UWAGA! W PRZYPADKU PROBLEMU Z LOGOWANIEM NALEŻY WYCZYŚCIĆ CIASTECZKA WITRYNY!


Tytuł PROZY LIPCA
zdobyło ZAWSZE NA ZACHÓD autorstwa Coffee.

Serdecznie gratulujemy! :D

Buddy cytat, dolar i para butów, czyli słów kilka o ideałach

PUBLICYSTYKA
A kto powiedział, że publicystyka ma być nudna? Nudną robią ci, którzy nie potrafią robić interesującej. ~ Irena Dziedzic
Awatar użytkownika
Gabriel
Posty: 30
Rejestracja: 09 lipca 2012, 15:54
Lokalizacja: Szczecin
Kontaktowanie:

Buddy cytat, dolar i para butów, czyli słów kilka o ideałach

Post autor: Gabriel » 26 grudnia 2012, 18:27

Nie raz każdego zastanawia, po co tak naprawdę istnieją ideały? Z perspektywy dzisiejszych czasów mogłoby nam się wydawać, że są to pewnego rodzaju wyznaczniki lub granice, które świadomie przekraczamy i łamiemy. Książkowe przykłady odrzucane w imię buntu. Śmiesznie by było, gdyby ideałem było morderstwo, a ludzie starając się postępować na opak zaczęliby pomagać biednym. Tak jednak nie jest, ponieważ ideał to coś dobrego. Wyznacznik, który według wielu religii, ma nam pomóc dojść do świętości. Honor, dobro, przyjaźń, miłość i wiele innych słów(wartości), które w dzisiejszych czasach wydają nam się dziecinne, błahe, magiczne, a może i nierealne oraz pozbawione jakiegokolwiek sumptu istnieją lub nie istnieją. Wszystko zależy od naszego myślenia, sposobu wychowania, charakteru, osobowości, wrażliwości czy sumienia. Nie każdy jest w stanie powiedzieć „przepraszam” przyjmując do wiadomości, że coś stało się z jego winy. Ale czy ideały istnieją? A może faktycznie są one związane tylko z pojęciem utopii?

„Z powodu swej niewiedzy ludzie zawsze mają błędne myśli i gubią właściwy punkt widzenia. Kurczowo trzymając się swego "ja", podejmują niewłaściwe działania. W rezultacie przywiązują się do iluzorycznego istnienia.” – powiedział Budda. Nie możemy powiedzieć, że ma stuprocentową rację. Nie wolno nam nawet wprost zgodzić się z jego słowami. Nie dlatego, że są nieprawdziwe. Nie wolno nam podpierać się także autorytetem samego Buddy. Według niego naszym zadaniem jest analiza jego słów, zgodzenie się z nimi, bądź ich odrzucenie i tak też zrobimy.

Weźmy za przykład przyjaźń, która w dobie internetu jest praktycznie całkowicie negowana. Bardziej prawdopodobne jest zobaczenie smoka nad naszym miastem, aniżeli skosztowanie prawdziwej przyjaźni. Nie dlatego, że nie istnieje. Wręcz przeciwnie. Wartość ta jest jak najbardziej prawdziwa co pokazał nam Gandhi ( Dodajmy, że miał on z Buddyzmem tyle wspólnego co arbuz z kogutem ). Trudność polega na tym, czym jest przyjaźń. Definicja przyjaciela, czy może towarzysza to nie tylko wspólne spędzanie czasu, czy podobne zainteresowania. To także wybaczanie najgorszych błędów. Przyjaźń nie jest chwilowym „uczuciem” bliskości z drugą osobą. To więź na całe życie. Wyciągając z tego konkluzję możemy stwierdzić, że jest to więź na stopniu wyższym od miłości, ponieważ buduje zaufanie do człowieka oraz sprawia, że jest on w stanie przebaczyć przyjacielowi nawet najgorsze posunięcia. Wydaje się utopijne i niemożliwe prawda? I prawie takie jest. Wymaga ogromnego samozaparcie, kontroli i współpracy wielu innych czynników oraz ćwiczenia naszego charakteru, ale komu się chce?

Innym przykładem, może być miłość. Co to za miłość, która gaśnie po roku czy dwóch latach? Powiecie, że była ona zauroczeniem. Chwilowym stanem, który szybko minął. Ale czym jest zauroczenie? To rodzaj miłości? Jeśli tak to do czego? Odpowiedź jest prosta. Miłości do ciała. Nikt nie jest w stanie spełnić wymogów tego ideału i pokochać charakter człowieka, nie kochając jego ciała. Nikt nie jest też w stanie „poznawać” człowieka tak jak zalecają to niektórzy ludzie. To wręcz wymaga powiedzenia sobie, że miłość jest nierealna do spełnienia. A mimo to istnieje. Ludzie mkną w pośpiechu wciąż do przodu, za pieniędzmi, pucując buty za przysłowiowego dolara. Nie ma tu miejsca ani czasu na poznawanie, kochanie i czucie. Nie w dzisiejszym świecie kapitalizmu. Kochamy, mówiąc. Mówimy, że kochamy. Kochamy mówić, a następnie milczeć. We wszystkim tym udział swój mają oczywiście wszechobecne stereotypy i schematy postępowania.

