Tytuł Tekstu maja zdobył "Bestiariusz" MononokeGirl.

Serdecznie gratulujemy! :D

I oczywiście zachęcamy użytkowników do lektury i komentowania.

Powierniczka Gryfów

"Literatura fantasy to literatura która w zamierzony sposób robi użytek z tego, co jest uważane za niemożliwe."
Tom Shippley
Awatar użytkownika
Kandara
Posty: 238
Rejestracja: 25 lipca 2012, 00:51

Powierniczka Gryfów

Post autor: Kandara » 03 marca 2013, 19:18

Zanim przeczytasz, wiedz, że poniższy prolog jest wynikiem notorycznego braku weny, który nie pozwolił mi na napisanie niczego więcej.
Ciąg dalszy pojawi się w bliżej nieokreślonej przyszłości, bo muszę sobie to wszystko przynajmniej częściowo przemyśleć, ale już teraz mogę powiedzieć, że związek prologu z pierwszym rozdziałem nie będzie ścisły.


Prolog Mgła wisiała nad górami. Spowijała strome, skaliste, pokryte śniegiem zbocza, sprawiała, że upodabniały się do niebieskawych cieni na delikatnej zasłonie. Spływała ku dolinom zatapiała je w swoich sinawych odmętach, ponad którymi sterczały ostre, trójkątne szczyty. Było spokojnie. Sennie. Prawie cicho. Tylko strumyk szemrał płynąc po kamieniach, ptaki gwizdały w konarach świerków i sosen. Melodia narastała, stopniowo wypełniała okolicę.
I nagle jakiś głośny, przejmujący krzyk zmącił spokój. Zakłócił leniwą harmonię, wprawił powietrze w gwałtowne drżenie. Uniósł się ku górze. Przebił bałwan mgły, odbił się echem od skał i rozbrzmiał ponownie, tym razem głośniej, jakby pewniej, radośniej. Wibracje wzmogły się, a z mgielnego jeziora wynurzył się ogromny gryf. Czerwone pióra niemal zapłonęły w pierwszych promieniach słońca, złota sierść nabrała połysku. Kolejne uderzenie potężnych skrzydeł rozwiało mgłę. Zakrzywiony dziób rozwarł się raz jeszcze. Wrzask, który się z niego wydobył wstrząsnął otoczeniem...
* - Babciu, babciu! - wołał podniecony dziecięcy głosik, podczas gdy jego właściciel drobny, jasnowłosy chłopczyk coraz mocniej zaciskał dłonie na białej pierzynce. - A to prawda, że kiedy byłaś mała w naszych górach żyły gryfy? I czy to prawda, że to pióro, które dziadek nosi na czapce upuścił jeden z nich? - Chabrowe oczy zalśniły gwałtownym, niemalże chorobliwym blaskiem.
- Oczywiście, Bąbelku. Gryfy żyły w naszych górach. Mieszkały na najwyższych szczytach, prawie w chmurach. Co rano witały dzień swoim krzykiem, ich skrzydła sprowadzały wiatr, a smukłe, mocne sylwetki budziły podziw, strach i szacunek, każdego, komu dane było zobaczyć ich w locie. Ale już ich nie ma. - Staruszka wydała z siebie ciche westchnienie. - Odeszły, tak po prostu odleciały i nagle poranki stały się bardzo ciche.
- Dlaczego odeszły? - Na lekko pucołowate policzki chłopca pojawiły się rumieńce. - Czy coś je przestraszyło? Czy kiedyś powrócą? Chciałbym zobaczyć gryfa, takiego prawdziwego, żywego, a nie tylko na obrazku w książce.
- Tego nie wie nikt. - Kobieta poprawiła poły swojego jedwabnego, zielonego szlafroka. - Niezbadane są ścieżki gryfów. Może kiedyś wrócą, może nie. Podobno uciekły przed złymi ludźmi, takimi samymi, jak ci, których twój ojciec kazał dziś powiesić, ale to nie jest prawda. Takie stworzenia nigdy nie uciekałyby przed ludźmi. A teraz pora spać. - Z tymi słowami podniosła się z wiklinowego fotela, na którym siedziała przez cały wieczór, po czym zgasiła wszystkie pięć świec, płonących w dziecięcej sypialni.
- Dobranoc, Bąbelku.
- Dobranoc, babciu.
Chłopiec posłusznie przyłożył głowę do poduszki, ale długo jeszcze nie mógł zasnąć.
Obrazek Księżycowa weno, działaj!

