Wybieramy PROZĘ LIPCA!
Czas na oddanie głosu do 17 VIII - ankieta dostępna w TEMACIE

Piąty Żywioł

"Literatura fantasy to literatura która w zamierzony sposób robi użytek z tego, co jest uważane za niemożliwe."
Tom Shippley
Awatar użytkownika
Kruffachi
sekretarz generalny
Posty: 1802
Rejestracja: 05 grudnia 2013, 21:42
Lokalizacja: Drugie Lewo
Kontaktowanie:

Re: Piąty Żywioł

Post autor: Kruffachi » 11 lipca 2016, 11:39

I koniec. Dziwnie mi z tym, że to koniec. Chyba sobie teraz uświadamiam, jak się do tego tekstu przyzwyczaiłam. Z paroma postaciami zdążyłam się nieźle zżyć (pamiętam, że obiecałam Ci Vinarę, skończę komcia i siadam do oufkuf), jeśli chodzi o niektóre, dopiero finał pozwolił mi zrozumieć, że tak naprawdę im kibicowałam. To był zaiste dobry finał. Dramatyczny, dynamiczny, trzymający w napięciu i dostarczający emocji. Właśnie taki finał, jakimi powinny odznaczać się długie, epickie teksty. Właśnie taki, który jest niemożliwy przy krótszych projektach. Właśnie taki, który udowadnia, że czasem warto się przemęczyć i brnąć przez pisanie kolejnych rozdziałów, żeby potem móc zaszaleć. Czuję się bardzo usatysfakcjonowana tym zakończeniem. Mam nadzieję, że Ty również.

Może powinnam napisać jakiegoś komcia podsumowującego, ale tak naprawdę musiałabym powtórzyć wiele z tego, o czym już pisałam i czego świadomości sama w międzyczasie nabrałaś. To długi tekst pisany na przestrzeni wielu owocnych miesięcy, więc trudno odnosić się do całości i zakładać, że uwagi będą aktualne. Dlatego wybacz taką skromną formę. To jest po prostu moment na świętowanie - uporałaś się ze swoją pierwszą powieścią, zamknęłaś ten poligon, zebrałaś masę cennych doświadczeń. Należą Ci się najszczersze gratulacje. Za nieszablonowy pomysł, za ciekawych bohaterów, za olbrzymi postęp i za to zakończenie. Między pierwszym a ostatnim postem zieje wręcz niewyobrażalna przepaść. Co dowodzi jedynie, że żadne napisane zdanie nie jest zdaniem zmarnowanym.

Krin, po prostu :tul:

I idę rysować Vinarę.
Jestem konfundującą fajerą w stuporze.

Dzień z życia admina (dziękuję)

Skrót do Regulaminu
Po dłuższym namyśle wszystko jest jak kiełbaska.

Awatar użytkownika
Krin
Posty: 480
Rejestracja: 17 marca 2014, 16:03
Lokalizacja: nekromanckie pustkowie
Kontaktowanie:

Re: Piąty Żywioł

Post autor: Krin » 11 lipca 2016, 13:06

Kruff, a mogłabym prosić kiedyś o jakiś bardziej szczegółowy opis tego, co ci się podobało w tym finale? ;) Byłoby to naprawdę bardzo pomocne.
" Człowiek ten, którego nazywano Kruczarzem, nadszedł od północy, od Białej Równiny. I to on powiedział nam w końcu, że tę nieprzyjazną ziemię stworzyli reptilianie - po to abyśmy nie zobaczyli podtrzymującej niebo kopuły i nie dowiedzieli się, że nasza planeta jest płaska, a nie okrągła, jak twierdziło NASA."
- Marszus, "Cała prawda o Białej Równinie"

Awatar użytkownika
Kruffachi
sekretarz generalny
Posty: 1802
Rejestracja: 05 grudnia 2013, 21:42
Lokalizacja: Drugie Lewo
Kontaktowanie:

Re: Piąty Żywioł

Post autor: Kruffachi » 12 lipca 2016, 13:13

Nie za bardzo wiem, jaki szczegółowy opis, bo ja nie czytam szczegółami. Czytam atmosferą, rytmem i skojarzeniami. Więc mogę jedynie powtórzyć to, co już napisałam - że było dramatycznie i dynamicznie, że poczułam satysfakcję i mimo tempa, się nie pogubiłam w wydarzeniach.
Jestem konfundującą fajerą w stuporze.

Dzień z życia admina (dziękuję)

Skrót do Regulaminu
Po dłuższym namyśle wszystko jest jak kiełbaska.

Awatar użytkownika
Siemomysła
Posty: 900
Rejestracja: 25 listopada 2013, 18:37
Lokalizacja: Druga gwiazda na prawo i prosto aż do rana
Kontaktowanie:

Re: Piąty Żywioł

Post autor: Siemomysła » 14 lipca 2016, 08:34

Kochana Krin!