Załóżmy jednak, że to co napisałem powyżej jest nieprawdą. Czcze gadanie godne potępienia przez kościół katolicki i nie sprawdzające się w dzisiejszym świecie. Czy zatem miłość i przyjaźń, a także honor i wiele innych ideałów po prostu nie istnieją i są wymysłem konserwatywnych prawicowców oraz kapłanów religii, które już dawno nie istnieją? Czy nazywając kogoś przyjacielem zdajemy sobie sprawę z tego jakie brzemię uwalamy sobie na własne barki? Czy mówiąc, że kogoś kochamy wiemy, że tak jest naprawdę, czy może potrzebujemy „to” wypowiedzieć? Już od dawien dawna mówi się o ludzkich maskach, które przyodziewamy na bieżąco zmieniając swoje „ja”. Człowiek już dawno wśród tych masek zgubił swoją prawdziwą twarz. Jak to wiec jest, kiedy ktoś walczy z całych sił i stara się odszukać siebie w sobie?

Na to i milion innych pytań, które padły w tej krótkiej rozprawce nie odpowiem, ponieważ odpowiedź jest mi nieznana. Powyższy wywód należy traktować bardzo obiektywnie pamiętając, że jest to moje zdanie. Zainteresowanych zachęcam do włożenia tytułowych „butów” i udania się do wnętrza naszego umysłu w celu poszukania własnej twarzy.

Awatar użytkownika
Kompot
Mącikompot
Posty: 423
Rejestracja: 21 sierpnia 2012, 23:40

Re: Buddy cytat, dolar i para butów, czyli słów kilka o idea

Post autor: Kompot » 02 stycznia 2013, 18:02

Hm. Nikt jeszcze nie skomentował, więc lecę na pierwszy ogień. Tytuł niesamowicie mnie zaciekawił, ale niestety tylko tytuł.
Tekst jest bardzo króciutki i powierzchowny.
Najbardziej wkurzało mnie wciskanie mi, że uważam tak jak większość, to znaczy oczywiście w swych opiniach nie jestem odosobniona, ale takie mimo wszystko wciskanie mi, że z pewnością miotają mną te same uczucia co autorem i że te same motywacje kierują nas ku tym samym wnioskom, aż mną to wstrząsnęło. Nie definiujesz czym jest prawdziwa przyjaźń, mimo że zakładasz iż nie istnieje. Ogólnie rzecz biorąc mam wrażenie, że czytałam cudze gorzkie żale, które powinny znaleźć się w offtopie jako wstęp do dyskusji. Dopiero na końcu zobaczyłam, że uwaga to nie jest tekst publicystyczny tylko właśnie forma jakiejś dziwacznej auto-wiwisekcji.
Moja ocena może być tylko subiektywna. Jeśli to twoje przemyślenie, to dlaczego używasz tak skrajnych i pewnych uogólnień?
No nic mam nadzieję, że będziesz rozwijał swoje umiejętności, nie poddasz się i spróbujesz mimo wszystko napisać coś o niebo lepszego, właśnie obiektywnego i głębiej wgryzającego się w temat. Kurcze naprawdę czekam na doby kawał publicystyki. XD Pozdrówki Gab.
Obrazek

Awatar użytkownika
aairria

Re: Buddy cytat, dolar i para butów, czyli słów kilka o idea

Post autor: aairria » 06 stycznia 2013, 15:00

Ohoho. Publicystyka nieformalna aksjomatyczna ;) .
Stylistycznie jest źle - czyli, że nie widać właściwie żadnego stylu. Konwencjonalne zestawienia słów, do bólu prosta budowa zdań, akapit za akapitem tekstu istniejącego tylko i wyłącznie w celu przekazania treści. Publicystycznie jest to może uzasadnione, ale - moim nieskromnym zdaniem - nie powinno być uznawane za standard.
Formę zbliżoną do rozprawki da się zauważyć. Teoretycznie to dobrze, bo bezkształtne teksty trudno się czyta. Praktycznie zaś wcale dobrze nie jest kiedy treść niewiele ma wspólnego z formą.
Można by podsumować wypowiedź autora jako wór pytań i aksjomatów. Teza, którą się rozprawki winno zaczynać, rozmyta jest gdzieś w natłoku znaków zapytania. Potem jest gorzej - armada stwierdzeń bez poparcia, bez uzasadnienia, rzuconych w czytelnika pod jakże pojemnym określeniem "to jest moje zdanie". Oczywiście, ale warto je spróbować uzasadnić, ozdobić argumentami, nakarmić definicjami, by potem dokonać na nich chirurgii - tego zresztą wymaga podjęta forma.
Tyle względy techniczne. W dyskusję wdawać się nie będę. Trochę na znak buntu, bo tekst wcale do tego nie zachęca. Chyba, że ktoś cierpi na reakcje automatyczne "nie, nie masz racji, bo...!". Do dyskusji potrzeba wiedzy o przyczynach takiego, nie innego sposobu myślenia. Tych nam autor niestety nie zdradził.