Awatar użytkownika
Joa
Chlor
Posty: 716
Rejestracja: 18 marca 2012, 21:12
Kontaktowanie:

Re: Powierniczka Gryfów

Post autor: Joa » 03 marca 2013, 19:34

SpoilerShow
Spływała ku dolinom, zatapiała je w swoich sinawych odmętach, ponad którymi sterczały ostre, trójkątne szczyty.
Prawie cicho. Tylko strumyk cicho szemrał płynąć po kamieniach, ptaki gwizdały w konarach świerków i sosen. Melodia narastała, stopniowo wypełniała okolicę.
- A to prawda, że kiedy byłaś mała, w naszych górach żyły gryfy?
Błędzioszki, które znalazłam są wyżej, w spoilerze.
Wiesz Kand, przyjemne to było. Dość krótkie, ale przyjemne. Wprowadziło mnie w taki blogi nastój, wyobraziłam sobie te szczyty, te piękne gryfy, które na tle niebieskiego nieba wyglądały wspaniale. Wyobraziłam sobie scenę z babcią.
Jedynie mam zastrzeżenia do błędów i do długości - było okropnie krótko, szczególnie scena z babcią, mogłaś ją troszkę przedłużyć. I jeszcze do postaci - może gdybyś dodała więcej opisu babci, dziecka, byłoby lepiej? Przedłużyłabyś tym samym cały tekst, urozmaiciła w jakiś sposób...
Podobało mi się, bo było przyjemne.
Cieszę się, że coś napisałaś i mam nadzieję, że będzie to kontynuować. A jak nie, to się obrażam, tupnę stopą i odchodzę. Rozumiemy się?
:heart:
یکی بود و یكی نبود كل شي له بدايه ونهايه

Awatar użytkownika
Plastikowy Jezus
Posty: 63
Rejestracja: 23 października 2011, 19:01
Kontaktowanie:

Re: Powierniczka Gryfów

Post autor: Plastikowy Jezus » 03 marca 2013, 20:13

Prolog powinien zaciekawić czytelnika. Spowodować, że ten zacznie zadawać pytania. Ja zacząłem, a najważniejsze z nich brzmią - co stało się z gryfami? Dlaczego opuściły szczyty gór? No i te, które zadał chłopiec z opowiadania: Czy coś je przestraszyło? Czy kiedyś powrócą? Dużo pytań, mało odpowiedzi. Czyli jest ciekawie ;)
Lubię gryfy. Są słodkie prawie jak pandy. Zawsze kojarzyły mi się z majestatycznością i chętnie przeczytałbym opowieść z gryfem w tle. Liczę na Ciebie! ;)

Awatar użytkownika
aairria

Re: Powierniczka Gryfów

Post autor: aairria » 03 marca 2013, 21:58

W przeciwieństwie do sympatii, płynącej z poprzedniego postu, gryfy są mi zupełnie obojętne. Ot takie tam ptakocosie. Być może więc, dzięki temu, uda mi się napisać tu coś bez niepotrzebnych emocji :calm: .
Bardzo spodobała mi się pierwsza część. Mimo niewielkiej długości, była w stanie skonstruować odpowiedni nastrój i, na koniec, rozbić go sugestywnym opisem krzyku. Wzbudza zainteresowanie, zachęca do kontynuowania lektury.
Druga część natomiast zdecydowanie jest krótka o budujące wizje opisy, pieczołowite rozwodzenie się nad czasem, atmosferą, sytuacją i wyglądem. Następuje również zbyt nagle. To takie nieco nachalne, że natychmiast po krzyku gryfa mamy scenkę, w której chłopiec pyta o... gryfa oczywiście. Proponuję rozdzielić te dwa światy, zasugerować czytelnikowi odległość i w czasie, i w przestrzeni (nawet, jeśli pozorną). Niech to będzie zupełnie inna scena, inna sytuacja, powiązana z poprzednią jedynie nazwą stworzenia.
Ten tekst to chyba takie ziarenko, z którego szansę ma wyrosnąć przepiękne drzewo. Dlatego, na razie, nic więcej nie napiszę. Poczekam cierpliwie na ciąg dalszy.

