyc wydawał się ogromny, gdy nie przysłaniały go gęste chmury. Srebrzyste promienie rzucające poświatę na skrytą naturę(a dlaczego ona jest skryta? Może uśpiona? Swoją drogą nadużywasz tej animizacji.) nadawały groźnego nastroju. Pyłki unoszące się w powietrzu przybrały barwę srebra i mieniąc się delikatnie podróżowały w odmienne strony(odmienne strony niż promienie? Odmienne strony niż co, kto? Btw podróżowały? Mam nadzieje, że nie w moją stronę, bo jestem uczulona;D). Porzucony Nechtan nie miał się gdzie skryć (a w mroku, za drzewem? Bardzo brzydko przeskakujesz z jednego w drugie. Musisz koniecznie zacząć pisać z akapitami.). W zasięgu wzroku dostrzec można było tylko zalesioną równinę ciągnącą się do horyzontu (Ja już nie kumam gdzie Natchan jest. W lesie, czy na równinach? Tzn Można napisać, że las ciągnął się po horyzont, ale ze względu na to, że piszesz w pierwszoosobówce powinnaś zaznaczyć, że Natchan stoi na wzgórku albo coś.). Jedyną rzeczą (jedynym miejscem. Zdanie całe do przerobienia. Plus odsyłam do poradnika z interpunkcji. Nie wstawiasz przecinków.) jaką mogłaby mu dać schronienie było pasmo gór Merwe, lecz znajdowały się wiele staj dalej. Co zwiastowało (To słowo tu nie pasuje.) kilka dni drogi. Chłopak spoczął w małym zagłębieniu i oparł się o drzewo. W momencie, gdy jego plecy dotknęły pnia, posypały się kawałki kory, szeleszcząc nieprzyjemnie (Szeleszcząca kora? I to jeszcze nieprzyjemnie szeleściła?). Nechtan próbował się rozluźnić i usnąć, ale nadal był spięty i zdenerwowany. Nie pozwolili mi nawet niczego wziąć(Jego myśli powinnaś koniecznie zaznaczyć jakoś. Np kursywą.). Jakim trzeba być potworem, by wygnać szesnastolatka z domu bez niczego (dom bez niczego? Już pomijając fakt, że podmiotem jest tu dom O__O, to zdanie to jest zwyczajnie brzydkie. Bez czego go wygnali? Bez prowiantu, broni, czegokolwiek.). Nie znam nikogo, jak mam przeżyć bez niczyjej (zbędne) pomocy w tym strasznych imperium? Chłopak był zmęczony i przestraszony. Trząsł się z zimna i próbował zignorować drętwiejące kończyny (ale one drętwiały dalej szturchając go znacząco XD). W oddali coś zajaśniało. Światło zaczęło się rozprzestrzeniać i już po chwili, łagodne promienie głaskały twarz Nechtan’a. Chłopak podniósł się powoli i szedł w stronę źródła. Gdy podszedł dostatecznie blisko ujrzał dwie postaci. (ON się bał samotności chyba. Pojawiają się kosmici, a Natchan przestaje się lękać i lezie do nich, jak debil :bag: ) Skrył się za rozłożystym krzewem i mrużąc oczy próbował przyjrzeć się dokładniej. Potężna sylwetka i umięśnione ciało, ukryte pod czarnym płaszczem i kapturem naciągniętym na głowę wskazywało na to, że był to mężczyzna. Towarzyszyła mu kobieta. Ubrana w skórzane brązowe spodnie i kamizelkę zawiązaną na plecach była wyjątkowo piękna (ta kamizelka). Jej czarne włosy sięgały do bioder i kręciły się nieznośnie w różne strony (Nieznośnie? No to jak jej przeszkadzały to niech zetnie kudły albo chociaż zwiąże.). To właśnie nad jej głową lśniła kula światła. Netchan wytężył wzrok i dojrzał bardzo ważny szczegół. Uszy wystające z pod burzy loków były długie i śpiczaste. To elfka. Domyślił się zaskoczony. Mężczyzna złapał ją za nadgarstek, a z płaszcza wysunął ostry iskrzący czerwienią miecz. Na twarzy elfki pokazał się strach. Jęknęła cicho, gdy ostrze przebiło jej serce. Światło zgasło, a Nechtan wstrząśnięty poderwał się do góry. Tajemniczy mężczyzna dojrzał chłopaka i rzucił się za nim w pościg.
Hm, nie podobało mi się, co widać po korekcie.To czego nie zaznaczyłam/ nie skomentowałam, nie jest wcale dobre, zwyczajnie nie chciałam całego tekstu na czerwono zaznaczać. Masz problem z określeniem podmiotu, interpunkcją, logicznym składaniem zdań itp.
Nie zaciekawiłaś mnie. Pisałaś o jakimś kolesiu, w jakimś lesie, którego wygnali z jakiegoś powodu bez jakichś rzeczy. Za dużo skrótów.

