TEKSTEM ROKU 2018 zostało ZAWSZE NA ZACHÓD autorstwa Coffee :D Serdecznie gratulujemy i zapraszamy do lektury!

Co trzy głowy... [D&D AU]

FANFICTION
Fanfiki to literatura, która może wyglądać jakby została wynaleziona na nowo po katastrofie jądrowej przez grupę cudownych pop-kulturowych ćpunów uwięzionych w zamkniętym bunkrze. [...] Kultura mówi do nich, a oni jej odpowiadają w jej własnym języku. ~ Lev Grossman
Awatar użytkownika
Kruffachi
sekretarz generalny
Posty: 1864
Rejestracja: 05 grudnia 2013, 21:42
Lokalizacja: Drugie Lewo
Kontaktowanie:

Co trzy głowy... [D&D AU]

Post autor: Kruffachi » 12 lipca 2019, 19:06

Long story short: mam ochotę popisać głupotki. Rzuciłam więc laskom, z którymi gram w D&D, że przyjmuję zlecenia na krótkie scenki - maksymalnie 3 dowolne postaci z naszych gier plus jakieś standardowe AU fanfikowe. Mam świadomość, że grono odbiorców bardzo wąskie, ale, no, to dla zabawy :D

Wyzwanie od Coff - wszyscy czarodzieje/uniwersytet AU

– Kochana...? – odezwał się głos w słuchawce. – Nie wiesz może, gdzie położyłam swój telefon...? Od rana go szukam i nic.
Tikki westchnęła ciężko znad kanapki wypełnionej po brzegi sardynkami.
– Sprawdź w swojej prawej ręce, ciociu – odparła zrezygnowanym głosem.
Nastały trzy sekundy ciszy, a po nich pełne zdziwienia i ulgi:
– O–och!
– No. To jakby bym się rozłą...
– Ale dziękuję ci, kochana! No to pa, buziaczki, ściskam.
Dziewczyna jedynie przymknęła oczy.
– Pa, ciociu – powiedziała tonem bardzo znudzonej ekspedientki i wcisnęła czerwoną słuchawkę, nim było za późno. – Sorry – rzuciła do reszty towarzystwa okupującego murek przed uczelnią.
– Ciotka?
– No. Ciotka.
"Ciotka" stanowiła temat długi i skomplikowany, niejednokrotnie już przerobiony w tym towarzystwie nad trzecim piwem za piątaka w przeddzień jakiegoś egzaminu. Zwykle tuż przed tym, jak Amadea zdążyła się uruchomić i zwykle cicha i nieśmiała, znienacka rzucała wyzwanie największemu ochroniarzowi w knajpie. Potem zazwyczaj cała trójka lądowała przed drzwiami lokalu i resztę nocy spędzała na włóczeniu się po mieście i oczekiwaniu świtu.
Amadea i tak zawsze zdawała na pięć z wykrzyknikiem. Zaprzeczała, ale Zaif i tak wiedział, że już podczas pierwszego semestru zdołała wyryć na pamięć podręczniki z całych pięciu lat studiów.
Tikki nie szło tak gładko i podejrzewała, że jej solidne trójki to głównie zasługa upierdliwych telefonów od ciotki, która od czasu do czasu zmieniała się z nieogarniającej życia ciamajdy w prawdziwą i przerażającą lwicę. W dodatku nadopiekuńczą i bez kozery korzystającą ze swoich wpływów, by zapewnić siostrzenicy parasol ochronny choćby i szantażem.
Zaif po prostu chodził na poprawki.
Zaciągnął się głęboko papierosem wyżebranym gdzieś kiedyś i zachomikowanym w jednej z kieszeni. Palił, bo to pozwalało mu mówić, że na wychowaniu fizycznym dostaje zadyszki palacza i fakt, że wypluwa płuca już po rozgrzewce, nie ma absolutnie niczego wspólnego z jego kondycją.
– Za pięć minut zaczynają się labki – zauważyła Amadea bardzo cicho, zerknąwszy na zegarek.
– I spieszy ci się? – spytała Tikki, wyciągając przed siebie pokryte czerwoną łuską nogi.
Rudowłosa otworzyła usta, żeby odpowiedzieć, ale zrezygnowała i ostatecznie przycisnęła tylko mocniej do piersi piąty tom "Wstępu do bibliotekoznawstwa". Czasem trudno było uwierzyć, że to ta sama osoba, która ledwie tydzień temu znokautowała barmana ciosem w splot słoneczny. Miała szczęście, że poszkodowany uznał, iż w zeznaniach bardzo głupio by wyglądało, że został powalony słownikiem wyrazów obcych, bo pewnie zostałaby tym razem spisana.
Mimo to jednak, że nie zdecydowała się oponować, ścisnęła mocniej szelki wypełnionego po brzegi literaturą plecaka.
– Mi się spieszy – Zaif postanowił pójść jej z odsieczą. Zgasił papierosa, wstał z murka i otrzepał spodnie na tyłku. – W waszym interesie, żebym robił notatki.
Co prawda to prawda. Jakkolwiek rogacz notował, co mu się podobało i ile mu się podobało, to jeśli już zdecydował się to robić, zapewniał materiał pierwszej klasy, w dodatku opatrzony licznymi, szczegółowymi ilustracjami. Tikki była przekonana, że dzięki tym zapiskom szłaby przez egzaminy jak burza. Gdyby oczywiście dziwnym zrządzeniem losu nie lądowali na piwie w najmniej odpowiedni do tego wieczór.
– Będziesz mogła wyciszyć telefon – przekonał ją Zaif.
Tak, a potem będzie mogła poświęcić całą przerwę na odczytywanie stu trzydziestu histerycznych SMS–ów.
No ale co zrobić, takie było życie.