Awatar użytkownika
Kanterial
Człowiek Kompromitacja
Posty: 1450
Rejestracja: 26 listopada 2011, 00:36
Lokalizacja: Torgau

Re: Buddy cytat, dolar i para butów, czyli słów kilka o idea

Post autor: Kanterial » 06 stycznia 2013, 17:23

SpoilerShow
Nie raz każdego zastanawia, po co tak naprawdę istnieją ideały? Z perspektywy dzisiejszych czasów mogłoby nam się wydawać, że są to pewnego rodzaju wyznaczniki lub granice, które świadomie przekraczamy i łamiemy. Książkowe przykłady odrzucane w imię buntu. Śmiesznie by było, gdyby ideałem było morderstwo, a ludzie starając się postępować na opak zaczęliby pomagać biednym. Tak jednak nie jest, ponieważ ideał to coś dobrego. Wyznacznik, który [przecinek] według wielu religii, ma nam pomóc dojść do świętości. Honor, dobro, przyjaźń, miłość i wiele innych słów [spacja] (wartości), które w dzisiejszych czasach wydają nam się dziecinne, błahe, magiczne, a może i nierealne oraz pozbawione jakiegokolwiek sumptu [przecinek] istnieją lub nie istnieją. Wszystko zależy od naszego myślenia, sposobu wychowania, charakteru, osobowości, wrażliwości czy sumienia. Nie każdy jest w stanie powiedzieć „przepraszam” przyjmując do wiadomości, że coś stało się z jego winy. Ale czy ideały istnieją? A może faktycznie są one związane tylko z pojęciem utopii?

„Z powodu swej niewiedzy ludzie zawsze mają błędne myśli i gubią właściwy punkt widzenia. Kurczowo trzymając się swego "ja", podejmują niewłaściwe działania. W rezultacie przywiązują się do iluzorycznego istnienia.” – powiedział Budda. Nie możemy powiedzieć, że ma stuprocentową rację. Nie wolno nam nawet wprost zgodzić się z jego słowami. Nie dlatego, że są nieprawdziwe. Nie wolno nam podpierać się także autorytetem samego Buddy. Według niego naszym zadaniem jest analiza jego słów, zgodzenie się z nimi, bądź ich odrzucenie i tak też zrobimy. *eee... nie wolno nam zgodzić się z jego słowami, a wg niego naszym zadaniem jest analiza jego słów, zgodzenie się z nimi, bądź odrzucenie... i tak też zrobimy? jedno zaprzecza drugiemu, na dodatek cały ten akapit jest niezrozumiały, brzmi, jak pochmurne myśli filozofa, która wzajemnie nie wiążą się ze sobą*

Weźmy za przykład przyjaźń, która w dobie internetu jest praktycznie całkowicie negowana. *o lol, pierwsze słyszę! Czego to się człek nie dowie na młodzieżowym forum literackim xD* Bardziej prawdopodobne jest zobaczenie smoka nad naszym miastem, aniżeli skosztowanie prawdziwej przyjaźni. *przepraszam, ale muszę to napisać - ostatnio wszystkie czytane przeze mnie teksty dotyczą chyba no-life'ow bez przyjaciół O.o dlaczego przyjaźń jest tu opisywana jak coś niespotykanego? normalni ludzie mają przyjaciół* Nie dlatego, że nie istnieje. Wręcz przeciwnie. Wartość ta jest jak najbardziej prawdziwa co pokazał nam Gandhi ( Dodajmy, że miał on z Buddyzmem tyle wspólnego co arbuz z kogutem ). *dobre porównanie, zabawne xD ale po co spacje po bokach nawiasu? ;) * Trudność polega na tym, czym jest przyjaźń. Definicja przyjaciela, czy może towarzysza [przecinek] to nie tylko wspólne spędzanie czasu, czy podobne zainteresowania. To także wybaczanie najgorszych błędów. Przyjaźń nie jest chwilowym „uczuciem” bliskości z drugą osobą. To więź na całe życie. Wyciągając z tego konkluzję możemy stwierdzić, że jest to więź na stopniu wyższym od miłości, ponieważ buduje zaufanie do człowieka oraz sprawia, że jest on w stanie przebaczyć przyjacielowi nawet najgorsze posunięcia. *i to niby stawia przyjaźń wyżej od miłości? Chyba chodziło o zauroczenie. Nie będę przynudzac, odsyłam do wiki i haseł "przyjaźń" i "miłość", bo jak inaczej poprzeć swoje zdanie, jeśli nie dowodami naukowymi? Nie zgodzę się, że trwałość jest jedynie domeną przyjaźni. Na pewno nie stawia jej wyżej od miłości* Wydaje się utopijne i niemożliwe [przecinek] prawda? *nie, ani trochę* I prawie takie jest. Wymaga ogromnego samozaparcie, kontroli i współpracy wielu innych czynników *współpraca czynników?!* oraz ćwiczenia naszego charakteru, ale komu się chce?