W pierwszych słowach mojego listu, chciałam Ci złożyć najszczersze, z serca płynące gratulacje!
SKOŃCZYŁAŚ! Skończyłaś, no! i teraz muszę wreszcie, muszę, o matko, jak to boli, wziąć i napisać tę scenę bójki w barze. I jeszcze muszę coś absolutnie specjalnego dla Junki wymyślić z tej okazji ;) choć to gdzie indziej, nie w barze.

Nie zaznaczałam literówek. Przykro mi - spoilera nie będzie. Tak się rzuciłam na poznanie zakończenia, że po prostu mi się nie chciało zatrzymywać nawet na chwilę.

I powiem Ci, że uczynienie Przeznaczenia, Piątego Żywiołu, fałszywką to jest, to jest WIELKIE. Tak, wiem, oni ogólnie tłukli się o więcej kamieni, a raczej o dominację, jak drapieżniki stadne, ale tak zupełnie naprawdę to dla mnie na końcu okazało się, że tłukli się o coś, co i tak każdy musi zdobyć sam, w sensie wytworzyć sam. Nauczyć się sam. Czego się nie da ukraść. Kropka. I Sadrin dostał swoją Siłę. I Sadrin nie przekonał się do Vinary <3 To jest cudne, że nie zakończyłaś tego na zasadzie, a teraz wszyscy się kochamy i jest pięknie. Scena z cmentarza - Deira! <3 Tylko Sadrin zostaje bez kogoś do przytulenia <3 On jest sam, ze swoją Siłą. Nieważne, że kamyk dostał później, kamyk to tylko symbol. On tę Siłę zdobył podczas tego wszystkiego, co go spotkało. Lubię.

Ogólnie, co tu kryć - jeśli kiedyś zaczniesz to ogarniać, czeka Cię sporo pracy, żeby to wszystko poukładać, żeby rozłożyć akcenty, uzupełnić hinty, ułożyć równomierniej wprowadzanie bohaterów i faktów z budowy świata i tak dalej, ale materiał jest tego wart. Tak uważam. Zmieniasz się, uczysz się, nie boisz się próbować nowych zabiegów, nawet jeśli nie wiesz, że właśnie czegoś próbujesz, to i tak się uczysz i to tak bardzo widać w tym właśnie wątku powieści tworzonej miesiącami. Zatem: pisz, pisz, pisz.

:nano:
Trudno zainteresować żonatego mężczyznę i znaleźć czas na czytanie książek
[Stokrota]
Ale jest za późno, zawsze było, zawsze będzie za późno.
[Dr Manhattan]
I niech nikt nie odejdzie skrzywdzony!
[Red Shoehart]

Awatar użytkownika
Kruffachi
sekretarz generalny
Posty: 1802
Rejestracja: 05 grudnia 2013, 21:42
Lokalizacja: Drugie Lewo
Kontaktowanie:

Re: Piąty Żywioł

Post autor: Kruffachi » 14 lipca 2016, 16:38

O, komentarz Siem pozwolił mi sobie pewne rzeczy lepiej poukładać. I na pewno mogę się podpisać pod tym, że świetne jest to, że Sadrin i Vinara nie wpadli sobie w ramiona po wszystkim. Gdyby sobie wpadli, nie dość, że byłoby to wbrew charakterowi Elburn, to jeszcze oznaczałoby, że Sadrin niczego się nie nauczył ;)
Jestem konfundującą fajerą w stuporze.

Dzień z życia admina (dziękuję)

Skrót do Regulaminu
Po dłuższym namyśle wszystko jest jak kiełbaska.

Awatar użytkownika
Krin
Posty: 480
Rejestracja: 17 marca 2014, 16:03
Lokalizacja: nekromanckie pustkowie
Kontaktowanie:

Re: Piąty Żywioł

Post autor: Krin » 17 lipca 2016, 16:51

Doszły mnie skargi i lamenty, że lud czuje się niedoceniony, bo nie kontynuowałam dyskusji. Nie kontynuowałam dyskusji, bo nie wiedziałam, czy jest sens ją podejmować i czy ktokolwiek ma na to jeszcze siłę. (Ja oczywiście mam. Chodzi przecież o najbardziej pierdołowatego z moich synów. ;) )

Kruffo,
w twoim przypadku przydałoby mi się więcej szczegółów. Z którymi postaciami tak się zżyłaś i którym kibicowałaś? Z czym jak z czym, ale z postaciami to ja mam problemy, więc to informacja na wagę złota.