Jestem konfundującą fajerą w stuporze.

Dzień z życia admina (dziękuję)

Skrót do Regulaminu
Po dłuższym namyśle wszystko jest jak kiełbaska.

Awatar użytkownika
Aishikami
Posty: 25
Rejestracja: 09 grudnia 2013, 14:03
Lokalizacja: Wrocław

Re: Co trzy głowy... [D&D AU]

Post autor: Aishikami » 12 lipca 2019, 19:14

AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAaaaaaaaaaaa! Cudowne! #teamGoals #TAKBARDZO *chlip* No piękne po prostu!
*Nie mam własnej kultury, więc jem jogurt, aby mieć chociaż kulturę bakterii.*

Awatar użytkownika
Prophet
Straż! Straż!
Posty: 153
Rejestracja: 28 czerwca 2013, 18:30
Lokalizacja: Wrocław

Re: Co trzy głowy... [D&D AU]

Post autor: Prophet » 12 lipca 2019, 19:23

Palił, bo to pozwalało mu mówić, że na wychowaniu fizycznym dostaje zadyszki palacza i fakt, że wypluwa płuca już po rozgrzewce, nie ma absolutnie niczego wspólnego z jego kondycją.
Piękne podsumowanie mojej kariery szkolnej. Z tą małą różnicą, że nie paliłam. A teraz won z mojej głowy, to trochę creepy :D
Obrazek

Wieczornych snów mary powiewne, dziewicze
Na próżno czekały na słońca oblicze...
W dal poszły przez chmurną pustynię piaszczystą,
W dal ciemną, bezkresną, w dal szarą i mglistą...

KLIK

Awatar użytkownika
Coffee
Posty: 189
Rejestracja: 28 marca 2013, 12:45

Re: Co trzy głowy... [D&D AU]

Post autor: Coffee » 12 lipca 2019, 19:50

AaaaaaaaaaaaaaaAAAAAAAAaaaaaAAAAAAAAAAAA :jupi: :jupi: :jupi:
Widzę to wszystko, tak xD Pięknie ich przedestylowałaś. Dzięki!
It's not the end of the world, but you can see it from here.

ODPOWIEDZ