Innym przykładem [zbędny przecinek] może być miłość. Co to za miłość, która gaśnie po roku czy dwóch latach? Powiecie, że była ona zauroczeniem. Chwilowym stanem, który szybko minął. Ale czym jest zauroczenie? To rodzaj miłości? Jeśli tak [przecinek] to do czego? Odpowiedź jest prosta. Miłości do ciała. Nikt nie jest w stanie spełnić wymogów tego ideału i pokochać charakter człowieka, nie kochając jego ciała. Nikt nie jest też w stanie „poznawać” człowieka tak jak zalecają to niektórzy ludzie. *mój boże, jakie odważne wnioski O.o* To wręcz wymaga powiedzenia sobie, że miłość jest nierealna do spełnienia. A mimo to istnieje. Ludzie mkną w pośpiechu wciąż do przodu, za pieniędzmi, pucując buty za przysłowiowego dolara. Nie ma tu miejsca ani czasu na poznawanie, kochanie i czucie. Nie w dzisiejszym świecie kapitalizmu. Kochamy, mówiąc. Mówimy, że kochamy. Kochamy mówić, a następnie milczeć. We wszystkim tym udział swój mają oczywiście wszechobecne stereotypy i schematy postępowania.

Załóżmy jednak, że to co napisałem powyżej jest nieprawdą. Czcze gadanie godne potępienia przez kościół katolicki i nie sprawdzające się w dzisiejszym świecie. Czy zatem miłość i przyjaźń, a także honor i wiele innych ideałów po prostu nie istnieją i są wymysłem konserwatywnych prawicowców oraz kapłanów religii, które już dawno nie istnieją? *piszesz "załóżmy, że to co pisałem jest nieprawdą (...) godne potępienia przez kościół i nie sprawdzające się w dzisiejszym świecie" - a przecież pisałeś u góry o tym, jak bardzo miłość, przyjaźń itd są teraz spłycane i jak to ludzie nie potrafią prawdziwie się im oddać. Czyli, skoro Ty pisałeś o tym, jak bardzo teraz ludzie nie rozumieją tych pojęć... Znaczy, że jeśli skoro to było czcze gadanie i kościół je potępi, to jest inaczej? Ludzie jednak kochają i przyjaźnią się, oddając się temu całkowicie? No tak, zgadzam się. To było czcze gadanie, dobrze, by ktoś je potępił. Ale zaraz potem piszesz "Czy zatem miłość i przyjaźń, a także honor i wiele innych ideałów po prostu nie istnieją i są wymysłem konserwatywnych prawicowców oraz kapłanów religii, które już dawno nie istnieją?" - i znów sobie zaprzeczasz O.o*
Czy nazywając kogoś przyjacielem zdajemy sobie sprawę z tego jakie brzemię uwalamy sobie na własne barki? Czy mówiąc, że kogoś kochamy wiemy, że tak jest naprawdę, czy może potrzebujemy „to” wypowiedzieć? Już od dawien dawna mówi się o ludzkich maskach, które przyodziewamy na bieżąco zmieniając swoje „ja”. Człowiek już dawno wśród tych masek zgubił swoją prawdziwą twarz. Jak to wiec jest, kiedy ktoś walczy z całych sił i stara się odszukać siebie w sobie?
"Na to i milion innych pytań, które padły w tej krótkiej rozprawce nie odpowiem, ponieważ odpowiedź jest mi nieznana. Powyższy wywód należy traktować bardzo obiektywnie pamiętając, że jest to moje zdanie. Zainteresowanych zachęcam do włożenia tytułowych „butów” i udania się do wnętrza naszego umysłu w celu poszukania własnej twarzy."

