UWAGA! W PRZYPADKU PROBLEMU Z LOGOWANIEM NALEŻY WYCZYŚCIĆ CIASTECZKA WITRYNY!


Tytuł PROZY LIPCA
zdobyło ZAWSZE NA ZACHÓD autorstwa Coffee.

Serdecznie gratulujemy! :D

Hśdk - O hipodromie, urodzie i duszy kobiecej

PUBLICYSTYKA
A kto powiedział, że publicystyka ma być nudna? Nudną robią ci, którzy nie potrafią robić interesującej. ~ Irena Dziedzic
Awatar użytkownika
szczepantrzeszcz
Posty: 213
Rejestracja: 07 lutego 2014, 12:52

Re: Hśdk - O hipodromie, urodzie i duszy kobiecej

Post autor: szczepantrzeszcz » 07 stycznia 2016, 22:30

Batesie, Twoją postawę doskonale rozumiem. Ostatecznie od inwazji arabskiej na rzymskie prowincje upłynęło tysiąc dwieście lat z okładem. Kiedy Urban II nawoływał do odzyskania Ziemi Świętej, arabowie siedzieli na tych terenach od lat trzystu. To czyni różnicę. Myślę, że motywacja Papieża była bardzo podobna tej, która pchnęła Justyniana do nieszczęsnych wojen ostrogockich - przekonanie, że Morze Śródziemne jest wewnętrznym imperialnym akwenem. Chociaż lubię czasami powiedzieć o Stambule per Konstantynopol, wcale nie zgłaszam pretensji do afrykańskich prowincji. Po prostu przytoczyłem (może trochę niejawnie) kolejny argument za ideą Imperium, tkwiącą w umysłach ludzi, którzy na tamten czas dziką Europą władali.

Awatar użytkownika
Heap
Posty: 27
Rejestracja: 18 października 2015, 15:55

Re: Hśdk - O hipodromie, urodzie i duszy kobiecej

Post autor: Heap » 17 stycznia 2016, 20:25

Odzyskać to co nasze... chyba przesadzamy z tym określeniem. Określenie czegoś, że coś jest "czyjeś" przedstawia dla mnie tylko taką wartość, że jakiś polityk kiedyś może to wziąć to dla swojego narodu będąc "usprawiedliwionym".

"Paru osobom w historii, a nawet grupom społecznym było na rękę utrzymywać tęsknotę za cesarstwem. Poili ludzi (bez względu na stan) marazmem.
Przydałby się przykład, może warto będzie do źródeł sięgnąć."
Z tego co pamiętam kościołowi było to na rękę, więc starał się podpiąć pod jakieś mocarstwo, np. Karola Wielkiego. Leon III koronował go na cesarza i wspomagając go strukturami kościelnymi jednocześnie chciał chrystianizować podbijane przez niego ludy. Poza tym, że udało mu się dogadać z Karolem, to ostatecznie utrwalił też pewne sentymenty, będące mu na rękę.
Heap jest tylko jeden.

Awatar użytkownika
szczepantrzeszcz
Posty: 213
Rejestracja: 07 lutego 2014, 12:52

Re: Hśdk - O hipodromie, urodzie i duszy kobiecej

Post autor: szczepantrzeszcz » 17 stycznia 2016, 21:18

Usprawiedliwionym? Cudzysłów jak najbardziej wskazany. Żadnego polityka nie da się w ten sposób usprawiedliwić, choć oni sami czynią to chętnie. Zawsze tam, gdzie pojawi się potrzeba niezawisłości, będzie walka, heroizm, będą ofiary. Bardzo słusznie Panowie czynicie, reagując gwałtownie przeciw nawoływaniu do krucjaty, które atrybuujecie mi beztrosko. Nie mam nic przeciwko beztroskiemu pojmowaniu zawiłych problemów... ostatecznie moje teksty są niczym innym jak demonstracją owej beztroski, jednak po raz kolejny pozwolę sobie zaznaczyć różnicę pomiędzy postawą człowieka końca wieku jedenastego i postawą współczesnych.

Pragnienie niezależności, to jeden początek kija (każdy kij ma dwa początki), natomiast dyskretny urok uniweralizmów, to początek drugi. Tereny, których dotyczyły krucjaty (Bliski Wschód i Północna Afryka) nie odznaczały się jakimiś szczególnymi trendami niepodległościowymi, natomiast uniwersalizm rzymski, a później arabski, zostały tam dobrze przyjęte. Tak na marginesie skuteczność arabskiego podboju spowodowana była głównie przerostem bizantyjskiej administracji nad zdrowym rozsądkiem i nieporównanie większą tolerancją religijną nowych przybyszów. Po arabskim podboju wszystko działało niezgorzej, ludność była zadowolona, dopóki kalifaty nie zaczęły robić tego samego, co ich rzymscy poprzednicy.