Pisz dalej i się ucz. Dużo pracy przed tobą.

P.S. Przepraszam Hell, ale dopiero teraz zauważyłam twój komentarz. :/
Obrazek

Awatar użytkownika
Kandara
Posty: 240
Rejestracja: 25 lipca 2012, 00:51

Re: Zapisane w Magii

Post autor: Kandara » 14 grudnia 2012, 18:06

SpoilerShow
Lilith pisze:Postanowiłam dodać coś swojego. Tak jak się spodziewam to wielki nie wypał. Bardzo przepraszam za długość tego prologu, ale tym razem zależało mi bardziej na stronie treści. ( Mam nadzieję, że dobry temat )
ENJOY.


Prolog

Może mógłbym ich zrozumieć, przecież tak naprawdę robili co do nich należy. Raczej powinienem to uczynić. Pomimo wszystko żal, który ściska me serce nie pozwala mi na to.Rozmyślał Nechtan przechadzając się samotnie przez las niedaleko Rhiannon. Był dość wysoki i szczupły. (zabrzmiało tak, jakby to las był wysoki i szczupły) Ubrudzone ziemią jasne włosy kołysały się lekko przez wiatr. (na wietrze, za sprawą wiatru?) Kurtka z byczej skóry nie dawała dostatecznego ciepła co sprawiło, że drżał. Błękitne oczy płytko osadzone w kamiennej twarzy (bo tak odrobinę jakby twarz była zrobiona z kamienia, a nie miała kamienny wyraz....) lśniły od łez. Usta wykrzywione w grymasie drgały od nerwów skrywanych w duszy. (Nie, proszę nie... naprawdę wystarczy powiedzieć nerwowo, albo z nerwów, nie trzeba nic dodawać)Las, który go otaczał przepełniony był soczystymi kolorami traw i kwiatów. Zdanie generalnie jest skontrolowane raczej poprawnie, ale brzmi dobrze. Zwrot przepełniony był... jest takim trochę tanim chwytem. Radzę ując to jakoś inaczej.) Wiekowe drzewa schylały się ku ziemi, jakby kłaniały się przechodzącemu Netchan’owi. Księżyc wydawał się ogromny, gdy nie przysłaniały go gęste chmury. Srebrzyste promienie rzucające poświatę na skrytą naturę nadawały groźnego nastroju. (tylko, że ja nie wiem co w tym groźnego, jeśli nie liczyć tego, że to standardowy chwyt tanich horrorów. Skrytą naturę? Lekko to przekombinowane) AAA czy wyżej nie było przypadkiem czegoś o kolorach, a tu teraz dowiadujemy się, że jest noc... nocą barwy są przytłumione raczej. Pyłki unoszące się w powietrzu przybrały barwę srebra i mieniąc się delikatnie podróżowały w odmienne strony. (ok, przymnijmy, że to jakiś zaczarowany las i będzie w porządku)Porzucony Nechtan nie miał się gdzie skryć. W zasięgu wzroku dostrzec można było tylko zalesioną równinę ciągnącą się do horyzontu. Jedyną rzeczą jaką mogłaby mu dać schronienie było pasmo gór Merwe lecz znajdowały się wiele staj dalej. Co zwiastowało kilka dni drogi. Chłopak spoczął (jakoś mi to słowo tu nie pasuje)w małym zagłębieniu i oparł się o drzewo. W momencie, gdy jego plecy dotknęły pnia posypały się kawałki kory szeleszcząc nieprzyjemnie. Nechtan próbował się rozluźnić i usnąć, ale nadal był spięty i zdenerwowany. Nie pozwolili mi nawet niczego wziąć. Jakim trzeba być potworem, by wygnać szesnastolatka z domu bez