Muszę też przyznać, że wiara we mnie, jaką wyrażasz w swoich ostatnich komentarzach (nie tylko w tym temacie) aż mnie onieśmiela. Mi zakończenie "Piątego Żywiołu" wydawało się słabe, zanim je jeszcze napisałam, wiec naprawdę nie wiem, co teraz myśleć.

Siem,
Skończyłaś, no! i teraz muszę wreszcie, muszę, o matko, jak to boli, wziąć i napisać tę scenę bójki w barze.
Oj musisz, musisz...


Wiecie co mnie dręczy? Nie mam pewności, czy wszystko, co chciałam pokazać, zwłaszcza z tej końcówki, jest do końca zrozumiałe. Jeśli pozwolicie, to uściślę to tutaj, żeby nie było wątpliwości. Przede wszystkim chciałam cały czas sugerować, że Przeznaczenie będzie "Piątym Żywiołem" jako te, które działa w dość dziwny sposób i jest wyróżnione pośród całej piątki. To jednak, że Przeznaczenie okazuje się fałszywe, nie znaczy, że Piątego Żywiołu nie ma. "Piątym Żywiołem Veverleyn" jest Vinara, bo jest - przynajmniej we własnym mniemaniu - potężniejsza od innych. A prawdziwy Piąty Żywioł? Tu interpretację pozostawiam dość dowolną, bo też nie obmyślałam całej fabuły pod tym kątem.
Fakt, że Przeznaczenie się rozpadło nie miał, przynajmniej w moim zamyśle, pokazywać, że nie ma Piątego Żywiołu, lecz że nie ma właśnie przeznaczenie. Sadrin pokonywał kolejne trudności, będąc pewnym, że korzysta z Przeznaczenia, a więc ktoś przeznaczył go do tego zadania. A jednak Vinara twierdzi, że kamień ma tylko jedną moc - przyciąganie pozostałych czterech kamieni. Czyli Sadrin nie pokonał wszystkich przeciwności z racji samego bycia Sadrinem, lecz z pomocą własnej siły, którą mimo wszystko posiadał. Prawie morał wyszedł...

Z epilogu to ja jestem dumna jak z niczego na świecie, bo to taki trochę kubeł zimnej wody po tym jak wszystko wspaniale się udało. Bo przecież nic już nie będzie takie samo. (Tak, nie mogłam się powstrzymać i zawarłam tu krytykę mojego znienawidzonego motywu, czyli cofania się do przeszłości lub kończenia zdaniem "i wtedy się obudził", po których zawsze czuję się oszukana.)
Przy ostatnim dialogu, który tak wam się podoba moja duma osiąga niebotyczne rozmiary, bo gdyby Sadrin faktycznie pogodził się z Vinarą, na żadną Siłę, by nie zasługiwał, ponieważ nadal pozostawałby słabą ofiarą w rękach starszej mistrzyni. Tu też nie wiem, czy mi się udało ( a to dla mnie ważne) pokazać Vinarę jako osobę, która najpierw została zdradzona (co głównie się zawiera we fragmentach w drugiej osobie na początku rozdziałów przed "samobójstwem Sadrina"), potem przeżywała okres, kiedy się mściła, piła i ogólnie robiła nie to, co powinna, by na koniec dojść do pewnego rodzaju "odkupienia", czyli obiecania pomocy Sadrinowi oraz częściowego przyznania do błędu. I chciałam też właśnie przez ten dialog podkreślić fakt, że Vinara się poprawia, ale Sadrin wciąż jej nie ufa. Z tego też powodu zostawił ją na śmierć, tak jak wcześniej ona zostawiła go na śmierć, kiedy przyszli do nie z trucizną, a ona się odwróciła plecami. (Oczywiście, że nie macie szans tego pamiętać, ale liczę, że kiedy poskładam to do kupy będzie to możliwe.) W rzeczywistości odwróciła się do niego plecami, żeby nikt nie widział jej łez, ale wyszło jak wyszło...

Przeprowadziłam tutaj niemal analizę własnej powieści, więc chyba najwyższy czas skończyć. Powiedzcie mi tylko, proszę was mocno jak nikt inny na świecie, jak wy odebrałyście wspomniane przeze mnie wątki.

Jak zapewne można się domyślić po zakończeniu, mam mgliste plany, by jeszcze kiedyś kontynuować opowieść o losach Sadrina. O losach Vinary tym bardziej i to tych wcale niepowiązanych z losami swojego pierdołowatego podopiecznego. Nawet myślę, że niedługo rzucę się na jakieś opowiadanie z nią, choć może nie z nią jako główną bohaterką, ale na pewno z nią.