Idei wypraw krzyżowych, w przeciwieństwie do samych wypraw, nie da się ocenić jako prób inwazji, raczej jako rekonkwistę. O ile moja ocena wojen, na przykład ostrogockich, wypada dla Bizantyjczyków jednoznacznie negatywnie, o tyle koncepcji odzyskania ziem, stanowiących trzysta lat wcześniej rdzenne ziemie Imperium negatywnie nie oceniam. Inna sprawa, że Europa, konkretnie ustrój feudalny, świetny w innych warunkach, okazał się kompletnie do dupy zarówno w kontaktach z władzą w Konstantynopolu jak i wtedy, kiedy przyszło władać odzyskanymi terenami. Resztę można doczytać w najrozmaitszych historiach wypraw mniej lub bardziej krzyżowych.

Polecam szczególnie drugi tom romansidła nazywanego Aleksjadą. Napisana przez córkę cesarza Marię Komnenę historia panowania Aleksego Komnena zawiera mnóstwo smaczków z czasów pierwszej wyprawy krzyżowej. W szczególności należy zwrócić uwagę na dziką (choć skrzętnie ukrywaną) fascynację autorki osobą największego celebryty tamtych czasów niejakiego Marka de Hauteville (zwanego Bohemondem).

Awatar użytkownika
szczepantrzeszcz
Posty: 213
Rejestracja: 07 lutego 2014, 12:52

Re: Hśdk - O hipodromie, urodzie i duszy kobiecej

Post autor: szczepantrzeszcz » 17 stycznia 2016, 21:25

Heap pisze:Z tego co pamiętam kościołowi było to na rękę, więc starał się podpiąć pod jakieś mocarstwo, np. Karola Wielkiego. Leon III koronował go na cesarza i wspomagając go strukturami kościelnymi jednocześnie chciał chrystianizować podbijane przez niego ludy. Poza tym, że udało mu się dogadać z Karolem, to ostatecznie utrwalił też pewne sentymenty, będące mu na rękę.
Nie Heap, widzę to inaczej. Papież nie miał w czasach Karola praktycznie nic do powiedzenia. Kościołem rządził niepodzielnie Cesarz, a Papież, uwikłany w konflikty i zagrożony ze wszystkich stron, wykonywał natychmiast wszystkie polecenia. Raczej byłbym skłonny stwierdzić, że to właśnie Karol utrwalał wiele sentymentów, ale czy można się dziwić? Dał Europie stabilizację. Pomijając Sasów, wszyscy Europejczycy go po prostu kochali.

Awatar użytkownika
Siemomysła
Posty: 900
Rejestracja: 25 listopada 2013, 18:37
Lokalizacja: Druga gwiazda na prawo i prosto aż do rana
Kontaktowanie:

Re: Hśdk - O hipodromie, urodzie i duszy kobiecej

Post autor: Siemomysła » 24 stycznia 2016, 13:54

Pieniądze szerokim strumieniem płynęły jej do rąk, a ona przepuszczała wszystko z wdziękiem, dowodząc, że jest prawdziwą kobietą, kobietą w każdym calu.
Napisałeś to tak, że poczułam się nagle bardzo mało kobieca ;) Z drugiej strony... nigdy żadne wielkie pieniądze nie płynęły do moich rąk, może dałabym radę stanąć na wysokości zadania?
Teodora tańczyła i tańczyła aż w końcu wtańczyła się w życie niejakiego Hecebolosa — wysokiego cesarskiego urzędnika.
Bardzo mi się to zdanie podoba :) i chyba właśnie w tym miejscu przyszło mi do głowy, że Ty piszesz o historii tak, jak ja lubię czytać. To nie są fakty, suche, pewne i sterylne. To są opowieści/historie o żywych ludziach, które przemycają fakty i pobudzają ciekawość i chęć zgłębiania tematu. Mamy tu literackie piękno i nauka gładziej wchodzi do głowy, bo wszystko o czym piszesz jestem sobie w stanie łatwo wyobrazić, a dzięki temu zapamiętać.

Podoba mi się też mówienie o tamtych czasach współczesnym językiem. Trafia do mnie ta striptizerka, czy establishment. Granica setek lat blaknie, a to chyba też pasuje to Twej teorii ze wstępu do pierwszego tekstu - że tak naprawdę nie różnimy się wiele od naszych przodków.

Proszę o więcej lekcji, Szczepanie!