niczego. (oj tam duży chłopiec, poradzi sobie ;) ) Nie znam nikogo, jak mam przeżyć bez niczyjej pomocy w tym strasznych imperium. Chłopak był zmęczony i przestraszony. Trząsł się z zimna i próbował zignorować drętwiejące kończyny. (drętwienie kończyn wynika z zimna, dlatego sugerowałabym inne połączenie tych informacji)W oddali coś zajaśniało. Światło zaczęło się rozprzestrzeniać i już po chwili łagodne promienie głaskały twarz Nechtan’a. Chłopak podniósł się powoli i szedł w stronę źródła (światła (jego?), bo to wygląda tak, jakby poszedł się napić :) ). Gdy podszedł dostatecznie blisko ujrzał dwie postaci. Skrył się za rozłożystym krzewem i mrużąc oczy próbował przyjrzeć się dokładniej. Potężna sylwetka i umięśnione ciało ukryte pod czarnym płaszczem i kapturem naciągniętym na głowę wskazywało na to, że był to mężczyzna.(ale skoro ciało było skryte pod płaszczem, to skąd mógł wiedzieć, że jest umięśnione? Towarzyszyła mu kobieta. Ubrana w skórzane brązowe spodnie i kamizelkę zawiązaną na plecach (Jednak to zbyt dokładny opis ubioru... no i faktycznie, skąd mógł wiedzieć takie szczegóły?) była wyjątkowo piękna. Jej czarne włosy sięgały do bioder i kręciły się nieznośnie (bo sugeruje coś przykrego) w różne strony. To właśnie nad jej głową lśniła kula światła. Netchan wytężył wzrok i dojrzał bardzo ważny szczegół. Uszy wystające z pod burzy loków były długie i śpiczaste. (to jak daleko on stał, że widział uszy?) To elfka. Domyślił się zaskoczony. Mężczyzna złapał ją za nadgarstek, a z płaszcza wysunął ostry iskrzący czerwienią miecz. Na twarzy elfki pokazał się strach. Jęknęła cicho, gdy ostrze przebiło jej serce.(dupka nie elfka, od tak dać się zabić, nie bronić się, nie szarpać, nie krzyczeć (ok, niekrzyczenie mogę zrozumieć... duma i te sprawy, ale nie zrobić nic?) Światło zgasło, a Nechtan wstrząśnięty (niezmieszany) poderwał się do góry. Tajemniczy mężczyzna dojrzał chłopaka i rzucił się za nim w pościg.
Cóż... nie ma tragedii. Dopracujesz, pozbędziesz się błędów, dziwnych sformułowań i nieszczęśliwie dobranych wyrazów, to nawet coś z tego będzie. Opis lasu mieści się w moich kategoriach estetycznych, jest w miarę plastyczny, dość łatwo go sobie wyobrazić. Hum... Wplotłaś w to jakieś informacje o świecie (nie wiele, ale zawsze). jakieś przedstawienie postaci. Wypadło to w miarę naturalnie, nie sprawiało wrażenia wciśniętego na siłę, tylko po to, żeby pochwalić się nazwami. I dobrze. Nie wiem jeszcze co prawda, jaki Nechtan do końca jest, ale przy tym sposobie narracji powinnam go w miarę szybko poznać. No i tak w zasadzie, to mogłoby być troszkę dłuższe.
Obrazek Księżycowa weno, działaj!

Awatar użytkownika
Hellbringer

Re: Zapisane w Magii

Post autor: Hellbringer » 14 grudnia 2012, 20:05

KOMPOT, JAK MOGŁAŚ?! ET TU BRUTE CONTRA ME? ET TU?! Faeces! Faeces! Faeces! Sopio, verpa, coda, mentula et FAECES! Wybaczam ci, znaj mą łaskę.