Awatar użytkownika
Ookami

Re: Powierniczka Gryfów

Post autor: Ookami » 04 marca 2013, 00:08

Po przeczytaniu tego nie potrafię zrozumieć Twojej weny. Ja nawet nie potrafię spleść jakiekolwiek prologu, kiedy Ty tutaj prezentujesz takie magiczne cudo, twierdząc tym samym, że cierpisz na notoryczny brak weny ;). Chciałabym najpierw ponarzekać na długość, ale przecież to jest prolog, a one chyba nie muszą być jakoś specjalnie długie. Jednak apetyt rośnie w miarę jedzenia, dlatego też chciałoby się więcej. Mimo wszystko brakowało mi nieco więcej opisów, zwłaszcza w drugiej części, dzięki którym tylko spotęgowałabyś ten niepowtarzalny klimat. Mógłby przykładowo pojawić się chociażby kominek, który sama sobie wyobraziłam. Jak powiedziałam wcześniej, było naprawdę magicznie, przyjemnie oraz spokojnie, że można jakoś na resztę przymknąć oko. Tak na dobry początek. Ogólnie choć nie wielbię gryfów to miło będzie o nich poczytać, bo większość częściej wybiera smoki albo feniksy, więc Twoje opowiadanie będzie dobrą odmianą. Ciężko na razie powiedzieć, czego można się spodziewać, ale czuję, że nie zawiedziesz forumowiczów swoim tekstem :).

Awatar użytkownika
wołszebnik
Posty: 1106
Rejestracja: 03 czerwca 2012, 11:09
Lokalizacja: http://www.facebook.com/joanna.gadawska?ref=tn_tnmn
Kontaktowanie:

Re: Powierniczka Gryfów

Post autor: wołszebnik » 04 marca 2013, 10:25

Errr, wybacz, ale ukrócę ciut tego słodzenia.
Przede wszystkim, Kandaro, przemyśl kwestię tytułu. Przepraszam, ale to na kilometr swądzie przyszłą Merysójką. Powierniczka Gryfów? Rly? Proszę, nie. :bag:
wołał podniecony dziecięcy głosik
podejrzewam, że wydawnicza korekta by się do tego nie doczepiła, no, ale ja jestem wołsz 8)
Głosik sam z siebie nie może wołać, bo głosik jest wołaniem, gdy wydobywa się głosik, to już jest akt wołania. Wołało dziecko, podnieconym głosikiem wołało, niemniej wołało dziecko, nie głosik.
Gryfy żyły w naszych górach. Mieszkały na najwyższych szczytach, prawie w chmurach.
nie czujesz, że rymujesz :lalala: acz, to w sumie nie błąd, ot tak, se zerknij, bo może nie chciałaś. To jednak wpływa na klimat utworu.
- A kto tam je wie. - Kobieta poprawiła poły swojego jedwabnego, zielonego szlafroka, - Niezbadane są ścieżki gryfów.
co przecinek robi przed myślnikiem? O.o Naprawdę "ścieżki"? "Ścieżki gryfów"? Naprawdę? Spróbujmy ugryźć to z poziomu dziecka: jakie kurna ścieżki, skoro gryfy latają?


Ok, ogólnie naprawdę świetnie jest. Krótko, fakt :| niemniej wyraziście. Choć scena familijna, to jednak nie statyczna, wlałaś w to ducha. Więc, cóż, tak trzymaj, ale uważaj... kurcze, proszę, nie pakuj tu żadnych pokrzywdzonych przez los mimoz, zaginionych księżniczek, cieląt o nadprzyrodzonych mocach, które jedynie w swoim mniemaniu są hiperextra. Pilnuj się. Nie zepsuj.

Edit:
A-ha! I marudziłaś na krzyku (tak, wołsz wie wszystko :roll: ), że Ci nie działa automatyczna podmiana w Wordzie łączników na pauzy. Kand, nie męcz się, prosty skrót: ciśniesz Alt i po kolei: 0,1,5,1 ;)
A tymczasem w pewnym EL (acz z pewnością nie Dorado, zbyt ubogo tamże na to), gdzie prawowstecz:
Obrazek Acz wybaczmy demokracji, Orwell rzekł, wszak nie bez racji, że to w każdej delegacji,pod gajerkiem, przy korycie, pod krawatem, pcheł poszycie...
zbieżność nazw absolutnie przypadkowa