No, szkoda, że wspomniałeś o tym obiektywizmie i o własnym zdaniu dopiero pod koniec, bo zdążyłam usiać Ci tekst swoimi uwagami, w których nie zgadzam się z tym, co ten tekst stara mi się narzucić. Cóż, mam nadzieję, że przynajmniej przecinki zostaną z tej mojej pisaniny wyłapane i poprawione w tekście.

Nie trafiło to do mnie zupełnie, cóż, jestem z tych, którzy rozprawkę traktują tak: to ma być praca naukowa, a nie zdanie autora. Dobrze, że nie pojawiło się w niej (chyba?) sformułowanie takie jak "moim zdaniem" - bo w rozprawce być go nie powinno. Eghem. Moim zdaniem nie powinno. Traktuję ten tekst inaczej, bo zamieszczony został w publicystyce... No, a pasuje mi bardziej do psychologicznych/obyczajowych. Nie ma tu nic naukowego, nic udowodnionego, są tylko nie poparte niczym myśli autora, z którymi nie zgadzam się w żadnym stopniu. No i niestety, jak napisała forumowiczka nade mną, nie ma tym tekście ducha, stylu, jest napisany w sposób rzeczowy i przeciętny. Takim językiem pisze się naukowe prace. Swoje własne przemyślenia warto przelać na papier trochę... ciekawiej. Praca taka sobie.
Pracuj dalej, ćwicz, pisz więcej i nie zniechęcaj się do szkolenia swoich umiejętności

Pozdrawiam
dahin ist mein Glanz und mein Vertrauen auf den Herrn

Awatar użytkownika
Gabriel
Posty: 30
Rejestracja: 09 lipca 2012, 15:54
Lokalizacja: Szczecin
Kontaktowanie:

Re: Buddy cytat, dolar i para butów, czyli słów kilka o idea

Post autor: Gabriel » 08 stycznia 2013, 23:56

Dziękuję za komentarze, chociaż czytam je z uśmiechem na twarzy.

Na wstępie nie dodałem - za co serdecznie przepraszam - dopiski, że tekst powstał dobrych 6 lat temu. Wrzucam czasami takie starocie coby lud mógł poczytać ( nabijam sobie licznik postów xd ).

No ale skoro już pojawiła się lawina komentarzy to nie omieszkam puścić ich mimo uszu.

Przyznaje, tekst jest kiepski i wygląda ja pisany na kolanie. Nie będę się usprawiedliwiał. Nie taki mam cel.

Przedewszystkim martwi mnie, że do tak szlachetnego działu jak "publicystyka" zawitały komentarze traktujące praktycznie w całości o aspektach technicznych tekstu, co jest MOIM ZDANIEM zbędne podczas omawiania tekstu publicystycznego ( zaznaczam NIE naukowego, bo niestety i takie określenie pojawiło się powyżej). Oczywiste jest, że rażąca ilość błędów zniechęci do czytania, jednak z definicji jest to "interpretacja i ocena faktów z przyjętego przez autora punktu widzenia, celem jej jest zaś wpływ na opinię publiczną". Szczerze powiedziawszy "wrzucając" na forum ten stary tekst z dopiskiem o obiektywnym spojrzeniu ( na samym końcu ) liczyłem na rozpętanie jakiejś ciekawej dyskusji, która rozwinęłaby krótkie ramy w jakich zamknięto tę "rozprawkę".

Rażąco nie zgadzam się ze stwierdzeniem, jakoby publicystyka była tekstem naukowym, bo nie jest.

Pozdrawiam ciepło! :D

Awatar użytkownika
Kanterial
Człowiek Kompromitacja
Posty: 1450
Rejestracja: 26 listopada 2011, 00:36
Lokalizacja: Torgau

Re: Buddy cytat, dolar i para butów, czyli słów kilka o idea

Post autor: Kanterial » 09 stycznia 2013, 09:13

Publicystyka nie jest tekstem naukowym? Przypomnę, że napisałam:
" jestem z tych, którzy rozprawkę traktują tak: to ma być praca naukowa, a nie zdanie autora."
Rozprawka a publicystyka to dwa różne pojęcia. Nie pisałam, jakoby publicystyka była wyłącznie tekstem naukowym. Ale:
"Wypowiedź publicystyczna interpretuje i ocenia fakty z przyjętego przez autora punktu widzenia, celem jej jest zaś wpływ na opinię publiczną."
Cóż, FAKTY to fakty, ja przy swoim pozostanę - publicystyka powinna opierać się na czymkolwiek więcej niż czyjeś (często mylne) rozmyślania. Oczywiście jest gałąź naukowa, osobna, ale w reszcie również wypadałoby podpierać się na jakichś dowodach. Ale zdanie swoje można mieć, a to, że autor ma inne, mi osobiście nic w życiu nie zmienia xD