Jeszcze raz wam dziękuję za przeczytanie. Zwłaszcza, jeśli byłyście na tyle wytrwałe, żeby przebrnąć przez ten post. :heart:
" Człowiek ten, którego nazywano Kruczarzem, nadszedł od północy, od Białej Równiny. I to on powiedział nam w końcu, że tę nieprzyjazną ziemię stworzyli reptilianie - po to abyśmy nie zobaczyli podtrzymującej niebo kopuły i nie dowiedzieli się, że nasza planeta jest płaska, a nie okrągła, jak twierdziło NASA."
- Marszus, "Cała prawda o Białej Równinie"

Awatar użytkownika
Siemomysła
Posty: 900
Rejestracja: 25 listopada 2013, 18:37
Lokalizacja: Druga gwiazda na prawo i prosto aż do rana
Kontaktowanie:

Re: Piąty Żywioł

Post autor: Siemomysła » 19 lipca 2016, 08:44

Krin, moja Krin!
Fakt, że Przeznaczenie się rozpadło nie miał, przynajmniej w moim zamyśle, pokazywać, że nie ma Piątego Żywiołu, lecz że nie ma właśnie przeznaczenie.
Ja to zrozumiałam tak, że Piątym Żywiołem jest Sadrin - w takim sensie, że każdy odpowiednio zdeterminowany i silny, może nim być. Wnosi coś od siebie. To ten ktoś ma znaczenie, nie kamień.

Co do przedstawienia Vinary - teraz mi się wydaje, że nie ogarnęłam tego, że została zdradzona. Czułam, że coś większego działo się w przeszłości, ale nie załapałam tego, że ona teraz robi wszystko, by się zemścić. Serio myślałam raczej, że to walka o władzę. Ale też jest wielce prawdopodobne, że coś tam w tych pierwszych postach o tym było, a ja tego nie zapamiętałam, przyznasz, że półtora roku to mnóstwo czasu. Dlatego mówiłam, że jestem w stanie przeczytać całość od początku do końca, kiedy już nieco wywietrzeje mi z głowy, gdybyś chciała tekst ogarniać.
Jak zapewne można się domyślić po zakończeniu, mam mgliste plany, by jeszcze kiedyś kontynuować opowieść o losach Sadrina.
I bardzo dobrze, bo ja nie wiem, jak może istnieć SB tego forum bez Sadrina ;)

:nano:
Trudno zainteresować żonatego mężczyznę i znaleźć czas na czytanie książek
[Stokrota]
Ale jest za późno, zawsze było, zawsze będzie za późno.
[Dr Manhattan]
I niech nikt nie odejdzie skrzywdzony!
[Red Shoehart]

Awatar użytkownika
Kruffachi
sekretarz generalny
Posty: 1802
Rejestracja: 05 grudnia 2013, 21:42
Lokalizacja: Drugie Lewo
Kontaktowanie:

Re: Piąty Żywioł

Post autor: Kruffachi » 19 lipca 2016, 15:10

Z postaciami, to chodzi mi głównie o Sadrina chyba. To nie jest typ bohatera, którym kibicuję. Lubię raczej świadomych graczy, ludzi biorących rzeczywistość za jaja - bardziej czy mniej jawnie - a nie bezwolnie kręcących się w mechanizmie i słabych. O takich lubię pisać i także czytać. Oczywiście nie tylko, ale jednak trudniej mnie przekonać do postaci, gdy przez większość czasu prezentuje postawę odwrotną. A na końcu ze zdziwieniem odkryłam, że w sumie obchodzi mnie, co się z tym Sadrinem stanie. Jasne, bardziej przejmowałam się Vinarą, ale jednak nie zaabsorbowała całej mojej uwagi. Także przynajmniej w moim wypadku przeplatanie fragmentów zadziałało znakomicie.

Jeśli natomiast chodzi o kiczowatość/sztampowość i inne zarzuty, które sama sobie stawiasz, to serio, nie myśl o tym. Nie przy projekcie tego typu, bo w zakończeniu do takich powieści liczą się w dużej mierze emocje i satysfakcja czytelnika. Więc co z tego, że sceny na cmentarzu są takie czy owakie, skoro dają odpowiedni efekt?

No i naprawdę też odpuściłabym na tym etapie pracy nad tekstem z zamartwianiem się, czy wszystko jest dla czytelnika zrozumiałe - otóż nie jest. Na pewno nie przy takim trybie czytania - o czym wspomniała Siem - i w przypadku, kiedy mamy do czynienia z pierwszym, powstającym na bieżąco szkicem ;) Trochę wrzuć na luz, Krin, i zajmij się najpierw wątkiem głównym.
Jestem konfundującą fajerą w stuporze.

Dzień z życia admina (dziękuję)

Skrót do Regulaminu
Po dłuższym namyśle wszystko jest jak kiełbaska.

ODPOWIEDZ