Szczęśliwego nowego roku 2020!!!

OZ - postaci

Słuchaj, jest śliczny, piekielnie dobry Wszechświat tuż obok; chodź z nami ~E. E. Cummings
Awatar użytkownika
Kruffachi
sekretarz generalny
Posty: 1869
Rejestracja: 05 grudnia 2013, 21:42
Lokalizacja: Drugie Lewo
Kontaktowanie:

OZ - postaci

Post autor: Kruffachi » 01 stycznia 2020, 11:57

Temat na postaci, główne i poboczne.

BLITZ

Prezencja:
SpoilerShow
Obrazek
Historia:

Blitz nie jest pewien, ile ma lat. Fizycznie z pewnością mniej niż psychicznie, bo transformacja w węgorza zatrzymała czas dla jego właściwego ciała. Jak na gada przystało wykluł się z jaja, które przypadkiem znajdowało się w posiadaniu ludzkiego małżeństwa bednarzy: Edny i Fredrika. Blitz nieźle łapał muchy i szybko nauczył się, jak robić wiadra, więc został przez nich adoptowany. Wykazywał pewne zdolności magiczne, których nie udało się utrzymać w tajemnicy, mimo wysiłków przybranych rodziców. Po tym, jak Blitz nakrzyczał na smoka atakującego rodzinną wioskę, ostatecznie zwrócił na siebie uwagę Akademii Czarodziejów i Guten Morgen. List od tych drugich rodzice schowali, ci pierwsi mieli jednak mniej subtelne metody (choć pewnie wiedźmini ruszyli tyłek w końcu, ale było już za późno i Blitza zgarnęli czarodzieje). Okazało się jednak, że magia to nie wszystko i wrodzona apatia Blitza oraz jego niezbyt szybki umysł nie pomagają w zgłębianiu tajników wiedzy. Jak inni nierokujący rekruci został zamieniony w węgorza i wrzucony do stawu w podziemiach akademii. Spędził tak kilkadziesiąt lat, po których odzyskał swoją postać. Wrócił do rodzinnej wioski, ale jego rodzice już nie żyli. Odnalazłszy w ich starych rzeczach list z Guten Morgen, postanowił, że zostanie wiedźminem, bo nie miał lepszego pomysłu na siebie.

Osobowość:

Blitz jest mentalnym amstafem. Ma bardzo, bardzo wysoko zawieszony próg pobudzenia i większość rzeczy go nie rusza, ale kiedy już coś go striggeruje, to ło panie, furia smoka dzika foka i jak nie pozbawisz przytomności, to nie odciągniesz. Nie jest intelektualistą i nie posiada wrażliwej artystycznie duszy, większość rzeczy musi przetrawić w spokoju, ale trawi dość skutecznie. Nie jest głupi, raczej po prostu ociężały umysłowo i flegmatyczny. Nie wykazuje się dobrym refleksem zwłaszcza zimą, kiedy spada temperatura. Latem, wygrzawszy się na słońcu, potrafi zaskoczyć.
Poza tym jednak czuje się większy i silniejszy od wszystkich dookoła, a że jest raczej poczciwym stworzeniem, nie ma w zwyczaju tego podkreślać, ale poczuwa się w obowiązku do chronienia słabszych. Jest bardzo lojalny, jeśli się do kogoś przywiąże. Sprawy wielkiego świata go nie interesują, bo czuje się za głupi, ale na mniejszym planie będzie wykonywał wszystko z pełnym i totalnie niesubtelnym zaangażowaniem. Mówi mało, ale wprost, unika nadmiernych emocji u towarzyszy, próbując je jakoś gasić w zarodku albo usuwając się z pola rażenia. Jest potwornie cierpliwy.

Cechy charakterystyczne:

Trudno mu się powstrzymać przed łapaniem insektów językiem i nieustannie myli miecze.
Jestem konfundującą fajerą w stuporze.

Dzień z życia admina (dziękuję)

Skrót do Regulaminu
Po dłuższym namyśle wszystko jest jak kiełbaska.