Awatar użytkownika
Kandara
Posty: 238
Rejestracja: 25 lipca 2012, 00:51

Re: Powierniczka Gryfów

Post autor: Kandara » 04 marca 2013, 16:47

Dzięki wszystkim za opinię. Wszytskie są cenne i każdą miło się czyta, naprawdę.
A teraz troszkę polemiki:
Joa pisze: Jedynie mam zastrzeżenia do błędów i do długości - było okropnie krótko, szczególnie scena z babcią, mogłaś ją troszkę przedłużyć. I jeszcze do postaci - może gdybyś dodała więcej opisu babci, dziecka, byłoby lepiej? Przedłużyłabyś tym samym cały tekst, urozmaiciła w jakiś sposób...
Podobało mi się, bo było przyjemne.
Cieszę się, że coś napisałaś i mam nadzieję, że będzie to kontynuować. A jak nie, to się obrażam, tupnę stopą i odchodzę. Rozumiemy się?
:heart:
Wyszłam z założenia, że babcia nie jest w tej scenie aż tak ważna, żeby ją opisywać. To po prostu ktoś kto służy do przekazania pewnych informacji niczego więcej. Opis dziecka natomiast staram się "przemycić fragmentami pomiędzy dialogiem" i nawet jestem zadowolona z efektu.

aairria pisze: Druga część natomiast zdecydowanie jest krótka o budujące wizje opisy, pieczołowite rozwodzenie się nad czasem, atmosferą, sytuacją i wyglądem. Następuje również zbyt nagle. To takie nieco nachalne, że natychmiast po krzyku gryfa mamy scenkę, w której chłopiec pyta o... gryfa oczywiście. Proponuję rozdzielić te dwa światy, zasugerować czytelnikowi odległość i w czasie, i w przestrzeni (nawet, jeśli pozorną). Niech to będzie zupełnie inna scena, inna sytuacja, powiązana z poprzednią jedynie nazwą stworzenia.
Ten tekst to chyba takie ziarenko, z którego szansę ma wyrosnąć przepiękne drzewo. Dlatego, na razie, nic więcej nie napiszę. Poczekam cierpliwie na ciąg dalszy.
Może i tak. Prawdę mówiąc chciałam uzyskać tutaj efekt przerwanej opowieści. Stąd pierwsza cześć jest opisem zamglonych gór i krzyku gryfa, a w drugiej pojawia się chłopczyk, pytający o gryfy właśnie.

wołszebnik pisze:Errr, wybacz, ale ukrócę ciut tego słodzenia.
Przede wszystkim, Kandaro, przemyśl kwestię tytułu. Przepraszam, ale to na kilometr swądzie przyszłą Merysójką. Powierniczka Gryfów? Rly? Proszę, nie. :bag:
Może zmienię, nie wiem jeszcze. Fakt, że jedzie Maryśką, ale kurcze to mi pasuje do pierwotnego zamysłu. :bag:
wołał podniecony dziecięcy głosik
podejrzewam, że wydawnicza korekta by się do tego nie doczepiła, no, ale ja jestem wołsz 8)
Głosik sam z siebie nie może wołać, bo głosik jest wołaniem, gdy wydobywa się głosik, to już jest akt wołania. Wołało dziecko, podnieconym głosikiem wołało, niemniej wołało dziecko, nie głosik.
Tak, tak wiem. Nie powiem jednak ile razy z takim "wołającym głosem" zetknęłam się w no właśnie w już wydanych książkach, dlatego pozwolę sobie to tak zostawić.
Gryfy żyły w naszych górach. Mieszkały na najwyższych szczytach, prawie w chmurach.
nie czujesz, że rymujesz :lalala: acz, to w sumie nie błąd, ot tak, se zerknij, bo może nie chciałaś. To jednak wpływa na klimat utworu.
No fakt, nie zauważyłam. Ale to wypowiedź babci, a ludzie kiedy mówią zaliczają różne wpadki. (Tak, tak gdyby to było użyte w "normalnej" narracji to bym poprawiła.)
- A kto tam je wie. - Kobieta poprawiła poły swojego jedwabnego, zielonego szlafroka, - Niezbadane są ścieżki gryfów.
co przecinek robi przed myślnikiem? O.o Naprawdę "ścieżki"? "Ścieżki gryfów"? Naprawdę? Spróbujmy ugryźć to z poziomu dziecka: jakie kurna ścieżki, skoro gryfy latają?
"Niezbadane są drogi Pana" (nawet jeśli nie jest to dokładny cytat, to właśnie to miałam w głowie pisząc o ścieżkach gryfów. A poza tym, czy dzieciom naprawdę jest trudno wyobrazić sobie jakaś ścieżkę w chmurach? Zakładam, że nie.
Ok, ogólnie naprawdę świetnie jest. Krótko, fakt :| niemniej wyraziście. Choć scena familijna, to jednak nie statyczna, wlałaś w to ducha. Więc, cóż, tak trzymaj, ale uważaj... kurcze, proszę, nie pakuj tu żadnych pokrzywdzonych przez los mimoz, zaginionych księżniczek, cieląt o nadprzyrodzonych mocach, które jedynie w swoim mniemaniu są hiperextra. Pilnuj się. Nie zepsuj.
Dzięki. Zaginionych księżniczek nie planuję, mimoz też nie i nadprzyrodzonych mocy w sumie nie. Tylko no, ciągle jeszcze tytułowa "powierniczka" musi się jakoś z gryfami dogadywać. To tyle.