Dobrze, skoro te kradzieje zrobiły ci korektę, ja się za to nie biorę (pewnie i tak bym nic więcej nie znalazł), bowiem wierzę, iż są oni zło-... profesjonalistami. Ach, co ja tu zatem robię? Ano, oceniam, bo ocenić mi wypada, skoro napisałem, że skomentuję (DAMN). Usiądź wygodnie, przygotuj sobie okultystyczny wyciąg z melisy i ogarnij drżenie kolan, bo jak będziesz uciekać, to mogłoby się okazać, że nóżki będziesz mieć jak z waty, a jak się potkniesz, to ja cię złapię. Dlaczego złapię? Bo będę gonił. Ha.
Po jakże chaotycznym i ultrazabawnym (jak glejak wielopostaciowy - taki tam nowotworowy Proteus) wstępie należałoby ustalić, powiedzmy, coś na kształt porządku obrad. Myślę, że najpierw ocenię formę opowiadania (a co!). Otwieram wczoraj (albo kiedyś tam, nie wiem) temat i patrzę, coś ty tu nawypisywała i stwierdzam, że jestem oburzony! Gdzie jest chamski nagłówek z tytułem podświetlony, podkreślony i wyszczególniony niesamowicie rażącym po oczach kolorem? Gdzie?! Nie ma go. Plus za to, że go nie ma w takiej formie, jak to opisałem przed chwilą, duży minus za brak tytułu w ogóle. Niby nie trzeba publikować w temacie czegoś takiego (w końcu tytuł tematu to tytuł opowiadania), ale chyba warto poświęcić chwilę, żeby zrobić taki niewielki, klarowny nagłówek, bo zawsze to w jakiś sposób upiększa opowiadanie. Po co upiększać opowiadanie? Po co się starać? Dla mnie, czyli czytelnika. Ergo - nie tylko treść ma znaczenie, forma także jest ważna. Myślisz, że to wszystko na temat formy? No to się, motyla noga, mylisz, mam jeszcze dużo zastrzeżeń. Geez, po co ta kursywa, jak i tak nie widać wyraźnie, co jest myślami bohatera a co nie? Hę? Ja bym rąbnął inną czcionkę dla efektu. Laski lecą na efektowność, rly. Dobra, ostatnie, co ci wytknę, to BRAK AKAPITÓW. Tak, tak, inni też mówili, ale czy mówili ci... JAK JE WSSZYSTKIE WSTAWIĆ? Nie mówili! Chyba... W każdym razie, patrz niżej, tam w wyczarowałem ci spoiler z poprawionymi el akapitos! Ale poza akapitami są tam też poprawki, które muszę omówić, zatem... zajrzyj tam na koniec, dobra?
Co do formy, wszystko masz powyżej, co do stylu, wszystko masz poniżej. W przerwie miedzy czytaniem mojego komentarza puść sobie jakąś miłą nutkę w deseń raczej świąteczny, azaliż nie jest to słuszne? Tuszę, iż moja opinia jest super-mega-przydatna!
Czy moje dwa ostatnie zdania nie wydają się dziwne? Mowa potoczna plus lekka archaizacja języka? Oficjalne z nieoficjalnym razem? Dla mnie te zdania są paskudne, brzydkie, a autor nie myślał zbyt wiele, gdy je pisał (wiem, co mówię, ja to pisałem w końcu). I wiesz co? Zupełnie tak samo jest u ciebie. Myśli bohatera są pisane tak strasznie nudnym językiem, a przecież - w teorii - mają dotyczyć jego uczuć, które w tej chwili raczej z nudą nie mają nic wspólnego. Co więcej, podany zostaje wiek bohatera... Szesnastolatek? Szesnastolatek, który tak m y ś l i? Ok, rozumiem, czasami każdy stylizuje swój język na oficjalny, niekiedy dopuszczamy się także archaizacji, ale żeby w taki sposób m y ś l e ć? Trzeba nie myśleć, żeby coś takiego wymyślić. A o czym nie myśleć? O postaci. Chcę zaznaczyć, że bohater to istota żyjąca. Co prawda tylko w głowie autora i czytelników, niemniej jednak jest to jakiś (w tym przypadku m a r n y) żywot, dlatego bohater widzi, dotyka, słyszy, smakuje, wącha, czuje, reaguje, działa, mówi, myśli i ma osobowość adekwatną do wieku i powiązaną z tym, co przeżył. Bohater ma historię i przyszłość, bohater ma intencje i motywacje. A przynajmniej p o w i n i e n mieć, ale w tym przypadku raczej tego nie widać. Może to kwestia niewłaściwego przygotowania, może złego stylu pisania. Sądzę, że to i jedno, i drugie, niestety.