Awatar użytkownika
Kanterial
Człowiek Kompromitacja
Posty: 1488
Rejestracja: 26 listopada 2011, 00:36
Lokalizacja: Torgau

Re: OZ - postaci

Post autor: Kanterial » 03 stycznia 2020, 12:01

Grunwald Bjorn Voigts
SpoilerShow
Obrazek
Grunwald jest gościem po trzydziestce (przynajmniej tak wygląda, bo tak się wygląda po zostaniu mutantem) i można powiedzieć, że nie odbiega zbyt daleko od pierwszego wyobrażenia "wiedźmina" które się nasuwa większości społeczeństwa po 20 grudnia. Wygląda jak trochę bardziej brudna i zarośnięta wersja lalki Ken, trochę jak Superman i Kelvin Klajn, ma dziurę w podbródku i szczękę szerszą niż każdy mężczyzna na świecie kiedykolwiek. Do tego ma białe włosy, dziwnie sztywne i nierozwiewające się, jakby je coś skleiło. Zwykle chodzi w związanych. Jest mega przystojny, tak przystojny i męski, że każda czarodziejka i 90% kobiet przed 40stką dostają na jego widok duszności, albo się kładą albo mdleją, Grunwald nie do końca wie, dlaczego tak jest, ale się z tym pogodził.
Ma strasznie niski głos, to jest, ma normalny, ale cały czas udaje mega chrypę i bardziej burczy niż mówi normalnie, dzięki czemu jest jeszcze bardziej męski. Lubi fajne pancerze i krótkie ćwiekowane kamizelki, w których widać jego super-opięte spodnie (wiedźmińskie) z cienkiej i rozciągliwej czarnej magicznej skóry. Te spodnie mają wysoki stan, żeby podkreślać świetny tyłek grunwalda, mają też miliard guzików (tzn. obecnie kilkanaście) bo Grunwald doszywa jeden guzik za jednego zabitego potwora. Porusza się jak na wiedźmina nietypowo, bo z niewymowną gracją małego słonika, tudzież pedalsko
SpoilerShow
Obrazek Obrazek
tzn. głównie kiedy się zapomni, bo jednak zwykle stara się chodzić jak silny męski wiedźmin "zaraz cię zabiję".
Obrazek

Ulubioną istotą żywą Grunwalda jest jego wierzchowiec - Płotsien. Płotsien jest zmutowanym skurwielonkiem wielkości konia pociągowego, ale nie wykazuje pierwotnej krwiożerczości skurwielonków, jest ogólnie bardzo miłym zwierzęciem i czasami Grunwald zwierza się jej na głos ze swojego dzieciństwa i trudnych dylematów, kiedy akurat ktoś stoi na tye blisko, żeby też usłyszeć.
Grunwald lubi wypić, zabijać potwory i być bohaterem.
Grunwald nie lubi, jak się na niego nie zwraca uwagi, jak nie ma co jeść i jak Blitz jest od niego silniejszy (a jest) i inni sprytniejsi (a są).

Gdyby mógł, podróżowałby po świecie i zabijał potwory dla przyjemności i za darmo, piłby dużo alkoholu i ukradkiem robił z kolegami podśmiechujki z nieprzytomnych czarodziejek, które zemdlały na widok jego męskiej wiedźmińskiej aury.

Grunwald wręcz urodził się, by zostać wiedźminem, nie było innej możliwości, poza tym ktoś kiedyś powiedział, że Grunwald wygląda całkiem jak Biały Wilk, założyciel Guten Morgen z obrazu wiszącego w głównym korytarzu Guten Morgen, i faktycznie tak jest, nawet imię jejst podobne, ale Grunwald nie zwraca uwagi na takie rzeczy, poza tym nigdy nie poznał swoich rodziców, więc i tak są nikłe szanse, że zagadka zostanie rozwiązana, a Guten Morgen odzyska prawowitego dziedzica i właściciela, o ile takie przybytki potrzebują czegoś takiego.

Grunwalda wychowała babcia, która tak strasznie chciała się go pozbyć, że co rusz jak ktoś jej pomagał, to się powoływała na prawo niespodzianki, że niby nie ma pojęcia, że Grunwald jest w domu od pięciu, dziesięciu i piętnastu lat, i raz się nawet udało, jak Grunwald był jeszcze małym bejbikiem, jeden wiedźmin go zabrał i zrobił jakieś dziwne próby i mutacje, po których Grunwaldowi zbielały włosy, tętno zwolniło, a źrenice stały się pionowe na trzy lata, ale chyba Grunwald wykazywał zbyt wielki potencjał wiedźmiński i dlatego został oddany (zabijał potwory siłą umysłu, przynajmniej sam tak twierdzi) i po wielu wielu latach, kiedy trochę mu przeszło i zrobił się tak wielki i szeroki w barach, że zawadzał babci w codziennym życiu, dostał list z Guten Morgen. Decyzję podjął szybciej, niż osiodłał Płotsien.

Tak po prawdzie to Grunwald jest przyjacielski i raczej miły, dobry chłopak, tylko udaje gbura. Jest bardzo lojalnym przyjacielem i zdecydowanie tym wiedźminem, którego świat potrzebuje teraz, w czasach pogardy i pingwinów.
За поворотом, в глубине
Лесного лога,
Готово будущее мне
Верней залога.