Do dyskusji jest osobny dział, a komentarze mają między innymi wskazać autorowi jego błędy, zwłaszcza, gdy jest ich w tekście tak wiele, że przyćmiewają jego przesłanie ;)

// a komentarzy wyłącznie o stronie technicznej tekstu nigdzie tu nie widzę ^ ^
dahin ist mein Glanz und mein Vertrauen auf den Herrn

Awatar użytkownika
wołszebnik
Posty: 1106
Rejestracja: 03 czerwca 2012, 11:09
Lokalizacja: http://www.facebook.com/joanna.gadawska?ref=tn_tnmn
Kontaktowanie:

Re: Buddy cytat, dolar i para butów, czyli słów kilka o idea

Post autor: wołszebnik » 09 stycznia 2013, 15:31

Gabriel pisze:Dziękuję za komentarze, chociaż czytam je z uśmiechem na twarzy.

Na wstępie nie dodałem - za co serdecznie przepraszam - dopiski, że tekst powstał dobrych 6 lat temu. Wrzucam czasami takie starocie coby lud mógł poczytać ( nabijam sobie licznik postów xd ).

No ale skoro już pojawiła się lawina komentarzy to nie omieszkam puścić ich mimo uszu.

Przyznaje, tekst jest kiepski i wygląda ja pisany na kolanie. Nie będę się usprawiedliwiał. Nie taki mam cel.

Przedewszystkim martwi mnie, że do tak szlachetnego działu jak "publicystyka" zawitały komentarze traktujące praktycznie w całości o aspektach technicznych tekstu, co jest MOIM ZDANIEM zbędne podczas omawiania tekstu publicystycznego ( zaznaczam NIE naukowego, bo niestety i takie określenie pojawiło się powyżej). Oczywiste jest, że rażąca ilość błędów zniechęci do czytania, jednak z definicji jest to "interpretacja i ocena faktów z przyjętego przez autora punktu widzenia, celem jej jest zaś wpływ na opinię publiczną". Szczerze powiedziawszy "wrzucając" na forum ten stary tekst z dopiskiem o obiektywnym spojrzeniu ( na samym końcu ) liczyłem na rozpętanie jakiejś ciekawej dyskusji, która rozwinęłaby krótkie ramy w jakich zamknięto tę "rozprawkę".

Rażąco nie zgadzam się ze stwierdzeniem, jakoby publicystyka była tekstem naukowym, bo nie jest.

Pozdrawiam ciepło! :D
Hmm, Gabryś... w całym dziale "Nasza twórczość" obowiązuje dyktat gramatyczno-interpunkcyjny. Niezależnie od tego, czy piszesz esej, czy beletrystykę, wprawkę, czy credo swego życia, to jest twoim obowiązkiem, choćby moralnym i wynikającym z żywionego względem innych użytkowników szacunku, na miarę posiadanej wiedzy, posługiwać się jak najpoprawniejszą polszczyzną. Owszem, każdemu zdarzają się błędy, jeśli wynikają z małego niedopatrzenia, czy niewiedzy, inni użytkownicy pomogą, ale jeśli autor przyznaje się, że nie zrobił nic, by w starym tekście błędy poprawić... noż strzepać tyłek ;)

Byłoby też dobrze, gdybyś po prostu od razu zaznaczył, że tekst jest stary i nie masz zamiaru nanosić na niego poprawek, wielu osobom oszczędziłoby to czasu - szybciej coś po prostu wzrokiem przelecieć niż wikłać się w dokładną analizę.
A tymczasem w pewnym EL (acz z pewnością nie Dorado, zbyt ubogo tamże na to), gdzie prawowstecz:
Obrazek Acz wybaczmy demokracji, Orwell rzekł, wszak nie bez racji, że to w każdej delegacji,pod gajerkiem, przy korycie, pod krawatem, pcheł poszycie...
zbieżność nazw absolutnie przypadkowa

Awatar użytkownika
Gabriel
Posty: 30
Rejestracja: 09 lipca 2012, 15:54
Lokalizacja: Szczecin
Kontaktowanie:

Re: Buddy cytat, dolar i para butów, czyli słów kilka o idea

Post autor: Gabriel » 12 stycznia 2013, 03:49

Wołosz ała xD
Cóż, FAKTY to fakty,
Jeśli faktem jest, że doda przefarbowała włosy, a ktoś napisze tekst PUBLICYSTYCZNY co o tym sądzi i jaki to obrzydliwy kolor wybrała - nazwiesz to tekstem naukowym? xD

Awatar użytkownika
Kanterial
Człowiek Kompromitacja
Posty: 1450
Rejestracja: 26 listopada 2011, 00:36
Lokalizacja: Torgau

Re: Buddy cytat, dolar i para butów, czyli słów kilka o idea

Post autor: Kanterial » 12 stycznia 2013, 15:16

" - Mamo, ugotowałem rosół.
- Ojej, synku, ale w rosole powinny być warzywa.
- Więc jak wrzucę do pustego garnka jedną marchewkę to będę miał rosół?!"

