UWAGA! W PRZYPADKU PROBLEMU Z LOGOWANIEM NALEŻY WYCZYŚCIĆ CIASTECZKA WITRYNY!


Tytuł PROZY LIPCA
zdobyło ZAWSZE NA ZACHÓD autorstwa Coffee.

Serdecznie gratulujemy! :D

Początki absurdu

PUBLICYSTYKA
A kto powiedział, że publicystyka ma być nudna? Nudną robią ci, którzy nie potrafią robić interesującej. ~ Irena Dziedzic
Awatar użytkownika
adieu tom8oo
Posty: 92
Rejestracja: 15 maja 2011, 12:01
Lokalizacja: Rynsztok
Kontaktowanie:

Początki absurdu

Post autor: adieu tom8oo » 30 stycznia 2013, 13:18

Warszawska ulica, szaro, brudno, ponuro. Idąc bez jakiegokolwiek celu, mijam wejście do baru. Kilka kroków w tył i wchodzę. I tak nie mam nic lepszego do roboty, a może przy okazji nawadniania organizmu osuszę trochę i tak już ostro przemoknięte ubranie. A może nawet spotkam kogoś ciekawego.

Knajpa niczego sobie, ot normalna, studencka buda. Zewsząd czuć śmierdzącą aurę moczu wymieszanego z dymem tytoniowym i zwietrzałym piwem, w zakamarkach siedzą grupki ludzi wyglądających, jakby dobrze się bawili. Jak w takim miejscu można dobrze się bawić do cholery?! Moje niewypowiedziane pytanie zostało bez odpowiedzi, bo któż też miałby mi odpowiedzieć? Ludzie nawet nie zwrócili uwagi na fakt, że pojawił się tutaj ktoś nowy, ot, przecież ciągle ktoś tu wchodzi. Choć sądząc po klimacie tego miejsca, są to jedynie zbłąkani przechodnie lub… szaleńcy. Barmanka z lekkim uśmiechem wyrażającym nie tyle zadowolenie, co obrzydzenie z faktu, że ma klienta, nalewa mi piwo, płacę i szukam miejsca. Nie ma, tu mi się nie podoba, tu zbytnio śmierdzi. Idę do drugiej sali. Większa, ciemniejsza, cichsza i (co najlepsze) pusta. Oczywiście od razu dobrałem sobie miejsce w jednym z kątów tej zapyziałej nory i z wielką przyjemnością oddałem się konsumpcji pierwszego łyka złocistego napoju, jednocześnie odpalając przemoczoną fajkę.

Każdy chyba wie, o czym myśli się w takich momentach. O wszystkim. Trochę o tym, że jesteś wkurwiony, trochę o tym, że nie masz co robić, trochę o tym, że życie to jedna wielka szmira. Nie masz nawet z kim w milczeniu napić się piwa. O rozmowie nie mówię, bo zazwyczaj jest to męka. Cała masa fal dźwiękowych wydobywanych przez twoje struny głosowe w nadziei, że kiedyś będziesz mógł powiedzieć to co chcesz w danym momencie, a rozmówca nie zacznie robić Ci wyrzutów o to, że go „obrażasz”. Obrażasz? Do cholery kiedyś prawdomówność uznawana była za cnotę. Dziś nie możesz powiedzieć komuś nawet o tym, że wali mu z mordy, tylko szukasz odpowiedniego momentu by poczęstować go gumą do żucia w sposób na tyle dyskretny, żeby nie wyczuł delikatnej aluzji. Inne tematy do rozmowy mają to do siebie, że strasznie męczą człowieka inteligentnego, chyba, że jest on na tyle pijany, że męczy go już tylko samotność. O czym rozmawiać z ludźmi? Opowiadać im o moim nudnym, monotonnym, skisłym życiu? A może porozmawiać o polityce, na którą i tak nie mieliśmy/mamy/będziemy mieć wpływu? No to może poplotkować o gwiazdeczkach i showbiznesie? Nie no, z tym ostatnim to już przesada. O kobietach i piciu już się w życiu nagadałem. Milczenie więc jest dla mnie najczęściej bezapelacyjnie najlepszą opcją. Mówią, że prawdziwy przyjaciel to osoba, z którą możesz przesiedzieć dłuższą ilość czasu w milczeniu i nie będzie to krępujące. Dla mnie milczenie na ogół nie jest krępujące, chyba że w momencie, kiedy ktoś przysłowiowo przykłada mi lufę do skroni. Egzamin ustny, rozmowa kwalifikacyjna,czy inne tego typu pierdoły. Na szczęście nic takiego w najbliższym czasie mi nie grozi.

I co, czytałby to kto?

Awatar użytkownika
Kompot
Mącikompot
Posty: 423
Rejestracja: 21 sierpnia 2012, 23:40

Re: Początki absurdu

Post autor: Kompot » 31 stycznia 2013, 01:01

Jeszcze nie wiem czy ktoś by to czytał. O ile nie przegniesz w stronę ironicznego grymaszenia bez przystanku, to możesz mnie zaliczyć do grona czytelników. Początek wyszedł dość drętwo, ale druga "połowa" wynagrodziła mi początkowe podpieranie brody. Felietonowo. Ciesze się, bo lubię felietony. Złośliwość i ironizowanie autora też lubię. Nie koniecznie się zgadzam, ale z pewnością uśmiechnęłam się. Acha... to jest krótkie i jakby brakuje zakończenia, przynajmniej w moim odczuciu.
"Każdy chyba wie, o czym myśli się w takich momentach." - takie teksty mnie wkurzają. A co to statystyki się prowadzi? Odpowiedzi są abcd do wyboru? To mnie irytuje i na twoje szczęście masz tylko jedno takie-takie. Takie zdanko jest ok jeśli większość faktycznie uważa tak jak autor, wychodzi gorzej jeśli autor jest freak-iem i nijak jego poglądy się da dopasować do tych należących do czytelników. Sama nie wiem. Możliwe, że się czepiam, ale to jest jedna z irytujących tendencji, którą zauważyłam w tekstach publicystycznych na Literce.
Podsumowując. Jeśli następne będzie w innym temacie, a nie jako dokończenie tego, jeśli będzie dłuższe, z sensownym zakończeniem i puentą, to chętnie przeczytam czego efektem będzie pewnie kolejny, równie żenujący komentarz. Także się strzeż.
Obrazek

ODPOWIEDZ