Używasz języka, który bez wahania można zastosować w sprawozdaniach. Zdajesz relację z tego, co się dzieje, ale nie tworzysz opowieści. Innymi słowy - opowiadanie jest "suche", pozbawione czegokolwiek, co byłoby związane z artyzmem. Do tego te wszystkie zdania są tak strasznie porozdzielane... Gdyby przełożyć to na muzykę, raz grałyby bębny, potem jakieś trąby, potem shekere, potem fortepian, a na końcu dałoby się usłyszeć jęknięcie pękającej struny gitary. Mówiąc dalej językiem tej metafory: melodii brak, rytmu brak, ładu brak, warsztatu brak. Muzycy są, co tu dużo gadać, kiepscy i źle wyedukowani, brak im nie tylko wprawy, ale także słuchu, jeśli tworzą coś tak paskudnego i nie wyłapują w tym fałszywych nut. Mam nadzieję, że wiesz, dlaczego tak mówię i spróbujesz to zmienić. Wystarczy tego. Mógłbym więcej, ale zachowam jakieś asy w rękawie, żeby skomentować kolejną - mam nadzieję, że lepszą - część.
POPRAWKI:
SpoilerShow
Może mógłbym ich zrozumieć, przecież tak naprawdę robili co do nich należy. Raczej powinienem to uczynić. Pomimo wszystko żal, który ściska me serce nie pozwala mi na to.Rozmyślał Nechtan przechadzając się samotnie przez las niedaleko Rhiannon.
Był dość wysoki i szczupły. Ubrudzone ziemią jasne włosy kołysały się lekko przez wiatr. Kurtka z byczej skóry nie dawała dostatecznego ciepła co sprawiło, że drżał. Błękitne oczy płytko osadzone w kamiennej twarzy lśniły od łez. Usta wykrzywione w grymasie drgały od nerwów skrywanych w duszy.
Las, który go otaczał przepełniony był soczystymi kolorami traw i kwiatów. Wiekowe drzewa schylały się ku ziemi, jakby kłaniały się przechodzącemu Netchan’owi. Księżyc wydawał się ogromny, gdy nie przysłaniały go gęste chmury. Srebrzyste promienie rzucające poświatę na skrytą naturę nadawały groźnego nastroju. Pyłki unoszące się w powietrzu przybrały barwę srebra i mieniąc się delikatnie podróżowały w odmienne strony. Porzucony Nechtan nie miał się gdzie skryć. W zasięgu wzroku dostrzec można było tylko zalesioną równinę ciągnącą się do horyzontu. Jedyną rzeczą jaką mogłaby mu dać schronienie było pasmo gór Merwe lecz znajdowały się wiele staj dalej. Co zwiastowało kilka dni drogi. Chłopak spoczął w małym zagłębieniu i oparł się o drzewo. W momencie, gdy jego plecy dotknęły pnia posypały się kawałki kory szeleszcząc nieprzyjemnie.
Nechtan próbował się rozluźnić i usnąć, ale nadal był spięty i zdenerwowany. Nie pozwolili mi nawet niczego wziąć. Jakim trzeba być potworem, by wygnać szesnastolatka z domu bez niczego. Nie znam nikogo, jak mam przeżyć bez niczyjej pomocy w tym strasznych imperium. Chłopak był zmęczony i przestraszony. Trząsł się z zimna i próbował zignorować drętwiejące kończyny. W oddali coś zajaśniało. Światło zaczęło się rozprzestrzeniać i już po chwili łagodne promienie głaskały twarz Nechtan’a. Chłopak podniósł się powoli i szedł w stronę źródła. Gdy podszedł dostatecznie blisko ujrzał dwie postaci. Skrył się za rozłożystym krzewem i mrużąc oczy próbował przyjrzeć się dokładniej. Potężna sylwetka i umięśnione ciało ukryte pod czarnym płaszczem i kapturem naciągniętym na głowę wskazywało na to, że był to mężczyzna. Towarzyszyła mu kobieta. Ubrana w skórzane brązowe spodnie i kamizelkę zawiązaną na plecach była wyjątkowo piękna. Jej czarne włosy sięgały do bioder i kręciły się nieznośnie w różne strony. To właśnie nad jej głową lśniła kula światła.
Netchan wytężył wzrok i dojrzał bardzo ważny szczegół. Uszy wystające z pod burzy loków były długie i śpiczaste. To elfka. Domyślił się zaskoczony. Mężczyzna złapał ją za nadgarstek, a z płaszcza wysunął ostry iskrzący czerwienią miecz. Na twarzy elfki pokazał się strach. Jęknęła cicho, gdy ostrze przebiło jej serce. Światło zgasło, a Nechtan wstrząśnięty poderwał się do góry.
Tajemniczy mężczyzna dojrzał chłopaka i rzucił się za nim w pościg.[/quote]
Na czerwono zaznaczyłem błędną odmianę imienia bohatera. Na cholerę tam jest ten apostrof? To jest błąd, tak być nie powinno. Akapity też zaznaczyłem, ale poza tym mam masę uwag, których nie chce mi się już wypisywać, jako że większość pokrywałaby się z korektą moich poprzedników.