Jak rozmawiać, to na poziomie, albo choć z argumentami. Ale, jak widać, z niektórymi się nie da :/

Napiszę po raz trzeci i ostatni, bom zła, że za każdym razem trzeba tłumaczyć oczywistości i cytować zdania, które napisałam w porzednich postach. A napisałam, że w pracy publicystycznej powinny być fakty. NIE, że wszystkie fakty nadają się na tematy prac publicystycznych.

//to mój ostatni post w tym wątku, proszę o wyrozumiałość jeśli ktoś to uznaje za offtop xDD
dahin ist mein Glanz und mein Vertrauen auf den Herrn

Awatar użytkownika
A. Mo'zart
Posty: 162
Rejestracja: 05 lipca 2012, 22:07
Lokalizacja: Dom
Kontaktowanie:

Re: Buddy cytat, dolar i para butów, czyli słów kilka o idea

Post autor: A. Mo'zart » 13 stycznia 2013, 15:20

Oniejakitenświatjestzłyaludzieokropniblablakiedyśnapewnobyłolepiejaleteraztylkopieniądzeikarierainiepoświęcamycałegoswojegożyciadlakogośboniezależynamnanikimtylkonasobiesamychbojesteśmyokropniiniemamyideałówiautorytetówizróbmycośztymaleniewiemcoboniewiemaleitakponarzekambotołatweiwygodnebojasamniewiemaletoźleikoniecbojatakpowiedziałeminapewnowszyscysądodupynawetjakniesątosąbowszyscyjesteścietacysamiadawniejbyłolepiej.

Właściwie napisałem to samo co Ty, tylko krócej, dosadniej i co najwyżej odrobinę mniej czytelnie.
A teraz trochę polemiki, bo o nią prosisz.

Weźmy na ten przykład akapit o przyjaźni, w którym twierdzisz, ze przyjaźń to wybaczanie najgorszych błędów. Śmiem się nie zgodzić. Po pierwsze, jako przyjaciel powinniśmy zapobiec popełnieniu tych błędów, w końcu jako przyjaciele wiemy wszystko o drugiej osobie, znamy jej najskrytsze myśli i pragnienia i potrafimy jej wyperswadować wiele głupot. A jeśli już się stanie? To zależy. Tak, to mało konkretne stwierdzenie, ale prawdziwe. Nie można wszystkich przypadkó wrzucać do jednego worka na zasadzie "jestem przyjacielem to wybaczam bo muszę". Nie. Cytujesz Buddę, zapominajac o najważniejszej głoszonej rpzez niego zasadzie, by najpierw pomóc sobie, gdyż dopiero wtedy będziemy mieć energię by pomagać innym. A sama pomoc wyglądac może rżnie. To nie tak, że wystarczy wybaczyć i wszystko będzie ładne i piękne i wszyscy zapomną co się stało. Czasem lepiej kopnąć takiego w przysłowiowe cztery litery by mógł zauważyć i zrozumieć swój błą i wyciągnąć z niego wnioski. W dodatku jeśli ten nasz przyjaciel zrobi coś co dotknie nas, to czy naprawdę jest naszym przyjacielem?

Część o miłości to nic inneog jak tylko generalizowanie. Zakłądasz, ze wszyscy są tacy sami i kropka. Zarówno w świecie cywilizowanym, jaki my znamy, jak i w dzikiej części Afryki czy Ameryki Południowej, gdzie ciągle trafiają się plemiona, które nie utrzymuja kontaktów z białym człowiekiem. Ale wiesz co? Teraz ja troche pogeneralizuję i powiem, ze ludzie bardzo często narzucają innym to, co sami robią. Zakładaja, ze skoro ja postąpiłbym tak czy tak w danej sytuacji, to inni też. Więc może to Ty masz problem i próbujesz się tłumaczyć przed samym sobą twierdząc, że wszyscy są tacy i to nie Twoja wina, lecz świata jako ogółu?