Edit:
A-ha! I marudziłaś na krzyku (tak, wołsz wie wszystko :roll: ), że Ci nie działa automatyczna podmiana w Wordzie łączników na pauzy. Kand, nie męcz się, prosty skrót: ciśniesz Alt i po kolei: 0,1,5,1 ;)
A sprawdzę :D
Obrazek Księżycowa weno, działaj!

Awatar użytkownika
wołszebnik
Posty: 1106
Rejestracja: 03 czerwca 2012, 11:09
Lokalizacja: http://www.facebook.com/joanna.gadawska?ref=tn_tnmn
Kontaktowanie:

Re: Powierniczka Gryfów

Post autor: wołszebnik » 04 marca 2013, 16:52

Wiesz, zrobisz, co chcesz, twój biznes :P

Ot, po prostu jeśli historia babci miała brzmieć podniośle, no to zrymowanie troszeczkę psuje efekt. Jak sama zauważyłaś, to część dialogu i normalnie nawet bym tego nie wskazała, acz tutaj czułam, że ta babcina historyja ma mieć pewną formę, wprowadzić nastrój zamyślenia.
A tymczasem w pewnym EL (acz z pewnością nie Dorado, zbyt ubogo tamże na to), gdzie prawowstecz:
Obrazek Acz wybaczmy demokracji, Orwell rzekł, wszak nie bez racji, że to w każdej delegacji,pod gajerkiem, przy korycie, pod krawatem, pcheł poszycie...
zbieżność nazw absolutnie przypadkowa

Awatar użytkownika
A. Mo'zart
Posty: 162
Rejestracja: 05 lipca 2012, 22:07
Lokalizacja: Dom
Kontaktowanie:

Re: Powierniczka Gryfów

Post autor: A. Mo'zart » 06 marca 2013, 13:24

Kand, a gdzie reszta tekstu? Twoje posty w NC są dłuższe niż to, wiec mi nie mów, że nie potrafisz, jak potrafisz, tylko Ci się nie chce :] Za trzy.... za dwa dni ma być tutaj pożądny rozdział, taki długaśny na parę stron którego czytanie zajmie więcej niż pół minuty. Jak nie, to się sfochuję i nie będę Ci komentował.

PS. dobrze jest :)

Awatar użytkownika
pierdoła saska
Posty: 1406
Rejestracja: 08 listopada 2011, 13:09
Kontaktowanie:

Re: Powierniczka Gryfów

Post autor: pierdoła saska » 07 marca 2013, 09:56

Ok, no to lecim.

Po pierwsze, to pierwsza partia prologu wyszła super. Łoczarowała mnie, wciągnęła i w ogóle. Szalenie miły w odbiorze, spokojny i ciekawy opis przyrody.

Po drugie, druga partia tekstu zaciekawiła mnie. Była urocza, słodka, miodek, poza jednym zdaniem. "A kto tam je wie." - nie podoba mi się. Fuj! Tłumaczę juz czemu. Otóż brzmi mi ono jak coś wypowiadane na odwal się. Takie, blah, a kto je tam wie, chrzanić... No i jako takie nie pasuje mi. No ni du du. Jakieś "Któż by to wiedział?", "Nie wiemy.", "Kto by przeniknął ich myśli"... nie wiem, cokolwiek brzmiałoby mi tam lepiej ^^" Ale ogólnie ta miła scenką wprowadziłaś w swój świat w sposób naturalny i przyjemny w odbiorze. Duży plus za to.

Po trzecie, zgadzam się z Wołszą w kwestii tytułu, ale tytuł jak tytuł... wielka sprawa to nie jest.