Dziękuję za miło spędzony czas. Weny.

Awatar użytkownika
Duśka

Re: Zapisane w Magii

Post autor: Duśka » 15 grudnia 2012, 14:41

to fantastyka, musi byc dużo opisu i takich tam zwrotów okreslajacych wszstko i wszystkich, ale niekótre nie sa dopasowane(jak dla mnie) widzę koleżanki i koledzy daji ci piękne poprawki, forma się nie przejmuj, akapity, entery jak będziesz wydawał ksiązkę to ktos to zrobi za ciebie :P nie no pracuj i się ucz, w końcu ja się na niczym nie znam... pozdrawiam

Awatar użytkownika
Hellbringer

Re: Zapisane w Magii

Post autor: Hellbringer » 15 grudnia 2012, 18:33

Pani Duśko, apeluję do pani rozwagi (zawsze chciałem to powiedzieć), proszę przemyśleć, co pani pisze. Po pierwsze - cechą gatunku fantasy nie jest mnogość o p i s ó w, po drugie - wcale nie musi ona zawierać miliardów "zwrotów", jak to pani określiła. Proszę nie szerzyć ciemnogrodzkich poglądów na temat twórczości i jej f o r m y, bo co z tego, że wszelkie poprawki kosmetyczne pewni ludzie wykonaliby za autorkę, jeśli nikt nie zgodzi się wydać jej dzieł? A dlaczego się nie zgodzi? Otóż, sprawa jest prosta, bo najpierw oddziałuje na nas właśnie F O R M A tekstu. Ufam, że nie będzie pani chować urazy do mnie za to, co przed chwilą napisałem, ponieważ zamierzałem jedynie tym krótkim wystąpieniem naprostować pani, dosyć naiwne, poglądy. Zapewniam, że nie chciałem pani obrazić.

Autorce przypomnę, że poza zmianą języka powinna także popracować nad zasobem słów i odpowiednio je dobierać. Dziękuję za uwagę. Weny.

Awatar użytkownika
Duśka

Re: Zapisane w Magii

Post autor: Duśka » 15 grudnia 2012, 18:49

każdy widzi w twórczości to co chce widzieć, zwróciłam uwage na duża liczbę opisów i tyle, nie wymądrzam się tylko pisze co przykuło moją uwagę, a co do "edytowania" za kogoś tekstu to żart był. Nie obrażam się, w końcu jestem tylko małym potforkiem. Zniszczysz mnie przy pierwszej konfrontacji. Pozdro

Awatar użytkownika
Hellbringer

Re: Zapisane w Magii

Post autor: Hellbringer » 15 grudnia 2012, 19:09

Off Topic
Konfrontacji? Ależ tu nikt się zmagać nie będzie ^^ Wbij te dziesięć postów, opublikuj coś, chętnie ci pomogę. Nie neguję tego, że masz prawo do własnego zdania, ale trzeba je odpowiednio wyrażać, by nie było nieporozumień. Z twojej wypowiedzi wynika, że dużo opisów to nieodłączna część fantastyki, co jest niedorzeczne.

Awatar użytkownika
Duśka

Re: Zapisane w Magii

Post autor: Duśka » 16 grudnia 2012, 11:13

no i wyszło nieporozumienie. Chcąc wyjaśnić moj tok ruzumowania-dla mnie w fanatstyce ważne są opisy, bo wpływaja najbardziej na wyobraźnię i klimat. Poza tym to nie łatwo jest wbić 10 postów, czytam, czytam i nie wszędzie zostawiam komantarz. Ale tu nie chodzi o mój tok ruzumownia tylko o zdanie na temat "Zapisane w magii", ale szczezrze mówiąc to juz nie moge sie doczekać jak coś pokaże swojego :):)

Zablokowany