Awatar użytkownika
Gabriel
Posty: 30
Rejestracja: 09 lipca 2012, 15:54
Lokalizacja: Szczecin
Kontaktowanie:

Re: Buddy cytat, dolar i para butów, czyli słów kilka o idea

Post autor: Gabriel » 15 stycznia 2013, 02:14

Nie ma to jak dobra prowokacja.
Oniejakitenświatjestzłyaludzieokropniblablakiedyśnapewnobyłolepiejaleteraztylkopieniądzeikarierainiepoświęcamycałegoswojegożyciadlakogośboniezależynamnanikimtylkonasobiesamychbojesteśmyokropniiniemamyideałówiautorytetówizróbmycośztymaleniewiemcoboniewiemaleitakponarzekambotołatweiwygodnebojasamniewiemaletoźleikoniecbojatakpowiedziałeminapewnowszyscysądodupynawetjakniesątosąbowszyscyjesteścietacysamiadawniejbyłolepiej.
Wybacz ale nie widzę nawiązania do tekstu. Swoją drogą, że świat jest faktycznie zły :P
Weźmy na ten przykład akapit o przyjaźni, w którym twierdzisz, ze przyjaźń to wybaczanie najgorszych błędów. Śmiem się nie zgodzić. Po pierwsze, jako przyjaciel powinniśmy zapobiec popełnieniu tych błędów, w końcu jako przyjaciele wiemy wszystko o drugiej osobie, znamy jej najskrytsze myśli i pragnienia i potrafimy jej wyperswadować wiele głupot. A jeśli już się stanie? To zależy. Tak, to mało konkretne stwierdzenie, ale prawdziwe. Nie można wszystkich przypadkó wrzucać do jednego worka na zasadzie "jestem przyjacielem to wybaczam bo muszę". Nie. Cytujesz Buddę, zapominajac o najważniejszej głoszonej rpzez niego zasadzie, by najpierw pomóc sobie, gdyż dopiero wtedy będziemy mieć energię by pomagać innym. A sama pomoc wyglądac może rżnie. To nie tak, że wystarczy wybaczyć i wszystko będzie ładne i piękne i wszyscy zapomną co się stało. Czasem lepiej kopnąć takiego w przysłowiowe cztery litery by mógł zauważyć i zrozumieć swój błą i wyciągnąć z niego wnioski. W dodatku jeśli ten nasz przyjaciel zrobi coś co dotknie nas, to czy naprawdę jest naszym przyjacielem?
Pięknie napisane, wyidealizowane, a na końcu troszeczkę zmieszane z błotem. Równie dobrze mogę zadać pytanie, czy jeśli nie potrafimy wybaczyć przyjacielowi błędu to czy naprawdę potrafimy być przyjaciółmi? Jeśli już mam się rozwijać to moim zdaniem (zaznaczam, moim zdaniem) przyjaźń to coś więcej niz wspólne zainteresowania i ci sami wrogowie. To też więcej niż znać kogoś na wylot. Strasznie agresywna wypowiedz. Kto tu komu próbuje swoje zdanie narzucić :D

Teraz to dopiero wyidealizowałem przyjaźń :D
Część o miłości to nic inneog jak tylko generalizowanie. Zakłądasz, ze wszyscy są tacy sami i kropka. Zarówno w świecie cywilizowanym, jaki my znamy, jak i w dzikiej części Afryki czy Ameryki Południowej, gdzie ciągle trafiają się plemiona, które nie utrzymuja kontaktów z białym człowiekiem. Ale wiesz co? Teraz ja troche pogeneralizuję i powiem, ze ludzie bardzo często narzucają innym to, co sami robią. Zakładaja, ze skoro ja postąpiłbym tak czy tak w danej sytuacji, to inni też. Więc może to Ty masz problem i próbujesz się tłumaczyć przed samym sobą twierdząc, że wszyscy są tacy i to nie Twoja wina, lecz świata jako ogółu?
Po co rozpisywać się szczegółowo o miłości, skoro najpierw wypadałoby omówić ogół tego uczucia?
Więc może to Ty masz problem i próbujesz się tłumaczyć przed samym sobą twierdząc, że wszyscy są tacy i to nie Twoja wina, lecz świata jako ogółu?
No wiesz? Ja do ciebie z sercem a ty do mnie z pięściami. Nie sądziłem, że temat tak dobrze wszystkim znanych uczuć, powszechnie występujących na całym globie jest tak drażliwy. :P

Awatar użytkownika
Kompot
Mącikompot
Posty: 423
Rejestracja: 21 sierpnia 2012, 23:40

Re: Buddy cytat, dolar i para butów, czyli słów kilka o idea

Post autor: Kompot » 15 stycznia 2013, 15:41

Ja tam ubolewam, że Budda jest tylko w tytule... no prawie. Jakoś nie wiem nawet o czym miałabym tu dyskutować, bo w najmniejszym stopniu nie identyfikuję się z poglądami przedstawionymi w tekście :/. Jak pisałam nie podoba mi się narzucanie "wszystkim znanych prawd", które autor uważa za uniwersalne dla wszystkich. Podobne heurystyki są be w publicystyce i poprzestanę na tym stwierdzeniu. Wolałabym gdyby tekst napisany był, jak felieton, w którym autor wyraża SWOJE zdanie i w ten sposób stara się wplątać czytelnika w polemikę.
Obrazek

ODPOWIEDZ