Po czwarte, zgadzam się z Mo'zartem, że krótko i nie truj, bo słusznie zauważył, że w NC piszesz dłuższe kawałki :)

Po piąte, "Tylko strumyk szemrał płynąć po kamieniach" - płynąc, literówka.

Po szóste, "Czy coś je przestraszyło? Czy kiedyś powrócą?.." - jakieś zbłąkane kropki.

Po siódme, jest super.

Po ósme, nie zacznij się teraz znowu strachać o każdą kolejną część i zastanawiać czy dorówna poprzedniej... bo trzasnę.

Po dziewiąte, weny! :D
Marša: właśnie mnie naszło, że mam świat pełen singli
Søren: tak to jest jak za pisanie się bierze stary kawaler xD bo na starą pannę to się nie zachowujesz

Obrazek

CARPE SCHABOWY! twitter ° instagram ° facebook ° marszowickie pola

Awatar użytkownika
Kandara
Posty: 238
Rejestracja: 25 lipca 2012, 00:51

Re: Powierniczka Gryfów

Post autor: Kandara » 07 marca 2013, 19:12

A. Mo'zart pisze:Kand, a gdzie reszta tekstu? Twoje posty w NC są dłuższe niż to, wiec mi nie mów, że nie potrafisz, jak potrafisz, tylko Ci się nie chce :] Za trzy.... za dwa dni ma być tutaj pożądny rozdział, taki długaśny na parę stron którego czytanie zajmie więcej niż pół minuty. Jak nie, to się sfochuję i nie będę Ci komentował.

PS. dobrze jest :)
e ten --> Wskazuje na napis nad tekstem. :bag:
Planuję ok. niedzieli coś zacząć. :lalala:
Marša pisze:A kto tam je wie." - nie podoba mi się. Fuj! Tłumaczę juz czemu. Otóż brzmi mi ono jak coś wypowiadane na odwal się. Takie, blah, a kto je tam wie, chrzanić... No i jako takie nie pasuje mi. No ni du du. Jakieś "Któż by to wiedział?", "Nie wiemy.", "Kto by przeniknął ich myśli"... nie wiem, cokolwiek brzmiałoby mi tam lepiej ^^"
W sumie... racja. Poprawione :bag:

I naprawdę wielkie dzięki.
Obrazek Księżycowa weno, działaj!

Awatar użytkownika
Kompot
Mącikompot
Posty: 423
Rejestracja: 21 sierpnia 2012, 23:40

Re: Powierniczka Gryfów

Post autor: Kompot » 11 marca 2013, 13:09

Przebił bałwan mgły - źle mi ten bałwan brzmi, ale to może być tylko moje widzimisię.
Chabrowe oczy zalśniły gwałtownym, niemalże chorobliwym blaskiem. - Nie kumam jak blask oczu może być gwałtowny. Zupełnie mi to nie pasuje.
komu dane było zobaczyć ich w locie. - ich zamieniłabym na je.

Ok, postaram się wystrugać komentarz, który ci w przyszłości pomoże. Po pierwsze wiem, że pisałaś niejako na moje zamówienie i cieszę się, że się przełamałaś, co zaowocowało punktem reputacji.
Co do tekstu. Tytuł mi nie pasuje. Tak jak mówi wołszyk, zalatuje Marysuizmem. Jestem pewna, że dasz radę wymyślić coś lepszego i właśnie z tego powodu o tym wspominam. Gdybym wiedziała, że nie potrafisz się poprawić, zwyczajnie bym to olała i zostawiła cię w spokoju. Temat jest fajny. Gryfy są fajne. Trochę mi opisy kuleją. Są (co mnie niezmiernie dziwi) zbyt zdawkowe, powierzchowne i no jakby płaskie. Nie ma w nich ani jednego ciekawiącego mnie zdania. Potrafisz lepiej i przyjemniej budować opisy, to wiadomo. Błędów ogólnych mało i to na plus. Temat jest fajny i możesz z niego wyciągnąć wiele. To połowa sukcesu. Z tymi opisami to wydaje mi się, że zabrakło ci serca. Może się trochę zniechęciłaś, potrzebujesz inspiracji. W każdym razie moim zdaniem, jak będziesz miała czas i wenę, to zdołasz z tego króciutkiego prologu wyciągnąć znacznie więcej. Więc trzymam kciuki za wenę i czekam na kolejną odsłonę. Naprawdę czekam, bo to coś bliższego moim gustom, niż Irysy. Czuć w tekście luz, a to moim zdaniem bardzo duży postęp.
Obrazek

ODPOWIEDZ