Tytuł Tekstu maja zdobył "Bestiariusz" MononokeGirl.

Serdecznie gratulujemy! :D

I oczywiście zachęcamy użytkowników do lektury i komentowania.

Kruk

"Literatura fantasy to literatura która w zamierzony sposób robi użytek z tego, co jest uważane za niemożliwe."
Tom Shippley
Awatar użytkownika
pierdoła saska
Posty: 1406
Rejestracja: 08 listopada 2011, 13:09
Kontaktowanie:

Re: Kruk

Post autor: pierdoła saska » 06 lutego 2017, 20:37

Ładna bajka. Taka z tych ciekawych, acz nie szarpiących za czytelnicze nerwy :) Lubie takie. Co prawda nie tak ładna jak pierwsze spotkanie z Kruczarzem, ale tam klimat wsiorbał mnie od razu, tu potrzeba było na to więcej czasu. Było niby wszystko, czego po fantasy można oczekiwać i zastrzeżeń jako takich nie mam, ale potrzeba czegoś więcej żeby mnie wsiorbało. Tu wsiorbanie nastąpiło dopiero po wejściu do świątyni, gdy Żira zaczęła rozmawiać z kapłankami. To była naprawdę świetna scena, bo budowała i kawałek wierzeń i przemycała coś z historii Żiry, a to wszystko tak zgrabnie, bez wywoływania tego paskudnego uczucia, że bohaterowie gadają tylko dlatego, żebym ja się czegoś dowiedziała. Chwała ci za to :heart:

Zgrzyt nastąpił zaraz po niej, bo całe wyprowadzenie, przywiązanie rozegrało się jakoś dziwnie, szybko, w okrasie dobrych opisów, ale jakby umknęło mi w pierwszej chwili, że oni ją tam zostawią i tyle i miałam wtf. Jakby to jakoś za szybko się rozegrało, ot żeby odfajkować i przejść do rzeczy ważnych. Musiałam się odrobinę wrócić z miejsca, gdy zagadała do Kruczarza, prześledzić to sobie raz jeszcze, uznać, że taki to zwyczaj i dalej czytać ich rozmowę. I tu honor oddając opisom i temu jak one budowały atmosferę, to jedno w pamięć zapadło mi najbardziej. Otóż cholernie zaciekawiłaś mnie Białą Równiną, a zwłaszcza gdy wspomniałaś o niej przy opisie noża, o którym już czytałam w pierwszej części. Nie powiem, że po cichu liczę, że w części kolejnej - tej na forum - lub w jakiejś kolejnej (piiiisz) będzie o tym coś więcej, bo śmierdzi mi to wielce ciekawą historią. :D

I znowu na plus jest zakończenie. Takie gawędziarskie, wywołujące na twarzy uśmiech i w ostatnich słowach tekstu dodające jeszcze coś nowego. :) Oj jestem ciekawa gdzie i po co Kruczarz zabiera czasami Żirę-latarnię :D

► Pokaż Spoiler
Marša: właśnie mnie naszło, że mam świat pełen singli
Søren: tak to jest jak za pisanie się bierze stary kawaler xD bo na starą pannę to się nie zachowujesz

Obrazek

CARPE SCHABOWY! twitter ° instagram ° facebook ° marszowickie pola

Awatar użytkownika
Ag.
Posty: 112
Rejestracja: 05 czerwca 2015, 19:24
Lokalizacja: Warszawa
Kontaktowanie:

Re: Kruk

Post autor: Ag. » 05 lipca 2017, 14:46

Ten tekst podoba mi się dużo bardziej niż "Zapłata". Też stylistycznie wydaje mi się lepszy, już na początku dobrze wczułam się w klimat – opisujesz to zimno, wiatr, surową krainę i niby robisz to bardzo pobieżnie, a jednak na tyle, bym mogła sobie ten świat wyobrazić i poczuć.

Podoba mi się też fakt, że jest to krótki tekst – owszem, parę rzeczy wymaga rozpisania i uszczególnienia, ogólnie jednak w krótkim tekście zamykasz całą historię, a ja tej sztuki zupełnie nie posiadam, więc trochę zazdroszczę.

Co do problemów, to trochę się powtórzę z przedmówcami. Mam problem z motywacjami postaci – czemu Żira przyszła do tej świątyni? Co chciała osiągnąć? Czemu to była jej ostatnia szansa? Co w zasadzi planowała? Bo ja to tak zrozumiałam, że w świątyni wcale nie mieszka Pani Lodu i Siły, tylko jakiś demon, który zajął jej miejsce. I że Żira chciała go wypędzić i wtedy prawdziwa Pani byłaby jej wdzięczna? Ale nie wiem, jak ma się to do reszty.

Tak samo w scenie na cmentarzu zdziwiłam się, że dokoła stoją ci wszyscy ludzie i kapłanki, a Kruczarz z Żirą swobodnie sobie rozmawiają. Po prostu umknął mi gdzieś moment, gdy ona została sama – gdzie ci wszyscy ludzie nagle zniknęli? Padła też taka sugestia, że ponieważ jest tam mało jedzenia, to po prostu mieszkańcy ją zjedzą. Ale tu coś coś chyba nie za bardzo zrozumiałam.

Tak samo nie rozumiem intencji Kruczarza. Znaczy on wykorzystał Żirę, żeby pokonać tego demona, ale po co w zasadzie? Czy to był właśnie ten, co zajął miejsce Pani, ten co go Żira chciała ubić? Cała ta scena jest dla mnie trochę niejasna, co się w zasadzie dzieje i dlaczego.

Nie rozumiem też, czemu moc demoniczna zaklęta w lampie miałaby przynosić miastu szczęście. Logika nakazuje, by jednak był to pech. Po prostu jakoś to idzie wbrew mojej intuicji.

Z innych rzeczy, bardzo mi się podoba, że ołtarz był przystrojony trochę przesadnie, tak żeby straszyć ludzi, ale wprawne oko potrafiło dopatrzyć się, które elementy rzeczywiście miały jakieś znaczenie i moc, a które były tylko plamami krwi dla ozdoby. Z drugiej strony jednak – powtarzasz tę uwagę zbyt często. Chyba że trzy razy piszesz, że Żira dostrzegała wyjątkowe znaczenie tego a tego, czego inni ludzie nie widzą. Trochę z tym przesadzasz, raz wystarczy.

Podsumowując, najbardziej podobał mi się tu klimat, jak i ogólny pomysł na fabułę, natomiast wykonanie trzeba poprawić, parę rzeczy uściślić.
Instrukcja obsługi: http://9.asset.soup.io/asset/2745/0297_d5c7_500.jpeg

Piszę, czytam: http://agnieszkazak.com" onclick="window.open(this.href);return false;

ODPOWIEDZ