"Nie twierdzę, że było lepiej, kiedy miałem dwadzieścia lat, ale kiedy mam pięćdziesiąt, to też nie jest dobrze i to jest moje postanowienie noworoczne, postanowiłem, że nie jest dobrze."

Awatar użytkownika
Aishikami
Posty: 29
Rejestracja: 09 grudnia 2013, 14:03
Lokalizacja: Wrocław

Re: OZ - postaci

Post autor: Aishikami » 03 stycznia 2020, 12:54

Fanfarel Vanerys
SpoilerShow
Obrazek

Tysięczna woda po kisielu władcy niewielkiego, zapyziałego królestwa. Od maleńkości Fanfarel czuł ciężar korony i robi wszystko aby uniknąć zostania następcą tronu. Na nic tłumaczenia, że prędzej słońce zacznie świecić na czarno, niż przyjdzie kolej na niego, ale głosy w jego głowie mówią mu, że nie takie rzeczy się zdarzały.
Zatem chłopak przemyślał sprawę i zdecydował, że najlepiej będzie zostać wiedźminem, w końcu kto by posadził mutanta na tronie. Kiedy już postanowił, nie mógł dłużej czekać, i postanowił znaleźć wiedźmina, który by go zabrał ze sobą do Guten Morgen. Dużo podróżował, schodził kilka par butów i dorobił się odcisków, ale się opłaciło.
Wioskę, w której się zatrzymał nawiedziło wielkie nieszczęście, strzygła, dusza zmarłej fryzjerki goliła po nocach wszystkim mężczyznom włosy na czubku głowy. Zawezwany wiedźmin najpierw zażądał pieniędzy, ale wieś uboga, wybłagała prawo niespodzianki, jeden z chłopów dom miał w sąsiedniej wiosce, a tu od miesięcy pomagał. Obiecał chłop zatem, że ruszą razem do domu i tam otrzyma zapłatę. Wiedźmin się zgodził i strzygłę pokonał.
Fanfarel ruszył przed nimi, wypytawszy najpierw po wsi o dom tegoż chłopa i dotarł tam pierwszy. Żonę chłopa przekupił i czekali.
Wielkie było zdziwienie chłopa, gdy w domu znalazł prawie dorosłego faceta, który do niego per ojcze zakrzyknął.
Jeszcze większe było zdziwienie wiedźmina, ale Fanfarel powołał się na ZASADY i wszelkie kruczki w prawie, a zresztą była niespodzianka, była, więc weź pan panie wiedźminie nie pierdol tylko do twierdzy prowadź.

I tak Fanfarel trafił do Guten Morgen stojąc już na progu dorosłości. Ponieważ nie wiedziano, jak z nim postępować dalej, poddano go nietypowej próbie - próbie pokuszenia.
Wysłano go w teren zatruty złem, gdzie demony podszywały się pod ludzi i o pomoc prosiły, a gdy złemu się pomogło, traciło się duszę.
Fanfarel wyszedł z próby zwycięsko.
Dało mu to niejako +10 do respektu, tylko dlatego, że nikt nie wiedział, że on by nawet chętnie pomógł, ale demony kusiły fizycznością lub błagały żałośnie, a Fanfarel za darmo nie pomaga. Grosza z nich nie mógł wyciągnąć, bo demony srebra nie noszą, więc z "bólem serca" #sorry_not_sorry, Fanfi odmówił i tak sprostał tej trudnej próbie.

Słowo się rzekło. Fanfi poddany został rytuałowi przemienienia.
Rytuał nie bardzo na niego wpłynął, owszem widzi lepiej, słyszy lepiej, eliksiry pić może z tylko minimalnym bełtem później, znaki nawet działają, ale jakoś tak mało zmutowany się czuje.
Zbyt mało zmutowany by nadal nie bać się, że jednak go wezmą na tego króla.


Z charakteru jest głównie pazerny, za pomoc się płaci. I to złotem lub srebrem. Nie dziećmi, dzieci się brzydzi. Wobec towarzyszy jest lojalny i życiem dla nich zaryzykować gotowy, ale widać ewidentnie, że połknął kija, który teraz nie chce wyjść, trzyma się sztywno, trochę na dystans i jakby z góry patrzył na innych, bo jednak jest w kolejce do tronu, a inni, no inni nie są.
*Nie mam własnej kultury, więc jem jogurt, aby mieć chociaż kulturę bakterii.*

ODPOWIEDZ