PS.
Zapewne pasał by krowy przez całe swoje długie życie, gdyby nie fakt, że pewnego pięknego dnia, legiony obwołały cesarzem brata Sabbatiusa, niejakiego Justyna.
To chyba razem?
Trudno zainteresować żonatego mężczyznę i znaleźć czas na czytanie książek
[Stokrota]
Ale jest za późno, zawsze było, zawsze będzie za późno.
[Dr Manhattan]
I niech nikt nie odejdzie skrzywdzony!
[Red Shoehart]

Awatar użytkownika
szczepantrzeszcz
Posty: 213
Rejestracja: 07 lutego 2014, 12:52

Re: Hśdk - O hipodromie, urodzie i duszy kobiecej

Post autor: szczepantrzeszcz » 24 stycznia 2016, 14:21

Siemomysła pisze:...nigdy żadne wielkie pieniądze nie płynęły do moich rąk, może dałabym radę stanąć na wysokości zadania?
Wierzę, że tak ;)
Siemomysła pisze:To nie są fakty, suche, pewne i sterylne.
Fakty, suche, pewne, sterylne i jeszcze do tego śmierdzące nazywamy polityką. Historia zaczyna się tam, gdzie spuszczono wodę i przewietrzono pomieszczenie :)
Siemomysła pisze:Proszę o więcej lekcji, Szczepanie!
Następna redaguje się powoli. Kryzys wieku trzeciego. Straszliwy natłok równie straszliwych wydarzeń. Spróbuję może jakoś podzielić.
Siemomysła pisze:
Zapewne pasał by krowy...
To chyba razem?
Łojezu! Już poprawione. Dzieki wielkie.

Awatar użytkownika
Arebell
Posty: 12
Rejestracja: 06 grudnia 2015, 22:18

Re: Hśdk - O hipodromie, urodzie i duszy kobiecej

Post autor: Arebell » 15 lutego 2016, 19:20

szczepantrzeszcz pisze:"Kościół Świętej Zofii należy do Boga, pałac cesarski do Cesarza, a hipodrom do nas". Nie było w tym stwierdzeniu cienia przesady.[/size]
Khę, a to nie Kościół Mądrości Bożej jednak...?
szczepantrzeszcz pisze:Pieniądze szerokim strumieniem płynęły jej do rąk, a ona przepuszczała wszystko z wdziękiem, dowodząc, że jest prawdziwą kobietą, kobietą w każdym calu. [/size]
No ja błagam, tak miło się czyta, a tu "prawdziwa kobieta" uderza znienacka :c

Nie ukrywam że na temacie nie znam się w ogóle, ale czytało się bardzo przyjemnie i naszła mnie ochota na poczytanie więcej :D

Awatar użytkownika
szczepantrzeszcz
Posty: 213
Rejestracja: 07 lutego 2014, 12:52

Re: Hśdk - O hipodromie, urodzie i duszy kobiecej

Post autor: szczepantrzeszcz » 16 lutego 2016, 16:59

Arebell pisze:
szczepantrzeszcz pisze:"Kościół Świętej Zofii należy do Boga, pałac cesarski do Cesarza, a hipodrom do nas". Nie było w tym stwierdzeniu cienia przesady.
Khę, a to nie Kościół Mądrości Bożej jednak...?
Zabiłaś niezłego ćwieka. W literaturze obu nazw używa się wymiennie. Pytanie, jak to czyniono w Konstantynopolu, mędrca jest godne. Sophia oznacza zarówno imię jak i Mądrość Bożą (ściślej rzecz ujmująć żeńską część boskiej natury), więc może lepiej zapytać, co myśleli starożytni, mówiąc "Hagia Sophia".
Arebell pisze:
szczepantrzeszcz pisze:Pieniądze szerokim strumieniem płynęły jej do rąk, a ona przepuszczała wszystko z wdziękiem, dowodząc, że jest prawdziwą kobietą, kobietą w każdym calu.
No ja błagam, tak miło się czyta, a tu "prawdziwa kobieta" uderza znienacka :c
Wiesz, my, męskie szowinistyczne świnie, rozrzutność jesteśmy gotowi wybaczyć zawsze, tym łatwiej, kiedy rozrzutna niewiasta nie jest ani żoną, ani córką :)
Arebell pisze:Nie ukrywam że na temacie nie znam się w ogóle...
Zupełnie jak ja. Popatrz, ile mamy wspólnego :)
Arebell pisze:...naszła mnie ochota na poczytanie więcej :D
Literka jest pełna moich wypocin, jednak znajdują się one w beletrystyce i poezji. Następny artykuł będzie o Merowingach (mniej więcej), ale chyba nieprędko.

Dziękuję serdecznie za komentarz.

ODPOWIEDZ